Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SHEHAN KARUNATILAKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SHEHAN KARUNATILAKA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 marca 2026

SIEDEM KSIĘŻYCÓW MAALEGO ALMEIDY

SHEHAN KARUNATILAKA

„Wmawiają wam, że niesprawiedliwość to część jakiegoś wielkiego planu. I to nie pozwala wam się zbuntować.”

Ciekawa przygoda czytelnicza, oryginalna i nieszablonowa, powiew nowego pomysłu na fabułę, znakomitego żonglowania scenariuszem zdarzeń, zabawą i skłanianiem do refleksji. Wrażenie jednoczesnego wejścia w najnowszą wojenną historię Sri Lanki i w świat fantastyki, szalenie pokręcony, wymykający się opisowi, zasiedlony przez duchowe byty w różnych stadiach świadomości. Kolombo z szeroką paletą odmiennych barw, korupcja przenikająca każde środowisko, siły rządowe kontra tamilscy separatyści. Dziesiątki tysięcy zabitych w ostrzale i nalotach, setki zamachów terrorystycznych, tuszowanie śledztw. Już na wstępie książki wiadomo było, że Maali Almeida umarł. Niesamowite wrażenie, kiedy obserwowało się to, co działo się z jego ciałem. Mężczyzna wiedział, że jego egzystencja zakończyła się poprzez morderstwo, ale nie znał tożsamości zabójcy. Dostał siedem księżyców, aby dowiedzieć się, co kryło się za odejściem w osobliwą sferę zaświatów i jaka była prawdziwa tożsamość mordercy. Jako fotograf wojenny naraził się różnym politycznym siłom, jako narrator zraził do siebie terrorystów, jako hazardzista przekroczył linię ryzyka. A i rodzinne relacje wzbudzały podejrzenia.

Shehan Karunatilaka zdecydował się na prowadzenie narracji w drugiej osobie liczby pojedynczej. Zabieg korespondował z koncepcją i klimatem powieści. Stał się delikatną formą sugerowania końca czegoś, a jednak wciąż trwania w czymś. Czas na rozwiązanie zagadki kryminalnej, rozliczeń z dokonań w życiu, ocenę sposobu traktowania innych, z każdym księżycem kurczył się, a mnogość aktorów na scenie życia imponowała. Każda osoba warta była uwagi, interpretacji, podjęcia prób zrozumienia i ewentualnego wykluczenia z zabójstwa. Długie cienie kładły się na odtwarzanych obrazach i śledzonych zachowaniach. Mitologiczny rys oprowadzał po istotach z piekieł i pożeraczach dusz. Spotkania ze zmarłymi przybliżały do odkrycia prawdy. Rozmowy z ateistą, prawniczką, rewolucjonistą, lekarką, ochroniarzem, kapłanem, samobójcą, wiele wnosiły, ale też rozpraszały w odnajdywaniu ścieżki prowadzającej do prawdy. Pojawiające się osoby ze zdjęć wykonanych przez Almeidę nadawały osobliwy charakter opowieści. Przypominały o sobie, przywoływały wspomnienia, dopominały się uwagi. I jeszcze jezioro, skrywające świadectwa zbrodni. Czasem do akcji wkraczał mistyczny rys, często coś na kształt snu, nieuchwytność przeszłości, bolesne doświadczenia domowej wojny i niewyobrażalnej przemocy. „Siedem księżyców Maalego Almeidy” nie jest propozycją czytelniczą dla każdego. Warto poświęcić więcej czasu na poznawanie powieści, tak aby odkrywać ją w kolejnych odsłonach. Wówczas bardziej angażuje i wciąga, zachęca do podtrzymania znajomości, daje wgląd w zwykłego człowieka i społeczeństwo Sri Lanki.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 472 strony, premiera 25.10.2023 (2022), tłumaczenie Mariusz Gądek
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl