RENATA CZARNECKA
„Zakochanie w każdym wieku dodaje skrzydeł, nieważne, czy ma się dwadzieścia lat czy sześćdziesiąt, czy więcej.”
Potrzebowałam czegoś nieskomplikowanego w intrydze, lekkiego w klimacie, ale z refleksyjnymi nutami. Przeszukując półki z domowej biblioteki trafiłam na tę książkę, a przypominając sobie pozytywne wrażenia ze spotkania z innym tytułem Renaty Czarneckiej („Apetyt na życie. Kornelia od serca”), stwierdziłam, że powieść pomoże mi zrelaksować się w przyjemny i urokliwy sposób. Nie zawiodłam się, ale „Apetyt na życie. Świat w kolorach Marianny” zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się tak wiele życiowego humoru w fabule, bo chociaż nie należała do złożonych, to właśnie dowcipnym spojrzeniem na los potrafiła dużo nadrobić. Nieco straciła na prostych dialogach i nieskomplikowanym scenariuszu zdarzeń, ale równoważyła to zwiewnością scenariusza zdarzeń. Zgrabnie zachęciła do wejścia we włoskie klimaty, społeczności, miejsca, tradycję i kuchnię.
Wydawało mi się, że autorka przedobrzyła w konstrukcji kluczowej postaci, uczyniła z niej mega egzaltowaną sześćdziesięciosześcioletnią kobietę, ale przekornie, właśnie ten rys zachowania najbardziej imponował i zbliżał do Marianny. Świeżo upieczona emerytka za nic miała swój wiek, społeczne oczekiwania i wyobrażenia rodziny na swój temat, chciała i potrafiła cieszyć się nową miłością. Nie dała się stłamsić poczuciem, że czegoś nie wypada lub nie przystoi babci, a za chwilę prababci. Ciekawie śledziło się perypetie wyrastające jak grzyby po deszczu, problemy, na które trudno znaleźć rozwiązania, czasami krytyczne spojrzenia na samą siebie. Kibicowałam Mariannie w tym fragmencie życia, chciałam, aby udało się jej pogodzić wiele rzeczy, stawiałam się w sytuacji bohaterki i zastanawiałam się, jak ja bym postąpiła będąc na jej miejscu, a to już za kilka lat. Nie żałowałam okazywania jej sympatii, nawet jeśli odbiegała od wzorca osoby, którą wyobrażałam sobie podczas poznawania kolejnych rozdziałów. Podziwiałam niespożytą energię, chwytanie za wymagające fizycznych sił zajęcia, podążanie tropem szybko przychodzących do głowy zamysłów. Chciałam mieć tyle odwagi co Marianna, otwartości wobec innych, a przede wszystkim apetytu na życie. Czy udało się byłej nauczycielce języka włoskiego zacząć korzystać z właśnie zdobytej wolności zawodowej? Jak bardzo sięganie po szczęście odbiegało od jej planów, zamierzeń i wyobrażeń? Czym zaskoczyła na plus nawet samą siebie?
4/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 218 stron, premiera 10.07.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Axis Mundi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz