ŚWIĄTECZNA OPOWIEŚĆ KRYMINALNA
ANNE MEREDITH
„Nie da się przeżyć zniszczenia swojej przeszłości, nie będąc w jakimś stopniu przez nie dotkniętym.”
Wciągająca przygoda czytelnicza, miło spędza się z nią kilka godzin, nie tylko czas świąteczny jest dogodnym momentem do jej poznania. Klimat bazuje na dokładnie rozbudowanej oprawie psychologicznej, szczegółowym wnikaniu w myśli postaci, przekonującym odbieraniem ich emocji, przyglądaniu się przeżyciom nie tylko w ramach Bożego Narodzenia, ale także tym, które miały duże znaczenie w przeszłości. Jestem pod wrażeniem dopracowanych portretów bohaterów, wyrazistych i wiarygodnych, obdartych z otoczek skrajnego dobra i zła, wymieszanych charakterologicznie, różnobarwnych w interpretacjach. Autorka śmiało i konsekwentnie zagląda w dusze uczestników rodzinnego spotkania. Pozwalała im odsłaniać życiowe tajemnice i wziąć udział w osobliwej grze na przeciąganie seniora rodu na swoją stronę z ujęcia finansowej pomocy. Znakomicie poprowadzony wątek wewnętrznej walki, strachu przed zdradą samego siebie, wyrzeczenia się marzeń w imię oczekiwań innych. Podoba mi się nakreślenie obrazu tego, że człowiek przyciąga do siebie cechy, wydarzenia i przypadki losu, którym poświęca najwięcej myśli, potrafi ściągnąć do swojego życia zarówno pozytywne, jak i negatywne incydenty.
To, co dzieje się w wigilijną noc na dworze King’s Poplars, w starym domu ogarniętym odgłosami budzącymi lęk, staje się punktem kulminacyjnym w zetknięciu się sekretów, ambicji, pozycji, majątku, autorytetu, oczekiwań, zdrad i niewierności. Okazuje się, że spotkanie silnych osobowości nie musi kończyć się tak, jak sobie je one wyobrażają, zaś słabsi członkowie rodziny mogą zdobyć coś, co dotąd leżało poza ich zasięgiem. Morderstwo seniora rodu wydaje się nieuniknione, wszystko ku temu prowadzi, ciekawie jest poznawać poszczególne elementy intrygi. Szkoda tylko, że pisarka decyduje się na szybkie odsłonięcie kart tożsamości sprawcy. Odziera to powieść z pożądanej tajemniczości śledztwa, jednak ma uzasadnienie w prowadzeniu akcji. Portret mordercy można odbierać jako zwykłą kryminalną zagadkę, docenić jej kształt, klimat i wydźwięk, albo spojrzeć głębiej w umysły członków rodziny, podać w wątpliwość słuszność czynów i decyzji. Warto oddać się refleksyjnym nutom trafiając na lustrzane odbicie nas samych. Przekonajcie się, kogo ugaszcza posępny dom na tle wzgórza, w połowie wysokości nagiego zbocza, samotny przeklęty budynek przyjmujący na siebie ciężar dusznej i mrocznej obecności.
4.5/6 – warto przeczytać
kryminał retro, 280 stron, premiera 26.11.2024 (1933), tłumaczenie Katarzyna Bogiel
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
czwartek, 15 maja 2025
PORTRET MORDERCY
piątek, 4 kwietnia 2025
ZABÓJCZY ŚWIĘTY MIKOŁAJ
MAVIS DORIEL HAY
„Niemal każdy z uczestników przyjęcia miał zapewne coś do zyskania po śmierci sir Osmonda...”
Przyjemna przygoda czytelnicza, podszyta lekkim dreszczykiem kryminalnym, świątecznie klimatyczna, z barwnymi postaciami. Intryga skrojona i uszyta w sam raz na grudniowe i styczniowe dni, dla miłośników detektywistycznych zagadek prowadzonych z wielką szczegółowością akcji i postawami bohaterów, naznaczonych obecnością choinki, prezentów, Świętego Mikołaja, wigilijnego stołu. I oczywiście, familijnego spotkania, podczas którego dochodzi do konfrontacji charakterów, przeciągania krzywd, testamentowych przypuszczeń. Mavis Doriel Hay skrupulatnie układa klocki scenariusza zdarzeń. Krok po kroku dowiadujemy się coraz więcej o występujących osobach, motywach zachowań, przeszłych incydentach w życiu. Znakomicie sprawdza się metoda oddania narracji nie tylko komisarzowi prowadzącemu śledztwo w sprawie zabójstwa seniora rodu, ale również poszczególnym członkom rodziny. Dzięki temu pojawia się szerszy obraz tego, co naprawdę dzieje się w relacjach między bliskimi, ale i kształt ścieżek błądzenia w labiryncie poszlak i fałszywych tropów. A może szczerzej byłoby napisać, w relacjach między pozornie bliskimi sobie członkami rodu Melbury.
Flaxmere, rodzinna posiadłość Melburych, przeżywa najazd krewnych i przyjaciół w ramach świątecznych dni. Służba przygląda się temu, co wprowadza coraz większy chaos w rodzinne spotkanie. Sprawy toczą się tradycyjnym rytmem dopóki w gabinecie nie zostaje odnalezione ciało postrzelonego Osmonda, ekscentrycznego staruszka, w osobliwy sposób podchodzącego do życia i finansowo zależnych od niego Melburych. Wstrząsająca tragedia uruchamia lawinę domysłów i interpretacji. Z jednej strony wielkie zaskoczenie podstępnym zamachem, z drugiej zakończenie mające rozwiązać kilku trudnych spraw. Autorce długo udaje się zwodzić czytelnika w poznaniu tożsamości mordercy, jednak z czasem coraz bardziej się ona klaruje podczas snucia przypuszczeń i interpretowania postaw bohaterów. Powieść nie trzyma mocno w napięciu, chociaż nie można jej odmówić ciekawego splecenia ludzkich przywar i osobowości, zgrabnego łączenia wątków, wywołania zaangażowania w demaskowanie zabójcy. Atutem jest przede wszystkim świąteczna aura, zimowa sceneria, psychologia postaci i rodzinnych relacji. Historia morderstwa w Flaxmere spodoba się miłośnikom klasyki kryminału, zwłaszcza tym, którzy stawiają bardziej na wejście w umysły postaci niż na dynamiczne prowadzenie akcji.
4.5/6 – warto przeczytać
kryminał retro, klasyka, 310 stron, premiera 26.11.2024 (1936), tłumaczenie Ewa Horodyska
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
czwartek, 9 stycznia 2025
ŚMIERĆ NA WENECJI
MARYLA SZYMICZKOWA (Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński)
„...ta sprawa była trudniejsza niż inne: raz po raz przypływał do niej jakiś element układanki, który po chwili tonął lub puszczał farbę i okazywał się zupełnie czymś innym.”
Przygoda czytelnicza wciągnęła, wpasowała się w ulubione klimaty, podążała w zgodzie z oczekiwaniami, za mało usatysfakcjonowała finałową odsłoną, ale było jak najbardziej na plus. Zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie poznałam poprzednich tomów serii, przecież właśnie takich kryminalnych powieści z retro obliczem poszukuję. Zatem ucieszyło mnie, że cztery odsłony niezwykłego detektywistycznego zapału profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej czekają na poznanie, chętnie doprowadzę do spotkania z nimi.
Kraków tysiąc dziewięćset trzeciego roku, wielka powódź zalewająca place, ulice i domy, oraz dwa utonięcia w osobliwych okolicznościach. Przeniesienie w czasie za sprawą rewelacyjnie oddanych szczegółów ówczesnej epoki, historii, obyczajów, nastrojów i miejsc. Dwutorowo prowadzona intryga ciekawie rozwijała się. Nie brakowało dynamicznego tempa i umiejętnego podsycania zainteresowania, ale liczyłam na większe pogmatwanie i mniejszą przewidywalność. Dwa zabójstwa praktycznie na jednej ulicy, w odstępie dnia, mogły mieć wspólną nić lub nie łączyć się. Różnorodne tropy, barwne drugoplanowe postaci, zaskakujące obroty spraw, główna bohaterka niestrudzona w odkrywaniu prawdy. Mnożące się tajemnice, zagadkowe motywy, sprytne posunięcia mordercy. A i szczypta humoru ubarwiająca sceny.
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 350 stron, premiera 06.11.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.
sobota, 13 stycznia 2024
MORDERSTWO W THEATRE ROYALE
ADA MONCRIEFF
„Pusty teatr jest jak nawiedzony dom, jak okręt widmo.”
Książka należy do typowych lekkich kryminałów, z prostą fabułą, która nie wymaga wielkiego skupienia i uwagi czytelnika, aby podążać za rozwojem akcji i prowadzonym śledztwem. Bazuje na prostej jednowarstwowej konstrukcji fabuły, aczkolwiek zgrabnie prowadzonej, to jednak nie z wyjątkowym polotem lub stylem narracji wybijającym się czymś szczególnym. Kiedy w przedświątecznym okresie mało czasu na pasję pochłaniania książek, taka propozycja sympatycznie wypełnia czas, zwłaszcza w rozgrzaniu klimatu charakterystycznego dla drugiej połowy grudnia.
Akcja dzieje się na trzy dni przed Wigilią w tysiąc dziewięćset trzydziestym piątym roku, a zatem pojawia się ulubiony przeze mnie urok retro. Główną bohaterką jest młoda dziennikarka Daphne King, dotąd zajmująca się rubryką porad dla czytelniczek ogólnokrajowego dziennika, ale od zawsze marząca o zrobieniu prawdziwej kariery w pisaniu rubryki kryminalnej. Chce zabłysnąć jako demaskatorka morderców, złodziei i zorganizowanej przestępczości. Na koncie ma już jedno spektakularne rozwiązanie zagadki zniknięcia kobiety i osobliwych listów do redakcji. Splot okoliczności sprawia, że obecnie ma okazję wykazać się intuicją do rozsupłania osobliwej sprawy śmierci aktora na kilka chwil przed premierą teatralną. Daphne wpada w mgławicę podejrzeń kłębiących się w głowie, nieostrych uczuć niepokoju, co tak naprawdę zdarzyło się podczas scenicznej próby, oraz wzorca powiązań słabiutkich przesłanek i dawnych sekretów głęboko zakopanych pod warstwami kłamstw.
Zadziwiające, jak Ada Moncrieff lekko traktuje i buduje społeczne nici intrygi, przyznam, że nie przekonywały, zbyt gładkie i płaskie, trudne do uwierzenia i zaakceptowania. Z jednej strony naiwność prasy, z drugiej dziwna postawa policji. Swobodne dysponowanie dowodami i niewyszukane zbiegi okoliczności również nie działają na plus. Jednak nie ulega wątpliwości, że bycie w centrum mrocznych zdarzeń podoba się mniej wybrednym czytelnikom. Podobnie jak dynamizująca się zagadka zawartości i nadawcy tajemniczych przesyłek. „Morderstwo w Theatre Royale” to propozycja czytelnicza z nieskomplikowanym scenariuszem zdarzeń, prostą przewidywalną akcją, bez spektakularnych scen i silnego napięcia, z ugrzecznioną wersją kluczowej postaci i schematycznym splotem incydentów. Świąteczne nawiązania sprawiają, że chętnie oddajemy się zimowej magii choinki, lampek i prezentów, a przede wszystkim spotkaniom w gronie najbliższych nam osób.
3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 238 stron, premiera 21.11.2023 (2022), tłumaczenie Jarosław Skowroński
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
czwartek, 2 marca 2023
ENOLA HOLMES. SPRAWA CZARNEGO POWOZU
ENOLA HOLMES tom 7
NANCY SPRINGER
„Enola nie potrzebuje opieki. Enola nie musi pobierać nauk na pensji dla panien. Enola nie wymaga wydania za mąż. Przeciwnie, niech niebo ma w opiece mężczyznę, który byłby na tyle lekkomyślny, by jej się oświadczyć.”
Jak tylko dochodzą wieści, że wydany zostaje kolejny tom Enoli Holmes, natychmiast staram się do niego dotrzeć. Seria uwodzi z wielu ujęć, zapewnia porcję wyśmienitej zagadki kryminalnej i osadza ją w przyciągającym klimacie retro. Wabi przejrzyście podaną intrygą, atrakcyjnym ciągiem incydentów, często podszytych dobrym humorem. Kierowana do młodzieży, ale jako dorosła osoba z przyjemnością do niej zaglądam. Główny udział biorą wyjątkowe postaci, pierwszy prywatny detektyw Sherlock Holmes i zawodowa perdytorystka Enola Holmes.
Nancy Springer ma dar do pisania w lekkiej formie, swobodnie żongluje słownictwem minionej epoki, oprowadza po obyczajach ówczesnego społeczeństwa, zagląda do londyńskich dzielnic i na majątki reprezentantów wyższych sfer. W sprawie czarnego powozu nareszcie doczekuję się współpracy między sławnym detektywem i jego wyjątkowo sprytną młodszą siostrą. Próbują dojść do prawdy, co stało się z żoną hrabiego Dunhencha z Surrey, dlaczego siostra bliźniaczka nie może uwierzyć w jej śmierć. Aby nie zdradzać fabuły, nie wchodzę w szczegóły opisu, lecz ogólnie podkreślam, że autorka zwraca uwagę na sytuację kobiet pod koniec dziewiętnastego wieku, sposób traktowania, stawiane wymagania, (nie)przyznane prawa i męską dominację.
Enola przedstawia się z bardziej dojrzej strony w stosunku do poprzednich tomów, ale wciąż z entuzjazmem wprowadza w życie zwariowane plany i śmiało podąża za przygodą. Chociaż wplątuje się w różne perypetie, często niebezpieczne, nie zwalnia tempa w udzielaniu pomocy pokrzywdzonym. Wprawia się w rozszyfrowywaniu ludzkich zachowań. Piętnastolatka imponuje umiejętnościami w dedukcji i smykałką do mistyfikacji. W celu poznania bliższych informacji o scenerii powieści, osobach zaangażowanych w rozkręcanie fabuły, konkretnych przypadkach rozszyfrowywania przestępczej działalności czarnych charakterów, zapraszam do opisu wrażeń z poprzednich odsłon serii o Enoli Holmes ("Sprawa zaginionego markiza", "Sprawa leworęcznej lady", "Sprawa złowieszczych bukietów", "Sprawa osobliwego wachlarza", "Sprawa szyfru na krynolinie", „Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej”).
5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, kryminał retro, 262 strony, premiera 22.02.2023 (2021)
tłumaczenie Elżbieta Gałązka-Salamon
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.
wtorek, 10 stycznia 2023
BIELMO. NIEZWYKŁY PRZYPADEK EDGARA ALLANA POE
[PREMIEROWO]
LOUIS BAYARD
"Źródłem wszelkiej podłości jest słabość. Przebrana za siłę."
Jak wystawiam książce maksymalną notę, kilka razy zastanawiam się, czy w pełni zasługuje, ale w przypadku „Bielma” nie miałam żadnych wątpliwości, temu tytułowi nic nie mogłam zarzucić. Bardzo rzadko trafiam na powieść, która maksymalnie wciąga w swój świat, staję się jego częścią, przenoszę wszystkimi zmysłami wyobraźni. „Bielmo” do nich należało. Zaoferowało wędrówkę do epoki sprzed niemal dwóch wieków, jakże różnych od współczesnych konwenansów społecznych, kiedy aby odwiedzić nawet przyjaciela trzeba było się wcześniej anonsować. Co prawda, wyprowadziłam się wraz z głównym bohaterem poza Nowy Jork, a wprowadziłam do małej miejscowości Buttermilk Falls, z knajpą, w której rozgrywały się przetasowania sekretów i plotek, jednak wciąż mogłam usłyszeć stukot końskich kopyt zaprzęgniętych do dorożek i głośną pracę kotłów parowców.
Czterdziestoletni August Landor, uczciwy i ceniony emeryt policji z wątłym płucem i słabym krążeniem, niedawno został wdowcem. Samotnie mieszkał w starej chatce, usytuowanej w pobliżu akademii wojskowej West Point (a jeśli West Point to nie mogło zabraknąć wzmianki o projektancie fortyfikacji Tadeuszu Kościuszce). Kiedy samobójstwo popełnił jeden z kadetów, zaś okoliczności śmierci nosiły znamiona makabryczności, rektor akademii poprosił Gusa o poprowadzenie cywilnego śledztwa. Natychmiast udzieliła mi się atmosfera otulenia gęstą mgłą zwodniczej pogody, błękitnych cieni sunących po wojskowych barakach, wiatrów syczących pośród kamieni i chaszczy, niemal namacalnym złem kryjącym się pod osłoną ciemności, mrocznych sekretów w kołdrze martwych listopadowych liści i w nurcie rzeki Hudson. Landor przekonał się, że nie będzie łatwo dotrzeć do prawdy w dochodzeniu delikatnym ze względów politycznych i funkcjonowania West Point, z osobliwą naturą zbrodni, złożonością tajemnic, mnożącymi się zagadkami i wielokrotnymi powrotami do punktu wyjścia. Musiał maksymalnie wyostrzyć zmysł obserwacji i dedukcji, ściśle postawić na fakty i logiczne wnioski, jednakże do dyspozycji miał jedynie skrawki dowodów, niewidoczne ślady i urywki słów. Oddaną pomoc w śledztwie zaoferował Landorowi młodziutki plebejski kadet, stawiający pierwsze kroki w poezji. Edgar Allan Poe intuicyjnie chwytał wersy o tajemniczej kobiecie i niejasnym głębokim cierpieniu.
Pomysł z wprowadzeniem znakomitego romantyka do fabuły bardzo mi się spodobał, głównie za sprawą poprowadzenia portretu, osobowości, umiejętności i prezencji. Generalnie, Louis Bayard fenomenalnie skonstruował bohaterów, oprawił w cudowną mieszankę wad i zalet, nadał wielowarstwowy indywidualny rys. Zachwycał również styl narracji, plastyczne opisy, sugestywne porównania, głębokość skojarzeń i różnorodność form. Dysponowałam fragmentami gazet, miałam wzgląd w listy, czytałam poezję, pochylałam się nad sprawozdaniami, odkrywałam dzienniki. Co więcej, zmieniał się podmiot narracji, w doskonałej językowej, zmysłowej, tajemniczej odsłonie. Mistrzowsko poprowadzona intryga, światło świec oświetlało jedynie ledwo widoczne nici prawdy z misternie utkanej pajęczej łamigłówki dla czytelnika. Na każdej stronie powieści towarzyszyła mi wyjątkowo klimatyczna ekscytacja, ożywienie, zachwyt i niecierpliwość poznawania scenariusza zdarzeń wypełnionego rewolucyjnie oddanymi scenami i dialogami. Biegle poruszam się po gatunku thrillera i kryminału, a jednak autor potrafił zaskoczyć, wprawić w osłupienie, że na coś nie wpadłam, całkowicie zburzyć moją interpretację. Jakże totalnie nie oddać się takiej powieści.
6/6 – rozkosz czytania
kryminał retro, 462 strony, premiera 10.01.2023, tłumaczenie Tomasz Bieroń
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
sobota, 5 listopada 2022
ŚWIĘTO ZMARŁYCH. JESIEŃ KOMISARZA RICCIARDIEGO
MAURIZIO DE GIOVANNI
KOMISARZ RICCIARDI tom 4
„Miłość pochłonęła być może więcej ofiar niż wojna.”
Bardzo żałuję, że to koniec przyjemnej serii kryminalnej utrzymanej w klimacie retro.* Ale cóż, takie było założenie Maurizio de Giovanniego, aby wypełnić cztery pory roku i przedstawić czytelnikom to, co przydarzyło się w tym czasie komisarzowi Luigiemu Alfredowi Ricciardiemu ("Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego", "Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego", "Miejsce każdego z nas. Lato komisarza Ricciardiego"). Będzie brakować osobliwych predyspozycji komisarza i niezwykłej smykałki do rozwiązywania detektywistycznych zagadek, niepewnego pułapu zawodowych osiągnięć, sprzeciwu wobec chorych policyjnych układów zależności, politycznej sytuacji w kraju, społecznych aspektów neapolitańskiego życia na początku lat trzydziestych dwudziestego wieku. I właśnie to, że do fabuły wciągnięto miasto, poprzez barwne opisy realnego funkcjonowania różnych sfer, bardzo mi odpowiadało. Autor umiejętnie wytworzył atmosferę czegoś, co zdążyło pokryć się patyną czasu, ale wciąż wydawało się na wyciągnięcie ręki, kiedy spojrzało się na stare fotografie. Także czwarty tom podtrzymał konwencję przejścia ulicami Neapolu, zajrzenia do mniej lub bardziej mrocznych ulic, sklepów i kramów, publicznych i mieszkalnych budynków. Pierwsza scena powieści lokowała w mocno emocjonalnym strumieniu obrazów wyobraźni. Smutno, kiedy dokonuje się nagłe przecięcie nici ludzkiego losu, ale jeśli dotyczy to wygłodzonego, schorowanego i zmarzniętego dziecka, tym intensywniej przeżywa się.
Nic nie poddawało w wątpliwość, że około ośmioletni chłopiec nie zginął przypadkową śmiercią. Komisarz Ricciardini po raz pierwszy nie potrafił podchwycić ostatniej myśli zmarłego mogącej podsunąć jakąkolwiek wskazówkę. To, że chłopiec do niego nie przemówił, było szalenie dziwne i niespotykane. Co więcej, nikt z bliskich nie zauważył nieobecności dziecka, nie upomniał się o ciało, nie przyznał do znajomości, a zatem nieznana była tożsamość ofiary. Jedynie zwykły pies towarzyszący ciału zdawał się wiele wiedzieć, lecz siłą rzeczy marny był z niego świadek. Luigi kolejny raz musiał iść pod prąd, wbrew zaleceniom przełożonego zaabsorbowanego odwiedzinami Benito Mussoliniego w podległym mu mieście, zabrał się za odkrywanie ciemnych tajemnic i bolesnych sekretów. Postać komisarza, człowieka mało skłonnego do zawierania znajomości i manifestowania uczuć, jak najbardziej przekonująco odmalowana. Owiewała ją mistyczna mgła, niesamowita intuicja, gorzki smak przeszłości, niesłabnąca melancholia, ale również coś bardzo ludzkiego, zwłaszcza w osobistym życiu, gdzie autor wprowadził subtelne elementy humoru ze strony otaczających Mauriziego bliskich kobiet. Najwięcej powodów do uśmiechów dostarczał brygadier Maione, znakomicie koloryzujący szarość w życiu Ricciardiego. Na uwagę zasługiwał również doktor Bruno Modo, ryzykownie poczynający sobie z faszystowską rzeczywistością. Narracja sugestywna, kiedy potrzeba było odnosiła się do detali, kiedy indziej przyspieszała rytm akcji lub korzystnie dla wyobraźni spowalniała. Obok głównego nurtu opowieści oferowała też wejście we wspomnienia. Intryga wciągała, zaskoczyła finalną odsłoną. Czy udało się komisarzowi Ricciardiemu uchylić skrywającą historię chłopca grubą zasłonę, przez którą nic nie było widać? Inna powieść Maurizio de Giovanniego, poza serią o Riccardim, przybliżona na Bookendorfinie, to "Bękarty z Pizzofalcone", charakteryzowała się mocnym brzmieniem włoskiej mafii.
* Wprowadziłam w błąd, seria liczy 13 tomów.
5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 324 strony, premiera 29.06.2022 (2010), tłumaczenie Maciej A.Brzozowski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
sobota, 30 lipca 2022
ENOLA HOLMES. SPRAWA TAJEMNICZEGO ZNIKNIĘCIA KSIĘŻNEJ
ENOLA HOLMES tom 6
NANCY SPRINGER
"Londyn to w istocie dwa różne miasta – jedno istniejące na powierzchni i drugie ukryte pod nią."
Seria ujęła mnie klimatem retro, intrygującymi zagadkami detektywistycznymi, odwołaniami do Sherlocka Holmesa, a przede wszystkim nietuzinkową główną bohaterką, którą natychmiast obdarowałam sympatią i z zapałem śledziłam jej perypetie. W celu poznania bliższych informacji o scenerii powieści, osobach zaangażowanych w rozkręcanie fabuły, konkretnych przypadkach rozszyfrowywania przestępczej działalności czarnych charakterów, zapraszam do opisu wrażeń z poprzednich tomów ("Sprawa zaginionego markiza", "Sprawa leworęcznej lady", "Sprawa złowieszczych bukietów", "Sprawa osobliwego wachlarza", "Sprawa szyfru na krynolinie").
Szósta odsłona pokrywała się atmosferą i pomysłem na przygodową moc Enoli Holmes. Wiele tajemnic i sekretów czternastolatka w swoim stylu ujawnia, ze smykałką do mistyfikacji i wpadania w kłopoty. Powieść nasycona incydentami, podszytymi humorem dialogami, także ciepłem rodzinnych relacji. Tym razem Enola podjęła się wyjaśnienia sprawy osobliwego zniknięcia księżnej, a przy okazji ujawniła koszmarne kulisy ślepej pogoni za modą. Wiele nut o budzącej się emancypacji kobiet, pragnieniach stanowienia o swoim losie, wykształceniu i zainteresowaniach. Blanchefleur del Campo zaginęła na stacji londyńskiego metra. Towarzyszące jej podczas spaceru damy dworu okazały się niezbyt przydatnymi świadkami. Tajemnica zniknięcia kobiety z wyższych sfer za intrygowała też brata Enoli, Sherlocka Holmesa. Czy rodzeństwo ponownie rywalizowało w odkrywanie prawdy? A może zdecydowało się w końcu na współpracę? I co na to wszystko miał do powiedzenia Mycroft, drugi brat Enoli? Fantastyczna propozycja czytelnicza, za nic nie można było przy niej nudzić się, relaksowała z uśmiechem i dreszczykiem emocji związanych z rozpracowywaniem kulis zaginięcia młodej arystokratki. Błyskawicznie się czytało, narracja bardzo przyjemna, dynamicznie przebiegało po scenariuszu zdarzeń wypełnionym incydentami, z żalem kończyło opowieść, gdyż chciałoby się więcej.
5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, kryminał retro, 200 stron, premiera 23.03.2022 (2010)
tłumaczenie Elżbieta Gałązka-Salamon
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.
poniedziałek, 14 marca 2022
NIEBO CAŁE W DIAMENTACH
ŚLEDCZY ZAJCEW tom 3
"Los to jest niezłe ziółko."
Spodobał mi się pierwszy tom serii o śledczym Wasiliju Zajcewie ("Towarzyszu mój"), drugi również wywarł dobre wrażenie ("Czerwony jeździec"), natomiast za nic nie mogłam się zgrać z narracją trzeciego. "Niebo całe w diamentach" wydawało się zbyt poszatkowane fabularnie, z rwanymi opisami, mało zrozumiałym stylem użytym w pamiętniku artystki. Stopniowo przyzwyczajałam się, ale do końca nie odnalazłam się. Doceniłam natomiast fantastycznie oddane warstwy w dialogach, bawiło doszukiwanie się drugiego dna, nawiązywanie do radzieckiego klimatu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Julija Jakowlewa fantastycznie oddała duszność i terror czerwonych czasów, szarość i czerwień codziennego życia, strach i panikę w obliczu nieustannego niebezpieczeństwa, nieufność i podejrzliwość na każdym kroku, nawet wobec przyjaciół i bliskich. Ludzie musieli odnaleźć się w chorej rzeczywistości Kraju Rad, także w aspekcie prowadzenia śledztwa, dojścia do prawdy ograniczanego stalowym wymogiem bycia w zgodzie z jedynie słuszną ideologią.
Zajcew rozwiązuje zagadkę zabójstwa Warii Mietiel, zapomnianej gwiazdy przedrewolucyjnych niemych filmów, zasztyletowanej we własnym domu. Dochodzenie prowadzone jest w spokojnych rytmach, ale z pewnością nie w sprzyjających warunkach. Wydaje się być ściśle powiązane z wydarzeniami sprzed piętnastu lat, ale ewentualni świadkowie za nic nie chcą się ujawnić, a już tym bardziej zdradzić jakąś wartościową informację. Oficer leningradzkiego wydziału śledczego musi wykazać się umiejętnością lawirowania wokół prawd i kłamstw, sprytem w rozszyfrowywaniu psychiki ludzi, konsekwencją w zadawaniu pytań, a przy tym wymykać się aparatowi organów bezpieczeństwa publicznego, chroniącego tych, którzy fałszują, decydują i skazują. Karykatura radzieckiej propagandy, z odrobiną humoru i świńskiej realności. Klimat książki to zdecydowanie jej atut, podobnie jak złożoność zagadki kryminalnej, której szybko nie udaje się rozwikłać.
3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał retro, 318 stron, premiera 09.02.2022 (2019), tłumaczenie Michał Rogalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
niedziela, 6 lutego 2022
SPRAWA SZYFRU NA KRYNOLINIE
NANCY SPRINGER
ENOLA HOLMES tom 5
"Przemyśl to na spokojnie jeszcze raz. Krok po kroku."
Dużo w piątym tomie serii ma do przemyślenia Enola Holmes, zbuntowana siostra słynnego na cały świat detektywa, uciekinierka poszukiwana przez Scotland Yard. Nie tylko odnośnie śledczej zagadki, ale również niebezpieczeństwa krążącego wokół niej. To już nie tylko sprawa do wyjaśnienia dla klienta, ale coś, co dotyczy bliskiej jej osoby i w dużym zbliżeniu także jej samej. Sympatycznie dziwaczna i z osłabionym słuchem gospodyni Enoli, kobieta, która nigdy nikomu nic nie zawiniła i wydaje się, że nie ma żadnych wrogów, nagle otrzymuje list z agresywnymi pogróżkami, z mocno niepokojącą a zarazem tajemniczą treścią. Staruszka zwraca się do młodziutkiej spryciuli o pomoc w rozwiązaniu problemu anonimu. Sytuacja błyskawicznie dynamizuje się, rośnie ryzyko zatrważających incydentów, trzeba być wyjątkowo ostrożnym, przewidującym, bystrym i odważnym. Napięcie intensyfikuje się, sporo intrygujących epizodów, zaskakujące zwroty akcji. Porwanie, śledzenie, mistyfikacja, wymykanie się wrogom i docieranie do głęboko skrytych prawd. Szpiegowska afera w tle i trudny do złamania szyfr. Enola nie byłaby sobą, gdyby w tym aktywnie nie uczestniczyła. Bierze sprawy w swoje ręce, z determinacją poszukuje odpowiedzi, jednocześnie jak ognia unika spotkania z Sherlockiem i Mycroftem.
Nancy Springer znów nie zawodzi, oferuje powieść wypełnioną po brzegi przygodą, mrocznymi sekretami, prędko zmieniającą się akcją i fenomenalną kluczową postacią. Nie zabrakło sporej dawki dobrego humoru. Wybucha się śmiechem obserwując poczynania czternastolatki. Podoba mi się jeszcze jedna rzecz. Autorka, co prawda pobieżnie, ile potrzeba do ubarwienia i podgrzania fabuły, wprowadza temat wojny krymskiej, toczonej między Imperium Rosyjskim a Osmańskim w połowie lat pięćdziesiątych dziewiętnastego wieku. Życie straciło wielu życie żołnierzy w wyniku walk i tragicznej opieki medycznej. Przywołuje z tamtej przeszłości postać Kobiety z lampą, czyli Florence Nightingale, społecznej działaczki i twórczyni nowoczesnego pielęgniarstwa, zaś od siebie dodaje jej intrygujący rys. Niecierpliwie wyczekuję kolejnych tomów zabawnej i ujmującej serii, znakomicie oddaje klimat epoki i sytuację kobiet. Odsyłam do wrażeń ze spotkań ze "Sprawą zaginionego markiza", "Sprawą leworęcznej lady", "Sprawą złowieszczych bukietów" i "Sprawą osobliwego wachlarza". Pomysły na atrakcyjne prezenty książkowe dla młodzieży.
5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, kryminał retro, 194 strony, premiera 24.11.2021 (2009)
tłumaczenie Elżbieta Gałązka-Salamon
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.
środa, 20 października 2021
MIEJSCE KAŻDEGO Z NAS. LATO KOMISARZA RICCIARDIEGO
MAURIZIO DE GIOVANNI
KOMISARZ RICCIARDI tom 3
"Człowiek umiera wtedy, kiedy już nic dla nikogo nie znaczy."
Trzecie spotkanie z Luigim Alfredem Ricciardim, komisarzem bezpieczeństwa publicznego w lotnej brygadzie królewskiej kwestury w Neapolu, zaliczyłam do udanych i przyjemnych. Co prawda, nie bawiłam się tak dobrze, jak przy drugim tomie "Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego", gdzie autor zafundował złożoną i ciekawą zagadkę detektywistyczną, ale za to lepiej niż przy pierwszym tomie "Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego", którego największym atutem było sugestywne oddanie klimat retro. "Miejsce każdego z nas. Lato komisarza Ricciardiego" miało drobne niedociągnięcia i pożądane plusy.
Maurizio de Giovanni podtrzymał przekonująco oddany klimat faszystowskich idei we włoskim społeczeństwie początku lat trzydziestych dwudziestego wieku. Opis Neapolu w letniej gorącej i bezdeszczowej scenerii działała na wyobraźnię, zwłaszcza w ujęciu codziennego życia. Intryga roztaczała urok i powab, chociaż nie należała do skomplikowanych i mało przewidywalnych. I tym razem intuicja miłośnika kryminałów za wcześnie podpowiedziała mi, kogo wytypować jako czarny charakter, jednak zostałam sympatycznie zmylona w ostatnich brzmieniach powieści. Widać, że autor starał się oszukać czytelnika, zwieść go fałszywymi podpowiedziami, odsunąć właściwe tropy od prawdy, utrudnić tworzenie schematu i mapy emocji postaci. Mącił w konflikcie komisarza z przełożonym, wyczekiwałam konwersacji panów, podszytych błyskotliwą ironią, wręcz drwiną.
Doceniałam wnikliwie rozpatrywanie motywów postaw i postępowań bohaterów pierwszoplanowych i drugoplanowych. Osoby niemal z krwi i kości. Doskonale je rozumiałam, nawiązywałam nić sympatii lub antypatii. Atrakcyjnie dozowano wszelkie szczegóły z ich życia, tak aby poddać wyjaśnieniom i interpretacjom. Ricciardi podjął się wyzwania nie tylko w życiu zawodowym, także życie osobiste zaczęło się dopominać o uwagę podrzucając sercowe komplikacje. Luigi musiał przekonać się, czy faktycznie miłość poruszała się krętymi uliczkami a zazdrość pomykała drogą prostą jak strzała. Komisarz musiał ustalić tożsamość zabójcy księżnej z najbardziej bogatej i wpływowej rodziny w Neapolu. Zaczął od poznania fragmentu myśli, którą śmierć ucięła, ostatniego kawałka życia, następnie przenikał do źródeł sfer cierpienia ofiary. Inna powieść Maurizio de Giovanni, poza serią o Riccardim, przybliżona na Bookendorfinie, to "Bękarty z Pizzofalcone", zawarto w niej mocne brzmienie włoskiej mafii.
4/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 346 stron, premiera 10.06.2021 (2009), tłumaczenie Maciej A. Brzozowski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl
wtorek, 19 października 2021
KREW Z MOJEJ KRWI. WIOSNA KOMISARZA RICCIARDIEGO
MAURIZIO DE GIOVANNI
KOMISARZ RICCIARDI tom 2
"Łatwo być razem, kiedy wszystko jest w porządku, a trudniej, kiedy trzeba pokonać góry, kiedy jest zimno i wieje wiatr."
Miesiąc po ostatnich wydarzeniach, związanych z zabójstwem światowej sławy tenora w neapolskim teatrze, komisarz Luigi Alfredo Riciardi mierzy się z kryminalnym wyzwaniem wyjątkowo brutalnego morderstwa starszej kobiety. Maurizio de Giovanni w drugim tomie funduje czytelnikom mocniej zawiązaną intrygę niż miało to miejsce w pierwszym zatytułowanym "Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego". Tym razem wchodzimy w wiosenną aurę miasta, budzącego się do życia po ciężkiej zimie, ale wciąż pozostającego mentalnie w mrocznych zakamarkach ludzkich dusz. Śledztwo próbujące wyjaśnić, komu i dlaczego zależało na śmierci wróżki i lichwiarki nie należy do łatwych. Ricciardi, mężczyzna, który widzi zmarłych w ostatniej chwili ich życia, odbiera ich końcowe myśli, właśnie poprzez "Zdarzenia" czuje się niczym widz w zdegenerowanym teatrze ludzkiego nieszczęścia i cierpienia. Wokół niego roztacza się aura samotnika, niezrozumienia, skrępowania, zdystansowania i milczenia. Jedynie wierny mu bezgranicznie brygadier Raffaele Maione akceptuje osobliwy rytuał niezakłóconego ludzką obecnością wizyty w miejscu zbrodni. Cieszy, że można bliżej poznać Maione, mieć wgląd w jego prywatne życie, w którym pojawiają się perturbacje. Ale i trzydziestoletni Ricciardi musi zmierzyć się z czymś, co w końcu go dopadło.
Autor ciekawie przybliża do odkrycia tożsamości zabójcy Carmeli Calise, której zmasakrowane ciało odnaleziono w jej domu, a wykrycie przyczyn zbrodni jest wyjątkowo trudne. W tej odsłonie serii niewiele rzeczy udaje się przewidzieć, jeśli już, to bardziej chodzi o emocje bohaterów. Podążamy tropem tego, w co głęboko wierzy komisarz, że głód i miłość, jak i wynaturzenia tych dwóch odczuć, leżą u źródeł większości zbrodni. Tylko skala czarnych sił kierujących działaniami postaci reprezentuje szeroki wachlarz kolorystyczny. Osoby pojawiające się w kryminale, warto nadmienić, że w licznym gronie, atrakcyjnie prezentują różne typy osobowości i doświadczeń życiowych. Przekonująco odgrywają przydzielone role, wzbogacają fabułę unikalnymi cechami, borykają się z nietuzinkowymi problemami. Giovanni interesująco przybliża ich codzienność, to, co kryje się w ich sercach i umysłach. Nie odkrywa za dużo, ale frapująco naprowadza na kierunki interpretacji, dzięki czemu angażuje czytelnika w rozgrywane sceny. Pokazuje, do czego jest zdolny człowiek, nawet ten pozornie najmniej skłonny do zła. Opisuje nie tylko wiosenny klimat panujący w mieście, ale również faszystowską aurę dyktatury, z polityką jako niebezpiecznym tematem rozmów, żądaniami przedstawiania obrazu życia obywateli jedynie z perspektywy optymizmu i bezpieczeństwa. Bardzo lubię wchodzić w ciekawie skonstruowane powieści kryminalne, z umiejętnie wyważoną proporcją klimatu retro i zagadki kryminalnej, wciągające przebiegiem zdarzeń i zaskakujące zakończeniem. Inna powieść Maurizio de Giovanni przybliżona na Bookendorfinie to "Bękarty z Pizzofalcone", dla odmiany z mocnym brzmieniem włoskiej mafii.
4.5/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 306 stron, premiera 19.09.2018 (2008), tłumaczenie Maciej A. Brzozowski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl
poniedziałek, 18 października 2021
ŁZY PAJACA. ZIMA KOMISARZA RICCIARDIEGO
MAURIZIO DE GIOVANNI
KOMISARZ RICCIARDI tom 1
"Dopóki żyjesz, śmierci nie ma,
jeśli nadchodzi, to ty już tam nie jesteś."
Spotkanie z książką należało do przyjemnych, dostałam taką retro atmosferę, na jaką liczyłam, przeniosłam się do Neapolu początku lat trzydziestych. Maurizio de Giovanni barwnie odmalował ówczesne klimaty panujące w mieście, życie kulturalne, kontrasty społeczne i faszystowski reżim. Wkraczałam w reprezentacyjne dzielnice, by za chwilę ze strachem poruszać się po mrocznych ulicach i wtapiać się w wiecznie płynący tłum ludzi. Fabułę wzbogacała otoczka z akcentami totalitaryzmu Benito Mussoliniego, w którym remedium na zagrożenie stała się opera i teatr. To także niepokojące parapsychologiczne obszary. Nadszarpnięte zębem czasu konwenanse społeczne a jednocześnie niezmienne cechy ciemnej strony ludzkiej natury. Przestarzałe metody dochodzeniowe a zarazem nieśmiertelna dedukcja i logika. Staroświecki styl wypowiadania się ale uniwersalne prawdy i uczucia. A w tle muzyka werystycznych oper końca dziewiętnastego wieku, Pietra
Mascagniego i Ruggera Leoncavalla, historie zawarte w "Rycerskości
wieśniaczej" i "Pajacach".
Luigi Alfredo Ricciardi jest komisarzem bezpieczeństwa publicznego w lotnej brygadzie królewskiej kwestury w Neapolu. Synem barona, absolwentem szkoły jezuickiej, znawcą prawa karnego. Widzi i odbiera ostatnie odczucia tych, którzy zmarli gwałtowną śmiercią. Nie traktuje tego jako osobliwy dar pomagający w śledztwie, a jako wyrok na wewnętrzny spokój, nieustanne potępienie i bliznę duszy. Cierpienie innych staje się własnym, wszechobecnym towarzyszem, niegojącą się raną, permamentnym stanem świadomości. Dlatego trudno mu nawiązywać kontakty z ludźmi. Wyjątkiem jest Rosa Vaglio, siedemdziesięcioletnia niania opiekującą się nim w dzieciństwie, teraz staruszka otaczająca go troską, a także brygadier Raffaele Maione, wdzięczny mu za wyjaśnienie zabójstwa najstarszego syna Luka. Ludzie obawiają się talentu Maione, skrywa coś nadprzyrodzonego, posiada niezwykłą umiejętność rozwiązywania najtrudniejszych spraw, doskonale rozumie zbrodnie, a przy tym jest całkowicie oddany pracy.
Dociekając do prawdy, kto stoi za zabójstwem Arnolda Vezziego, największego tenora świata, którego ciało odnaleziono w garderobie Teatru San Carlo, z raną zadaną ostrym przedmiotem i w mocno krwawej scenerii, Ricciardi jak zwykle prowadzi dochodzenie niejako na odwrót, tak stopniowo zdobywa ważne punkty w rozgrywce z mordercą. Powiela obraz ostatniej chwili życia ofiary, analizuje przebieg wypadków od końca, jakby znał ją osobiście. Przesłuchuje potencjalnych świadków, w tym księdza melomana ukradkiem zakradającego się na przedstawienia, dyrygenta orkiestry uzależnionego od alkoholu, kierowniczkę pracowni krawieckiej, przeciążonego obowiązkami inspicjenta, a także żonę, sekretarza i impresario śpiewaka. Wszyscy wyrażają się niepochlebnie o Vezzim, każdy miał z nim zatarg i nienawidził jego konfliktowej osobowości. Kogo tenor doprowadził do decyzji o ostatecznym zakończeniu jego życia? Zagadka kryminalna nie należała do wymagających, dość wcześnie wyczułam, kogo obarczać winą za zbrodnię, natomiast ciekawie odkrywało się ewentualne motywy i ostatnie godziny ofiary. To moje drugie spotkanie z twórczością autora, wcześniej miałam okazję zapoznać się z "Bękartami z Pizzofalcone", ale dla odmiany, w niej Giovanni zawarł mocne smaki włoskiej mafii.
3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał retro, 206 stron, premiera 03.07.2019 (2007), tłumaczenie Maciej A. Brzozowski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl
niedziela, 17 października 2021
CZERWONY JEŹDZIEC
ŚLEDCZY ZAJCEW tom 2
"Nieszczęście zawsze przyciąga tłumy."
Od strony wytworzenia klimatu retro, odmalowania sowieckich realiów, przybliżenia Leningradu z tysiąc dziewięćset trzydziestego pierwszego roku, powieść dysponuje mocnym atutem, podobnie jak pierwszy tom "Towarzyszu mój". W drugiej odsłonie Julija Jakowlewa emocjonalne i realistyczne ukazuje zastraszenia i głód panujący poza miastami. Przejmujący opis matek z dziećmi błagających pasażerów pociągu o kromkę chleba. Skutki brutalnych przymusowej kolektywizacji wobec chłopów z kułakami. Ponura atmosfera przenika każdy aspekt życia, władza radziecka nie oszczędza obywateli, traktuje przedmiotowo, codzienność staje się sztuką przetrwania. Proletariackie hasła, reglamentowane produkty, poprawność klasowa, pokazowe posiedzenia, jedynie słuszna partia i ideologia, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Represje i donosicielstwo, nieustanna podejrzliwość, ograniczone zaufanie wobec wszystkich, nawet bliskich i przyjaciół, zważanie na wypowiadane słowa i czynione gesty.
W atmosferze po upadku caratu i przejęciu władzy przez rewolucjonistów funkcjonuje śledczy Wasilij Zajcew, zwany "Wasią". Wielokrotnie naraził się zwierzchnikowi i wpływowym osobom. Z podejrzliwością traktowany przez współpracowników, szepcze się o ewentualnym donosicielstwu i ukrytym buncie wobec partii. Zajcew balansuje na cienkiej linie, musi wpasować się w absurdalne realia systemu, ale wciąż drzemie w nim człowieczeństwo i pragnienie sprawiedliwości. Niestety, jak pokazują wydarzenia, wydaje się, że przesiąknie wpływem otoczenia, marzącym, by żyć we względnym spokoju, a nie przejmować się moralnymi dylematami. Portret kluczowego bohatera przekonuje. Zaciera się uległość wobec tego, co wymyka się kontroli i ograniczeniom, a zarazem ożywia się determinacja, by przywołać nie tyle sprawiedliwość, gdyż o sprawiedliwość trudno w sowieckim ustroju, co prawdę o wydarzeniach na hipodromie. W wypadku ginie Leonid Perłowy, jeździec najwyższej klasy, instruktor wojskowy, oraz Pierniczek, ogier rekordzista, klejnot selekcji hodowlanej. Intryga ciekawie zawiązana, jednak brakuje większego na nią zorientowania, otoczka klimatyczna przerasta kryminalny wątek, stąd zakończenie nie zaskakuje. Znakomitą zabawę dostarczają dialogi podszyte potrójną warstwą niedomówień i ironicznego humoru. Przejmujące wrażenie robi podróż kolejowa do Nowoczerska i pobyt mieście, w ramach prowadzonego z przeszkodami śledztwa. Jak funkcjonować w systemie, kiedy nie ma spraw karnych a wszystko staje się polityką? Jak spojrzeć w oczy ludziom, którym nie można pomóc? Jak pozostawić sprawy, których nie da się rozwiązać, na które można tylko patrzeć z obrzydliwą bezradnością?
4/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 400 stron, premiera 29.09.2021 (2017), tłumaczenie Michał Rogalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
poniedziałek, 2 sierpnia 2021
TOWARZYSZU MÓJ
ŚLEDCZY ZAJCEW tom 1
"Człowiek radziecki, kiedy już raz poczuje siłę, jaką daje mu dokument z pieczątką, nie jest w stanie się zatrzymać."
Dawno nie wchodziłam w klimaty kryminalne oparte na sowieckich realiach, zatem przyciągnięta klimatyczną okładką, chętnie wzięłam się za powieść. Dopiero pod koniec zorientowałam się, że to pierwszy tom serii, a nie odrębna książka, ale tym lepiej, gdyż przygoda czytelnicza okazała się bardzo wciągająca. Oddanie realiów Leningradu z tysiąc dziewięćset trzydziestego roku okazało się mocnym atutem powieści. Julija Jakowlewa przeniosła do czasów, kiedy życie rzeszy zwykłych ludzi pod rządami władzy radzieckiej, nawet pozornie uprzywilejowanych, okazywało się sztuką przetrwania prowadzoną na najwyższym poziomie. Proletariackie hasła, reglamentowane produkty, poprawność klasowa, pokazowe posiedzenia, jedynie słuszna partia i ideologia, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Represje i donosicielstwo na każdym kroku, nieustanna podejrzliwość, ograniczone zaufanie wobec wszystkich, nawet bliskich i przyjaciół, zważanie na wypowiadane słowa i czynione gesty.
W atmosferze po upadku caratu i przejęciu władzy przez rewolucjonistów próbował funkcjonować śledczy Wasilij Zajcew, zwany "Wasią". Przekonywał portret bohatera, była w nim uległość wobec tego, co wymykało się kontroli i ograniczeniom, a zarazem silna determinacja, by przywołać nie tyle sprawiedliwość, bo o tę trudno w sowieckim ustroju, co prawdę o serii morderstw na terenie miasta. Intryga zajmująco zawiązana, długo nie mogłam dostrzec, co łączy incydenty. Autorka sukcesywnie podrzucała wskazówki i tropy, stawiała na stopniowe budowanie niepewności i napięcia. Inscenizacja miejsc zbrodni wskazywała, że nie były to typowe akty mordu, zemsty, zazdrości, szantażu i strachu, coś więcej kryło się w głębokich warstwach. Wyjaśnienia przybrały frapującą i atrakcyjną postać. Jak funkcjonować w zatrważającej rzeczywistości politycznej, przetrwać kolejne dni, a przy tym pielęgnować cechy człowieczeństwa? Czy po leningradzkich ulicach rozprzestrzeniały się osobliwe morderstwa, przypadkowo zbieżne w czasie, czy też pojawił się okrutny seryjny morderca? Jedyne zastrzeżenie mam do stylu narracji, nie zawsze wydawała się płynna, czasami rwała się przy zmianie scen, nie do końca oswoiłam się z nią.
4.5/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 404 strony, premiera 14.04.2021 (2017), tłumaczenie Michał Rogalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
czwartek, 18 lutego 2021
SPRAWA OSOBLIWEGO WACHLARZA
ENOLA HOLMES tom 4
"Czy naprawdę uważasz, że nasza zbuntowana siostrzyczka ustatkuje się u boku męża?"
Kontynuujemy rodzinne zaczytanie w ramach wciągającej serii o Enoli Holmes, młodocianej siostrze Sherlocka Holmesa, poprowadzonej w detektywistycznym klimacie. W poprzednich odsłonach serii sprytna, bystra i odważna nastolatka, córka sufrażystki, przyczyniła się do skutecznego odszukania trzech zaginionych osób i postawiła trzech groźnych kryminalistów przed sądem. W czwartym tomie zagadka powiązana jest z różowym wachlarzem, odpowiednio odczytane sygnały wskażą właściwy trop rozwiązania. Czy i tym razem uda się Enoli przechytrzyć sławnego brata i zapobiec tragedii?
Dziewczyna przyjmując tożsamość Ivy Meshle, asystentki fikcyjnego doktora i perdytorysty, rozwiązuje drobne i grubsze sprawy detektywistyczne. W imię przyjaźni nie waha się aktywnie działać, często ściąga na siebie kłopoty. Do perfekcji opanowała kamuflaż z uwzględnieniem różnych osobowości społecznych. Jej umiejętności poruszania się w mrocznej sferze końcówki wiktoriańskiego Londynu są imponujące. Enola, ogarnięta współczuciem próby narzucenia woli, poszukuje zaginionej przyszłej panny młodej. Młoda Holmes również pragnie niezależności i wolności, nie chce być potulną niewolnicą sztywnych etykiet nałożonych przez mężczyzn, zatem doskonale rozumie przez co przechodzi ofiara przymusu. Enola od dziesięciu miesięcy działa na własną rękę, nie poddaje się silnej presji społecznej, chociaż wymaga to stałego ukrywania się.
W powieści wiele się dzieje, incydent goni incydent, ster przyjmują efektowne przebiegi, akcja rozkręca się nie tylko w sensacyjnym odcieniu, ale równie w humorystycznej odsłonie. Narracja lekka i przyjemna, w atrakcyjnym stylu nawiązuje do klimatu epoki. Nancy Springer sugestywnymi opisami i dbałością o szczegóły ciekawie wprowadza czytelników w dawne czasy. Interesująco odkrywa się postać Sherlocka Holmesa, w tym tomie pojawia się w większym wymiarze, ale to jego odważna, rezolutna i błyskotliwa siostra wypełnia każdą stronę powieści. Odsyłam do wrażeń ze spotkań z poprzednikami ("Sprawa zaginionego markiza", "Sprawa leworęcznej lady" i "Sprawa złowieszczych bukietów"), pomysły na atrakcyjne prezenty przygód książkowych dla młodzieży.
5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, kryminał retro, 220 stron, premiera 27.01.2021 (2008)
tłumaczenie Elżbieta Gałązka-Salamon
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.
poniedziałek, 11 stycznia 2021
STUDIUM W SZKARŁACIE
ARTHUR CONAN DOYLE
SHERLOCK HOLMES tom 1
"Ludzki umysł przypomina pusty strych. Można tam składować mnóstwo dowolnych przedmiotów, ale niestety miejsce jest ograniczone i szybko się zapełnia, więc trzeba mądrze wybierać, by zachować tam tylko najpotrzebniejsze rzeczy."
Uwielbiam kryminalne opowieści, a zwłaszcza cenne perełki klasyki, w niezwykły sposób podchodzące do zdolności umysłu człowieka, wszelkich talentów obserwacji i dedukcji. A współcześnie cieszące dodatkowo pysznym klimatem retro, w który wnika się zmysłowo i z uśmiechem. Bardzo cieszę się, że powstają wersje detektywistycznych przygód dostosowane do dziecięcej ciekawości, percepcji i wyobraźni. Pierwszy tom czytało się rewelacyjnie, wyjątkowo płynna narracja, przyjacielskie nuty w opisach i dialogach, z pewnością znacząca w tym zasługa adaptacji i tłumaczenia. Dzieciaki naprawdę mogą czuć się komfortowo podczas spotkania z książką, zadbano o wyjaśnienia pojęć przedmiotów, których dziś już się nie spotyka w codziennym życiu, chyba że w hobbystycznych wersjach u miłośników staroci.
Fantastycznie podgrzewane napięcie, tajemnicza sprawa do rozwikłania, zagadkowa śmierć mężczyzny, śledztwo może podążać w różnych kierunkach, a tylko jeden z nich jest prawdziwy. Ale jak to u Sherlocka Holmesa, przenikliwy wzrok, umiejętność przywoływania z pamięci faktów, biegłość w sztuce rozumowania wstecz, pewność siebie granicząca z zadufaniem, a nawet arogancją, to niekwestionowane atrybuty osobowości słynnego detektywa. Zatem nawet jeśli brakuje tropów w dochodzeniu, a mroczna intryga zagęszcza się, zawile wprowadza na fałszywe przesłanki, Holmes i tak wyprzedza najbystrzejszych oficerów Scotland Yardu w docieraniu do prawdy. Jego podejrzenia stopniowo potwierdzają się, a wysuwane interpretacje zbiegają się w słusznej ostatecznej interpretacji. Nie można zapomnieć o Johnie Watsonie, eks-chirurgu wojskowym, dzięki któremu poznajemy kronikę przygód mieszkańców apartamentu przy Baker Street 221B w Londynie.
Kolekcjonerskie wydanie, z atrakcyjną oprawą graficzną, w sztywnej okładce, zatem wdrażanie się w kryminalne opowieści, osobliwe okoliczności i oryginalnych bohaterów, sprawia mnóstwo przyjemności, radości i satysfakcji. Jestem zadowolona, że książka znalazła się w mojej domowej biblioteczce, początkowo nosiłam się z myślą podarowania jej młodemu czytelnikowi, ale nie chcę się z nią rozstawać, zatem trzeba będzie odwiedzić księgarnię. Natychmiast zabieram się za drugą odsłonę serii, tym bardziej, że na horyzoncie wyczekują na uwagę i przytulenie kolejne. Chwytajcie za książkę, dowiedźcie się, kto, jak i dlaczego dokonał zabójstwa? Dlaczego Sherlock Holmes nie ma pojęcia o literaturze, filozofii, astronomii i polityce, a zna się na chemii, anatomii i każdym szczególe wszystkich koszmarnych zbrodni w Anglii?
5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, kryminał, klasyka dla dzieci, wiek 7+, 216 stron, premiera 24.11.2020 (2019)
adaptacja Stephanie Baudet, tłumaczenie Mariusz Berowski, ilustracje Arianna Bellucci
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl