Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Vesper. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Vesper. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 października 2025

WIOSNA HELIKONII

BRIAN W. ALDISS

TRYLOGIA HELIKONII tom 1

„Skoro wiedza to władza, czym w takim razie jest religia?”

Po książkę najlepiej sięgnąć, kiedy dysponujemy większą porcją czasu, nic nas nie pospiesza, mamy ochotę zanurzyć się w świecie fantazji imponującej rozmachem i dbałością o szczegóły. Nie tylko pasjonująca przygoda, intrygująco oplatająca życie bohaterów, również zbliżenie do esencji życia z perspektywy jednostki, grupy, cywilizacji, planety, i co szalenie imponujące, kosmosu. 

Scenariusz zdarzeń przekonująco i barwnie rozciąga się, czym zachwycamy się także w innych zgrabnie skonstruowanych powieściach, ale w "Wiośnie Helikonii" otrzymujemy znacznie więcej niż początkowo oczekujemy. Fantastyczna celebracja życia, wzlotów i upadków, przyciągający krąg egzystencji, powstania, rozwoju i umierania, ziemska wędrówka, niczym po nieboskłonie, jako obserwowani i obserwatorzy. Zaskakuje rozmach materiału do filozoficznych refleksji, stopień zagłębiania się w światy, koloryt opisywanej rzeczywistości. Wszystko wypełnia szeroka gama emocji i odczuć. Niezwykłe istoty, mroczne podziemia, zapomniane wierzenia, podsuwające elementy historii legendy. Mocne podstawy, by poczuć niezwykły klimat Helikonii.

Stajemy się uczestnikami licznych przygód i obserwatorami ludzkiej natury. Zastanawiamy się, czy odmienność świata determinuje człowieczy byt i sposób myślenia? Dlaczego w pogoni za czymś nowym zapominamy o dawnych zasługach i odkryciach? Jak to się dzieje, że dochodzenie prawdy o sobie to wynalazek nieustannie odkrywany i odstawiany na dziejową półkę? Czemu fascynujemy się dowolną starożytnością, z ujęcia wieków, tysiącleci, a nawet wielu milionów lat? Człowiek żyje, planeta żyje, kosmos żyje, czego możemy jeszcze spodziewać się, dokąd poprowadzą nas kamienne słupy przodków, a być może i obcych populacji? Jak stąpać po ruinach niegdyś w kolebce cywilizacji startej z powierzchni ziemi przez klimat, szaleństwo i wieki? Czy najpierw los kształtuje nasz charakter, potem charakter kształtuje nasz los?  

Akcja wypełniona incydentami, jednak nie w nadmiarze, pozostawia przestrzeń do bliższego poznawania, wytycza szlaki rozumienia, poddaje pod rozwagę ścieżki interpretacji. Ciekawi jesteśmy kultury i zwyczajów gatunku obosiecznych ostrzy, rogatych wierzchowców o sztywnej rudej sierści, czarodziejskich potworów przybywających z ciemności, tajemnych mocy rozmów ze zmarłymi, zakonników osiadłych nad głowami mieszkańców Ziemi. Entuzjastycznie wciągamy się, budzi się satysfakcja czytelnicza. Powieść zauracza miłośników fantastyki, ale i harmonizuje z wyobraźnią osób rzadko sięgających po ten gatunek literacki. Niesie wiele wartości i spostrzeżeń o nas samych, jako pojedynczych istotach i cząstkach wszechświata. Inne propozycje czytelnicze Briana Aldissa omówione na Bookendorfinie to "Non stop" i "Cieplarnia", zerknij na wrażenia.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
fantastyka, 636 stron, premiera 09.04.2025 (1982), tłumaczenie Marek Marszał
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 8 lipca 2025

KOSZMAR W NIBYLANDII

CHRISTINA HENRY

„Nie zyskiwali wiecznej młodości, chyba że śmierć za młodu sprawia, że już zawsze jest się młodym.”

Książka kierowana do młodzieży, z ciekawymi przesłaniami, a jednak i mnie, jako dorosłej, wiele frajdy sprawiło zapoznawanie się z nią. Christina Henry zgrabnie poradziła sobie z umieszczeniem powieści w klimacie pragnącego nigdy nie dorosnąć Piotrusia Pana. Fabuła bazująca na elementach horroru dostarczała mocną dawkę czytelniczej adrenaliny. Podobało mi się konsekwentne trzymanie się stopniowego przeobrażenia wewnętrznego i zewnętrznego narratora wspomnień. Kibicowałam Kubie w dostrzeganiu okrutnej prawdy zestawionej z wieczną młodością, szczęściem w spontaniczności i pogrążeniem w zabawie. 

Świat zagubionych chłopców, podlegający autorytatywnym regułom, w miarę rozwoju akcji przybierał coraz ciemniejsze i dramatyczniejsze barwy. Wyspa, będąca ogromnym placem zabaw bez nadzoru dorosłych, stawała się coraz bardziej mroczna i niebezpieczna. Magiczny skrawek lądu pokrywały opary szaleństwa, śmierci, krwi i trupów. Zabawkami w Nibylandii były noże, szable, kije i kamienie. Trudno było nie dopingować dzieciom przybyłym z Innego Miejsca, nie bać się Wielookich, drżeć przed piratami. Scenariusz zdarzeń atrakcyjnie zapleciony. Kilka okrutnych elementów dramaturgii. Zakończenie satysfakcjonujące, spodziewałam się zawartej w nim przewrotności. Lekkie zastrzeżenia miałam do spłyconego portretu Piotrusia Pana. Jako niemal drugoplanowa postać, widziana oczami przyjaciela, siłą rzeczy otrzymała sporo uwagi. 

Zachęcam do zapoznania się z książką, roztaczała niepowtarzalny urok nowej opowieści z osadzeniem w kultowym oryginale, nietuzinkowym przedstawieniem bohaterów, mroczną bezwzględnością wobec tego, co dobre i co złe, słuszne i nieusprawiedliwione, ufne i zdradliwe. Skłaniała młodych odbiorców do zastanowienia się, na czym tak naprawdę polega dorastanie? Czy wszystkie błędy mają konsekwencje, zwłaszcza te o dużym kalibrze czynienia szkód sobie i innym? Dlaczego świadomość popełniania życiowych potknięć, uchybień i omyłek mocno boli, ale pozwala na wewnętrzny rozwój? Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi książkami autorki, zaprezentowanymi na Bookendorfinie, "Alicja" i "Czerwona Królowa".

4.5/6 – warto przeczytać
horror, 308 stron, premiera 09.04.2025 (2017), tłumaczenie Lesław Haliński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 5 maja 2025

CIEŃ ENDERA

ORSON SCOTT CARD

SAGA CIENIA tom 1

„Jeżeli we własnym umyśle nie odróżniasz informacji pożytecznych od błędnych, to wcale się nie uczysz, po prostu zastępujesz ignorancję fałszywą wiarą, co nie stanowi poprawy.”

Pierwsze spotkanie z twórczością Orsona Scotta Carda zaliczam do udanych. Cykl "Saga Cienia" mogę traktować jako następcę "Sagi Endera", spojrzenie na te same zdarzenia, przynajmniej w pierwszym tomie, ale z perspektywy innej kluczowej postaci, lub jako odrębną przygodę. Nie znam wcześniejszego cyklu, zatem dla mnie to powiew świeżości w atrakcyjnym pomyśle na fabułę. Dzieciaki wykazujące się nieprzeciętną inteligencją stają w obronie gatunku ludzkiego w wojnie z robalami zwanymi Formidami. Jednak wcześniej odbywają w Szkole Bojowej szkolenie na dowódców w bitwach z owadopodobnymi. Groszek z naznaczonym biedą i głodem doświadczeniem życiowym, zebranym na ulicach Rotterdamu, staje przed szansą zdobycia elitarnego wykształcenia za sprawą niezwykłych zdolności umysłu. Autor fantastycznie rozpisuje proces analizowania i wyciągania wniosków przez głównego bohatera, zajmująco poznaję, doceniam zaskoczenie wydźwiękiem, dobrze się przy tym bawię.

Wiarygodność portretu kluczowej postaci wysoka, związuję się z nią, chętnie śledzę postępy w dociekaniu prawdy i zdobywaniu mentalnych bojowych zdolności. A pewne cechy, wydawałoby się skazy charakteru, sprawiają, że wierzę Groszkowi. Pisarz zgrabnie przedstawia postawy i sposób myślenia kadry nauczycielskiej. W mniejszym stopniu wykorzystuje potencjał innych geniuszy otaczających Groszka. Ale ze względu na osobliwe odczucia budzące przez czołowego bohatera w innych uczestnikach szkolenia, jak najbardziej ma to uzasadnienie. Nie potrafię wskazać ulubionej części powieści, ponieważ każda wnosi coś ekscytującego. Świat ulicznika sieroty mega wciąga, mocno zaciekawia etap startera i uczonego, mianowanie na żołnierza i przywódcę podkręca akcję, zaś ewentualne zwycięstwo dostarcza sporą dawkę emocji. Książka na dłuższy wieczór czytelniczy, gładko przez nią przechodzę, przyjazna narracja i dbałość o szczegóły w opisach. Trzymanie ręki na pulsie robalowej intrygi, kosmicznej sztuki wojennej, zagadkowych fragmentów przeszłości, znamion sprawnego dowodzenia, wewnętrznej przemiany Groszka i świadomości użyteczności dla ludzkości. Niecierpliwie czekam na drugą odsłonę cyklu.

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 540 stron, premiera 23.04.2025 (1999), tłumaczenie Danuta Górska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 22 kwietnia 2025

GODZINA WILKA

ROBERT MCCAMMON

„Prawda jest jak ogień. Leczy albo niszczy. Ale to, czego dotknie, nigdy – nigdy – nie pozostaje niezmienione.”

Robert McCammon sprawia, że za nic nie chcę oderwać się od jego książek, wciągają w szalenie przyjemny sposób. Przenikam do wykreowanego świata zmysłami czytelniczymi wyostrzonymi na odbiór przekonującej i ekscytującej przygody. „Godzina wilka” to rozrywka na wysokim poziomie, fenomenalnie rozbudza wyobraźnię, wyzwala przywiązanie do kluczowej postaci i podsyca emocje wobec jej losów. Wchodzę i zatracam się w przygodzie. Nie ma znaczenia, że to niemal totalna abstrakcja, jednak misternie skonstruowana i atrakcyjnie podana. Prowadzi dwoma ścieżkami, jedną przynależącą do przeszłości, czasów dzieciństwa głównego bohatera, drugą do teraźniejszości, czasów drugiej wojny światowej.

Rosyjska odsłona wilkołaczych narodzin i egzystencji w stadzie to majstersztyk pisarski oddziałujący na przeżywanie i doświadczanie. Mam wrażenie, że każdy element trafia na właściwe miejsce, każda postać idealnie wpisuje się w miejsce w opowieści, zaś każde okoliczności wyjątkowo dobrze wkomponują się w ciąg przyczyn i skutków. Znakomite rozpisanie wyznaczonych ról, poczucia siły wspólnoty, wypracowania szans niezniszczalności i odpowiedzialności za przetrwanie. Zagrożenie płynące z zewnętrznego środowiska, kurczenie się przestrzeni wolności, straty w walce o dochowanie wierności ideałom, oryginalnie zestawiają świat zwierzęcy i ludzki, poprzez odbicie podobieństw i różnic. Klimatycznie i refleksyjnie.

Wojenny szlak nasycony jest elementami dynamicznej sensacji, alternatywnego szpiegostwa, solidnego horroru, odwołań do historii. W niej najbardziej uwidacznia się mieszanka gatunków literackich, zgrabne ich połączenie, udane przenikanie się i podsycanie wrażenia niepewności wobec tego, dokąd wszystko prowadzi. Rosyjskie pochodzenie Michaela Gallatina, brytyjskiego agenta, tylko potwierdza umiejętność autora łączenia tego, co mniej oczekiwane, w nieprzeciętną całość. Można mieć niedosyt wkraczania w wilcze atuty, mogące szybciej przechylać szalę w stronę zwycięstwa, ale pójście tym tropem zmarnowałoby potencjał kreacji głównej postaci, skazując ją na sztampowość, a poza tym zmniejszyłoby stopień niepewności. Zerknij koniecznie na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami pisarza przedstawionymi na Bookendorfinie ("Zew nocnego ptaka", "Królowa Bedlam", "Magiczne lata", "Dziedzictwo Usherów", „Żądłak”).

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, 696 stron, premiera 09.04.2025 (1989), tłumaczenie Janusz Skowron
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

sobota, 5 kwietnia 2025

EKSPERYMENT

GRZEGORZ KOPIEC

„...życie to ciągłe igranie z losem, który tylko szuka okazji, by zadrwić z człowieka.”

„Eksperyment” niemal całkowicie mi podszedł, znakomicie spasował się ze specyficznym gustem odnośnie powieści grozy, tego, co oczekuję i tego, co silnie drażni wyobraźnię. Odpowiadało mi nieubłaganie autora wobec stworzonych postaci, twarde stanowisko wobec losów, nieustępliwość w aspektach przyjętego toku fabuły. Dzięki takiemu podejściu, miałam poczucie, że wkroczyłam w prawdziwy świat grozy, w którym nie było miejsca na połowiczne rozwiązania, litościwe wyjątki, czy ukłony w stronę przywiązania czytelników do postaci. Bogactwo makabrycznych scen, obrzydliwych manipulacji, koszmarnych scen, krwawych tortów. Ich piekielny obraz całkowicie korespondował z diabolicznymi ambicjami. Kryminalne nuty atrakcyjnie oplatały scenariusz zdarzeń. Romantyczne akcenty rozświetlały mrok tylko na moment, po ich wygaśnięciu jeszcze mocniej odczuwałam potęgę niepokoju i grozy. 

Ponieważ uwielbiam twórczość Grahama Mastertona, to i „Eksperyment” bardzo mi się spodobał. Silnie przykuwał uwagę i wciągał w przebieg zdarzeń. Podobnie jak styl narracji, tak i pomysł na fabułę, zdobył uznanie. Jakże często wkraczając w świat literackiej grozy zastanawiamy się, czy incydenty mają uzasadnienie, dlaczego wymykają się pojmowaniu, dokąd prowadzą wyobraźnię, na czym polega fenomen przekonywania odbiorcy, na ile zbliżają do zrozumienia mrocznej natury człowieka, jak bardzo oddalone są od powierzchownych etykiet szaleństwa, morderczych skłonności i perfidnej manipulacji. „Eksperyment” dynamicznie i bezpośrednio podsuwał tropy rozstrzygania tych kwestii, zabawiania się w interpretację, wczuwania się w akcję, ale i spojrzenia z lotu ptaka na dzieła z gatunku szkarłatnego thrillera i horroru, nawet z zabawnym pastiszowym rysem. Nieco zawiodła finałowa odsłona, zabrakło konsekwencji w rozwiązywaniu losów postaci. Jeśli wezmę udział w Krakowskim Festiwalu Amatorów Strachu, Obrzydzenia i Niepokoju, lub podobnych wydarzeniach, to z dreszczami emocji, przywołanymi przez wspomnienia spotkania z eksperymentalną lekturą. Sprawdźcie jak wykazywała się wyobraźnia w ramach poznawania innej książki tego autora - "Klon".

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 506 stron, premiera 26.05.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 16 marca 2025

PIEKŁO I SZPADA

FELIKS W. KRES

ZJEDNOCZONE KRÓLESTWA tom 1

„Czy dobro, świadczone w imię niskich pobudek, przestaje przez to być dobrem.”

Pierwsze spotkanie z twórczością autora, bardzo udane, wciągające i satysfakcjonujące. Znakomicie bawiłam się w fantasy prowadzonej w klimacie człowieka z białą bronią konfrontującego się z wrogami i mrocznymi siłami. Byłam pod wrażeniem konsekwencji i barwności w kreowaniu świata. Wszystko mi pasowało, odwoływało się do głębi opisów, wnikliwości w kształtowaniu wielu bohaterów, tajemniczości owiewającej zdarzenia. Niesłychane poczucie zarządzania grozą, w tak fascynujący sposób, jak robili to klasycy gatunki, ale w unikalnym stylu. Intensywne nasycenie przygodą, nieoczywistą i zaskakującą, trochę z humorem, ale dramatycznie, nie ciągłą, lecz z korespondujących części. 

Podobały mi się przewrotne zakończenia poszczególnych fragmentów książki. Szykowałam się na coś konkretnego, a pisarz zgrabną zmyłką wprowadzał w nieoczekiwaną sferę wyobraźni. Wypływający ze stron niepokój, lęk, strach, trwoga, podlegały zręcznemu stopniowaniu. Cienie życia i śmierci rządziły się swoimi prawami, tylko autor miał nad nimi władzę, ale pozwalał na wejrzenie w zaświaty oczami zmarłych. Demoniczne budowle, grobowce z zamierzchłych czasów, przeklęte miejsca, złowrogie ruiny, posępne zagajniki, piekielne czeluście, opuszczone cmentarze, dzikie uroczyska. Upiorne zjawy, niepojęte tajemne siły, dziwne moce, stare kulty, pradawna magia, przerażająca ciemność, okryte klątwą dusze, nieśmiertelni, koty mordercy. Zbrodnie i krew, starcia i pojedynki, damy i kawalerowie, bractwa i umarłe miasta, zło i jego sługi, oraz człowiek narzędziem w rękach przewrotnego losu. Książka wydana w kolekcjonerskiej formie, sztywna okładka, ochronna obwoluta, barwne brzegi, przemawiająca do wyobraźni grafika.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 488 stron, premiera 25.02.2025 (2001)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 24 lutego 2025

ŻĄDŁAK

[PRZEDPREMIEROWO]

ROBERT MCCAMMON

„Najwspanialszym darem jest druga szansa.”

Szalenie sympatyczne cofnięcie się w czasie do lat mojej młodości, kiedy z ogromnym entuzjazmem zaczytywałam się w horrorach osadzonych w fantastyce z udziałem Obcych pojawiających się na Ziemi. A do tego akcja dziejąca się w małym amerykańskim mieście, odizolowanym od świata z mocno niepokojących powodów. I właśnie „Żądłak” fenomenalnie przywołał wspomnienia niesamowitych przygód czytelniczych, które mocno oddziaływały na wyobraźnię, wyzwalały sporo barwnych emocji i dreszczy niepewności co do losów postaci, a nawet naszego świata. Przypomniałam sobie, co tak naprawdę w tego typu powieściach mnie przyciągało, i co sprawiło, że kontakt z jedną z ich reprezentantek potwierdził możliwość udanej zabawy.

Robert McCammon od pierwszej strony wprowadzał w atmosferę Inferno. Miasteczka skażonego rasizmem, wojną młodocianych gangów, upadłą pokopalnianą gospodarką, wątpliwym legalnie interesie. Niemal namacalnie czułam, że to miejsce przesiąknięte było stagnacją myśli i ambicji, poczuciem wykluczenia i osobliwej niewoli, utraconymi nadziejami i marzeniami. Resztki sił mieszkańców koncentrowały się na pozorach życia, podtrzymaniu fasady dawnego stylu, albo na walce w imię antagonizmów i uprzedzeń o amerykańskim i meksykańskim podłożu. Teksańskie miasteczko wymieszane stereotypami popularnej kultury, miejsc, wymarłych biznesów, strefy biedy, kowbojskich strojów, głupawego szeryfa, zardzewiałych rewolwerowców i ech indiańskich wodzów. Na wszystko osadzał się piasek pustyni, kurz staroci i piekielny upał. Jakby tego było mało, pojawili się przybysze z kosmosu, jeden uciekinier, drugi łowca nagród. Czy obecność w Inferno obcej inteligencji stała się źródłem totalnej katastrofy i destrukcji, a może w przewrotnym stylu ratunkiem dla dusz lokalnej społeczności?

Robert McCammon już wielokrotnie przekonał o zgrabnym i przekonującym stylu narracji. Łatwo wizualizowałam sobie opisy miejsc, zdarzeń i osób. Poznając powieść odczuwałam wrażenie familiarności ze scenerią, ludzką mentalnością i esencją zła. Szybko powstało skojarzenie z „Pod kopułą” Stephena Kinga, ale przywołana powieść Kinga ukazała się dwadzieścia lat później, a i różniła się odniesieniem do mroku. Generalnie, miałam odczucie, że wielu pisarzy inspirowało się elementami „Żądlaka” w swoich dziełach, książkowych i filmowych. Ale nie powinno to dziwić, McCammon reprezentował wysoki poziom w pomysłach i warsztacie literackim. Podobało mi się, że w „Żądłaku” wprowadził do narracji elementy żartobliwe, uszczypliwe i ironiczne. Ciekawie było je wyłapywać, uśmiechnąć się do właściwych człowiekowi słabości, z przymrużeniem oka traktować szybkie przejście w tryb bohaterstwa. Mogło się wydawać, że dzięki temu horror będzie nieco lżejszy, a jednak nie, wdzięcznie trzymał w niepewności. Wiele się działo, im bardziej rozwijał się scenariusz zdarzeń, tym bardziej wypełniały go mocne uderzenia i zwroty akcji. Czasem było sentymentalnie i czule, z językiem dzwonków wiatrowych. Często w szkarłatnych barwach, z wyrazistymi obrazami i muzyką przemocy. Niekiedy w tle chwytałam refleksyjne nuty, czy istnieje wymiar, którego nie jest się świadomym, inny świat ukryty przed widzialnym? 

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami pisarza przedstawionymi na Bookendorfinie ("Zew nocnego ptaka", "Królowa Bedlam", "Magiczne lata", "Dziedzictwo Usherów").

4.5/6 – warto przeczytać
horror, 558 stron, premiera 25.02.2025 (1988), tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

sobota, 8 lutego 2025

TRUPIA OTUCHA

DAN SIMMONS

Co jest źródłem przemocy u człowieka? Dlaczego niektórym ludziom tak łatwo przychodzi podporządkowywanie sobie innych?”

Potężna dawka przygody czytelniczej, dla uzależnionych od klimatów horroru pozycja nie tylko obowiązkowa, ale mocno pożądana do poznania. Ponad tysiąc stron mega wciągającego narkotyku grozy, kropla po kropli sączącego do wyobraźni zatrważające obrazy mrocznej natury człowieka, nieposkromionej żądzy panowania nad ludzkimi umysłami, dzierżenia władzy najwyższej i absolutnej, bo wspartej fizycznym okrucieństwem i zapewnioną bezkarnością. Czytelnikowi towarzyszy świadomość istnienia lodowatej obecności, posługującej się niewidzialną siłą, drwiącej z życia i moralnych wątpliwości, pałającej nienawiścią, miłującej zadawanie bólu, czującej rozkosz z siania zniszczenia i bezpośredniego skażenia złem. 

Dan Simmons tworzy coś niesamowicie ostatecznego, bezgranicznie nasyconego przemocą, czerpiącego radość z gwałtu na umysłach ludzi. A przy tym odwołuje się do prawdziwych procesów, miejsc, osób i wydarzeń z najnowszej historii, hitlerowskiej plagi zbrodniczej, niemieckich morderstw w obozach koncentracyjnych. Zatracenie człowieczeństwa nie z powodu mrocznego wewnętrznego przymusu, ale pełnej świadomości pragnienia czynienia zła, eliminowania ludzi, traktowania jako pionków w rozrywce bez zasad i reguł. Nadprzyrodzone elementy wzbogacają fabułę, wciągają w ryzykowną przepaść zatracenia i podporządkowania, lecz bynajmniej nie usprawiedliwiają postępowania odciskających piętno swojej woli na ludziach. 

Autor szalenie obrazowo przedstawia zatrważającą grę w szachy, żerowanie na jaźni innych, polowanie na ludzkie ofiary, używanie osobliwych mocy. Znakomicie sportretowane postaci, zarówno te, które kierują się dobrem, jak i te, którym źle z oczu patrzy. Można zrobić lekki przytyk do nie zawsze realnych scen, swoistego przetrwania, kiedy śmierć zagląda w oczy, ale wszystko perfekcyjnie połączone jest z charakterem i klimatem scenariusza zdarzeń. Zadziwia lekkość i swoboda pisarza w przenoszeniu strachu nie tylko z fabuły opowieści do wyobraźni odbiorcy, ale również w sferę refleksji o sile mrocznej natury człowieka, tendencji do używania przemocy, wywoływania przymusowej uległości, a nawet zdolności do ostatecznej likwidacji niepożądanych i zbędnych. Ciarki przechodzą, kiedy przyglądamy się poczynaniom ludzkich potworów.

Otwarcie, rozgrywka i końcówka, trzy części powieści, perfekcyjnie przemyślane i w zgrabnym stylu podane. Nie można oprzeć wytworzonym przez nie obrazom, zastanowić się, czy faktycznie to tylko fikcja literacka, a może wbrew rozsądkowi, coś z niej ma miejsce w faktycznym świecie. Saul Laski, dawny więzień nazistowskiego obozu w Chełmnie, od czterdziestu lat tropi coś wyjątkowo nieuchwytnego, perfekcyjnie maskującego się, trudnego do uwierzenia, a tym bardziej do schwytania lub eliminacji. Mężczyźnie nie brakuje determinacji w poszukiwaniach i oddania słusznej sprawie, a jakakolwiek udzielana mu pomoc wiąże się ze śmiertelnym ryzykiem. Jednak nawet najpotężniejsze siły ciemności kiedyś w końcu mogą popełnić fatalny drobny błąd. Zerknij na wrażenia po odkryciu innych książek Dana Simmonsa ("Czarne góry", "Piąty kier", "Dzieci nocy", "Terror", "Abominacja", "Pieśń Bogini Kali") przedstawionych na Bookendorfinie.

6/6 – rozkosz czytania
horror, 1040 stron, premiera 12.06.2023 (1989), tłumaczenie Wojciech Szypuła
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 10 października 2023

CZARNE GÓRY

[PRZEDPREMIEROWO]

DAN SIMMONS

„Ujrzę cię ponownie okiem serca.
(Toksha ake cante ista wacinyanktin ktelo.)”


Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę, fenomenalna przygoda czytelnicza, znakomita okazja do wejścia w świat pieśni Naturalnych Wolnych Istot Ludzkich i burzliwej historii Ameryki od drugiej połowy dziewiętnastego do lat trzydziestych dwudziestego wieku. Dan Simmons wyjątkowo rzetelnie przygotował się do napisania powieści będącej fabularyzowaną formą prawdziwych miejsc, osób, zdarzeń i okoliczności. Z ogromnym zaciekawieniem podążałam śladem Paha Sapy, począwszy od jego niezwykłego zetknięcia się w wieku jedenastu lat z czymś na kształt duchowej egzystencji generała George’a Amstronga Custera (Długie Włosy), nie do końca zrozumiałej przez niego Wizji na zboczach Czarnych Gór, poprzez niewolę w armii generała George’a Crooka (Szary Lis), pracę w kopalni jako Billy Powolny Koń, a następnie jako głównego strzałowego przy rzeźbieni pomnika czterech głów amerykańskich prezydentów na granitowej górze Rushmore (wówczas Billy Slovak).

Autor uwzględnił nie tylko barwnie oddał fragmenty indiańskiej historii, znaczących postaci, świętych miejsc, wierzeń, zwyczajów, ceremonii, znaczeń i dziecięcych zabaw, ale również magnetyzującego dla rdzennych mieszkańców ducha pradawnych skał, boskiej góry i świętego daru pełnego tajemniczej siły. Wszystko umiejscowił w kontekście pragnień, zamierzeń i krwawych czynów ducha białego człowieka – wasicuna. Poprowadził szlakiem bitew i potyczek, spektakularnej Światowej Wystawy Kolumbijskiej (już wcześniej opisanej przez Simmonsa w książce "Piąty kier", ale i tak przyjemnie było ponownie ją odwiedzić), widowiska trupy Billa Cody’ego o Dzkim Zachodzie, uprzemysłowienia cywilizacji amerykańskiej, dynamicznego rozwoju Nowego Jorku, w tym budowy mostu Brooklińskiego. Kiedy rozpocznie się wasze spotkanie z powieścią, natychmiast zorientujecie się, że trafiliście na coś szczególnego, silnie wciągającego i porywającego. Zanurzycie się w świat „małych wizji dotykających wstecz” i „małych wizji dotykających naprzód”, gmatwaniny wspomnień, głosów, dźwięków i obrazów.

Przeżycia członka lakockiego plemienia mieszają się z retrospekcjami wysokiego oficera kawalerii amerykańskiej, a w tle migawki z życia wodza Szalonego Konia, obrońcy Indian i wroga ekspansji USA na Wielkie Równiny. Będziecie mieli okazję spotkać się z historykiem i poetą Doanem Robinsonem, poznać osobowość malarza i rzeźbiarza Gutzona Borgluma, zetknąć się z historykiem i pisarzem Henrym Adamsem, zerknąć na wybitnego norweskiego odkrywcy Jana Sigersona, podziwiać inżynierów budownictwa Johna i Washingtona Roeblinga, oraz innych. Przekonacie się, jak wiążącą moc ma myśl, że chociaż nie ma żadnego planu dla wszechświata, to istnieją konkretne ukrzyżowania i nowe narodziny dla każdego z nas. Świat ewoluuje w latach dumy dla jakiegoś ludu, bogów wysłuchujących swoich wyznawców, ziemi żyjącej dla nich, a kończy się upadkiem przeszłości i wkraczaniem nowego. A najbardziej samotny człowiek, który stracił imię, krewnych, honor, żonę, syna, bogów, przyszłość, nadzieję i wszelką powierzoną mu świętość, jednak pozostawia coś po sobie w kolejnych pokoleniach, a oni z kolei obdarzają czymś innych. Zerknij na wrażenia po odkryciu innych książek Dana Simmonsa ("Piąty kier", "Dzieci nocy", "Terror", "Abominacja", "Pieśń Bogini Kali") i przedstawieniu ich na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 492 strony, premiera 11.10.2023 (2010), tłumaczenie Tomasz Chyrzyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

KRÓLOWA BEDLAM

[PRZEDPREMIEROWO]

ROBERT MCCAMMON

MATTHEW CORBETT tom 2

"Wiedział, że czasami ogromna przepaść dzieli to, co dało się zobaczyć, od tego, jak należało to rozumieć."

Pierwszy tom „Zew nocnego ptaka” fenomenalnie wbił się w potrzeby i gusta czytelnicze. Dostarczył zachwycająco wciągających przeżyć. Bawiłam się zawartością  każdego rozdziału i cierpiałam, kiedy musiałam oderwać się od książki, aby złapać kilka godzin snu. Wszystko mi się podobało. Także drugi tom „Królowa Bedlam” mnie zachwycił. 

Robert McCammon ma niesamowity dar szalenie sugestywnego pisania. Reprezentuje styl narracji, przy którym nie tylko czułam się wyjątkowy klimat powieści i mocno emocjonalnie towarzyszyłam bohaterom, co wręcz intensywnie wnikałam w przywoływane miejsca, okoliczności i postaci. Wielokrotnie łapałam się na tym, że chłonęłam jak gąbka opisy uwzględniające wysoką szczegółowość, nie w nadmiarowości, ale aby uruchomić maksymalnie wyobraźnię, a także kontekst historyczny. Nowy Jork z tysiąc siedemset drugiego roku stał mi się bardzo bliski. Budynki z holenderską przeszłością, społeczne życie z londyńskimi korzeniami, kosmopolityczny rdzeń, niewolnicza skaza, oraz okolice pięciotysięcznej osady dopiero zaczynającej kształtować bazę przyszłej tożsamości. Atutem powieści była również starannie i przekonująco sportretowana plejada postaci. Imponująca wielobarwność cech, charakterów, osobowości i udziału w fabule. Wierzyłam w realność, kontrastowe postawy, zaskakujące zachowania i mordercze sekrety. Każda z postaci wiele wniosła do rozwoju akcji, kumulowania tajemnic i podsycania niepewności.

Matthew Corbett, główny bohater serii, młody urzędnik sądowy, i tym razem wykazał się dociekliwością, bystrością, spostrzegawczością i przenikliwością. Wszechogarniające pragnienie sprawiedliwości, zrodzone już w pierwszym tomie, umacniało się i skłaniało młodszego prawnika do śledzenia dyrektora nowojorskiego sierocińca, mającego skłonność do wykorzystywania chłopców. W tym samym czasie na ulicach miasta grasował bezlitosny morderca. Jako ofiary wybierał członków miejskiej elity. Matthew zaangażował się w śledztwo mające doprowadzić do schwytania oprawcy. Corbett nie narzekał na brak zajęć. Zatrudniła go żona jednej z ofiar do ujawnienia tożsamości kata. Jednocześnie zbliżał się do zwrotu w swojej karierze, jednak przedtem musiał wykazać się determinacją w powierzonej misji i biegłością w pokonywaniu mroków ulic, zaułków i pubów. A oddech zabójcy niebezpiecznie krążył wokół jego osoby, nieznane cienie poruszały się we mgle, zaś morderstwa mnożyły się. Jeszcze tajemnicza kobieta umieszczona w szpitalu dla umysłowo chorych. I sercowy wątek powoli nabierający rumieńców.

Zatem widać, jak wiele działo się w powieści, ani na chwilę nie spowolniła dynamicznego rozwoju akcji, wciąż wystawiała Matthew na wielkie próby i niewyobrażalne ryzyko. Podobało mi się, że autor postawił na stopniowy rozwój postaci, zezwalał na dokonywanie błędów wynikających z dojrzewania do roli prywatnego śledczego, ale zawsze ukazywał jej wielki hart ducha w stawaniu przed dużymi wyzwaniami, rozwiązywaniu dręczących problemów i chwytaniu właściwych tropów. Corbett kluczył wśród oszustw i kłamstw, podstępów i wykrętów, pułapek i knowań. Zakończenie w pełni satysfakcjonujące, znakomicie łączyło wątki i dostarczało intrygujących wyjaśnień. Nie przegapcie pierwszorzędnie przemyślanej i skonstruowanej przygody, wyjątkowo porywającej i ekscytującej opowieści o mroku zła i jasności dobra, a także ich wzajemnego przenikania się. Udana mieszanka przygody, sensacji, kryminału i historii, warto dać się ponieść. Sporadycznie przyznaję maksymalne noty dla przygód czytelniczych, a tak właśnie było także z poprzednimi książkami autora („Magiczne lata”, „Zew nocnego ptaka”). Również "Dziedzictwo Usherów" wywołało bardzo dobre wrażenie. Twórczość Roberta McCammona faktycznie mi podchodzi. 

6/6 - rozkosz czytania
kryminał historyczny, 688 stron, premiera 11.10.2023 (2002), tłumaczenie Janusz Ochab
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 10 września 2023

BOGOWIE PEGÃNY I INNE OPOWIEŚCI FANTASTYCZNE

[PRZEDPREMIEROWO]

LORD DUNSANY

„Wiedz tedy, człowiecze, ilekroć ujrzysz kometę na niebie, żeś nie jedyny, który szuka, a nigdy nie znajdzie.”

Nie przypuszczałam, że książka sprawi mi tak wiele czystej radości czytelniczej. Zbiór opowiadań Lorda Dunsany okazał się być tym, czego w ten weekend najbardziej potrzebowałam, mitologicznego klimatu w nieznanej dotąd odsłonie, pełnego niesamowitych historii, legend i opowieści o początkach wszechmogących i pochodzeniu wszechświata. Pisarz posługiwał się językiem przyjaźnie i zgrabnie przemawiającym do wyobraźni czytelnika, a ponadto inspirował do zabawy w dopowiedzenia, interpretacje i refleksyjne zamyślenia. Miałam zamiar podzielić czas spotkania z antologią tak, aby przez tydzień codziennie poznawać jedną jej część, jednak przygoda przybrała tak atrakcyjny wymiar, że nie mogłam powstrzymać się od przerzucania nadprogramowych stron. Coś bosko ekscytującego, proroczo niesamowitego, baśniowo przyciągającego, religijnie interesującego, zwłaszcza od strony bogactwa, barwności i powiązań. I jeszcze charakterystyczny styl narracji nadający opowieściom szczególnego klimatu. 

Wchodziłam w alternatywną rzeczywistość natchnioną duchem powstania wszechświata, snem Uczynionego, pomysłami Czyniących, stąpaniem w ciszy rozwijającej się egzystencji różnych bytów, w tym człowieka. Reprezentanci życia, śmierci, czasu, morza, wędrowania, kreatywności, ekspresyjności, spełnienia, oraz innych aspektów istnienia, pragnienia i przemijania. Cudownie było poznać źródło natchnienia dla naśladowców twórczości Lorda Dunsany. Vesper sprawił czytelnikom ogromną niespodziankę wydając po raz pierwszy w Polsce ten zbiór opowiadań. Przekonałam się, jakże wiele traciłam nie mając okazji wcześniej ich poznać. Dla osób, które wsiąknęły i rozsmakowały się w lovecraftowskiej aurze niesamowitości i tolkienowskich hobbitach, poprzedzające je krótkie historie zebrane w „Bogowie Pegāny” okażą się urokliwą, przepyszną i zachwycającą ucztą czytelniczą, tym bardziej, że wydanie uwzględnia oryginalną oprawę graficzną stworzoną przez Sidneya H. Simiego. Zapewnijmy MĀNA-YOOD-SUSHĀĪ ciszę, niech jak najdłużej odpoczywa, da ludzkości trwać w poczuciu wyjątkowości i znaczenia, bo kiedy się obudzi może zniszczyć starych bogów i stary świat, a potem stworzyć coś zupełnie innego. Czyżby to już było, kręciło się w cyklu nieskończoności, od stworzenia do destrukcji z nadzieją na łaskę?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 472 strony, premiera 11.09.2023 (1905-1919)
tłumaczenie Maciej Płaza, ilustracje Sidney H. Sime
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

AKOLICI CTHULHU

E.PEIRCE JR, J.P.BRENNAN, H.B.CAVE, R.M.PRICE, D.RIMEL, M.W.WELLMAN, H.HASSE, C.A.TANNER, E.HAMILTON, E.G.POWERS, J.CAUSEY, C.H.THOMPSON, D.H.KELLER, A.PENDRAGON, S.B.ALETTI, J.GLASBY, J.L.BORGES, R.GARRETT, S.T.JOSHI, D.W.MOSIG, D.R.BURLESON, P.CANNON, D.KAUFMAN, G.MEYRINK, R.F.SEARIGHT, F.SEARIGHT, N.GAIMAN

[PRZEDPREMIEROWO]

KRONIKI ARKHAM 3

„Ze wszystkich rzeczy we wszechświecie my, ludzie, wiemy najmniej o planecie, na której żyjemy.”

Howard Phillips Lovecraft wykreował tak niesamowite uniwersum i przedstawił w tak atrakcyjny sposób, że przenoszenie się do niego sprawia szaleńczą przyjemność. Czytanie samego autora to niesamowita frajda dla wyobraźni ("Obserwatorzy spoza czasu", "Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu"). Dużo przyjemności przywołują także dzieła inspirowane jego twórczością („Szaleństwa Cthulhu”, „Widma nad „Innsmouth”). Zaś trzecia odsłona "Kronik Arkhamu" nie wbijała się bezpośrednio w dzieła Lovecrafta a chętnie do nich nawiązywała. Miałam wrażenie, że zbiór opowiadań dostarczy najwięcej rozrywki miłośnikom Przedwiecznych, ale i osoby nieznające świata fikcyjnych istot również czerpać będą radość. Dwadzieścia osiem krótkich form reprezentowało podobny poziom, zgrabnie nadawały rytm delikatnej grozie, niekiedy zmieniającej się w koszmar, wywoływały obecność istot z piekła rodem, potwornych pomiotów szatana, najczarniejszych koszmarów ze snu i jawy.

Podobało mi się, że większość opowiadań bazowała na wspomnieniach, zapiskach, pamiętnikach, niekiedy w szkatułkowym stylu. Jako jedyne świadectwa czegoś wyjątkowo makabrycznego i zatrważającego, trudnego do uwierzenia, bo umysł ludzki odmawiał przyjęcia ich prawdziwości. Księgi napawające lękiem większym niż da się wyobrazić, Odkrycia zaginionych demonicznych artefaktów, kodów, zaklęć i rytuałów. Siła zmowy z mocami ciemności, nieznikający smród minionych wieków, otoczone złą sławą miejsca. Wrogie legendy starej nadmorskiej wioski z okolicznymi lasami. Klątwa rzucona na ród, piekielne dziecko, spotkanie z bytem egipskiego grobowca, seria przerażających londyńskich morderstw, duchy prehistorycznych cywilizacji, istoty z pradawnych otchłani. Znacznie starsze od zarania dziejów morskie głębiny, kosmiczna zemsta przegnanych stworów, zagadkowa epidemia, widmowa wioska. Pięćsetletnie wampiryczne zaklęcie, złowróżbny dźwięk dzwonu, pomylona tożsamość, saturnowa inwazja. 

Szczególne zainteresowanie wzbudziło opowiadanie „Mózg Ziemi”, znakomicie się je czytało, połączenie geologii i przyrody, odwiedzenie zakazanej góry, atrakcyjny pomysł na to, czym faktycznie jest Ziemia i jak jest rola człowieka na planecie. Bluźniercze zło dominowało w „Woli Claude’a Ashura”, wyobrażenie wiedzy ezoterycznej wymykało się spod kontroli, osobliwa zamiana doprowadzała do tragedii, zgroza z przeszłości skrywała się w komnatach opactwa. „Mythos” z archeologiczną wyprawą, starymi legendami i religiami. Niektóre utwory oferowały zaskakujące lub przewrotne zakończenie, przykładowo „Z czeluści pradawnych bluźnierstw” i „Wojna ostateczna”. Wiele odwoływało się do destrukcyjnej ludzkiej chciwości i zgubnego pożądania, jak „Siódme zaklęcie” i „Kryształowy spadek”. 

4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 642 strony, premiera 11.09.2023 (2014), tłumaczenie zbiorowe
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 22 sierpnia 2023

PARK JURAJSKI. ZAGINIONY ŚWIAT

MICHAEL CRICHTON

JURASSIC PARK tom 2

„Środowisko tej wyspy daje niespotykaną dotąd możliwość zgłębiania jednej z największych zagadek występujących na naszej planecie: procesu wymierania gatunków.”

Drugi tom o jednocześnie fascynującym i przerażającym fragmencie obrazu świata dinozaurów znakomicie kontynuował klimat poprzedniej powieści („Park Jurajski”), jednakże opierał się się na sprawdzonym schemacie. Spokojnie można go czytać jako osobną powieść. Odizolowana od świata wyspa, eksperymenty wymykające się spod kontroli, tajemnicza zaraza, świat rządzący się innymi prawami, szaleni naukowcy, bezlitośni biznesmeni, i ci, którzy za wszelką cenę starali się dotrzeć do naukowej prawdy. 

Ciekawie było spotkać się ze znajomymi bohaterami, zerknąć, co się u nich działo, a zarazem towarzyszyć w nowej gadziej intrydze. Michael Crichton postawił nie tylko na czystą rozrywkę w otoczce fantastyki i sensacji, ale także na wierne odzwierciedlenie odkrywców paleontologów, wysuwane hipotezy i przyporządkowania teorii ewolucji. Zwrócił uwagę zastraszające tempo zmian ziemskiego ekosystemu dokonywane przez współczesną ludzką cywilizację, doprowadzenie do zanikania gatunków. A może nasz gatunek stał się instrumentem cyklu życia w oczyszczeniu planety? Spojrzenia na miliardową przeszłość błękitnej planety nie należały do odkrywczych, ale interesująco się w nich zanurzałam, to właśnie ich najbardziej wyczekiwałam, gdyż sama intryga cechowała się nieskomplikowanym wzorem, łatwym do rozszyfrowania, przejrzystym z punktu ujęcia zła i dobra. 

Przez pierwsze części książki akcja toczyła się niezbyt spiesznym rytmem, lecz w miarę rozwoju intrygi przyspieszała, a pod koniec wpadała w wartki nurt walki o przetrwanie w pełnym wymiarze. Udział dwójki młodych osób w niebezpiecznej eksploracji na wyspie mocno naciągany, jednakże rozumiałam chęć autora dotarcia z przygodą do jak najszerszego wiekowo grona czytelników. Zdarzały się mało logiczne zdarzenia, trudne do zrozumienia od strony ludzkich zachowań, niezbyt spójne w stycznych momentach. Studziły zapał uczestnictwa w przygodzie, mogły być lepiej dopracowane. Tytuł zaliczyłam do sympatycznych wakacyjnych dalekich podróży w czasie. Najmocniejsze atuty to udział dinozaurów i przebywanie na zamkniętej wyspiarskiej przestrzeni.

4/6 – warto przeczytać
fantastyka, 446 stro, premiera 15.08.2023 (1995), tłumaczenie Andrzej Leszczyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

czwartek, 20 lipca 2023

DZIEDZICTWO USHERÓW

ROBERT MCCAMMON

„Nie ma znaczenia, gdzie mieszkasz. Liczy się to, co… zamieszkuje w tobie.”

Uwielbiam gotyckie powieści, niesamowicie oddziałują na wyobraźnię, zwłaszcza jak autor reprezentuje nie tylko wysoki poziomem stylu narracji, ale też dysponuje wykraczającą daleko poza tuzinkowość kreatywnością. Wielopokoleniowa tajemnica, nawiedzona posiadłość, mroczne moce i szczypta magii, wszystko już było, lecz liczy się sposób podania, budowania napięcia, wywoływania niepewności wobec miejsc, zdarzeń i bohaterów. Robert McCammon potrafi przyssać czytelnika do stron książki, podać coś, co wydaje się znane i wielokrotnie przeżywane, a jednak swoiście nowe i niesamowicie wciągające. Rzadko przyznaję maksymalne noty dla przygód czytelniczych, a tak właśnie było z poprzednimi książkami autora („Magiczne lata”, „Zew nocnego ptaka”), zatem jego twórczość faktycznie mi podchodzi.

„Dziedzictwo Usherów” nie wywarło mega silnego wrażenia, jednakże chciałabym trafiać na takie powieści jak najczęściej. Reprezentantów doskonale zmiksowanych wielowątkowych fabuł, kontrastowo zestawionych grup społecznych, pierwszorzędnie sportretowanych postaci, klimatu osadzonego w niesamowitości, potworności, upiorności, czarnoksięstwa i morderczych instynktów. McCammon do końca trzyma w niejasności losów bohaterów, drzemiących w człowieku pragnień, interpretacji przeszłości i rozgrywanych scen. Z ogromną wprawą miesza w kotle sennych koszmarów, magnetycznego przyciągania zła, tajemniczej choroby i przerośniętych ponad miarę ludzkich słabości. Dziedzictwo starożytnego walijskiego klanu odsłania prawdziwą naturę szaleństwa. Wydaje się się, że z zestawieniem potężnych mocy, dobro nie ma szans na zwycięstwo, ale tak naprawdę ekscytuje nie wynik przedwiecznej rozgrywki, lecz sama istota walki i przetrwania, a w tle nawiązania do inspiracyjnej twórczości Edgara Allana Poe.

Pisarska kariera Rixa Ushera przygasa. Przywołany przez bliską śmierć przywódcy klanu, jako czarna owca w rodzinie, wraca po siedmiu latach do rodzinnej rezydencji, której nie chciał już więcej odwiedzać. Mroczny cień Twierdzy rzuca mu wyzwanie już nie tylko w snach, a liczne tajemnice krążące wokół przeszłości rodu przyciągają uwagę. W docieraniu do prawdy pomaga mu ambitna miejscowa reporterka, zaś odnaleziony po dramatycznych wydarzeniach chłopiec odkrywa w sobie osobliwy dar. Czy potężne w bogactwie i wpływach nazwisko Usherów, które zbudowało multimiliardowe imperium zbrojeniowe, odciśnie się niezatartym piętnem na tkaninie przyszłości? Dlaczego opuszczona rodowa posiadłość, przepastna, ciemna i zaborczo strzegąca sekretów, popada w ruinę, ale wciąż ma wiele do powiedzenia? Jakie zamierzchłe kataklizmy i dziwaczne więzy rodzinne osadzają się na nikczemnych i szkaradnych duszach?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 552 strony, premiera 05.07.2023 (1984), tłumaczenie Adam Robert Winnicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 10 lipca 2023

ROZGWIAZDA

PETER WATTS


TRYLOGIA RYFTERÓW tom 1

„Ile już milionów lat ta mała oaza świeci spokojnie pośród nocy, będąc sama dla siebie kieszonkowym wszechświatem?”

Nie zaprzyjaźniłam się z książką, chociaż w kilku momentach ją polubiłam, zwłaszcza tam, gdzie wymykała się nieszablonowości w ujęciu ogromnego zagrożenia stojącego przed ludzkością. Nie ulegało wątpliwości, że Peter Watts potrafił stworzyć szczególny klimat, imponującej oceanicznej otchłani z osobliwymi kształtami, morskich głębin zamieszkanych przez dziwne zwierzęta. Funkcjonowanie człowieka cztery tysiące pod powierzchnią wody, w klaustrofobicznej przymocowanej do dna stacji, to ogromne wyzwanie dla naszego gatunku. Dlatego nie dziwiło, że musiał dostosować się, za pośrednictwem najnowszych zdobyczy technologii i medycyny, do obcego i nieznanego środowiska. Czy w realizacji śmiałego planu wykorzystania ogromnej energii pomogło wybranie do pracy przy oceanicznych bazach geotermalnych jednostek z zaburzeniami psychicznymi?

Obserwowałam niewielką grupkę osób, dla których wyprawa i pobyt w najgłębszych czeluściach Grzbietu Juan de Fuca, z każdym dniem zmierzała w osobliwym biologicznym kierunku. Autor intrygująco opowiadał o szczegółach przystosowania człowieka do ekstremalnych warunków. Wiele pracy włożył w ukazanie stopniowo zmieniających się relacji społecznych. Niestety, portrety postaci nie przekonywały. Ukazane w wielkim dystansie, z klauzulą obcości, wieloma barierami uniemożliwiającymi wczucie się w ich sytuację. Za to cieszyły działające na wyobraźnię opisy niebezpiecznych sytuacji, czy zagadkowość tego, co tak naprawdę kryło się głębiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Atrakcyjnie oddany aspekt pierwotności życia, kwintesencji powstania, czy intrygujących form świadomości. Pierwszy tom, zatem wiele nakreślania tła, jakby niepewnych alternatyw, dokąd miał biec scenariusz, spowalniania akcji, co akurat znakomicie korespondowało z miejscem rozgrywania. Dopiero pod koniec powieści przekonałam się, że Peter Watts pewnie chwycił przynętę własnej kreatywności, pozostałe tomy mogą przynieść sporą niespodziankę.

3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, 484 strony, premiera 12.06.2023 (1999), tłumaczenie Dominika Rycerz-Jakubiec
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 7 marca 2023

NIEWIDZIALNY CZŁOWIEK

[PRZEDPREMIEROWO]

HERBERT GEORGE WELLS

"Nieznajomy ten dziwak przybył południem pewnego lutowego dnia, zimnego, wietrznego i śnieżnego, ostatniego tak śnieżnego dnia w roku."

Powracanie do klasyki fantastyki, pierwowzorów i inspiratorów kolejnych dzieł, wiąże się ze szczególną przyjemnością, a nawet fascynacją. Książki, które mocno odcisnęły się w literaturze i kulturze masowej zasługują, aby nie poddać ich zapomnieniu, a wydawać je w nowej szacie graficznej i nowemu tłumaczeniu. Dzięki nim przenoszę się w czasie, do minionych epok, bogatej historii i społecznych realiów, oraz mam okazję dotrzeć do wyjątkowo interesujących obrazów ludzkiej mentalności, ewoluującej z każdym stuleciem, a jednocześnie broniącej zasadniczego trzonu status quo. 

„Niewidzialny człowiek” znakomicie wpisał się w rozrywkę, która nie tylko sympatycznie wypełniła wieczór, lecz też podsunęła ciekawy materiał do rozmyślań, natomiast szczypta humoru nadała fabule przyciągający koloryt. Idealnie wkomponował się w poznawanie tego, co minęło i tego, co wciąż aktualne. Napisany sto dwadzieścia sześć lat temu nadal potrafił zafundować niecierpliwe poznawanie. Obserwowałam jak coś, co miało stać się łatwym sposobem na życie, przemieniało się w zapowiedź jego końca. Wygórowane ambicje i pragnienie zysku, wsparte determinacją odkrywania, prowadziły ku złym wyborom i zgubnym decyzjom. Szalony pomysł uczynienia ciała niewidzialnym ściągnął na badacza mnóstwo kłopotów. Gdziekolwiek pojawiał się, tam wzbudzał popłoch i strach. Ludzie nie potrafili objąć rozumem upiornego widoku i dawali okrutne oznaki odrzucenia. Jednakże i sam naukowiec stawał się coraz bardziej zgorzkniały i mściwy.

Powieść małych rozmiarów, szybko wkręciłam się i dynamicznie mknęłam po stronach. Narracja swobodnie niosła, natychmiast odnalazłam się w sferze językowej, wczułam w pulsujący rytm krótkich rozdziałów i specyficzny klimat tajemniczości. Warto podkreślić bogatą oprawę graficzną, podtrzymywała nastrój grozy, niepewności, oddziaływała na wyobraźnię. Towarzysząc głównemu bohaterowi w ciekawych perypetiach, widziałam jak zmieniało się jego postrzeganie świata i ludzi. Z jednej strony sympatyzowałam z nim, z drugiej zastanawiałam się nad kondycją jego umysłu i osobowości. Pojawiały się różnorodne refleksje i przemyślenia, analogie do ograniczeń ludzkich charakterów, nawiązania do pragnienia swoistego ukrycia się wśród tłumu. Mieszane odczucia wobec kluczowej postaci w dużym stopniu uwarunkowane były doświadczeniami czytelnika, perspektywą spojrzenia na zagadnienia potrzeby bycia niezauważalnym i bezimiennym. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami G.H. Wellsa, które spisałam na Bookendorfinie: „Wehikuł czasu”, "Wojna światów", "Wyspa doktora Moreau", "Niewidzialny człowiek".

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 248 stron, premiera 08.03.2023 (1897)
tłumaczenie Krzysztof Sokołowski, ilustracje Jan Wojciechowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 26 lutego 2023

PIĄTY KIER

[PRZEDPREMIEROWO]

DAN SIMMONS

„Wiedział, że zmarli starannie strzegą swoich tajemnic, lecz jeszcze staranniej strzegą ich żywi.”

Rewelacyjnie bawiłam się przy tej książce, ujęła mnie z wielu stron, wprowadziła w emocjonujący świat fikcji podsycanej kryminalnymi wątkami i sensacyjnymi ujęciami, oraz szerokim nawiązywaniem do miejsc, postaci i zdarzeń historycznych. Niemal jak wkraczanie w alternatywną rzeczywistość, jeśli spojrzeć na to z pozycji wyobraźni, lub zajrzenie za kurtynę życia wielu znanych postaci literackich. 

Pierwszorzędny pomysł połączenia ścieżek amerykańskiego pisarza, cierpiącego na depresję po śmierci ukochanej siostry sprzed roku, przymierzającego się do popełnienia samobójstwa pod sekwańskim mostem, z jednym z najsłynniejszych detektywów, o zdumiewającym intelekcie, znanego z biegłej indukcji i dedukcji, obdarzonego pamięcią fotograficzną, mistrza charakteryzacji i interpretowania śladów i ludzi. Pięćdziesięcioletni Henry James i czterdziestoletni Sherlock Holmes. Postać prawdziwa i fikcyjna. Jedna pragnęła zakończyć swoje istnienie, druga wątpiła w swoją realność. Razem tworzyły niesamowity duet, w którym splatały się odniesienia do dzieł Henryego Jamesa i książek Arthura Conana Doyle’a. Klasyka przywitała klasykę.

Dan Simmons starannie przyłożył się do oddania ducha epoki początku lat dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku. Po krótkiej wizycie w Paryżu przeniósł za Atlantyk. Obserwowałam realia życia społecznego, gospodarczego, kulturowego, technologiczne osiągnięcia. Mnóstwo przybliżeń ówczesnych postaci, pisarzy, redaktorów, krytyków literackich, polityków, dyplomatów, sędziów, wojskowych, inspektorów policji, aktorów, architektów, lekarzy, podróżników, wspinaczy, badaczy, odkrywców i naukowców. Wkraczały do salonów, by dać świadectwo osobowości i życiowych doświadczeniach, były przedmiotem dyskusji w trakcie picia herbaty, rozsiewania dymu z cygar i fajek. Dorożki prowadziły po bogatych dzielnicach i biednych z wrzeniem anarchicznej atmosfery. 

Bezpośrednie zagrożenie życia prezydenta i ważnych osób z grona władzy, spisek o zasięgu międzynarodowym, próby odwrócenia spodziewanych tragedii, to jeden z wątków znakomicie rozbudowanej powieści. Drugi krążył wokół domniemanego samobójstwa kobiety sprzed siedmiu lat, zagadki o charakterze prywatnym, rozpracowywanej na zlecenie brata ofiary. Nie zabrakło istotnych napomknięć o Mycrofcie, bracie Holmesa, reprezentancie służb wywiadowczych, człowieka o wyjątkowych zdolnościach matematycznych i umiejętności logicznego myślenia, a przy tym cierpiącego na agorafobię. Pojawił się znak od profesora Jamesa Moriarty, „Napoleona zbrodni”. Czy faktycznie Holmes i jego największy wróg zginęli nad szwajcarskim wodospadem? 

Dan Simmons rewelacyjnie posiłkował się historią, literaturą, zdarzeniami, osobami i nastrojami. Stworzył niezwykłą mieszankę wciągającej przygody. Sekrety skryte w sekretach, przemilczane kłamstwa, tajemnice o wadze państwowej, fałszywe tożsamości, osobliwe pomniki cmentarne, perfidne szantaże i śmiałe zbrodnie. Wszystko mistrzowsko przeplatał, dbał o szczegóły nadające fabule uroku, klimatu i realizmu, nie zapomniał o szczypcie dobrego humoru i lekkości. Przenikał do umysłów bohaterów, naprzemiennie oddawał Henryemu i Sherlockowi narrację, stawiał na różnorodność opowieści, znakomicie poradził sobie z charakteryzacją pojawiających się osób.

Na przeczytanie „Piątego kiera” przeznaczyłam więcej czasu, aby niespiesznie raczyć się wbrew atakom niecierpliwego poznawania, delektować się ożywionymi dawnymi miejscami, postaciami i wydarzeniami, niczym podczas zabawy w przywoływanie duchów z nieskomplikowaną zagadką kryminalną, lecz zgrabnie budującą napięcie. Zachęcam do sięgnięcia po książkę, fantastycznie spędziłam czas, sporo się dowiedziałam, cieszyło wyłapywanie ciekawych aluzji. Interesująco było odwiedzić chociażby Światową Wystawę Kolumbijską, spektakularnie zorganizowaną w Chicago, w tysiąc osiemset dziewięćdziesiątym trzecim roku, w której udział wzięło czterdzieści sześć państw. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami tego autora ("Dzieci nocy", "Terror", "Abominacja", "Pieśń Bogini Kali") przedstawionymi na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 618 stron, premiera 08.03.2023 (2015), tłumaczenie Marek Król
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

piątek, 24 lutego 2023

WIDMA NAD INNSMOUTH

H.P. LOVECRAFT, BASIL COOPER, JACK YEOVIL, GUY N. SMITH, ADRIAN COLE, D.F. LEWIS, RAMSEY CAMPBELL, DAVID A. SUTTON, PETER TREMAYNE, KIM NEWMAN, BRIAN MOONEY, BRIAN STABLEFORD, NICHOLAS ROYLE, DAVID LANGFORD, Michael MARSHALL SMITH, BRIAN LUMLEY, NEIL GAIMAN

KRONIKI ARKHAM 2

„Może lepiej przebywać w niekończącym się śnie, niż żyć w prawdziwym koszmarze.”

Fantastycznie bawię się w klimatach mitologii Cthulhu, zawierają elementy niesamowicie podkręcające wyobraźnię, dotykające pierwotnego lęku, otaczające zatrważającą tajemnicą coś na wskroś obcego i nadprzyrodzonego. Nie tylko satysfakcjonujący wymiar literackiego odbioru, ale również źródło i dowody kreatywności różnych autorów. Howard Philips Lovecraft dostarczył szalenie plastycznej materii do tworzenia obrazów przenikających zmysły, powiązanych ze strachem, osobliwą podejrzliwością, zderzeniem wiary i faktów. Nic dziwnego, że wielu autorów czuje potrzebę sprawdzenia się w lovecraftowych widmach, pradawnych upiorach, istotach nie z tego świata wraz z ich mrocznym podejściem do człowieka. Jednym pisarzom wychodzi to lepiej, innym gorzej, ale niewątpliwie każde z zaprezentowanych opowiadań intrygująco dopowiada to, co dzieje się u ujścia rzeki Manuxet, rozbudowuje historię Innsmoth w Massachusetts, podsuwa nowe pomysły na spotkania z oficjalnymi mieszkańcami, Istotami z Głębi, przypadkowymi odwiedzającymi. Ichtioidalna rasa, płazie hybrydy i zwykły człowiek, taka mieszanka musi owocować potwornymi legendami.

„Widmo nad Innsmouth” nie ma sobie równych, imponuje bogactwem podszytych niepewnością zdarzeń, podejściem do prezentowania przedziwnej, zdeprawowanej, obrzydliwej i przerażającej rzeczywistości upadłego nadmorskiego miasta, tchnącego bluźnierczą zwyrodniałością, złem i śmiercią, prastarego portu otoczonego szerokimi połaciami słonych, jałowych i bezludnych bagien. Lovecraft oprowadza po miasteczku, nieobecnym na mapach, pomijanym milczeniem w przewodnikach, z nieczynną rafinerią złota i makabrycznie osobliwą historią. Wszechobecny smród rozkładających się ryb tworzy instynktowne bariery przed wkroczeniem na ulice, jednakże czytelnik i tak tam zagląda, penetruje przestrzenie, czuje nieodparte przyciąganie. Nikczemna, zdegenerowana i zatrważająca siła pozbawia mieszkańców władz umysłowych i wciąga w nienazywalną otchłań, najczarniejszą nieludzkość i upiorną aurę sennego koszmaru. Kumulacja osobliwych zdarzeń, wielka epidemia, kulturowy upadek, rządowe wyludnienie. Ezoteryczna sekta, łańcuch pogłosek, mnożące się plotki i przewrotne zakończenie, ściągają uwagę.

Stopień grozy opowiadań w dużym stopniu wynika z giętkości i wrażliwości wyobraźni czytelnika, podatności na owiane mgłą miejsca, ludzkie opowieści i odrażające tajemnice. „Deepnet” zaskakuje na plus uwspółcześnieniem historii, sięgnięciem do niecnych praktyk wielkich korporacji zajmujących się oprogramowaniem, z przebiegle realizowaną misją. „Dzwon Dagona” rozprawia o cyklicznym wybryku natury, wodorostach i pozornie niepowiązanych ze sobą ogniwach łańcucha wypadków i okoliczności. „Przejście” wybrzmiewa przywołaniem porzuconego syna przez ojca, przekazaniem pokoleniowej powinności wobec mrocznego boga i odkrywaniem okrutnej prawdy. „Za rafą” wspomina o wielkiej burzy, zakazanej wiedzy przechowywanej w odosobnieniu, tajemniczych kradzieży starych ksiąg, katastrofalnych bibliotecznych pożarach, ezoterycznych incydentach, zagadkowej śmierci dozorcy, a przede wszystkim zdumiewających dowodach prastarej cywilizacji w podziemnych tunelach uniwersyteckich. 

„Gruba ryba” wyśmienicie używa ironicznego humoru, rozgrywa akcję wojny na tle innej wojny, przedstawia poszukiwania dziedzica hazardu przez detektywa pracującego na zlecenie aktorki. „Kościół na High Street” wypełnia się istotami z innych porządków przestrzennych i zabobonną wiedzą tajemną, aby na koniec pozostawić frapującą niespodziankę. „Daoine Domhain” zajmuje listem z przeszłości. „Grobowiec Pryskusa” oprowadza po wykopaliskach archeologicznych. „Powrót do domu” nawiązuje do rumuńskiej rewolucji. „Widok na morze” łączy tragedię statku u wybrzeży z wakacyjnym ujarzmianiem lęku przed morzem. „Powrót do Innsmouth” jest w dużym stopniu kopią oryginalnej historii, lecz oferuje intrygującą finałową odsłonę. „Złoto Innsmouth” traktuje o zgubnych konsekwencjach gorączki złota. „Zostały tylko buty” wywołuje dreszcz grozy powiązany ze zniknięciami i niedopowiedzeniami. „Za kwadrans trzecia” osobliwie rozmawia z klientką w barze. „Dziedzictwo Innsmouth” bada genetyczne deformacje, konfrontuje wiarę z nauką. „To tylko znowu koniec świata” ujawnia wilczą samotność. 

Opowiadania warto poznawać w dłuższym cyklu, by nie wpaść w lovercraftowską monotonię i docenić indywidualną interpretację. Warto wejść również w "Szaleństwo Cthulhu", zbiór szesnastu opowiadań nawiązujących do kultowego tytułu "W górach szaleństwa" z czterema historiami grozy, "Zgrozę w Dunwich", piekielnie dobrą przygodę, "Obserwatorów spoza czasu", głosy z dalekiego kosmosu i dowodów obcego życia, "Przyszła na Sarnath zagłada", opowieściami niesamowitymi i fantastycznymi, "Koty Ultharu", które najlepiej czytać, kiedy księżyc zalewa moczary poświatą, a gwiazdy wysyłają światło, wówczas duch grozy zdaje się przenikać wszystko.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 650 stron, premiera13.04.2022 (1931-2013), redakcja Stephen Jones
tłumaczenie Maciej Płaza, Maciej Wacław, Janusz Ochab, Lesław Haliński, Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 19 lutego 2023

OBCY. WYJŚCIE Z CIENIA

[PRZEDPREMIEROWO]

TIM LEBBON

OBCY TRYLOGIA tom 1

„Trzydzieści siedem lat koszmarów – pomyślała. - A teraz, kiedy już nie śpię, koszmar obudził się razem ze mną.”

„Obcy. Wyjście z cienia” inicjuje oryginalną – nieopartą na scenariuszu – trylogię osadzonej w uniwersum Obcego ("Obcy", "Obcy. Decydujące starcie", "Obcy3", "Obcy. Przebudzenie"). Przyznaję, że przyjemnie odnajduję się w pierwszym tomie. Tim Lebbon zgrabnie konstruuje i atrakcyjnie przedstawia fabułę. Otrzymuję szeroką gamę incydentów splatających się w ciąg walki o przetrwanie i śmiertelny kontakt z obcą cywilizacją. Dalekie wyprawy ludzkości w kosmos nikogo już nie dziwią, stają się niemal normalnym trybem poszerzania przestrzeni, poprzez obecność na asteroidach, planetach i księżycach, wydobywanie cennych surowców i tworzenie przyczółków. Priorytetowe poszukiwanie obcych form życia – przyjaznych, wrogich, obojętnych.

Niegościnna planeta LV-178, rozmazana plama barw żółci, pomarańczu, brązu i krwistej czerwieni, smagana wirami równikowych burzy, gwałtownymi wiatrami i szalejącym piaskami, ze złożami trymonitu, najtwardszego i najmocniejszego materiału znanemu i pożądanemu przez człowieka. Wokół planety krąży badawczo-górnicza stacja kosmiczna „Marion”. I właśnie w jej przestrzeń wprowadza autor, poprzez nieoczekiwane przywołanie tajemnic z głębi planety, warto podkreślić, przybierających frapująco efektowne istnienia, i tragiczne konsekwencje ich odkrycia. Kiedy dwa transportowce próbują w trybie pilnym wrócić do bazy nagle wszystko wypełniają chitynowe potwory, doskonale znane z uniwersum Obcy. Zatem nie może zabraknąć Ellen Ripley, z tragiczną i pełną straty historią, ostatniej ocalałej z katastrofy „Nostromo”, doprowadzonej przez przebiegłą i podstępną sztuczną inteligencję z własną misją, do panicznie wzywającej pomocy „Marion”. Ani sny o potworach, ani aktywność w podziemiach, nie wróżą niczego dobrego i zbawiennego.

Fantastycznie poprowadzona dynamika akcji, cały czas coś się dzieje, nie brakuje mocnych scen. Chociaż scenariusz książki opiera się na stosunkowo prostych rozwiązaniach intrygi, to takiego właśnie oczekuję, trzymającego się klimatu uniwersum, sprytnie do niego nawiązującego, łączącego wątki i dbającego o napięcie wypełnione elementami grozy. I jak to z obrzydliwym i przerażającym Obcym, o wyjątkowych zdolnościach adaptacyjnych, kłopoty multiplikują się, śmierć zbiera obfite żniwo, narasta klaustrofobiczne wrzenie, a sytuacje bez wyjścia ratują nadzwyczajne pomysły i zbiegi okoliczności. I jeszcze poznanie „najbardziej niewiarygodnego odkrycia od czasu, gdy ludzkość po raz pierwszy poleciała w kosmos.” Tim Lebbon plastycznie opisuje sceny, swobodnie niesie opowieść, stawia na różnorodność postaci, ciekawie je nakreśla, na tyle głęboko, na ile jest to potrzebne do uwiarygodnienia fabuły. Lubię, kiedy w trakcie lektury z gatunku horror, pojawiają się mroczne ilustracje, a wykonane przez Macieja Kamudę sugestywnie oddziałują na wyobraźnię i przywołują nieprzeniknione zło. Uwzględnijcie w planach czytelniczych.

4.5/6 – warto przeczytać
horror science fiction, 420 stron, premiera 08.03.2023 (2013), tłumaczenie Maciej Wacław
ilustracje Maciej Kamuda
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

OBCY. PRZEBUDZENIE

ANN CAROL CRISPIN

OBCY tom 4 (OBCY: PRZEBUDZENIE, film 1997)

"Perfekcji jego organizmu dorównuje jedynie jego wrogość."

Trudno, aby książka powstająca na podstawie filmu, który notabene poznało się, czymś zaskoczyła, lecz "Obcy. Przebudzenie" sprawił wiele radości czytelniczej. Spodobał mi się klimat, w jakim prowadzona była fabuła, bezpośredniość w opisach scen mrożących krew w żyłach, a raczej wypalających krwią wszelkie materiały, umiejętne podgrzewanie ożywienia, coraz dotkliwszej klaustrofobii, podskórnego i namacalnego poczucia zagrożenia, zła z minuty na minutę przybierającego coraz bezwzględniejszą postać. Przekonująco oddano dychotomiczne i pełne napięcia emocje między Ellen Ripley i obcym.

Pomysł z wnikaniem do umysłów, relacjonowanie totalnego zagubienia i pogoni za pierwotnymi instynktami, zaliczyłam do udanych. Scenariusz zdarzeń był znany, ale i tak wciągnęłam się w opowieść, mocno podkręcała wyobraźnię, dobre science fiction. Książka bawiła, przenosiła w świat niezwykłości, nieprawdopodobieństwa, podświadomych lęków i zatrważających akcji. Reprezentowała obrazy z filmu i ujawniała indywidualnego pazura podgrzewającego atmosferę niepewności, niebezpieczeństwa i przerażenia. Szczegółowe opisy krwistych scen, jeśli ktoś lubi tego typu horrory z powodzeniem odnajdzie się w tym tytule, mnie się podobały, w końcu to horror.

Po dwustu latach od śmierci, Ellen Ripley dostała ponowną szansę istnienia. Ze szczątkowego materiału genetycznego jej i obcego, po dekadzie prób i błędów, naukowcom udało się odtworzyć ciało. Sklonowano Ripley jako nosicielkę embriona groteskowego stwora. Aby pozyskać osobnika pozaziemskiej istoty, skutecznej broni biologicznej, eksperymentatorzy przeprowadzili separację płodu z matką. Jednak wieź mentalna między matką i dzieckiem nie uległa zerwaniu. Kobieta w błyskawicznym tempie przypomniała sobie, kim była i jaki przyświecał jej cel. Laboratorium na statku badawczym "Aurigia", krążącym na dalekiej orbicie Plutona, stało się przerażającym obrazem rozpaczliwej walki o przetrwanie. Naukowcy, wojskowi i przemytnicy uwikłali się w coś przekraczającego wyobrażenia. Poprzednie tomy ("Obcy", "Obcy. Decydujące starcie", "Obcy3").

4.5/6 - warto przeczytać
horror science fiction, 350 stron, premiera 24.11.2021, tłumaczenie Maciej Wacław
ilustracje Maciej Kamuda, scenariusz Joss Whedon
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.