[PREMIEROWO]
DAN CARLIN
"Wyobrażanie sobie, że coś, co zdarzyło się wielokrotnie w przeszłości, powtórzy się w naszych czasach, to amatorska science fiction."
Wybrałam ten cytat na otwarcie spisania wrażeń po spotkaniu z książką "Koniec zawsze jest blisko", gdyż tylko do pewnego stopnia się z nim zgadzam. Zaglądanie w przeszłość zawsze obarczone jest hipotetycznością i spekulacją, brakiem dostępu do materiału źródłowego i możliwości potwierdzenia. To sformułowanie hipotez o mniejszym lub większym wskaźniku prawdopodobieństwa, jednak usilne próby dotarcia do prawdziwych brzmień pokoleniowej spuścizny nie jest amatorską zabawą w fantastykę. A wręcz odwrotnie, naukowym poszukiwaniem dowodów i uwierzytelnianiem w zgodzie z dostępną wiedzą. Oczywiście, wielokrotnie, przy okazji różnych odkryć, walą się filary założeń i stwierdzeń, a zatem podważana jest większość, jak nie cała, koncepcja. Ale czyż nie na tym polega pierwszy krok ku czerpaniu lekcji z historii? Dan Carlin także przywołuje się na zataczanie koła przez historię. Nie ma dwóch takich samych uwarunkowań i uczestników. Wychwytujemy podobieństwa i analogie, by stwierdzić powtarzalność i periodyczność. Ponadto, nawet wyjaśnianie współczesnych zdarzeń obarczone jest dużym błędem, wynikającym z udziału różnych czynników, niewystarczających danych, zakulisowych działań lub celowej dezinformacji. To samo dotyczy przyszłości, i w tym ujęciu się zgodzę z autorem, przewidywanie krótkiej przyszłości nie należy do mega kłopotliwych, chociaż zawsze mogą wejść w pole rażenia nieoczekiwane siły, zmieniające wszystko, natomiast w długiej perspektywie, zwłaszcza w ujęciu końca cywilizacji, to już kolosalne wyzwanie.
Ogrom alternatywnych wersji przyszłości z jednej strony odstrasza przed próbą przypuszczalnego poznania, z drugiej jawi się jako coś szalenie wciągającego. Zastanawiamy się, dokąd ludzkość sama siebie zaprowadzi, w którym kierunku podąży, jaki dorobek okaże się zbawienny, a jaki katastrofalny. Warto czynić dalekie wizje, przeprowadzać symulacje w zależności od mieszanki składowych, fantastyczny sposób na dostrzeżenie zagrożeń i uzyskanie czasu na przygotowanie się do różnych wersji. Nie chcemy, aby nasza spuścizna poszła w zapomnienie, a przykładowo dorobek technologiczny przejęła zaawansowana sztuczna inteligencja. Sami na siebie ściągamy kłopoty, nie bez powodu uświadamia się społeczeństwa o katastrofie ekologicznej na globalną skalę, przytacza konsekwencje walk dynastycznych, ostrzega przed wojną totalną. Ale przyczyny końca cywilizacji może dostarczyć sama planeta, za pośrednictwem erupcji wulkanów, trzęsień ziemi, uderzenia tsunami, zmian klimatycznych, długotrwałych susz, pandemii. A od tego już krok ku klęsce głodu, wstrząsów politycznych, migracji ludności, zrównania miast z ziemią, naruszenia równowagi geopolitycznej, upadku zasad pokojowego współistnienia. Kolejny krok ku reakcji łańcuchowej, efektu domina, nakręcającej się spirali zmierzającej do katastrofy. Powstania i upadku, rozkwitu i zmierzchu, postępu i regresu, przełomowości i zerwania ciągłości.
Dan Carlin przeprowadza czytelnika przez te aspekty, rozważa twardość i miękkość osobowości, która z nich lepiej służy przetrwaniu, ukazuje, jak metody wychowawcze dzieci wpływały na bieg historii, deliberuje, czy faktycznie współczesna cywilizacja jest lepsza od poprzednich. Przywołuje dzieje imperium asyryjskiego, wspomina o babilońskim, omawia upadek Cesarstwa Rzymskiego. Dużo miejsca poświęca technologii wojennej, która mało mnie interesuje, chociaż nie można jej odmówić szczegółowości w opisie. Pozostała część publikacji wybrzmiewa zajmująco i ciekawie, jednakże liczyłam na bardziej pogłębione omówienie, mniejszą powierzchowność, wyjście poza standardową wiedzę i oczytanie. Książka napisana w przystępnym stylu narracji, gładko się przez nią przechodzi. Sprawdzi się jako materiał do frapujących i atrakcyjnych przemyśleń. Spełni funkcję typowo popularyzatorską tematykę końca cywilizacji i promującą podcasty Dana Carlina.
3/6 - w wolnym czasie
literatura popularnonaukowa, cywilizacje, 352 strony, premiera 13.10.2021 (2019)
tłumaczenie Tomasz Kunz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
