STANISŁAW LEM
„Jak dziwnymi drogami chadza rozwój ludzki! To, co żyjącym wydaje się często niezrozumiałe... z perspektyw czasu wydaje się oczywistą koniecznością...”
Sięgając po książkę warto pamiętać, że po raz pierwszy wydana była w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym piątym roku, a napisana kilka lat wcześniej, w czasach głębokiego komunizmu. Zatem pewne skażenie ideologią i cenzurą pozostawiło na niej rysy, ale i tak było ich mniej niż się spodziewałam. „Obłok Magellana” czytałam dla przyjemności poznawania futurologicznej przygody, gwiezdnej wyprawy wypełnionej tragicznymi wypadkami i naukowymi pomysłami, przelania w czyn ambitnych planów międzyplanetarnych naszej cywilizacji. Ale również podchodziłam do niej z perspektywy tego, co uwidoczniło się już w połowie dwudziestego wieku w zdobyczach naukowej wiedzy a co po niej pozostało, jak zostało na przestrzeni wieków rozwinięte i do czego doprowadziło ludzkość, w wymiarze naukowym, technologicznym, kulturowym i społecznym.
Jak mógłby wyglądać nasz świat w trzydziestym drugim wieku, co po nas pozostałoby, oprócz zniekształconej historii, z czym przyszłoby się nam zmierzyć i jakim kosztem, a nade wszystko czy człowieczeństwo znaczyłoby to samo co dziś? Czy nasycenie cechami i dramatyzmem pozostałoby bez zmian, bez względu na okoliczności, a może wytoczyłoby nowe szlaki myśli i przekonań? Podobały mi się odwołujące się do nauki opisy odmalowywanej rzeczywistości przyszłości. Zadziwiające, jak wiele udało się autorowi trafnie przewidzieć. Właśnie futurystyczne pomysły, z socjologiczną aurą, uznałam za mocny atut książki. Podobnie jak dostarczanie materiału do refleksji o nas samych i człowieczeństwie, perspektywie zastoju lub nawet śmierci cywilizacji po bujnym i szybkim postępie. Odpowiadało mi zastanawianie się nad nowymi problemami, podejściem do nieskończoności w ujęciu kosmosu i atomu, długością wyczekiwania aż przestaniemy być więźniami ziemskiej przestrzeni, możliwością narodzenia się nowej indywidualności, wynikającej nie z niedostatku wiedzy, ale z jej nadmiaru. Jak bardzo jako ludzie pragniemy być zawsze na samej granicy możliwości, gdzie zbadane i pokonane styka się z niezdobytym i groźnym, Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z podsuwającymi materiał do refleksji "Niezwyciężonym" i "Solaris", rewelacyjną komiksową przygodą "Podróż siódma", interesującą korespondencją między Stanisławem Lemem a Ursulą K. Le Guinza "I mów, że moja chwała z przyjaciół się bierze", tytułami zaprezentowanymi na Bookendorfinie.
4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka naukowa, 516 stron, premiera 29.10.2025 (1955)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.









