PETR ŠABACH
"Co zrobisz, jak nic nie zrobisz."
Chętnie podchwyciłam kolejną okazję, żeby poczuć szczególny humorystyczny nastrój wprowadzony przez Petr Šabacha do twórczości. Tym razem, nie niewielka powieść, ale trzynaście opowiadań. Obracały się w różnorodnej scenerii, tematyce i czasach. Połączyły je bezpośrednie lub pośrednie nawiązania do potrzeby i form miłości, a w kontraście, różne oblicza samotności. Człowiek, jako zwierzę społeczne, potrzebuje bliskości, zrozumienia i docenienia. Kiedy nie oferują mu tego inni, sam także nie ma o sobie dobrego zdania. Chociaż autor nie uczynił z miłości głównego wątku, a bliżej lub dalej krążył wokół niej, to przebijał się wydźwięk i próba uchwycenia jej istoty. Ulotna, udawana, nieuświadomiona, niezdobyta, szorstka, cierpiętnicza, a nawet ideowa, z pewnością mogła stać się ciężarem życia, pomyłką lub niespełnieniem, a i tak byśmy jej szukali, odkrywali symptomy, podążali za nią, nawet na sercowe zatracenie i stracenie.
Opowiadanie, które nadało tytuł antologii, „Ta kurewska miłość”, tylko pozornie wydawało się zwykłą rozmową między alfonsem o klientem zakochanym w pracownicy burdelu. Jakże wiele zaoferowało materiału do refleksji. Z mocnym dowcipnym osadzeniem pokazywało, czego tak naprawdę boimy się przez całe życie, co nie zmieni się w nas nawet kiedy osiągniemy słuszny wiek. Żartobliwie rozpisane „Złote gody” odnosiły się do rodziny jako specyficznej instytucji, niejako przymuszonych genami relacji, wieloletnim zasiedzeniem w związku, znudzeniem materiału w partnerskim osadzeniu. Wielkie brawa za znakomitą finałową odsłonę. Osobliwe, jak bardzo spodobał mi się „Berek”, fascynująca gra motorniczego z pasażerem, prowadzona w perfekcyjnych regułach i okolicznościach, dychotomicznie ujawniająca jednoczesny smutek i radość, podpowiadająca, do jakiego szaleństwa może doprowadzić graczy iluzja rzeczywistości.
Ubawiłam się przy „Wilii”, wyimaginowanym obrazie dziewczyny w imię miłości do matek, ucieczki od ich utyskiwań o stabilizacji i wnukach, przekazywanym niczym zakaźna choroba rozprzestrzeniająca się wokół kawalerów pozbawionych szansy na szybkie odnalezienie partnerek. Zastanawiające, jak w tak krótkim utworze pisarz udanie zawarł niespełnione pragnienie samotników. Spora dawka humoru pojawiła się „W samo południe”, kiedy jednemu brakuje a drugi otrzymuje z nawiązką, jednak i w tym opowiadaniu obserwowałam tęsknotę za prawdziwą miłością, próbę przyporządkowania jej znaczenia w życiu, dotarcia do istoty miłosnej egzystencji. Rewelacyjne opowiadanie, otwierające antologię, „Księga tysiąca i jednej nocy”, o miłym złodzieju i rezolutnej dziewczynce, zaskakiwało przewrotnością i przebiegłością. Mogłoby być udaną bazą pod ewentualny pełnowymiarowy thriller. W krótkiej formie przebijała się nie niepewność, co do dalszych wydarzeń w scenariuszu, co lekko kpiący i szantażujący humor.
Innym utworami mogącymi być zajawkami pod thriller, to „Klątwa rodu Grussów” i „Opowiadanie w powijakach”. Także „Złodziej jabłek” poprzez znużenie symulacją miłości wysunęło drapieżne pazury. Frapującą formę przybrało zakończenie w „Dżokerze”, z jednej strony niespełnienie, z drugiej spełnienie, prawa ludzkie i natury w konflikcie. Pomysł z wykorzystaniem bezdomności jako tła potrzeby bliskości nadało utworowi szczególny charakter, wsparty powagą tematyki, zaś poprzez opowieść o spotkaniu z dziką bestią wprowadziło komiczne akcenty. W „Duchocie” i „Jeden za wszystkich!” autor zerknął w przeszłość, funkcjonowanie w wielkich osiedlowych przestrzeniach wypełnionych niepilnowanymi przez nikogo dziećmi, partyjną rzeczywistość wspieraną przez wszechobecną propagandę jedynie słusznej ideologii socjalizmu, natomiast w „Chaldzandzach” pokazał drogę ku przyszłości, namiastkę Zachodu, od pierwszej harleyowej jaskółki zapowiadającej powiew zmian. Na Bookendorfinie przybliżyłam: "Podróże konika morskiego", „Babcie”, „Dowód osobisty” i "Masłem do dołu", mnóstwo śmiechu i refleksji.
4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, antologia, 170 stron, premiera 03.03.2026 (2023)
tłumaczenie Julia Różewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Afera.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz