Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEDPREMIEROWO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEDPREMIEROWO. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2026

GRY PAMIĘCIĄ

[PRZEDPREMIEROWO]

GRZEGORZ MOTYKA 
W ROZMOWIE Z ANDRZEJEM BRZEZIECKIM


O POLITYCE HISTORYCZNEJ, POLSCE, UKRAINIE I ROSJI

" Jeśli ktoś lekceważy sprawy przeszłości, to ta w końcu bierze na nim odwet.”

Interesująco spędziłam czas z książką, wciągnęłam się w rozmowę dwóch historyków, entuzjastycznie podchodziłam do zakresu poruszanych zagadnień i teorii. Niekiedy zakres merytoryczny wykraczał poza moje historyczne zainteresowania, ale chętnie przyglądałam się im w ujęciu zaprezentowanym przez Motykę i Brzezieckiego. „Gry pamięcią” zachęcająco ukazały źródła i istotę fałszywych narracji historycznych, szkodliwość obrony hipotez na temat źródeł zbrodni, przykłady zapętlenia polityki i historii. W politycznej przestrzeni historia traktowana bywa jako narzędzie wzbudzania emocji, przekierowywania uwagi i mobilizacji społecznej. A przecież nawet najszczytniejszy cel nie powinien odkształcać fakty i prawdę w imię indoktrynacji. Książka przywoływała zagadnienia fałszowania przeszłości, zmieniania znaczenia wydarzeń, dopisywania kłamstw do życiorysów. Idealnie wstrzeliła się w niespokojny czas napięcia między Polską i Ukrainą w interpretacji narodowych bohaterów i uczestników ludobójstwa, i nie tylko.

Autorzy wspominali o rosyjskim rozgrywaniu mapy politycznej. Nie unikali ukazania polskich mrocznych czynów. Upominali się o świadomość konieczności prowadzenia dialogu, wyjaśniania kart historii i budowania porozumienia, w aspekcie społecznym, politycznym i historycznym. Ciekawie naświetlali inną niż sinusoidalnie popularyzowaną perspektywę spojrzenia na kogoś, coś, miejsce, zdarzenie lub kampanię informacyjną.Tytuł na jedno posiedzenie czytelnicze, dla uporządkowania wiedzy, przypomnienia faktów, wyjaśnienia postaw polityków, uchwycenia kontekstu prawdy historycznej, uczulenia na wyłapywanie celowo ukrytych prawd. Dobra okazja do przyjrzenia się wybranym zagadnieniom polskiej historii, tej przeszłej i obecnej, powiązanych węzłem ambicji, konsekwencji i potrzeb narracyjnych. Indeks nazwisk pomagał w poruszaniu się po publikacji, zaś płynna i zrozumiała narracja, wsparta wyjaśnieniami, zachęcała do przygody z książką i rzetelnym postrzeganiu polityki historycznej Polski, Ukrainy i Rosji.

4.5/6 – warto przeczytać
historia, 322 strony, premiera 08.07.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 24 stycznia 2026

POLSKA PIASTÓW

[PRZEDPREMIEROWO]  

PAWEŁ JASIENICA

RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW tom 1 

„Epoka naszej pierwszej dynastii stworzyła niezniszczalne fakty dziejowe (egzystencja narodu i jego państwo o zdecydowanym obliczu). Czasy późniejsze osiągały rzeczy równie trwałe, ale wyłącznie w dziedzinie kultury.”

Z przyjemnością odświeżam wiedzę o historii Polski, a skoro obecnie preferuję bardziej formę gawędziarskiej opowieści niż podręcznika i encyklopedii, chętnie sięgam po dzieła Pawły Jasienicy, eseje o dziejach naszego państwa. Interesuje mnie spadek w postaci poczucia własnej wartości pozostawiony przez poprzednie epoki. Śmiałe zamierzenia, spektakularne sukcesy, nieudane misje, dotkliwe porażki, wewnętrzna polityka targana konfliktami i ambicjami, relacje z innymi narodami. Nie przeszkadzają subiektywne odczucia autora wobec władców, ich zwolenników i wrogów, polskiego kleru, czeskiej, ruskiej lub niemieckiej nacji.

Szalenie ciekawie sięga się do wyników archeologicznych badań obejmujących pierwsze plemiona, z których stopniowo wyłaniały się pojęcia narodu i ojczyzny, pierwociny terytorialnej organizacji politycznej, wsi, miast i państwa. Ojczyzna powstająca ze zrośnięcia się wielu ojcowizn wymagała mnóstwo trudu, zabiegów i czasu. Piastowski rozdział dziejów Polski bogaty był w różnorodne zdarzenia, trendy i klimaty, Nie brakowało zdrad, okrucieństwa i zabójstw, sprzecznych lub zbieżnych interesów magnatów duchowych i świeckich, widowiskowych rozbić dzielnicowych i prób skondensowania ziem, stawiania czoła wrogom sąsiadom i tatarskim wtargnięciom. We wszystkim ujawniały się średniowieczne przeciwieństwa, mrok przeplatał się ze światłością, pogaństwo z chrześcijaństwem, bogactwo z biedą, zaściankowość ze sztuką europejską. Narracja niesamowicie wciąga, przystępnie opowiada, angażuje wyobraźnię, podsuwa ciekawostki, inspiruje do czerpania wiedzy z innych publikacji. Powrócę do książki za kilka lat, dla radości czytania i utrwalania informacji. "Polskę Piastów" wzbogacają ilustracje, mapki, tabele, chronologiczne zestawienia i cytaty ze znaczących dzieł dawnych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 480 stron, premiera 28.01.2026 (1960)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

wtorek, 20 stycznia 2026

OCALIĆ WZRUSZENIE

[PRZEDPREMIEROWO]

AUTOBIOGRAFIA POETYCKA

JAN TWARDOWSKI

"Człowiek sięga po pióro, żeby porozumieć się z innym człowiekiem. Wiersze to bardzo osobisty przekaz… człowiek dzieli się samym sobą… mają cudowną moc, mogą ocalić człowieka, ocalić coś ludzkiego.”

Po przestudiowaniu myśli na każdy dzień, ujętych w książce „Wszystko darowane”, Jana Twardowskiego, poczułam potrzebę powrotu i głębszego poznania wierszy księdza. Dlatego ucieszyłam się, kiedy Wydawnictwo Literackie wysunęło propozycję autobiografii poetyckiej „Ocalić wzruszenie”. Zanurzenie się w świadomej, pięknej i wzruszającej liryce przyniosło wiele satysfakcji. Nawet jeśli religijność nie przemawiała, to szanowałam postawę, wytrwałość i niezłomność w wierze. Zachwycił ludzki wymiar wierszy, dotykanie człowieczeństwa, zwykłej codzienności emocjonalnej, oraz umiejętność uważnej obserwacji i snucia wnikliwych refleksji. Wspaniale czytało się o dosłowności serca, o tym, że serce to jeszcze za mało, aby kochać, o łzie, która wybiegła i rozebrała się do naga, o nadziei stojącej obok rozpaczy, do której warto napisać odę, o tym, że milczą tylko prawda i nieszczęście, o wierze jako doświadczeniu, ufności jako zaufaniu, ocaleniu wspomnień i wzruszeń. 

Jakże wiele elementów składa się na treść życia, wszystko do czegoś zmierza, okazuje się ważnym przeżyciem, cierpienie zaś wyznacza drogę. Dom rodzinny, matka, szkoła, uświęcenie, uczniowie, parafia, kapłaństwo, modlitwa i odpowiedzialność. Ale również rachunek sumienia, wybaczenie, sprawiedliwość, ostatnie namaszczenie, śmierć i cmentarz. Jan Twardowski przepięknie wyrażał przemyślenia o różnych rodzajach samotności i postanowień. Mnóstwo w treści miłości do Boga, Jezusa i Matki Boskiej, podziwu dla zwykłej świętości, osobistej skruchy, optymizmu wspomagającego duszę. Utwory poświęcone przyrodzie zachwycały wyjątkowymi obrazami, nie miało znaczenia, kto był podmiotem, dominowała perspektywa cudów natury. Z wierszy powstających i publikowanych od tysiąc dziewięćset trzydziestego czwartego do dwa tysiące szóstego utworzyłam długą listę ulubionych. Lirykę cechowała uniwersalność przekazów, prostota formy i zrozumiałość treści. Trafiała do wyobraźni i serca. Podchwytywałam myśli z warstw poezji, czułam entuzjazm i podziw dla dowodów życia i kreacji świata. Wiele wierszy zestroiło się z moim wewnętrznym klimatem duszy (”Mrówko ważko biedronko”, „Pytam”, „Wiem, że nie wiem”, „Zapomni”, „Czas niedokończony”, „Prośba” i „Bałem się”. Zapamiętam „Modlitwę spowiednika”, „Rymowankę”, „Przyszła”, „Pytam”, „Szukam”, „Januszowi Korczakowi” i „Co zostało we mnie”). A na koniec perełki:

„Korepetycje” (1996):
Koniku polny
od nieważnych wierszy
naucz mnie od małego być mniejszym

„Jezu, ufam Tobie” (2006): 
Zamiast śmierci
racz z uśmiechem
przyjąć Panie
pod twe stopy
życie moje
jak różaniec


5/6 - koniecznie przeczytaj
autobiografia poetycka, poezja, 270 stron, premiera 21.01.2026 (1934-2006)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 13 stycznia 2026

UPARTE SERCE

BIOGRAFIA HALINY POŚWIATOWSKIEJ

KALINA BŁAŻEJOWSKA

"Czy nie lepiej, że (śmierć) przyszła szybko, zamiast straszyła latami?”

Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki, nie przypuszczałam, że po nią sięgnę, ponieważ kolejka tytułów do poznania bardzo długa, ale zaskoczyłam samą siebie, poczułam impuls, czy raczej podpowiedź intuicji, aby wziąć się za tę przygodę czytelniczą. Stwierdziłam, że posiadam jedynie skąpe informacje o poetce, zdobyte jeszcze w liceum w ramach kółka polonistycznego. Dlatego pomyślałam, czemu nie dowiedzieć się więcej, skoro pojawia się okazja. I to była bardzo dobra decyzja. 

Życie Haliny Poświatowskiej bardzo mnie wciągnęło. Niezwykły scenariusz trzydziestu dwóch lat, pogrążonych w ograniczeniach i uwarunkowaniach choroby serca, walce o normalność, w tym wydawałoby się zwykły oddech. Poetka zaimponowała odwagą i determinacją, by korzystać z każdego dnia, brać z niego, ile się tylko da, realizować się na większym poziomie niż pozwala serce. Życie w chorobie, świadomość możliwości nagłej śmierci, nieustanna obawa o własną kondycję, to ogromne wyzwanie, zatem nic dziwnego, że w różnych odcieniach kształtowała się osobowość Haliny, tym bardziej ze względu na wysoką wrażliwość, świadome odbieranie siebie, mocny dotyk świata. Nie było zatem dziwnym, że wytworzyła się postawa mająca tendencję do egoizmu, za sprawą okoliczności, mentalności i parasola ochronnego rozłożonego przez rodzinę, która już wcześniej przeżyła śmierć dziecka. Nie zdumienia pogoń Poświatowskiej za zdobyciem uczelnianego wykształcenia, gdyż od dziecka w większości skazana była na domowe nauczanie. Zrozumiałym aspektem stało się wyciskanie z życia jak najwięcej, również na płaszczyźnie miłości i przyjaźni, jako antidotum na myśli o śmierci, której oddech wyraźnie czuła się na piersi. 

Kalina Błażejowska starała się dotrzeć do jak najszerszego spektrum świadectw i informacji o poetce. Wczytywałam się w listy Haliny i fragmenty twórczości, jakże mocno przemawiały do duszy człowieka. Zwłaszcza, kiedy na planie pojawiały się liczne wizyty w szpitalach i pobyty w sanatoriach, przeplatane lub współistniejące z silnymi uczuciami do mężczyzn. Autorce udało się sprawić, że bohaterka biografii stała się kimś bliskim w odczuciach. Co więcej, miałam wrażenie, że dobrze rozumiałam duszę poetki, utożsamiałam się w z pewnymi życiowymi doświadczeniami, podziwiałam moc wypełniania pragnień, a najbardziej zdolność do codziennego funkcjonowania z zagrożeniem i ryzykiem, bólem i cierpieniem, poczuciem straty otrzymania szans na coś więcej. Obecna była nadzieja, moc trwania, nieokiełznana siła przetrwania. Dało to do myślenia, jak wiele z podarowanego czasu zmarnowałam, poszłam nie w tym kierunku, co powinnam, nie dążyłam bardziej stanowczo do tego, co chciałam i oczekiwałam. Ale może dopiero bliskość lub obecność choroby czyni nas bardziej spostrzegawczymi i świadomymi. Biografia zachęciła do odświeżenia znajomości twórczości Haliny Poświatowskiej, spojrzenia na nią z perspektywy życiorysu poetki, wyzwań postawionych przez los i szans danych samej sobie. „Uparte serce” to tytuł, po który warto sięgnąć, dużo wyciągnęłam wiedzy i materiału do przemyśleń. Doceniłam liczne fotografie zamieszczone w trzyczęściowej publikacji, dodatkowy element, zbliżał wizualnie do poetki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
biografia, 526 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

GROBOWA CISZA

[PRZEDPREMIEROWO]

PROKURATORKA BRYGIDA BOCIAN tom 3

RYSZARD ĆWIRLEJ

"Czarny nos (psa) poruszał się miarowo, wciągając powietrze nasycone zapachami niedostępnymi dla człowieka. Widać było, że wywąchał coś interesującego, znacznie ciekawszego od pieszczot.”

Poznałam pierwszy tom serii („Granica możliwości”), bardzo żałuję, że przeoczyłam drugi ("Pocałunek Judasza"), koniecznie do nadrobienia, bo właśnie przeczytany trzeci, zatytułowany "Grobowa cisza", sprawił wiele przyjemności czytelniczej. Byłam pełna podziwu dla zgrabnie i logicznie skonstruowanej fabuły, wielowątkowej, z mocnymi intrygami, udanie zaciekawiającej i wciągającej. To nie był kryminał do błyskawicznego czytania, owszem niecierpliwego pochłaniania scenariusza zdarzeń, ale też do doceniania drobiazgowo i starannie odmalowanego tła, dzięki któremu wytworzony klimat pozwolił na przywrócenie wspomnień z mojej nastoletniości i wczesnej dorosłości.

Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty drugi rok był punktem zwrotnym w polskiej rzeczywistości, przede wszystkim politycznej, gospodarczej i społecznej. Jak wiele się wówczas zmieniło, choć wciąż przy czepiających się przetrwania starych nawykach, przyzwyczajeniach i roszczeniach. Ryszard Ćwirlej znakomicie oddał ducha ówczesnych czasów, z jednej strony wyczekiwanych i pełnych nadziei przez ówczesne społeczeństwo, z drugiej perfekcyjnie mieszających prawdę z fałszem. Znaczące przemiany na szeroką skalę stwarzały doskonałe okazje do błyskawicznego wzbogacania się i zdobywania władzy, nie tylko w świecie przestępczym, i nie tylko przez sprytnych i dobrze poinformowanych. Powszechną tendencją okazało się zagnieżdżanie się na ciepłych posadach przez mniej zdolnych, ale łasych na kasę. Autor sugestywnie sportretował koktajl byłych pracowników milicji i aktualnych pracowników policji. Bohaterowie przekonywali profilami, postawami, zachowaniami i motywami. Ich bogactwo, różnorodność i barwność zdecydowanie na plus dla powieści. Żałowałam jedynie, że mały był udział w detektywistycznej historii kluczowej postaci serii, chciałabym ją bliżej poznać i cieszyć się solidniejszą znajomością.

Leśniczy przeglądający teren, po polowaniu zorganizowanym dla pracowników banku, odnalazł ciało postrzelonego człowieka. Policja miała kłopot z ustaleniem tożsamości ofiary. Pojawił się cynk o dużym transporcie alkoholu z Niemiec do Polski. To tylko początek ciągu krwawych i wysokoprocentowych zdarzeń na wielkopolskiej ziemi. Prokuratora i śledczy, zwłaszcza komisarz Mariusz Blaszkowski, nie mieli łatwo z prowadzeniem sprawy. Im głębiej w nią wchodzili, tym bardziej skomplikowana jawiła się w ich oczach. „Grobowa cisza”, cisza głośniejsza niż krzyk, to solidnie przygotowany kryminał, z intrygującym pomysłem na wielowątkową fabułę, szerokim spektrum bohaterów, przekonująco odmalowanym tłem historycznych przemian, wyostrzonym pazurem humoru. Dostarcza bardzo dobrej intelektualnej rozrywki, zwłaszcza dla czytelników ceniących zrównoważenie intrygi i akcji, wyrobiony i przystępny styl narracji, wyraziste opisy i nawiązania do niedawnej przeszłości Polski. Liczę na to, że prokurator Brygida Bocian będzie uczestniczyć w czwartym tomie w większej ilości scen, wypatrując wśród przestępczego świata kryminalnego kąska do upolowania, a może obrośnie w bardziej kolorowe obyczajowe pióra. Zerknij też na wrażenia po spotkaniu z "Ostatnią drogą" i "Brudną forsą", seria o Anecie Nowak

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 446 stron, premiera 14.01.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

poniedziałek, 22 września 2025

KSIĘŻYCOWY PYŁ

[PRZEDPREMIEROWO]

ARTHUR C. CLARKE

„Umysł ma wiele psów stróżujących i chociaż czasem szczekają bez potrzeby, mądry człowiek nigdy nie ignoruje ich ostrzeżenia.”

Przyjemna przygoda, prosta, ale wciągająca, bez udziwnień, za to z wizją kosmicznych podróży człowieka. Ludzie w dziesiątkach tysięcy zamieszkują bazy miasta na Księżycu, przemieszczają się między planetami, jednak wciąż, pomimo badań naukowych, mało wiedzą o naturalnym satelicie Ziemi. Niektóre obszary księżycowego krajobrazu pozostają nieznane, zaskakują odkrywców, pionierów, badaczy, firmy nastawione na biznes, turystyczny jak w przypadku tej historii. Ludzie szybko zapominają, że Księżyc to dziwny i piękny świat, potrafi zachwycić i okazać się bezwzględnym zabójcą.

Scenariusz zdarzeń nie należy do skomplikowanych. Dwadzieścia dwie osoby, po nagłym wstrząsie księżycowej materii, pochłania pył o specyficznych właściwościach. Wycieczka turystyczna, baza do cudownych wspomnień, za sprawą naturalnego kataklizmu, staje się walką o przetrwanie. Monotonna, pozbawiona cech szczególnych, powierzchnia Morza Pragnienia, nie ułatwia pracy ekipie poszukiwawczej. Pat Harris, kapitan uwięzionego pojazdu, stara się za wszelką cenę nie tracić ducha i nadziei na ocalenie pasażerów. Zdaje sobie sprawę, że szanse na przeżycie są minimalne a sytuacja wymaga walki nawet z groźnym przeciwnikiem.

Obserwuję próby bohaterów utrzymania się przy życiu od strony fizycznej i psychicznej. Zachowania ofiar trzęsienia atrakcyjnie ukazują mentalność i naturę człowieka w przerażającej sytuacji praktycznie bez wyjścia. Odzywają się naturalne instynkty, ambicje i pragnienia, do głosu dochodzą różne temperamenty, ale też rodzi się coś szczególnego. Athur C. Clarke frapująco ukazuje łatwość, z jaką ludzie zapominają ziemskie wspomnienia, wystarczy kilka pokoleń, aby historia macierzystej planety zatarła się w pamięci, świadectwach i podręcznikach. Jest w tym coś surowo prawdziwego a zarazem przewrotnego. Daje do myślenia z perspektywy życia jednostki, cywilizacji i gatunku ludzkiego. Co więcej, aby docenić własny świat ludzie muszą zobaczyć go z kosmosu. Przekazy powieści wciąż pozostają aktualne, nie starzeją się.

Autor interesująco, w żartobliwej odsłonie, przedstawia społeczną fascynację spiskowych teorii powiązanych z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Socjologiczne spojrzenie na to, co działo się w amerykańskiej mentalności lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Liczyłam na odmienne brzmienie finałowej odsłony, lecz nie narzekam, elementy księżycowej układanki dobrze do siebie pasują, chociaż pod koniec czuć pospiech dopasowywania. Ciekawie spogląda się na przyszłe wizje znajomości kosmosu i technologie zdobywania, biorąc pod uwagę, że książka powstała w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym roku. Nauka bardzo rozwinęła się, ale natura człowieka niczym nie zaskakuje. Z jednej strony to atut, specyficzna pewność, trwałość i znajomość, z drugiej coś ograniczającego, zawadzającego i kolidującego z planami ekspansji. 

Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Wszystko jest iluzją", "Filmowy wehikuł czasu", "Poranek dnia zagłady", "Najazd z przeszłości", "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 284 strony, premiera 23.09.2025 (1961), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

W GŁĘBINIE

[PRZEDPREMIEROWO]

WILL DEAN

„Wyglądaj na silnego, gdy jesteś słaby, i na słabego, gdy jesteś silny.”

Książka miała w sobie coś, co sprawiało, że zanurzyłam się w jej głębinach z poczuciem zagadkowo spędzanego czasu. Odczuwałam grozę sytuacji, w której znalazła się główna bohaterka, narratorka opowieści. Intensyfikujący się strach przed czymś co nie powinno stać się, niemożność decydowania o własnym losie, całkowite uzależnienie od załogi. Will Dean poradził sobie z intensyfikowaniem niepokoju i kryminalnej intrygi. Oddał atmosferę zaglądania w otchłań czegoś, co przyciągało i jednocześnie niszczyło krok po kroku. Z jednej strony środowisko zmieniające perspektywę postrzegania, z drugiej ludzki umysł walczący o przetrwanie. Nie wiadomo było, czego bardziej bać się, oceanicznych zagrożeń czy intencji człowieka. Intryga stwarzała pole do interpretacji źródeł postaw postaci. Nić tajemnicy oplatała poznawane prawdy, a źródło światła niewiele ujawniało. Finałowa odsłona także niosła w sobie coś zwodniczego i zdradliwego.

Dobrze bawiłam się przy thrillerze ze sprawnie rozbudowaną sferą psychologiczną i atrakcyjnie zróżnicowanymi postaciami. Co prawda, w pewnym momencie schemat incydentów scenariusza zdarzeń powielał się, jednakże nie czułam znudzenia a frapującą ciekawość. Atrakcyjny pomysł na fabułę, zręczne oddanie specyfiki nurkowania głębinowego i wszelkiego niebezpieczeństwa z tym powiązanego, to mocne atuty powieści. Sześciu nurków głębinowych zostało zatrudnionych przez spółkę naftową do prowadzenia przez niemal miesiąc prac sto metrów pod powierzchnią wód Morza Północnego. Kiedy słona woda i ropa naftowa sterowały życiem głębinowym wszystko mogło zmienić się w mgnieniu oka. Zamknięta ciasna przestrzeń nie była niczym nowym dla „szczurów komorowych”, a jednak niemal od początku nie wszystko szło zgodnie z planem. Do niemogącej tolerować żadnego błędu walki z przeciwnościami morskiego środowiska docierała przerażająca świadomość konieczności walki o przetrwanie w zagrożeniu z ludzkich rąk. Kiedy jeden z nurków został odnaleziony martwy, nikt nie spodziewał się kierunku, w jakim potoczą się losy innych. „W głębinie” wsysało w katastroficzny wir mrocznych czynów, klaustrofobiczną mieszankę lęków, nienasycony nurt zwodniczej ludzkiej wyobraźni. Przydatny okazał się mini słowniczek nurkowania głębinowego i poglądowy schemat jednostki wsparcia dla grupy nurków.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 336 stron, premiera 23.09.2025 (2024), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

GENERACJE

[PRZEDPREMIEROWO]

NOAM JOSEPHIDES

„Gdy kamień trafia na kamień, zwycięża twardszy. Gdy kamień trafia na wodę, czas nie pozwoli mu zwyciężyć.”

Propozycja czytelnicza, po którą warto sięgnąć, zanurzać się w kosmicznej przestrzeni, przemykać wraz z wędrowcami w pojeździe przez gwiezdną przestrzeń, wnikać w mroczną naturę człowieka. „Thetis”, wielopokoleniowy statek kolonialny, sto osiemdziesiąt lat wcześniej odleciał ze zdewastowanej przez człowieka Ziemi, aby rozpocząć nowy etap w dziejach ludzkości. Gwałtowny upadek ojczystej planety, targanej dewastacją środowiska i politycznymi konfliktami, wymusił szukanie nowego domu dla homo sapiens. Jednak uwarunkowania kosmicznej podróży, obliczonej na wiele pokoleń, bez kontaktu z umierającą Starą Ziemią, według zamysłu projektantów i naukowców miały przyczynić się do powstania nowej generacji rodzaju ludzkiego. Egalitarnego społeczeństwa, cywilizacji bazującej na równości, jedności i jawności. Czy faktycznie nowe mentalnie społeczeństwo mogło rozkwitnąć w ograniczonej przestrzeni, przy limitowanych zasobach, w warunkach ścisłego planowania populacji i w oderwaniu od chaotycznej Natury?

Noam Josephides zaproponował czytelnikowi nie tylko intrygującą mieszankę przygody, kryminału i sensacji, ale również sporo ciekawego materiału do przemyśleń o kondycji ludzkości, naturze człowieka, religijnych potrzebach, sposobach zarządzania, poczuciu odpowiedzialności, jasności prawdy, trwałości wartości będących filarem trwania, uwarunkowaniu koniecznych zmian. Dotychczasowe osiągnięcia ludzkości, z jednej strony świadectwa postępu, z drugiej brak zaufania wobec nas samych i naszych dzieł, chociażby maszynowo generowanych obrazów, tekstów i głosów w komunikacji. Thetanie zawieszeni w pauzie rozwojowej w oczekiwaniu na podbój nowej planety czuli się żeglarzami w morzu potencjalnych porażek, z nadzieją na zapanowanie nad przyszłością, na sukces misji. Kolosalna odpowiedzialność i minimalizacja decyzji jednostek o własnym losie, nawet jeśli rozłożone na kolejne pokolenia, ciążyły w każdym aspekcie życia, ale były jedyną szansą na długoterminowe przetrwanie gatunku ludzkiego. Ogromne zagrożenie, czy homo infinitus nie podąży tą samą trajektorią, od oświecenia do unicestwienia, którą poznały wszystkie kultury w ciągu ostatnich dziesięciu mileniów? Czy wystarczy dekada pokoleń, aby skutecznie uporać się z każdym problemem i wyzwaniem?

Kiedy Sandrine Liet, starsza archiwistka, wychowana w duchu bezgranicznej wiary w stałe podstawowe wartości bezkonfliktowego thetańskiego społeczeństwa, natknęła się na coś wymykającego się przyjętym wzorcom i zasadom, postanowiła przyjrzeć się temu bliżej. Stopniowo prywatne śledztwo przyjmowało coraz bardziej kanciaste formy półprawd i kłamstw. Manipulacja rozprzestrzeniała się w zastraszającym tempie, zaś niebezpieczeństwo przybierało namacalną postać. Główna bohaterka nie wybierała chwili, w której jej życiowe priorytety zastały poddane ciężkiej próbie, ale determinacja i ambicja stały się jej sprzymierzeńcami. Niekiedy młoda kobieta zaskakiwała naiwnością myślenia i działania, ale tłumaczyła to wszechobecna społeczna i misyjna indoktrynacja. Autor atrakcyjnie podgrzewał gęstą atmosferę mroku żelaznych ludzkich przywar i wad, odwiecznych ambicji i dążeń. Nie wszystkie elementy scenariusza zdarzeń w pełni przemawiały. Czasem szły na skróty w opisie akcji i motywacji postaw postaci, lecz współtworzyły frapujący obraz spisków, głębi tajemnic, wypaczenia wiedzy. Przyjemnie spędziłam czas, wciągnęłam się w fabułę, zaprzyjaźniłam z bohaterami, polubiłam bezkresną kosmiczną podróż, rozmyślałam nad ideą i konstrukcją człowieka nowej generacji.

5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 526 stron, premiera 12.08.2025 (2024), tłumaczenie Maciej Szymański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 12 maja 2025

OSTATNI GOŚĆ WESELNY

[PRZEDPREMIEROWO]

JASON REKULAK

„Człowiek może łatwo we wszystko uwierzyć, jeśli zależy od tego jego pensja.”

Bardzo mi się podobało. Trudno wskazać, czy w perspektywie thrillera, czy obyczajowej otoczki, obie miały w sobie coś, co mocno wciągało oryginalnością i dopracowaniem. Gdzieś między nimi do głosu dochodziły ciekawie zaprezentowane społeczne aspekty nierówności i uprzywilejowania. Powieść zrobiła wrażenie przemyślanej, sięgającej wyżej niż przeciętny dreszczowiec, stawiającej na atrakcyjną psychologiczną oprawę. Relacja ojca z córką stanowiła wciągający wątek rozpracowywany z kilku ujęć, w tym dramatycznie przedstawiającej się przeszłości i niepewnie rozwijającej się teraźniejszości. Zaangażowałam się w śledzenie związków i zależności między postaciami. Nieprzewidywalność w ujęciu charakterologicznym nadawała ciekawych barw przybliżanej historii. 

Miło przywitałam klimat niepokojącej izolacji, narastającego napięcia, mnożenia się ciemnych tajemnic i mrocznych sekretów. Jakby wszystkiego było mało, Jason Rekulak fantastycznie wplótł w fabułę humorystyczne scenki, uczynił to lekko i swobodnie, z wyczuciem i smakiem, nie przeciągał struny ironii i żartobliwości, nadawał cechy realności i zestawiał z posępnymi sygnałami głównego nurtu narracji. Sięgając po „Ostatniego gościa weselnego” przygotujcie się na wciągające rozpracowywanie trudnej rodzicielskiej miłości, zderzenie dwóch światów moralności i życiowych wartości, docieranie do niepokojącej prawdy. Podążać będziecie tropem zatroskanego ojca, próbującego przyjść na ratunek dziecku, tracącego coś niesamowicie ważnego, ale zyskującego coś nieoczekiwanego. Czy może być lepsza okazja do pogodzenia się Franka i Maggie niż ślub jedynaczki z synem miliardera? Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z inną książką tego autora, "Tajemne rysunki", którą miałam okazję poznać dwa lata temu.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 394 strony, premiera 13.05.2025 (2024), tłumaczenie Anna Reszka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

niedziela, 9 lutego 2025

BRUDNA FORSA

[PRZEDPREMIEROWO]

RYSZARD ĆWIRLEJ

ANETA NOWAK tom 6

„Historia mająca swoje początki w czasach PRL-u i jej zakończenie całkowicie współczesne.”

Drugie spotkanie z twórczością Ryszarda Ćwirleja, pierwsze w ramach poznawania piątego tomu serii z udziałem Anety Nowak („Ostatnia droga”), również zaliczyłam do udanych i zajmujących. Co prawda, nie przepadam za szybkim odsłonięciem kart w ramach rozgryzania zagadki kryminalnej, ale i tak dałam się wciągnąć, nie tyle samą intrygą, warto podkreślić, że logicznie i przekonująco poprowadzoną, co jej wielowarstwową otoczką. Odpowiadało mi przebywanie w głównym nurcie scenariusza zdarzeń w dwa tysiące czternastym roku i zaglądanie od czasu do czasu w lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. Dla mnie znajome klimaty powiązane z nastoletniością i młodością, dlatego doskonale rozumiałam ich specyfikę, często trudną do wyczucia dla młodszych pokoleń. Transformacja z jednego systemu na drugi stwarzała doskonałe okazje do biznesowych karier dla tych, co uniknęli rozliczenia za swoją wcześniejszą działalność powiązaną z bezpieką i przestępczością. I chociaż „Brudna forsa” wydawała się zwykłym kryminałem, to odzwierciedlanie przez nią dawnej i nieco późniejszej przeszłości wnosiło ciekawą i solidnie umocowaną wartość dodatnią.

Podobały mi się drobne, ale jakże wymowne, ironiczne wstawki czegoś na kształt zwięzłego i celnego komentarza sytuacji, strzały interpretacyjnej w zdarzenia i zachowania. Przyłapałam się na tym, że chętnie wyczekiwałam na nie i poddawałam w myślach rozwinięciu. Nie do końca rozumiałam dlaczego tak a nie inaczej potoczyła się scena napadu, motyw oszczędzenia kogoś. Trochę kłóciło mi się to z tworzonym portretem psychologicznym czarnego charakteru. Natomiast główna bohaterka została mocniej osadzona w sposobie myślenia i prezentowania emocji niż to miało miejsce w poprzedniej odsłonie serii. Tak funkcjonująca prywatnie i zawodowo Aneta Nowak mogła liczyć na moją sympatię i akceptację. Co do intrygi, to liczyłam na większe przyciąganie, intensywniejsze oddziaływanie na wyobraźnię, silniejsze pogmatwanie wątków. Jednak w dużym stopniu niedosyt ten został nakarmiony zgrabnymi elementami sensacji. Nie zabrakło pożądanego ryzyka, trzymania w niepewności, ale także z wyczuciem poprowadzonego czarnego humoru. I jeszcze sporo odwołań w dialogach do wielkopolskiej gwary wyjaśnianych w przypisach na marginesach dolnych stron. Słowa, z którymi wcześniej rzadko miałam okazję się spotkać, teraz znakomicie dopełniły obraz regionu miejsca akcji. A sporo działo się w sprawie napadu na pojazd przewożący gotówkę. Aneta Nowak, śledcza poznańskiej komendy, wraz ze współpracownikami, miała co robić, aby dotrzeć do prawdy. Niezwykła przenikliwość, bystre kojarzenia faktów, trafne wyciąganie wniosków, oraz niekonwencjonalne działanie, kolejny raz stały się jej sprzymierzeńcami. Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii o prokurator Brygidzie Bocian ("Granica możliwości"), która pojawiła się w "Brudnej forsie".

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 416 stron, premiera 12.02.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 23 stycznia 2025

TEN, KOGO KOCHASZ, NIE UMIERA

[PRZEDPREMIEROWO]

ANNA PLATT

„Przeszłość łomocze we mnie jak drugie serce.” John Banville

Anna Platt atrakcyjnie wymieszała kilka wątków, naprzemiennie prowadziła ich ścieżkami, równocześnie ukazywała czytelnikowi punkty styczne. Początkowo wydawało się, że będzie to intryga jakich wiele, opierająca się na sprawdzonych schematach konstrukcji, a jednak im głębiej wchodziłam w powieść, tym bardziej przekonywałam się, że scenariusz zdarzeń należy do nietuzinkowych. Spodobała mi się oryginalna zabawa w umiejscawianie różnych scen na osi czasu, domyślanie się, kiedy prawda ukaże się z właściwej perspektywy przeszłości i teraźniejszości. Autorka zdecydowała się oddać prowadzenie narracji trójce bohaterów. Możliwość bliższego indywidualnego zapoznania się z osobowościami, przeżyciami, motywami i tajemnicami podniosiła walor przygody czytelniczej, chociaż nie ukrywam, że liczyłam na większą wnikliwość. Ciekawie poprowadzony aspekt kryminalny zaliczyłam do pozytywów książki. Odpowiadało mi, że w każdym wątku dominował nieco inny klimat obyczajowy. Czasem wydawało się, że za dużo przypadało w udziale incydentów na jedną postać, ale za jakiś czas okazywało się, że pisarka zgrabnie wszystko równoważyła. 

Thriller atrakcyjnie trzymał napięcie, nie zapierał dech w piersi, ale z przyjemnością podążałam tropem prawdy. Bianca, młoda kobieta pracująca w wydawnictwie, niekoniecznie zdobyła sympatię, lecz rozumiałam z czym się mierzyła i jak mocno musiała wejść w długie cienie rzucane przez los. Z kolei Shane konfrontował się z zewnętrznym mrokiem, ciężkimi sekretami skrywanymi przez bliskich przez wiele lat. Źródła strachu mężczyzny przenikały odbiorcę. Korzystnie wykreowany bohater. Najbardziej zżyłam się z Leną, pięćdziesięcioletnią wdową, poszukującą spełnienia w marzeniach, próbującą chwytać drugą szansę od losu. Zastanawiałam się, dlaczego Anna Platt tak wiele zrzuciła na jej barki, ale gdyby nie to, podejrzewałam, że kobieta nie wzbudziłaby tyle trwożnej niepewności i mieszanych odniesień. Autorce udało się zręcznie poprowadzić rykoszetem i odrzutem. Starannie dopracowała obie części powieści od logicznej strony. „Ten, kogo kochasz, nie umiera” była przygodą czytelniczą, która za pośrednictwem życia bohaterów wnikała w aspekty przeznaczenia, wolnej woli, sumienia, skrytych dążeń i niezrealizowanych marzeń. Dostarczała przyjemności przy poznawaniu i składaniu wszystkiego w całość, zaskakiwała czasową grą, wypełniała odcienie żalu i tęsknoty, śmiało dotykała mrocznej natury człowieka, ale równocześnie pięknie poruszała się w miłości, nadziei i wyczekiwaniu.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 332 strony, premiera 23.10.2024 (2023), tłumaczenie Agata Teperek
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

środa, 22 stycznia 2025

DLATEGO KŁAMALIŚMY

[PRZEDPREMIEROWO]

KARIN SLAUGHTER

WILL TRENT tom 12

„Will zamarł. Tym razem nie miał żadnych wątpliwości. Krzyk był na tyle wyraźny, by stwierdzić, że pochodzi z ust kobiety.”

Karin Slaughter proponuje książki, w których wyśmienicie odnajduję się. Podchodzą klimatycznie, wciągają odważną fabułą, prezentują nietuzinkowych bohaterów, a przy tym dostarczają materiału do głębszych ciekawych spostrzeżeń i interpretacji. Wszystkie poznane tytuły otrzymują ode mnie wysokie noty („Zapomniana dziewczyna”, "Ostatnia wdowa", Moje śliczne", Ofiara", "Dobra córka", Układanka", "Milcząca żona", „Fałszywy świadek”). 

Również „Dlatego kłamaliśmy” zaliczam do udanych przygód czytelniczych, wciągających fabułą, budzących niepewność co do losów postaci, wystawiających na próbę w dociekaniu prawdy. Narracja na wysokim poziomie stylistycznym, można śmiało pisać, że sama niesie. Za sprawą dbałości o szczegóły oddziałuje na wyobraźnię, pozwala wczuć się w przeżycia bohaterów i podchwycić klimat scenerii. Karin Slaughter, jak to ma w zwyczaju, dokłada wszelkich starań, aby postaci okazały się pełne i wyraziste w kreacji. Ich barwność i różnorodność zdecydowanie na plus. Intryga atrakcyjnie zapętlona, dostarczająca wahań interpretacyjnych odnośnie zachowań, postaw i motywów. W dwunastym tomie dość szybko trafiam na właściwy detektywistyczny ślad, nie do końca udaje się autorce długo trzymać zakryte karty prawdy. Niekoniecznie też środkowa część powieści daje silnego wiatru w skrzydła poznawania, wiele się dzieje, często dynamika mocno podkręcona, lecz zdarzenia wydają się lekko przeciągane. Tym niemniej, łatwo się zanurzyć w „Dlatego kłamaliśmy”, angażuje wyobraźnię i emocje, zachęca do snucia przypuszczeń, wiedzie intrygującym klimatem.

Odizolowany od reszty świata górski pensjonat, na którego terenie dochodzi do wyjątkowo makabrycznego morderstwa. Will Trent, kluczowa postać serii, i jego poślubiona dwa dni wcześniej żona, Sara Linton, znajdują się w oku cyklonu zbrodni. Dla nich to już koniec podróży poślubnej a początek śledztwa, trudnego ze względu na mnogość sekretów właścicieli i gości pensjonatu. Jako agent specjalny w biurze śledczym i lekarka sądowa nie mogą stać obojętnie wobec tego, czego są świadkami. Trzeba przyznać, że autorka nie oszczędza postaci, zwłaszcza jednej kobiecej, tyle nieszczęścia i cierpień jej przypisuje, i o takim ciężarze gatunkowym, że powstaje wrażenie nieprawdopodobieństwa. A mimo wszystko, postać szalenie wciąga, ciekawie podąża się tropem osobowości, temperamentu, przeżyć, ambicji i marzeń. Jej smutna przeszłość sprzed siedemnastu lat kładzie się długim cieniem na wszystkim, co ją otacza i determinuje, oraz kim się staje. Różne złe rzeczy zdają się wieść prym w fabule, odciskać się na losach bohaterów, splatać ze sobą życia. Atrakcyjnie się to wszystko rozsupłuje i dociera do najbardziej wrażliwych stron ludzkiej duszy.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 500 stron, premiera 23.10.2024, tłumaczenie Piotr Cieślak
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

wtorek, 22 października 2024

LAS BIRNAMSKI

[PRZEDPREMIEROWO] 

ELEANOR CATTON

„Miasteczko Thorndike, leżące po północnej stronie przełęczy u stóp gór Korowai, z jednej strony graniczyło z jeziorem, z drugiej z Parkiem Narodowym Korowai. Po zamknięciu przełęczy powstał tu prawdziwy ślepy zaułek...”

Ciekawa propozycja czytelnicza, z zainteresowaniem podążałam szlakiem intrygi, kilka obrotów spraw zaskoczyło mnie zachęcająco podkręcając wyobraźnię. Eleanor Catton wciągnęła w fabułę sporo rozważań o filozoficznym podłożu, wzbogaconych polityką, biznesem i ochroną środowiska, które nastrajały refleksyjnie, choć zdarzały się również mniej inspirujące intelektualnie wstawki. Tym niemniej, powstał ciekawy obraz w pewnym stopniu odzwierciedlający kondycję współczesnej cywilizacji. Niesymetrycznie podzielone na warstwy społeczeństwa, skrajna koncentracja władzy, przywileje jedynie po stronie zagęszczonego kapitału finansowego. 

Początkowo bardzo ujęła mnie oprawa psychologiczna postaci, każda barwna, atrakcyjna, z detalami prześledzona. Jednak zbliżając się do końca powieści, zwłaszcza w trzeciej części, stopniowo zatracały wyrazistość, zaś postawy wymykały się prawdopodobieństwu. Scenariusz zdarzeń narzucał na uczestników opowieści duży ciężar, co zawsze jest mile wyczekiwane przez czytelnika w tym gatunku literackim, lecz poczułam lekkie zawiedzenie, że autorce nie do końca udało się utrzymać bohaterów w obszarach przyporządkowanych ról. Ale doceniłam prowadzenie psychologicznej ścieżki, zwłaszcza kilka naprawdę interesująco przeprowadzonych dwudzielnych w odbiorze postaw. Rewelacyjnie wykreowana Shelley. Jako jedynej wierzyłam aż do finału. Przekonywała naturalnością i bezpośredniością. Mira frapująco wymykała się ocenie. Eleanor Catton sprytnie stopniowo odkrywała jej prawdziwe oblicze, co więcej, sama postać długo nie wiedziała, kim tak naprawdę jest. Tony wypadł nieco niepewnie, z jednej strony nieśmiało, z drugiej na fali szturmu w pogoni za prawdą. Robert nie stanowił wyzwania w odszyfrowywaniu osobowości. Mocną stroną mężczyzny okazała się nieprzewidywalność działań, ale nie intencji, co miało swój urok zmieszany z jedynie lekką niepewnością. 

Pisarka postawiła na zgrabne podkręcanie sensacyjnych nut, odpowiednie ich dawkowane w przemyślanych momentach. Czytelnik nie natrafiał na schowane głęboko tajemnice, mógł śmiało zaglądać, co się pod nimi kryło, to bohaterowie musieli być prowadzeni do konfrontacji z prawdą. Thriller potrafił długo tkwić w jednym miejscu i na jednej scenie, by za chwilę mocno dynamizować akcję. Zgrabnie wchodziło się w odczucia naprzemiennie prezentowanych postaci. Zakończenie powieści satysfakcjonujące, chociaż jeden element niepotrzebnie został wtrącony, ale to właśnie on pozwolił autorce dokonać pewnych roszad i rozliczeń. Jeszcze przez jakiś czas będę myślała o książce, uwzględniła pierwiastki warte dalszych rozpatrywań, a z pewnością bliższego poznania roli Nowej Zelandii na mapie świata, kraju przyciągającego uwagę ludzi z najwyższej hierarchii bogactwa i możliwości. „Las Birnamski” jako thriller psychologiczny spodoba się odbiorcom ceniącym nietuzinkowy pomysł na fabułę, mocne rozbudowanie osobowości postaci i głębokie spojrzenie w ludzką motywację. Nowa Zelandia, dwa tysiące siedemnasty rok, trzęsienie ziemi odcięło od cywilizacji kawałek lądu. Miliarder realizował biznesowy plan. Grupa aktywistów zajmowała się ogrodnictwem. Wybuchowa mieszanka interesów, planów i korzyści, a na dalszym planie ochrona nowozelandzkiej przyrody.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 490 stron, premiera 23.10.2024 (2023), tłumaczenie Maciej Świerkocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

niedziela, 6 października 2024

ZANIM ZABIJESZ MOJĄ ŚMIERĆ

[PRZEDPREMIEROWO]

RYSZARD OLESZKOWICZ

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.”

Przygoda czytelnicza spodobała mi się, przyjemnie przechodziłam przez nią, natychmiast dałam się wciągnąć w akcję. Wypełniona intrygującym suspensem, zgrabnie rozpisanymi sensacyjnymi scenami, dynamicznie zmieniającym się tłem scenariusza zdarzeń. Ryszard Oleszkowicz zaczerpnął wiele elementów z prawdziwych miejsc, osób i wydarzeń, i zręcznie przeniósł do fikcji. Zapewnił dodatkowy dreszcz emocji nawiązując do czyhających za wschodnią granicą zagrożeń politycznych. Powieść nasycona szpiegowskim klimatem, bezwzględną grą pod presją czasu. Czternaście ładunków bombowych rozmieszczonych w kluczowych punktach polskiej infrastruktury. Stolica areną diabolicznych machinacji rosyjskich agentur. Autor sprawnie przeprowadzał po niuansach różnych organizacji i instytucji, dbając o precyzyjność nazewnictwa i nazw własnych, co odzwierciedlało jego doświadczenie w funkcjonowaniu w polskich służbach specjalnych. 

Grupa osób powiązana z sekcją przeciwrosyjską Agencji Wywiadu barwnie się prezentowała. Udało się wykreować wyraziste postaci, szczególnie Ida i Krzysztof przekonywali zachowaniami i postawami, chociaż wcale nie zawsze się z nimi zgadzałam. Nawiązania do miłosnych relacji dobrze wypadły w mieszance emocji i obrazów, dojrzałe podejście do skomplikowanej natury człowieka. Niedosyt czułam na płaszczyźnie głębszego rozpisania terrorystycznego napięcia, lecz wynikało to z dobowego pośpiechu docierania do właściwych wskazówek w odkrywaniu wiedzy o zamierzeniach przeciwników i intensyfikowaniu prób wyprzedzenia rosyjskiej wyobraźni. Zakończenie atrakcyjne i satysfakcjonujące. Proponuję zwrócić uwagę na ten tytuł, zapewnił ekscytującą rozrywkę osadzoną w szpiegowskiej sensacji a zarazem wieloma mackami przytwierdzoną do prawdziwej rzeczywistości. Lekkie powtórzenia w narracji, czasem pójście nieco na skróty w opisywaniu scen, czy drobne niedopowiedzenia w opisach, nie wpływały znacząco na pozytywny odbiór książki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller szpiegowski, 320 stron, premiera 09.10.2024
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

wtorek, 2 kwietnia 2024

FURIA

[PRZEDPREMIEROWO]

ALEX MICHAELIDES

„Opowieść o pięknym błędzie, któremu przyświecała dobra intencja – a który doprowadził do śmierci...dość dobra metafora życia, czyż nie?”

Pierwsze spotkanie z twórczością Alexa Michaelidesa, w ramach spotkania z „Boginiami”, nie zaliczyłam do oszałamiających i mega zajmujących, jednak przebiegało w miłej i intrygującej atmosferze. Bardzo się ucieszyłam, kiedy poznając „Furię” znacznie intensywniej wbiłam się w przygodę czytelniczą. Widać było, że Alex Michaelides dokonał sporego postępu w pisaniu zwariowanych intrygujących powieści. Prezentacja treści okazała się atrakcyjna i wciągająca. Zwłaszcza pomysł z wyborem ciekawego narratora dobrze się sprawdził. Bawiłam się ekscytująco również ze względu na pokręconą fabułę, pełną licznych rozgałęzień, niedopowiedzeń podkręcających frapujące interpretacje postaw bohaterów z pierwszego i drugiego planu. Różnorodność postaci, chociaż powiązania wspólnym kluczem krążenia wokół byłej gwiazdy filmowej, przemawiała na korzyść ciekawie rozwijającej się historii.

Podobało mi się wniknięcie w wątki o podłożu psychologicznym, trudnego dzieciństwa i jego wpływu na tożsamość człowieka, tego, co w dorosłości wybiera, czym się kieruje, co go definiuje. Niepotrzebne były częste powtórzenia tego samego ujęcia powiązania charakteru i przeznaczenia, przedłużały akcję, tym bardziej, że za którymś razem niewiele już wnosiły do fabuły. Zawiodłam się na sporej przewidywalności, aczkolwiek nie mogłam odmówić wykorzystywania licznych prób odwrócenia mojej uwagi od właściwego tropu prowadzącego ku ustaleniu faktów. Znalazłam w tym pewien plus, lepiej poznałam bohaterów i motywy nimi kierujące. Fantastyczne zobrazowanie egzystencji człowieka z perspektywy odgrywanych ról i udziału w niekończącej się grze pozorów. Zakończenie nie zaskoczyło, spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale odbiorcy mniej wprawni w thrillerach kryminalnych mogą bardziej złapać się na kamuflaż prawdy i maskowanie intencji.

Niewielka prywatna grecka wyspa, odcięta od świata, według miejscowych opowieści nawiedzona od czasów Rzymian, nazwana na część bogini Aury, stała się świadkiem obecności siedmiorga uczestników krótkiego wypoczynku. Od niemal pierwszej chwili obecności na tym praktycznie niezamieszkanym skrawku lądu wyczuwałam, że przebieg zdarzeń, chociaż jawnie zmierzający ku zabójstwu, przyjmie ekstremalnie dramatyczne nuty mroku ludzkiej natury. Krok po kroku, z wieloma wycofaniami w przeszłość w prowadzonej relacji, zdobywałam przydatną wiedzę o grupce pozornych przyjaciół, panujących między nimi połączeniach społecznych i emocjonalnych. Trudne związki indywidualne i grupowe, toksyczne mieszanki charakterów, barwny melanż oczekiwań. Im głębiej zanurzałam się w zdarzenia, tym większy czułam dynamizm połączony z dyskomfortem w panującej aurze zazdrości, zawiedzionych nadziei, morderczych instynktów, chęci wyrównania krzywd. Czy wobec targających ludźmi lawiny namiętności wybrzmi choć jeden głos rozsądku?

4.5/6 – warto przeczytać
thriller kryminalny, 330 stron, premiera 27.03.2024, tłumaczenie Agnieszka Wyszogrodzka-Gail
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 26 marca 2024

SEKRET

[PRZEDPREMIEROWO]

LEE CHILD 

JACK REACHER tom 28

„Z doświadczenia wiedział, że ustne obietnice polityków nie są warte papieru, na którym można by je spisać.”

Jak tylko książka trafiła w moje ręce, natychmiast się za nią zabrałam, seria o Jacku Reacherze należy do moich ulubionych, zatem trudno było powstrzymać ciekawość, co tym razem przydarzyło się bohaterowi. Nie zawiodłam się ani od strony dynamiki akcji, ani klimatu podchodzącego pod szpiegowski. Wydarzenia dotyczące ściśle tajnego chemicznego projektu badawczego nadzorowanego przez rząd Stanów Zjednoczonych, prowadzonego w Indiach pod koniec lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, nadały fabule spiskowy rys, frapująco go odkrywałam. Mieszanka bohaterów dobrze dobrana, ale nie każdy został satysfakcjonująco sportretowany, niektórym zabrakło zwartości w osobowości lub zachowania odbiegały od oczekiwanych od strony praktyki zawodowej, lecz nie dotyczyło to kluczowej postaci. Zajrzałam do sprawy prowadzonej przez Jacka Reachera, kiedy służył jeszcze w armii USA, po degradacji z majora na kapitana, zatem sprzed decyzji o pozostaniu człowiekiem wolnym duchem i bez materialnych zobowiązań.

Chętnie przyjęłam możliwość poznania czegoś wcześniejszego z życia Reachera. Prowadzone przez niego dochodzenia dotyczyły nielegalnego przerabiania i podrabiania sprzętu wojskowego, oraz znacznie ważniejsze, cyklu śmierci w podejrzanych okolicznościach członków specjalnego zespołu zajmującego się przed niemal ćwierć wiekiem sekretną szczepionką. Współpracując z przedstawicielami Departamentu Stanu, CIA i FBI starał się odkryć, kto, co i dlaczego, krył się za przeprowadzonymi z niezwykłą precyzją eliminacją naukowców. Kiedy bieg zdarzeń skręcał w stronę polityki na światło dzienne wychodziły przerażające informacje i tożsamości. Wszystkie elementy zagadki pojawiły się, ale nie wszystkie były widoczne. Trochę męczyła powtarzalność schematu zabójstw, mimo że uwzględniała różnorodność sposobów. Jednak najsłabszym punktem powieści okazało się mało angażujące zarządzanie śledztwem i zbyt gładki przebieg współpracy reprezentantów służb. W dużym stopniu rekompensował to odczucie zaskakujący i nabierający intensywności obrót spraw. Narracja zgrabna i przyjazna, gładko wiodła po scenariuszu i udanie wytwarzała atmosferę niepewności. Książka warta polecenia, zwłaszcza dla osób, lubiących przebywać w klasycznej sensacji z wieloma tajemnicami, incydentami i niejednoznacznościami.

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi tomami serii przybliżonymi na Bookendorfinie („Bez planu B”, „Elita zabójców”, "Nieprzyjaciel", "Lepiej już umrzeć", "Ostatnia sprawa", "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", "Strażnik", "Poszukiwany", "Nocna runda"), oraz zbiorem opowiadań "Adres nieznany" uzupełniającym główny nurt klasycznej sensacyjnej intrygi o Jacku Reacherze.

4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 350 stron, premiera 27.03.2024 (2023), tłumaczenie Jan Kraśko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 16 października 2023

OSTATNIA DROGA

[PRZEDPREMIEROWO]

RYSZARD ĆWIRLEJ

ANETA NOWAK tom 5

„Walka ze złymi ludźmi.”

Gładko weszłam w serię, chociaż to już piąty tom, szybko odnalazłam się w rzeczywistości otaczającej główną bohaterką, a i ona sama przekonała portretem. Aneta Nowak, podkomisarz poznańskiej policji, wzbudziła sympatię, wydawała się naturalna i wyrazista, tak jak lubię, bez zbędnych nieprzeciętnych cech lub uciążliwych wad osobowości. Czasami zbytnio dała się kierować podszeptom serca, ale z tego, co się zorientowałam, ten typ już tak miał i poprzednio. Intryga ciekawie zapleciona, uwzględniała wydarzenia z lutego zeszłego roku, napadu Rosji na Ukrainę, szlachetnych postaw Polaków wobec uciekinierów z koszmaru wojny, bezinteresownej pomocy rodzin i jednostek. Śledztwo rozwijało się z kilku ujęć, Ryszard Ćwirlej atrakcyjnie je przeplatał, tak aby naświetlać incydenty, zagęszczać sieć powiązań między nimi, wzbudzać niepokój wokół losów wybranych postaci. Mroczna strona ludzkiej osobowości potrafiła dojść do głosu, w chaosie wojny wykorzystać uchodźców kierując się chęcią zysku.

Przyjemnie spędziłam czas z książką, styl narracji mi podszedł, zabrakło większego napięcia, lecz nie mogłam narzekać na brak zawirowań w scenariuszu zdarzeń. Niekiedy sceny wymykały się realności, jak zachowanie szpitalnego nadzoru policyjnego, albo zbyt szybko nakręcały się emocjonalnie, jak przypuszczenia Anety względem nowej sympatii, jednakże nie rzutowało to znacząco na odbiór kryminalnej historii. Pod koniec powieści autor wprowadził kilka elementów humoru, zupełnie jakby zachęcał czytelnika do zabawy ponad głównym wątkiem, przykładowo pani Halina z mopem zgarnęła pulę w szpitalnej scenie. Anonimowa młoda dziewczyna ofiarą wypadku samochodowego na autostradzie, zaginięcie innej Ukrainki po przybyciu na dworzec w Poznaniu, niepokojące dowody przestępczej działalności w leśnych obszarach, a także mizerna wskazówka w postaci dziwnego symbolu. Chętnie śledziłam wypełnione determinacją poczynania Szymona Turka, aspiranta z komendy w Szamotułach, przygarnął do domu ukraińską matkę z dziećmi, jednocześnie wpadł w niespodziewany rozwój wypadków i policyjnych wyzwań. I ta postać zachęciła, by zainteresować się poprzednimi odsłonami serii. Zerknij również na wrażenia po przeczytaniu innej książki autora "Granica możliwości" przedstawionej na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 352 strony, premiera 18.10.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

sobota, 14 października 2023

ŁOWCY DUCHÓW

[PRZEDPREMIEROWO]

NAWIEDZONE ZAKŁADY PSYCHIATRYCZNE, SZPITALE I WIĘZIENIA

JAMIE DAVIS, SAMUEL QUEEN

„Ten szpital to najstraszniejsze miejsce, w którym kiedykolwiek się znalazłam. Szybko dostałam obsesji na punkcie zabójcy kryjącego się gdzieś w szpitalu i czekającego na nas.” 

Książka dla miłośników wkraczania w pozazmysłowy świat i próbach jego odkrywania. Nieznane zjawiska paranormalne zawsze przyciągały człowieka, a wydaje się, że im bardziej pragnie je wyjaśnić, tym więcej pozostawiają pytań bez odpowiedzi. Trzeba lubić opowieści o duchach nawiedzających wybrane miejsca, aby wciągnąć się w zawartość „Łowcy duchów”. Prezentacja i zawartość tytułu nie przekonują. Prosta narracja, wiele niedopowiedzeń, zaskakujące wnioski, osobliwe zachowania autorów podczas spotkań ze zjawami. Przykładowo, płacą za możliwość przeprowadzenia badań potwierdzających istnienie duchów, a kiedy sytuacja nabiera obiecujących przesłanek nagle wycofują się. Ze względu na osobiste wątki Davis i Queen nie chcą pokazywać emocji, ale nie przeszkadza im szczegółowo je opisywać. Do pomieszczeń, w których dochodzi do śmiertelnych wypadków wpuszczani są żądni wrażeń odwiedzający, za odpowiednią opłatą.

Opowieści bazują na niewyrazistej zagadkowości, wymykającej się rozumowaniu tajemniczości, wręcz magii w interpretowaniu zjawisk, niektórych bardzo zwyczajnych, innych zaciekawiających. Właśnie tematyka zjaw i klimat niesamowitości czynią książkę intrygującą. Autorzy relacjonują swoje wizyty w różnych miejscach znanych z nadprzyrodzonych incydentów. Złowrogich jak szpitale, więzienia, izolatki, poprawczaki. Pozornie mniej złowieszczych jak przytułki, szkoły, żłobki, sanatoria, kaplice, biblioteki, sale gimnastyczne. Budynków powstałych jeszcze w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, a stare gmachy z bogatą historią zdają się przyzywać. Jak łatwo wyobrazić sobie, że straszą, przeklinają, emanują zadziwiającą energią. Davis i Queen przywołują relacje ze wspólnego łowienia duchów i wtrącają doświadczenia innych. Załączają transkrypcje sesji rozmów z duchami, opisują proces komunikacji, powołują się na wzmianki w mediach. Opisują szokujące obrazy, grę cieni, głosy, kroki, zapachy, dotknięcia, poruszanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami, samoistne włączenia latarek i świateł. Pod koniec rozdziału zamieszczają przydatne adresy powiązane z odwiedzanymi miejscami i praktyczne wskazówki dla polujących na bezcielesne istoty. Nie brakuje zdjęć budynków, w których zdaje się trwać równoległe życie. Podwójna narracja, z ujęcia wrażliwości na emocje i wiary w namacalne dowody sprzętowe.

3/6 – w wolnym czasie
reportaż, zjawiska paranormalne, 266 stron, premiera 17.10.2023 (2013)
tłumaczenie Łukasz Golowanow
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika.

wtorek, 10 października 2023

CZARNE GÓRY

[PRZEDPREMIEROWO]

DAN SIMMONS

„Ujrzę cię ponownie okiem serca.
(Toksha ake cante ista wacinyanktin ktelo.)”


Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę, fenomenalna przygoda czytelnicza, znakomita okazja do wejścia w świat pieśni Naturalnych Wolnych Istot Ludzkich i burzliwej historii Ameryki od drugiej połowy dziewiętnastego do lat trzydziestych dwudziestego wieku. Dan Simmons wyjątkowo rzetelnie przygotował się do napisania powieści będącej fabularyzowaną formą prawdziwych miejsc, osób, zdarzeń i okoliczności. Z ogromnym zaciekawieniem podążałam śladem Paha Sapy, począwszy od jego niezwykłego zetknięcia się w wieku jedenastu lat z czymś na kształt duchowej egzystencji generała George’a Amstronga Custera (Długie Włosy), nie do końca zrozumiałej przez niego Wizji na zboczach Czarnych Gór, poprzez niewolę w armii generała George’a Crooka (Szary Lis), pracę w kopalni jako Billy Powolny Koń, a następnie jako głównego strzałowego przy rzeźbieni pomnika czterech głów amerykańskich prezydentów na granitowej górze Rushmore (wówczas Billy Slovak).

Autor uwzględnił nie tylko barwnie oddał fragmenty indiańskiej historii, znaczących postaci, świętych miejsc, wierzeń, zwyczajów, ceremonii, znaczeń i dziecięcych zabaw, ale również magnetyzującego dla rdzennych mieszkańców ducha pradawnych skał, boskiej góry i świętego daru pełnego tajemniczej siły. Wszystko umiejscowił w kontekście pragnień, zamierzeń i krwawych czynów ducha białego człowieka – wasicuna. Poprowadził szlakiem bitew i potyczek, spektakularnej Światowej Wystawy Kolumbijskiej (już wcześniej opisanej przez Simmonsa w książce "Piąty kier", ale i tak przyjemnie było ponownie ją odwiedzić), widowiska trupy Billa Cody’ego o Dzkim Zachodzie, uprzemysłowienia cywilizacji amerykańskiej, dynamicznego rozwoju Nowego Jorku, w tym budowy mostu Brooklińskiego. Kiedy rozpocznie się wasze spotkanie z powieścią, natychmiast zorientujecie się, że trafiliście na coś szczególnego, silnie wciągającego i porywającego. Zanurzycie się w świat „małych wizji dotykających wstecz” i „małych wizji dotykających naprzód”, gmatwaniny wspomnień, głosów, dźwięków i obrazów.

Przeżycia członka lakockiego plemienia mieszają się z retrospekcjami wysokiego oficera kawalerii amerykańskiej, a w tle migawki z życia wodza Szalonego Konia, obrońcy Indian i wroga ekspansji USA na Wielkie Równiny. Będziecie mieli okazję spotkać się z historykiem i poetą Doanem Robinsonem, poznać osobowość malarza i rzeźbiarza Gutzona Borgluma, zetknąć się z historykiem i pisarzem Henrym Adamsem, zerknąć na wybitnego norweskiego odkrywcy Jana Sigersona, podziwiać inżynierów budownictwa Johna i Washingtona Roeblinga, oraz innych. Przekonacie się, jak wiążącą moc ma myśl, że chociaż nie ma żadnego planu dla wszechświata, to istnieją konkretne ukrzyżowania i nowe narodziny dla każdego z nas. Świat ewoluuje w latach dumy dla jakiegoś ludu, bogów wysłuchujących swoich wyznawców, ziemi żyjącej dla nich, a kończy się upadkiem przeszłości i wkraczaniem nowego. A najbardziej samotny człowiek, który stracił imię, krewnych, honor, żonę, syna, bogów, przyszłość, nadzieję i wszelką powierzoną mu świętość, jednak pozostawia coś po sobie w kolejnych pokoleniach, a oni z kolei obdarzają czymś innych. Zerknij na wrażenia po odkryciu innych książek Dana Simmonsa ("Piąty kier", "Dzieci nocy", "Terror", "Abominacja", "Pieśń Bogini Kali") i przedstawieniu ich na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 492 strony, premiera 11.10.2023 (2010), tłumaczenie Tomasz Chyrzyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

KRÓLOWA BEDLAM

[PRZEDPREMIEROWO]

ROBERT MCCAMMON

MATTHEW CORBETT tom 2

"Wiedział, że czasami ogromna przepaść dzieli to, co dało się zobaczyć, od tego, jak należało to rozumieć."

Pierwszy tom „Zew nocnego ptaka” fenomenalnie wbił się w potrzeby i gusta czytelnicze. Dostarczył zachwycająco wciągających przeżyć. Bawiłam się zawartością  każdego rozdziału i cierpiałam, kiedy musiałam oderwać się od książki, aby złapać kilka godzin snu. Wszystko mi się podobało. Także drugi tom „Królowa Bedlam” mnie zachwycił. 

Robert McCammon ma niesamowity dar szalenie sugestywnego pisania. Reprezentuje styl narracji, przy którym nie tylko czułam się wyjątkowy klimat powieści i mocno emocjonalnie towarzyszyłam bohaterom, co wręcz intensywnie wnikałam w przywoływane miejsca, okoliczności i postaci. Wielokrotnie łapałam się na tym, że chłonęłam jak gąbka opisy uwzględniające wysoką szczegółowość, nie w nadmiarowości, ale aby uruchomić maksymalnie wyobraźnię, a także kontekst historyczny. Nowy Jork z tysiąc siedemset drugiego roku stał mi się bardzo bliski. Budynki z holenderską przeszłością, społeczne życie z londyńskimi korzeniami, kosmopolityczny rdzeń, niewolnicza skaza, oraz okolice pięciotysięcznej osady dopiero zaczynającej kształtować bazę przyszłej tożsamości. Atutem powieści była również starannie i przekonująco sportretowana plejada postaci. Imponująca wielobarwność cech, charakterów, osobowości i udziału w fabule. Wierzyłam w realność, kontrastowe postawy, zaskakujące zachowania i mordercze sekrety. Każda z postaci wiele wniosła do rozwoju akcji, kumulowania tajemnic i podsycania niepewności.

Matthew Corbett, główny bohater serii, młody urzędnik sądowy, i tym razem wykazał się dociekliwością, bystrością, spostrzegawczością i przenikliwością. Wszechogarniające pragnienie sprawiedliwości, zrodzone już w pierwszym tomie, umacniało się i skłaniało młodszego prawnika do śledzenia dyrektora nowojorskiego sierocińca, mającego skłonność do wykorzystywania chłopców. W tym samym czasie na ulicach miasta grasował bezlitosny morderca. Jako ofiary wybierał członków miejskiej elity. Matthew zaangażował się w śledztwo mające doprowadzić do schwytania oprawcy. Corbett nie narzekał na brak zajęć. Zatrudniła go żona jednej z ofiar do ujawnienia tożsamości kata. Jednocześnie zbliżał się do zwrotu w swojej karierze, jednak przedtem musiał wykazać się determinacją w powierzonej misji i biegłością w pokonywaniu mroków ulic, zaułków i pubów. A oddech zabójcy niebezpiecznie krążył wokół jego osoby, nieznane cienie poruszały się we mgle, zaś morderstwa mnożyły się. Jeszcze tajemnicza kobieta umieszczona w szpitalu dla umysłowo chorych. I sercowy wątek powoli nabierający rumieńców.

Zatem widać, jak wiele działo się w powieści, ani na chwilę nie spowolniła dynamicznego rozwoju akcji, wciąż wystawiała Matthew na wielkie próby i niewyobrażalne ryzyko. Podobało mi się, że autor postawił na stopniowy rozwój postaci, zezwalał na dokonywanie błędów wynikających z dojrzewania do roli prywatnego śledczego, ale zawsze ukazywał jej wielki hart ducha w stawaniu przed dużymi wyzwaniami, rozwiązywaniu dręczących problemów i chwytaniu właściwych tropów. Corbett kluczył wśród oszustw i kłamstw, podstępów i wykrętów, pułapek i knowań. Zakończenie w pełni satysfakcjonujące, znakomicie łączyło wątki i dostarczało intrygujących wyjaśnień. Nie przegapcie pierwszorzędnie przemyślanej i skonstruowanej przygody, wyjątkowo porywającej i ekscytującej opowieści o mroku zła i jasności dobra, a także ich wzajemnego przenikania się. Udana mieszanka przygody, sensacji, kryminału i historii, warto dać się ponieść. Sporadycznie przyznaję maksymalne noty dla przygód czytelniczych, a tak właśnie było także z poprzednimi książkami autora („Magiczne lata”, „Zew nocnego ptaka”). Również "Dziedzictwo Usherów" wywołało bardzo dobre wrażenie. Twórczość Roberta McCammona faktycznie mi podchodzi. 

6/6 - rozkosz czytania
kryminał historyczny, 688 stron, premiera 11.10.2023 (2002), tłumaczenie Janusz Ochab
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.