Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Krall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Krall. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2025

POŻEGNANIE Z NARWIĄ

HANNA KRALL, rozmawia WOJCIECH TOCHMAN

"Jak człowiek nie wie, co ma robić, to może poprawić coś dookoła siebie.”

Przysłuchiwałam się rozmowie z zainteresowaniem. Opowieści o życiu, doceniłam, że na publicznym forum za pośrednictwem książki. Dzieleniu się wiedzą i przemyśleniami zdobytymi podczas przeżyć i doświadczeń. Składały się na nie różne barwy, jedne pozornie zwykłe i proste, inne naznaczone dramatem i tragedią, kolejne nawiązujące do ciepłych uczuć i myśli, a pomiędzy, mnóstwo dalszych. Wszystkie wymieszane, z niektórymi, o których nie tyle chce się zapomnieć, co pogodzić, które poprowadziły w różne miejsca, umożliwiły spotkanie z różnymi ludźmi, naznaczyły obecnością różne czasy. Nie jestem na etapie dokonywania podsumowań własnego losu, jeszcze nie czuję takiej potrzeby, koncentruję się na życiu tu i teraz, ale z ogromną ciekawością spoglądam na to, co innym było dane przejść. Nie wiem, czy stać mnie będzie na poszukiwanie śladów własnej przeszłości ze szczegółowością i imponującą pamięcią, jak w „Pożegnaniu z Narwią”. Pośrednio odnosić się do zdarzeń z historii, głęboko splecionych z życiem Hanny Krall, warunkujących decyzje i wybory, naprzemiennie odbierających szanse możliwości, i dających nowe opcje i coś w prezencie.

Czułam zawiązaną nić szacunku, przyjaźni i zrozumienia między dwójką reporterów. Rozmowa wydawała się przyjazna i twórcza. Odkrywała coś, czemu nie zawsze chciałoby się dać wypłynąć na powierzchnię. Wspomnienia z wojny, pobytu w domu dziecka, zdobywaniu edukacji, pracy w charakterze reportera, konfrontacji ze starym systemem politycznym i cenzurą, bycie świadkiem narodzin Polski w nowej solidarnościowej odsłonie. I oczywiście, twórczość autorki, nawiązania do książek, uchylanie tajemnic ze źródeł powstawania i symboliki. Sprawy leżące na sercu i wokół bliskich. Niepodobne do moich, jednak wpływające na wyobraźnię, wyzwalające empatię, zrozumienie i podziw. Dostrzegłam punkt styczny, doktora Marka Edelmana, z którym pracowała moja mama w Szpitalu Pirogowa w Łodzi, w jednym gabinecie. I jeszcze, zbliżone odczucia związane z chwilą zrozumienia, że się umrze… kiedy zobaczyłam śpiącego tatę na łóżku.

Więcej niż chwilę poświęciłam na rozważania o nieuleganiu przeciwnościom, nietkwieniu w mrokach, niepewności tego, czy zachowałabym się należycie w godzinie próby, docieraniu do świadomości społecznej, czym była druga wojna światowa i obecnie toczące się konflikty, ginięciu za ideę i zabijaniu dla idei, wpisaniu w naturę człowieka szkodzeniu własnemu gatunkowi, przygotowaniu się na śmierć bliskiej osoby, uwolnieniu od tego, co przeżyte, wierze w Boga i wierze Boga w człowieka. Książka uprzyjemniła wieczór czytelniczy, poddała materiał do refleksji, pozwoliła na przyjrzenie się rozmówczyni. Zachęciła do dalszego odkrywania twórczości autorki. Poznałam dwie książki Hanny Krall ("Biała dama" i "Synapsy Marii H."), Wojciecha Tochmana ("Pianie kogutów, płacz psów"), wrażeniami ze spotkania z nimi dzielę się na Bookendorfinie

4.5/6 – warto przeczytać
reportaż, biografia, 178 stron, premiera 24.09.2025 (2014-2025)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

niedziela, 10 stycznia 2021

BIAŁA MARIA

HANNA KRALL

"Ci, co ratują, ci co zabijają - zawsze w pobliżu. Ten sam chleb jedzą, tym samym powietrzem oddychają, modlą się w tym samym kościele do tego samego Boga. Nawet geny mają takie same, bo często są bliską rodziną. To dlaczego jedni ratują, a inni chcą zabić?"

Wielką radość sprawia czytanie o czyimś szczęściu, napawanie się jego formą i kolorami, ale dopiero poznawanie smutnych, bolesnych i traumatycznych przeżyć innych, daje niezwykły materiał do refleksji, sprawia, że wsłuchujemy się w dawne głosy z ostrożnością i uwagą, zaglądamy do miejsc będących świadectwami tego, co się wydarzyło, tak by móc to poczuć i wyobrazić. Przemawiają fragmenty, migawki, nawiązania do czegoś, co z punktu widzenia właściciela miało ogromne znaczenie, wpłynęło na losy wielu, na trwałe zaznaczyło obecność w historii. Wspomnienia kształtowane z perspektyw różnych osób, dostrzeżone, zasłyszane, zapamiętane, powtórzone, pielęgnowane.

Odkrywając jedną tajemnicę trafiamy na szereg innych, prowadzą dalej i dalej. Brak wyznaczenia głównej drogi, za każdym razem okazuje się nią ta, którą właśnie kroczymy, według własnego uznania lub po tropach innych. Zadziwiające, jaki ból jeden człowiek może sprawić drugiemu, samemu sobie, jak coś, co miało ogromne znaczenie wobec dramatycznych okoliczności staje się potem mniej nieistotne, jak wiele można dostać od nieznajomych, a od bliskich mieć zabrane. Wojna zmienia nastawienie ludzi, uwypukla w nich to, co najgorsze, ale również uwidacznia tych, którzy nie poddają się presji egoizmu, niebezpieczeństwa i donosicielstwa. Każdy decyduje, kim tak naprawdę jest, nie kim chce być, ale jest, dotyczy to także czasów powojennych. 

Śledziłam to, co na stronach książki zawarła Hanna Krall, ale również wracałam myślami do tego, co mi opowiadała babcia i mama, w przedstawione mini historie wplatałam opowieści seniorki i jej córki, przyklejałam do narracji głosy kobiet mojej rodziny. Odpowiadał mi styl narracji, krótkich zdań, niedopowiedzeń, urwanych myśli. Pasował do przemyśleń, wymagał skupienia i namysłu, oddziaływał na intensywność spostrzeżeń. Kiedy powstały już ramy obrazu wszystkie elementy stopniowo go wypełniały, każda prawda na swój sposób, w zgodzie z ośmioma rogami białego porcelanowego skarbu. Jakie składniki życia każdy z nas na nim położy, jaką moralną strawę stworzy, jak zostanie odebrana? Ogromny ładunek emocjonalny niesie też inna książka autorki, niedawno przybliżona na Bookendorfinie, "Synapsy Marii H.", delikatne, taktowne i wrażliwe wchodzenie do wspomnień.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 218 stron, premiera 30.09.2020 (2011)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 24 listopada 2020

SYNAPSY MARII H.

HANNA KRALL

"Matka jej męża miała wrażenie, że kiedyś już wyszła z martwej pustki w żyjący świat."

Delikatne, taktowne i wrażliwe wchodzenie do wspomnień czyjegoś życia. Niesie ogromny ładunek emocjonalny, porusza czułe struny duszy, mocno angażuje, przywołuje na ścieżkę szacunku wobec indywidualnych doświadczeń, postrzegania rzeczywistości, iskry istnienia w kontekście miejsca, ludzi, historii. To nie tylko obserwacja i przeżywanie krótkich oddechów losów postaci, ale również wywołanie skojarzeń, szukanie analogii i kontrastów do własnych zapisków w pamięci. I tak jak u Marii Twardokęs-Hrabowskiej powielają i nakładają się obrazy przeszłości, tak i u nas za każdym razem przybierają nieco inną barwę. To, co teraz rejestrujemy, nie będzie idealnie pokrywać się z tym, co przywołamy za jakiś czas. Różnica detali, blaknięcie tła, zmiana perspektywy, redefinicja interpretacji. Symptomy trwałości wydają się mieć jedynie przesłania tonu odczuć i przypisane im akcenty ważności. Na pierwszy plan przebijają się wyróżniki bólu i smutku, właśnie one pozwalają docenić to, co radosne i szczęśliwe, w wymiarze zwykłej codzienności, niezależnie od wzniosłych idei i pragnień.

Można o życiu pisać w szerokim ujęciu lub rozpatrywać każdy szczegół. Ale warto też pójść w inną formę, koncentrować się na istocie, oszczędzać słowa, wyrzucać zapychacze i zbędne dodatki. I wtedy docieramy do kwintesencji definicji jednostki, najintensywniejszego światła jej życia, ciekawych zapisów chwil, pozornie pomieszanych, a jednak tworzących spójną całość tajemnic i dowodów obecności. To także sposób kształtowania opinii o ludziach, współdzielenia witalności bliskich, asymilowania pozytywnej i negatywnej energii. Jednocześnie wysyłamy w najbliższe otoczenie cząstki samego siebie, aurę smutku i radości, spełnienia i niespełnienia, zrozumienia i niezrozumienia. Jesteśmy jednym z elementów, trwającym tu i teraz, lecz mocno osadzonym w przeszłości, która uwalnia podstawy tożsamości i osobowości. Synergiczny efekt dzielenia życia z innymi. Osobiste migawki ziemskiej wędrówki, wygrywane solowe partie doczesności, zapomniane nuty byłych zdarzeń. Rodzinne relacje, smak, dzieciństwa, wojenne koszmary, echa internowania, traumy wypadków, czy wnikanie w autystyczny świat syna. Kolaż wspomnień, przywoływany ulotnym impulsem, powielany w procesie retrospekcji, skłaniający do wypełnienia przestrzeni niedopowiedzeń, chwytania znaczeń poprzez słowa umieszczone na wypuszczonym latawcu życia, trzymane przez osobę, ale sterowane przez wiatr przemijania.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, 122 strony, premiera 30.09.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.