niedziela, 23 sierpnia 2026

PSY RAS DROBNYCH

OLGA HUND

„Szacunek do siebie jest dla mnie nieosiągalny, zostały mi smutek i wstręt, a między nimi wypełniacz z łez.”

Bardzo ucieszyłam się, kiedy tytuł wpadł w moje ręce, tym bardziej, że prestiżowo nagrodzony. Wiele się spodziewałam, ale zawiodłam się. Tematyka chorób psychicznych jak najbardziej mnie interesuje, zwłaszcza ujęta niestereotypowo, lecz tutaj fabuła podążała w złym kierunku. Luźne lub naderwane kartki z pamiętnika, fragmentaryczne zapiski, to dobry pomysł, ale za nim poszła niestety powierzchowność treści. Kiedy wydawało mi się, że nawiązywałam nić zrozumienia z narratorką, natychmiast uwierało wypunktowywanie dziwactw chorób, jakby w sensacyjnym tonie, bez emocjonalnej bazy, z naciskiem na śmieszność z łzami w tle. 

Oczywiście, pobyt na oddziale psychiatrycznym to rodzaj traumy, zwłaszcza jak doświadcza się znieczulicy i rutyniarstwa ze strony personelu, jednakże rzeczywistość nie została odmalowana w szerszym spektrum zachowań, także tych pozytywnych, pomagających i inspirujących do uwolnienia się od choroby. Czyżby faktycznie nikt tego nie oferował w takich placówkach? Czyżby opisy indywidualnych historii podopiecznych i funkcjonowania w zaburzonej społeczności były głównie wyrazem żalu i czegoś na kształt zawodu doświadczanego przez narratorkę. Środki farmakologiczne otępiające świadomość i społeczne wzorce zachowań, rutynowa bierność w wykwalifikowanym leczeniu, organizacji zajmujących zajęć i spotkań, pilnowanie, aby wszystko zgadzało się na papierze. Domyślamy się, że jest i ciemniejsza strona opieki medycznej, ale z pewnością nie tylko. A może właśnie o to chodziło autorce, aby pokazać intensywność smutku, żalu i samotności pacjentów, w zamkniętym świecie, uzależnionym od opieki innych. Powstaje wówczas pytanie, do kogo adresowana jest książka. Jak do chorych, to lepiej, aby nie zderzali się z takimi opisami. Jak do czytelników, to tylko tych, którzy muszą zmagać się z chorobą bliskich, chcą lepiej zrozumieć, co dzieje się w myślach i jakie są źródła takich a nie innych zachowań, jednak odpowiedzi otrzymają tylko w bardzo podstawowym i ograniczonym wymiarze. Natomiast mega spodobał mi się tytuł książki, to właśnie jemu przyznałam dodatkowego plusa. Niestety, spotkanie z książką zaliczam do nieudanych, niewiele z niej wyciągnęłam dla siebie.

2.5/6 – czytasz i zapominasz
literatura współczesna, 126 stron, premiera
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

6 komentarzy:

  1. ❤️ Widać, że sięgnęłaś po tę książkę z dużą otwartością i nadzieją na coś ważnego, dlatego tym bardziej rozumiem Twoje rozczarowanie. Podoba mi się, że nie przekreślasz samego tematu, lecz pokazujesz, czego zabrakło Ci w jego ujęciu — przede wszystkim głębi, emocjonalnego zaplecza i szerszego spojrzenia. Czasem właśnie takie książki, które nie trafiają w nasze oczekiwania, prowokują do najciekawszych pytań.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowało mnie to, jak dużo uwagi poświęcono w książce nie tylko samym rasom, ale też temu, co może kryć się za ich wyglądem i charakterem. Przy małych psach łatwo wpaść w stereotyp, że skoro są niewielkie, to automatycznie nadają się do każdego mieszkania i nie wymagają wiele zaangażowania. A przecież rozmiar psa niewiele mówi o jego potrzebach czy temperamencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest książka o psach! Czyżby sztuczna inteligencja komentowała wpis? Bookendorfina

      Usuń
  3. Zainteresowała mnie ta książka chętnie poczytam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanowiło mnie to, co piszesz o braku tej jaśniejszej strony oddziału. Czy literatura opisująca chorobę psychiczną w ogóle powinna dawać czytelnikowi jakąś przeciwwagę, nadzieję, drogę wyjścia? Czy może ma prawo pozostać całkowicie wewnątrz doświadczenia osoby chorej — nawet jeśli z jej perspektywy świat jest właśnie jednostronny, gorzki i pozbawiony wyjścia? Chyba właśnie wtedy ta ‘jednostronność’ sama staje się częścią opowieści o chorobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, częścią opowieści o chorobie. I tu właśnie zabrakło mi innej części. Nie chodzi o równowagę w fragmentach historii, czy o to, że nie można postrzegać świata z jednej perspektywy, albo tylko o jednej pisać, lecz to ważne jest dla piszącego, być może jako swoiste radzenie sobie z trudnymi przeżyciami, rozliczenie z przeszłością, a zatem i tu występuje czynnik pragnienia ozdrowienia. Zdecydowanie mniej już ważne dla czytającego, który jednostronność uzna za wadę, gdyż i tak nie będzie potrafił, mimo najszczerszych chęci wejść w umysł chorej osoby. Bookendorfina

      Usuń