piątek, 13 marca 2026
TA KUREWSKA MIŁOŚĆ
"Co zrobisz, jak nic nie zrobisz."
Chętnie podchwyciłam kolejną okazję, żeby poczuć szczególny humorystyczny nastrój wprowadzony przez Petr Šabacha do twórczości. Tym razem, nie niewielka powieść, ale trzynaście opowiadań. Obracały się w różnorodnej scenerii, tematyce i czasach. Połączyły je bezpośrednie lub pośrednie nawiązania do potrzeby i form miłości, a w kontraście, różne oblicza samotności. Człowiek, jako zwierzę społeczne, potrzebuje bliskości, zrozumienia i docenienia. Kiedy nie oferują mu tego inni, sam także nie ma o sobie dobrego zdania. Chociaż autor nie uczynił z miłości głównego wątku, a bliżej lub dalej krążył wokół niej, to przebijał się wydźwięk i próba uchwycenia jej istoty. Ulotna, udawana, nieuświadomiona, niezdobyta, szorstka, cierpiętnicza, a nawet ideowa, z pewnością mogła stać się ciężarem życia, pomyłką lub niespełnieniem, a i tak byśmy jej szukali, odkrywali symptomy, podążali za nią, nawet na sercowe zatracenie i stracenie.
Opowiadanie, które nadało tytuł antologii, „Ta kurewska miłość”, tylko pozornie wydawało się zwykłą rozmową między alfonsem o klientem zakochanym w pracownicy burdelu. Jakże wiele zaoferowało materiału do refleksji. Z mocnym dowcipnym osadzeniem pokazywało, czego tak naprawdę boimy się przez całe życie, co nie zmieni się w nas nawet kiedy osiągniemy słuszny wiek. Żartobliwie rozpisane „Złote gody” odnosiły się do rodziny jako specyficznej instytucji, niejako przymuszonych genami relacji, wieloletnim zasiedzeniem w związku, znudzeniem materiału w partnerskim osadzeniu. Wielkie brawa za znakomitą finałową odsłonę. Osobliwe, jak bardzo spodobał mi się „Berek”, fascynująca gra motorniczego z pasażerem, prowadzona w perfekcyjnych regułach i okolicznościach, dychotomicznie ujawniająca jednoczesny smutek i radość, podpowiadająca, do jakiego szaleństwa może doprowadzić graczy iluzja rzeczywistości.
Ubawiłam się przy „Wilii”, wyimaginowanym obrazie dziewczyny w imię miłości do matek, ucieczki od ich utyskiwań o stabilizacji i wnukach, przekazywanym niczym zakaźna choroba rozprzestrzeniająca się wokół kawalerów pozbawionych szansy na szybkie odnalezienie partnerek. Zastanawiające, jak w tak krótkim utworze pisarz udanie zawarł niespełnione pragnienie samotników. Spora dawka humoru pojawiła się „W samo południe”, kiedy jednemu brakuje a drugi otrzymuje z nawiązką, jednak i w tym opowiadaniu obserwowałam tęsknotę za prawdziwą miłością, próbę przyporządkowania jej znaczenia w życiu, dotarcia do istoty miłosnej egzystencji. Rewelacyjne opowiadanie, otwierające antologię, „Księga tysiąca i jednej nocy”, o miłym złodzieju i rezolutnej dziewczynce, zaskakiwało przewrotnością i przebiegłością. Mogłoby być udaną bazą pod ewentualny pełnowymiarowy thriller. W krótkiej formie przebijała się nie niepewność, co do dalszych wydarzeń w scenariuszu, co lekko kpiący i szantażujący humor.
Innym utworami mogącymi być zajawkami pod thriller, to „Klątwa rodu Grussów” i „Opowiadanie w powijakach”. Także „Złodziej jabłek” poprzez znużenie symulacją miłości wysunęło drapieżne pazury. Frapującą formę przybrało zakończenie w „Dżokerze”, z jednej strony niespełnienie, z drugiej spełnienie, prawa ludzkie i natury w konflikcie. Pomysł z wykorzystaniem bezdomności jako tła potrzeby bliskości nadało utworowi szczególny charakter, wsparty powagą tematyki, zaś poprzez opowieść o spotkaniu z dziką bestią wprowadziło komiczne akcenty. W „Duchocie” i „Jeden za wszystkich!” autor zerknął w przeszłość, funkcjonowanie w wielkich osiedlowych przestrzeniach wypełnionych niepilnowanymi przez nikogo dziećmi, partyjną rzeczywistość wspieraną przez wszechobecną propagandę jedynie słusznej ideologii socjalizmu, natomiast w „Chaldzandzach” pokazał drogę ku przyszłości, namiastkę Zachodu, od pierwszej harleyowej jaskółki zapowiadającej powiew zmian. Na Bookendorfinie przybliżyłam: "Podróże konika morskiego", „Babcie”, „Dowód osobisty” i "Masłem do dołu", mnóstwo śmiechu i refleksji.
4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, antologia, 170 stron, premiera 03.03.2026 (2023)
tłumaczenie Julia Różewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Afera.
wtorek, 27 stycznia 2026
GŁĘBOKO POGRZEBANY
NAOMI NOVIK
"Moje życie to nieustanna próba ucieczki od prozy życia.”
Sherlock Holmes
Pięć lat temu zabrałam się za serię „Scholomance”, z nadzieją, że fantasy mnie pochłonie, ale spotkanie z pierwszym tomem „Mroczna wiedza” należało do średnio udanych, zatem pozostawiłam w zawieszeniu poznawanie kolejnych odsłon. Po czasie, zdecydowałam się wejść, dla odmiany, w zbiór opowiadań autorki, testując, czy krótkie formy jej pióra bardziej przekonają. „Głęboko pogrzebany” pozwolił na sympatyczne spędzenie czasu, w różnorodnej pomysłowo fantastyce, jednak i w tym przypadku wrażenia miały charakter pozytywny i dobry, ale nie zachwycający i wciągający.
Doceniłam świeże i oryginalne podejście do historii literatury, które znałam wcześniej, zabawę z klasyką, nawet tą uznawaną za nienaruszalną ze względu na mocne osadzenie w pamięci odbiorców. Novik uprawiała ciekawą grę z własną i czytelnika wyobraźnią, stawiając przede wszystkim na wytworzenie specyficznego klimatu, i w tym zakresie opowiadania bardzo zyskały. Wykorzystanie elementów mitycznych, magicznych i z legend przebiegało w lekkim i swobodnym stylu, zgrabnie współgrało z pierwotnym zamysłem i wersją autorki. Dziwiło zatem, że nie do końca dałam się zaangażować, jakbym nie przekroczyła granicy światła i mroku, dobra i zła, na tyle, aby nawiązać z nimi głębsze porozumienie. Może dlatego, że mało znam twórczości autorki, a utwory do niej nawiązywały, może wynikało to z odczucia, że każde opowiadanie to wprawka do potencjalnego pomysłu na powieść, przetestowanie gotowości do jej powstania, sprawdzenie nośności odpowiedniej mieszanki intrygi i humoru, nastroju i inwencji twórczej. Przygoda z książką na kilka wieczorów, gdyż wskazane jest robienie przerw między wczuwaniem się w krótkie formy, zaglądaniem do odmiennych światów i poznawaniem przeróżnych postaci.
4/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantasy, antologia, 436 stron, premiera 18.12.2025 (2024)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
sobota, 20 września 2025
PIASECZNIKI
GEORGE R.R. MARTIN
„Ale prawda jest zimna, pusta i straszna, a kłamstwa bywają piękne i pokrzepiające.”
Czytanie twórczości George R.R. Martina sprawia wiele przyjemności i radości, dotyczy to krótkich i długich form literackich. Na antologię „Piaseczniki” zwróciłam uwagę wiedziona pragnieniem ponownego spotkania z niezwykłymi niby insektami, jakże mocno wkraczającymi w znajomość psychiki człowieka. Osobliwe stworki, będące odbiciem myśli i czynów gatunku ludzkiego, zaimponowały mi już wiele lat temu. Chętnie do nich powracam, gdyż opowiadanie ma wszystko to, co lubię w solidnie napisanej fantastyce, świetny pomysł na fabułę, znakomitą prezentację twórczej wyobraźni, rewelacyjnie sportretowanego złego bohatera, garść ciekawych refleksji do podchwycenia. Zachęcam gorąco do poznania, wejścia w klimat ubarwiony thrillerem, mroczną odsłoną konsekwencji czynów, szczególną aurą obcego kosmicznego życia.
Bardzo spodobało mi się „W Domu Robaka”, akcja nasycona sensacją, mrokiem i wilgocią podziemnych korytarzy, bezwzględną walką o przetrwanie, frapującą przemianą obcych ras. Cenne, że utwór zachęcał do poświęcenia chwili na myśl, że zemsta może prowadzić ku temu, co dotąd było niezrozumiałe. Z kolei, „Mroźne kwiaty” przenikały lodowatym zimnem, przedziwnym letargiem pragnień i marzeń, światem iluzji łapiącym w pułapkę wymieszania prawdziwości i nieprawdziwości, wampirów i wiatrowilków. Autor frapująco oddał wątek samotności, i ponownie, odbicia walki o życie. Rewelacyjnie od strony psychologicznej poprowadził z jednej strony unikalną, z drugiej całkiem zwyczajną, przewrotną grę wymieszania kłamstw i prawd, wiary i niewiary, herezji i prawowierności. A wszystko w kosmicznej otoczce klimatycznej.
Koncepcja rozwijania wyjątkowych zdolności przez człowieka, podstaw powstawania nowego gatunku, pragnienia przemierzania wszechświata w zdobywaniu wiedzy i władzy, pojawiła się w „Szybkich pomocnikach”. Zamysł roli anielicy jako odpowiedzi na samotność w pozaziemskiej podróży ciekawie ubarwił opowiadanie, podobnie jak spotkanie energii i materii, ale nie w pełni przekonał. Wędrówka po gwiazdach, po pajęczynie czasu i przestrzeni, zatrzymanie się na skrzyżowaniu kosmicznych szlaków, wejście w długie cienie „Kamiennego miasta” wyrzutków, poznanie lisoludków, przyciągnęło uwagę od strony narodzin, trwania i przemijania światów różnorodnych cywilizacji. Nie poczułam się wygodnie w towarzystwie „Gwiezdnej Pani”, jednak doceniłam pomysłowość pisarza na zobrazowanie gwiezdnych slumsów i utrzymanie się przy życiu w skrajnie niesprzyjających warunkach.
Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami George R.R. Martina "Gra o tron" (marzę, aby wreszcie wpadła w moje ręce jej komiksowa wersja), "Starcie królów", "Nawałnica mieczy: stal i śnieg", "Nawałnica mieczy: krew i złoto", "Panowanie smoka" (pierwszy tom ilustrowanej historii dynastii Targaryenów"), "Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera", a także odrębną powieścią, choć także z gatunku fantastyki, "Światło się mroczy". Natomiast miłośnikom krótkich form literackich utrzymanych w klimacie fantasy proponuję spotkanie z "Księgą magii". Wrażenia z tych przygód czytelniczych na Bookendorfinie.
4.5/6 - warto przeczytać
antologia, fantastyka, 288 stron, premiera 20.05.2025 (1973-1978)
tłumaczenie Danuta Górska, Michał Jakuszewski, Darosław J. Toruń
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
wtorek, 16 września 2025
WSZYSTKO JEST ILUZJĄ
HENRY KUTTNER
„To zdumiewające, jak człowiek może się nauczyć ignorować fakty niezgodne z jego przekonaniami.”
Zbiór opowiadań, przy których łapie się chwile sympatycznego czytania, osadzone w klimacie fantastyki. Znajomość pierwszego tomu („Czytelniku, nienawidzę cię”) nie jest konieczna, aby podążać w zgodzie z drugim, jednak zachęcam do poznania, wiele oferują. We "Wszystko jest iluzją" pojawiają się nawiązania do poprzednich bohaterów, członków osobliwej rodziny Hogbenów, ale jako ubarwienie opowieści. Generalnie, to, co dzieje się w życiu mutantów, z rodowodem sięgającym aż Atlantydy, przedstawione jest z zabawnej, pełnej atrakcyjnego humoru, strony. Nie sposób nie uśmiechnąć się, zwłaszcza, kiedy patrzy się na poczynania nie całkiem rezolutnego Hueta, jego obdarzonych osobliwymi zdolnościami dziadka, wujka, ojca i matki. Wojskowe ambicje, profesorskie perypetie, stos kłopotów, zemsta w rozmiarze maksi, manipulowanie genami, to komiczne mini opowieści. Absurdalne sytuacje, szalone pomysły, głupota wymykająca się kontroli, niezwykłe moce, tajemnicza przeszłość, dobre i złe intencje, a nade wszystko rodzinny honor i pragnienie spokojnego życia.
Pozostałe opowiadania obracają się w klimacie lekkiego thrillera. Henry Kuttner wykazuje się znakomitym wyczuciem społecznych trendów, wizualizacji przyszłości nauki i jej osiągnięć. Moim faworytem jest „Wstrząs” z przybyszem z przyszłości, kluczem do idealnego świata, z fenomenalnie zaskakującym zakończeniem. Podoba mi się „Twonk”, który udanie wpisuje się we współczesne obawy dotyczące użytkowania sztucznej inteligencji. Co prawda, w opowiadaniu mamy do czynienia z przykładem wysoko rozwiniętej kultury obcych, jednak charakter i trend zmiany cywilizacji wybrzmiewa podobnie. Duży plus za ciekawe zawieszenie w finałowej odsłonie. Z kolei, „Problem mieszkaniowy” (1944) traktuję jako inspirację dla powstania „Piaseczników” (1979) George’a R.R. Martina, które wręcz uwielbiam. Jakże zbliżone w wydźwięku i przesłaniu historie, osobliwi miniaturowi mieszkańcy zamkniętego świata, połączeni niewidzialną nicią z właścicielami domu, adekwatnie do okoliczności reagujący na otoczenie. Wiele sondowania mrocznej ludzkiej natury, nawet z pozoru niepozornej i niewinnej.
Wyśmienitym wybieganiem wyobraźnią w przyszłość jest „Tajemnica poliszynela”, z udziałem inteligentnych robotów, manipulowania rzeczywistością, sterowania zachowaniem człowieka, zmierzania ludzkości ku nieznanej zagładzie. Utwór powstał w 1944 roku, kiedy wydawało się, że ludzie nie sięgną gwiazd, a jednak udało się to w przypadku naturalnego satelity Ziemi, a marzenia podboju kosmosu oscylują wokół praktycznych rozwiązań. Ciekawy klimatycznie jest „Rytuał”, iluzorycznie ściągający w fantasy z korporacyjną magią będącą podstawą cywilizacji, oferujący materiał do refleksji. „Oto dom” dotyka metafizycznych wątków postrzegania świata, sporo emanacji niepokoju, nieokreślonej i nieuchwytnej siły. Atrakcyjne zakończenie kojarzy się z funkcjonowaniem jednostki ogarniętej nie tyle lękiem przed domowym zaciszem, co psychicznym podporządkowaniem social mediów. Podobna otępiałość i bezwolność, niejako na własne życzenie. Autor zaprasza czytelnika do podziemia kopalni, gdzie żyją gnomy, człowiek i tam potrafi destrukcyjnie namieszać. Tytułowe „Wszystko jest iluzją” to typowa bajka dla dorosłych, z moralnym przesłaniem, diabelskim wymiarem kary za hardość i zwątpienie, pytanie tylko, czy odpowiednio dawkowaną nauczką.
Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Filmowy wehikuł czasu", "Poranek dnia zagłady", "Najazd z przeszłości", "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".
4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 378 stron, premiera 27.05.2025 (1941-1977)
tłumaczenie Danuta Górska, Jolanta Kozak, Zbigniew A. Królicki, Zofia Uhrynowska-Hanasz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
czwartek, 10 października 2024
DNI ŚMIERTELNEGO STRACHU
GRAHAM MASTERTON, DAWN G. HARRIS
„To są dni, gdy sobie uświadamiamy, że jesteśmy zaledwie zbiorem przypadkowych atomów, które tymczasowo się spotkały, aby stać się nami.” Manfred Waffenmeister, „Das Buch der Angdst”
Książka zapewniła zajmujący wieczór czytelniczy z dreszczykiem. Dziesięć różnorodnych opowiadań trzymało dobry poziom, tylko jedno nie przekonało mnie w wystarczającym stopniu, by przyznać mu wysoką notę, ale barwnie dołączyło do innych. Byłam zaciekawiona i zaintrygowana opowiadaniami. Niektóre mocno wchodziły w treściwy horror, inne delikatnym thrillerem drażniły wyobraźnię, pozostałe wywoływały ciarki dopiero w finałowej odsłonie. Wiele zaskakiwało przewrotnym elementem, intrygująco rozwijającą się osobliwością, czymś wymykającym się postrzeganiu i rozumieniu, ale intensyfikującym się w odbieraniu emocji i przesłań.
Otwierający publikację „Morderczy uścisk” wkraczał w sferę nadprzyrodzonych właściwości przedmiotu. Z jednej strony zanurzonego w brutalnym i bezwzględnym złu, z drugiej kierującego się słuszną misją. Natomiast „Zadurzony w cieniach”, w zasadzie nic nowego nie zaprezentował w fabule, posiłkował się sprawdzonym schematem budowania scenariusza zdarzeń, jednak ciekawie podgrzewał emocje i atmosferę, gładko prowadził do przypuszczalnego zakończenia. „Nad stawem miłosierdzia” okazał się krwawym, wręcz obrzydliwym obrazem bestialstwa człowieka, bezsilnością ofiar i religijną niemocą. Przywołał refleksję na temat potęgi wymierzania sprawiedliwości. Szalenie ciekawym utworem była „Równowaga narodowa”, chociaż w szkielecie opierała się na wcześniej wykorzystywanych pomysłach, to jednak interesująco je przedstawiała. Wkraczała w sferę science fiction i współczesnych migracyjnych wyzwań. Również „Colman Musztarda” sięgnął po wątek zbrodni i kary, połączenia szkarłatu z nową technologią.
„Portret Kasi” początkowo snuł opowieść nasyconą wrażliwością i delikatnością, a w miarę rozwoju fabuły przybierał ostre barwy zemsty. Pojawiały się senne obrazy łączące miłość i portret, a w tle poczucie straty i złego wyboru, a potem nastąpił raptowny zwrot akcji. „Najwspanialszy dar” budził wstręt, skrajne odczucia odzwierciedlające ekstremalne zachowanie postaci, niezrozumiałe, a jednak do wytłumaczenia, tylko za jak wielką cenę dla bohaterki. „Epifania”, jak wskazywał tytuł, powiązana była z nagłym objawieniem, wnikaniem w najbardziej skryte pragnienia, których siła odrzutu sprawiała, że dochodziło do załamania postrzegania rzeczywistości. „Czerwony rzeźnik z Wrocławia” nie wyszedł poza ramy oklepanego pomysłu na fabułę, w moim odczuciu, najmniej udane opowiadanie w zbiorze. „Serołak” także odwołał się do sprawdzonych wzorców, lecz zapewnił ciekawy ich przebieg i mocną finałową odsłonę. Poruszył motyw zniszczonego przez los dziecka i kontrast z pożądanym wzorcem rodziny, oraz supremacji krzywdy i szykan ze strony uczniów i nauczycieli. Wiadomo było, że z takiej mieszanki musiało w końcu wybuchnąć coś upiornego.
Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconymi thrillerami kryminalnymi w ramach serii "Wirus" ("Wirus", "Dzieci zapomniane przez Boga", "Ludzie cienia", "Wybryk natury"),ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorem "Dżinn", postapokaliptyczną sensacją "Susza", metafizyczną historią osobliwych zdarzeń "Dom stu szeptów", potężną falą energii paranormalnej w "Zjawie", ekscytującymi dreszczowcami "Ikon", "Szpital Filomeny", "Szkarłatna wdowa", "Sabat czarownic", "Potomek", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".
4.5/6 - warto przeczytać
horror, antologia, 300 stron, premiera 16.07.2024, tłumaczenie Piotr Kuś, Daria Szulęcka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
piątek, 12 stycznia 2024
DUCHY ZIMOWEJ NOCY
G.K. Chesterton, Henry James, John Buchan, Jerome K. Jerome, John Berwick Harwood, Mary Elizabeth Braddon, Mrs Henry Wood, W.W. Fenn, autor nieznany
„Każda nić ma miejsce łatwe do przerwania, a każda igła jest gdzieś odrobinkę nadrdzewiała.”
Przyjemnie jest wejść w określony klimat z różnorodnymi zjawami, chociażby spędzić „Wakacje wśród duchów”, spotkać się z „Duchami Nocy Kupały” lub „Duchami nocy świętojańskiej”, usiąść "Z duchami przy wigilijnym stole”, przeżyć „Wigilię pełną duchów” i „Gwiazdkę z duchami”, spotkać „Duchy nocy wigilijnej”, poczuć „Duchy zimowej nocy”. Znakomity pomysł na serię zawierającą rozmaite opowiadania połączone wspólnym kluczem, tak aby czytelnik mógł się nasycić określonym nastrojem i otrzymać za pośrednictwem krótkich form literackich próbkę twórczości różnych pisarzy.
„Duchy zimowej nocy” sympatycznie wypełniają czas. Osiemnaście historii barwnie drażni wyobraźnię, podsuwa tropy do rozwijania dreszczyku emocji i imaginacji uwzględniającej prześladujące człowieka zmory. Listopadowa i grudniowa noc tworzy wspaniałe tło do wymyślania obrazowych opowiastek, zgrabnie łączących coś makabrycznie niesamowitego i trudnego do uwierzenia z czymś radosnym, rodzinnym i świątecznym. Kiedy wyje i świszcze wiatr wśród ogołoconych z liści drzew, skrytych w półmroku i ciemności wywołującej lęk, wydaje się, że paranormalny świat umarłych gra własną melodię, z trwogą odsłuchiwaną przez żywych.
Duchy, zjawy i demony dopominają się uwagi cielesnych, nawiązują z nimi osobliwy kontakt, a im bardziej nawiedzone i odludne miejsca, stare domy cieszące się złą sławą, tajemnicze komnaty, tym intensywniej drażnią domowników. Piaszczyste pustkowia, rozległe wrzosowiska, odludne obszary, zapomniane wioski, zarośnięte trakty, to wygodne kryjówki dla upiornych istnień i diabolicznych niebytów. I właśnie takie obszary odwiedza czytelnik, zagląda w nie oczami kluczowych postaci, czasem chowa się za ich plecami, kiedy indziej za towarzyszącymi im przepowiedniami i legendami, albo historyjkami skrzywdzonych i krzywdzicieli.
Kilka opowiadań szczególnie bawi, jak chociażby „Upiorny czynsz”, z wyjątkowo obrazową i sugestywną narracją, gęstniejącą tajemniczością wiekowego domu, a także zaskakującym zakończeniem. Inny przykład wyśmienitego opowiadania w prezentowanej antologii to „Twarz w lustrze”, pozornie wiadomo, jak rozwinie się akcja, dokąd zmierza, a jednak pozostawia dwuznaczny pierwiastek scenariusza zdarzeń i interpretacji fabuły. „Dziwne doświadczenie” wysyła nieziemską siłą przepełniającą lękiem, uporczywym niewytłumaczalnym niepokojem i nieprzyjemnym zdenerwowaniem. Natomiast „John Granger” przeraża mroczną naturą człowieka.
Otwierający książkę utwór „Sklep z duchami” w prosty, lecz przekonujący sposób, odwołuje się do umierającego Ducha Świąt i pytań o śmiertelność literatury. Bardzo ciekawy pomysł na historię prezentuje „Ołtarz zmarłych”, bratania się ze śmiercią i kultu tych, którzy odeszli. Poszukiwanie skarbu w „Nawiedzonym młynie, czyli zrujnowanym domu” rzuca silny urok i cenne przesłanie. Z kolei, „Strażnik miru” atrakcyjnie zmienia narratora, ale nie szatańską chorobę. „Cień w kącie” idealnie nadaje się do ekranizacji, pomysł intrygi nie jest nowy, ale docenia się horror sytuacji.
4/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 632 strony, premiera 28.11.2023 (wiktoriańska twórczość)
tłumaczenie Tomasz Bieroń, Mira Czarnecka, Jerzy Łoziński
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
piątek, 13 października 2023
DUCHY NOCY ŚWIĘTOJAŃSKIEJ
JAN BARSZCZEWSKI, ROMAN ZMORSKI, MYCHAJŁO KOCIUBYNSKI, MIKOŁAJ GOGOL, ALEKSIEJ TOŁSTOJ, EDWARD FREDERICK BENSON, ALFRED MCLELLNAD BURRAGE, VINCENT O’SULLIVAN, ROSA MULHOLLAND, RHODA BROUGHTON
„Był to dzień nieskażonego letniego przepychu, słońce chyliło się ku zachodowi, a wspaniałość wieczoru z każdą chwilą stawała się coraz bardziej krystaliczna i urzekająca.”
Bardzo lubię zagłębiać się w powieści grozy, dłużej przebywać z bohaterami, wnikliwiej dociekać zatrważających okoliczności, szczegółowo badać motywy i postawy. Jednak równie znakomicie bawię się poznając krótkie formy literackie, fantastycznie potrafią wkręcić w atmosferę niesamowitości, podkręcić wyobraźnię czytelnika i okręcić wokół spirali paranormalnych scen. Bardzo cieszę się, gdy w moje ręce wpada zbiór opowiadań połączonych wybranych wspólną cechą, lecz stanowiących osobną zamkniętą całość. A cóż bardziej nie przemawia do słowiańskiej duszy jak nie duchy przez nią wykreowane.
„Duchy nocy świętojańskiej” to bogata porcja niezwykłych historii odwołujących się do dawnych opowieści i legend, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, zwłaszcza w ustnej formie, łączącej gawędziarski styl narracji z relacją wspomnieniową. Nie brakuje przedziwnych stworzeń, mrożących krew w żyłach potworów kryjących się w ludziach, diabolicznych demonów skrywających się w lasach i na bagnach, osobliwych upiorów wykorzystujących siły natury, czy mitycznych zjaw zaglądających w ludzkie umysły. Lubimy słuchać o zdumiewających wizjach i złudzeniach podczas wieczornych spotkań przy ognisku, zbierając się rodzinnie przy kominku, próbując ogarnąć rozumem to, co niewytłumaczalne w dzielonych między sobą opowieściach.
Autorzy opowiadań żyli między końcem osiemnastego wieku i połową dwudziestego, zatem w twórczości dostrzegamy również echa dawnych czasów, sposobu budowania napięcia i zręcznego wciągania czytelnika w zabawę fantazji. Bywa przedziwnie i przerażająco, ale także wyraźnie i prawdziwie. Bohaterów dotykają prześladujące dniem i nocą strachy, często wywołujące cierpienie nawiedzonych, formujące się w całkowitą beztroskę lub kontrastowo w wyrzuty sumienia. Złe podszepty, słyszane przez nielicznych lub szersze grono, potrafią wywrócić życie dotkniętego i zatrwożyć całą wioskę. Wciąż tlące się w sercach mieszkańców zabobony, wywołują mroczny ciąg zdarzeń. To również udział wampirów, figur woskowych, biesów i nade wszystko pokus.
Bywa i przewrotnie, kiedy diabeł zabiera się za wymierzenie sprawiedliwości, bez znaczenia, czy z własnej woli, czy pod przymusem. Miłość może pochodzić ze zdrowego lub zatrutego źródła, nienawiść rzadko bywa wyciszona, śmierć nie oznacza ostatecznego pożegnania ze światem, zaś zabawa nie wszystkim wydaje się miła. Różnorodność opowiadań działa na plus antologii, rozpala ogień poznania w umysłach czytelników, wodą płynącą wśród okoliczności gasi płomień pragnienia racjonalnego podejścia do prezentowanych historii. Nie ma opowiadania, które wywołuje gorsze wrażenie, każde coś w sobie ma, cieszy wydźwiękiem, a nawet zachęca do refleksji o naturze człowieka, wierzeniach rozniecających płomień ekscytacji nieodgadnionym zjawiskiem.
4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, 562 strony, premiera 27.06.2023
tłumaczenie Tomasz Bieroń, Anna Chraniuk, Jerzy Łoziński, Ewa Skórska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
niedziela, 10 września 2023
AKOLICI CTHULHU
E.PEIRCE JR, J.P.BRENNAN, H.B.CAVE, R.M.PRICE, D.RIMEL, M.W.WELLMAN, H.HASSE, C.A.TANNER, E.HAMILTON, E.G.POWERS, J.CAUSEY, C.H.THOMPSON, D.H.KELLER, A.PENDRAGON, S.B.ALETTI, J.GLASBY, J.L.BORGES, R.GARRETT, S.T.JOSHI, D.W.MOSIG, D.R.BURLESON, P.CANNON, D.KAUFMAN, G.MEYRINK, R.F.SEARIGHT, F.SEARIGHT, N.GAIMAN
[PRZEDPREMIEROWO]
KRONIKI ARKHAM 3
„Ze wszystkich rzeczy we wszechświecie my, ludzie, wiemy najmniej o planecie, na której żyjemy.”
Howard Phillips Lovecraft wykreował tak niesamowite uniwersum i przedstawił w tak atrakcyjny sposób, że przenoszenie się do niego sprawia szaleńczą przyjemność. Czytanie samego autora to niesamowita frajda dla wyobraźni ("Obserwatorzy spoza czasu", "Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu"). Dużo przyjemności przywołują także dzieła inspirowane jego twórczością („Szaleństwa Cthulhu”, „Widma nad „Innsmouth”). Zaś trzecia odsłona "Kronik Arkhamu" nie wbijała się bezpośrednio w dzieła Lovecrafta a chętnie do nich nawiązywała. Miałam wrażenie, że zbiór opowiadań dostarczy najwięcej rozrywki miłośnikom Przedwiecznych, ale i osoby nieznające świata fikcyjnych istot również czerpać będą radość. Dwadzieścia osiem krótkich form reprezentowało podobny poziom, zgrabnie nadawały rytm delikatnej grozie, niekiedy zmieniającej się w koszmar, wywoływały obecność istot z piekła rodem, potwornych pomiotów szatana, najczarniejszych koszmarów ze snu i jawy.
Podobało mi się, że większość opowiadań bazowała na wspomnieniach, zapiskach, pamiętnikach, niekiedy w szkatułkowym stylu. Jako jedyne świadectwa czegoś wyjątkowo makabrycznego i zatrważającego, trudnego do uwierzenia, bo umysł ludzki odmawiał przyjęcia ich prawdziwości. Księgi napawające lękiem większym niż da się wyobrazić, Odkrycia zaginionych demonicznych artefaktów, kodów, zaklęć i rytuałów. Siła zmowy z mocami ciemności, nieznikający smród minionych wieków, otoczone złą sławą miejsca. Wrogie legendy starej nadmorskiej wioski z okolicznymi lasami. Klątwa rzucona na ród, piekielne dziecko, spotkanie z bytem egipskiego grobowca, seria przerażających londyńskich morderstw, duchy prehistorycznych cywilizacji, istoty z pradawnych otchłani. Znacznie starsze od zarania dziejów morskie głębiny, kosmiczna zemsta przegnanych stworów, zagadkowa epidemia, widmowa wioska. Pięćsetletnie wampiryczne zaklęcie, złowróżbny dźwięk dzwonu, pomylona tożsamość, saturnowa inwazja.
Szczególne zainteresowanie wzbudziło opowiadanie „Mózg Ziemi”, znakomicie się je czytało, połączenie geologii i przyrody, odwiedzenie zakazanej góry, atrakcyjny pomysł na to, czym faktycznie jest Ziemia i jak jest rola człowieka na planecie. Bluźniercze zło dominowało w „Woli Claude’a Ashura”, wyobrażenie wiedzy ezoterycznej wymykało się spod kontroli, osobliwa zamiana doprowadzała do tragedii, zgroza z przeszłości skrywała się w komnatach opactwa. „Mythos” z archeologiczną wyprawą, starymi legendami i religiami. Niektóre utwory oferowały zaskakujące lub przewrotne zakończenie, przykładowo „Z czeluści pradawnych bluźnierstw” i „Wojna ostateczna”. Wiele odwoływało się do destrukcyjnej ludzkiej chciwości i zgubnego pożądania, jak „Siódme zaklęcie” i „Kryształowy spadek”.
4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 642 strony, premiera 11.09.2023 (2014), tłumaczenie zbiorowe
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.
czwartek, 29 września 2022
MIŁOŚĆ, ŚMIERĆ + ROBOTY
Peter F. Hamilton, John Scalzi, Alberto Mielgo, Steve Lewis, Kirsten Cross, Ken Liu, Joe R. Landsdale, Marko Kloos, Claudine Griggs, Vitaliy Shushko, Michael Swanwick, David W. Amendola, Alastair Reynolds
"Zło, któremu pozwolono kisić się we własnym sosie, w mrocznym, parszywym miejscu przez całe stulecia, zamieniło się w osobliwość, która gdy już zostanie wypuszczona, zmiecie wszystko, co stanie jej na drodze."
Z przyjemnością sięgam po zbiory opowiadań, właśnie w klimacie fantastyki, wolna chwila i można przenieść się w świat wyobraźni, często wsparty nauką, ale jeszcze częściej marzeniami i obawami o przyszłość ludzkości. Zatem, kiedy trafiłam na tę oficjalną antologię, nie mogłam oprzeć się, aby nie umówić się na spotkanie. Po zapoznaniu się z osiemnastoma różnorodnymi krótkimi formami, nie dziwiłam się, że znalazły zainteresowanie twórców telewizyjnego serialu. Prezentowały się z wyjątkowej widowiskowej strony, sympatycznie szybowała przy nich fantazja. Poziom opowiadań nie zaliczyłam do wybitnie wysokiego, lecz były na tyle mocne, że entuzjastycznie podchodziłam niemal do każdego.
Znakomicie bawiłam się przy „Rybiej nocy”, kiedy to osobliwe obrazy sięgnęły prastarych form i rewelacyjnie połączyły się ze współczesnym bytem. Wyśmienicie odebrałam w zbliżonej myśli zabawy w czas, ale w znacznie szerszym zakresie, w ramach „Epoki lodowcowej”. Niesamowite rzeczy skrywała stara lodówka, czasem aż strach było do niej zajrzeć. Cudownie czułam się w „Błękicie zimy”. Idea takiej długowieczności wyzwalała wielkie obawy, jednocześnie sztuka łagodziła podejście do ciała uodpornionego na wszelkie ekstremalne warunki. Autonomiczna sztuczna inteligencja zaprezentowała się z nader oryginalnej strony. Na uwagę zasługiwał „Świadek”, z ciekawą formą narracji, morderstwem w tle, ale atrakcyjnym twistem w zakończeniu.
„Za szczeliną orła” zabrało w podróż kosmiczną z wymyślną zmianą czasu. Sporo się tam działo w kilku warstwach. „Sekretna wojna” odnosiła się do fantastyki, ale przedstawiona wojskowa mentalność rządzących i dziś niestety trzyma się znakomicie. Efektowny pomysł z sowieckimi żołnierzami specjalnych służb walczącymi na północnej Syberii z okropnymi kreaturami, wychodzącymi z dziur, wygłodniałymi na ludzkie mięso. Sporo dynamicznej walki pojawiło się również w „Mechach”. Z ciężkim trudem terraformowana planeta i widowiskowa bitwa z Obcymi. Dziwny stwór pojawił się w „Wysypisku”, śmieci skrywały wiele tajemnic. Zabawnie było w „Historiach alternatywnych”, króciutka skondensowana forma a wiele scenariuszy związanych ze śmiercią Adolfa Hitlera.
Opowiadania, które mniej mi się spodobały, ale i tak zawierały ciekawą, często nietuzinkową myśl, to przede wszystkim „Sonnie ma przewagę” z koncepcją transferu mózgu, sklonowanymi symbiontami neuronowymi, walką robotów na arenie, zaskakującym zakończeniem. „Wysysacz dusz” odwołał się do wampirskich klimatów, krwistych scen, ale także przewrotnego finału. W nieco baśniowy świat, lecz z perspektywy mechanicznych ujęć, metalu i ognia, zaprosił utwór „Udanych łowów”, z udziałem demonici kradnącej serca i łowcy demonów. Likantropi wyłonili się w opowiadaniu „O wykorzystaniu zmiennokształtnych”. Kolejny raz potwierdziło się, że ludzkość wciąż będzie wikłać się w wojnę, na wielu płaszczyznach i z różnym rodzajem broni.
Humoru nie zabrakło w „Gdy jogurt przejął władzę”. Ciekawy pomysł na fabułę, dziwaczna płaszczyzna na polityczne ujęcia, ale liczyłam na bardziej nieprzewidywalne zakończenie. Kiedy czytałam „Trzy roboty”, spoglądałam osądem i przypuszczeniami maszyn na resztki ludzkiej ery. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu powielania przeszłości, cyklu narodzin, rozwoju i wymierania. „Pomocna dłoń” o samoratunku w kosmosie w zasadzie niewiele wniosła. Sentymentalnie zrobiło się w „Szczęśliwej Trzynastce”. Ludzie potrafią przywiązać się do różnych przedmiotów, nadawać im własne cechy, a nawet posądzać o skłonności do przynoszenia pecha lub szczęścia. Chociaż „Martwy punkt” najmniej mi podszedł, to jednak idea holograficznych obrazów i kopii zapasowych mózgów niosła pewne przesłanie, na które powinniśmy zwrócić uwagę.
4/6 – warto przeczytać
fantastyka, opowiadania, 448 stron, premiera 28.06.2022 (2006-2021), tłumaczenie Wojtek Cajgner
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
środa, 12 stycznia 2022
SZALEŃSTWO CTHULHU
H.P. LOVECRAFT, ARTHUR C. CLARK, HARRY TURTLEDOVE, LOIS H. GRESH, JOHN SHIRLEY, WILLIAM BROWNING SPENCER, CAITLIN R. KIERNAN, ROBERT SILVERBERG, MICHAEL SHEA, MELANIE TEM, HEATHER GRAHAM, DARRELL SCHWEITZER, K.M. TONSO, J.C. KOCH, JOSEPH S. PULVER SR., JONATHAN THOMAS, DONALD TYSON
KRONIKI ARKHAM 1
"Jestem zmuszony opowiedzieć tę historię..."
Głosu, charyzmy i magiczności Freddiego Mercury w wykonaniu piosenek nikt nie jest w stanie zastąpić, jedynie George Michael zbliżył się do oryginału podczas The Freddie Mercury Tribute Concert w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim roku, rockowym koncercie składającym hołd zmarłemu wokaliście grupy Queen. Wbrew powiedzeniu, że nie ma ludzi niezastąpionych, aktywności i dzieł niektórych artystów nie da się skopiować, są tak unikalni i wyjątkowi, że nic nie dorówna pierwowzorowi. To nie znaczy, że nie możemy fantastycznie bawić się przy podobnych utworach, nawiązujących brzmieniem, treścią, postaciami i klimatami. Jeśli odrzuci się pragnienie usłyszenia lub przeczytania czegoś bliźniaczego, to zabawa okazuje się przednia i satysfakcjonująca. Tak właśnie jest podczas spotkania z książką "Szaleństwo Cthulhu", zbiorem szesnastu opowiadań nawiązujących do kultowego tytułu "W górach szaleństwa".
Widzimy, jak ciekawie opowiadania są powiązane z unikatem klasyki grozy, jak różny stopień pokrewieństwa wykazują, z jak odmiennym ujęciem wgryzają się w atmosferę mitologii stworzonej przez H.P. Lovecrafta. Pradawne wierzenia, pierwotne mity, prawiekowe istoty, starożytne sekrety, dziwne opowieści. Mroczne szaleństwo u Lovecrafta wychodzi poza czasowe i przestrzenne granice, przenika do umysłu czytelnika w szczególny sposób, zagnieżdża się w nim na długo jeszcze po spotkaniu z opowiadaniem, kto miał z nim styczność nigdy go nie zapomni. Dlatego nic dziwnego, że powstaje wiele wariacji, od podszytej parodią wersji do w miarę wiernego naśladownictwa. Zaprezentowane w antologii utwory wybierają elementy i nawiązują do pierwotnej antarktycznej opowieści z różnym stopniem atrakcyjności. Kilka fenomenalnie się czyta, przeżywa wszystko jeszcze raz, ale z innego ujęcia, w ograniczonej przestrzeni, czy w przyspieszonej wersji, albo w ramach kontynuacji. Potrafią zaskoczyć wydźwiękiem i zwrotem akcji. Niektóre rewelacyjnie się zapowiadają, ale szybko się kończą, chciałoby się więcej. Inne albo śmiało wychodzą poza schemat, tworzą coś z pazurem i prezentując wyczekiwaną wartość dodaną, albo trzymają się szablonowych wzorów, aby uwzględnić jak najwięcej lovecraftowej aury.
Dla mnie, zagorzałej fanki twórczości H.P. Lovecrafta, książka okazuje się sympatycznym w wymiarze grozy przeżyciem, pokazuje ciekawe ujęcia wyobrażeń innych pisarzy o gęstej mgle przedwiecznych historii, pozwala zapoznać się z podobną klimatycznie kreatywnością. Jak zwykle można liczyć na wydawnictwo Vesper. Uzupełniające i przydatne informacje w słowie wstępnym, przedmowie, przybliżeniu autorów i redaktora antologii. I oczywiście, klimatyczna i dopracowana oprawa graficzna. Kolejne kolekcjonerskie wydanie. Warto zapoznać się również ze "Zgrozą w Dunwich", piekielnie dobrą przygodą czytelniczą, "W górach szaleństwa", czterema historiami grozy, "Przyszła na Sarnath zagłada", opowieściami niesamowitymi i
fantastycznymi, "Koty Ultharu", które najlepiej czytać, kiedy księżyc zalewa moczary poświatą, a gwiazdy
wysyłają do nas światło, wówczas duch grozy zdaje się przenikać
wszystko.
4.5/6 - warto przeczytać (5.5/6 dla "W górach szaleństwa")
literatura grozy, antologia, 552 strony, premiera 24.11.2021 (2014)
tłumaczenie: Maciej Płaza, Maciej Wacław, Janusz Ochab, Lesław Haliński, Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.








