Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka naukowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka naukowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 września 2026

OBŁOK MAGELLANA

STANISŁAW LEM

„Jak dziwnymi drogami chadza rozwój ludzki! To, co żyjącym wydaje się często niezrozumiałe... z perspektyw czasu wydaje się oczywistą koniecznością...”

Sięgając po książkę warto pamiętać, że po raz pierwszy wydana była w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym piątym roku, a napisana kilka lat wcześniej, w czasach głębokiego komunizmu. Zatem pewne skażenie ideologią i cenzurą pozostawiło na niej rysy, ale i tak było ich mniej niż się spodziewałam. „Obłok Magellana” czytałam dla przyjemności poznawania futurologicznej przygody, gwiezdnej wyprawy wypełnionej tragicznymi wypadkami i naukowymi pomysłami, przelania w czyn ambitnych planów międzyplanetarnych naszej cywilizacji. Ale również podchodziłam do niej z perspektywy tego, co uwidoczniło się już w połowie dwudziestego wieku w zdobyczach naukowej wiedzy a co po niej pozostało, jak zostało na przestrzeni wieków rozwinięte i do czego doprowadziło ludzkość, w wymiarze naukowym, technologicznym, kulturowym i społecznym. 

Jak mógłby wyglądać nasz świat w trzydziestym drugim wieku, co po nas pozostałoby, oprócz zniekształconej historii, z czym przyszłoby się nam zmierzyć i jakim kosztem, a nade wszystko czy człowieczeństwo znaczyłoby to samo co dziś? Czy nasycenie cechami i dramatyzmem pozostałoby bez zmian, bez względu na okoliczności, a może wytoczyłoby nowe szlaki myśli i przekonań? Podobały mi się odwołujące się do nauki opisy odmalowywanej rzeczywistości przyszłości. Zadziwiające, jak wiele udało się autorowi trafnie przewidzieć. Właśnie futurystyczne pomysły, z socjologiczną aurą, uznałam za mocny atut książki. Podobnie jak dostarczanie materiału do refleksji o nas samych i człowieczeństwie, perspektywie zastoju lub nawet śmierci cywilizacji po bujnym i szybkim postępie. Odpowiadało mi zastanawianie się nad nowymi problemami, podejściem do nieskończoności w ujęciu kosmosu i atomu, długością wyczekiwania aż przestaniemy być więźniami ziemskiej przestrzeni, możliwością narodzenia się nowej indywidualności, wynikającej nie z niedostatku wiedzy, ale z jej nadmiaru. Jak bardzo jako ludzie pragniemy być zawsze na samej granicy możliwości, gdzie zbadane i pokonane styka się z niezdobytym i groźnym, Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z podsuwającymi materiał do refleksji "Niezwyciężonym" i "Solaris", rewelacyjną komiksową przygodą "Podróż siódma", interesującą korespondencją między Stanisławem Lemem a Ursulą K. Le Guinza "I mów, że moja chwała z przyjaciół się bierze", tytułami zaprezentowanymi na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka naukowa, 516 stron, premiera 29.10.2025 (1955)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 17 lutego 2026

SOLARIS

STANISŁAW LEM

„Kontakt staje się pozorem, a głębia, jaka się otwiera przed odkrywcą, jest głębią pozorną – taką samą jak ta, którą oglądamy wpatrując się w powierzchnię lustra, odsyłającego nam nasz własny obraz i obraz przestrzeni, w której jesteśmy wieczyście zamknięci.”

W ramach przypominania dzieł Stanisława Lema, po „Kongresie futurologicznym” nadszedł czas na „Solaris”, również ulubioną powieść. „Solaris” mogę czytać co jakiś czas i za każdym razem dostrzegać coś nowego w ujęciu rozpatrywania gatunku ludzkiego. Podoba mi się przekorne potraktowanie zdolności rozumu człowieka do absorpcji wiedzy całkowicie dla niego nowej i zaskakującej, kiedy uważa się za osobnika obdarzonego wystarczającymi umiejętnościami, żeby tego dokonać w każdych warunkach, a jednak niewyobrażalnie dla niego stojącego na niskim poziomie rozwoju rozumowania. Ludzka ewolucja nie nadąża za tym, co spotyka człowieka we wszechświecie, z jakim mega odmiennym bytem ma do czynienia, i jak całkowicie mija się z jego postrzeganiem. Szalenie oryginalne potraktowanie obcego, uczące pokory wobec sił, o których gatunek ludzki nie ma wyobrażenia. Przeżycia kluczowego bohatera znakomicie ukazują zasady funkcjonowania w niezrozumiałym świecie, jego głęboko zakorzenione wierzenia jako przeszkody w ogarnięciu obcej rzeczywistości, dysonans w odbiorze tego, co pokazują mu zmysły i interpretacje rozumu. 

Nic dziwnego, że powieść bawi i skłania do refleksji. Przejście za granicę szaleństwa i obłąkania, aby z czasem potraktować je jako niemal naturalny stan rzeczy, wyzwala ogrom kwestii, pytań i wątpliwości. Ludzka percepcja prowadzi na manowce, kosmos wciąga w ekstremalne doznania i niewyobrażalne świadectwa obcej inteligencji, zaś logika w pełni wymyka się uzasadnieniu. Naukowy i technologiczny klimat fantastycznie podkreśla to, że człowiek stawia na wiedzę, jej zdobywanie, a kiedy odkrywa jej fragment ekstremalnie trudny do pojęcia, nagle traci istotę egzystencji i elastyczność narzędzia poznawania. Broni się przed tym, co odbija się w oceanie wspomnień, pragnień i moralnego niepokoju. Autor zmyślnie podchodzi do fabuły, przypasowuje klimat do wiodących cech natury człowieka, czyni z niego dodatkowy wymiar kosmicznej obcości i obecności. "Solaris" to już klasyka, ale nadal ekscytująca i pionierska. Człowiek wybiera się na podbój kosmosu, ale czy jest na to gotowy? Czy zna swoją naturę? Czyż nie powinien najpierw uporządkować własny świat zanim wyruszy poznawać odległy wszechświat? A może to właśnie niedoskonałość człowieka staje się jego największą inspiracją w poszerzaniu zajmowanej w kosmosie przestrzeni? Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z podsuwającym materiał do refleksji "Niezwyciężonym", rewelacyjną komiksową przygodą "Podróż siódma", interesującą korespondencją między Stanisławem Lemem a Ursulą K. Le Guinza "I mów, że moja chwała z przyjaciół się bierze", tytułami prezentowanymi na Bookendorfinie.

5.5/6 – warto przeczytać
fantastyka naukowa, 286 stron, premiera 26.11.2026 (1961)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

niedziela, 21 grudnia 2025

KONGRES FUTUROLOGICZNY

STANISŁAW LEM

"Rozum to wolność wewnętrzna."

Książka, do której można powracać i za każdym razem docierać do czegoś nowego. Początkowo wydaje się, że to zwykła rozrywka w krainie wyobraźni autora, przemierzającego przyszłość gatunku ludzkiego, rozwijającego ścieżki problemów, przed jakimi wkrótce stanie cywilizacja. Jednak w miarę poznawania, zaczyna się brać ją na poważnie, jako materiał do głębszych przemyśleń i refleksji. Spogląda się na nią jak na trafną wyrocznię przekształcenia obaw w stan faktyczny. Napisana w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym roku zadziwia celnością i trafnością przewidywania, w aspekcie urealnienia się uwzględnionych pomysłów i intensyfikacji różnorodnych interpretacji. 

Fenomenalna językowa zabawa, pełna treści i znaczenia, wnikliwa i bogata, a przy tym dowcipna i ironiczna. Trudno nie zachwycić się mnogością perspektyw i zagadnień jawnie przemycanych w słowotwórczej grze. Imponuje rozmachem i pomysłowością nawet po pięćdziesięciu pięciu latach. Stanisław Lem mistrzowsko łączy przerażające wizje z pragmatycznym opisem. Różnorodność form narracyjnych sprawia, że powieść licząca zaledwie sto pięćdziesiąt stron może wystąpić w funkcji przewodnika dla większej liczby utworów, co nie znaczy, że nie tworzy spójnej całości. I jeszcze coś, co niezwykle zgrabnie wychodzi autorowi, scalenie fantastyki z nauką, groteski z komizmem, wyzwolenia z trucizną, iluzji z technologią, bliskiej i dalszej przyszłości. Kluczowa postać, Ijon Tichy, nie tylko doświadcza tego, co dzieje się w fabule, ale w jakimś stopniu staje się wymiarem sumienia ludzkości, prawdy człowieka o samym sobie i zanikającej tożsamości. 

Przeludnienie planety, katastrofa urbanistyczna, zanieczyszczenie środowiska, znaczące zmiany klimatyczne, kryzys energetyczny, deficyt żywnościowy, pułapki technologiczne, zagrożenia sztucznej inteligencji, psychologiczne konsekwencje obecności w wirtualnej rzeczywistości, defraudacja kultury, katastrofa militarystyczna i dewaluacja polityczna. Błyskotliwe i prowokujące dzieło, w treści pełne zbiorowego szaleństwa, fasady wykwintnej uprzejmości, toksycznego luksusu, zatrważającej psychologicznej manipulacji prawdą, kryptochemokracji i niezmożnej ludzkiej wynalazczości, dostarczające ogromnej satysfakcji czytelniczej. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z podsuwającym materiał do refleksji "Niezwyciężonym", rewelacyjną komiksową przygodą "Podróż siódma", interesującą korespondencją między Stanisławem Lemem a Ursulą K. Le Guinza "I mów, że moja chwała z przyjaciół się bierze", tytułami prezentowanymi na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka naukowa, 158 stron, premiera 26.11.2025 (1970)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 29 lipca 2024

MROCZNA MATERIA

BLAKE CROUCH

„Zagubić się w świecie, który nie jest twój, to jedna sprawa. Ale świadomość, że zostało się zastąpionym we własnym świecie, to całkiem co innego.”

Książka znakomicie zapowiadała się. Przez pierwsze sto stron mknęłam w błyskawicznym tempie wiedziona ciekawością, jak potoczy się akcja, dokąd zaprowadzi, co przyjdzie mi przeżywać. Blake Crouch miał udany pomysł na wykorzystanie teorii wieloświatów w konstruowaniu fabuły. Dałam się wciągnąć w rozpalanie wyobraźni, poczułam dreszcz emocji związany z rozgryzaniem zagadki. Jednak do pewnego momentu. Kiedy fabuła zaczęła się powtarzać, weszła w schematyczne powielanie, mój entuzjazm do powieści znacznie się ostudził. Rozumiałam, że w dużym stopniu to właśnie zasada równoległości światów, opcja możliwości, które stały przed ludzkim wyborem, mnogości dostępnych ścieżek do przejścia, wymogła taką a nie inną konstrukcję scenariusza zdarzeń, lecz z fantastycznej nagle zrobiła się bardzo przeciętna powieść. Powielane wzorce różniły się jedynie kolorytem przebiegu sensacyjnych nut, natomiast główne okoliczności i motyw przewodni pozostawały bez zmian. 

Autor poruszył ciekawy aspekt konstruowania przez człowieka własnego życia, nadawania mu kierunku, a także budowania zespolonej części żyć wielu jednostek, a zatem i stron, w które może obrócić się cywilizacja. Miało to urok filozoficznych nut i podsuwało materiał do przemyśleń. Jakże łatwo, za sprawą wydawałoby się mało ważnej decyzji, zmienić wszystko, odebrać sobie coś cennego lub doprowadzić do sukcesu. Blake Crouch udanie ukazał szaleństwo wkradające się do myśli głównego bohatera postawionego w sytuacji, w której każdy, wcześniej czy później, rozpadłby się na milion kawałków. Nagłe wrzucenie do nieznanej, ale familiarnej rzeczywistości, innej na tysiąc drobnych sposobów, mogących absolutnie nic nie znaczyć, ale mogących też oznaczać wszystko, rozstroiłoby każdego. Świat, który nie był jego światem, stał się elementem rzeczywistości znacznie większej i dziwniejszej niż mógł to sobie wyobrazić. Egzystencja polegała na dokonywaniu wyborów, słusznych lub błędnych, ale we wspólnym trzonie bycia sobą. Przerażająca myśl, że każdy podejmowany wybór, każda myśl pojawiająca się w głowie, stawały się odgałęzieniem w nowy świat. Z drugiej strony, czyż oczarowanie tajemnicą nie było najpiękniejszą rzeczą, jakiej mógł doświadczyć, zajrzeć w kulisy wieloświata, spojrzeć na niewybrane ścieżki? 

Pomimo zastrzeżeń do powieleń w konstrukcji fabuły, doceniłam wytworzenie klimatu presji jednej szansy, konieczności szybkiego podejmowania decyzji, niemożności zawrócenia i odwrócenia przeszłości. Podobał mi się obraz walki toczonej w głowie kluczowej postaci, psychologicznego portretu zagubienia, zwątpienia i determinacji uchwycenia właściwej nici samego siebie. Pomimo różnorodności przebiegu scen brakowało napięcia, niespodziewanych zwrotów akcji, niepewności finałowej odsłony. "Mroczna materia" sprawdziła się jako propozycja na czytelnicze rozruszanie początku wakacyjnego zaczytania, liczyłam na więcej, ale nie było źle. Sensacyjna rozrywka w barwach fantastyki naukowej i zajawki do filozoficznych przemyśleń. W moim odczuciu, bardziej wciągającą przygodą okazał się "Upgrade. Wyższy poziom" tego autora, wybiegający w daleką przyszłość ulepszania człowieka.

4/6 – warto przeczytać
fantastyka naukowa, 342 strony, premiera 21.05.2024 (2026), tłumaczenie Paweł Wieczorek
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 24 marca 2024

CZARNA CHMURA

FRED HOYLE

„Życie to nić babiego lata...”

Skwapliwie korzystam z tego, że wydawnictwo Rebis sukcesywnie proponuje kolejne tytuły z serii Wehikuł czasu. Wyśmienita okazja do poznania w szerszym zakresie klasyki science fiction, często bardzo zaskakującej i dającej do myślenia. Cieszy nie tylko poznawanie samych przygód, ale również myśli pisarskiej sprzed ponad pół wieku. Czy faktycznie od tego czasu tak wiele zmieniło się w wizjach przyszłości gatunku ludzkiego, oczywiście mając na uwadze nieunikniony postęp technologiczny i zdobycze naukowe, w krążącymi w głowie myślami o ewentualnej wizycie obcych cywilizacji na naszej planecie, pierwszego z nimi kontaktu, konsekwencjach towarzyszących temu bezmyślnych prymitywnych ambicjach, obiekcjach i strachu? To również próby odpowiedzenia na pytania związane z kondycją gatunku ludzkiego w bliższej, dalekiej lub mega dalekiej przyszłości. Przewidywanie roztacza swoisty urok, wciąga do fantastycznych rozmyślań, odkrywa ukryte głęboko w świadomości lęki, próbuje ogarnąć miejsce i znaczenie człowieka w kosmosie. 

„Czarna chmura” proponuje przygodę z ujęcia naukowego środowiska, toczących się dyskusji, intensyfikacji zaciekawienia, pogłębiania dociekań, wzmacniania się poczucia wyjątkowości zrozumienia, nie tyle samych zjawisk i incydentów, co kompetencji do jak najlepszego poznania i przygotowania się. Naukowcy kontra politycy, intencje ogarniające wszechświat kontra ograniczone do ziemskich problemów, wysiłki badawcze dla dobra ogółu kontra partykularne interesy krajów. Fred Hoyle wprowadza wielki sceptycyzm wobec archaicznego systemu społecznego, w przeciwieństwie do pełnej akceptacji zasług wysiłków rozumu. Obracające się koła zachowawczej machiny politycznej, stojącej twardo przy opcji zachowania ścisłej tajemnicy, należy przechytrzyć, by mieć wolną rękę w badaniu osobliwego odkrycia, konsekwencji dla Ziemi. 

Gigantyczny obłok międzygwiazdowy zbliża się do Układu Słonecznego, pojawia się ekstremalne niebezpieczeństwo wyrządzenia ogromnych szkód, a nawet wyginięcia gatunku ludzkiego. Tylko umysły otwarte na gigantyczne zmiany i niesamowite odkrycia gotowe są zmierzyć się z misją zdobywania informacji i ratunku dla ludzkości. Autor frapująco prowadzi wątek poświęceń w imię przetrwania, w wymiarze państwowym, ekonomicznym, prawnym, etycznym i jednostki. Czy poprzez niespodziewaną wizytę Czarnej Chmury jesteśmy w stanie dowiedzieć się czegoś o nas samych? Jak bardzo postęp technologiczny i sukces badawczy uzależniony jest od jednostek? Dlaczego trudno oddzielić to, co trywialne, ale szalenie istotne, od tego, co wyśmiewane, choć w zaskakujących okolicznościach wysuwa się na pierwszy plan? Czy chcemy pozostać wielkim ludem w małym świecie, czy staniemy się niewielkim ludem w ogromnym świecie? 

Zerknij na pozostałe tytuły z serii Wehikuł czasu, klasyki science fiction, przedstawione na Bookendorfinie: "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka naukowa, 270 stron, premiera 23.01.2024 (1957), tłumaczenie Sławomir Magala
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 17 marca 2024

UPGRADE. WYŻSZY POZIOM

BLAKE CROUCH

„Inteligencja nie czyni człowieka nieomylnym. Jedynie bardziej niebezpiecznym.”

Wciągająca przygoda czytelnicza, od strony rozgrywanej intrygi i sporej partii materiału do snucia refleksji. Mnogość czynników, które sprawiają, że ludzkość powoli zmienia tożsamość, uwzględniających niesamowite przyspieszenie w rozwoju zaawansowanej technologii, determinuje wizje przyszłych zmian genetycznych w obszarach fizycznym i psychicznym. Blake Crouch frapująco bawi się z odbiorcą w symulowaną zabawę w boga, kiedy jednostka, w imię pozornie słusznych intencji, rozpoczyna szalenie niebezpieczną drogę ku ulepszeniu człowieka. Sposób, w jaki autor to robi, nie należy do innowacyjnych, jednak naukowe uwzględnienia terminologii sprawiają, że wchodzimy na wyższy poziom fabularnej medycyny. 

Połowa dwudziestego pierwszego wieku z pewnością uruchamia wyobraźnię odnośnie tego, co będzie działo się z naszą intensywnie dewastowaną planetą, jakie będą stały wyzwania przed ludzkością, w którą stronę będzie zmierzać. Obserwujemy w opowieści dokonujące się w szybkim tempie zmiany w kluczowej postaci za sprawą ingerencji genetycznej, począwszy od drobnych wydawałoby się ulepszeń, poprzez intensyfikację nadzwyczajnych umiejętności, kończąc na aspektach powiązanych z relacją między racjonalnością a emocjonalnością. Chociaż edycja genów to przestępstwo federalne, nie brakuje szaleńców, którzy w niej upatrują szanse na ratowanie gatunku ludzkiego, przeprowadzanie śmiałych modyfikacji biologicznych, tworzenia czegoś unikalnego, nie w imię szczytnej misji a czystej zabawy, dla wymuszania okupu, wprowadzenia na rynek modyfikowanych inżynieryjnie produktów, sztucznego wywołania pandemii. Pisarz wykorzystuje pomysły pojawiające się w książkach z gatunku fantastyki i produkcjach filmowych, lecz umieszcza je w ciekawej i atrakcyjnej otoczce klimatycznej. 

Szybka dynamika akcji, często zmieniające się sceny, zaskakujące zwroty akcji, różnorodność bohaterów do końca niewykładających kart znaczonych dobrem i złem. Logan Ramsay, kluczowa postać, agent specjalny FBI tropiący tajne laboratoria genetyczne, człowiek obciążony mroczną rodzinną przeszłością, staje wobec wielu dylematów moralnych i uczestniczy w niemal nie do wykonania misji. Presja czasu i waga zadań rosną. Z jakimi niezamierzonymi i nieprzewidzianymi szkodliwymi genetycznymi skutkami ubocznymi spotyka się? Czy udaje się uratować człowieczeństwo? Pozostawić gatunek ludzki w niezmienionej formie? Zapewnić przetrwanie istoty natury homo sapiens? A może nadszedł czas na nienaturalną poprawę ludzkiej inteligencji, na homo deus, zdobycie boskich mocy tworzenia i niszczenia? Zakończenie historii rozczarowuje, nie idzie oczekiwanym tropem rozliczenia z osobliwościami, wybiera kierunek gładkiej i liniowej sensacji, ale inni czytelnicy mogą być zadowoleni właśnie z takiego obrotu spraw.

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, fantastyka naukowa, 354 stron, premiera 20.02.2024 (2022)
tłumaczenie Paweł Wieczorek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.