EDGAR WALLACE
"Dla każdej kobiety istnieje gdzieś na świecie mężczyzna, z którym wystarczy się spotkać, by go zrozumieć i być rozumianą przez niego.”
Bardzo lubię typ kryminału w klasycznej odsłonie, w klimacie retro, z przemyślaną fabułą i ciekawymi bohaterami. Początkowo niespieszny rozwój akcji, dopiero z czasem nabiera wartkości. Postaci różnorodne, każda ma coś atrakcyjnego do zaoferowania w scenariuszu zdarzeń, kłębią się w tajemnicach i spiskach. Londyn lat dwudziestych z jednej strony przyciąga wiarygodnym obrazem świata prawa i przestępczości, z drugiej wydaje się główną arterią ludzkiej natury, mieszanki światła i mroku. Intryga rozbudowana, wiele nici do podchwycenia, jednakże poprzez cierpliwą dedukcję i sprytną interpretację. Im głębiej wchodzi się w powieść, tym sprawy przybierają coraz bardziej zaskakujący obrót, trzeba opierać się na umiejętnościach, by dociec prawdy, aby na koniec dokonać spektakularnego przewrotu znaczeń i funkcji.
Zachwycam się misternym wzorem fałszu, oszustw, złodziejstwa i morderstw, skąpanych w aurze społecznych konwenansów i niebezpiecznych sytuacji. Udanie sportretowane kluczowe kobiece postaci, jedna po stronie dobra, tłamszona przez przypisaną jej rolę, ale odważnie, jak na współczesne jej czasy, walcząca o prawo wyboru i podejmowania własnych decyzji, druga zamknięta w pierścieniu zazdrości i nienawiści, z silna osobowością i świadomością własnej wartości. Szalenie przyjazna narracja, z barwnymi i sugestywnymi opisami, zabawnymi i złowróżbnymi dialogami. A wszystko zaczyna się od kradzież i handlu drogocenną biżuterią, konsekwencja pobytu w więzieniu, a następnie zastrzelenia znanego włamywacza i międzynarodowego złodzieja, w tle romantyczne uczucie, bankowy rabunek, dziennikarskie śledztwo, tropienie złoczyńców i działalność klubu dżentelmenów.
Powieść „Demon-szpieg” powstała ponad wiek temu, siłą rzeczy lekko wytraciła impet w podgrzewaniu atmosfery kryminalnej niepewności, obecnie wszystko dzieje się szybciej i więcej, ale jej spokojne prowadzenie, przywiązywanie wagi do detali i uroczy retro klimat sprawiają, że chętnie i z zaangażowaniem się ja poznaje. Dotychczas poznane przeze mnie książki Edgara Wallace wywołują mocno dobre wrażenia czytelnicze. Sympatycznie spędzam z nimi czas, śledzę zbrodnie, bawię się w detektywa, rozszyfrowuję ludzkie osobowości, daję się podpuścić pójściem fałszywymi tropami, podążam za motywami, odkrywam tożsamość sprawcy, a przy tym zerkam w okno przeszłości obyczajowej i literackiej. Na Bookendorfinie przybliżyłam „Zagadkową księżnę”, „Drzwi z siedmioma zamkami” i „Romans z włamywaczem”. Do nadrobienia pozostał „Człowiek bez twarzy”.
4.5/6 – warto przeczytać
kryminał retro, powieść awanturniczo-kryminalna, 206 stron, premiera 14.01.2026 (1927)
tłumaczenie Maria Kreczowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz