Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2026

NIEUDANE DORĘCZENIE

KOMISARZ MAJA LEWANDOWSKA I ANTONI SZYMAŃSKI tom 1

ŻANETA GÓRECKA

"Śmierć to proces, nie moment.”

Żaneta Górecka powinna podążać ścieżką pisarstwa, przejawia do tego dryg, wyobraźnię i to coś nieuchwytnego, co się ma lub nie, a co sprawia, że czytelnik chętnie zanurza się w fabule. „Nieudane doręczenie” to książka z potencjałem, niestety skażonym jeszcze debiutanckimi niedociągnięciami. Ale nie szkodzi, i tak prowadzona jest w przyjaznym i wciągającym stylu. Jestem przekonana, że kolejna powieść autorki, a zapowiada się, że taka powstanie, pozbędzie się pewnych zgrzytów w intrydze i usterek w konstrukcji postaci, a warsztat zyska na elastyczności i zaskakiwaniu. 

Przekonuje osadzenie wątków kryminalnych w obyczajowej otoczce, barwnie brzmi, prowadzi ku komplementarności, a nawet w psychologicznej oprawie, odbieram ją jako przymiarkę, tym niemniej, podchwytuję niektóre udane elementy z próby. Pomysł na scenariusz zdarzeń ciekawy, przemieszczający się na osi czasu, pozwalający, aby przeszłość doszła do głosu i dramatycznie namieszała w teraźniejszości. Wszystko zaczyna się od odnalezionych zmasakrowanych zwłok mężczyzny, później dużo się dzieje, zdecydowanie na plus. Wiodące i zakulisowe następstwo scen podgrzewa atmosferę niepewności, chociaż brakuje w tym wprawy, to pole do popisu w zakresie interpretacji incydentów i dochodzenia do prawdy. Niestety, nie udaje się autorce namieszać w tej grze na tyle, abym stosunkowo szybko nie domyśliła się, może nie całej prawdy, ale kluczowych fragmentów, a od tego już wolna droga do złożenia przypuszczalnej całości. Odczuwam moc mrocznej odsłony człowieka i za szybko odgaduję tożsamość źródła zła, jednakże początkowo naprawdę nieźle się bawię. Przewiduję, że w kolejnym tomie pewne aspekty nie będą za szybko czytelne, a rozwiązania będą zawdzięczały mniej szczęśliwym zbiegom okoliczności. Naprawdę wierzę w jeszcze lepsze możliwości autorki.

Odpowiada mi, że powieść ma liczne grono postaci, Żaneta Górecka stara się o różnorodność, ciekawe portrety i bogactwo życiorysów, w stopniu wystarczającym na kryminalną opowieść. Atutem są opisy scenerii i przebiegu zdarzeń, lekko niosą w powieściową rzeczywistość, wspierają się klimatem miasteczka, gdzie wszyscy doskonale znają się i wiedzą o sobie niemal wszystko. Natomiast dialogi sprawiają wrażenie nieco ciężkich i nieuwzględniających odmienne typy osobowości postaci. Czasami śledczy szli na skróty, jak przy rozmowie ze świadkiem sąsiadką ofiary, jedynie do pierwszej wskazówki, mało przekonujące. Podobnie jak nawiązywanie przyjacielskiej relacji natychmiast po zawarciu znajomości. Powolność wkroczenia do akcji antyterrorystów nieco zaskakuje, jak i szybkie oddanie przewagi strzeleckiej w zakończeniu. Dokładnie podążam tropem całej książki, aby poczuć się oszukaną w finałowej odsłonie, jednak są czytelnicy, którzy uwielbiają zawieszenia losów bohaterów i otwarte ścieżki do kontynuacji. „Nieudane doręczenie” to kryminał, w którym przeszłość dogania postaci, zbrodnia przywołuje szaleństwo, brutalność odżegnuje się od logiki, chaos uderza z chirurgiczną precyzją, zaś pytania prowadzą do odpowiedzi, których nikt nie chce usłyszeć.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 334 strony, premiera 25.02.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

czwartek, 17 września 2026

GEN ZŁA

KOMISARZ OLGA BALICKA tom 11

KATARZYNA WOLWOWICZ

"Wstrzymała oddech i nasłuchiwała…”

W jedenasty tom serii z komisarz Olgą Balicką weszłam gładko i swobodnie, pomimo nieznajomości poprzednich odsłon. Katarzyna Wolwowicz zręcznie poprowadziła po meandrach wydarzeń z poprzednich odsłon, wybierając informacje przydatne z punktu widzenia obecnej przygody czytelniczej, bez obciążania mniej istotnymi. Dobrze poczułam się w „Genie zła”, zaangażowałam się w zagadkę kryminalną, chętnie dociekałam prawdy. Intryga okazała się złożoną wielowątkową konstrukcją, zaś śledztwo przybrało znamiona zawiłości i zagmatwania. Jednak w połowie powieści poczułam, że niczym kluczowa postać, intuicyjnie odbierałam miejsca źródła mrocznej otchłani. Gdyby nie zbyt mocno nagłośniony instynkt Olgi Balickiej, pewnie przez jakiś czas jeszcze przebywałabym w zawieszeniu między prawdą a kłamstwem, a tak nieco za szybko przybliżyłam się do tożsamości mordercy. Autorka atrakcyjnie zapętliła w krótkim czasie kilka podobnych modus operandi pozornie niezwiązanych ze sobą ofiar, zdarzeń i podejrzanych. Odpowiadało mi nasycenie akcji licznymi zgonami, zupełnie jakby diabeł nieustannie podsycał ogień nienawiści i zemsty. Doceniłam różnorodność portretów postaci, każda coś ciekawego wnosiła do sprawy. Niekiedy pisarka szła za mocno na skróty i z wyraźnym schematyzmem, co nieco drażniło, ale można było na to przymknąć oko ze względu na dynamiczność zmian scen. 

Komisarz Olga Balicka nie została moją powieściową przyjaciółką, coś mi w niej nie pasowało, najprawdopodobniej mieszanka mniejszego lub większego profesjonalizmu zawodowego, uzależniona nie tyle od jej przekonań, co chwilowego nastroju. Nie rozumiałam, dlaczego natychmiast składała dziecku po traumie obietnice, dawała się kierować kaprysowi chwili, wydawała się za rozchwiana, szybko przechodząca z jednej skrajności w drugą. Taki odbiór komisarz mógł wynikać po części z nieznajomości wszystkich dramatów, które odcisnęły na niej piętno, a przekonałam się, że było ich wiele. Nie do końca udało się autorce wiarygodnie odmalować dwulicowość postaci z mroku, jak na doświadczonego przestępcę i wyszkolonego człowieka za szybko ukazała swoją przemianę, na czym straciła tajemniczość w jej odbiorze. Plus dla Katarzyny Wolwowicz za poruszenie istotnych aspektów społecznych, jak przemoc w rodzinie i patologię w domach dziecka. Nie przekonuje sam tytuł powieści, nie ma czegoś takiego jak gen zła, owszem są genetyczne predyspozycje, które wsparte środowiskowymi czynnikami mogą jedynie zwiększać skłonność do agresji, lecz co bardzo istotne, nie determinują jej.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 350 stron, premiera 28.01.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

piątek, 4 września 2026

KAMELEONY

OLE VIK tom 2

JØRGEN JÆGER

"W jeden z pierwszych marcowych dni pewien mężczyzna i pewna kobieta umówili się na randkę w pokoju 2007 w hotelu...”

Czwarty tom serii o lensmanie Ole Viku ("Pisane krwią") sprawił lepsze wrażenie niż drugi mniej trzymający w napięciu, zwłaszcza po połowie "Kameleony" stały się lekko nijakie. Śledztwo przyjmowało przewlekle rozciągnięte fragmenty, w których praktycznie niewiele się działo. Nie mogłam jednak odmówić ciekawego pomysłu na fabułę, chociaż momentami prostego, i zaskakującego obrotu spraw w odniesieniu do tożsamości czarnych charakterów. We wczuciu się w akcję przeszkadzały łaskawe zbiegi okoliczności i naciągane łuty szczęścia obejmujące kluczowe postaci. I jeszcze trudne do uwierzenia, aczkolwiek możliwe w skrajnych przypadkach, nadludzkie zasoby sił u ekstremalnie wyczerpanych organizmów. 

Na plus zaliczyłam znakomicie poprowadzoną charakterystykę postaw i osobowości komendanta. Ściągała do realiów zachowań wielu osób stojących u władzy oraz w policyjnym środowisku. Autor wybrał jako tło powieści problemy Norwegii powiązane z rynkiem narkotyków i uzależnień, kraju stojącego wysoko w statystykach przedawkowania i restrykcjach leczenia. Wyraziście ukazał społeczne realia znaczącej grupy ludzi w zderzeniu z obrazem najlepszego, według światowych statystyk, kraju do życia. Stopniowo odnajdywałam klocki w układance śledztwa dotyczącego seryjnych napadów na banki, postrzeleń, prób zamachu, morderstw i porwań. „Kameleony” interesująco wypełniły wolny czas, lecz spodziewałam się mocniejszego trzymania w napięciu i głębszej zagadki detektywistycznej. Wyrobiony styl narracji i głos lektora sprzyjały wsłuchiwaniu się w książkę.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, premiera 22.06.2022 (2004)
tłumaczenie Iwona Zimnicka, czyta Paweł Paprocki
audiobook, Word Audio Publishing International, godziny 7 godzin i 36 minut

niedziela, 30 sierpnia 2026

PAŁAC TAJEMNIC

AGNIESZKA PIETRZYK

„Brak pytań otwiera usta ludziom.”

Dobrze od czasu do czasu wejść w lżejszy kryminał, zwłaszcza po tych brutalnych i krwawych, odciąć się od intryg koncentrujących się na opisach zbrodni i przestępstw. Agnieszka Pietrzyk proponuje czytelnikowi powieść, będącą czymś na kształt dialogowej relacji, która bazuje na rozmowach kluczowej bohaterki z mieszkańcami starego mazurskiego pałacu. Atmosfera zamkniętej przestrzeni, obejmującej wielowiekowy zaniedbany budynek, ogród i jezioro, nasyconej ludzkimi przeżyciami i emocjami, posesji z zaniedbanymi murami, będącymi świadkami tajemnic, podgrzewa wyobraźnię i skłania do podążania tropem odkrywania tego, co skryte w ludzkich sercach i pamięci. 

Filarami scenariusza zdarzeń, ciekawego i złożonego, są ustne sprawozdania mieszkańców pałacu, głównie z dnia zabójstwa rosyjskiego małżeństwa i zniknięcia ich piętnastoletniej córki. Każdy przytacza własną wersję wydarzeń i typuje sprawcę makabryczności. Zadziwiające z jaką łatwością wypowiadają się i udzielają szczegółowych informacji. Pomysł na fabułę bardzo mi podchodzi, ale moc przyciągania jego prezentacji okazuje się średnia. Śledzę rozwój wypadków, odpływanie bohaterów do wspomnień, próby naciągania rzeczywistości, ale nie czuję wielkich dreszczy emocji. Może dlatego, że wkrada się kilka mało prawdopodobnych incydentów, ale to nie one najbardziej mnie uwierają, lecz niedostosowanie stylu wypowiadania się postaci do wykształcenia, statusu społecznego i cech osobowościowych, wypadli sztucznie.

Widzę potencjał w zaglądaniu w różnorodne sploty i frapujące szkice losów zwykłych ludzi, wypełnione mniej lub bardziej zakamuflowanymi sekretami, ale trochę żal, że nie zostaje w pełni wykorzystany. To, że w błędnie zostaje podany numer jednego z mieszkań traktuję życzliwie, w końcu śledztwo, obojętnie czy prowadzone przez pisarza, dziennikarza lub policjanta, wymaga weryfikowania faktów. Podoba mi się zabieg włączenia wilgotnej pogody do klimatu powieści, burze szalejące w przyrodzie, zawieruchy w ludzkich losach, mżawki omywające grzechy, krople deszczu niczym łzy czyszczące mroczne smugi na sumieniach, nieprzeniknione mgły roztaczające aurę tajemniczości. Mimo kilku zastrzeżeń spotkanie z książką zaliczam do przyjemnych i ciekawych, pomaga uciec od codzienności, prowadzi kryminalnym szlakiem przekazów komunalnej społeczności o zbrodni, jej źródłach i konsekwencjach.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 262 strony, premiera 29.06.2026 (2011)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nemezis.

piątek, 28 sierpnia 2026

MARTWE KWIATY

TAJEMNICE ZBRODNI tom 1

MARTA REICH

„Była strasznym wampirem energetycznym, wysysającym energię z innych ludzi.”

Prawda jest taka, że cokolwiek człowiek by nie wymyślił, życie i tak otrzymuje palmę pierwszeństwa w tworzeniu scenariuszy ludzkich losów. Mam wrażenie, że twórcy kryminałów, nawet jeśli uważają swój pomysł na fabułę za oryginalny, często okazuje się on wyjątkowo zbieżny z okolicznościami zbrodni, która gdzieś na świecie została popełniona. Natura człowieka cechuje się wieloma mrocznymi zakamarkami, w których długie cienie rzucają negatywne emocje, w pewnym momencie dochodzą do głosu i odrzucają podpowiedzi rozsądku. No i jeszcze zwykły sadyzm, narastająca toksyczność rozprzestrzeniająca się w aurze codzienności, łamiąca życie, a nawet je odbierające. Bardzo ciekawią mnie, ze względów psychologicznych, nie tylko biografie morderców i opisy przestępczych czynów, ale również powieści bazujące na prawdziwych zbrodniach.

Dlatego z entuzjazmem przywitałam książkę Marty Reich, fabularyzującą zbrodnię dokonaną nie gdzieś tam w świecie, ale na polskim podwórku. Zimą tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku nie tylko warszawska opinia publiczna wstrzymała oddech dowiadując się, kto stał za morderstwem, rozczłonkowaniem i porzuceniem zwłok ofiary, czterdziestoletniej pracownicy telewizji, cała Polska interesowała się tym. Im głębiej sięgało śledztwo, im więcej napływało dowodów, tym sprawa ukazywała się w coraz bardziej osobliwym i trudniejszym do uwierzenia obrazie. Jeszcze dziś, kiedy przegląda się informacje na jej temat, wzbudza mieszane odczucia i wyzwala sprzeczne emocje, podobnie jak wysokość kary zasądzonej przez sąd za okrutną zbrodnię. Ale właśnie, okrucieństwo i nienawiść także mogą ukazać dwa oblicza. Podobał mi się sposób prowadzenia kryminalnego wątku przez autorkę. Pierwsze dwie z czterech części powieści mocno przykuły uwagę, zaangażowałam się w ich treść. Czułam znakomite przygotowanie pisarki od strony merytorycznej i umiejętność podtrzymywania klimatu niecierpliwego poznawania. Lata osiemdziesiąte nieco prosto odmalowane, ale prawdziwie.

Natomiast trzecia część, obejmująca rodzinne relacje, przybliżająca obyczajową otoczkę tła i pierwszego planu makabrycznej zbrodni, niestety zawiodła. Miałam wrażenie, że autorka za mocno weszła w sprawy spoza faktów, za dużo dała wolności wyobraźni i w przejaskrawionym stylu ukazała interakcje domowników. Siła uderzenia w czytelnika dwulicowością i hipokryzją postaci nic by nie straciła, a wręcz zyskała, na mniejszym natężeniu jadu słów i milczenia. Za to szalenie podobało mi się, że Marta Reich podjęła aspekt ukazania, że nie tylko mężczyźni, jak przyjęło się powszechnie uważać, stoją za skrajną toksycznością w relacji, że również kobiety potrafią głęboko, trwale i latami skrzywdzić wydawałoby się najbliższą im osobę, że można kogoś bardziej zranić słowem niż czynem. „Martwe kwiaty”, swoją drogą, sam tytuł bardzo dobry i symboliczny, ukazały, że funkcje społeczne narzucone kobietom nie powinny być sztywnym wzorcem. Dzisiaj wiele się mówi o tym, że małżeństwa mają prawo nie mieć dzieci, nie pragnąć potomstwa, co więcej, to kobiety mają prawo wyboru, czy zostaną matkami. Kolejna refleksyjna myśl, która narodziła się po spotkaniu z książką, że nawet socjalistyczna rzeczywistość, mówiąca teoretycznie o równości, w praktyce pozwalająca jednostkom przekroczyć granicę dostępu do elitarnego zawodu, zachodnich pieniędzy i dóbr, potrafiła rodzić patologiczne zachowania. 

4/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał obyczajowy, true crime, 440 stron, premiera 20.01.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

czwartek, 27 sierpnia 2026

SCHRON

KOMISARZ SAMBOR MALCZEWSKI tom 3

MARCEL MOSS

„Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje.”

Thriller psychologiczny „Nie wiesz wszystkiego” Marcela Mossa dostarczył dobrych wrażeń czytelniczych, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną książkę tego autora, tym razem w kryminalnej odsłonie. Niestety, „Schron”, trzeci tom serii o komisarzu Samborze Malczewskim, nie zapewnił ekscytujących doznań. Wydawało się, że miał wszystko, aby wprowadzić w stan niecierpliwego poznawania, a jednak nie połknęłam bakcyla na prezentację fabuły i portrety postaci. 

Zawiodłam się od pierwszych scen powieści, opisów jak z sennych koszmarów. Nie miałam zastrzeżeń do brutalności i bezwzględności oprawcy, w mrocznej literaturze bardzo pożądanych, ale do stylu prowadzenia. Wydawał się rwany i szarpany, pobieżny i na skróty, maksymalnie przyspieszający sceny, wysoce niewiarygodny. Jakby pisany był przez początkującego autora, nabierającego umiejętności w przedstawianiu zdarzeń, albo nawet przez sztuczną inteligencję, zaledwie lekko przypominającą ludzką kreatywność. To odczucia podobne do oglądania filmów tworzonych przez AI, pozornie logika następstw, ale dziury w spójności narracji. Zatem trudno było poddać się nastrojowi grozy, za to łatwo wpaść w irytację spowodowaną niedopracowaniem. Nie uwierzyłam w rozmowę między policjantem a biznesmenem, sztuczna i niewiarygodna. 

Dalsza część powieści też miała miejsca, w których nie czułam przyciągania akcji. Jakże często i natrętnie Sambor marudził Judycie na temat jej męża, dziwiłam się, że była jeszcze w stanie go wysłuchiwać. Natomiast podobało mi się odwołanie do ludowego porzekadła „Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje”. Charakterystyczna nić klimatu, nieco tajemnicza i zgrabnie poprowadzona, mająca potwierdzenie w zapełnionym zdarzeniami scenariuszu, z wieloma mrocznymi sekretami. Plus za obecność psa, w wielu sytuacjach ratował dynamikę i ciekawie zapełniał sceny. Terror, jako jeden z nielicznych, odznaczał się wyjątkową osobowością i ukrytymi celami, nie sposób było z nim nie sympatyzować i nie dociekać intencji. 

Kluczowemu bohaterowi serii nie odmówiłam odwagi, na granicy z obsesją, i determinacji w dochodzeniu do prawdy. Jednak jego porywczość, szybsze mówienie i działanie niż myślenie, z czasem zaczynało doskwierać. Poziom prowadzonych przez Malczewskiego rozmów pozostawiał wiele do życzenia, podobnie było w dialogach innych. Na plus chłodny umysł i refleksje postaci prokuratora. Podsumowując, „Schron” nie spełnił pokładanych nadziei, nie wprowadził w stan pochłaniania książki, a jedynie przetrwania, wymęczonego i kiepsko zakończonego, zupełnie jak w losach powieściowej rodziny z przeszłości. Intryga z mocnym potencjałem zamieszania w wyobraźni czytelnika, wprowadzenia w stan skrajnych emocji, ale niewykorzystana. Obojętnie przyjmowałam, co i z kim się działo, z wyjątkiem Terroru, bałam się, że psina poniesie konsekwencje własnej niezależności i pragnienia wolności za wszelką cenę.

2.5/6 – czytasz i zapominasz
kryminał, 384 strony, premiera 28.01.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 22 sierpnia 2026

PISANE KRWIĄ

OLE VIK tom 4

JØRGEN JÆGER

"Twarde drzewo potrafi się złamać jak zapałka, gdy wiatr dmucha naprawdę mocno, a giętkie przechyla się i prostuje, kiedy wichura minie.”

Przygodę z lensmanem Ole Vik zaczęłam od końca. Nie miałam świadomości, że to seria i natknęłam się akurat na czwarty tom. Każdą odsłonę można czytać niezależnie w aspekcie zagadki kryminalnej, zaś w sferze obyczajowej lepiej podążać tropem właściwej kolejności. Inspiracją do napisania książki stały się prawdziwe wydarzenia. Autor uwzględnił odpisy wzbudzających grozę listów z pogróżkami od szaleńca i prywatny dramat jego rodziców. „Pisane krwią” spodobało mi się, zwłaszcza, że lubię norweski klimat kryminałów, stawiających na coś więcej niż czystą intrygę, nawiązujących do istotnych aspektów współczesnego stylu i kultury życia. Miałam czas na śledzenie zagadki w scenariuszu zdarzeń, ale i na zastanowienie się nad poruszanymi zagadnieniami z tła powieści. 

Spokój miasteczka wywrócił się do góry nogami, gdyż starannie przygotowane akcje zabójstw mroziły krew w żyłach i wprawiały ludność w zatrwożenie. Przerażająco dobrze przemyślane zabójstwa utrudniały pracę śledczych, pojawiały się wciąż nowe pytania. Policjanci krążyli wokół tych samych informacji i próbowali dopasować elementy mrocznej układanki, jedne pasowały od razu, inne dopiero z czasem, pozostałe wymagały dłuższego okresu, by odsłonić wierzchnią stronę. Ole Vik skupiał się dokładnie na tym dochodzeniu, w danym momencie tylko jednym zajmował się, dlatego brakowało mi towarzystwa kontynuowania rozpoczętych śledztw. Taka jednotorowość docierania do prawdy nie urozmaicała powieści. Dodatkowo, niemrawość śledztwa mogła zawieść czytelników oczekujących dynamicznych rytmów, zwłaszcza, że pewne aspekty powinny wcześniej zaistnieć w podejrzliwości lensmana. Zdarzały się mało realne incydenty, przyspieszały finałową odsłonę, lecz nie wybrzmiewały prawdopodobnie. „Pisane krwią”, mimo kilku zastrzeżeń, wywołało dobre wrażenia czytelnicze, wpasowało się w słuchanie książki i jednoczesne wykonywanie innych czynności, chętnie sięgnę po wcześniejsze tomy.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, premiera 01.06.2023 (2007)
tłumaczenie Iwona Zimnicka, lektor Paweł Paprocki
audiobook, Word Audio Publishing International, godziny 7 godzin i 36 minut

czwartek, 20 sierpnia 2026

FROST I PIERWSZA SPRAWA

JAMES HENRY

prequel serii JACK FROST (tom 0.5) 

„Jak tylko wydaje ci się, że zwietrzyłeś trop, ślady prowadzą całkiem gdzie indziej.”

Po poznaniu całej serii o detektywie Jacku Froście („Frost I Boże Narodzenie”, „Frost i zastraszone miasto”, „Frost i ciemna noc”, „Frost i mordercze zadanie”, „Frost i sroga zima”, „Frost i zabójcza oferta”) R.D. Wingfielda, zainteresowałam się wejściem w jego uniwersum, ale napisanym po śmierci autora przez Jamesa Gurbutta i Henry’ego Suttona. Panowie skoncentrowali się oni na początkach kariery policyjnej głównego bohatera, co uznałam jak najbardziej za słuszne i pomysłowe. 

Przyjemnie spędziłam czas z książką, wciągnęłam się w fabułę, podobało mi się kontynuowanie cech charakteru Frosta, uwzględnienie osobliwego sposobu bycia, a nawet to, że dopiero się one kształtowały, były zatem podane w łagodniejszej odmianie. Miałam wrażenie, że wszystko zgrabnie i zgodnie wykreowano, lecz gdzieś w sercu, wyobraźni i przywiązaniu zabrakło charakterystycznego pazura Wingfielda. Nie było źle czy nudno, nawet ciekawie rozwijał się scenariusz zdarzeń, lecz duch stylu narracji i postępowania z kluczową postacią pozostawił niedosyt. Potwierdza się, że niezwykle trudno zbliżyć się do oryginału i autentyczności, pierwowzór, zwłaszcza ten z entuzjazmem przyjęty, będzie stał na pierwszym miejscu. Co nie znaczy, że nie można było miło i intrygująco spędzić czas z prequelem, mając jednak świadomość, że przygodzie sprzyjał klimat lekkich wakacyjnych wyzwań czytelniczych. 

Wiele się działo od strony kryminalnej, tak jak miał to w stylu Wingfield, James i Henry dołożyli starań, aby śledztwa nakładały się tworząc wielowymiarową fabułę. Porwanie nastolatek, brutalne pobicie kobiety, zniknięcie mężczyzny, interwencje chuligańskie, zakłócanie porządku, skok na kasę mieszkaniową, wypadek drogowy, alarm bombowy, podpalanie aut i zagrożenie epidemią wścieklizny. Każde dochodzenie okazywało się niecierpiącym zwłoki. Dopieścili drugoplanowe postaci, relacje na posterunku i darcie kotów z szefem. Frost już wtedy wkraczał w sferę ekscentryczności, flejowatości, wyglądu menela, ślizgania się po przepisach i lekceważenia procedur. Nie był jeszcze tak zmanierowany i bezczelny, jak w późniejszym etapie życia, jednak i tak dawał się we znaki przełożonym, chociaż przez współpracowników był lubiany i doceniany.

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 286 stron, premiera 01.07.2013 (2011), tłumaczenie Agnieszka Klonowska
Książka wypożyczona z biblioteki.

środa, 19 sierpnia 2026

FROST I ZABÓJCZA OFERTA

R.D. WINGFIELD

JACK FROST tom 6

„Kierował się zasadą: najpierw przytakiwać, a potem robić swoje.”

Na nietuzinkowego inspektora Jacka Frosta znów spadło mnóstwo detektywistycznych zagadek. Stanowczo zbyt wiele rzeczy działo się naraz, a on nie dawał rady na bieżąco wszystkiego ogarnąć. Pies znajdujący ludzką stopę, seria gwałtów na nastolatkach, porwanie dziecka, napady rabunkowe na starsze kobiety, trucizna w sklepowych produktach spożywczych, zaginięcie trzynastolatki i jej chłopaka, zwłoki na nasypie kolejowym, siatka internetowych pedofilów, defraudacja pieniędzy, zabójstwo włamywacza, zniknięcie szpitalnej pielęgniarki. I spisek uknuty przeciwko inspektorowi. A z przeszłości wyłoniła się nierozwiązana sprawa ciała odnalezionego na dziedzińcu kościoła. Czy udało się detektywowi dopasować wszystkie elementy zbrodniczych i przestępczych łamigłówek? Czy stare metody prowadzenia śledztwa sprawdziły się? W szóstym tomie sporo nostalgicznych nut, ale również akcenty o podłożu horroru. 

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii („Frost i Boże Narodzenie”, „Frost i zastraszone miasto”, „Frost i ciemna noc”, „Frost i mordercze zadanie”, "Frost i sroga zima"). Seria o detektywie inspektorze Jacku Froście, ciekawych drugoplanowych postaciach, trzymała wyjątkowo równy poziom. Nie były to kryminały wprowadzające w zachwyt, ale wystarczająco trzymające w napięciu, aby chcieć podążać śladem morderstw i profili sprawców. W sam raz na mniej wymagający wieczór czytelniczy, w towarzystwie osobliwie sportretowanej postaci i klimatem angielskiego miasteczka.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 366 stron, premiera 30.06.2012 (2008), tłumaczenie Agnieszka Klonowska
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 16 sierpnia 2026

COPYCAT

MIECZYSŁAW GORZKA

„Tam gdzie normalny człowiek widzi przeszkody i nie podejmuje działania, szaleniec może widzieć tylko gładką autostradę do sukcesu.” 

Ostatnio zastanawiałam się nad sugestią, czy prawdą jest, że nie ma ludzi normalnych, gdyż każdy na coś cierpi w ujęciu psychologicznym, tylko większość nie jest zdiagnozowana, bo lepiej dostosowała się do norm społecznych i płynnie wkomponowała się w oczekiwane zachowania. Autor znakomicie wbił się w tę tematykę kreacją części postaci, wymykającym się zaszufladkowaniu, obarczonym większą lub mniejszą traumą z przeszłości, potrafiącym wykazać się skrajną nieodpowiedzialnością lub nadmiernym zaufaniem wobec obcych. 

Zatem powieść nie tylko ciekawie wypełniła czas, ale również podsunęła materiał do refleksji. Na ile to, co kształtowało nas w przeszłości, zdominowało obecny stan naszego ducha? Czy tak naprawdę jesteśmy w stanie, nawet pomimo długiego życia, uporać się ze złymi doświadczeniami z dzieciństwa? W jakim stopniu zło, które nas dotknęło, przeniosło się na cechy charakteru? Podobało mi się wnikanie w psychologiczne warstwy, przemyślenia i przeżycia bohaterów, dostosowywanie źródeł fiksacji i obsesji do motywów wypowiedzi i zachowań. Co prawda, kilka manewrów wykonanych przez Agnieszkę Dudek, niemal ćwierć wieku temu porwaną i zgwałconą przez Bestię ze Środy, w jej obecnym życiu zaskoczyło nastawieniem i wydźwiękiem, nie do końca ją rozumiałam. Z zainteresowaniem przyglądałam się dziwacznym działaniom komisarza Marka Rosińskiego, obciążonego stratą ukochanej osoby, wobec pewnej kobiety. Zastanawiałam się, czy ilość fobii, które dopadły Roberta Wójtowicza, współwłaściciela agencji reklamowej, kiedyś podejrzanego o zamordowanie sekretarki, nie przekroczyła dopuszczalnych norm.

Intryga została interesująco rozpisana, bazowała na utartych schematach docierania krok po kroku do prawdy, ale z wyostrzonym pazurem. Jako filar fabuły uwzględniała obecność seryjnego mordercy naśladowcy, lecz wsparła go dwutorową akcją i różnymi odcieniami mroku. Seria tragicznych zdarzeń podgrzewała atmosferę niepokoju, zachęcała do podążania tropem zbrodni, ale w moim odczuciu, za bardzo ujawniała niektóre elementy psując zabawę w interpretację i typowanie tożsamości czarnego charakteru. Nawet uwzględniając ślepe uliczki w śledztwie, trudność w dopasowaniu poszczególnych elementów, doskonałość w planowaniu przez zabójcę, wyprzedzającego osoby podążające jego śladami. Pierwsze spotkanie z bogatą twórczością Mieczysława Gorzki miałam przy okazji „Poszukiwacza zwłok”, intrygującej i wciągającej powieści, po „Copycat” nie wyszłam już z tak mocnymi wrażeniami, lecz zaliczyłam do udanych.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 424 strony, premiera 12.08.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 15 sierpnia 2026

FROST I SROGA ZIMA

R.D. WINGFIELD

JACK FROST tom 5

„Potrafię rozwiązywać sprawy prowadzone przez kolegów, za to nie umiem poradzić sobie z własnymi.”

Niemal siedemset pięćdziesiąt stron a powieść wcale nie dłużyła się. Zespoliłam się już z charakterem kluczowej postaci, nawiązałam z nią solidną nić sympatii, wybaczyłam niestosowne żarty, jednocześnie z uznaniem przyjmowałam celne riposty i trafne spostrzeżenia. Inspektora Jacka Frosta nie sposób było obojętnie traktować, wywoływał ekstremalnie mieszane odczucia, ale w tym tkwił jego charakterystyczny rys, trzeba przyznać, że konsekwentnie wykreowany i prowadzony.

Piąty tom skupiał się na rozwiązaniu sprawy kradzieży biżuterii, portfela, napadu na sklep, skoku na stację benzynową, śmierci młodej prostytutki, znalezieniu ciała innej kobiety lekkich obyczajów, szkieletu odkrytego w domu wystawionym na sprzedaż, a także zaginięcia dwójki dzieci chodzących do tej samej szkoły. Nie było łatwo, nagromadzenie incydentów, utknięcia w martwych punktach, brnięcie w ślepe uliczki. Czy trzeba było uciekać się do naginania faktów, żeby poszczególne elementy do siebie pasowały i odpowiadały wysuwanej teorii? A może doszło do przełomowego momentu, niezmiernie potrzebnego w detektywistycznej pracy, a bazującego na prawdzie? Zerknij na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii („Frost i Boże Narodzenie”, „Frost i zastraszone miasto”, „Frost i ciemna noc”, "Frost i mordercze zadanie").

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 738 stron, premiera 01.01.2009 (1999), tłumaczenie Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 14 sierpnia 2026

FROST I MORDERCZE ZADANIE

R.D. WINGFIELD

JACK FROST tom 4

„Zemsta najpierw się tli, aż wreszcie wybucha jasnym płomieniem.”

W czwartym tomie detektyw inspektor Jack Frost staje do walki z wyjątkowo sprytnym mordercą, musi zatem wznieść się na wyżyny własnych umiejętności i pomagającej mu dotąd intuicji. A nie jest to łatwe, przełożeni nie są przychylni i czepiają się niekonwencjonalnych metod dochodzenia do prawdy. Czy i tym razem sprawdzą się stare metody prowadzenia śledztw, bazujące na logice i inteligencji, ale również podstępie i sprycie? 

Rozwiązania wymagają sprawy serii włamań i prób morderstw, zaginięcia mężczyzny, zwłok siedmiolatka znalezionych na opuszczonej przez kiedyś dobrze prosperujące sklepy ulicy miasta Denton. Do tego dochodzi porwanie piętnastolatki i żądanie za nią okupu przez gang, oraz zidentyfikowanie ciała mężczyzny pozostawionego na obszarze zdewastowanych domków letniskowych, w bunkrze na węgiel. I jeszcze odzyskanie medalu wojskowej zasługi męża przejętej kradzieżą staruszki. Nie znikają rabunki w domach starszych ludzi, tym razem funkcjonujące za zasłoną fałszywych pracowników wodociągów. Wiele się dzieje, akcja prowadzona szybkim tempem, zaś głównemu bohaterowi dopisuje osobliwe poczucie humoru. Lektura z intrygą na letnie wieczory, mniej dla pracy szarych komórek, więcej dla relaksu. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii („Frost i Boże Narodzenie”, „Frost i zastraszone miasto”, „Frost i ciemna noc”).

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 672 strony, premiera 23.10.2008 (1995), tłumaczenie Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Książka wypożyczona z biblioteki.

środa, 12 sierpnia 2026

FROST I CIEMNA NOC

R.D. WINGFIELD

JACK FROST tom 3

„Powiedz durniom to, co chcą usłyszeć, a potem będziesz się usprawiedliwiał – mniej więcej tak wygląda moja filozofia.”

Przerażająco ciemna noc zapada w angielskim miasteczku Denton, liczącym sto tysięcy mieszkańców i skrywającym wielokrotność tajemnic. Wandale grasują na cmentarzu, listy z pogróżkami docierają do ludzi skażonych potępianymi społecznie czynami, dochodzi do serii samobójstw, brutalne napady dotykają starszych ludzi. Jakby tego było mało, znika staruszek, odnalezione zostają zwłoki zamordowanej kobiety w krypcie i ciało nieboszczki w rodzinnym domu. Nie brakuje innych przestępczych dowodów działalności. Wszystko to spada na jedną policyjną głowę, inspektora Jacka Frosta. Pozornie roztrzepany i niefrasobliwy wyjątkowo dobrze radzi sobie w łamigłówce trudnych do rozwiązania spraw. Kieruje się instynktem, za nic ma krytykę przełożonego, podąża własną ścieżką docierania do prawdy. Ale czy mnogość i różnorodność spraw tym razem go nie przytłacza? Sympatyczny kryminał, z bogactwem intrygujących incydentów, sporą dawką humoru i osobliwą kluczową postacią. W sam raz na wakacyjną przygodę czytelniczą, wciągająco, ale bez zobowiązań pozostawienia w pamięci. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem („Frost i Boże Narodzenie”) i drugim („Frost i zastraszone miasto”).

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 612 stron, premiera 01.01.2008 (1992), tłumaczenie Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Książka wypożyczona z biblioteki.

wtorek, 11 sierpnia 2026

FROST I ZASTRASZONE MIASTO

R.D. WINGFIELD

JACK FROST tom 2

„Jeśli człowiekowi przytrafi się w życiu jakiś pech, to los mu to potem rekompensuje.”

I w drugim tomie detektyw inspektor Jack Frost stanowczo za dużo ma spraw na głowie, a przez to chodzi wiecznie niewyspany i zaniedbany. Jednak skuteczności rozwiązywania morderstw i przestępstw nie można mu odmówić. Byłam zaskoczona, jeśli nie zszokowana, specyficznym humorem głównego bohatera w pierwszej odsłonie serii („Frost i Boże Narodzenie”), ale z czasem oswoiłam się i traktowałam z przymrużeniem oka wszelkie sprośności i celne riposty. Tendencja takiego dowcipu utrzymuje się i w drugim tomie. Mam wrażenie, że w obecnych czasach tego typu zachowanie postaci byłoby ostro krytykowane, ale czterdzieści lat temu nie spotykało się jeszcze z nagonką czytelników. Frost jest jeden jedyny i niepowtarzalny w radzeniu sobie z wszechobecnymi mrocznymi aktami. Zaginięcie piętnastolatki, seria gwałtów, kradzież pieniędzy, postrach pielęgniarek, śmierć jubilera, zniknięcie policjanta, plaga włamań, a wszystko zaczyna się od znalezienia mocno poturbowanego ciała w toalecie publicznej w Denton, z wyobrażenia spokojnym miasteczku..

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 582 strony, premiera 20.11.2007 (1984), tłumaczenie Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Książka wypożyczona z biblioteki.

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

FROST I BOŻE NARODZENIE

R.D. WINGFIELD 

JACK FROST tom 1

„Musiałem to zrobić… On by mnie zabił… Musiałem to zrobić...”

Sympatyczne spotkanie z kryminalną odsłoną powieści. Bardzo dużo dzieje się i to właśnie mi się podoba. Autor nie skupia się na jednym, czy dwóch wątkach, ale proponuje wiele kierunków intrygi. Zaginięcie ośmioletniej córki prostytutki, śmierć dwunastolatka, kradzież części elektronicznych, oraz trup sprzed trzydziestu odnaleziony w lesie. Nie zawodzi również ilość ciekawie sportretowanych postaci, a wśród nich jednej szczególnej – Jacka Frosta. Kluczowa postać z pewnością nie należy do tuzinkowych, przeprowadza śledztwa według własnego uznania, krnąbrnie nie daje się podporządkować przełożonym, nie cierpi papierkowej roboty, jak tylko może oddaje ją innym, nawet kosztem pozbawienia się sukcesu w statystycznych rozliczeniach. Frost obdarzony jest specyficznym humorem, nie każdemu czytelnikowi może on podejść, ale nie da się mu odmówić nietuzinkowości i konsekwencji.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 430 stron, premiera 01.01.2007 (1984), tłumaczenie Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 7 sierpnia 2026

NAZNACZONY

ROBERT GALBRAITH (J.K. ROWLING)

CORMORAN STRIKE tom 8

„Potrafił zrozumieć, dlaczego stołeczna policja może być drażliwa na punkcie czegoś, co zaczynało wyglądać raczej na predylekcję niż na zbieg okoliczności.”

Nie wiem jak zdołam dotrwać do kolejnego tomu serii, z wyjątkową niecierpliwością wyczekiwać będę jego pojawienia się. „Naznaczony” pozostawił z niedosytem przypuszczeń, jak dalej potoczą się losy Cormorana i Robin. Jestem szalenie ciekawa, jakie niespodzianki przygotuje dla czytelników znakomita autorka. "Naznaczony" to powieść z udanie zbudowaną fabułą, wielowarstwową i wielokierunkową. Ogromną radość sprawiało jej poznawanie, śledzenie poczynań pary detektywów, ale i sekretarka Pat robiła świetną robotę klimatyczną, z pazurem humoru i bezpośredniością. Tym razem chodziło o rozwiązanie zagadki okoliczności śmierci mężczyzny, którego ciało znalezionego w skarbcu sklepu jubilerskiego. Tropy pokazywały, że wydarzyło się tak wiele bezsensownych rzeczy, że szalenie trudno było poskładać ich elementy nie tylko w całość, ale nawet fragmentarycznie. Czy prywatni detektywi zdołali kolejny raz wyprzedzić policję w dociekaniu prawdy? Do jakich sekretów dotarli? Proponuję zerknąć na wrażenia ze spotkania z poprzednimi odsłonami serii („Wołanie kukułki”, „Jedwabnik”, „Żniwa zła”, „Zabójcza biel”, „Niespokojna krew”, „Serce jak smoła”, „Wartka śmierć”), przybliżonymi na Bookendorfinie. Kryminały sprawiały wielką frajdę poznawania i wkręcania się w intrygę. Zachwycały opisami, liczebnością postaci, mrocznym klimatem. Stanowiły bogatą pożywkę dla dociekań, interpretacji i wyobraźni. Zaliczyłam je do mocno satysfakcjonujących przygód czytelniczych.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 940 stron, premiera 26.11.2025 (2025), tłumaczenie Anna Gralak
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 6 sierpnia 2026

WARTKA ŚMIERĆ

ROBERT GALBRAITH (J.K. ROWLING)

CORMORAN STRIKE tom 7

„Mordercy są niewolnikami swoich przyzwyczajeń.”

Kryminał wypełniony akcją i emocjami, wiele się dzieje, a przy tym ciekawie przybliża kontekst sekt i pułapek zastawianych na wiernych. Szalenie mi się podoba, od strony kryminalnej, obyczajowej i religijnej. Owszem, niektóre sploty okoliczności i incydenty lekko naciągane, ale w niczym to nie przeszkadza. Przeniknięcie do Powszechnego Kościoła Humanitarnego wiąże się z ogromnym ryzykiem, utraty nie tylko zdrowia fizycznego i psychicznego, ale nawet życia. Ciężar śledztwa bierze na siebie Robin, zaś Cormoran poświęca czas sferze pomocy partnerce i prowadzi pozostałe sprawy agencji. Jak wyciągnąć z sekty kogoś, kto został całkowicie przez nią opanowany? Szybko okazuje się, że tam, gdzie nie ma ciała, do głosu dochodzą piętrzące się wątpliwości. "Wartka śmierć" ukazuje jedno z najbardziej wymagających dochodzeń pary detektywów. Książka prawdziwa cegła, jednak za takimi przepadam, ochoczo przedłużam czas spędzany z ulubionymi postaciami. Zerknij na poprzednie odsłony serii („Wołanie kukułki”, „Jedwabnik”, „Żniwa zła”, „Zabójcza biel”, „Niespokojna krew”, „Serce jak smoła”), przybliżone na Bookendorfinie, sprawiają wielką frajdę poznawania, angażują w intrygę, zachwycają opisami, wciągają w mroczny klimat.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 958 stron, premiera 06.12.2023 (2023), tłumaczenie Anna Gralak
Książka wypożyczona z biblioteki.

wtorek, 4 sierpnia 2026

SERCE JAK SMOŁA

ROBERT GALBRAITH (J.K. ROWLING)

CORMORAN STRIKE tom 6

"O biegu życia decyduje przede wszystkim charakter.”

Mocno przywiązałam się do serii, ujmowała mnie tym, że w każdym tomie penetrowałam inny rodzaj morderstwa, okoliczności popełnienia i klimat dociekania prawdy. W „Serce jak smoła” przestawiłam się na dwie rzeczywistości, prawdziwą w świecie Cormorana i Robin, oraz internetową naznaczoną nienawiścią i krzywdą. Początkowo trudno było mi się wdrożyć w śledztwo, postaci i kanały komunikacyjne, ale z czasem nabrałam wprawy. 

Kiedy zabici zostali twórcy kultowej kreskówki do akcji wkroczyła para prywatnych detektywów. Musieli wykazać się szczególną ostrożnością, wytrwałością i dociekaniem. Nic nie wydawało się takim, jak powinno być. Pojawiła się ważna postać, nadkomisarz Ryan Murphy, warto było zwrócić na nią uwagę. Wkradały się wątki ugrupowań terrorystycznych, kampanii dezinformacji i samobójstw. Jakże często coś, co uznawaliśmy za prawdę, wcale nią nie było. Zerknij na poprzednie odsłony serii („Wołanie kukułki”, „Jedwabnik”, „Żniwa zła”, „Zabójcza biel”, „Niespokojna krew”), przybliżone na Bookendorfinie, sprawiają wielką frajdę poznawania, angażują w intrygę, zachwycają opisami, wciągają w mroczny klimat. Zdecydowanie zachęcam do poznania, szybko się zaprzyjaźnicie z bohaterami i poczujecie detektywistyczną grę. 

5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 1048 stron, premiera 26.10.2022 (2022), tłumaczenie Anna Gralak
Książka wypożyczona z biblioteki.

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

NIESPOKOJNA KREW

ROBERT GALBRAITH (J.K. ROWLING)

CORMORAN STRIKE tom 5

"Nie jesteśmy swoimi błędami. Dopiero nasze podejście do własnych błędów pokazuje, kim jesteśmy.”

Cormoran Strike, były oficer Wydziału ds. Specjalnych, człowiek z wewnętrznym impulsem nakazującym tropić, rozwikływać i przywracać porządek we wszechświecie moralności, zabrał się za prowadzenie kolejnego śledztwa. Dociekał tego, co stało się kilkadziesiąt lat temu z matką klientki. Sprawa wciąż nie została rozwiązana przez policję i wydawało się, że nie było żadnych szans, aby dotrzeć do prawdy. Jednak Strike nie poddawał się, i wspólnie z Robin dopatrywał powiązań między zwyczajnymi zbiegami okoliczności. Aktywnie przezwyciężali komplikacje, często narażali się na niebezpieczeństwo, odkrywali ukryte informacje, docierali do świadków, zgłębiali się w tajemnice i interpretowali zaskakujące incydenty. A ich wzajemna relacja coraz bardziej komplikowała się, trzeba przyznać, że autorka atrakcyjnie prowadziła ten kierunek powieści. Znakomicie czytało, przeżywało i dociekało prawdy w kryminale. Poprzednie odsłony serii („Wołanie kukułki”, „Jedwabnik”, „Żniwa zła”, „Zabójcza biel”) również sprawiały wielką frajdę poznawania, angażowały w intrygę, zachwycały opisami, wciągały mrocznym klimatem.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 910 stron, premiera 25.11.2020 (2020), tłumaczenie Anna Gralak
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 30 lipca 2026

ZABÓJCZA BIEL

ROBERT GALBRAITH (J.K. ROWLING)

CORMORAN STRIKE tom 4

"Wydaje się, że w człowieku tkwią dwie wole!” Henrik Ibsen, „Rosmersholm”

Wielowarstwowość i zawiłość intrygi to cecha całej serii o Cormoranie Strike („Wołanie kukułki”, „Jedwabnik”, „Żniwa zła”), także czwartego tomu. I w „Zabójczej bieli” odnalazłam rozrywkę czytelniczą na wyjątkowo wysokim poziomie, rewelacyjnie się przy niej bawiłam. Cormoran jako poturbowany bohater wypadł bardzo przekonująco, z entuzjazmem mu kibicowałam. Oczywiście, i Robin, jego asystentka, ujęła osobowością, mistrzostwem technik makijażu i biegłością w pracy pod przykrywką. I kolejny raz, prowadzenie nietypowego dochodzenia, tym razem w sprawie morderstwa dziecka, dostarczyło sporo materiału do własnych interpretacji i domysłów. Ministerialny pazur wzbogacał fabułę, szantaż podgrzewał atmosferę, wzajemne relacje między kluczowymi postaciami cieszyły się moim sporym zainteresowaniem. A do tego wynikały sprawy sprzed dwudziestu lat, które stały się jednym z głównych wątków. Czy Cormoranowi i Robin udało się dotrzeć do całej prawdy? Jakie to cudowne uczucie zyskać nadzieję, gdy wszystko wydawało się już stracone?

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 654 strony, premiera 28.11.2018 (2018), tłumaczenie Anna Gralak
Książka wypożyczona z biblioteki.