WOJCIECH TOCHMAN
"Każda zbrodnia ma swoje imię i nazwisko.”
Książkę czytałam w ogromnym skupieniu, przepełniało mnie wzruszenie, do głosu dochodziły refleksyjne myśli. Z ogromnym bólem wsłuchiwałam się w przeżycia kobiet, które wciąż mają nadzieję na odszukanie kości bliskich, zaginionych w wojnie, zamordowanych w bestialstwie, oszukanych przez oprawców, pochowanych w masowych grobach, zbezczeszczonych miejscach, gdzie popadnie. Matki przywołujące resztki ciał dzieci, żony liczące na cud dowiedzenia się, jak zmarli ich mężowie, córki pragnące pochować szczątki ojcowskich genów.
Wojna nie zna litości, sięga najmroczniejszych sfer ludzkiej natury, wyzwala to, co w człowieku najgorsze. Wprowadza ludzi w traumę, która towarzyszy im już do końca życia. Nawet jej zakończenie nie staje się początkiem nowego, wojna nadal głęboko trwa w ludziach, krzywdy nie dają o sobie zapomnieć, niemożność pochowania zmarłych łamie serce, rzeczywistość nie wraca do pierwotnego stanu, życie staje się imitacją, pustką i czekaniem, a co gorsze, wciąż widzi się oprawców w twarzy sąsiada, morderców w etnicznym obrazie, gwałcicieli w mężczyznach. Wydawałoby się, że człowiek dumny ze swego człowieczeństwa, rozumu, wrażliwości i kultury, nie może tak wiele zła uczynić drugiemu człowiekowi. A jednak, pozostawia po sobie miasta widma, ziemię pokrytą szczątkami ofiar, świadectwa bestialstwa w obozach koncentracyjnych, niemożliwe do identyfikacji zmieszane kości wydobyte podczas ekshumacji, a także lęk, że śmierć z rąk sąsiadów jeszcze wróci.
„Jakbyś kamień jadła” to wstrząsający obraz tego, co działo się, kiedy człowieczeństwo przestało istnieć w ramach konfliktu wojennego, do jakiego stopnia wypaliło się w duszy zbrodniarzy, jak szybko i sprawnie poszybowało w kierunku ludobójstwa. Ale to również opowieść o tym, jak żyć po wojnie na gruzach miast, domów, rodzin i serc, jak radzić sobie z widokiem dawnej własności przejętej przez tych, co stali po drugiej stronie konfliktu. Przejmująca relacja z wojny w Bośni i Hercegowinie (1992-1995), krwawego spustoszenia, które po sobie zostawiła, mrocznej serbskiej odsłony nienawiści, osobistych opowieści kobiet i skomplikowanych relacji. Styl narracji niezwykle przemawiający do wyobraźni, oszczędny i przejrzysty staje się tłem dla przybliżenia bratobójczych dramatów i ciężkich traum. Dlaczego nasz gatunek wciąż wdaje się w konflikty zbrojne, odbiera życie, niszczy ludzkie losy, wprowadza zamęt i destrukcję? Dlaczego nie uczymy się na historycznych doświadczeniach i konsekwencjach? Czemu organizacje powstałe w imię pomocy tak naprawdę niewiele i nieskutecznie przeciwstawiają się realiom ogarniętych wojną regionów?
Jakże potrzebujemy takich reportaży, aby dawać świadectwo nieograniczonego ludzkiego bestialstwa, okazać szacunek ofiarom, tym, co zostali zabici, i tym, co przetrwali w aurze straty, pamiętać dokąd prowadzi nasza nieokiełznana ciemna strona natury, przypominać, że za zło sami odpowiadamy, czynem lub biernością. Wobec tego, co obecnie dzieje się na świecie uwikłanym w konflikty warto zbliżyć się do tego typu lektury, relacjonującej, uświadamiającej, wywołującej refleksje i odwołującej się do sumienia gatunku ludzkiego. Zerknij na inną książkę Wojciecha Tochmana, przedstawioną na Bookendorfinie, zainteresować może "Pianie kogutów, płacz psów", a także na "Pożegnanie z Narnią", rozmowa autora z Anną Krall.
5.5/6 – koniecznie przeczytaj
reportaż, 160 stron, premiera 18.02.2026 (2018)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Muszę dodać do listy do przeczytania!
OdpowiedzUsuń