piątek, 23 sierpnia 2019

LIKWIDATOR Kim Un-Su

"W gruncie rzeczy każda władza jest taka sama, bez względu na to, jak wygląda z wierzchu."

Moje pierwsze zetknięcie się z koreańską twórczością lokującą się we wspólnych częściach thrillera i kryminału. I było to całkiem udane spotkanie czytelnicze, ze świeżym klimatem, oryginalnym pomysłem na intrygę i specyficznym brzmieniem kulturowym. Z zaangażowaniem mknęłam po stronach książki, dobrze mi się ją czytało, narracja przyjazna i zajmująca. W każdym rozdziale oprócz tradycyjnego popychania akcji do przodu znajdziemy też interesujący materiał do refleksji, często przesiąknięty subtelnym czarnym humorem, z przewrotnym ukazaniem przybliżanych kwestii, jakby naświetlaniem wątków w krzywym zwierciadle. I choć niekiedy uśmiechamy się w duchu, to jednak mamy świadomość powagi poruszanych zagadnień.

Szybko wkręciłam się w osobliwości powieści, okazały się mocnym atutem, i właśnie dzięki nim nabrałam chęci na kolejne podobne spotkania. Podobało mi się zwrócenie uwagi na szczegóły, opisywanie, które nie nuży, lecz nadaje blask opowieści, staje się pełnoprawną otoczką działającą na wyobraźnię, skupiającą się na sprawach jednostki i etosu zawodu likwidatora. Nagromadzenie dziwacznych i ekscentrycznych postaci, każda ma swoje motywy i racje, przyglądamy się im z dystansu, jednak tylko pozornego, bo łapiemy się w ich bliskość. Zakończenie satysfakcjonujące, może pozostawiać lekki niedosyt związany z kierunkiem, w jakim się potoczyło, ale mnie właśnie ciemny odcień wydał się najbardziej odpowiedni, zwłaszcza że mało przewidywalny.

Mroczna sfera zabójców, likwidatorów, którzy ślepo podążają za rozkazem, nie zastanawiają się nad tym, dlaczego ktoś wytypował kogoś do śmierci i wskazał taki a nie inny sposób zabójstwa. Dopóki Reseng postępuje w zgodzie z życzeniem patrona, odwieczną zasadą wpasowania się w ustalony porządek, jego los przebiega schematycznie i bez większych kłopotów. Jednak jedno drobne nieposłuszeństwo uruchamia lawinę kłopotów, spisków, roszad, konfliktów i dojmującego wrażenia nieuchronności. Czysta idea życia zostaje podważona, jej miejsce zajmuje perfidna intryga, przebiegły spisek i konwersja władzy. Ale czy opłacać się będzie to swoiste wyłamanie i przeszacowanie celów? Thriller kryminalny, z którego wynosimy nie tylko czystą rozrywkę z dreszczykiem, ale pokrętnie dajemy się zaciągnąć w obszar refleksji, a to sprawia, że otwieramy się na zajmującą intelektualną przygodę. A wszystko udało się autorowi osiągnąć bez zbędnej brutalności w scenach, krwawych jatkach, zwyrodniałych czynów. Trafnie, cicho i skutecznie, ale do czasu, dopóki natura człowieka diabelsko z niego nie zakpi.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 414 stron, premiera 19.06.2019 (2010), tłumaczenie Radosław Madejski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

36 komentarzy:

  1. Jak likwidator to myślałam, że właśnie będzie z krwawymi szczegółami, ale chyba lepiej że autor czytelników oszczędził.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa książka. Muszę ją przeczytać, bo fascynuje mnie koreańska i japońska literatura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twórczość koreańska? Chcę tego spróbować! Tym bardziej jeśli nie jest nazbyt brutalnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, że mam słabość do koreańskiej i japońskiej literatury...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie czytaliśmy koreańskiej lektury. Bierzemy tą pozycję na klatę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura koreańska to zdecydowanie dla mnie nowość! Zaciekawiłaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Literatura koreańska? Nigdy nie czytałam. Może czas spróbować?

    OdpowiedzUsuń
  8. Już sama okładka odstrasza. Podobnie jak porzedniczka nigdy nie czytałam literatury koreańskiej, nawet o niej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe doświadczenie , oraz ciekawy tytył

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię filmy o takiej tematyce, w książkach nie do końca się odnajduje

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że bardzo zaciekawiłaś mnie swoją recenzją.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czeka na mnie na półce, mam nadzieję, że też mi przypadnie do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię takie książki. Kolejna ciekawa recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  14. O rany! Przypomniałaś mi o tej powieści. Swego czasu miałam na nią oko, ale potem jakoś przepadła...

    OdpowiedzUsuń
  15. Z ciekawością przeczytam, mam nadzieję, że mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mam ochotę bliżej zapoznać się z azjatycką, a szczególnie koreańską literaturą, ale w tym przypadku nie podoba mi się tematyka książki. Jednak natchnęłaś mnie, żeby w bibliotece poszukać jakiegoś innego, koreańskiego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mam ochotę bliżej zapoznać się z azjatycką, a szczególnie koreańską literaturą, ale w tym przypadku nie podoba mi się tematyka książki. Jednak natchnęłaś mnie, żeby w bibliotece poszukać jakiegoś innego, koreańskiego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie lubię przemocy zarówno w książkach jak i filmach. Cóż...

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna recenzja. Ten typ literatury raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przekonuje mnie fabuła. Może że względu na gatunki, do których należy. Jakoś tak nie czytalabym jej pewnie z zainteresowaniem i wymeczylabym siebie, i taką książkę. Z resztą okładka mi się nie podoba, nie mój Styl i nie chciałabym mieć jej na półce ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię tę tematykę, choć z koreańskimi autorami nie miałam jeszcze do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chętnie przeczytam - ze względu na narodowość autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Podejrzewam, że spodoba mi się ta książka ze względu na refleksje, które wywołuje, elementy czarnego humoru no i brak brutalnych scen - lubię łagodniejsze thrillery.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio sięgnęłam po thriller i był on takim niewypałem, że odpuszczę sobie ten gatunek na kilka następnych lat :). Jednak bardzo podoba mi się okładka tej książki i na pewno zawiesiłabym na niej oko.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedy zaczęłaś wypisywać atuty tej książki z miejsca pomyślałam sobie, że to coś dla mnie. A gdy doczytałam opis, to już w ogóle poczułam się kupiona. Jednak jako wybredne zwierzę muszę uniemożliwić tymczasowe spotkanie z tym papierowym właścicielem, gdyż aktualnie mam ochotę na inne klimaty. Ale Likwidator trafia na moją listę!

    OdpowiedzUsuń
  26. O, nie czytałam jeszcze nic z literatury koreańskiej. Filmów co prawda, nie lubię, ale z książkami nie musi być tak samo. Zawsze warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaczęłam podczytywać thrillery , ale ten wydaje się być nie dla mnie obawiam się mimo wszytko że będzie on bardzo sensacyjny pełen walk ? Może się mylę?

    OdpowiedzUsuń
  28. Zainteresowała mnie ta pozycja, głównie ze względu na pochodzenie autora. Zdecydowanie jestem kupiona! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Słyszałam o tej książce i już jest na mojej liście do przeczytania. Teraz utwierdziłaś mnie, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  30. Literatura koreańska! Jeszcze u mnie nie goscila. Warto zapisać tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nigdy nie czytałam niczego z literaturu wschodu. Jakoś nie było mi po drodze z ta literaturą. Natomiast kreskówki i filmy już tak. Mam nieprzyjemne spotkanie z horrorami. Bo słynny teatr mimiczny jest gorszy niż efekty specjalne. Kinga

    OdpowiedzUsuń