STANISŁAW LEM
„Kontakt staje się pozorem, a głębia, jak się otwiera przed odkrywcą, jest głębią pozorną – taką samą jak ta, którą oglądamy wpatrując się w powierzchnię lustra, odsyłającego nam nasz własny obraz i obraz przestrzeni, w której jesteśmy wieczyście zamknięci.”
W ramach przypominania sobie dzieł Stanisława Lema, po „Kongresie futurologicznym” nadszedł czas na „Solaris”, również moją ulubioną powieść. „Solaris” można czytać co jakiś czas i za każdym razem dostrzegać coś nowego w ujęciu rozpatrywania gatunku ludzkiego. Jakże podoba mi się przekorne potraktowanie zdolności rozumu człowieka do absorpcji wiedzy całkowicie dla niego nowej i zaskakującej, kiedy uważa się za osobnika obdarzonego wystarczającymi umiejętnościami, by tego dokonać w każdych warunkach, a jednak niewyobrażalnie dla niego stojącego na niskim poziomie rozumowania. Ludzka ewolucja nie nadąża za tym, co może spotkać człowieka we wszechświecie, z jakim innym bytem może mieć do czynienia, i jak całkowicie minąć się z jego postrzeganiem. Szalenie oryginalne potraktowanie obcego, uczące pokory wobec sił, o których nie ma się wyobrażenia. Przeżycia kluczowego bohatera znakomicie ukazują zasady funkcjonowania w niezrozumiałym świecie, głęboko zakorzenione wierzenia, dysonans w odbiorze tego, co pokazują mu zmysły i interpretacji rozumu.
Nic dziwnego, że powieść wciąż potrafi bawić i skłaniać do refleksji. Przejście za granicę szaleństwa i obłąkania, aby z czasem potraktować je jako naturalny stan rzeczy, wyzwala wiele pytań i wątpliwości. Ludzka percepcja prowadzi na manowce, kosmos wciąga w ekstremalne doznania i niewyobrażalne świadectwa obcej inteligencji, zaś logika w pełni wymyka się uzasadnieniu. Naukowy i technologiczny klimat fantastycznie podkreśla to, że człowiek stawia na wiedzę, jej zdobywanie, a kiedy odkrywa jej fragment, tak trudny do pojęcia, jakby nagle traci istotę egzystencji i narzędzie poznawania. Broni się przed tym, co odbija się w oceanie wspomnień, pragnień i moralnego niepokoju. Autor zmyślnie podszedł do fabuły, przypasował klimat do wiodących cech natury człowieka, uczynił z niego dodatkowy wymiar kosmicznej obcości i obecności. Już klasyka, ale nadal ekscytująca i pionierska. Człowiek wyrusza na podbój kosmosu, ale czy jest na to gotowy? Czy zna swoją naturę? Czyż nie powinien najpierw uporządkować swój świat zanim ruszy w kosmos? A może to właśnie własna niedoskonałość człowieka staje się jego największą inspiracją w poszerzaniu zajmowanej w kosmosie przestrzeni? Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z podsuwającym materiał do refleksji "Niezwyciężonym", rewelacyjną komiksową przygodą "Podróż siódma", interesującą korespondencją między Stanisławem Lemem a Ursulą K. Le Guinza "I mów, że moja chwała z przyjaciół się bierze", tytułami prezentowanymi na Bookendorfinie.
5.5/6 – warto przeczytać
fantastyka naukowa, 286 stron, premiera 26.11.2026 (1961)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz