czwartek, 9 lipca 2026

OKO POTWORA

JACEK DUKAJ

"Znajdowaliśmy się w stanie wojny, samotni w pustce kosmosu, miliony kilometrów od jakiegokolwiek ratunku, odcięci od ludzkości, pod huraganowym rykiem Słońca, z wrogiem na pokładzie.”

Bardzo lubię zaglądać do powieści obracających się w kosmicznych klimatach, wspartych tajemniczymi akcentami, uwzględniających materiał do filozoficznych refleksji. Przyjemność czytelniczego obcowania z intrygującą przygodą i równocześnie pożywka dla przemyśleń o ewolucji i zdobyczach ludzkich cywilizacji. Podoba mi się przeniesienie rozważań o istocie człowieczeństwa, uzasadnienia sztuki, sensie postępu, źródeł ciekawości i konsekwencji zmieniania rzeczywistości z wykorzystaniem nauki, w daleką przyszłość, w czasy międzygwiezdnych podróży, przenikania robotyki do organiczności, poszerzania granic ciekawości, zrozumienia i wykorzystania. Z jednej strony duma z intelektualnych osiągnięć, z drugiej degradacja rozumu. 

Odpływamy daleko w przestrzeń, nie tylko w ujęciu kosmicznym, ale również kwintesencji człowieczeństwa. Technologia mająca w zamyśle porządkować i ułatwiać życie ludzi, nagle przeobraża się w samodzielnie funkcjonującego potwora, wszechobecnego i wszechwidzącego, zmuszającego człowieka do podporządkowania i uległości, zwalniającego nie tyle z trudnych zadań, co z koncepcji rozwiązywania. Przypadek staje się nie motorem odkryć i innowacji, a blokadą i przeszkodą w dotarciu do prawdy w samonapędzającym się chaosie i nadmiarze informacji. Człowiek zwalnia się z biologicznego przymusu kreatywności, naturalnego nawiązywania społecznych relacji, napędzanego ciekawością poznawania rzeczywistości i przyjemnego przewidywania przyszłości w epokowym wymiarze, a zatrudnia człekokształtne automaty i podobne niby stworzenia. Naturalna skłonność ludzi do szukania powtarzających się wzorców ustępuje miejsca obsesji i paranoi.Podejrzenia i spiski stają się codziennością, wymogiem funkcjonowania, pułapką zamydlania oczu, logicznego i samodzielnego myślenia. 

„Oko potwora” znakomicie oddaje stan gęstniejącego chaosu, rozprzestrzeniającego się bałaganu, słabnącej umiejętności logicznego myślenia, nie tylko poprzez fabułę, ale i styl narracji. Dziennik lekarza, prowadzony w trakcie sabotażowej podróży kosmicznej frachtowca, nie stanowi wyzwania w poznawaniu i interpretowaniu, tym niemniej wymaga skupienia i chęci dostrzeżenia czegoś więcej niż tylko śledzenie akcji i dialogów, pobudza do uczestnictwa w podchwytywaniu pierwszoplanowych i drugoplanowych zagadnień do przemyśleń. Na ile odmienne jest postrzeganie wszechświata przez człowieka i sztuczną inteligencję? Czy bliżej AI do zrozumienia człowieka, czy odwrotnie? Czy, ogólnie mówiąc, myślące maszyny to dorobek współczesnej cywilizacji, a może główny grzech i przekleństwo? Czy rozum to siła napędowa ewolucji i postępu, czy przyszłościowa utrata wolności fizycznej i psychicznej? Niewielkich rozmiarów książka wprowadza w przyjemną atmosferę czytelniczą, bawi rozwijaniem pojawiających się kwestii refleksyjnych, jednak nie wychwytuję w niej kluczowego przesłania.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 170 stron, premiera 01.05.2026 (2010)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz