HANNA KRALL
„A taka rzecz – kiedy widzi się czterysta tysięcy ludzi odsyłanych do gazu – może człowieka załamać.”
Znasz książkę, już kiedyś spotkałeś się z nią, jednak cieszysz się, że przeczytasz jeszcze raz. A może nie tyle przeczytasz, co przeżyjesz. Obok niej nie dasz rady przejść obojętnie, silne emocje wprowadzają w stan głębokich refleksji. Chwytasz fragmenty wspomnień, jakże żywych nawet po upływie trzydziestu lat, a tak naprawdę różnych perspektyw prawd, i wyobrażasz sobie to, co miało miejsce podczas drugiej wojny światowej. Wchodzisz w czyjeś retrospekcje ze świadomością szacunku wobec bolesnych doświadczeń, nie dlatego, że tak trzeba i wypada, ale dlatego, że odczuwasz wewnętrzny przymus dowiedzenia się o postrzeganiu rzeczywistości. Chcesz uchwycić jakikolwiek sens okrutnych niemieckich zbrodni, ale wyślizguje i wymyka się.
Czujesz, że bluźnisz przymierzając walkę o przetrwanie własne i innych Marka Edelmana, ostatniego przywódcy powstania w getcie warszawskim, do własnej codzienności, doskonale wiesz, że tego się nie da wobec zrobić wobec ogromu tragedii ludzkiej. Zaczynasz rozmyślać, z jednostkowej i szerszej perspektywy, nad tym, co powiedziane w wywiadzie wprost, z lekką zasłoną milczenia lub niedopowiedziane. Pozornie nie zaskakujesz siebie samego wysuwanymi hipotezami o naturze człowieka, jednakże płynące wnioski nie współpracują z wyjaśnieniem usprawiedliwiającym gatunek ludzki. Doceniasz szczerość rozmówcy Hanny Krall, nawet jeśli ktoś pragnie inaczej zinterpretować historię, wierzysz i ufasz, że przytaczane fragmenty pamięci są prawdziwe z perspektywy tej osoby. Zdajesz sobie sprawę, że nie wiesz jak zachowałbyś się w podobnych okolicznościach. Czy podążałbyś ścieżką bierności, oznaczającą pewną śmierć, czy działaniem, jedyną szansą na przetrwanie i zachowanie godności? Czy postawiony przed wyborem dałbyś radę rozstrzygnąć, kto ma prawo żyć, a komu nie możesz podarować szans?
Czy to teraz ma znaczenie? – pyta kardiolog Marek Edelman. Tak! – odpowiadasz z silnym przekonaniem. Ma znaczenie nawet po ponad osiemdziesięciu latach, a nawet jeszcze bardziej, kiedy tak niewielu już pozostało uczestników i świadków wyrządzonych przez Niemcy krzywd i zbrodni. Z jednej strony odpowiadasz twierdząco, z drugiej doskonale wiesz, że ludzkość nie potrafi przyjąć lekcji z historii, jednostkowych, zbiorowych i narodowych, wręcz ślepo podążając za powtórzeniami i powieleniami. Nadzieja tli się w małym procencie społeczności, która otwiera oczy i dostrzega to, co nie powinno nigdy umykać, co więcej włącza się w proces pamiętania i uświadamiania młodych pokoleń. Podsycajmy ogień człowieczeństwa, sumienia, moralnej odpowiedzialności i szacunku wobec ofiar. Gaśmy żar uprzedzeń i nienawiści doprowadzających do ludobójstwa. Tylko kiedy się dobrze zna śmierć, ma się większą odpowiedzialność za życie.
Wrażeniami po spotkaniu z innymi książkami Hanny Krall ("Biała dama", "Synapsy Marii H.", "Pożegnanie z Narwią") dzielę się na Bookendorfinie, zachęcam do poznania.
5/6 – warto przeczytać
reportaż, 142 strony, premiera 28.10.2026 (!977)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz