JAMES HENRY
prequel serii JACK FROST (tom 0.5)
„Jak tylko wydaje ci się, że zwietrzyłeś trop, ślady prowadzą całkiem gdzie indziej.”
Po poznaniu całej serii o detektywie Jacku Froście („Frost I Boże Narodzenie”, „Frost i zastraszone miasto”, „Frost i ciemna noc”, „Frost i mordercze zadanie”, „Frost i sroga zima”, „Frost i zabójcza oferta”) R.D. Wingfielda, zainteresowałam się wejściem w jego uniwersum, ale napisanym po śmierci autora przez Jamesa Gurbutta i Henry’ego Suttona. Panowie skoncentrowali się oni na początkach kariery policyjnej głównego bohatera, co uznałam jak najbardziej za słuszne i pomysłowe.
Przyjemnie spędziłam czas z książką, wciągnęłam się w fabułę, podobało mi się kontynuowanie cech charakteru Frosta, uwzględnienie osobliwego sposobu bycia, a nawet to, że dopiero się one kształtowały, były zatem podane w łagodniejszej odmianie. Miałam wrażenie, że wszystko zgrabnie i zgodnie wykreowano, lecz gdzieś w sercu, wyobraźni i przywiązaniu zabrakło charakterystycznego pazura Wingfielda. Nie było źle czy nudno, nawet ciekawie rozwijał się scenariusz zdarzeń, lecz duch stylu narracji i postępowania z kluczową postacią pozostawił niedosyt. Potwierdza się, że niezwykle trudno zbliżyć się do oryginału i autentyczności, pierwowzór, zwłaszcza ten z entuzjazmem przyjęty, będzie stał na pierwszym miejscu. Co nie znaczy, że nie można było miło i intrygująco spędzić czas z prequelem, mając jednak świadomość, że przygodzie sprzyjał klimat lekkich wakacyjnych wyzwań czytelniczych.
Wiele się działo od strony kryminalnej, tak jak miał to w stylu Wingfield, James i Henry dołożyli starań, aby śledztwa nakładały się tworząc wielowymiarową fabułę. Porwanie nastolatek, brutalne pobicie kobiety, zniknięcie mężczyzny, interwencje chuligańskie, zakłócanie porządku, skok na kasę mieszkaniową, wypadek drogowy, alarm bombowy, podpalanie aut i zagrożenie epidemią wścieklizny. Każde dochodzenie okazywało się niecierpiącym zwłoki. Dopieścili drugoplanowe postaci, relacje na posterunku i darcie kotów z szefem. Frost już wtedy wkraczał w sferę ekscentryczności, flejowatości, wyglądu menela, ślizgania się po przepisach i lekceważenia procedur. Nie był jeszcze tak zmanierowany i bezczelny, jak w późniejszym etapie życia, jednak i tak dawał się we znaki przełożonym, chociaż przez współpracowników był lubiany i doceniany.
3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 286 stron, premiera 01.07.2013 (2011), tłumaczenie Agnieszka Klonowska
Książka wypożyczona z biblioteki.

Ciekawa recenzja i chyba najważniejszy wniosek jest taki, że prequel może być udany, ale jednak trudno dorównać oryginalnemu Frostowi Wingfielda. Brak tego charakterystycznego pazura trochę szkoda, choć sama fabuła i wielowątkowe śledztwo zapowiadają się całkiem dobrze.
OdpowiedzUsuń