Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bookendorfinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bookendorfinka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lipca 2026

SUPERBABCIE

MARIUS MARCINKEVIČIUS

"Stary już był młody, a młody nie wiadomo, czy doczeka starości.”

Rewelacyjna przygoda czytelnicza, niesamowicie wciągająca, pełna wspaniałej rozrywki. Nie wahajcie się po nią sięgnąć, dostarcza mnóstwo radości i śmiechu, ale również skłania do ciepłych refleksji. Początkowo wydaje się, że książka idzie w kierunku wytyczonym przez symptomy starości, jednak po czterech rozdziałach wypełnia się klimatem super sensacji. Marius Marcinkevičius z niezwykłą gracją i zręcznością porusza się po stereotypach postrzegania starszych ludzi i ich domów, nawet jeśli są to nasi dziadkowie i babcie, takich jak wszechobecny zapach stęchlizny, naftaliny i bąków. A jeszcze gdzie okiem sięgnąć sztuczne szczęki, krople nasercowe i zatęchłe albumy. 

Autor w przezabawnym stylu punktuje główne grzechy zachowania bać, które drążnią najmłodsze pokolenie, czyli przytulanki bez względu na okoliczności, męczące standardowe wypytywanki i wciskanie jedzenia. Oczywiście, dla sprawiedliwej równowagi, podkreśla cudowne czyny i postawy uwielbianych staruszek, za które mocno je cenimy. Otwarte i gotowe do wtulenia ramiona, umiejętność niezwykłego pocieszania w krytycznych sytuacjach, włączony tryb obrony w każdej sytuacji i przede wszystkim bezgraniczna miłość. Nie można zapomnieć jeszcze o kuchennych wypiekach, smakowitych konfiturach, słodkich placuszkach, serowych pierogach lub mega dobrej lemoniadzie. Można babciom wybaczyć powtarzające się w określonych miejscach i czasie niezmienne rytuały, drobne niekonsekwencje w wypowiedziach, powtarzanie historii bazujących na dawnych wspomnieniach, a nawet bezpośrednie omawianie chorób i stosowanych leków. I jeszcze niezniszczalny początek zdania: „W naszym wieku…”. 

Nie ma się zatem co dziwić, że młodziutki Roch, oprócz oficjalnej wersji określania babci i jej przyjaciółek, zbierających się co tydzień na spotkaniach, nadaje im przyjacielskie ksywki. Trzeba przyznać, że wypadają zabawnie i uroczo, a jak potwierdza dalsza część historii, intuicyjnie i trafnie. Fabułę wypełnia dobry zrównoważony humor, akcja toczy się dynamicznie, w miarę rozwoju zyskuje na tajemniczości, sensacji i rysie szpiegostwa. Od wielokrotnie powtarzanego zlotu rady puchaczy, poprzez wywołujący dreszcze sen, konspirację w dziadkowym pokoju, przez tajną misję, podróż babamobile, do odnalezienia cennego rodzinnie królestwa. Po szczegóły udajcie się do powieści, wielokrotnie zaskakuje, nie tylko obrotem spraw, narracją, ale również cennymi życiowymi przekazami. Imponują bohaterowie, różnorodni, barwni, mega odważni, osobliwie utalentowani, a nade wszystko skrywający wiele sekretów. 

„Superbabcie” wywołują natychmiastową satysfakcję czytelniczą, obdarzają przygodą, o której długo się nie zapomina, ściągają ciepło do serca i wywołują uśmiech na buzi. Lektura bawi młodego i dorosłego odbiorcę. Zapewnia szczerą radość i ekscytujące niespodzianki. Na uwagę zasługuje fenomenalna narracja, przyciąga uwagę, cieszy konstrukcją i doborem słów, wbija się w potrzeby każdego czytelnika. Krótkie rozdziały i duża czcionka ułatwiają samodzielne poznawanie scenariusza zdarzeń przez młodych pasjonatów książek, a dowcipne ilustracje potęgują pozytywne wrażenia czytelnicze. Jak wiele nie wiemy jeszcze o naszych babciach i dziadkach, jak bogate okazują się ich doświadczenia życiowe, ile otrzymujemy od nich w genach, i co potrafią skrywać przed światem. Przekonajcie się sami, zerknijcie w pozornie mętne i zagubione oczy kochanych staruszków, czy przypadkiem nie są bystre, czujne i drapieżne?

6/6 – rozkosz czytania
literatura dziecięca, wiek 6+, 128 stron, premiera 28.02.2024 (2022)
tłumaczenie Małgorzata Gierałtowska, ilustracje Viktorija Ežiukas
twarda okładka, format 14,3cm x 19,8cm
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 15 lipca 2026

ŁAZIKANTY

J.R.R. TOLKIEN

"Nigdy nie wiesz, co cię zaraz spotka, kiedy raz wmieszałeś się w sprawy czarodziejów i ich przyjaciół.”

W zeszłym roku prezentowałam wrażenia czytelnicze po zapoznaniu się z „Listami Świętego Mikołaja” , zbiorem listów pisanych do własnych dzieci na przestrzeni dwudziestu trzech lat przez J.R.R. Tolkiena. Była to znakomita strawa duchowa, nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych. Podobnie jest z „Łazikantym”, wyjątkowo klimatyczną opowieścią zanurzoną w świecie fantasy. I chociaż znamy dzieła autora z wyjątkowo rozbudowanymi światami, tak w tym tytule szczególny urok tkwi w kameralności, co nie znaczy, że kluczowa postać nie przeżywa mnóstwa niezwykłych przygód w zadziwiających miejscach. 

Utwór przypomina bajkę odczytywaną w odcinkach, a im głębiej czytelnik wchodzi w wyobrażoną historię, tym bardziej docenia detale i kierunki obrotu spraw. Autor stawia na magię i czarodziei, wskazuje na dobre i złe odcienie rzucania czarów, pokazuje, że nawet ci, co potrafią zaklinać wszystko wokół siebie, nie są wolni od skaz i wad charakterów. Jako, że te mini opowiadania, połączone wspólnymi kluczami postaci, składają się na jedną opowieść, a każda kierowana jest pierwotnie do dzieci, zawierają wiele cennych przesłań, chociaż niewyrażonych wprost. Z czasem nabierają wnikliwszego znaczenia z perspektywy i dorosłego odbiorcy. Przypuszcza się, że powstały w połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku, zatem raczą czytelników ciepłą aurą świadomości ich stażu, ale bynajmniej nie przeszłością. Ponieważ „Łazikanty” to ze wszech miar uniwersalna historia, niestarzejąca się, wygodna do poznawania w każdym wieku i porze roku. 

Wędrując z młodym pieskiem, któremu zabrakło rozwagi, przemienionym przez czarownika w zabawkę, stopniowo nabywamy wiedzy o świecie i jego mieszkańcach. Czy to księżycowa ścieżka wprost na krawędzi świata, głęboka mroczna dolina, zaskakujący podwodny świat, wszędzie czają się ekscytujące przygody, lekcje życia i wrażliwości. I jak to w świecie fantasy, mnóstwo różnorodnych postaci. Tolkien przywołuje choćby latającą mewę, węża morskiego, wieloryba, syrenę, smoka, wróżki, a nawet mieszkańców Wyspy Zaginionych Psów i Człowieka z Księżyca. Opowieść nie należy do długich, zajmuje niecałe dziewięćdziesiąt stron, ale w ciepłych barwach, podszytych rozmaitymi emocjami, nawet w odcieniu dreszczyku, wpływa na wyobraźnię i przeżywanie przez czytelnika. Pozostałą część książki zajmują wstęp wyjaśniający źródła i okoliczności powstania utworu i uszczegóławiające przypisy. Bardzo cennym dodatkiem są ilustracje wykonane przez autora, ze szczególnym rysem graficznym i motywem klimatycznym. Zerknij również na "Upadek Númeronu" J.R.R. Tolkiena, przedstawiony na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura dziecięca, fantasy, 134 strony, premiera 29.10.2024 (1926)
tłumaczenie Paulina Braiter, ilustracje J.R.R. Tolkien, twarda okładka, format 15,5cm x 23cm
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 24 lutego 2026

SMRODLIWA HISTORIA TOALET

SPŁUKANA CIEKAWOSTKAMI I OBRZYDLIWYMI ODKRYCIAMI

OLIVIA MEIKLE, KATIE NELSON

"Bakterie pierdzące! To maleńkie organizmy w twoich jelitach ucztują na zjedzonym pokarmie i wydzielają gazy.”

Czy warto wprowadzać do literatury dziecięcej tematykę toalet? Jak najbardziej tak. Czy zasadne jest na jej bazie stworzyć całą książkę o charakterze wyjaśniającym? Ponownie tak. A czy można to zrobić z przymrużeniem oka trafiającym do młodych czytelników? Kolejny raz, tak! W końcu osiem miliardów ludzi robi kupę i coś z nią trzeba począć. A zatem, dowiedzmy się, na jakie sprytne rozwiązania trafiono od epoki kamienia łupanego do współczesności, i co odkryli naukowcy. Przyjrzyjmy się odchodom od strony badawczej, z czego się składają i dlaczego brzydko pachną? Zerknijmy w fakty, kiedy przekonaliśmy się, że sprawne kanalizacje to warunek konieczny zachowania zdrowia? Jak dawno temu zorientowaliśmy się o istnieniu maluteńkich złych bakterii, które posiadają ogromną siłę wywołania zakaźnych chorób?

Czy kupa może być skarbem? Na to pytanie dużo nam powiedzą powody zainteresowania się archeologów dołkami, wychodkami i gnojowiskami sprzed wieków. Wciąż odnajdują cenne od strony wiedzy zmumifikowane przedmioty. Wiesz, kiedy i w jakich warunkach kupa była używana jako narzędzie broni biologicznej? Trzeba przyznać, że armia mongolska wpadła na ciekawy pomysł, mieszania prochu strzelniczego z.. no właśnie, odchodami chorych żołnierzy. Jakim powodzeniem cieszyły się w starożytnym Rzymie publiczne toalety? Jak sprzątają po sobie syberyjscy mieszkańcy tundry, albo Indii? A co bardziej frapujące, jak uzyskać barwnik z sików, nawóz i paliwo z kupy? Autorki przytaczają japońską legendę o stolcu szoguna, wyjaśniają czym była piernikowa toaleta Majów, co należało do obowiązków królewskiej spłuczki, a nawet przywołują historię papieru toaletowego.

Czym groziły konstrukcje pierwszych systemów kanalizacyjnych? Jakie mniej lub bardziej szalone pomysły powstały na zbudowanie toalet, sposoby korzystania z nich i spłukiwania odchodów? A na koniec, jak będą wyglądać toalety przyszłości? W książce znajdziecie wiele innych smrodliwych historii, ciekawostek o ściekach i wysypiskach, żołnierskich perypetiach z kibelkami. Autorki dopełniają książkę krótkim słowniczkiem i przydatnym indeksem. Nie tylko tekstowi warto poświęcić uwagę. Sporo atrakcyjnej wiedzy w tylko pozornie niewygodnym temacie dostarczy przyciągająca oko oprawa graficzna. Ella Kasperowicz świetnie poradziła sobie ze śmierdząca tematyką, tak aby nie tylko ją zobrazować, ale też wesprzeć różnorodnością formy i żartobliwym ujęciem. Fantastycznie, że powstają takie tematyczne publikacje, zaciekawiają, uświadamiają, uczą, bez wstydu, ale za to z humorem. Czy „Smrodliwa historia toalet” sprawdzi się jako prezent dla młodych odbiorców? Jestem przekonana, że tak!


4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 6+, 48 stron, premiera 26.03.2025 (2024)
tłumaczenie Adam Pluszka, ilustracje Ella Kasperowicz
twarda oprawa, format 22,8cm x 28cm
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

piątek, 20 lutego 2026

ECHO LASU

MARCIN MALEC

STRAŻNICY SZEPTU tom 1

"Każda decyzja pociąga za sobą konsekwencje. Nawet brak decyzji jest decyzją.”

Sympatyczna i podszyta intrygującym dreszczykiem emocji podróż do świata słowiańszczyzny. Wkraczamy z główną bohaterką w aurę bibliotecznych ksiąg poświęconych bogom i demonom, interpretacją ich źródeł istnienia i frapującymi tajemnicami. Odkryta wiedza oswaja z różnorodnymi i barwnymi mieszkańcami leśnego obszaru, skupiska prastarych drzew, świadków tego, co na przestrzeni wielu wieków, a nawet więcej, cywilizacji, działo się z ludźmi. Jednak nawet szczegółowa znajomość mitologii słowiańskiej, z dawnymi wierzeniami i obrzędami, okazuje się niczym w porównaniu z faktycznym pojawieniem się osobliwych istot. Maja Olech, pasjonująca się najróżniejszymi władcami przyrody, odważnie i z determinacją przystępuje do realizacji powierzonej jej sekretnej misji o kolosalnym znaczeniu dla przeżycia pięknych lasów i ich mieszkańców, a co więcej, także chorej matki. Co osobliwego zaczyna dziać się z dziewczynką, o dobrym sercu i chęciach, wysoko stawiającej przyjaźń i miłość, zdolnej do poświęceń w imię ważnych spraw? Jak radzi sobie z tym, co odkrywa, z jednej strony oszałamiającym i zachwycającym, z drugiej niebezpiecznym i budzącym trwogę. Jak czytelnicy łatwo odbieramy jej emocje i odczucia, jesteśmy z nią.

Marcin Malec zgrabnie ukazuje, jak wiele znaczy dla każdego odkrywanie siebie samego, mocnych i słabych stron, zdobywania umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji, nawet ekstremalnej, a jak w przypadku dwunastolatki, głęboko wnikającej w świat fantasy. Jak wiele daje kształtowanie wyobraźni, dzięki niej jesteśmy w stanie przenieść się w niezwykły świat, pełen barwnych przygód. Ścieżka życia łączy się ze zdobywaniem oddania, przyjaźni, zaufania i odpowiedzialności za innych. Przyjemny styl narracji, chociaż nie zawsze płynny, czy z mniej istotnymi szczegółami, sprawia, że wnikanie w muzykę lasu, szepty drzew, echo lasu, przywołuje radość. Podoba mi się stopniowe, interesujące i naturalne, przybliżanie sylwetek mitologicznych postaci. Wiele się o nich dowiadujemy, a co niezwykle cenne, lekko i łatwo przenikają do świata fabuły. Dużo się dzieje, akcja dynamicznie rozwija się i potrafi zaskoczyć. Krótkie rozdziały pomagają w poznawaniu część po części przygody czytelniczej przez młodych pasjonatów książek. Tytuł pisany z myślą o odbiorcach powyżej dziewiątego roku, ale i nieco bardziej starsi, a nawet dorośli, entuzjastycznie się do niego odnoszą. Tym bardziej, że przekrój bohaterów nie tylko z perspektywy słowiańskich mocy, ale również wieku, osobowości i charakterów.

Imponuje bogactwo historii wierzeń Słowian, grzmotów i piorunów, hojności ziemi i lasu, pomocnej dłoni przeznaczenia, zdolności przędzenia nici ludzkiego losu. Wzdrygamy się na spotkanie z południcami, ciemnością, ciszą, zgubnym wpływem, nędzną dolą, złośliwą siłą, czystym złem, wiedzą tajemną, istotami z pogranicza światów, złośliwymi demonami wodnymi. Walka ze złem nigdy nie należy do łatwych i jednoznacznych, czasem wpada się we własne sidła, kiedy indziej za bardzo ufa innym, lub za mało w siebie wierzy. Ale gdy kierunek wyznacza serce, miłość do najbliższych, dobro zdaje się rozrastać i potęgować. Zastanawiamy się, czy udaje się dziewczynce obronić pradawne legendy i wierzenia? Dokąd prowadzi droga zapełniona pułapkami, w jakie miejsce wyjątkowej mocy? Jak sprawić, aby chroniły ją i jej towarzyszy podróży prastare zaklęcia? A może tarczą ochronną są tradycje, które przetrwały nawet kilka tysięcy lat? Dorosły domyśla się następstwa incydentów składających się na scenariusz zdarzeń, ale młody odbiorca wchodzi w niezwykle kuszącą i przyciągającą aurę czystej słowiańszczyzny. Gotowi na starcie nieba z podziemiami, porządku z chaosem, dwunastolatki z wyjątkową misją?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, fantasy, wiek 9+, premiera 29.10.2025
miękka okładka, 280 stron, format 14,2cm x 20,2cm
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

sobota, 7 lutego 2026

POWRÓT DO NOWEGO JORKU

DETEKTYWKA W PODRÓŻY tom 2

NICKI GREENBERG

"Jedynym sposobem na oczyszczenie kogoś z podejrzeń jest znalezienie prawdziwego sprawcy.”

Wciągająca, barwna i trzymająca w napięciu powieść. W pewnym momencie złapałam się na spostrzeżeniu, że chociaż książka kierowana do młodego odbiorcy, powyżej dziewięciu lat, to intryga na tyle ciekawie skonstruowana i przedstawiona, że jako dorosła osoba chętnie i zajmująco za nią podążałam. Naprawdę mnie zaciekawiła. Wyśmienicie bawiłam się w interpretowanie zdarzeń, wyjaśnianie incydentów, snucie domysłów. Nicki Greenber znakomicie zakamuflowała tożsamość mordercy, wodziła czytelnika za nos, podsuwała mylne tropy. A w tym wszystkim, uwzględniała spokojny rytm dochodzenia do prawdy, w przeciwieństwie do szybko rozwijanej akcji. Podobał mi się retro klimat kryminału. Autorka dołożyła wszelkich starań, aby w miarę wiernie opisać wygląd Nowego Jorku pod koniec lat dwudziestych dwudziestego wieku. Strzelistych budowli wyrastających jak grzyby po deszczu, dobrej passy rozwoju artystycznego życia, w tym teatru, opery, jazzowych klubów, hotelowych restauracji i znaczących imprez modowych. Metropolię otaczał imponujący blask reklam, nigdy niegasnących świateł, wysublimowanej socjety, niewyobrażalnego bogactwa. Ale w tle odwołania także do prohibicji i segregacji rasowej.

Nadmieniam, że „Powrót do Nowego jorku” to drugi tom, pierwszy to „Detektywka w podróży”, jeszcze nie miałam okazji go czytać. Kluczowa postać serii, z jednej strony sympatyczna i nieustępliwa w prowadzeniu śledztwa, z drugiej strony nie zawsze spostrzegawcza i logicznie łącząca elementy układanki, a nawet z drobną skazą zazdrości, sumarycznie wywarła na mnie dobre wrażenie. Młoda pannica wiedziona ciekawością, kim jest truciciel i jak podsunął toksyczną substancję znanemu krytykowi kulinarnemu podczas przyjęcia w modnej restauracji, wydaje się nie cofać przed niczym. Wsparcie ma w przyjaciołach, każdy z nich coś ciekawego dokłada do kryminalnej historii. Interesująco rozwija się wątek ojca Pepper Stark, zwanego Kapitanem, i jego serdecznej przyjaciółki Emmy. W trakcie rozwoju scenariusza zdarzeń pojawia się obiecujący trop wymagający metodycznego podejścia, bez wyciągania pochopnych wniosków. Ale czy młodziutką detektywkę stać na podporządkowanie się wymogom? Będzie potrafiła podążać nie tylko za instynktem, ale również rozsądkiem, nie pakować się w tarapaty? Wiele dzieje się podczas powrotu do Nowego Jorku, podobnie jak w różnorodnym stylu narracji, od czasu do czasu podszytego humorem. Co było przyczyną całego zamieszania i próby morderstwa? Dlaczego wina spadła na wskazaną przez policję osobę? Czy faktycznie bogaci ludzie – ci naprawdę bogaci – żyją w innym świecie niż reszta z nas?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, kryminał retro, wiek 9+, premiera 10.09.2025 (2022)
twarda okładka, 342 strony, format 14,5cm x 20,5cm
tłumaczenie Monika Wiśniewska
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

poniedziałek, 2 lutego 2026

NAWET JEŚLI

MATTHEW MCCONAUGHEY

"Nawet jeśli błąd popełniłaś, to nie znaczy, że wszystko stracone.”

Jakże często w życiu napotykamy na bariery, które sami przed sobą stawiamy, a później dziwimy się, że nie wszystko idzie po naszej myśli. I co z tego, że coś nam nie wyszło, przecież można spróbować ponownie. Każdy dzień stwarza nowe możliwości, ważne, abyśmy je dostrzegali i korzystali z okazji. Czasem trzeba samemu stworzyć warunki do sukcesu, wywalczyć coś dla siebie, iść niejako pod prąd, ale od czego mamy do dyspozycji odwagę i determinację. Nawet nam dorosłym ciężko jest wejść w strumień pozytywnego myślenia, a co dopiero dzieciom i młodzieży. Dlatego warto od najmłodszych lat pokazywać podopiecznym, że nie opłaca się koncentrować myśli na porażkach i błędach, a wręcz przeciwnie, traktować je jako lekcje życia i poszukać czegoś, co nas wspomoże w dalszym funkcjonowaniu. Nawet jeśli w pewnym momencie wydaje się przybierać odcienie szarości i czerni, nie poddajemy się temu. Świat widziany naszymi oczami najpiękniej prezentuje się w kolorach, podobnie jak my sami i nasze dusze.

Matthew McConaughey uświadamia młodym czytelnikom, i przypomina dorosłym, że należy mieć zdrowy dystans do opinii innych, narzucanych zasad, szkodliwych stereotypów, wyczekiwanych postaw jako jedynie słusznych. Przymiotnikowe określenia charakterów i osobowości nie mogą nas określać, na stałe przylegać do nas niczym etykiety, gdyż nawet jeśli chwilowo są trafne, to nie uwzględniają zmian i źródeł postaw. „Nawet jeśli” to pakiet wartościowych przesłań do nas samych, poczucia własnej wartości, sposobu postrzegania siebie i przeżywanych emocji. Mówią o zależności sukcesów i porażek, dobrych i złych intencji, pozoru i prawdziwości. Uczymy się przez całe życie, o innych i o sobie, tolerancji i wyborze, przyjaźni i szczerości, pragnieniach i pasjach. Pojawiają się nowe możliwości, potknięcia wliczone są w cenę zwycięstwa, nic nie jest pewne, dopóki się nie wydarzy. Jakże silnym narzędziem w kreatywnym i pomyślnym budowaniu własnego życia jest wiara, zaufanie i uczciwość wobec siebie. Konstrukcja treści potwierdza, że musimy liczyć się z tym, że coś nam może wydawać się jednym a okazuje się czymś innym, że pozory chętnie i szybko owiewają fakty mgłą. Krótkie „nawet jeśli” zestawione z „to nie znaczy” aktywizują do zastanowienia się nad własnymi poczynaniami, odbiorem innych i interpretacją sytuacji. Doceniam nie tylko wartość merytoryczną, ale również wspaniałą oprawę graficzną.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 32 strony, premiera 14.05.2025 (2023)
twarda okładka, format 21,6cm x26,7cm
tłumaczenie Michał Rusinek, ilustracje Renèe Kurilla
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

sobota, 31 stycznia 2026

WIELKA KSIĘGA PYTAŃ

SALLY SYMES, SARANNE TAYLOR-HERBERT

"Bo jeśli się… zastanowić, to prawdziwy świat jest o wiele bardziej niesamowity niż cokolwiek, co można wymyślić!” 
Christopher Lloyd, założyciel What on Earth!


Ciekawość świata, otaczającego środowiska i nas samych w naturalny sposób rodzi się w człowieku od najmłodszych lat. Zadajemy wiele pytań, zwłaszcza dlaczego i jak, ponieważ pragniemy wiedzieć, co się wokół dzieje i na jakich zasadach. Cudownie jeśli z biegiem lat nie tracimy tej pożądanej umiejętności, nie pomijamy okazji do nauki, nie rozbudzamy ciekawości wszystkiego wśród nas samych, naszych dzieci i wnuków. 

Popularnonaukowe publikacje pozwalają na bliską styczność z fascynującymi informacjami i rozgrzewają do dalszych dociekań. Nawet książki kierowane do dzieci i młodzieży są w stanie zainteresować i wciągnąć także dorosłych. Udanym przykładem kompresji wiedzy na łamach niemal dwustu pięćdziesięciu stron jest „Wielka księga pytań jak”. Przejrzyście, przyjaźnie, zabawnie i przekonująco przedstawia fakty, ciekawostki i luźne informacje. Poprzez zadawanie pytań inspiruje czytelnika do poszukiwania odpowiedzi we własnej głowie, a później udziela konkretnych informacji, na zasadzie okazji do sprawdzenia się w zakresie znajomości poruszanych zagadnień. Oprócz zdań zaczynanych od jak?, mamy kto wie?, co to takiego?

Sally Symes i Saranne Taylor penetrują tematykę ciała, techniki i fizyki, dzikich zwierząt, owadów robaków i innych pełzaczy, Ziemi i kosmosu. W każdym rozdziale książki znajdujemy mnóstwo interesujących aspektów, w tym budowy elementów, mechanizmów działania, zasad tworzenia, stylu funkcjonowania, powodów tworzenia. Nie do wiary! to znakomite nowinki, coś co oddziałuje na wyobraźnię, co warto znać, znajomością czego można pochwalić się w towarzystwie, a przede wszystkim zachęcić siebie i innych do ekscytujących obserwacji, odkryć i badań. Wydawałoby się, że mniej ważne fakty można pominąć, ale i w nich skrywają się zadziwiające wyjaśnienia. 

Książkę wzbogacają proste, jednak przyjazne ilustracje, fotografie, schematy, wyróżnienia i uwypuklenia. Na końcu zamieszczono przydatny słowniczek i praktyczny indeks. „Wielką księgę pytań jak” można czytać strona po stronie, dział po dziale, albo wyrywkowo, co wydaje się najbardziej efektownym zapoznawaniem się z wiedzą w tak sformatowanej publikacji. Informacje nie należą do szczegółowych, jednak nie można im odmówić różnorodności i zogniskowania na tym, co najważniejsze w danym zagadnieniu. Książka stanowi dobry pomysł na propozycję prezentową dla młodych odkrywców świata, bardzo szybko zdobędzie ich uwagę.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura młodzieżowa, literatura popularnonaukowa, przyroda, wiek 6+
256 stron, premiera 30.04.2025 (2024), twarda okładka, format 21cm x 28cm
tłumaczenie Maja i Bartek Lisowscy, ilustracje Kate Slater
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

poniedziałek, 19 stycznia 2026

RENE

PODZIEMNA PRZYGODA ODWAŻNEJ ŻABY

MIKOŁAJ PASIŃSKI

"Czy Ziemia w środku jest jak jajko na miękko?” To pytanie nurtuje ciekawą świata żabkę. W poszukiwaniu odpowiedzi Rene pakuje się i wyrusza na ekspedycję. Zastanawia się jednak, jak dostać się pod ziemię skoro nie potrafi kopać tuneli? Pobaw się z Rene i zasugeruj podpowiedź.

Przed tobą i główną bohaterką mnóstwo atrakcyjnych przygód, zaskakujących odkryć, naukowych zagadek, odnalezionych skarbów, napotkanych szkieletów, nowych znajomości, nawiązanych przyjaźni. I oczywiście, wyobrażeń o tym, czym jest Ziemia z perspektywy różnorodnych mieszkańców. Trzeba przyznać, że to szalenie ciekawe lekcje o gatunkach, zwyczajach i naturalnym środowisku. Czy napotkacie tylko przyjazne zwierzęta, a może pod ziemią czają się także potwory? Jak zatem, poskromić strach i przyjrzeć się im bliżej? 

Wycieczka do środka Ziemi to okazja do poznania niezwykłego królestwa, zachwycenia się minerałami, kryształami i drogocennymi kamieniami. Co więcej, można urządzić pod ziemią niesamowitą sesję zdjęciową, w sam raz do księgi przygód. Razem z sympatyczną żabką zajrzysz do podziemnych korytarzy, domów, miast, a nawet gwiezdnych jaskiń i cmentarzy. Ale, ale, czy pod ziemią można nie tylko wędrować, przekopywać się, ale również płynąć? Jakby miało takie pływanie wyglądać? Czy byłoby bezpieczne? Czy doprowadziłoby do jądra Ziemi? Czym tak naprawdę ono jest? Jest o czym rozmyślać i zastanawiać się. A może po przeczytaniu książki narysujesz nie tylko Rene, lecz także wyobrażony przez ciebie środek naszej planety?

Nie wahaj się, koniecznie sięgnij po książkę i wspólnie z Rene poznawaj zadziwiające fakty o podziemnym życiu naszej planety, jak widzą je ci, którzy ściśle są z nim powiązani. Zdziwisz się mnogością obliczy tego, co nieznane a warte poznania. Żabka to miła towarzyszka podróży, podobnie jak ty, z duszą odkrywcy i badacza. W końcu, pewnie i sam zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Ziemia wydaje się nieruchoma? Co kryje się pod chodnikiem? Dokąd udają się dżdżownice po deszczu? Czy przytulne jest mieszkanie kreta? Dlaczego larwy żuków gnojowych rodzą się pod ziemią? Jak liczne są populacje mrówek? Zachęcam, abyś samodzielnie powiązał przygody żabki z kiełkowaniem nasion w ziemi, jako kolejnej atrakcji przygody, opowiedz o niej.

Ile masz lat? Jeśli trzy lub więcej, to książeczka z pewnością ci się spodoba. Jestem przekonana, że wielokrotnie będziesz do niej powracał. Atrakcyjnie przyciąga uwagę, zadaje ciekawe pytania, udziela prostych w zrozumieniu wyjaśnień, bazuje na ekscytujących przygodach i sympatycznych postaciach. Narracja przyjazna i dostosowana do potrzeb maluchów. A oprawa graficzna miła dla oka. Drodzy dorośli, Rene bawi, uczy i wciąga w pasję odkrywania świata i czytania książek. Pokazuje znaczenie stawiania odważnych pytań, wykazywania się sprytem i determinacją w poszukiwaniu wiedzy, mierzenia się ze strachem, radzeniem sobie podczas nawiązywania znajomości. Wyślij zaproszenie do "Rene", niech książeczka odwiedzi dzieciaki w ich domu.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 3+, 56 stron, premiera 17.09.2025
twarda okładka, format 21,5cm x 24cm, ilustracje Gosia Herba
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

czwartek, 8 stycznia 2026

RODZINA OBRABKÓW I DAMA W BOA

ANDERS SPARRING

RODZINA OBRABKÓW tom 6

"A Obrabkowie niczego nie kupują. Obrabkowie obrabiają innych. Przecież to oczywiste i rozumie się samo przez się.”

Jakże nie polubić niesamowitej i osobliwej rodziny, w której wszystko stoi na głowie, znaczenia słów obrócone są do góry nogami, zaś zachowania wyłamują się wszelkim regułom. Złodziejska tradycja powinna być krytykowana, ale u Obrabków jest czymś szalenie ważnym i godnym podziwu w ich oczach. Niezłe z nich gagatki, kradną i kłamią na potęgę, nie odpuszczają żadnej okazji do łamania prawa, unikają jak ognia bycia uczciwym mieszkańcem miasteczka. Jak w każdej rodzinnej społeczności, znalazła się jedna czarna owca, która nie potrafi kłamać i kraść, a zatem jest czym się martwić. 

W szóstej odsłonie szalenie zabawnej serii wszyscy członkowie rodziny mają do wypełnienia powierzoną im przez autorkę rolę, ale to właśnie czarna owca, Ture Obrabek, chłopiec pragnący żyć nieco inaczej niż inni w jego domu, przykuwa uwagę odbiorcy. Wobec konieczności ratowania rodzinnego honoru odzywa się w nim artystyczna dusza, która wymyka się spod kontroli i nabiera mocy wielkiej popularności, a i z tego wynikają osobliwe kłopoty. Fantastycznie, że wydawnictwo Zakamarki zdecydowało się przybliżyć tę serię młodym polskim czytelnikom, dzieciakom powyżej szóstego roku życia, bardzo udany wybór, cieszący nie tylko członków grupy docelowej, również dorosłych odbiorców. Dobry humor, przedziwne okoliczności i przekomiczne wydarzenia sprawiają, że książki z tej serii można czytać wielopokoleniowo. 

Udaną rozrywkę zapewnia wielkie poczucie humoru autora tekstu Andersa Sparringa i twórcy ilustracji Pera Gustavssona. Panowie wyśmienicie współpracują, uzupełniają się, współdzielą pasję tworzenia, a także doskonale rozumieją potrzeby odbiorców własnych książeczek. Historia składa się z mini rozdziałów, zamkniętych podjednostek opowieści, o objętości zapewniającej wypełnienie wieczornego czytania lub wolnej chwili w ciągu dnia. Jednak zapewniam, że tak wiele się dzieje, że natychmiast ma się chęć kontynuować poznawanie tego, co wyczyniają członkowie przekornej rodziny Obrabków. Tato Zbiro, Mama Cela, synek Ture, córcia Kryminelka, pies Glina. Wszyscy noszą ubranka w paski i złodziejskie maski, potrafią niczym kameleony przystosować się do każdej okoliczności i miejsca akcji.

Podkreślam mocne atuty książki, jakimi są tłumaczenie w znakomitym wydaniu i skojarzeniowe figle z nazewnictwami. Chociażby imiona kluczowych postaci - pies Glina, sąsiad stróż porządku Paul Icjant, właścicielka sklepu z cukierkami Dziulka Wzembie, właścicielka sklepu z farbami Tapecja Rolki, dyrektor muzeum Artur Galerian. Jeśli szukacie sprawdzonego prezentu dla uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, zwróćcie uwagę na tę serię, jestem przekonana, że spodoba się dzieciakom. Mocno wymyka się schematom poprawności postaw bohaterów, ale właśnie w tym, mega humorze i łobuzerskich ilustracjach, tkwi urok. Szósty tom fantastycznie bawi, tak jak poprzednie („Rodzina Obrabków i złoty diament”, „Rodzina Obrabków i psia sprawa”, "Rodzina Obrabków i sekret Icjanta", „Rodzina Obrabków i klątwa gipsowego psa”).

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, premiera 17.10.2024 (2022)
twarda okładka, 60 stron, format 17,5cm x 21,5cm
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk, ilustracje Per Gustavsson
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 7 stycznia 2026

CHEMICY MAGICY. NIE WYBUCHNIJ!

Jako nauka chemia nie należy do łatwych, potrzeba trochę czasu, aby się z nią oswoić i zaprzyjaźnić, podobnie jak z instrukcją gry. Nie wszystko początkowo wydawało się jasno i przejrzyście wytłumaczone, lecz w trakcie rozgrywek rozpracowywaliśmy porządek rzeczy i już odpowiednio dobieraliśmy składniki wytycznych. Trochę namieszaliśmy w żetonach mocy i złota, w kartach awaryjnych, ale w końcu udało się nam je opanować i przypisać funkcjom. 

Gra toczyła się w szybkich rozgrywkach, obarczona była dużym czynnikiem przypadkowości, zatem najlepiej bawiliśmy się, kiedy dobrało się pięciu uczestników. Nie było z tym kłopotu, bo gdy ktoś raz zagrał w "Chemicy magicy", przekonał się, że sympatycznie można spędzić czas przy grze, z dreszczykiem emocji. Zawsze atmosferę podgrzewała niewiadoma, czy w danym ruchu przetrwamy w laboratorium, albo wręcz odwrotnie, nastąpi wybuch i eksperyment zakończy się klęską. Przy trzech graczach rozgrywka dostarczała mniej satysfakcji, ale i tak prowadziła w miłej chemicznej scenerii. 

Pogoń za żetonem mocy o najwyższej wartości, zapewniającym zwycięstwo, przybierała różne scenariusze. Wielokrotnie było tak blisko sięgnięcia naukowy sukces, a nagle złośliwy przypadek odsuwał od udziału w rundzie. Niecierpliwie sięgaliśmy po kafelki, dobieraliśmy je z ryzykiem i obawą, co wyciągniemy. Czasem potrzebny był kafelek elektryczności, kiedy indziej temperatury, albo wreszcie ciśnienia. Jeśli kafelki powtórzyły się, nasze mikstury wybuchały i dochodziło do katastrof. Ale mogliśmy też odkryć potężny układ prądotwórczy. Nad planszą eksperymentu pojawiały się naczynia z eliksirami, natomiast pod nią kafelki z kocim asystentem. Baliśmy się przekroczenia masy krytycznej, ale zyskiwaliśmy na wynajdywaniu nowych substancji lub formułowaniu kolejnej grupy badawczej. Na nasze szczęście, i na przekór przypadkowości, dysponowaliśmy kartami awaryjnymi, ale mieliśmy świadomość, że tylko jedna mogła być użyta.

W grę można było zaangażować się już od siódmego roku życia, przeznaczona była od trzech do pięciu graczy, a szacowany czas zabawy wynosił około czterdzieści minut. Wszystkie elementy gry zostały porządnie wykonane, aby oprzeć się skutkom wielokrotnego używania. Dzieciaki miały zabawę z wyłuskiwaniem komponentów z tekturowych opraw. Odpowiadał nam chemiczny klimat rozgrywek, na co składała się także kolorowa oprawa graficzna, pełna badawczych akcesoriów, wybuchających eliksirów i nieznanych mieszanin. W pięciu rundach rozgrywki przydawał się łut szczęścia i koci spryt, zwinność i ochota na udane polowanie na zwycięski eksperyment. Nie do końca mogliśmy w tej zabawie sprawdzić się jako stratedzy, tak jak na to liczyliśmy, ale emocji nie brakowało, między innymi właśnie ze względu na wysoki wskaźnik losowości. 

4.5/6 - warto poeksperymentować, zabawić się w chemika i magika
familijna gra planszowa, premiera 04.09.2024
autor Reiner Knizia, ilustracje Piotr Sokołowski
W zabawie w chemików i magików wzięliśmy udział dzięki współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 6 stycznia 2026

ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA

ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA tom 1


LUCY MAUD MONTGOMERY

"Czyż to nie cudownie, że jutro następuje nowy dzień, w którym nie uczyniłam jeszcze żadnego głupstwa?”

Niespodziewanie w moje ręce trafiło przepiękne wydanie książki, kolekcjonerskie, znakomite na prezent dla siebie lub kogoś. Kredowy z lekką sepią papier, materiałowa zakładka i pozłacane brzegi kartek. Wypiera inne z mojej domowej biblioteki, tym bardziej, że format mniejszy od standardowego, zaoszczędzam miejsce. Czcionka też mniejsza, ale nie przeszkadza mi to.

Jedna z kluczowych powieści z mojego dzieciństwa, a zwłaszcza z wczesnej pasji zaczytania. Właśnie „Anię z Zielonego Wzgórza” jako pierwszą poznałam samodzielnie od pierwszej do ostatnie strony. Jakże byłam dumna, że udało mi się pochłonąć grubą książkę. Ale najbardziej cieszyłam się, że dostarczała mi wielu emocjonujących przeżyć, trafiała w serce, penetrowała każdy jego zakątek, cudownie oddziaływała na wyobraźnię. Całkowicie identyfikowałam się z główną bohaterką, stała mi się bardzo bliska, jej historia przemówiła. Pokochałam Anię, ale też Marylę i Mateusza, polubiłam Dianę, Gilberta i nawet Małgorzatę. Jeśli cierpiała Ania, ja również znajdowałam się w otchłani rozpaczy. Jeśli radość wypełniała dzień dziewczynki i mnie także pochłaniało morze szczęścia. Niestety, nadal nie zrealizowałam marzenia, aby odwiedzić Wyspę Księcia Edwarda, zerknąć na nią z wielkim sentymentem do przygód Anny Shirley w tle.

Cudownie, że w odpowiednim czasie moja babcia dała mi ten tytuł w prezencie i zachęciła do czytania zapewniając, że przygoda zdecydowanie dla mnie. Powieść wywarła na mnie ogromny wpływ, wciągnęła w uroczy świat książek, ukształtowała wyobraźnię i wrażliwość na losy postaci. Sugestywna narracja, piękne opisy natury, mnóstwo skrajnych emocji, a przy tym wiele cennych życiowych przesłań. Fabuła prowadzona delikatnie i z wyczuciem, podnosząca na duchu kobiecą świadomość, nakłaniająca do bycia sobą, spełniania marzeń, szacunku wobec drugiej osoby. Ania nie była idealna, popełniała błędy, wpadała w tarapaty, podobnie jak ja w tym czasie. Dopiero układała życiowy system wartości, formowała osobowość, zdobywała tożsamość. Ale jakże wiele z tej Ani we mnie wciąż drzemie. Nawet jestem z tego dumna. Bratnie dusze można odnaleźć nie tylko w prawdziwym życiu, ale również na łamach stron książek. 

Szalenie przyjemnie było kolejny raz spotkać się z Anią, powrócić do jej świata, który w dużym stopniu stał się i moim. To dzięki rudowłosej nauczyłam się doceniać wstawanie przed wschodem słońca, aby powitać nowy dzień i zachwycić się wyjątkowością przyrody, te nawyki pozostały mi do dziś. Nie dorównywałam Ani w bujnej wyobraźni, ale z pewnością stała się impulsem do tworzenia na własny sposób obrazów marzeń w głowie, zdobywania umiejętności opowiadania o tym, fascynacji tym, co dobrego można znaleźć w sobie i innych. Sugestywna klasyka, po którą pomimo upływu stu czternastu lat chętnie sięgają nowe pokolenia, nad podziw uniwersalna, ponadczasowa, prawdziwa, po prostu przepiękna. A kolekcjonerskie wydanie zachęca do innych podobnie wydanych książek z edycji Klasyki Bellony, przyjemnie będzie cieszyć się nimi.

6/6 – rozkosz czytania
literatura piękna, literatura dziecięca, wiek 9+, 336 stron, premiera 17.11.2025 (1908)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

piątek, 26 grudnia 2025

WIEŻA NA KRAŃCU CZASU

WIEŻA NA SKRAJU MAGII tom 2

AMY SPARKES

"Poczuła falę uderzeniową przechodzącą przez jej ciało… 
Z pewnością ktoś wysysał jej mózg z czaszki...”

Wraz z młodymi uczestnikami klubu książek nie mieliśmy okazji do poznania pierwszego tomu zatytułowanego „Dom na skraju magii”, a pozytywne wrażenia po spotkaniu z drugim mocno zachęcają do nadrobienia zaległości. „Wieża na krańcu świata” to opowieść wypchana przygodami posiadającymi uroczą moc aktywowania wyobraźni w wyjątkowym stopniu. Na każdej stronie dochodzi do różnorodnych incydentów, trzeba wykazywać się dobrym refleksem, aby nadążać za tropem scenariusza zdarzeń i tego, co wyczyniają bohaterowie. Mnóstwo dzieje się w absurdalnej scenerii, z niedorzecznymi pomysłami, zadziwiającymi obrotami spraw. Amy Sparkes nie oszczędza postaci, stawia w trudnych i wymagających sytuacjach, poddaje licznym próbom, odwołuje się do tajemniczej przeszłości. Odczuwamy, że nie możemy już bliżej stać na skraju magii, niemal dotykamy ją i uczestniczymy w akcji, a to dzięki obrazowej, przyjaznej i sugestywnej narracji. 

Autorka wprowadza do dialogów mnóstwo humoru, przemawia do odbiorcy, stwarza zabawne sytuacje i osobliwe odczucia wobec poczynań postaci. Wszystko oplata magiczną siecią czarów, czasem jeszcze niewyćwiczonych przez bohaterów, kiedy indziej groźną w ich rękach, jednak zawsze podszytą frapującymi efektami. Zadziwiająco wiele niespodzianek udaje się przygotować dla czytelnika, prowadzić intrygującą ścieżką tajemnic, w zgodzie z niebezpiecznym rytmem scenariusza zdarzeń. Kluczem do powodzenia powieści okazują się nie tylko nietuzinkowe postaci, ale również żyjący swoim życiem Dom, cierpiący na czkawkę i zachowujący się w sposób całkowicie nieprzewidywalny. Na wszystko nakłada się uwolnienie od trzyletniej klątwy, ucieczka od dawnego życia, dźwięki pozytywki cenionej jako skarb, urny kurierskie, szalone pomysły, niespłacony dług, a nade wszystko zaklęcie szczerości i ogromna presja czasu. Macie doskonałą okazję odbyć podróż w Świecie Między Światami. W nicości i na skraju wszystkiego. W jednym z najniebezpieczniejszych miejsc we wszechświecie. Odważycie się wiedzeni ciekawością, uzbrojeni w oręż prawdy, sprytu i walecznego serca? Jeśli tak, z ogromną prędkością przeniesiecie się w niezwykłe miejsca, zdumiewający czas i niewiarygodne mistrzostwa świata w grze w klasy.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, fantastyka, wiek 9+, premiera 24.09.2025 (2022)
miękka okładka ze skrzydełkami, 286 stron, format 14.5cm x 20,5cm
tłumaczenie Kaja Makowska
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

środa, 24 grudnia 2025

CO MÓWIĄ ZWIERZĘTA

JOLA RICHTER-MAGNUSZEWSKA

„Mam nadzieję, że ludzkość, zagubiona pod tyloma względami, pójdzie kiedyś po naukę do zwierzęcia, które nam dawniej towarzyszyło i któremu nasi przodkowie zawdzięczali mnóstwo zapomnianej dziś wiedzy o przetrwaniu, wierności i rodzinie.” Shaun Elli, miłośnik wilków

Zawsze lubiłam książki poświęcone przyrodzie, wsiąkałam w treść z wielką uwagę, ciekawił otaczający świat. Takie podejście do natury pozostało mi do dziś. Wiedziona chęcią poznania czegoś nowego na temat krajobrazów, roślin i zwierząt, sięgam nie tylko po książki naukowe i popularnonaukowe, ale również publikacje przeznaczone dla młodych czytelników. Jakże wielka jest ich dostępność na rynku, wydawnictwa mają czym się pochwalić. Mogę dowolnie wybierać te, które najbardziej do mnie przemawiają. A trzeba zaznaczyć, że Kropka wyjątkowo dba nie tylko o stronę merytoryczną książeczek dla dzieciaków i dzieci, ale także wiele uwagi poświęca formie i oprawie graficznej.

„Co mówią zwierzęta” zachęcają do podchwycenia w ręce przede wszystkim piękną i mądrą zawartością, oraz przyciągającymi oko i pobudzającymi wyobraźnię ilustracjami. Zarówno tekst, jak i treść, powstała w myślach i artystycznej aktywności Joli Richter-Magnuszewskiej. Podziwiam osoby o ponadprzeciętnych zdolnościach, pragnących dzielić się z innymi radością tworzenia i cenną wiedzą, w tym z młodymi chłonnymi umysłami. Uwrażliwienie na bogactwo, różnorodność i piękno środowiska naturalnego na wagę złota, zwłaszcza w czasach wymagających zwrócenia szczególnej uwagi na dbałość o ekologiczne aspekty planety, fauny i flory. Dostrzegania natury należy uczyć się od najmłodszych lat, tak aby wkraczać w dorosłość z szeroką świadomością jej wartości samej w sobie i dla nas ludzi. Przyświecać powinien cel zawarty w odwróconym pytaniu, nie co przyroda może dla nas zrobić, ale co my musimy dla niej efektywnie zdziałać.

Zanim przejdziemy do konkretnych kampanii ochrony przyrody, zaszczepiajmy w młodych odbiorcach jak najwięcej informacji i ciekawostek na jej temat. Pomaga w tym wsłuchiwanie się w sygnały od zwierząt, co komunikują, jak reagują, czego oczekują, jakie mają zwyczaje. Osiem milionów głosów, a każdy z cennym przesłaniem dla nas ludzi, także zwierząt. Wokół rozmaity świat naturalnych dźwięków, śpiewu, póz, tańców, także innych form komunikacji, zapachów, śladów i ubarwień. Uczmy się prawdziwie i uważnie słuchać, odkrywać powody i rozumieć zachowania innych niż my gatunków, a w konsekwencji podziwiać za oryginalność i szanować bez względu na wygląd. 

„Co mówią zwierzęta” pomaga w zbliżeniu się do pełnego sekretów świata żywych organizmów. Intrygująco jest zdobywać informacje o zwierzętach, badaczach ich zachowań i zwyczajów, cechach uważnego obserwatora. A czy wiesz, jak powinieneś zachować się w lesie? Wtopić się w otoczenie, by nie przeszkadzać dzikim mieszkańcom? Co zrobić, kiedy dojdzie do spotkania oko w oko z jednym z nich? Jak właściwie odczytywać wysyłane sygnały zwierząt? A może po spotkaniu z książką dojdziesz do wniosku, że etologia to nauka, w którą chcesz się zagłębić, nie tylko w ramach zainteresowań, ale zawodowych sukcesów. W książce znajdują się kody QR z głosami zwierząt nagranymi przez specjalistów, zeskanuj je i poznaj świat dzikich dźwięków.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, przyroda, wiek 6+
premiera 24.09.2025, twarda okładka, 84 strony, format 21cm x 26cm
ilustracje Jola Richter-Magnuszewska
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

czwartek, 27 listopada 2025

CZY NIKA ZNIKA?

ANNA BICHALSKA

"Chyba każdy człowiek jest trochę jak książka.”

Niesamowicie ciepła i przyjazna książka, jedna z tych, co chętnie się przytula do serducha, entuzjastycznie chłonie słowa, intuicyjnie odbiera ważny przekaz. Czytałam ją dzieciom z klubu młodych pasjonatów książek i widziałam jak bardzo do nich przemawiała, jakby znajdywały styczność z własnym doświadczeniem życiowym. Odnajdywały w niej odpowiedź na nurtujące ich, w mniejszym lub większym stopniu, myśli o własnym znikaniu w oczach bliskich, o którym niekoniecznie potrafiły opowiedzieć rodzicom. 

Współczesne czasy charakteryzują się pośpiechem, pogonią za pracą i pieniędzmi, nie sprzyjają spokojnej celebracji codzienności i społecznych kontaktów. Bliskość przybliża się do powierzchowności, towarzyszenie zmienia się w nieobecność, poświęcanie uwagi najbliższym staje się dobrem luksusowym, a niezastopowane zapominanie wkracza w szkodliwy nawyk. Ale czy naprawdę tak ma być, czy nic z tym nie można zrobić, dokąd zaprowadza to rodziny? Dlaczego akceptujemy stopniowe zanikanie szczerych gestów, spojrzeń i słów, intensyfikującą się izolację, pozbawianie uczuć i wspomnień. Nie warto do tego dopuszczać, trzeba działać póki jeszcze nie jest za późno. Jak? Kierując się sercem, otwartością, prawdą i wyczuciem, spędzać czas z dziećmi na różne sposoby. Niekiedy trzeba coś wymyślić i stworzyć, aby powiadomić otoczenie o własnym znikaniu w jego oczach i nieobecności?

Anna Bichalska przedstawiła historię sześcioletniej Niki, dziewczynki wrażliwej na otaczający świat, chętnie przebywającej wśród przyrody, radośnie poddającej się przygodom. Wiele działo się w jej życiu, przeprowadzka z szarego wieżowca do domu z ogrodem i huśtawką, odkrywanie bajkowego przejścia do sąsiedniego starego domu z pięknym ogrodem i niezwykłą właścicielką. Poznawanie budynku z mnóstwem kryjówek i tajemniczych zakamarków, magicznego zapachu książek i przedmiotów z przeszłości. Kiedy rodzice za sprawą zaangażowania w życie zawodowe przestali bawić się z Niką, a nawet zwracać uwagę na to, co do nich mówiła, dziewczynka czuła, że najwyższy czas dać im o tym znać, przypomnieć, co jest największym skarbem ich życia. 

Jak sobie poradziła z zadaniem, jakim sposobem, w jakim stylu? Tego dowiecie się ze stron „Czy Nika znika?”. Historię szybko czytaliśmy, spodobała się nam przyjemna narracja, wpatrywaliśmy się w barwne ilustracje znakomicie dopełniające treść. Autorka podsuwała młodym odbiorcom pomysł na pisanie tradycyjnego listu, nie musiał być tekstem, mógł być stworzony z obrazków. Najważniejsze, aby wyrażał emocje i oczekiwania, zapewniał adresata o potrzebie bliskości i miłości, skłonił do zmiany zachowania i uznania potęgi wspólnie spędzonych chwil. Właśnie taką lekcję radzenia sobie z życiowymi doświadczeniami i odczuciami dostałam ponad pół wieku temu od mojej mamy. Zapewniam, że działała dawniej i wciąż rewelacyjnie się sprawdza.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 5+, 80 stron, premiera 03.03.2025
tłumaczenie, ilustracje Marta Rydz-Domańska
twarda okładka, format 16,5cm x 23,5cm
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bis.

środa, 6 sierpnia 2025

ŚCIŚLE TAJNE ŁAMIGŁÓWKI SZPIEGOWSKIE

GARETH MOORE

„Śledzisz pewnego milionera i geniusza techniki, który nielegalnie używa oprogramowania szpiegowskiego. Wreszcie udaje ci się włamać do jego biura. Musisz jak najprędzej...”

Znakomita solidna porcja rozrywki dla młodych miłośników szpiegowskich klimatów, ściśle tajnych misji, niebezpiecznych wyzwań, wymagających sprytu zadań i szybkiej pracy szarych komórek. Jestem pod wrażeniem konsekwencji w trzymaniu się obranej wywiadowczej drogi zbioru najróżniejszych łamigłówek. Powstaje coś na kształt mini opowieści, wyjątkowo wciągających i zachęcających, zabawy w rozwiązywanie ściśle tajnych tajemnic. Trzeba przyznać, że Gareth Moore znakomicie radzi sobie z przykuwaniem uwagi młodych odbiorców, podtrzymywaniem ducha rywalizacji nie tylko z wyimaginowanym wrogiem, ale również z rozgrzanym do czerwoności umysłem. Mnóstwo szpiegowskiej akcji. Czytelnik z impetem wkracza w nią zachęcany do łamania szyfrów, rozpracowywania kodów, bacznej obserwacji, znajdywania detali, dostrzegania różnic, wykradania tajemnic, szukania wyjść z labiryntów, dopasowywania fragmentów. I nie tylko, ale wszystkiego nie będę zdradzać, odkrywajcie sami, gwarantuję, że szybko i mocno wciągniecie się w łamigłówkową rozrywkę.

Jeśli macie wątpliwości, czy podołacie wyznaczonym zadaniom, zapewniam, że będziecie mieli mnóstwo okazji do sprawdzenia się w roli tajnych agentów. Autorzy książeczki prowadzą przez stosunkowo łatwe początkujące misje, fantastycznie przygotowujące do bardziej wymagających zleceń, a nawet eksperckich wyzwań. Kariera w Centrali Wywiadu jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy uważnie wsłuchać się w polecenia, podążać za wskazówkami, zaangażować się umysłowo i emocjonalnie. Nie bójcie się ustalać faktów, docierać do prawdy, konfrontować z wrogimi działaniami, przybierać różne tożsamości, zakradać się w ryzykowne miejsca, rozpracowywać szajki szpiegowskie. Przed wami niesamowita podróż w świat przyjemnego ćwiczenia pamięci, doskonalenia spostrzegawczości, kształtowania wyobraźni i poruszania się w wyimaginowanych przestrzeniach. Odstresowująca wycieczka w głąb umysłu, polepszająca koncentrację, rozbudzająca kreatywność, trenująca cierpliwość i ćwicząca refleks. Zabawa dostarcza mnóstwo zadowolenia i satysfakcji. Przydatnymi narzędziami okazują się szpiegowski notes i koła ratunkowe z rozwiązaniami zadań. Dopracowana oprawa graficzna, w wykonaniu Amerigo Pinelli, sprawia, że pobyt w świecie szpiegowskich łamigłówek intensyfikuje zainteresowanie różnorodnymi misjami, każdy znajdzie dla siebie ulubione ich typy.

5.5/6 - koniecznie rozruszaj szare komórki
literatura dziecięca, łamigłówki, wiek 6+, premiera 30.01.2025 (2024)
forma broszurowa, 144 strony, format 12,9cm x 19,8cm
tłumaczenie Maciej Nowak-Kreyer, ilustracje Amerigo Pinelli
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

sobota, 10 maja 2025

RAFA KORALOWA. WYŚCIG KONIKÓW MORSKICH

Bardzo spodobała się nam gra, od strony dostarczanej zabawy i oprawy graficznej. Podmorski świat przyciągał urokiem i pogonią za muszlą z czarodziejską perłą. Jako koniki morskie bawiliśmy się w chowanego i przeszukiwanie roślinności rafy koralowej. Musieliśmy wykazać się odwagą, sprytem i logicznym myśleniem, aby przechytrzyć innych uczestników gry. Opracowywanie strategii w poszukiwaniu cennego klejnotu wciągało i zaangażowało. Entuzjastycznie braliśmy udział w odnajdywaniu zwierzątek, sporo ich było, a do tego bardzo różnorodnych gatunkowo. 

Wszystko zaczynało się od wraku statku. Ileż wokół niego rozwijało się zachwycającego podwodnego życia. To był nasz centralny punkt odniesienia w podwodnym świecie. Zestaw wodnych stworzeń, kafelek białej perły i drewniany pionek konika morskiego, to niezbędne komponenty dla nas, abyśmy mogli rozpocząć rozgrywkę. Do tego dysponowaliśmy wspólnymi żetonami surowców, podwójnymi żetonami surowców i żetonami akcji. I jeszcze wokół nas mnóstwo czarnych pereł. Instrukcja rozpisana czytelnie i przejrzyście, z grafiką wyjaśniających przykładów. Zasady gry okazały się łatwe do szybkiego podchwycenia, i bardzo dobrze, bo do zabawy mogły włączyć się pięciolatki. Od dwóch do czterech osób mogło sympatycznie pływać i odkrywać czar wyścigu koników morskich. Dwadzieścia minut to idealna jednostka czasu, aby podtrzymać uwagę i zapał do rozgrywki najmłodszych. Każdy uczestnik czerpał wiele radości z koralowej rywalizacji. 

Zachwyciliśmy się oprawą graficzną gry. Komponenty różnych kształtów, w ładnej kolorystyce i z dobrze widocznymi detalami. Koniki bardzo trwałe, drewniane, starannie pokolorowane. I jeszcze ważny dla przebiegu akcji płócienny woreczek. Zanim przystąpiliśmy do gry, dzieciakom sporo frajdy sprawiło wyjmowanie elementów z tekturowych ramek, dodatkowy bonus zabawy. Gra interesująco wprowadzała młodych uczestników w podwodny świat, inspirowała do poznawania wodnej roślinności i zwierząt, pomagała w ćwiczeniu zmysłu obserwacji, bystrości spojrzenia, strategicznego myślenia, a nawet motorycznych umiejętności. Kiedy chcieliśmy wejść w łatwiejszy wariant gry, trzymaliśmy się blisko statku, kiedy mieliśmy ochotę na trudniejsze wyzwanie, lekko się od niego oddalaliśmy. Polecamy "Rafę koralową", wyścigi koników morskich sympatycznie nas wciągały, przyjemnie spędzaliśmy podczas nich czas. Podjęcie wyzwania przyniesienia władczyni mórz wyjątkowego klejnotu to znakomity pomysł na rodzinny rozrywkę.

5/6 - koniecznie zagraj
familijna gra planszowa, premiera 04.09.2024
autor Przemek Wojtkowiak, ilustracje Ewa Kaplarczyk
Przygodę w rafie koralowej odbyliśmy dzięki współpracy z DużeKa.pl

piątek, 9 maja 2025

PIERWIASTKI

TAJEMNICE CZĄSTEK BUDUJĄCYCH ŚWIAT

JON CHAD

"Badając związki między atomami, możemy poznać głęboko skrywane sekrety natury i zrozumieć, jak działa wszechświat."

Chociaż daleko wykraczałam wiekiem poza grupę docelową książki, to jednak entuzjastycznie zapoznawałam się z nią. Ciekawie było odświeżyć wiedzę z chemii, a konkretnie wszystkiego, co wiąże się z układem okresowym. Bardzo chciałam, aby tak zachęcająco opracowane publikacje wydawane były, kiedy chodziłam do szkoły. Coś niesamowitego, jak wiele wiedzy można było przekazać w przemyślanej i znakomicie dopracowanej komiksowej oprawie graficznej. Sto dwadzieścia osiem stron pierwiastkowej przygody z Mel Cori i Wodorem, kluczowymi postaciami historii o cząstkach budujących świat. Niepewnej siebie dziewczynki przygotowującej się do sprawdzianu z układu okresowego pierwiastków i jej sympatycznego towarzysza Wodoru, przewodnika po świecie zagrożonym przez czarny charakter, jakim był podły i szalony Pierwiastkodziej. Przemierzali grupy pierwiastków, stawali przed chemicznymi wyzwaniami, staczali bitwy z pierwiastkami i własnymi słabościami. Musieli wykazać się wiedzą i sprytem, oraz umiejętnością wykorzystania teorii w praktyce. Bo właśnie, „Pierwiastki” nie tylko przytaczały naukowe informacje, ale także pokazywały, jak ludzie nauczyli się korzystać z właściwości pierwiastków.

Jon Chad postawił na zwięzłość treści przy uszczegółowieniu, kiedy zagadnienia wymagały bliższego przyjrzenia się, aby zrozumieć kontekst i uwarunkowania. Oprowadzał bohaterów po układzie okresowym pierwiastków krok po kroku, z obrazami pomagającymi wyobrazić sobie dany aspekt, porównać z czymś, co dobrze znane, zrozumieć skalę pomiarową. Sprytnie podsuwał tropy wiedzy, tak aby na długo pozostawała w pamięci odbiorcy komiksu. Uczynił tematykę budulca całego wszechświata fascynującą i wciągającą. Umożliwił przyjrzenie się atomom, masom, zależnościom i skutkom, przykładowo w postaci promieniowania. Ułatwił zrozumienie funkcjonowania cząstek. Odwoływał się do historii odkryć i błędów. Postawił nie tylko na przekazanie wiedzy o świecie pierwiastków, ale też na rozwijanie u czytelnika pewności siebie w korzystaniu z niej, nie tylko podczas szkolnych sprawdzianów, ale też w codziennym życiu. Wszystko przesiąknięte było lekkim i przyjaznym humorem, gładkim stylem narracji, przejrzystymi kolorowymi ilustracjami, schematami i wypunktowaniami.

Zachęcam, abyście jak najszybciej wkroczyli do świata litowców, berylowców, metali przejściowych, metali ubogich, półmetali, niemetali, fluorowców, lantanowców, aktynowców i gazów szlachetnych. Autor zadbał o to, abyście nie pogubili się w tym wszystkim, podsumowali najważniejsze informacje, zapamiętali kluczowe wnioski, dysponowali przydatnym słowniczkiem. Przekonajcie się przykładowo, jakim zjawiskiem jest alotropia, na czym polega sublimacja, jak powstają węże faraona. Czeka na was wiele zajmującej wiedzy i ciekawostek. Odkrywajcie świat chemii, wasz świat zewnętrzny i wewnętrzny. Kraina pierwiastków ze snu Mel i Wodoru, to magiczna kraina, w której ożyły wszystkie pierwiastki, a wy będziecie mieć okazję spotkać się z nimi i poznać je lepiej. Przekonajcie się, jak przebiegała misja dotarcia do tajnego laboratorium na dachu Twierdzy Okresowej i zapobiegnięcia szalonym planom Pierwiastkodzieja. A może dzięki książce zainspirujecie się do ścisłej przyjaźni z chemią, zaś w przyszłości zapragniecie wypełnić puste miejsca w układzie okresowym, odkryć sekrety niepoznanych pierwiastków i przyczynić się do lepszego zrozumienia wszechświata.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, naukokomiks, chemia, wiek 6+
premiera 29.01.2025 (2023), twarda okładka, 128 stron, format 16,2cm x 23cm
tłumaczenie Bogumił Bieniok, Ewa L. Łokas, ilustracje Jon Chad
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

sobota, 15 marca 2025

SEKRETY NIGDY NIE UMIERAJĄ

VINCENT RALPH

„Zdarza się, że winnych nie ma. A czasem winni są wszyscy.”

Propozycja czytelnicza dla nastolatków, trafiająca w ich potrzeby książkowej rozrywki, przykuwająca uwagę, angażująca wyobraźnię i emocje. Starsi czytelnicy dostrzegą pewne uproszczenia w fabule, ale i oni przyjemnie spędzą czas w mroku zawiłych tajemnic. Vincent Ralph udanie koloryzuje scenariusz zdarzeń, prowadzi w śmiałych dynamicznych rytmach, zaskakuje obrotem spraw, zgrabnie stopniuje napięcie. Poprzez losy postaci pokazuje, jak lęk przed tym, co zrobiło się w przeszłości stopniowo osiada ciężarem na wyrzutach sumienia, kładzie się długim cieniem na wszelkich decyzjach, niszczy bliskie relacje i złowrogo osadza prawdę. Jakże trudno wyrwać się z pułapki zastawionej przez siebie.

Młodzi bohaterowie zmuszeni są włączyć się w grę bez znajomości zasad. Nieprzyjemne wspomnienia napierają na ich codzienność, czynią trudną, bolesną, a z czasem nawet niebezpieczną. Starcia z nieznanym wrogiem, niemożność zdobycia nad nim przewagi, sprawiają, że nawet wyzwania nie przynoszą ulgi i wyzwolenia. Osobliwy rytuał zrzucania tajemnic, który ktoś wymyślił, a ktoś inny ożywił, nie wyzwala od poczucia winy, lecz uaktywnia pionki wypełnione szantażem i przemocą. Autor frapująco prowadzi Sama i jego przyjaciół po cienkiej linie zawieszonej nad głęboko ukrytymi sekretami. Jeden nieostrożny ruch i groźba moralnego upadku. Czy udaje się wyzwolić z matni czegoś, co eskaluje szykanowanie? Może niektórych win nie powinno się w ogóle zatajać? Do jakiego stopnia mamy świadomość, że widzimy tylko to, co nam inni pokazują o sobie? Kiedy dostatecznie wiele osób udaje monstra, jak dostrzec prawdziwego potwora? Dlaczego odwracanie oczu od strasznych rzeczy nie daje pewności, że nas nie dopadną? A na marginesie, jak na razie, ciężko jest mi oswoić się ze zwrotami wkraczającymi w narrację współczesnych powieści, przykładowo "ona wiedziało", "mówiłom", "jejmu", potrzebuję więcej czasu, aby przestawić swoje przyzwyczajenia.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller, literatura młodzieżowa, 374 strony, premiera 11.03.2025, tłumaczenie Agnieszka Jacewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 11 lutego 2025

STRASZNE HISTORIE

ALTEA VILLA
(adaptacja opowieści)

"Jedynie mroczna istota zdolna jest przemienić się w wilka, mgłę bądź nietoperza, gdy wędruje w mroku w poszukiwaniu ofiar.”

Kiedy bliżej przyjrzeć się strasznym historiom, wcale nie wydają się takie przerażające, zwłaszcza jeśli czytane w towarzystwie dorosłej osoby, potrafiącej wytłumaczyć sytuację, dopowiedzieć wyjaśnienie, zwrócić myśli i wyobraźnię młodego odbiorcy w odpowiednim kierunku. Publikacja kierowana do dzieci powyżej ósmego roku życia, ale również do samodzielnego czytania przez nie. Dreszczyki emocji przebiegające przez ciało odbiorcy podczas poznawania dziesięciu niesamowitych opowieści strasznie mile widziane. 

Adaptacja uwzględnia jak najbliższą wierność oryginałowi, sposób postrzegania wymyślonego świata przez młodego czytelnika, znajomość kultowych bajek, ale i możliwość poznania klasyki wybrzmiewającej strasznością w bardziej przyjaznej halloweenowej odsłonie. Przerażające i potworne stworzenia, dwie strony natury człowieka, naukowe badania z powołaniem do życia, próżność uchwycona w portrecie, ludzkie oko i czająca się zbrodnia, niebezpieczne istoty zrodzone ze starożytnych zaklęć, dom wywołujący strach u lokatorów, rycerz bez głowy, koszmarni widmowi piraci. Zbiór osobliwych przypadków, nadprzyrodzonych dziwów, miejsc z niesamowitą atmosferą, upiornych istnień, nieprzeniknionej ciemności, demonicznych sił. 

Dopełnieniem wciągających w straszny mrok opowieści są odpowiadające im klimatem ilustracje. Oprawa graficzna przygotowana przez Víctora Medinę to niewątpliwie mocny atut publikacji. Warto wiedzieć, że książka wydana na kredowym papierze, ze sztywną okładką i dużą czcionką. Jak najbardziej cieszyć się będzie popularnością wśród młodych czytelników, zatem warto rozważyć ją jako pomysł na udany prezent. Fantastyka z długimi cieniami duchów i potworów, wampirów i zbrodni, ludzkich przywar i wybujałych ambicji, zamków i trumien, sennych kotlin i wzburzonych mórz. Wielkie emocje zapewnione. Znakomicie, że powstają adaptacje dziewiętnastowiecznych opowieści, także dorosły z przyjemnością znów się w nich zanurzy, odkryje je w złagodzonej formie, lubimy trochę zadrżeć wnikając w straszne historie, oswajajmy dzieci z tym uczuciem.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura grozy, klasyka dla dzieci, wiek 8+, premiera 09.10.2024
twarda okładka, 96 stron, format 24,5cm x 19cm
tłumaczenie Paulina Braiter, ilustracje Víctor Medina
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl