Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

DUCH JEZIORA

MATEUSZ KWIATKOWSKI

„Nieważne, czy minie rok, czy ćwierć wieku, grzech zawsze cię odnajdzie. I zażąda zapłaty.”

Powieść dobrze mi się czytało. Odpowiadał mi się styl narracji, płynny i przyjazny. Doceniłam miejsce akcji przesycone legendą i tajemnicami, chociaż liczyłam na mroczniejsze ich rozwinięcie, to jednak i delikatna odsłona zagadkowości incydentów roztaczała urok. Warmińska wieś, malownicza sceneria środowiska, spokojne życie wyznaczone codziennymi rytuałami. Tylko jezioro okryte zła sławą burzyło sielankowy obraz. Przed trzydziestoma laty we Wrzosnej utonęły cztery osoby, a teraz doszło do kolejnej tragedii z udziałem młodej kobiety. Wydawałoby się, że każdemu mieszkańcowi powinno zależeć na wyjaśnieniu jeziornych incydentów, ale prawda nie wypłynęła na wierzch, przez lata obrosła bagnistymi plotkami i grząskimi domysłami. Czy faktycznie były to samobójstwa, jak zadecydowała policja, nieszczęśliwe okoliczności, jak wielu pogodziło się z tym, a może niejasność zdarzeń przybrała mroczny wydźwięk, jak sugerowała dociekliwa dziennikarka blogowa?

Eliza Korcz niedawno przeprowadziła się z partnerem do domku nad jeziorem Wrzosna. Próbowała pozyskać wenę twórczą na napisanie kolejnego bestsellera, lecz kiepsko jej to wychodziło. Wyobraźnię pochłonęła aktywność jeziornego ducha, za wszelką cenę starała się wyjaśnić, co faktycznie miało miejsce, kiedyś i teraz. Śledztwo nie należało do łatwych, trudno było pozyskać informacje, prawda skrywała się za zasłoną ślepych tropów. Dało się odczuć niecodzienne zachowanie mieszkańców wsi, zazwyczaj nie stronili od głośnych szeptanek, a teraz spuścili szczelną zasłonę milczenia. Kryminalna intryga ciekawie rozwijała się, falami zmieniała kierunek biegu, droga na skróty wiodła na manowce, wskazówki fałszowały rzeczywistość. Doceniłam pomysłowy fortel z włączeniem poetyckich nut w fabułę.

Mateusz Kwiatkowski zręcznie żonglował postaciami, osobowościami i zachowaniami. Nie polubiłam głównej bohaterki, wielokrotnie irytowała postawą, ale tak właśnie zachowują się śledczy, tak pozyskują materiał do tekstów, tak podsycają zainteresowanie tematyką. Sympatyzowałam z energiczną staruszką, dawną bibliotekarką, znacząco ubarwiła opowieść. Autor przemycił do akcji elementy thrillera, zaś w finałową odsłonę powieści wstawił sensacyjne tło. Oczekiwałam mocniejszego prądu w scenariuszu zdarzeń, bardziej emocjonujących chwytów w przyciąganiu czytelnika, lecz zaskakujące rozwiązania kryminalne w pewnym stopniu rekompensowały te odczucia. „Duch jeziora” uprzyjemnił wieczór czytelniczy, włączył w oprawę polskiej rzeczywistości małej społeczności, wciągnął w detektywistyczną łamigłówkę, zaserwował frapujący obrót spraw w końcówce przygody czytelniczej. Sprawił, że zwrócę uwagę na kolejną książkę autora, liczę, że w miarę szybko powstanie.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 528 stron, premiera 16.06.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

piątek, 8 sierpnia 2025

KILL SHOW

DANIEL SWEREN-BECKER

„Casey nie chciała pokazać prawdy. Chciała opowiedzieć historię.”

Podobało mi się, i to bardzo. Daniel Sweren-Becker zaciekawił formą konstrukcji kryminału, wcześniej fragmenty w tym stylu pojawiały się w powieściach innych autorów, a tu cały tytuł na niej bazował. Czytałam książkę, ale miałam wrażenie, że obracam się w sferze reality show, nakręcanym na bieżąco, w miarę rozwoju akcji, z uczestnictwem osób niepowiązanych wcześniej z telewizją. A to, że poznawałam z perspektywy dekady, niejako po emisji kolejnych odcinków programu, tym bardziej utwierdzało wyobraźnię, że zdarzenia faktycznie miały miejsce. 

Autor znakomicie oddał ducha współczesnej sfery medialnej, kondycji moralnej środków masowego przekazu, miałkości komunikatów, ślepej pogoni za sensacją, bez względu na szkody wyrządzane uczestnikom. Redefiniowanie pojęć ofiar i oprawców, często z odwróceniem ról. Przerażające adaptowanie tragicznych wydarzeń do formy rozrywkowej i ekscytacja odbiorców. Jednocześnie ukazywał ogromne zapotrzebowanie na programy pseudo rozrywkowe. Jak natura człowieka chętnie wkracza w obserwację zbrodni i jej konsekwencji. Z bezpiecznej perspektywy, schronieni za ekranami komputerów, telewizorów i komórek, śledzimy i ekscytujemy się czymś, co powinniśmy potępiać i ignorować, zmusić do zamknięcia i wymarcia. Jakże łatwo nazwać najgorszy nawet bubel sztuką, sztucznie przypisać jakiekolwiek wartości lub szczytne idee.

Pisarz w odpowiedniej dawce dobrał wypowiedzi reprezentantów z różnych środowisk, uchwycił ich zaangażowanie w przedstawienie siebie, swoich zachowań i postaw, a także bijącą fałszywość i pretensjonalność. Czytamy i widzimy, jak diabelsko sceny z książki przypominają prawdziwe zdarzenia nagłaśniane przez media w różnych odsłonach, kreujących alternatywną rzeczywistość. Książka nakłaniała do refleksji, zastanowienia się, co zrobić, aby zatrzymać proces dewastacji wartości i prawdy, oraz sposobów ich wypaczania i przedstawiania. Intryga oparta na true crime, prawdziwej zbrodni, przyciągała uwagę, zarówno od strony konstrukcji, jak i prezentacji. Wiele złożonych czynników, każdy ciekawie rozwijający się, a co ważne, z udziałem publiczności. 

Podejrzenia nabierały kolorytu niepewności, ale jednocześnie rozwiewania wątpliwości z każdą wypowiedzią. Domyślałam się, kto za czym stoi, lecz druga strona medalu zdarzeń i osobowości dwudziestu sześciu zeznających osób sprawiała, że reinterpretowałam przypuszczenia, a to wzmacniało przyciąganie do opowieści. Złapano mnie w pułapkę dociekliwości i wścibstwa. I jak miałam się z tym czuć jako odbiorca, z czy bez wyrzutów sumienia spowodowanymi fascynacją historią? „Kill show” to intrygująco rozwijający się kryminał, w otoczce sztucznej aranżacji, poszukiwań zaginionej nastolatki z niewielkiego amerykańskiego miasta, obserwowania poczynań jej rodziny, włączania się do akcji statystów, podpatrywaczy, świadków i komentatorów. Czy można zachować człowieczeństwo poświęcając się sprzedawaniu ludzkich tragedii, albo kupowaniu kryminalnych opowieści jako wciągającej rozrywki?

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 298 stron, premiera 13.11.2024 (2023), tłumaczenie Agnieszka Krasicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

czwartek, 7 sierpnia 2025

ZAGINIONA

ANETA KISIELEWSKA

„Czasem coś, co wydaje się absurdalne, okazuje się brutalną prawdą, najprostszym rozwiązaniem.”

Nie spodziewałam się, że sięgając po ten tytuł wejdę w szalenie ciekawie zaplecioną intrygę, zdecydowanie wymykającą się prostocie i łatwym rozwiązaniom. Aneta Kisielewska misternie wydziergała fabułę, bazując na bardzo dobrym pomyśle kryminalnych splotów i społecznych wzorach. Szybko wciągnęłam się w to, co działo się w zręcznie zmieniających się scenach, odniesieniach do miejsc, czasu i bohaterów. Każda z postaci w pełni zasłużyła na obecność, nadawała historii interesujący koloryt tajemnic, popychała w kierunku chwytania prawdy o tym, co faktycznie przydarzyło się dziewiętnastolatce. Długo nie mogłam być pewna słusznego odgadnięcia intencji i zamierzeń bohaterów. Wiele frajdy sprawiło śledzenie poczynań policjanta, świadków, jak i samej Sary Maj, zaginionej w lipcowy dzień wśród miastowego tłumu. 

Spodobała mi się gęsta tkanina sekretów, kolaż nici pierwszej miłości, rodzicielskiej troski, węzłów dojrzewania i prześladujących pytań. Wciągnęłam się w dynamiczną rozgrywkę odkrywania znaczonych przez ludzi kart życia, wykradania moralnych słuszności, okradania z niezaprzeczalnych racji. Autorka znakomicie żonglowała niepewnością, podtrzymywaniem napięcia, myleniem w obrazie finałowej odsłony, nawet kiedy sprawa ściśnięta zmową milczenia utknęła w martwym punkcie. Były również elementy w powieści, które nie do końca przekonywały. Zastrzeżenia miałam do czasami sztucznie wybrzmiewających dialogów, otoczki związanej ze stopniem zaniedbania śledztw, zbyt szybko ulewającej się frustracji i agresji u przesłuchującego, oraz osobliwej intuicji postaci. Jednak nie rzutowały w znaczący sposób na pozytywny odbiór książki. „Zaginiona” okazała się ciekawą propozycją czytelniczą, mocno trzymającą w napięciu i niepewności. Kryminał do niecierpliwego pochłaniania frapującego pomysłu na intrygę. Nie liczcie na czarnych i białych bohaterów, przeplatały się różne odcienie szarości osobowości, potrafiły skołować w zabawie na właściwą interpretację motywów i tożsamości, a to bardzo cenne. 

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 294 strony, premiera 13.05.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

POST MORTEM

DAVID LAGERCRANTZ

REKKE & VARGAS tom 3

„Człowiek ma trzy twarze: pierwszą pokazuje całemu światu, drugą - bliskim, a trzeciej nie pokazuje nikomu .”

Człowiek, który wyszedł z mroku” i „Memoria”, poprzednie tomy serii o Hansie Rekke, profesorze psychologii, specjaliście od technik przesłuchiwania, kiedyś wybitnym pianiście, i policjantce Micaeli Vargas, zajmującej się przestępczością nieletnich na przedmieściach Sztokholmu, zapewniły mocną i dobrą przygodę czytelniczą. Trzecia odsłona również się do takich zaliczała i frapująco było się w nią zagłębiać. Książka miała sporo mocnych atutów, ale i kilka drobnych wad, które nie rzutowały znacząco na pozytywny odbiór. Różnorodna perspektywa zdarzeń, z każdej strony prezentująca się nieco inaczej. Morderstwo młodej kobiety sprzed dwudziestu lat ubarwione akcentami z rytualnej symboliki. Osobliwa męska przyjaźń z regułami ciężkimi do rozszyfrowania. Mnóstwo niewiadomych i zdradliwych tropów, nadmiaru informacji i braku punktów stycznych. David Lagercrantz umożliwiał wejście w przeżycia, emocje i marzenia ofiary. Krok po kroku prowadził ścieżką obrazów ku nieuniknionemu końcowi życia. To podnosiło walor kryminalnej opowieści.

Autor ciekawie zmieniał barwy postaci zmuszając mnie do reinterpretacji postaw i osobowości. Długo nie mogłam wyrobić sobie właściwego zdania o bohaterach. Elementy tajemniczości i niepewności latami owiewały prawdę o okolicznościach i źródłach morderstwa. Podobał mi się sposób kluczenia pisarza wokół tego, co początkowo wydawało się jasne i klarowne, a z czasem stawało się coraz bardziej pogmatwane i mroczne. Rekke dobrze trzymał poziom intrygi i sposobu odkrywania prawdy, prezentował niepowtarzalny styl myślenia i pracy. Natomiast Vargas kolejny raz stworzyła nieco irytujący obraz samej siebie, stawiała spore wyzwania w misji zaprzyjaźnienia się z nią. Nie odbierałam tego negatywnie, gdyż doceniałam kontrastowość głównych bohaterów. Scenariusz zdarzeń nie przebiegał w dynamicznych rytmach, dzięki temu mogłam bardziej wpasować się w wyciąganie sekretów na światło dzienne. Nie było łatwych rozwiązań, wielki gąszcz informacji, trudno było wyłapać przydatne i znaczące, co podkręcało zagadkę śmierci. Kilka elementów uatrakcyjniało podejrzenia i czyniło zabawę w demaskowanie kłamstw frapującą. Zawiódł nieco finałowy motyw zbrodni. „Post mortem” to propozycja na spędzenie ciekawego wieczoru z dobrze rozpisanym kryminałem, nieźle zawiązaną intrygą, barwnymi postaciami, wędrówką po przeszłości i teraźniejszości. Chociaż nie wszystko przekonywało, to zachęcam do poznania książki, wymyka się schematom opowieści o morderstwach, a skandynawski rys dodaje smaczku spojrzenia na kondycję społeczną współczesnego świata.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 374 stron, premiera 04.06.2025 (2025), tłumaczenie Justyna Kwiatkowska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 27 lipca 2025

MROCZNY KRĄG

KRZYSZTOF ZAJAS

TRYLOGIA GROBIAŃSKA tom 2

„Ludzie są tacy, jakimi pozwalasz im być.”

Fascynujące, jak bardzo wciągam się w styl narracji autora, uszczegółowiony a jednak lekki w formie, dający wgląd w to, co się dzieje w i z głównym bohaterem, jak odbiera otaczające go środowisko i jak sam siebie postrzega. Interesująca kreacja kluczowej postaci, wyrazista, pełna osobowościowych meandrów, naznaczona wewnętrzną walką z wyniszczającymi nawykami, próbą docierania do prawdy i przyczyniania się do wymierzenia sprawiedliwości. Ceniąca odpowiednio dobraną mieszankę niepewności, ryzyka i szaleństwa. 

Zazwyczaj, kiedy podążam ścieżkami losów uzależnionych od alkoholu detektywów, nieco męczę się po wielokroć wykorzystywanym chwytem przez piszących kryminały, lecz w zaproponowanym w serii układzie czuję się wyjątkowo swobodnie. Cennym dopełnieniem Andrzeja Krzyckiego jest wnoszący drobny humor do powieści aspirant Lucjan Bałyś, partner i coś na kształt ducha opieki. Intryga nasycona wydarzeniami, aranżowanymi morderstwami, rytualną pogonią za zemstą, wyrównywanymi rachunkami, wymierzaniem kary na własną rękę, mrocznymi incydentami, obrzędowymi akcentami, moralnymi dylematami i cierpieniem powiązanym z przeszłością. Równoległość śledztw, brak jednoznacznych przesłanek pozwalających odnaleźć wspólny mianownik. Nadmiar trupów z niedoborem tropów. Ciekawie śledzi się scenariusz zdarzeń. Zaskakujący obrót spraw i tożsamość najbardziej gęstego zła. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Ludzie w nienawiści".

5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 750 stron, premiera 22.04.2015
Książka wypożyczona z biblioteki.

wtorek, 15 lipca 2025

LUDZIE W NIENAWIŚCI

KRZYSZTOF ZAJAS

TRYLOGIA GROBIAŃSKA tom 1

„Bezsens nieskończonego okrucieństwa – oto najtrwalsze prawo świata.”

Bardzo spodobał mi się styl narracji, przyjazny, barwny, uszczegółowiony, dający solidne podstawy tła, miejsc, osób i zdarzeń. Niespieszne dostrzeganie tego, co działo się, co ktoś pomyślał, jakie miał odczucia. Obrazy pozwalające wyobraźni czytelnika na przeniesienie się do świata powieści, dokładne poznanie bohaterów, intensywne przeżywanie incydentów. 

Fabuła bazowała na ciekawym pomyśle, wiele ciekawych odsłon, często zaskakiwał obrót spraw, dawał pole do snucia interpretacji i przypuszczeń. Niekiedy irytował komisarz Andrzej Krzycki, zwłaszcza w fazie sercowych zawirowań, jednak stał mi się bliski, chętnie mu kibicowałam w łapaniu sensu i tłumaczenia tego, co działo się w mroku ludzkich dusz, dramatycznej przeszłości i krakowskiej rzeczywistości. Dziwny wypadek na quadzie na podkrakowskich skałkach, chwilę później śmierć mężczyzny w balonowej atrakcji miasta, a trzy lata wcześniej morderstwo właściciela miejscowej chlewni. Autor frapująco prowadził ścieżką dobra i zła, przeplatał ich odcienie i wzory wymieszania, podsuwał tropy etycznych rozważań. Na książkę najlepiej przeznaczyć więcej czasu, czytać w niespiesznym rytmie, cieszyć się barwną fabułą, poznawać sposób działania i myślenia nietuzinkowej kluczowej postaci, etapy szkicowania portretu mordercy, emocjonalnych motywacji i intencji. Entuzjastycznie podchodzę do spotkania z drugim tomem serii, liczę na równie mocne i emocjonujące wrażenia czytelnicze. 

5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 580 stron, premiera 10.09.2014
Książka wypożyczona z biblioteki.

poniedziałek, 14 lipca 2025

MEMORIA

DAVID LAGERCRANTZ

REKKE & VARGAS tom 2

„Siła twojego wroga może być twoim przyjacielem.”

Człowiek, który wyszedł z mroku” zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Wyśmienicie bawiłam się przy książce, fantastyczny klimat kryminalny podszyty sensacją, wiele się działo, w mocno zawikłanych splotach, trudno było rozwikływać zagadki i docierać do prawdy. Nie inaczej było z drugim tomem serii, zatytułowanym „Memoria”. 

Pomysł na fabułę atrakcyjny, wciągał zawartością i stylem podania. Co prawda, od początku miałam wrażenie, że pewne przypuszczenia okażą się słuszne, ale i tak scenariusz zdarzeń i interpretacji intrygował szczegółami. Wyśmienicie skonstruowany duet, jakże skrajnych osobowości, połączonych nićmi mentorstwa, szacunku, podziwu i przyjaźni. Indywidualności, które stały na odległych biegunach, lecz oddziaływały na siebie i dopełniały się intelektualnymi zdolnościami. W stosunku do pierwszego tomu, bardziej sympatyzowałam z Micaelą Vargas, policjantką zajmującą się przestępczością nieletnich na przedmieściach Sztokholmu. Z kolei, Hans Rekke, profesor psychologii, specjalista od technik przesłuchań, trochę uwierał w niezdecydowanej postawie wobec własnych nałogów. Spalone zwłoki znalezione czternaście lat temu w Hiszpanii, należące do kobiety, to początek pokręconej historii z mnóstwem niewiadomych. Czy faktycznie na współczesnym zdjęciu z Wenecji przyłapana została uznana za zmarłą Claire Lidman? Mocna i dynamiczna akcja, sporo zwrotów akcji, nietuzinkowe postaci, zaczerpnięte z rzeczywistości odbicia szwedzkiego społeczeństwa.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 374 stron, premiera 24.01.2024 (2023), tłumaczenie Justyna Kwiatkowska
Książka wypożyczona z biblioteki.

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

5 GRUDNIÓW

JAMES KESTREL

„Niewiarygodne, jak jedne rzeczy trwają, podczas gdy inne przepadają bez śladu.”

Szaleńczo podobała mi się przygoda czytelnicza. Nie dość, że misternie utkana intryga, pełna niewiadomych, zaskakujących odsłon, ciekawych zwrotów akcji, to jeszcze barwna sceneria akcji wykrojona z historycznej tkaniny, z amerykańskim i japońskim wzorem wojny, ozdobnymi akcentami niesionymi przez romantyczne nuty. Wszystko splecione złotą nicią życia i szacunku wobec niego. Znakomicie odnalazłam się w powieści, bez względu na to, z jakiej perspektywy spoglądałam, miałam wrażenie, że bardziej nie mogłaby się spodobać. 

Podziwiałam obrazowy, przyjemny, dopracowany styl narracji, sugestywnie przenoszący w świat wyobraźni, zdarzeń, miejsc i okoliczności. Przepięknie ukazana relacja między Joe a Sachi, godnym potraktowaniem czegoś, co rozwijało się w sercach, wykazywało ogromną cierpliwością, czekało na wspólną nagrodę od losu. Kryminalna intryga wciągała tajemniczością, długością czasu wymaganego, by dotrzeć do prawdy, osobowością detektywa prowadzącego ją. Każda z postaci, bez względu na to, z jakiego odcienia szarości prezentowała się, została wyraziście sportretowana, przedstawiona i poprowadzona. Doceniłam różnorodność charakterów i źródeł kulturowych. James Kestrel umiejętnie stopniował napięcie i niecierpliwość poznawania. Czułam niepewność losów, drgnień serc, szpiegowskich zawirowań, korzeni zabójstwa, wątpliwości moralnych. Spora dawka emocji, rozrywki na najwyższym poziomie, wojennych refleksji. Fascynująca podróż z odbiciem lat czterdziestych Hanolulu, Hongkongu, atolu Wake, Tokio.

6/6 – rozkosz czytania
kryminał, 444 strony, premiera 08.04.2025 (2021), tłumaczenie Maciej Szymański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 20 kwietnia 2025

MĘŻCZYZNA, KTÓRY ROZMAWIAŁ Z HIENAMI

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

„Afryka jest mistrzynią w wykorzystywaniu ludzkich słabości i wyciąganiu z człowieka pierwotnych instynktów.”

Dotychczas poznane i przedstawione na Bookendorfinie książki tego autora to "Kod Himmlera"; „Prawo matki”, "Nic do stracenia”; "Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"; "Droga do piekła"; "Matnia". Większość tytułów otrzymało ode mnie wysokie noty, sprawiły, że fantastycznie się wciągnęłam, zaciekawiały i trzymały w napięciu. „Mężczyzna, który rozmawiał z hienami” również wiele zaoferował. Uwielbiam klasyczny klimat kryminalnych powieści, zwłaszcza kiedy pozostawia się czytelnikowi szerokie spektrum materiału do snucia przypuszczeń i domysłów, kiedy prawda o tożsamości mordercy skrywa się jak najbardziej za okolicznościami, ale głównie za ludzką naturą, indywidualnymi przywarami i ambicjami. Kiedy trzeba zważać na każde słowo i czyn postaci, mniej lub bardziej podejrzanej, by nie przeoczyć ważnego tropu. I tak właśnie było w najnowszej powieści Przemysława Piotrowskiego. Mnóstwo zabawy w dociekanie aspektów czerni lądu i ludzkiego umysłu, żonglowanie splamionymi szkarłatem prawdą i kłamstwem, gwałtowne mnożenie się pytań w przeciwieństwie do braku odpowiedzi, spoglądanie na krzywe odbicia nas samych i naszych postaw w medialnej otoczce tworzenia niskiej wartości sensacji i wszechobecnej trywialności.

Pisarzowi udało się zręcznie połączyć afrykańskie rytmy przyrody, w tym żyjących w środowisku ludzi, ich podejście do egzystencji i przetrwania w aurze tubylczej kultury, z polskimi akcentami zwyczajów z social mediów, chociaż oczywiście reprezentującymi, czy wręcz kopiującymi wzorce amerykańskie. Trafne wypunktowanie zaplecza funkcjonowania nadawców kanałów komunikacji internetowej, ukazanie siły napędowej miałkich i ogłupiających odbiorców przekazów, co równie kasandryczne, potrzeb tych ostatnich. I zderzenie dwóch światów, pozorującego jakiekolwiek znaczenie i wirtualnego z dziką odsłoną prawdziwości. Wycieczka mająca przynieść zyski w postaci zwiększenia zasięgów, oraz wypadek odsłaniający mroczną naturę człowieka. Bernard Dubois, prywatny detektyw, szybko przeszedł z funkcji pilota wycieczki do śledczego prawdy. Musiał mierzyć się nie tylko z Afryką, z każdej strony czyhającą na każdego, ale również z człowiekiem przyzywającym śmierć i nieodgadnione pobudki działania. Dodatkowo, z faktami szybko niknącymi w dzikich otchłaniach skrajnych i kontrastowych osobowościach influencerów. Przyjemnie i atrakcyjnie spędziłam czas z książką, barwna sceneria, rozmaite postaci, ciąg incydentów, frapująca zagadka z ciekawym zakończeniem. "Mężczyzna, który rozmawiał z hienami" to przykład na to, że doświadczenie zdobywane podczas przygód podróżniczych wzmocnia pisarską kreatywność.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 338 stron, premiera 09.04.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 19 kwietnia 2025

GRA

JOHN CONNOR

KAREN SHARPE tom 3

„Miała wrażenie, że uczestniczy w przedziwnej grze, której reguł do końca nie rozumiała.”

Trzeci tom serii zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, entuzjastycznie wchodziłam w scenariusz zdarzeń, podobał mi się splot incydentów, chętnie podążałam tropem śledztwa wikłając się w różnorodne interpretacje zachowań bohaterów i wydźwięku scen. Inscenizacja akcji trzymała w napięciu, chociaż niektóre elementy w docieraniu do prawdy mogłyby być mniej przewidywalne. Kluczowa postać frapująco odmalowana, konsekwentnie owiewała ją tajemnica przeszłości. 

Fabuła nasycona sensacją, niekiedy mocno brutalną, ale dzięki temu uprawdopodobniała tożsamość złych i dobrych, ale również odcieni szarości ludzkich czynów. Jedenastolatka zaskakiwała sporą dojrzałością, jak na swój wiek, ale i to zgrabnie włączało się w tworzenie klimatu akcji. Kiedy samobójstwo popełnił bogaty deweloper skacząc z dziewiątego piętra reprezentacyjnego wieżowca, rozpalił nie tylko ogień w mieszkaniu, ale też łunę niewiadomych w policyjnych szeregach, a przede wszystkim wpłynął na losy Karen Sharpe. Przekonajcie się, jaką rolę odgrywała w tej odsłonie serii kluczowa postać, z czym musiała się zmierzyć, czy udało się jej odsłonić właściwe karty w szalenie niebezpiecznej grze, przy mega wymagającym przeciwniku? Zerknij również na wrażenia po zapoznaniu się z tomem pierwszym ("Feniks") i drugim ("Cień"), przybliżonymi na Bookendorfinie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 496 stron, premiera 01.01.2009 (2006), tłumaczenie Andrzej Leszczyński
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 18 kwietnia 2025

FENIKS

JOHN CONNOR

KAREN SHARPE tom 1

„Nieodłączną towarzyszką upadku stała się przestępczość.”

Chociaż po pierwszy tom sięgnęłam dopiero po przypadkowym zapoznaniu się z drugim ("Cień"), a więc z ogólną znajomością tego, co poprzedzało akcję w „Feniksie”, to i tak znakomicie bawiłam się spędzając czas z powieścią o rozbudowanej strukturze kryminalnej i sensacyjnej. Podtrzymana ścisła więź z kluczową postacią umocniła się, zaś wejście w sekrety Karen z przeszłości stały się jednym z mocnych motorów napędowych podążania za scenariuszem zdarzeń. 

Ktoś zabił partnera zawodowego Karen Sharpe i jego informatorkę, co natychmiast przykuło wnikliwą uwagę reprezentantów wydziału dochodzeniowego. Jednak bardzo długo nie pojawiał się żaden rozsądny motyw zbrodni, mnożyły się pytania na temat tego, co się wydarzyło, ale niczego nie można było być pewnym. Karen nie podporządkowała się głównym ścieżkom dochodzenia, ignorowała polecenia dowódcy, preferowała chodzenie własnymi ścieżkami, co wzbudzało niepokój u nadinspektora Johna Munro. Z czasem, strefa cienia w głowie kobiety poszerzała obszar działania. Dynamiczna akcja, ciekawe zwroty akcji, spójność wątków, konsekwencja w portretowaniu kluczowej postaci. Przyjemny relaks z wieloma niewiadomymi i niedopowiedzeniami, a także intrygującą, waleczną i bezwzględną główną bohaterką.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 380 stron, premiera 01.01.2008 (2003), tłumaczenie Małgorzata Szubert
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 17 kwietnia 2025

CIEŃ

JOHN CONNOR

KAREN SHARPE tom 2

„Śmierć ma swój zapach, ledwie wyczuwalny, ale obecny na długo przedtem, nim ciało zacznie się rozkładać.”

Przypadkowo trafiłam na serię, zaczęłam od drugiego tomu, zamiast pierwszego ("Feniks"), ale i tak dobrze się odnalazłam w kryminalnej intrydze. Podobała mi się, i to bardzo. Plus za fantastyczną kreację kluczowej postaci, nietuzinkową i frapującą policjantkę, pracującą w zespole do spraw dzieci i przemocy w rodzinie. Karen Sharpe podążała szlakiem dwóch śledztw, z których to właśnie nieoficjalne bardziej ją wciągało, chociaż oba dotyczyły uprowadzeń i gwałtów na dzieciach. 

John Connor sprawił, że uwierzyłam w bohaterkę, tajemnica jej przeszłości intensywnie oddziaływała na wyobraźnię. Chętnie zagłębiałam się w rozterki i zwątpienia Karen. Miałam nadzieję, że w pierwszym tomie dowiem się o niej jeszcze więcej. Powieść od pierwszych stron przykuwała uwagę, fabuła cechowała logiczna konstrukcja, intensyfikowała się niepewność kolejnych zdarzeń. Zagadka kryminalna nie należała do najtrudniejszych, niektóre jej elementy udało mi się przewidzieć, tym niemniej sensacyjna odsłona zakończenia przyjemnie wpłynęła na poziom czytelniczej adrenaliny. I jeśli nawet wymykała się prawdopodobieństwu, to znakomicie współgrała z klimatem książki, osobowością postaci, realiami z jej życia zawodowego. A i życie osobiste stawiało wyzwania przed Karen. Trzeci tom ("Gra") już za chwilę na Bookendorfinie.

5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 458 stron, premiera 01.01.2008 (2004), tłumaczenie Jerzy Malinowski
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 10 kwietnia 2025

URODZONY MORDERCA

HUBERT MEYER tom 9

KATARZYNA BONDA

„Przychodzi do nas to, co wołamy.”

Ciekawie rozwijająca się fabuła, zgrabnie osadzone sploty kryminalnej intrygi, kilka zmyłek w interpretacji. Jednak czegoś zabrakło, by poczuć satysfakcję z przygody czytelniczej. Dwutorowa narracja ubarwiała opowieść, lecz zbyt szybko wskazywała na tożsamość mordercy. Bohaterowie pobieżnie sportretowani, obojętnie przechodziłam nad osobowościami, mało przejmowałam się obyczajową otoczką. Aspekty profilowania nie uwiodły, zdecydowanie za mało wnikliwie, zupełnie jakby Hubert Meyer wypalił się. Zawiodłam się również na zakończeniu, poszło na skróty, a i efekt zaskoczenia nie pojawił się z oczekiwaną siłą. Spotkanie z powieścią zaliczam do mało udanych, intrygująco wypełniło czas, jednak nie dostarczyło emocji, okazji sprawdzenia się w interpretacji dowodów i przesłuchań, a tego powinien dostarczyć kryminał.

W osobliwych okolicznościach zginął syn bossa konsorcjum deweloperskiego. Świadectwa zbrodni nie za wiele odsłaniały z prawdy i niebezpiecznych relacji ofiary. Im głębiej Meyer wchodził w sprawę, tym więcej pojawiało się znaków zapytania, a coraz mniej odpowiedzi. Czy psycholog śledczy nie pogubił się w gąszczu ścieżek ustalania motywów zbrodni i tożsamości oprawcy? Zerknij również na poprzednie przygody czytelnicze z Hubertem Meyerem ("Nikt nie musi wiedzieć", "Klatka dla niewinnych", „Kobieta w walizce”, „Zimna sprawa”) przybliżone na Bookendorfinie, oraz inną serię kryminalną z udziałem detektywa Jakuba Sobieskiego ("O włos", "Ze złości", "Do cna", "Na uwięzi"), a także kryminałem obyczajowym "Miłość leczy rany".

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 350 stron, premiera 12.04.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

środa, 9 kwietnia 2025

KOBIETA W WALIZCE

HUBERT MEYER tom 8

KATARZYNA BONDA

„Mam wrażenie, że każdy tutaj gra jakąś rolę.”

Wciągnęłam się, intrygująco, przyjemnie i z emocjami. Atrakcyjne zagęszczenie fabuły, aczkolwiek często absurdalnymi incydentami i okolicznościami. Wiele się działo, dynamicznie zmieniały się sceny i odczucia wobec bohaterów. Dochodzenie do prawdy należało w tej sprawie do wyjątkowo pogmatwanych i powiązanych z przeszłością. Mrok, pazur kryminalny i zaskakujący obrót interpretacji. Kłamstwa i tajemnice głównymi motorami unikania wzięcia odpowiedzialności i oczyszczenia lokalnej atmosfery. Znalezienie zwłok kobiety w walizce pozostawionej na drodze zainicjowało ciąg niepokojących odkryć, ogrom niewiadomych, dziwacznych relacji i osobliwych zachowań. 

Hubert Meyer, psycholog śledczy, zmagał się z własnymi zawodowymi problemami o potężnym kalibrze. A jednak, został częściowo włączony do pogmatwanego śledztwa i starał się stworzyć mapę ostatniej linii życia ofiary, dotrzeć do pierwszego supła, który zapoczątkował kłębek. Czy udało się trafnie przedstawić profil wiktymologiczny, a może wymknął się prawdzie? Niekiedy przeszkadzały elementy naciągające fabułę, aby ułożyła się w logiczny wzór, oraz mały stopień prawdopodobieństwa. Portrety postaci przeciętne, potraktowane ogólnie, zatem trudno było je poznać na tyle, aby wyzwolić emocje w stosunku do bohaterów. Zerknij na poprzednie przygody czytelnicze z Hubertem Meyerem ("Nikt nie musi wiedzieć", "Klatka dla niewinnych", „Zimna sprawa”) przybliżone na Bookendorfinie, oraz inną serię kryminalną z udziałem detektywa Jakuba Sobieskiego ("O włos", "Ze złości", "Do cna", "Na uwięzi"), a także kryminałem obyczajowym "Miłość leczy rany".

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 350 stron, premiera 09.11.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

wtorek, 8 kwietnia 2025

ZIMNA SPRAWA

HUBERT MEYER tom 7

KATARZYNA BONDA

„Inscenizacja jest najczęstszym z elementów teatrum zbrodni, odkąd ludzie siedzą w sieci. Internet bezpowrotnie zmienił postrzeganie kryminalistyki przez laików.”

Prawda tak mocno ukryta przed oczami świata, że wydaje się, że nic nie zdoła jej wydobyć na światło dzienne. Nikt nie chce cokolwiek zdradzić, każdy unika odpowiedzi, z determinacją udaje, że niczego nie widział i nie słyszał. Hubertowi Meyerowi, po ostatnich dramatycznych przeżyciach, śmierci bliskiej osoby i ogromnych wyrzutach sumienia, właśnie zagmatwana sprawa do rozwiązania, ze znikomą ilością przydatnych informacji, najbardziej teraz odpowiada. Zagłuszając niepokojące mroczne myśli rzuca się w wir pracy profilera, jednak w stopniu, który nie zadowala czytelnika liczącego na moc atutu tej postaci. 

Odnalezienie zwłok kobiety i trójki dzieci w poznańskiej willi zapowiada spore wyzwanie w ustalaniu okoliczności śmierci i tożsamości sprawcy zbrodni. Ponownie przykuwa uwagę cold case sprzed siedmiu lat, rozszerzone samobójstwo i uprowadzenie. Czytelnik w pierwszych rozdziałach trafia na intrygujący zwrot akcji, to zachęca do podtrzymania znajomości z powieścią, niestety, w miarę przerzucanych stron, napięcie i emocje związane z przygodą czytelniczą stopniowo wygasają. Wraz z bohaterami dociera to tropów pewnej sekty, wybrańców i rytuałów. Ale czy to właściwy kierunek w rozwiązywaniu dawnej zagadki kryminalnej i interpretacji bieżących okoliczności? Zerknij również na poprzednie przygody czytelnicze z Hubertem Meyerem ("Nikt nie musi wiedzieć", "Klatka dla niewinnych") przybliżone na Bookendorfinie, oraz inną serię kryminalną z udziałem detektywa Jakuba Sobieskiego ("O włos", "Ze złości", "Do cna", "Na uwięzi"), a także kryminałem obyczajowym "Miłość leczy rany".

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 352 strony, premiera 18.05..11.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

niedziela, 9 lutego 2025

BRUDNA FORSA

[PRZEDPREMIEROWO]

RYSZARD ĆWIRLEJ

ANETA NOWAK tom 6

„Historia mająca swoje początki w czasach PRL-u i jej zakończenie całkowicie współczesne.”

Drugie spotkanie z twórczością Ryszarda Ćwirleja, pierwsze w ramach poznawania piątego tomu serii z udziałem Anety Nowak („Ostatnia droga”), również zaliczyłam do udanych i zajmujących. Co prawda, nie przepadam za szybkim odsłonięciem kart w ramach rozgryzania zagadki kryminalnej, ale i tak dałam się wciągnąć, nie tyle samą intrygą, warto podkreślić, że logicznie i przekonująco poprowadzoną, co jej wielowarstwową otoczką. Odpowiadało mi przebywanie w głównym nurcie scenariusza zdarzeń w dwa tysiące czternastym roku i zaglądanie od czasu do czasu w lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. Dla mnie znajome klimaty powiązane z nastoletniością i młodością, dlatego doskonale rozumiałam ich specyfikę, często trudną do wyczucia dla młodszych pokoleń. Transformacja z jednego systemu na drugi stwarzała doskonałe okazje do biznesowych karier dla tych, co uniknęli rozliczenia za swoją wcześniejszą działalność powiązaną z bezpieką i przestępczością. I chociaż „Brudna forsa” wydawała się zwykłym kryminałem, to odzwierciedlanie przez nią dawnej i nieco późniejszej przeszłości wnosiło ciekawą i solidnie umocowaną wartość dodatnią.

Podobały mi się drobne, ale jakże wymowne, ironiczne wstawki czegoś na kształt zwięzłego i celnego komentarza sytuacji, strzały interpretacyjnej w zdarzenia i zachowania. Przyłapałam się na tym, że chętnie wyczekiwałam na nie i poddawałam w myślach rozwinięciu. Nie do końca rozumiałam dlaczego tak a nie inaczej potoczyła się scena napadu, motyw oszczędzenia kogoś. Trochę kłóciło mi się to z tworzonym portretem psychologicznym czarnego charakteru. Natomiast główna bohaterka została mocniej osadzona w sposobie myślenia i prezentowania emocji niż to miało miejsce w poprzedniej odsłonie serii. Tak funkcjonująca prywatnie i zawodowo Aneta Nowak mogła liczyć na moją sympatię i akceptację. Co do intrygi, to liczyłam na większe przyciąganie, intensywniejsze oddziaływanie na wyobraźnię, silniejsze pogmatwanie wątków. Jednak w dużym stopniu niedosyt ten został nakarmiony zgrabnymi elementami sensacji. Nie zabrakło pożądanego ryzyka, trzymania w niepewności, ale także z wyczuciem poprowadzonego czarnego humoru. I jeszcze sporo odwołań w dialogach do wielkopolskiej gwary wyjaśnianych w przypisach na marginesach dolnych stron. Słowa, z którymi wcześniej rzadko miałam okazję się spotkać, teraz znakomicie dopełniły obraz regionu miejsca akcji. A sporo działo się w sprawie napadu na pojazd przewożący gotówkę. Aneta Nowak, śledcza poznańskiej komendy, wraz ze współpracownikami, miała co robić, aby dotrzeć do prawdy. Niezwykła przenikliwość, bystre kojarzenia faktów, trafne wyciąganie wniosków, oraz niekonwencjonalne działanie, kolejny raz stały się jej sprzymierzeńcami. Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii o prokurator Brygidzie Bocian ("Granica możliwości"), która pojawiła się w "Brudnej forsie".

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 416 stron, premiera 12.02.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 6 lutego 2025

W OBRONIE KŁAMSTWA

PAULINA KOSZNIK

"Dzisiejszego ranka Morgan został znaleziony martwy w swojej pracowni malarskiej… w Hanncom nigdy nie doszło do tak brutalnego przestępstwa… ofiarą padł człowiek powszechnie znany, lubiany i szanowany."

Diabelsko gęsta fabuła, tak wiele dzieje się, nici intrygi mocno splecione, czuje się ciężar krzywd i kłamstw, a jednak z wyjątkiem kilku scen zgrabnie poruszamy się po przebiegu zdarzeń. Z rozdziału na rozdział intryga nie dość, że coraz bardziej gmatwa się, to jeszcze coraz głębiej wchodzi w mrok. W pewnym momencie powstaje wahanie, a może tego wszystkiego jednak za dużo, za mocny nacisk wywierany przez autorkę na postaci, za wielkie zapętlenie supłów tajemnic? Ale po chwili stwierdzamy, że jednak nie, że zajmująco jest przebijać się przez to wszystko. Co prawda odchodzi się sporym krokiem od prawdopodobieństwa kumulacji grzechów wystąpienia w realnym życiu, ale ponownie refleksja, czyż los i sami jego uczestnicy nie piszą najbardziej osobliwych scenariuszy i czy czasem nie dochodzi właśnie do zjednoczenia w czasie i miejscu?

Paulina Kosznik dokłada starań, aby bohaterowie prezentowali się barwnie i różnorodnie. Większość przekonuje osobowością i postawą. Jednak kluczowa postać, trzydziestoletnia korektorka, nie do końca potrafi wybronić się w swoim sercowym zagmatwaniu i logicznym zachowaniu. Owszem, możemy na to spojrzeć od strony presji, jaka była na nią wywierana przez dramatyczne okoliczności, albo tego, co działo się w jej życiu w przeszłości, jednakże uwiera niekonsekwencja w dokonywanych wyborach i nieporadność w młodości. I tu znów uchwycona w locie myśl, gdyby nie taka jej postawa, kiedyś i dziś, intryga nie przybierałaby rumieńców i napięcia. To, w co natychmiast wpadamy, to udanie opisana małomiasteczkowa mentalność, rozchodzenie się plotek lotem błyskawicy, trwałe przyklejanie etykiet przez lokalną społeczność, wręcz napiętnowanie, poprzez krytykę innych odsuwanie się od rozliczenia własnych przewinień i radzenie sobie z odciśniętym przez zbrodnię piętnem. Może nieco za jaskrawo ukazane potępienie, jednakże nie można mu odmówić nośności emocji i podgrzewania złej atmosfery.

Książka daje do myślenia. Czy faktycznie powinniśmy skrajnie uginać się w imię rodzinnych więzi i relacji? Czy poświęcając tak dużo z siebie bliskim nie sprawiamy, że oddalamy się od samych siebie? A może staranniej wyważać, to, co inni od nas oczekują, z tym, co naprawdę jesteśmy skłonni im oferować? Powieść to także ciekawe studium brudnych sekretów, kumulacji ich negatywnego oddziaływania na psychikę, nie tylko osób niejako ich właścicieli, ale również tych, przed którymi są ukrywane. Z drugiej strony, czy prawda zawsze oczyszcza, a może staje się katalizatorem negatywnych zmian, więc lepiej niekiedy ją przemilczeć i zachować tylko w sferze własnych wyrzutów sumienia? A kłamstwo, czy tylko potrafi wszystko zniszczyć, czy wręcz odwrotnie, jest w stanie wywołać pozytywne przeobrażenia? W wielu aspektach zgadzamy z główną bohaterką, w innych idziemy zupełnie odmienną drogą niż Alison Cole. Właśnie to podoba się nam w „Obronie kłamstwa”, niejednoznaczność wyrażana różnymi emocjami i ciekawymi rozważaniami. Podsumowując, mam kilka zastrzeżeń do powieści, ale to udany debiut, i przyznaję, że zdecydowana jestem czekać na kolejną książkę autorki.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 446 stron, premiera 13.11.2024
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 25 stycznia 2025

SZYMEK

PIOTR KOŚCIELNY

„...usłyszał przeciągły gwizd i pisk hamulców. Spojrzał w stronę lokomotywy i zobaczył stojącego na torach człowieka.”

Książka okopcona dymem papierosowym ciężko unosi się w oparach alkoholu. Używki niepotrzebnie wypełniają sporą część treści. Za dużo poświęcono im miejsca w fabule i czytelnik męcząco przez nie brnie. Pomysł na scenariusz zdarzeń i kryminalną zagadkę całkiem niezły, wielowątkowy, rozpisany z kilku perspektyw, aczkolwiek wkradło się sporo przewidywalności. Nie przekonuje pamiętnik nastolatka, zbyt ugładzony, niezbyt komponuje się ze sposobem wypowiadania się i pisania młodych ludzi. Podobne odczucia wobec dialogów, których sztuczność razi, ale nie można nie dostrzec prób ustawienia ich w żargonowym klimacie. 

Bohaterowie drętwi, brakuje głębi, z żadnym nie nawiązuje się bliższej więzi, nawet z ofiarami. Duże przeskoki w emocjach rodziców po stracie dziecka nie brzmią wiarygodnie. Doświadczony policjant zaskakuje spowiedzią z grzechów, nie pasuje to do tajemniczości sprawy, co prawda natychmiast pojawia się wyjaśnienie potrzeb dokonania takiego zabiegu w fabule, lecz mimo wszystko nie brzmi prawdziwie. Finałowa odsłona zgrabnie łączy wątki, jednakże nie czuje się usatysfakcjonowania psychologicznym umocnieniem, jak i stopniem zaskoczenia w ujawnieniu tożsamości czarnego charakteru. Niewątpliwie temat przemocy wśród młodzieży wart zwrócenia uwagi, podobnie jak wykluczenia społecznego ze względu na odmienność. Wiernie oddane realia lat dziewięćdziesiątych, wiele przywołanych aspektów pokrywa się z moimi doświadczeniami i wspomnieniami. Szymek, uczeń technikum, popełnia samobójstwo na torach kolejowych. Wiadomo, że kryje się za tym osobisty konflikt. Początkowo nic nie wskazuje na powiązania  i umocowanie z przestępczością. Jeśli macie ochotę na solidną porcję przygody w barwach kryminału i sensacji zerknijcie też na inną książkę Piotra Kościelnego zatytułowaną "Układ".

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 416 stron, premiera 11.10.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 20 stycznia 2025

NA UWIĘZI

KATARZYNA BONDA

JAKUB SOBIESKI tom 4

„Pozamykał kolejne drzwi i siłował się właśnie z kratą antywłamaniową, kiedy zobaczył czarny suv volvo zaparkowany przed bramą...”

Pożądanie pokręcona zagadka detektywistyczna, kilka płaszczyzn rozgrywania kryminalnej partii, nagłe zwroty akcji, niejednoznaczność w interpretacji postaci. Entuzjastycznie wciągnęłam się w intrygę, doceniłam pomysł autorki na pogmatwanie relacji między bohaterami. W pewnym momencie czułam się nawet nieco oszołomiona siecią intryg i drugiego dna scenariusza zdarzeń, ale korzystnie to odebrałam. Nie do końca sympatyzowałam z kluczową postacią serii. Jakub Sobieski nie zaimponował w tej odsłonie. Wydawał się mało skuteczny w detektywistycznej pracy. Drażniła jego pobudliwość i pochopność w czynach. Jednakże, nie mogłam mu się dziwić, w docieraniu do prawdy nieustannie szedł pod prąd wyłaniających się faktów i intencji aktorów prywatnego śledztwa. 

Zaginięcie szesnastolatki wzbudził niepokój rodziców, ale również znajomego im środowiska. Kłamstwa, zatajanie kluczowych informacji i podawanie fałszywych powodów zdawały się być na porządku dziennym i nie mieć końca. Katarzyna Bonda umiejętnie trzymała w ukryciu tożsamość mordercy, podprowadzała czytelnika na nieprawdziwe tropy i przewrotne podpowiedzi. Finałowa odsłona powieści spodobała mi się, udanie połączyła podejrzenia, założenia i wyjaśnienia, chociaż nie wyróżniła się czymś szczególnym. „Na uwięzi” nie trzymało mocno w napięciu, lecz zapewniło wystarczającą dawkę kryminalnego dreszczyku, aby zaangażować się w fabułę i sympatycznie spędzić z książką wieczór. Styl narracji jak najbardziej na plus. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii z udziałem detektywa Jakuba Sobieskiego ("O włos", "Ze złości", "Do cna"), a także na przygody kryminalne z Hubertem Meyerem ("Nikt nie musi wiedzieć", "Klatka dla niewinnych", "Balwierz"), kolejną serią "Miłość leczy rany", przybliżone na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 352 strony, premiera 08.11.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mu

piątek, 17 stycznia 2025

PIEKŁO-NIEBO

KOMISARZ WIT NAWROCKI tom 1

PAWEŁ FLESZAR

„Klaudia śni śmierć. Spazmy i konwulsje.”

Ciężko wpasowywałam się w styl prowadzenia narracji przez Pawła Fleszara. Przytłaczały drobiazgowe opisy miejsc akcji. Nadmiar nazw własnych, oddających lokalny krakowski koloryt, skupiał uwagę na mniej istotnych aspektach i wybijał z płynnego śledzenia scenariusza zdarzeń. Jeśli ktoś lubi solidne urealnienia przestrzeni przebywanych z bohaterami, precyzyjne odwołania do wyobraźni, z pewnością doceni detale. Część dialogowa wydawała się sztucznie podkręcana, psuła efekt emocjonalnego zaangażowania w śledzenie tropów. Podobał mi się pomysł na fabułę, śmiałe i zdecydowane pociągnięcia mrocznego wydźwięku, brak wahań w uśmiercaniu młodziutkich ofiar.

Doceniłam udane zmyłki odnośnie poznawania tożsamości czarnego charakteru. Autor zręcznie je podrzucał, a i stosunkowo długo trzymał zasłoniętą główną kartę w grze docierania do zabójcy. Inna sprawa, to mało przekonujące umocowania motywów sprawcy, lecz jak to i w realnym życiu bywa, różne straszne rzeczy chodzą po głowie ludzi ze skrajnie złymi intencjami. Może dlatego, że to dopiero pierwszy tom serii, ale brakowało pogłębionych portretów kluczowych uczestników. Nie do końca ich rozumiałam, nie przyciągali, nie stworzyłam oczekiwanej więzi. Odczuwałam wahania w  koordynacji wątków, wymykały się uporządkowaniu w strukturze powieści, natomiast przejścia między scenami cechowała niewystarczająca precyzja. Zastrzeżenia odnośnie "Piekła-nieba" rzutowały nie na samą kryminalną przygodę, ale na nietrafione czy zbędne środki narracji, dlatego mimo ich wystawiłam powieści dobrą ocenę. Wejdźcie w świat zabójstw dziewięciolatków, zhańbionych zwłok, odludnych miejsc porzucenia ciał, dochodzenia rozłażącego się w rękach, ze względu na brak konkretnych wskazówek i śladów umożliwiających szybką identyfikację zabójcy. Wciągnie wspólność okoliczności zbrodni, ale brak stycznych prowadzących do odkrycia prawdy.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 364 strony, premiera 14.06.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.