poniedziałek, 11 sierpnia 2025
GENERACJE
NOAM JOSEPHIDES
„Gdy kamień trafia na kamień, zwycięża twardszy. Gdy kamień trafia na wodę, czas nie pozwoli mu zwyciężyć.”
Propozycja czytelnicza, po którą warto sięgnąć, zanurzać się w kosmicznej przestrzeni, przemykać wraz z wędrowcami w pojeździe przez gwiezdną przestrzeń, wnikać w mroczną naturę człowieka. „Thetis”, wielopokoleniowy statek kolonialny, sto osiemdziesiąt lat wcześniej odleciał ze zdewastowanej przez człowieka Ziemi, aby rozpocząć nowy etap w dziejach ludzkości. Gwałtowny upadek ojczystej planety, targanej dewastacją środowiska i politycznymi konfliktami, wymusił szukanie nowego domu dla homo sapiens. Jednak uwarunkowania kosmicznej podróży, obliczonej na wiele pokoleń, bez kontaktu z umierającą Starą Ziemią, według zamysłu projektantów i naukowców miały przyczynić się do powstania nowej generacji rodzaju ludzkiego. Egalitarnego społeczeństwa, cywilizacji bazującej na równości, jedności i jawności. Czy faktycznie nowe mentalnie społeczeństwo mogło rozkwitnąć w ograniczonej przestrzeni, przy limitowanych zasobach, w warunkach ścisłego planowania populacji i w oderwaniu od chaotycznej Natury?
Noam Josephides zaproponował czytelnikowi nie tylko intrygującą mieszankę przygody, kryminału i sensacji, ale również sporo ciekawego materiału do przemyśleń o kondycji ludzkości, naturze człowieka, religijnych potrzebach, sposobach zarządzania, poczuciu odpowiedzialności, jasności prawdy, trwałości wartości będących filarem trwania, uwarunkowaniu koniecznych zmian. Dotychczasowe osiągnięcia ludzkości, z jednej strony świadectwa postępu, z drugiej brak zaufania wobec nas samych i naszych dzieł, chociażby maszynowo generowanych obrazów, tekstów i głosów w komunikacji. Thetanie zawieszeni w pauzie rozwojowej w oczekiwaniu na podbój nowej planety czuli się żeglarzami w morzu potencjalnych porażek, z nadzieją na zapanowanie nad przyszłością, na sukces misji. Kolosalna odpowiedzialność i minimalizacja decyzji jednostek o własnym losie, nawet jeśli rozłożone na kolejne pokolenia, ciążyły w każdym aspekcie życia, ale były jedyną szansą na długoterminowe przetrwanie gatunku ludzkiego. Ogromne zagrożenie, czy homo infinitus nie podąży tą samą trajektorią, od oświecenia do unicestwienia, którą poznały wszystkie kultury w ciągu ostatnich dziesięciu mileniów? Czy wystarczy dekada pokoleń, aby skutecznie uporać się z każdym problemem i wyzwaniem?
Kiedy Sandrine Liet, starsza archiwistka, wychowana w duchu bezgranicznej wiary w stałe podstawowe wartości bezkonfliktowego thetańskiego społeczeństwa, natknęła się na coś wymykającego się przyjętym wzorcom i zasadom, postanowiła przyjrzeć się temu bliżej. Stopniowo prywatne śledztwo przyjmowało coraz bardziej kanciaste formy półprawd i kłamstw. Manipulacja rozprzestrzeniała się w zastraszającym tempie, zaś niebezpieczeństwo przybierało namacalną postać. Główna bohaterka nie wybierała chwili, w której jej życiowe priorytety zastały poddane ciężkiej próbie, ale determinacja i ambicja stały się jej sprzymierzeńcami. Niekiedy młoda kobieta zaskakiwała naiwnością myślenia i działania, ale tłumaczyła to wszechobecna społeczna i misyjna indoktrynacja. Autor atrakcyjnie podgrzewał gęstą atmosferę mroku żelaznych ludzkich przywar i wad, odwiecznych ambicji i dążeń. Nie wszystkie elementy scenariusza zdarzeń w pełni przemawiały. Czasem szły na skróty w opisie akcji i motywacji postaw postaci, lecz współtworzyły frapujący obraz spisków, głębi tajemnic, wypaczenia wiedzy. Przyjemnie spędziłam czas, wciągnęłam się w fabułę, zaprzyjaźniłam z bohaterami, polubiłam bezkresną kosmiczną podróż, rozmyślałam nad ideą i konstrukcją człowieka nowej generacji.
5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 526 stron, premiera 12.08.2025 (2024), tłumaczenie Maciej Szymański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
niedziela, 10 sierpnia 2025
FILMOWY WEHIKUŁ CZASU
„Coś się z nimi stało, coś nieokreślonego i tak odmiennego od normalnych doznań życiowych, że chwilę potem nie potrafili powiedzieć, ani co to było, ani jak się czuli.”
Lekko i sympatycznie spędzony czas z książką. Nie podkręca mocno wyobraźni, lecz nadaje barwny i zabawny ton rozrywce czytelniczej. Absurdalność incydentów, znaczne wykraczanie poza rzeczywistość, przewrotne odniesienia do historii, dowcipne przedstawianie pozornych faktów, składają się na ciekawy i dynamiczny scenariusz zdarzeń. Traktując powieść jedynie od strony fabuły, bazującej na pomyśle przedstawienia w krzywym zwierciadle amerykańskiego pragnienia sukcesu, pieniędzy i władzy, w tym wypadku władzy nad umysłami odbiorców produkcji filmowej, to jako odskocznia od codzienności średnio wypada. Chociaż nie można odmówić atrakcyjnego naszkicowania portretów postaci i satyrycznego zobrazowania przekroju środowiska filmowego.
Przyglądając się dociekliwiej źródłom i tłu tematyki, wchodzi się we frapujące refleksje nad kondycją współczesnej cywilizacji. Odnosi się wrażenie, że perspektywa postrzegania cywilizacji nie zmienia się, nawet biorąc pod uwagę dawne i obecne narzędzia komunikacji. Rodzą się pytania, co steruje mentalnością człowieka, jak zachowuje się, gdy spełnione są określone warunki funkcjonowania, czego potrzeba, aby na wierzch wypłynęła mroczna natura. Czy nasze życia, zwłaszcza wobec rozpowszechnionych social mediów, nie stają się mikroprodukcją kopiującą hollywoodzkie wzorce? Co jeśli skrawki filmowej egzystencji łączą się w internetowym świecie w nadrzędny model pozorności i nijakości? Jak to wpływa na nasze własne światy?
Niedoścignione marzenie człowieka o odbywaniu podróży w czasie, wykorzystywanie jej nie tyle w szansie na dokonywanie naukowych dociekań na temat faktów z historii, co dla wielkiego biznesowego zysku, nie brzmi pokrzepiająco dla nas wszystkich. Na szczęście, daleko jeszcze od zrealizowania celu poruszania się w dowolnie wybranej czasoprzestrzeni. Powieść powstała w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym siódmym roku i nadal porusza istotne aspekty dotyczące gatunku ludzkiego. Czyni to z wdziękiem bogactwa zdarzeń i przyjaznością stylu narracji. Przekonajcie się, czy udało się uratować wytwórnię filmową będącą tuż przed upadłością? W jaki sposób do akcji wmieszani zostali wikingowie? Skąd koncepcja, że nie Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę? Jakie pojawiły się na to dowody i świadectwa w tysięcznym roku? Z "Filmowym wehikułem czasu" komponuje się "Rok 1000" Valerie Hansen, również wydany przez Rebis.
Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po spotkaniu z inną książką H. Harrisona "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Bill, bohater galaktyki", oraz dotychczasowe tytuły z serii "Wehikuł czasu", klasyki science fiction:"Biada Babilonowi", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Ogród Ramy", "Koniec dzieciństwa", "Odyseja kosmiczna 2001", "Odyseja kosmiczna 2010", "Odyseja kosmiczna 2061", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", "Olśnienie", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Cieplarnia", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Koniec wieczności". "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Prawda półostateczna", "Dzień tryfidów".
3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, 224 strony, premiera 23.07.2025 (1967), tłumaczenie Andrzej Jankowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
sobota, 9 sierpnia 2025
MICKEY7
EDWARD ASHTON
MICKEY7 tom 1
„To będzie najgłupsza z moich dotychczasowych śmierci.”
Pomysł na fabułę, klonowanie człowieka jako narzędzia w kosmicznych podróżach, bardzo mnie zaciekawił. W końcu, za naszych żyć nie będzie to realne, podobnie jak kolonizowanie najbliższych nawet planet. Pomimo postępu technologicznego i medycznego wciąż stoimy daleko nawet od linii startu w bezpośrednim ludzkim poznawaniu ułamka najbliższego nam wszechświata. Dlatego zastanawiałam się, jak Edward Ashton podejdzie do tematu, czym rozrusza moją wyobraźnię, do jakich refleksji skłoni.
Niestety, książka nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Okazała się się zwykłą przygodą rozgrywaną na skutej lodem planecie, przy diabelnie niesprzyjającym środowisku i udziałem inteligentnych stworzeń. Lecz i w takiej szacie fabularnej zabrakło kreatywnej energii wciągającej odbiorcę. Jeśli spojrzeć na powieść od strony czystej rozrywki w klimacie kosmosu, wspartej wstawkami o historii mniej lub bardziej nieudanych podbojów i zasiedlania obcych planet, zbyt gładko się przez nią przepływało. Jeśli czytelnik liczył na coś więcej, to nie miał szansy się z tym zaznajomić. Brakowało wejścia w psychologiczne aspekty egzystencji, tożsamości człowieka, świadomości jaźni, formy mentalności, skutków odtwarzania osobowości. Co byłoby znacznie wciągające niż sam aspekt biodrukowania ciał.
Autor wprowadził kilku bohaterów, na których bazowała fabuła. Nie do końca przekonywały osobowości, tak naprawdę niczym się nie wyróżniały, wpadły do koszyka reprezentacyjnych postaci, aby akcja mogła toczyć się dalej. Natomiast z zaciekawieniem wsłuchiwałam się w rozmowę Mickiego samego z sobą, frapująco spoglądałam na biologiczne instynkty i psychologiczne mechanizmy rządzące człowiekiem. Przypuszczałam, że Ashton zdecyduje się rozwinąć osobliwą relację, nadać jej bardziej różnorodny kształt, urozmaicić zaskakującymi incydentami. Ale może fakt, że to już kolejna generacja kolonizacji sprawił, że dla głównego bohatera pewne zachowania i postawy stały się czymś na tyle naturalnym, że nie było już konieczności szerszej ich interpretacji.
Jako wymienialny, zobowiązany kontraktem możliwej wielokrotnej śmierci, Mickey nie za bardzo miał możliwości decydowania o swoim życiu, czy precyzując, kopii pamięci. Chciałam bardziej intrygującego rozwinięcia wątku, co stało się z szóstą wersją, widziałam potencjał do ciekawego wzmocnienia napięcia w scenariuszu zdarzeń. Ale tak jak i pozostałe interesująco zapowiadające się kierunki tematyczne, niejako wstawki w fabule i opisie, pomysł wyłonił się na chwilę w powierzchownej formie, czasem wręcz z nieuwzględnieniem innych zależnych aspektów, jakby autor poszedł na skróty. Szkoda, gdyż autor podsunął sam sobie kilka naprawdę inspirujących zagadnień, które bardziej szczegółowo potraktowane znacznie podniosłyby walory powieści.
3/6 – w wolnym czasie
science fiction, 326 stron, premiera 03.04.2024 (2022), tłumaczenie Paweł Dembowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
poniedziałek, 21 lipca 2025
RESTAURACJA NA KOŃCU WSZECHŚWIATA
DOUGLAS ADAMS
AUTOSTOPEM PRZEZ GALAKTYKĘ tom 2
„Istnieje teoria, że jeśli ktoś kiedyś się dowie, dlaczego powstał i czemu służy wszechświat, to cały kosmos zniknie i zostanie zastąpiony czymś znacznie dziwaczniejszym i jeszcze bardziej pozbawionym sensu.
Istnieje także teoria, że już dawno tak się stało.”
Pierwszy tom, zatytułowany „Autostopem przez Galaktykę”, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Podobne odczucia towarzyszyły mi, kiedy poznawałam „Restaurację na końcu wszechświata”. Mega dawka fantastycznego humoru, absurdalnych sytuacji, krzywego zwierciadła cech gatunku ludzkiego i Obcych. Chociaż dla ścisłości trzeba powiedzieć, że nie tyle gatunku ludzkiego, a zaledwie kilku reprezentantów, którzy przypadkowo uniknęli zagłady Ziemi. Przemierzałam hiperprzestrzenie galaktyczne, skakałam przez czas i przestrzeń, docierałam do przerażających miejsc w kosmosie. Szybko przekonywałam się, że każda forma życia dążyła do władzy i bogactwa, tworzyła teorie spiskowe i nie cofała się przed udziałem w konfliktach. Frapująco było spojrzeć na wszystko z perspektywy nie pojedynczych planet, ale wszechświata. Powieść opowiadała przezabawną historię, a przy tym znakomicie łączyła elementy science fiction i komedii. Kosmiczne przygody, absurdalne i zwariowane, dziwaczne i osobliwe, ale zawsze nieprzewidywalne i zaskakujące. Wielokrotnie wybuchałam szczerym śmiechem śledząc losy bohaterów, przypatrując się okolicznościom, wyłapując kontekst incydentów, nawiązania do elementów z życia społecznego i politycznego. Pomysł na fabułę frapująco łączył to, co było, z tym, co jest, i co ma szansę kiedyś zaistnieć.
Narracja wyśmienicie poprowadzona, niemal w każdym zdaniu kryła się kąśliwa myśl, ironiczne przesłanie, zabawna słowna gra. Chętnie wyłapywałam wszelkie aluzje i nawiązania. Wyśmienicie relaksowałam się, tym bardziej, że dowcip prezentował wysoki poziom. I pomyśleć, że Douglas Adams wydał książkę w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym roku, upłynęły ponad cztery dekady, a ona wciąż dostarczała zajmującej rozrywki, nie straciła z pomysłowości i przesłań. Na to złożył się nie tylko specyficzny klimat kosmicznej podróży, czy zgrabnie rozwijająca się satyra, ale również ciekawa konstrukcja bohaterów. Autor wyposażył ich w barwne i różnorodne osobowości, wygląd i pochodzenie. Ford Prefect, były badacz z małej planety przemierzający wszechświat i zbierający dane do przewodnika po Galaktyce. Tricia McMillan, po zrobieniu doktoratów z matematyki i astrofizyki, wiedziona naukowym głodem wiedzy, zdecydowała się na coś niezwykłego. Zaphod Beeblebrox, prezydent Imperialnego Rządu Galaktycznego, awanturnicza dusza i mistrz chorobliwej autokreacji. I jakże przesympatyczny Artur Dent, miłośnik angielskiej herbaty, nałóg ten mógł doprowadzić do anihilacji statku, którym podróżowali ocaleni. Książka wzbogacona została znakomitymi ilustracjami Chrisa Riddella, oddziałującymi na wyobraźnię, wspomagającymi humorystyczny rys tekstu, ujmującymi szalenie przyjemną kreską.
5.5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 320 stron, premiera 05.03.2024 (1980)
tłumaczenie Paweł Wieczorek, ilustracje Chris Riddell
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
poniedziałek, 5 maja 2025
CIEŃ ENDERA
ORSON SCOTT CARD
SAGA CIENIA tom 1
„Jeżeli we własnym umyśle nie odróżniasz informacji pożytecznych od błędnych, to wcale się nie uczysz, po prostu zastępujesz ignorancję fałszywą wiarą, co nie stanowi poprawy.”
Pierwsze spotkanie z twórczością Orsona Scotta Carda zaliczam do udanych. Cykl "Saga Cienia" mogę traktować jako następcę "Sagi Endera", spojrzenie na te same zdarzenia, przynajmniej w pierwszym tomie, ale z perspektywy innej kluczowej postaci, lub jako odrębną przygodę. Nie znam wcześniejszego cyklu, zatem dla mnie to powiew świeżości w atrakcyjnym pomyśle na fabułę. Dzieciaki wykazujące się nieprzeciętną inteligencją stają w obronie gatunku ludzkiego w wojnie z robalami zwanymi Formidami. Jednak wcześniej odbywają w Szkole Bojowej szkolenie na dowódców w bitwach z owadopodobnymi. Groszek z naznaczonym biedą i głodem doświadczeniem życiowym, zebranym na ulicach Rotterdamu, staje przed szansą zdobycia elitarnego wykształcenia za sprawą niezwykłych zdolności umysłu. Autor fantastycznie rozpisuje proces analizowania i wyciągania wniosków przez głównego bohatera, zajmująco poznaję, doceniam zaskoczenie wydźwiękiem, dobrze się przy tym bawię.
Wiarygodność portretu kluczowej postaci wysoka, związuję się z nią, chętnie śledzę postępy w dociekaniu prawdy i zdobywaniu mentalnych bojowych zdolności. A pewne cechy, wydawałoby się skazy charakteru, sprawiają, że wierzę Groszkowi. Pisarz zgrabnie przedstawia postawy i sposób myślenia kadry nauczycielskiej. W mniejszym stopniu wykorzystuje potencjał innych geniuszy otaczających Groszka. Ale ze względu na osobliwe odczucia budzące przez czołowego bohatera w innych uczestnikach szkolenia, jak najbardziej ma to uzasadnienie. Nie potrafię wskazać ulubionej części powieści, ponieważ każda wnosi coś ekscytującego. Świat ulicznika sieroty mega wciąga, mocno zaciekawia etap startera i uczonego, mianowanie na żołnierza i przywódcę podkręca akcję, zaś ewentualne zwycięstwo dostarcza sporą dawkę emocji. Książka na dłuższy wieczór czytelniczy, gładko przez nią przechodzę, przyjazna narracja i dbałość o szczegóły w opisach. Trzymanie ręki na pulsie robalowej intrygi, kosmicznej sztuki wojennej, zagadkowych fragmentów przeszłości, znamion sprawnego dowodzenia, wewnętrznej przemiany Groszka i świadomości użyteczności dla ludzkości. Niecierpliwie czekam na drugą odsłonę cyklu.
5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 540 stron, premiera 23.04.2025 (1999), tłumaczenie Danuta Górska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.
niedziela, 4 maja 2025
NAJAZD Z PRZESZŁOŚCI
JAMES P. HOGAN
„Umysł jest niewyczerpalnym bogactwem naturalnym. Ale tylko wówczas, gdy się go nie trwoni.”
Powieść prezentuje uniwersalne przesłanie o naturze ludzkiej. Skłania do rozmyślań o tym, co charakteryzuje człowieka, jakie miejsce widzi dla siebie w kosmosie, z jakim bagażem społecznych wzorców tworzy cywilizacje. James P. Hogan w znakomitym stylu zestawia dwie planety, dwie mentalności w postrzeganiu świata, dwa podejścia do tego, co stanowi kwintesencję gatunku homo sapiens. Sprytnie konstruuje genetyczne podwaliny źródła życia, jego prawdziwość i wartość.
Zadziwia solidność naszego osadzenia w społecznych konwenansach, narzuconym światopoglądzie, socjologicznych uwarunkowaniach, sztywno przyjętych zasadach i wpojonych wierzeniach. Bagaż doświadczeń i osiągnięć poprzednich pokoleń jawi się jako nierozerwalna część nas samych. Patrząc ze strony fantastyki, pojawia się potrzeba całkowitego oderwania się od wszystkiego, co choćby w najmniejszym stopniu definiuje jednostkę ludzką i grupę społeczną. Bez zależności, sztucznych rang, pozycji społecznej, pionowej struktury hierarchicznej, aby powstała szansa stworzenia czegoś zupełnie nowego o utopijnym charakterze.
Wciągająco poznaje się jak dwa zupełnie kontrastowe światy zderzają się ze sobą za sprawą obecności i mentalności. Ziemskie porządki mają się nijak do chirońskich, Chirończycy zaskakują postawami przybyłych do nich Ziemian. Zakończenie powieści satysfakcjonujące, spodziewane, a jednak z pazurem niespodzianki. Można mieć zastrzeżenia do niepogłębionych portretów postaci, potraktowanych powierzchownie, ale w historii nie chodzi tyle o jednostkę i jej psychologiczne przeżycia, co o zbiór jednostek zderzających się z odmiennym systemem wartości, a poza tym, doceniam różnorodność bohaterów. Sporo wniosków wyciąga się podczas poznawania książki.
Przykład lektury, która jeszcze przez jakiś czas po spotkaniu skłania do refleksji. Ciekawy wątek poboczny, jak wojsko zmienia ludzi, co robi z umysłami żołnierzy, dlaczego obywatele się na to godzą. Atrakcyjny aspekt obecności robotów jako stałego rysu życia człowieka, jak niewiele lub wiele jeszcze nam potrzeba, aby coś takiego było możliwe. Intrygująca myśl, pełna pułapek i wątpliwości, czy faktycznie możliwym jest istnienie całkowicie niezależnego społeczeństwa, samorządnego i samowystarczającego. Wejdźcie w przygodę, w której bliskość zagłady Ziemi na skutek wojennej działalności człowieka zmusza do wysłania zarodków ludzi do układu Alfa Centauri. Po czterech dekadach trzydziestotysięczne chirońskie społeczeństwo wita na swojej planecie przybyszów z Ziemi. Co ma ich do zaoferowania, a co otrzymuje w zamian?
5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 462 strony, premiera 22.04.2025 (1982), tłumaczenie Juliusz Garztecki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
niedziela, 6 kwietnia 2025
CZYTELNIKU, NIENAWIDZĘ CIĘ!
HENRY KUTTNER
„Polityka jest zawsze taka sama.”
Atrakcyjny zbiór opowiadań, luźno lub wcale powiązanych, o rozmaitej tematyce, zbliżonym odcieniu klimatycznym. Interesująco się poznaje, tym bardziej, że czasem jest poważnie, kiedy indziej w towarzystwie dobrego humoru, albo na półserio, niekiedy nostalgicznie i refleksyjnie. Każde w większym lub mniejszym stopniu zaskakuje finałową odsłoną, przewrotnym wydźwiękiem, lekką ironią.
Zwariowany uczony, nie posiada wykształcenia technicznego, ale niezwykłym trafem jego dość szczególna i powikłana podświadomość obdarzona jest iskrą geniuszu podczas pijackiego szału, i stworzony przez niego narcystyczny robot, pozornie brzmią banalnie i oklepanie, ale Henry Kuttner wybija się prowadzeniem narracji i kulminacją akcji. Wkręca w opowieści pastisz zawiłości prawa i środowiska je reprezentującego, producentów rozrywkowych filmów ogłupiających publiczność i miałkich ramówek informacyjnych, kwestię wszechobecności plastiku w codziennym życiu i dewastacji środowiska naturalnego.
Komediowe wydanie stworków z Marsa to barwne tło do podróży w czasie, a nawet z ujęcia zamordowania siebie z przyszłości. Ciekawie rozwinięty temat niemożności grzeszenia, robotów z wrodzonymi skłonnościami samobójczymi, blokad semantycznych w hitlerowskiej odsłonie, niebezpiecznej pętli hipnozy, paktu z diabłem, szafy grającej, czarów i biznesu. Utwory powstały ponad pół wieku temu, jednak potrafią bawić, ukazać coś nieszablonowego, podchwycić prawidła nauki, religii, polityki, ekonomii i kultury, ukazać je w krzywym zwierciadle, z ogromną dozą niezmieniającej się prawdy o nich. Fantazjowanie o przyszłości świata, stylu życiu, sposobie komunikowania się, środkach transportu, systemie władzy, to wabiąca i efektowna scenografia historii gatunku ludzkiego, jego ambicji, natury i kondycji.
Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".
4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 412 stron, premiera 11.03.2025 (1943-1959)
tłumaczenie Danuta Górska, Jolanta Kozak, Zbigniew A. Królicki, Zofia Uhrynowska-Hanasz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
poniedziałek, 4 listopada 2024
NIEZWYCIĘŻONY
STANISŁAW LEM
„Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas.”
Pierwsze, co się nasuwa, kiedy przychodzi do opisu wrażeń czytelniczych, to niesamowicie oddziałujący na wyobraźnię styl narracji, szalenie mocny atut powieści, sprawiający, że mocno przyciąga obrazami tego, co się dzieje. Drugie spostrzeżenie na plus, to swobodne wchodzenie w myśli postaci, zrozumienie postaw i podejmowanych decyzji. Astrogator Horpach i jego zastępca Rohan znakomicie sportretowani, interesujący sami w sobie, ale i relacje między nimi należą do ciekawych. Stanisław Lem przekonuje również przedstawieniem przygody w klimacie science fiction. Solidnie przemyślana i konsekwentnie wypełniana napięciem. Powstaje nawet odczucie, że oprócz kluczowej ewolucji w fabule, dochodzi do stopniowej przemiany samej przygody.
Książka po raz pierwszy została wydana w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym roku, powstała dwa lata wcześniej, a zawiera wiele innowacyjnych ujęć fantastyki, uwzględniających ówczesną naukową wiedzę, spojrzenie na niezmienną naturę człowieka, zaskakującą interpretację wydarzeń na planecie o księżycowym krajobrazie i groźnym obliczu. Zawarte w niej treści wciąż można zaliczyć do aktualnych, komponujących się ze współczesnością. Można głęboko wejść w rozważania o tym, co stało się z powieściową
lyrańską cywilizacją, a właściwie następstwami świadectw jej istnienia,
przyjrzeć się bliżej zjawiskom obcym ludzkiemu pojmowaniu, a przy tym
mocno zakorzenionej potrzeby zdobywania nowych przestrzeni i atakowania
tego, co nowe. Wielomilionowa ewolucja i apsychiczna egzystencja daje do myślenia, zwłaszcza we współczesnym świecie zachwycającym się sztuczną inteligencją.
Osiemdziesiąt trzech członków załogi krążownika „Niezwyciężony”, w tym dziewiętnastu naukowców, ląduje na szarej pustce planety „Regis III” w konstelacji Liry, aby dowiedzieć się, co stało się z bliźniaczym statkiem "Kondor" i jego załogą przysłaną tu wcześniej. Początkowo nic nie wskazuje, że poszukiwacze wezmą udział w zagadkowych atakach i koszmarnych incydentach. W miarę rozwoju sytuacji robi się coraz bardziej osobliwie, zaś interpretacja rzeczywistości zdumiewa najtęższe nawet umysły krążownika. Książka wzbogacona ilustracjami z wideogry Starward Industries. „Niezwyciężony” przyjemnie wypełnia wieczór czytelniczy, solidne umocowanie przygody, wciągający styl opowiadania, frapująca interpretacja obcej cywilizacji, sporo materiału do refleksji. Nie w pełni entuzjastycznie przyjmuję finałową odsłonę, ale wpasowuje się w ogólny klimat powieści. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z komiksową przygodą "Podróżą siódmą" zaprezentowaną na Bookendorfinie.
5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 260 stron, premiera 23.10.2024 (1964), ilustracje wideogra Starward Industries
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
piątek, 4 października 2024
JAK WYSOKO ZAJDZIEMY W CIEMNOŚCIACH
SEQUOIA NAGAMATSU
„Możliwości są jak małe nasionka niesione wiatrem. A pośród nich kryje się twoje życie.”
Nie wahajcie się sięgnąć po książkę, dostarcza fantastycznych wrażeń czytelniczych, potrafi intrygująco wciągnąć w zaprezentowaną treść, wzbudzić wyobraźnię, wprowadzić do świata intensywnych emocji, podrzucić fascynujące aspekty do refleksji. Sequoia Nagamatsu zaproponował niecodzienną, ale jakże ciekawą, konstrukcję fabuły. Każdy rozdział był spojrzeniem z innej perspektywy, czasu, bohaterów, miejsc i zdarzeń, ale całość wyśmienicie się ze sobą splatała. Czułam jakbym wchodziła w coś na kształt noweli powiązanych wspólnym kluczem, czasem wyrazistym w brzmieniu, kiedy indziej delikatnie sugerowanym i przypominającym.
Nie było fragmentu powieści, który by nie zainteresował, przyciągnął czymś szczególnym, zainspirował do przemyśleń i interpretacji o naturze człowieka, głębokich śladach pozostawionych przez niego w historii, ustosunkowań do stanu obecnej cywilizacji, wybiegów myślami w daleką przyszłość. Oś czasu cudownie biegła, uwzględniała pradawność, przebijała się przez teraźniejszość, potrafiła wybiec w przyszłość na kilka tysięcy lat. Autor pierwszorzędnie żonglował scenariuszem zdarzeń, nadawał mu wyjątkowego kolorytu, ubarwił wręcz perfekcyjnie wykreowanymi postaciami. Czułam nie tylko bajeczny smak przygody, ale również różnorodność barw istot ludzkich, w tym z jednej strony uczuciowość, z drugiej bezwzględność. I natura, pięknie postawiona w hierarchii potrzeb człowieka, wychodząca poza poznany świat, wędrująca we wszechświecie w poszukiwaniu czegoś, co daje obietnicę przetrwania, ratunku i spełnienia.
Dawno nie czytałam książki tak wysokich lotów, pobudzającej intelektualnie i olśniewająco nowatorskiej. Science fiction w znakomitym wydaniu, uwzględniało spojrzenie na człowieczeństwo w szerokim wymiarze. I finałowa odsłona, zaskakująco wybrzmiewała, przemyślanie łączyła najdelikatniejsze nawet nici wątków, pozostawiała w radości z odbytej przygody i orzeźwiającej zadumie. Chciałabym, aby wszystkie powieści docierały do górnych półek jak w przypadku tego tytułu, tym bardziej, że to debiut. Poznajcie, jak doszło do wybuchu zarazy arktycznej, która dotarła do Rosji, Azji i Ameryki, do jakich transformacji doprowadził wyselekcjonowany i poddany badaniom niezidentyfikowany wirus z prehistorycznych skutych lodem próbek, co działo się z ludzkością, jak radziła sobie z poczuciem straty, czy zmieniły się społeczne relacje, podejście do samotności, życiowych wyborów, marzeń i śmierci.
6/6 – rozkosz czytania
science fiction, 384 strony, premiera 25.09.2024 (2022), tłumaczenie Agnieszka Walulik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
wtorek, 19 marca 2024
ODYSEJA KOSMICZNA 3001. FINAŁ
ARTHUR C. CLARKE
ODYSEJA KOSMICZNA tom 4
„Historia obfituje w koszmary, tak naturalne, jak stworzone przez człowieka.”
Pozornie przygoda niezbyt wymagająca dla czytelnika, traktująca pewne sprawy z dużym uproszczeniem, a jednak wciągam się w proponowany klimat, znaczne wyprzedzenie dziejów ludzkości, tajemniczość wybrzmiewającą ze wszechświata, osobliwą możliwość przeniesienia się w czasie. Kosmiczne podróże, podbój planet, zdobycze technologiczne, a natura człowieka jakby bez zmian. Frank Poole, kiedyś zastępca dowódcy statku kosmicznego „Discovery” wypełniającego ściśle tajną misję do Jowisza, stosunkowo łatwo odnajduje się w nowej rzeczywistości. Wrodzona ciekawość świata i wyszkolenie astronauty pomagają mu w tym. Odnaleziony po tysiącu lat dryfowania w kosmosie, wybudzony z długiego snu, prawie nic nie traci na sprawności fizycznej, możliwościach przyswajania i prawidłowego rozumowania. Bohater pojawia się nie tyle dla udziału w fabule, co jej prowadzenia, uznaję to za dobry pomysł. Z jednej strony szkoda niewykorzystania pewnych kierunków uwzględnionych w poprzednich tomach, ale co zrozumiałe, czas ma do siebie, że zaciera wspomnienia o cywilizacjach, a co dopiero o bohaterach z kilkunastu pokoleń wstecz.
Wizjonerskie myśli autora na temat zdobyczy i zachowań ludzkości nie należą do ścisłych, ale zgrabnie oddają swobodne dryfowanie wyobraźni. Rewolucja telekomunikacyjna czyni wielkie ziemskie skupiska zbędnymi. Rodzaj ludzki sięga niebios, buduje w podniebnej przestrzeni niesamowite gwiezdne miasta. Przeraża aspekt stworzenia maszyn czytających skrycie w myślach, ale czyż powoli nie oswajamy się właśnie z tą myślą? Nie wystarczają nam już same emocje, chcemy podkręcić ich dostępność dla ogółu, odrzucić sekretność uczuć, postawić na całkowitą przejrzystość zamiarów. Czy wciąż będziemy wówczas społecznymi jednostkami, a może ujednoliconymi organicznymi bytami? Namacalne dowody istnienia obcych z kosmosu w postaci monolitów to nie tylko świadectwa innych niż ludzkie sił, zdolności i osiągnięć, ale również do pewnego stopnia dowodami naszego pochodzenia, wpłynięcia na ewolucję człowieka, a także piętrzące się zagadki intencji i interpretacji. Zakończenie zgrabnie wkracza w prawdziwą naturę gatunku ludzkiego, prowadzi znanymi z historii ścieżkami, idealnie wpasowuje się w kontekst okoliczności. Zadziwiające, że mimo upływów wieków, rozległa znajomość, specjalistyczna wiedza, poszerzenie horyzontów, nierozerwalnie towarzyszą zdumiewającej ignorancji. Czy religia będzie za tysiąc lat postrzegana jako psychopatologia? A może już część z nas tak myśli spoglądając z podziwem na niezliczoną liczbę gwiazd, możliwych poziomów i źródeł istnienia?
Zerknij na wrażenia po poznaniu poprzednich tomów serii („Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061"), oraz na inne książki tego autora przedstawione na Bookendorfinie ("Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa"). Pozostałe tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności". Bardzo udana seria wydawnictwa Rebis.
4/6 – warto przeczytać
science fiction, 264 stron, premiera 10.10.2023 (1997), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
niedziela, 17 marca 2024
UPGRADE. WYŻSZY POZIOM
BLAKE CROUCH
„Inteligencja nie czyni człowieka nieomylnym. Jedynie bardziej niebezpiecznym.”
Wciągająca przygoda czytelnicza, od strony rozgrywanej intrygi i sporej partii materiału do snucia refleksji. Mnogość czynników, które sprawiają, że ludzkość powoli zmienia tożsamość, uwzględniających niesamowite przyspieszenie w rozwoju zaawansowanej technologii, determinuje wizje przyszłych zmian genetycznych w obszarach fizycznym i psychicznym. Blake Crouch frapująco bawi się z odbiorcą w symulowaną zabawę w boga, kiedy jednostka, w imię pozornie słusznych intencji, rozpoczyna szalenie niebezpieczną drogę ku ulepszeniu człowieka. Sposób, w jaki autor to robi, nie należy do innowacyjnych, jednak naukowe uwzględnienia terminologii sprawiają, że wchodzimy na wyższy poziom fabularnej medycyny.
Połowa dwudziestego pierwszego wieku z pewnością uruchamia wyobraźnię odnośnie tego, co będzie działo się z naszą intensywnie dewastowaną planetą, jakie będą stały wyzwania przed ludzkością, w którą stronę będzie zmierzać. Obserwujemy w opowieści dokonujące się w szybkim tempie zmiany w kluczowej postaci za sprawą ingerencji genetycznej, począwszy od drobnych wydawałoby się ulepszeń, poprzez intensyfikację nadzwyczajnych umiejętności, kończąc na aspektach powiązanych z relacją między racjonalnością a emocjonalnością. Chociaż edycja genów to przestępstwo federalne, nie brakuje szaleńców, którzy w niej upatrują szanse na ratowanie gatunku ludzkiego, przeprowadzanie śmiałych modyfikacji biologicznych, tworzenia czegoś unikalnego, nie w imię szczytnej misji a czystej zabawy, dla wymuszania okupu, wprowadzenia na rynek modyfikowanych inżynieryjnie produktów, sztucznego wywołania pandemii. Pisarz wykorzystuje pomysły pojawiające się w książkach z gatunku fantastyki i produkcjach filmowych, lecz umieszcza je w ciekawej i atrakcyjnej otoczce klimatycznej.
Szybka dynamika akcji, często zmieniające się sceny, zaskakujące zwroty akcji, różnorodność bohaterów do końca niewykładających kart znaczonych dobrem i złem. Logan Ramsay, kluczowa postać, agent specjalny FBI tropiący tajne laboratoria genetyczne, człowiek obciążony mroczną rodzinną przeszłością, staje wobec wielu dylematów moralnych i uczestniczy w niemal nie do wykonania misji. Presja czasu i waga zadań rosną. Z jakimi niezamierzonymi i nieprzewidzianymi szkodliwymi genetycznymi skutkami ubocznymi spotyka się? Czy udaje się uratować człowieczeństwo? Pozostawić gatunek ludzki w niezmienionej formie? Zapewnić przetrwanie istoty natury homo sapiens? A może nadszedł czas na nienaturalną poprawę ludzkiej inteligencji, na homo deus, zdobycie boskich mocy tworzenia i niszczenia? Zakończenie historii rozczarowuje, nie idzie oczekiwanym tropem rozliczenia z osobliwościami, wybiera kierunek gładkiej i liniowej sensacji, ale inni czytelnicy mogą być zadowoleni właśnie z takiego obrotu spraw.
4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, fantastyka naukowa, 354 stron, premiera 20.02.2024 (2022)
tłumaczenie Paweł Wieczorek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
piątek, 20 października 2023
BILL, BOHATER GALAKTYKI
BILL, BOHATER GALAKTYKI tom 1
HARRY HARRISON
„Chingerzy są jedyną odkrytą przez nas niehumanoidalną rasą, która stworzyła cywilizację techniczną, więc jest oczywiste, że musimy ich wymazać.”
Znakomita propozycja czytelnicza, mam wrażenie, że jeszcze długo można będzie czerpać z niej prawdę o ludzkiej naturze, skłonności naszej rasy do toczenia wojen, absurdalności samych konfliktów i organizacji stojących za nimi. Harry Harrison wyniósł zbrojne potyczki poza Ziemię, na międzyplanetarną przestrzeń, daleko w przyszłość, ale z ciężarem znaczących ułomności i mrocznych skaz człowieka. Fantastycznie ukazał siłę, wpływ i wszechstronność propagandy na poziomie społecznym, politycznym i wojennym. Obnażył hipnotyczne i narkotyczne techniki posłuszeństwa i werbunku. Odsłonił instytucje ichniości decydujące o wszystkim a trudne do zidentyfikowania. Łatwo dostrzec nawiązania do sytuacji międzynarodowej po drugiej wojnie światowej między USA a Rosją, przeciągania atomowych lin między dwoma mocarstwami, zgubnych konsekwencji rozdmuchanego do granic możliwości poczucia zagrożenia, wymogu rozbudowywania armii bez względu na koszty i rzeczywiste potrzeby, podporządkowania sobie społeczeństwa. Jak wiele elementów fabuły idealnie wpasowuje się we współczesne czasy. Przesłania bezsensowności, bezwzględności i irracjonalności wojen nadal aktualne. Podobnie jak pozorowana inteligencja i słuszność po stronie rządzących. Wirom bitwy, chwały i śmierci nie ma końca, w miejsce starych nieustannie powstają nowe.
W powieści prym wiodą osiągnięcia w zakresie robotyki, gdziekolwiek się nie spojrzy, maszyny zastępują i pomagają człowiekowi. Medycyna, a zwłaszcza techniki przeszczepu, stoją na wysokim poziomie. Natomiast etyczny duch cywilizacji wciąż tłamszony jest przez zafałszowane komunikaty o stanie planet i relacji między nimi, obcej inteligentniej rasie, jaszczurowych istotach jakoby zagrażających ludzkości. Obustronne gatunkowo szpiegostwo, co więcej wewnętrzne szpiegostwo, a ponadto szpieg szpiegujący szpiega. Sądowe farsy, nagrody będące karą, lekcje zamienione w miałkie informacje, prawa jednostki nieznaczącym aspektem. Autor pierwszorzędnie wplata w narrację sytuacyjny humor, tworzy komedię wojennych pomyłek w duchu decydenckich realiów. Podobają mi się sceny w oczyszczalni, pozbywania się śmieci beztrosko mnożonych przez człowieka. Albo procesu rewolucji i walki o przetrwanie w chorym systemie. Bill, niezbyt rozumny główny bohater z prowincjonalnej planety, z premedytacją wciągnięty zostaje w ciąg pułapek, z których nie ma wyjścia. Im dłużej się z nimi mierzy, tym więcej bezsensownych okoliczności pojawia się. Można powiedzieć, że nieustannie dostaje się z deszczu pod rynnę niedorzecznych zdarzeń, a wielkie wydarzenia mają zwykle bardzo niepozorne początki. Finalna odsłona zaskakująca, ale w pełni satysfakcjonująca, pociąga za sobą nie tyle wielką zmianę, co wielką przemianę, tylko czy na lepsze?
Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po spotkaniu z inną książką H. Harrisona "Przestrzeni! Przestrzeni!", oraz dotychczasowe tytuły z serii "Wehikuł czasu", klasyki science fiction ("Biada Babilonowi", "Spotkanie z Ramą", "Koniec dzieciństwa", "Odyseja kosmiczna 2001", "Odyseja kosmiczna 2010" i "Odyseja kosmiczna 2061", "Olśnienie", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Koniec wieczności".
5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 216 stron, premiera 08.08.2023 (1965), tłumaczenie Arkadiusz Nakoniecznik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
poniedziałek, 21 sierpnia 2023
ODYSEJA KOSMICZNA 2061
ODYSEJA KOSMICZNA tom 3
„Tylko czas jest uniwersalny, noc i dzień to lokalne osobliwości, występujące jedynie na tych planetach, których siły pływowe jeszcze nie pozbawiły ruchu obrotowego.”
Trzecia część serii, po znakomitej „Odysei kosmicznej 2001” i „Odysei kosmicznej 2010”, wypada stosunkowo blado na ich tle. W zasadzie powiela sprawdzone szlaki akcji, zmieniając jedynie miejsca docelowe misji, wytracając wartki impet na rzecz spokojnych rozważań. Jednak lubię wchodzić w kosmiczne klimaty, zwłaszcza jeśli autor zwraca uwagę na osiągnięcia naukowe i potrafi zgrabnie wpleść je w bazę fabuły. Książka napisana trzydzieści sześć lat temu, zatem sporo aspektów wymagałoby aktualizacji, ale straciłaby na tym fabuła, zaś taki nieco klasyczny rzut oka na ludzkie odkrycia ma urok.
Wyobraźnia Arthura C. Clarka szybuje daleko w międzygwiezdne przestrzenie. Dociera do komety Halleya, pozwala na zbadanie jej przez człowieka, a nawet postawienia na niej ludzkiej stopy. „Universe”, pierwszy liniowiec pasażerski zdolny odbywać loty do Saturna, tym razem pozwala z bliska przyjrzeć się 1P/Halley, która każdego przelotu w pobliżu Słońca traci miliony ton materii. Dość szybko eksploracyjna akcja zmienia się w ratunkową, kiedy pomimo tajemniczej siły obcej inteligencji zakazującej pobyt na Europie, za sprawą spiskowego ciągu zdarzeń człowiek łamie restrykcyjne ograniczenie. Czy faktycznie to, co znajome, może być równie szokujące jak to, co obce?
Pomimo, że walka o życie, międzyplanetarna intryga, nie czułam większych dreszczy emocji. Weteran misji na Jowisza, doktor Heywood Floyd, tak naprawdę niewiele miał do powiedzenia, szkoda, że autor nie wykorzystał lepiej legendarnego bohatera. Atrakcyjnie biegły myśli mutimilionera i wizjonera Lawrenca Tsunga, z entuzjazmem realizował ambitne kosmiczne plany, uatrakcyjnił pulę stosunkowo nudnych postaci. „Odeseja kosmiczna 2061” zapewniła lekką rozrywkę w sensacyjnych barwach kosmicznych, lecz nie dostarczyła materiału na frapujące rozważania o wszechświecie, miejscu człowieka w nim, obrazie ludzkiej cywilizacji. Zerknijcie również na wrażenia z poznania "Końca dzieciństwa" tego autora.
3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, 308 stron, premiera 25.07.2023 (1987), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
poniedziałek, 10 lipca 2023
ROZGWIAZDA
TRYLOGIA RYFTERÓW tom 1
„Ile już milionów lat ta mała oaza świeci spokojnie pośród nocy, będąc sama dla siebie kieszonkowym wszechświatem?”
Nie zaprzyjaźniłam się z książką, chociaż w kilku momentach ją polubiłam, zwłaszcza tam, gdzie wymykała się nieszablonowości w ujęciu ogromnego zagrożenia stojącego przed ludzkością. Nie ulegało wątpliwości, że Peter Watts potrafił stworzyć szczególny klimat, imponującej oceanicznej otchłani z osobliwymi kształtami, morskich głębin zamieszkanych przez dziwne zwierzęta. Funkcjonowanie człowieka cztery tysiące pod powierzchnią wody, w klaustrofobicznej przymocowanej do dna stacji, to ogromne wyzwanie dla naszego gatunku. Dlatego nie dziwiło, że musiał dostosować się, za pośrednictwem najnowszych zdobyczy technologii i medycyny, do obcego i nieznanego środowiska. Czy w realizacji śmiałego planu wykorzystania ogromnej energii pomogło wybranie do pracy przy oceanicznych bazach geotermalnych jednostek z zaburzeniami psychicznymi?
Obserwowałam niewielką grupkę osób, dla których wyprawa i pobyt w najgłębszych czeluściach Grzbietu Juan de Fuca, z każdym dniem zmierzała w osobliwym biologicznym kierunku. Autor intrygująco opowiadał o szczegółach przystosowania człowieka do ekstremalnych warunków. Wiele pracy włożył w ukazanie stopniowo zmieniających się relacji społecznych. Niestety, portrety postaci nie przekonywały. Ukazane w wielkim dystansie, z klauzulą obcości, wieloma barierami uniemożliwiającymi wczucie się w ich sytuację. Za to cieszyły działające na wyobraźnię opisy niebezpiecznych sytuacji, czy zagadkowość tego, co tak naprawdę kryło się głębiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Atrakcyjnie oddany aspekt pierwotności życia, kwintesencji powstania, czy intrygujących form świadomości. Pierwszy tom, zatem wiele nakreślania tła, jakby niepewnych alternatyw, dokąd miał biec scenariusz, spowalniania akcji, co akurat znakomicie korespondowało z miejscem rozgrywania. Dopiero pod koniec powieści przekonałam się, że Peter Watts pewnie chwycił przynętę własnej kreatywności, pozostałe tomy mogą przynieść sporą niespodziankę.
3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, 484 strony, premiera 12.06.2023 (1999), tłumaczenie Dominika Rycerz-Jakubiec
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.
niedziela, 5 marca 2023
KONTAKT
CARL SAGAN
„Jak możemy mieć nadzieję, że zrozumiemy cywilizację, wyprzedzającą naszą o tysiące lat?”
Podobał mi się film „Kontakt”, wyreżyserowany przez Roberta Zemeckisa w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym roku, z Jodie Foster w głównej roli, będący luźną adaptacją książki Carla Sagana o tym samym tytule. Ale dopiero wejście w powieść wzbudziło zachwyt i entuzjazm do znakomicie pomyślanej i przedstawionej przygody. Mocno przywarłam do klimatu bezkresnej inteligencji, dałam się ponieść zarówno tematyce hipotetycznego kontaktu z obcą cywilizacją, jak i wyśmienicie podanym poziomem nauki osiągniętej przez człowieka w połowie lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku.
Dostrzegłam, że Saganowi zależało na popularyzacji nauki, zachęcania do jej pogłębiania przez czytelników niekoniecznie wnikających w rozważania astronomiczne i fizyczne. Naukowy materiał przedstawiał w przyjaznej i atrakcyjnej formie, zagłębianie się w niego sprawiło wiele intelektualnej radości i satysfakcji. Od napisania książki minęło niemal czterdzieści lat, przez ten czas sporo nowego dowiedzieliśmy się z różnych dziedzin nauki i kosmosu, a zatem ciekawie było spojrzeć na poruszane zagadnienia niejako z przyszłej perspektywy. Czytając „Kontakt” nie napotykałam na coś niezrozumiałego lub niewartego pochylenia się, niemal wszystko interesująco wciągało. Chętnie poddawałam się rozważaniom czynionym przez bohaterów, odmiennej interpretacji otaczających zjawisk i incydentów, podejściem do możliwości nawiązania kontaktu z obcą cywilizacją i wyzwaniami pojawiającymi się przed ludzkością. Pomimo, że obracałam się w gatunku science fiction, odnosiłam wrażenie realności w aspektach ludzkich postaw i zachowań.
Frapująco spoglądałam na prawdopodobne społeczne trendy kształtujące się w międzynarodowej skali. Nacjonalistyczne inspiracje, rządowe zadania, naukowe roszczenia, religijne odniesienia, medialne nagłośnienia. Właśnie otoczka wokół przygody powiązanej z tym, że człowiek nie był sam we wszechświecie, bardzo mi podeszła. Entuzjastycznie uległam intrygującym rozważaniom. Pochylałam się nad cytatami otwierającymi rozdziały. Fabuła nie należała do rozbudowanych, jednak nie można było jej odmówić kilku ekscytujących incydentów. Towarzyszenie Ellie Arroway, co warto podkreślić, od najmłodszych lat kształtowania pasji, dla której radioastronomia stała się wiodącym nurtem życia zawodowego i prywatnego, cechował celowy dystans. Reprezentowała jednostkę i jej uczucia, ale również nawet nie kropkę egzystencji w linii istnienia wszechświata. Przyspieszone budowanie Maszyny po otrzymaniu sygnałów od pozaziemskiej inteligencji krok po kroku prowadziło do odsunięcia poczucia samotności człowieka w kosmosie. Carl Sagan ukazał niesamowitą wizję tego, co działo się na Błękitnej Planecie, kiedy program SETI potwierdził zasadność jego stworzenia i prowadzenia, warto się z nią zapoznać, daje do myślenia o naturze człowieka, wciąga w filozoficzne rozważania, ale również bawi ziemską i kosmiczną przygodą.
5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 540 stron, premiera 07.02.2023 (1985), tłumaczenie Mirosław P. Jabłoński
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
wtorek, 24 stycznia 2023
ODYSEJA KOSMICZNA 2010
[PRZEDPREMIEROWO]
ODYSEJA KOSMICZNA tom 2
ARTHUR C. CLARKE
„Umysł ludzki cechuje zadziwiająca zdolność adaptacji i niewiele trzeba czasu, aby coś niezwykłego stało się dlań całkiem powszednim.”
Przyjemne science fiction, które w aspekcie przygody wciąż potrafi wciągnąć i skłonić do refleksji. Natomiast, kiedy spojrzy się na naukowy aspekt powieści, zdajemy sobie sprawę, jak wiele ludzkości udało się nowych rzeczy dowiedzieć i zbudować od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a przy tym stworzyć nowy (nie)porządek polityczny na globie. Arthur C. Clarke imponuje szczegółowością wizjonerskich domniemań i przewidywań na potrzeby znakomicie skonstruowanej fantastyki. Kosmiczne podróże sięgające dalekich przestrzeni w Układzie Słonecznym, niepewne i zawodne, ale pionierskie i odkrywcze, składające się na lepsze zrozumienie świata i samego gatunku ludzkiego. Pojemność pojęcia Obcy wykorzystana w intrygującym i niejednoznacznym ujęciu, coś ekstremalnie osobliwe i umykające pojmowaniu, a przy tym śmiałe i świeże. Siła napędowa uaktywniająca rozwój nie jednej, a ciągu cywilizacji.
Znaczenie Ziemi w oczach ludzkości skontrastowane z postrzeganiem planety przez inne istoty myślące. Zamknięcie i otwarcie kosmicznych cykli wyjętych spod władzy czasu. Frapujące nici fabuły zachęcają do rozmyślań w kalibracji perspektyw, ale również dostarczają czystą przygodę związaną z realizacją niebezpiecznej misji. Statek kosmiczny „Discovery” wymyka się stabilnej orbicie jowiszowej, trzeba uruchomić nową wyprawę, aby odzyskać ogrom bezcennych informacji z jego komputera, poznać okoliczności śmierci czworga ludzi i tajemnicy zapodziania się jednej osoby, bez wieści gdzieś pośród księżyców Jowisza. Rosjanie i Amerykanie decydują się na wspólne przedsięwzięcie na pokładzie statku Kosmonauta Aleksiej Leonow, ale nieoczekiwanie i Chińczycy pracują nad zbudowaniem własnego pojazdu Tsien. A w tle intrygujące i niepokojące monolitowe zagadki, ogromne czarne płyty opierające się wszelakim znanym ludziom metodom badawczym. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Odyseja kosmiczna 2001".
5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 358 stron, premiera 25.01.2023 (1983), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
niedziela, 22 stycznia 2023
ZWYCIĘSTWO
JACK CAMPBELL
ZAGINIONA FLOTA. NARODZINY FLOTY tom 3
„Czy kiedykolwiek ludzkość żyła w pokoju?”
„Awangarda” i „Przewaga” prowadziły ku „Zwycięstwu”, i jakże szkoda, że kolejna seria lekkiego i przyjemnego science fiction już za mną. Propozycje czytelnicze na luźny wieczór, kiedy chcemy oderwać się od rzeczywistego świata, przemknąć wyobraźnią miliony kilometrów w krótkim czasie, dać ponieść się fantazji mega dalekich kosmicznych podróży. Ziemia staje się dla ludzkości jedynie pradawnym wspomnieniem, znikoma jest jej rola w podejmowaniu decyzji o losach różnych światów, prestiż macierzystej planety drastycznie maleje. Teraz liczą się nowe kolonie założone przez człowieka, w dalekich galaktykach, niemal na obrzeżach wszechświata. Niestety, ludzkość ma to do siebie, że bez względu na szczytne idee wolności i sprawiedliwości, silne pragnienia zaczynania wszystkiego od nowa, i tak pakuje się w wojenne walki i katastrofalne konflikty. Mroczna natura wcześniej czy później dochodzi do głosu. Trzeba prowadzić walkę z zewnętrznym wrogiem, jednak potężne zawirowania mają miejsce i wewnątrz społeczności. Z piedestału nie schodzą nieufność, polityczne podchody, pogoń za zyskiem, ekonomiczne manipulacje, chęć zapanowania nad szlakami handlowymi. Bezwzględni najeźdźcy ze Scathy, Apulu i Turana nie odpuszczają, gdzie tylko mogą wprowadzają poddańcze porządki, dominują nad lokalną społecznością, opanowują planety i przestrzenie między nimi.
W trzecim tomie przyglądamy się, jak na wątłych filarach chwieje się dyplomacja zagrożonych systemów kosmicznych. Kosatka, Glenlyon, Catalan, Benten, Eire i Adowa próbują przeciwstawić się narzucanej dominacji i stworzyć sojusz wzajemnej pomocy. Jack Campbell sporo miejsca poświęca moim ulubionym bohaterom, wystawia na ciężką próbę zbrojną, wysyła w szalenie niebezpieczną misję, w której zwycięstwo graniczy z cudem, a nawet jeśli pojawiają się minimalne szanse powodzenia, to okupione zostają wielkimi stratami w ludziach, zniszczeniami resztek kosmicznej floty i nieprzygotowanych zbrojnie siedlisk ludzkich. Carmen Ochoa robi co tylko może, aby przeważyć szalę na korzyść nowego sojuszu. Lochan Nakamura wspina się na wyżyny reprezentowania interesów wielu systemów. Leigh Camagan z dużymi przeszkodami podróżuje na Ziemię z tajnym posłannictwem. Freja Morgan stawia czoło potężnym siłom. Mele Darcy dźwiga ciężar bezpośredniej konfrontacji z siłami wroga. Zaś Rob Geary staje przed najgorszym wyzwaniem w całym swoim życiu. W „Zwycięstwie” czuję się komfortowo, przyjaźnie i familiarnie. Odpowiada mi szczypta fordowskiego humoru. Z sympatią podchodzę do nowych bohaterów, śledzę losy załóg i rządów. Doceniam determinację w zachowaniu znaczących wartości człowieczeństwa i zbudowania podwalin pod coś wyjątkowego. W moim odczuciu, najlepsza powieść z tej serii i jej poprzedniczki "Zaginiona Flota" ("Nieulękły", "Nieustraszony", "Odważny", "Waleczny", "Bezlitosny", "Zwycięski"). Sporo moralnych i etycznych rozważań, strategicznych posunięć, dorywczych taktyk i sprawdzania idei. Finalna odsłona w pełni satysfakcjonuje, zaś epilog przywołuje uśmiech i refleksję o nieuchronnym upływie czasu, zacieraniu się pamięci, lecz przetrwaniu legend, a przynajmniej ich fragmentów.
4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 420 stron, premiera 03.06.2022 (2019), tłumaczenie Dominika Schimscheiner
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
czwartek, 24 listopada 2022
KONIEC WIECZNOŚCI
ISAAC ASIMOV
„Trzymał w ręku losy milionów ludzi, a jeśli musiał z tego powodu kroczyć samotnie, to przynajmniej mógł również kroczyć dumnie.”
Każdy z nas chociaż raz w życiu chciał zawrócić przeszłość, tak aby ustrzec się mającego ogromne konsekwencje życiowego błędu, albo zajrzeć w przyszłość i na podstawie otrzymanego obrazu dowiedzieć, kiedy coś poszło nie tak jak potrzeba, a nawet zapobiec wybranemu wydarzeniu. Isaac Asimov w swojej wyobraźni poszedł kilkaset tysięcy wieków dalej. Opisał podróże w Czasie, wkraczanie do Wieczności, realizacje projektów Zmiany Rzeczywistości, ale nie w skali jednostki, grupy, czy nawet społeczeństw, a całej rasy ludzkiej.
Nieruchomą, ustaloną i zamrożoną historię Prymitywu, w której jednak nic nie było wiadome i pewne, skontrastował z nieustannie zmienianymi dziejami Stuleci Wieczności. Wszystko w imię dobra ludzkości, ukierunkowanego rozwoju, zapobieżeniu masowym tragediom. Jak bardzo pojemne były te pojęcia i moc ich sankcjonowania. Zaprzysiężeni członkowie Wieczności, skrupulatnie wyłapywani z różnych wieków, o odpowiednich predyspozycjach i historycznej poświacie, pokonywali szczeble kariery, poczynając od Czasowców i Nowicjuszy, poprzez Obserwatorów i Specjalistów, a kończąc na Starszych Kalkulatorach i Radzie Wszech Czasów. Specjalizacje obejmowały żółtych kalkulatorów, zielonych biografistów, niebieskich socjologów. Zastanawiała biel obserwacji, wyłączenie emocjonalnej podstawy odbierania rzeczywistości, postawienie jedynie na gromadzenie wiedzy.
Trzydziestodwuletni, według kategorii fizjologii, Andrew Harlan poznał kogoś, kto wytrącił go z mentalnego schronienia, oraz dotknął czegoś, co wybiło go z rytmu jako Technika, najbardziej znienawidzonej profesji teraźniejszości, współczesności i przyszłości. Autor interesująco zaprezentował zmianę świadomości kluczowej postaci, wkręcił w dynamicznie obracającą się spiralę niewiadomych, skonfrontował ze sprytnie skrywanymi tajemnicami. Ogromna moc w rękach jednej osoby, a jednocześnie ściągnięcie jej do zwykłego gorącego postrzegania drugiej osoby. Fantastycznie ukazał walkę człowieka samego ze sobą, z instytucją ingerującą w ludzkie życie na skalę masową, równocześnie z czymś intuicyjnie odbieranym. Zachęcał do refleksji, czy warianty rzeczywistości obliczane przez maszyny faktycznie uwzględniały samostanowienie ludzkości?
Kto tak naprawdę dał Wiecznościowcom prawo do zmiany osobowości milionów i historii bez wcześniejszych wersji? Czy poprawki w biegu zdarzeń skutkowały lepszymi rezultatami niż pierwotne scenariusze? A może to właśnie błędy społeczeństwa, obciążające nie tylko je samo, ale wszystkie następne pokolenia, stanowiły o istocie rozwoju gatunku ludzkiego? Dlaczego wszechświat na to pozwolił? Fantastyczne przesunięcie suwaka czasu, nie najbliższe stulecia, dalsze tysiąclecia, odległe setki tysiącleci, a jeszcze skrajniej w horyzont. Zastanawiałam się, jak przeformowało się postrzeganie świata i ludzkości z perspektywy pojedynczego człowieka, cywilizacji i życia człowieka na Ziemi? A może bez względu na jednostkę czasową pozostało bez zmian, z tymi samymi zasadami, ambicjami, żądaniami i interesami? Spore roszady w finałowej odsłonie, zgrabne zwroty akcji, zaskakujące interpretacje.
Tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Odyseja kosmiczna 2001", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Koniec dzieciństwa". Inne na moim blogu książki Isaaca Asimova to "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", oraz udział w antologii horroru "Szaleństwo Cthulhu".
5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 264 stron, premiera 20.09.2022 (1955), tłumaczenie Adam Kaska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
środa, 23 listopada 2022
KLANY KSIĘŻYCA ALFY
PHILIP K. DICK
„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”
Można dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal sześćdziesiąt lat temu w nieunikniony sposób pokrywa się patyną prezentacji futurystycznych myśli, a nawet skromną warstwą zaplecenia intrygi wbudowanej w science fiction. Jednakże „Klany księżyca Alfy” znakomicie bronią się pomysłem na zajmujący scenariusz zdarzeń i nietypowy klimat zapomnianego przez Ziemię księżyca. Żyją na nim potomkowie odizolowanych osób z różnymi chorobami psychicznymi. Co więcej, przyjmowani za wariatów mieszkańcy Alfa zdążyli przez ćwierć wieku stworzyć własną osobliwą cywilizację, a Siedem Klanów balansuje na cienkiej linii politycznego funkcjonowania.
Za sprawą nieoczekiwanej wizyty nad księżycowym niebem statku kosmicznego spoza układu alfiańskiego, pojazdu z niezdefiniowanymi zamiarami, chociaż podszytymi niebezpieczeństwem, właśnie teraz wszelkiej maści paranoicy, schizofrenicy, hebefrenierzy, maniacy, opętani przez obsesyjno-kompulsywne zachowania, ekstremalni lękowcy i wpadający w urojenia, zostają zmuszeni do połączenia sił w obliczu zagrożenia. A przy takiej różnorodności osobowości funkcjonowanie we wspólnej misji wydaje się nierealnym wyzwaniem. Oczywiście, tak jak inne specjalizacje medyczne, psychiatria rozwija się, zatem spojrzenie na jednostki chorobowe przez wiedzę lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku naukowo nieco odbiega od współczesnych zasad, lecz znakomicie intuicyjnie wyczuwamy, o co w tym wszystkim chodzi. Konsekwencje wykluczenia z pozornie normalnego społeczeństwa niewygodnych psychicznie jednostek i pozostawienia samych sobie przybierają frapujące formy. Ta część powieści niesamowicie wciąga.
Drugi wątek ukazuje toksyczną relację między Chuckiem i Mary. Małżonkowie w trakcie rozwodu nie oszczędzają się przed pomówieniami i wykorzystywaniem, a nawet nie wahają się sięgnąć po bardziej radykalne rozwiązania. Mnóstwo sensacyjnych incydentów, nie trzymają w napięciu, ale poszczególnym scenom nie można odmówić barwności i spektakularności. Z uśmiechem na nie patrzymy, a humor rewelacyjnie dostosowany do sytuacji. I znów, przez niektórych kojarząca się z niefrasobliwością, lekka prezentacja wydarzeń nie jest tak istotna, jak pytania o przejrzystą definicję normalności, kryteria objaśniające, przekazy kryjące się za interpretacjami. Ciężka tematyka psychicznej niedyspozycji człowieka, wypracowane przez lata trujące relacje, pragnienie szybkiej zemsty, zestawione zostają z nieskomplikowaną scenerią. Mistrzowsko rozpisana scena z zastanawianiem się bohatera, kto jest czyim wrogiem lub sprzymierzeńcem, albo wrogiem i sprzymierzeńcem, oraz gdzie on się w tym wszystkim plasuje. Poznajemy różne nieprzeciętne umiejętności formy kosmicznego życia, ale to ganimedejski śluzak wzbudza najwięcej emocji, w moim przypadku także sympatii.
Tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Odyseja kosmiczna 2001", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek". Inna książka Arthura C. Clarke "Koniec dzieciństwa", oraz udział w antologii horroru "Szaleństwo Cthulhu". Pogrubione są autorstwa Philipa K. Dicka.
4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 282 stron, premiera 04.10.2022 (1964), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.