Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2026

ZAKLINACZ DŹWIĘKÓW

POWIEŚĆ O FRYDERYKU CHOPINIE

WOJCIECH WIERCIOCH, JOLANTA SZYMSKA WIERCIOCH

„Fryderyka już nie ma, a jednak wciąż jest.”

Pod koniec zeszłego roku wpadła mi w ręce „O Chopinie słów kilka”, cieniutka książeczka, akurat na spokojniejszą chwilę, w czasie XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, aby przypomnieć sobie główne informacje o muzyku (1810-1849), klimatycznie podejść do jego twórczości, osobowości i kluczowych zdarzeń z życia. Nie była to biografia, w bardzo ogólnym zarysie przybliżała fenomen i talent kompozytora, dlatego chętnie sięgnęłam po „Zaklinacza dźwięków”, i wpadłam w drugą skrajność, wyjątkowo obszerną fabularyzowaną biografię muzyka. Przygodę dawkowałam powoli, z krótkimi przerwami, gdyż obejmowała nie tylko informacje o życiu i twórczości fortepianowego poety, ale też uczestnictwo innych postaci historycznych, z którymi spotkał się lub mógł nawiązać kontakt Chopin. 

Ciekawie zbaczało się z głównej biograficznej ścieżki i zagłębiało w aspekty krążące wokół sztuki. Autorzy dostarczali sporo danych i okoliczności, chętnie je poznawałam, część z nich miała dla mnie wymiar nowości. Powieściowy charakter książki opierał się na faktach i domysłach, wspartych świadectwami i wyobraźnią, znajomością epoki i historii. Styl narracji przyjemny, lekki w odbiorze, z humorystycznym rysem, ale także próbą oddania muzycznej poezji geniusza, który z jednej strony doświadczał słabości ciała, a z drugiej obdarzony został niesamowitym talentem. Podobało mi się, że zdjęto z Fryderyka Chopina sztywną wybitność a zastąpiono ją obrazem życia zwykłego człowieka, targanego kontrastowymi emocjami, przeżywającymi to, co się wokół niego, znajomych, przyjaciół, rodziny i ojczyzny działo, pragnącego szczęścia i miłości, raz wątpiącego, kiedy indziej przepełnionego nadzieją. Tak wiele muzycznej radości pozostawił dla kolejnych pokoleń, warto wiedzieć, w jakich okolicznościach powstały jego dzieła i jakim był człowiekiem, gdyż tylko wybrańcom dane jest tak głęboko dotrzeć do serc innych. Zerknijcie również na dwutomową intensywnie wciągającą powieść o Mikołaju Koperniku" ("Rewolucja niebieska" i "Zakazane księgi") duetu autorów, na Bookendorfinie przybliżyłam też "Anegdoty z czterech stron świata" i "Polska w anegdotach".

4.5/6 – warto przeczytać
biografia, 734 strony, premiera 10.09.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

poniedziałek, 23 marca 2026

SERCE W OGNIU

BURZLIWE ŻYCIE JOSEPHINE BAKER

ELŻBIETA SIERADZIŃSKA

„Są ludzie, którzy nigdy nie przemijają.” Grace Kelly

A przynajmniej na trwałe zapisują się w naszej zbiorowej pamięci i indywidualnej inspiracji. Imponująca biografia, napisana z dbałością o detale, mocno uszczegółowiona. Nie potrzebowałam aż takiego stopnia wnikliwości, ale osoby zainteresowane bohaterką i czasami, w których żyła (1906-1975) będą zachwycone. Wcześniej niewiele wiedziałam o Josephine Baker, zaledwie ogólne informacje, ale po spotkaniu z książką wszystko nadrobiłam, także w wyrazie podziwu dla odwagi niezwykłej czarnoskórej kobiety, jak i szacunku wobec artystycznych osiągnięć. 

Zadziwiające, czasami zdarza się ktoś, kto za sprawą wewnętrznego ducha, mniej lub bardziej sprzyjających okoliczności, podążaniem za marzeniami, jakby nie prowadził pojedynczego życia, ale uczestniczył w różnych jego scenariuszach, którymi można by było obdarzyć kilka osób, a co więcej zaliczyć je do symboli. Może właśnie trudne czasy, bieda, rasizm, umacniają charakter człowieka i usilne pragnienie wyrwania się z niesprzyjających warunków, jednak tylko nieliczni potrafią przekuć słabości i ograniczenia w coś inspirującego i docierającego na szczyty sławy. Elżbieta Sieradzińska przedstawiła nie tylko występującą w całej Europie wielką artystkę, szczerą emancypantkę, symbol wolności, ale również zwykłą kobietę dążącą do szczęścia, bez oceniania i wydawania osądów, ale ze zrozumieniem kontrastowych cech natury człowieka. Wszystkie dziedziny sztuki, w których uczestniczyła Baker, czegoś ją nauczyły, pozwoliły wyrazić siebie, zebrać doświadczenia znajdujące przełożenie w życiu codziennym. 

Nikt z nas nie uniknie złych decyzji losu wobec nas, podsuwania wielkich dramatów, ale jeśli przykładowo nie można mieć biologicznych dzieci, wówczas realizujemy się w macierzyńskich odczuciach tworząc adopcyjną rodzinę. Czy ekscentryczność i impulsywność można uważać za wadę? A może są bardzo pożądane w wystąpieniach na scenie i prowadzą do fenomenalnych recenzji w oczach publiczności. Nikt z nas nie musi ulegać krepującym ograniczeniom, dawać się zaszufladkować i stłamsić w narzuconych rolach, a patrząc na życie Baker miałam wrażenie, że pojawiły się po to, aby z determinacją je przełamywać i korzystać na odrzuceniu stereotypów. Oczywiście, że do tak intensywnego, bogatego i różnorodnego życia wkradły się zamieszanie, chaos, niepewność i porażki, ale i z tym trzeba było umieć sobie poradzić lub odpowiednio do tego podejść, a że ryzykownie, to już inna sprawa, wiele zależy do tego jak radzimy sobie ze świadomością konieczności zagrania va baque i wejścia pod prąd. Autorka sprawiła, że z przyjemnością poznałam fantastyczną kobietę i artystkę, ale też z szerszego ujęcia atmosferę tamtej epoki, w czym pomogły znakomicie przygotowana treść i liczne zdjęcia. Zerknij również na przedstawioną na Bookendorfinie książkę "Wrócimy po was", reprezentantkę literatury faktu i literatury górskiej, już wtedy spodobał mi się styl pisania Elżbiety Sieradzińskiej, barwny, plastyczny, przyjazny, trafiający do wyobraźni, serca i pamięci.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, 592 strony, premiera 29.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

niedziela, 8 marca 2026

MIYAZAKI

ŚWIAT W ANIMACJI

SUSAN NAPIER

"Niemal mistyczne połączenie odwagi, akceptacji i radości jest kluczem do świata Miyazakiego.”

Książka znakomicie spełniła pokładane nadzieje, co więcej, sięgając po nią nie spodziewałam się, że aż tak bardzo spodoba się. Dotąd nie przywiązywałam wagi do oglądania filmów anime, jednak ostatnio stwierdziłam, że chętnie sprawdziłabym, czy odnalazłabym się w takim typie rozrywki i chciałabym zacząć od czegoś naprawdę dobrego. I wówczas, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyszło z premierą książki o najpopularniejszym japońskim animatorze, Hayako Mizayaki i dzieła, które pokochał cały świat. Koncepcja biografii natychmiast mi się spodobała. Otrzymałam nie tylko informacje z życia mistrza, uwarunkowania cech osobowości i podejście do procesu twórczego, ale również zaproszenie do bliższego przyjrzenia się omówieniom konkretnych animacji. I to okazało się największym plusem publikacji, barwna i wnikliwa analiza filmów, zachęcająca do obejrzenia i podchwycenia przekazów, cieszenia się sztuką japońskiej kreski, odnajdywania w świecie magii odniesień do współczesności, kondycji cywilizacji i człowieka. 

Odpowiadało mi krytyczne spojrzenie w twórczości mistrza animacji na dorobek gatunku ludzkiego, zmiany technologiczne, kulturowe wzorce, relację z przyrodą, wojenne konflikty. Susan Napier udanie ukazała potęgę wyobraźni i marzeń reżysera, umiejętność włączenia własnych przemyśleń do anime, uczynienia z filmów animowanych perfekcyjnie dopracowane narzędzie rozrywki i pośredniej platformy edukacyjnej. Autorka uwzględniła zdjęcia z filmów, sugestywnie współtworzyły klimat anime w książce. Po spotkaniu z "Mizayaki" wyszłam z przekonaniem, że jestem przygotowana, aby wejść do filmowej przestrzeni mistrza i baśniowej aury, nawiązać kontakt z bohaterami, otoczyć się magią i nadprzyrodzonymi mocami. Do książki powrócę, porównam własne odczucia, spostrzeżenia i przemyślenia po obejrzeniu filmów z tym, co jeszcze umknie mojej uwadze. „Miyazaki” to tytuł dla obecnych i przyszłych miłośników twórczości japońskiego mistrza. Ujmuje ciekawą treścią, przyjaznym stylem narracji, prawdziwym zanurzeniem w uniwersum anime. Zdecydowanie wart uwzględnienia w planach czytelniczych. Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem przybliżonymi na Bookendorfinie: "Duchy i boginie", "Anglik, który ocalił japońskie wiśnie", "18 zbrodni w miniaturze", "Doktor White i jego głowy, czyli śmiałe eksperymenty w transplantologii". Wiele ciekawej i zadziwiającej wiedzy można zdobyć.

5/6 - koniecznie przeczytaj
bibliografia, 320 stron, premiera 05.02.2026 (2018)
tłumaczenie Joanna Gilewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

piątek, 6 marca 2026

WANDA TELAKOWSKA

PIĘKNI DLA WSZYSTKICH, CZYLI JAK POWSTAŁO POLSKIE WZORNICTWO POWOJENNE

KATARZYNA RZEHAK

"Wierzyła, że piękne otoczenie, mieszkanie, ubranie, a przede wszystkim dobrze zaprojektowane przedmioty codziennego użytku kształtują człowieka.”

Nieobszerna i nieprzeładowana informacjami biografia, poglądowa i ogólnie przybliżająca sylwetkę Wandy Telakowskiej. Na moje zapotrzebowanie w sam raz. Zależało mi na uchwyceniu postaci, scenariusza życia, wybranych pasji i ścieżce kariery zawodowej, bez zagłębiania się w dociekliwe detale. Otrzymałam odniesienia do faktów, zachowanych świadectw twórczości i reprezentacyjnych poglądów. Katarzyna Rzehak przyjęła lekki i wciągający styl narracji, fabularyzowany rys przemawiający do wyobraźni i pozwalający nawiązać nić porozumienia z historycznym tłem polskich realiów przedwojennych, wojennych i powojennych. 

Wanda Telakowska doświadczyła ciekawych czasów, przeobrażeń politycznych, społecznych i kulturowych. Publikację cechowała przejrzysta forma prezentacji materiału. Uwzględniała wiele ciekawostek, fragmenty listów i bogactwo zdjęć. Rozdziały krótkie i w zgodzie z chronologicznym przesuwaniem na osi czasu. Ogromny plus za przedstawienie słowne i zdjęciowe prac, grafik, okładek i ilustracji Wandy. Przyznam, że nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polskie projekty dla przemysłu odznaczały się nowoczesnością, awangardowością i inspiracją kultury ludowej. Praktyczne i proste, dla szerokich socjalistycznych mas, wprowadzające użytkownika na wyższy poziom estetyczny. Wykonane z naturalnych materiałów. Dziś w zderzeniu z wszechobecnym plastikiem jako ulubionym tworzywem projektantów, producentów i odbiorców, stanowiłyby elitarną i prestiżową alternatywę, nie miałam wątpliwości, że sięgającą najwyższych cen.

Autorka ukazała portret Wandy Telakowskiej jako kobiety odważnej, żywotnej, skłonnej do żartów, walczącej o swoje pomysły i wizje, zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Odniosłam wrażenie, że buntowniczy charakter Wandy, uaktywniony już w dzieciństwie, wpłynął na wybrany styl prywatnego życia, nietrafnie ulokowane głębokie uczucia miłości, niekorzystnie nawiązywane relacje, podziwiałam za umiejętność obracania ich w przyjaźń. Imponowała umiejętność cieszenia się rozrywkami towarzyskimi, znajomość z wieloma znanymi i cenionymi osobami z politycznego, artystycznego i literackiego świata, a także odwaga odejścia od sztuki w kierunku pedagogiki.

Doceniłam wkład sił i zaangażowania Telakowskiej w niesieniu misji projektowania dla przemysłu, w tym maszyn i urządzeń, użytkowych przedmiotów spełniających funkcje w codzienności. Od organizacji Instytutu Wzornictwa Przemysłowego i kierowania nim, udziału w prezentacjach i wystawach, edukowania młodych artystów, zaszczepiania wartości estetycznych, aż do walki o przetrwanie projektowych idei. Przekonałam się, że polskie wzornictwo przemysłowe właśnie dzięki pomysłom i stylowi zarządzania bohaterki biografii stało na wysokim poziomie. Wielka szkoda, że ostatni etap życia Wandy Telakowskiej przybrał formę funkcjonowania nie tylko w ślepocie, ale również niezrozumieniu i niedocenieniu przez zwierzchników i współpracowników. Propozycja czytelnicza, na którą warto zwrócić uwagę, dostarczyła wiedzy nie tylko o pionierskich pracach bohaterki biografii, ale również rzut oka na rozwój polskiego wzornictwa przemysłowego.

4.5/6 – warto przeczytać
biografia, 256 stron, premiera 28.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

środa, 4 lutego 2026

JÓZEF PIŁSUDSKI

RZECZ O NIEPRZECIĘTNOŚCI

MARIUSZ WOŁOS

„Piłsudski wygrał swoją walkę o miejsce w historii, którą konsekwentnie prowadził przez niemal całe życie, najpierw przede wszystkim czynem, potem coraz częściej piórem.”

Ostatnio bardzo przychylnie nastawiłam się na zgłębianie historii i wnikliwy wgląd w życie i dokonania historycznych postaci. Kwestia chęci uzupełniania wiedzy otrzymanej w poszatkowanej wersji i z ukierunkowaną interpretacją w szkole objętej komunistycznym programem. Dojrzałam do badania przeszłości, zrozumienia jej uwarunkowań i przebiegu, zastanawiania się, jak wpłynęła na współczesność. W latach mojej edukacji postać Józefa Piłsudskiego przedstawiana była jako wróg ludu i zdrajca socjalistycznych ideałów, korzystnie ówczesne domowe nauczanie mojego taty przywracało jej blask i znaczenie.

Biografia „Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności” przekonuje przygotowaniem do powstania, ogromem pracy włożonym w dotarcie do źródeł, logicznym uporządkowaniem zdobytego materiału i przystępnym przedstawieniem wiedzy. Trudno zbliżyć się do pełnej prawdy o znaczącej postaci w historii Polski, mniej lub bardziej lubianej, rozumianej i popieranej, osobowości wywierającej na otoczenie sprzeczny w odbiorze wpływ. Człowiek i polityk, geniusz i charyzmatyczny przywódca, w tym determinacja i wielkie plany. A jednak autor znakomicie ukazuje rzetelny profil Piłsudskiego. W mieszance różnorodnych cech, postaw i zachowań obrazuje odbicie zwykłego człowieka i wybitnego męża stanu, w lustrze autorytatywnego przywództwa i nieprzeciętnej motywacji, idealizmu i pragmatyzmu, krytyki i autokreacji, śmiertelności i obecności w historii. Osadza wszystko w historycznych okolicznościach, walki o Polskę niepodległą i odrodzoną, wzmocnioną wewnętrznie i z godną pozycją na arenie europejskiej. Przystępny i przyjazny styl narracji, uwzględniający szerokie grono czytelników, zachęcający do własnych interpretacji. Satysfakcja z efektywnie spędzonego czasu z książką.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, literatura popularnonaukowa, historia, 674 strony, premiera 24.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 28 stycznia 2026

POLAKOŻERCA

[PRZEDPREMIEROWO]

FILIP GAŃCZAK

"Jeśli Alvensleben znajduje się już w rękach aliantów, cieszyłbym się, gdybym poprzez moje doniesienie mógł przyczynić się do udowodnienia winy tego mordercy, który swoją ohydną działalność zdawał się rozumieć jako pewnego rodzaju sport.” Werner Losert

Niestety, zło cechuje się syndromem pospolitości, a wyrastające z niego zwyrodnienia, w konsekwencji morderstwa, wciąż w wielu wypadkach pozostają nierozliczone. Sprawiedliwość nie dociera do ofiar, gdyż kaci znajdują drogę ucieczki i pomocników, często historia nie daje na czas pełnego dostępu do faktów i dowodów. Trzeba kolekcjonować wspomnienia świadków zbrodni wojennych, rozumieć, pamiętać i przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom. Pielęgnować nie w imię nienawiści i rewanżu, ale szacunku wobec zgładzonych, jako przestroga przed pozwoleniem na powtórzenie mrocznych kart, sprzeciw wobec tego, by prawda utonęła pod ciężarem usprawiedliwień, zaprzeczania, kłamstw i manipulacji. Niemieccy okupanci w imię chorej nazistowskiej ideologii dokonali tyle zła, że wydawało się, że jego źródło ostatecznie wyschło, niestety, wciąż odradzają się wybujałe ambicje i nieuzasadnione poczucia wyższości.

Życiorys Ludolfa Alvenslebena nie był mi znany, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę. Otrzymałam wiele informacji o tytułowym polakożercy, cech charakterologicznych, skali ohydnych zbrodni, sposobu odbierania rzeczywistości i ludzkiego życia. Napawało gniewem, że uniknął odpowiedzialności, kryty przez ludzi, splot okoliczności, a nawet prawne interpretacje. Filip Gąńczak dołożył wszelkich starań, aby pokazać czytelnikowi jak najbardziej szczegółowy portret kogoś, kogo trudno nawet nazwać człowiekiem. Posiłkował się bogatą i różnorodną bibliografią, przekopywał archiwa w poszukiwaniu dokumentów, wnikał w dzienniki, wspomnienia i wypowiedzi, szukał wzmianek w tradycyjnych mediach i internecie, przeprowadzał rozmowy i prowadził korespondencję z kimś, kto mógłby coś dopowiedzieć w sprawie niemieckiego oprawcy. Czułam przemyślany zamysł na treść i strukturę książki. Nie zabrakło wstawki z czarno-białymi zdjęciami, przypisów, bibliografii i indeksu nazwisk.

Krok po kroku, przy wsparciu przyjaznej narracji, poznawałam coraz większy rozmach i intensywność zabójczej obsesji Alvenslebena. Arystokratyczne korzenie, szkoła z wojskowym nastawieniem i oratorski talent ujawniony w NSDAP. Szybko rozwijającą się karierą w SS, funkcja naczelnego adiutanta i zyskanie entuzjastycznego poparcia Heinricha Himmlera. Przesiąknięcie antypolską ideologią, wzbudzanie nienawiści przeciwko wszystkiemu, co polskie, bezwzględna i w przerażającej skali eliminacja polskiej ludności, pragnienie rozstrzelania tylu Polaków, ile tylko możliwe, bez formalnych uprawnień, jakichkolwiek powodów i poza prawnymi procesami, a często nawet bez pseudosądów.Nienawiść kierowana wobec wszystkich grup Polaków, a zwłaszcza przywódców, inteligencji, duchowieństwa. Mroczna aktywność w ramach kampanii krymskiej. Walka o zamek i majątek Schochwitz. A po wojnie, ucieczka z brytyjskiego obozu internowania, wyjazd do Argentyny i prowadzenie normalnego życia.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, biografia, 256 stron, premiera 29.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

środa, 21 stycznia 2026

TEDDY

NIEPOKORNY BOKSER Z AUSCHWITZ

NINA MAJEWSKA-BROWN

"Nie ma osób odpornych na ciosy, są jedynie ludzie źle trafieni.” 
Feliks „Papa” Stamm


Nie przepadam ani za piłką nożną, ani za boksem, ale w przypadku publikacji nie chciałam skoncentrować się na sporcie samym w sobie, ale na sporcie jako narzędziu mającym wymiar ocalenia, determinacji w przetrwaniu i wytrwałości w skrajnie traumatycznym czasie. Przyznam szczerze, że nazwisko Tadeusza „Teddy'ego” Pietrzykowskiego nic mi nie mówiło, nie wiedziałam, kim był, czym się zajmował, jakie zdobywał doświadczenia, jak doświadczył go los, a w zasadzie niemiecki okupant. Z zainteresowaniem weszłam w życiorys niepokornego boksera z Auschwitz. 

Pierwsza część książki prowadziła narracyjnie matka Pietrzykowskiego. Przybliżała rodzinę, dzieciństwo i młodość syna. Ukazywała ścieżkę różnorodnych sportowych wyborów Teddy'ego, awersję do szkolnych obowiązków, ujawnienie wyjątkowych zdolności plastycznych i talentu bokserskiego. Pozostała obszerniejsza część książki to wspomnienia przywoływane głosem bohatera. Przedstawiał wojskowe doświadczenia, walkę w podziemiu, próbę przedostania się do Francji, by walczyć z okupantem, dramat pobytu w obozie koncentracyjnym, zgrozę tamtejszej rzeczywistości, wartość przyjaźni i łut szczęścia, aczkolwiek ciężko i imponująco wywalczony. Koniec pokazał, czym Pietrzykowski zajmował się po wojnie, jakie wartości przekazywał młodzieży, jak wielki wpływ miał na utrwalenie sposobu postrzegania drugiego człowieka. 

Ciekawym dodatkiem okazało się kilka krótkich relacji więźniów obozów koncentracyjnych, wspomnienia powiązane z pobytem Auschwitz, postawą Maksymiliana Kolbe i Tadeusza Pietrzykowskiego. Biografię wzbogacały zdjęcia. Podobał mi się opis Warszawy jako bohaterki z drugiego planu, od tysiąc dziewięćset siedemnastego roku do drugiej wojny światowej. Najpierw Warszawy umęczonej niedostatkiem, wojną i wyludnieniem, szykującej się do wielkanocnych świąt. Później stolicy państwa polskiego, będącej mieszaniną blichtru, tańca, elegancji i nowinek technicznych. Oraz Warszawy kolejnego etapu, okaleczonej wojną i obróconej w gruz i pył. Książkę przeczytałam w jeden wieczór. Historia, którą warto poznać i uzmysłowić sobie, że warto walczyć do końca, że prawdziwa siła nie polega na zadawaniu ciosów, lecz na umiejętności ich przyjmowania z godnością, że bycie najlepszym to umiejętność zachowania godności, empatii i człowieczej siły – nawet wtedy, gdy wokół panuje chaos. Publikacja jako pomocny instrument w promocji fundacji imienia Teddy’ego Pietrzykowskiego „77 siła i wiedza”. A dlaczego 77? Sięgnijcie po tytuł i dowiedzcie się.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 306 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 13 stycznia 2026

UPARTE SERCE

BIOGRAFIA HALINY POŚWIATOWSKIEJ

KALINA BŁAŻEJOWSKA

"Czy nie lepiej, że (śmierć) przyszła szybko, zamiast straszyła latami?”

Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki, nie przypuszczałam, że po nią sięgnę, ponieważ kolejka tytułów do poznania bardzo długa, ale zaskoczyłam samą siebie, poczułam impuls, czy raczej podpowiedź intuicji, aby wziąć się za tę przygodę czytelniczą. Stwierdziłam, że posiadam jedynie skąpe informacje o poetce, zdobyte jeszcze w liceum w ramach kółka polonistycznego. Dlatego pomyślałam, czemu nie dowiedzieć się więcej, skoro pojawia się okazja. I to była bardzo dobra decyzja. 

Życie Haliny Poświatowskiej bardzo mnie wciągnęło. Niezwykły scenariusz trzydziestu dwóch lat, pogrążonych w ograniczeniach i uwarunkowaniach choroby serca, walce o normalność, w tym wydawałoby się zwykły oddech. Poetka zaimponowała odwagą i determinacją, by korzystać z każdego dnia, brać z niego, ile się tylko da, realizować się na większym poziomie niż pozwala serce. Życie w chorobie, świadomość możliwości nagłej śmierci, nieustanna obawa o własną kondycję, to ogromne wyzwanie, zatem nic dziwnego, że w różnych odcieniach kształtowała się osobowość Haliny, tym bardziej ze względu na wysoką wrażliwość, świadome odbieranie siebie, mocny dotyk świata. Nie było zatem dziwnym, że wytworzyła się postawa mająca tendencję do egoizmu, za sprawą okoliczności, mentalności i parasola ochronnego rozłożonego przez rodzinę, która już wcześniej przeżyła śmierć dziecka. Nie zdumienia pogoń Poświatowskiej za zdobyciem uczelnianego wykształcenia, gdyż od dziecka w większości skazana była na domowe nauczanie. Zrozumiałym aspektem stało się wyciskanie z życia jak najwięcej, również na płaszczyźnie miłości i przyjaźni, jako antidotum na myśli o śmierci, której oddech wyraźnie czuła się na piersi. 

Kalina Błażejowska starała się dotrzeć do jak najszerszego spektrum świadectw i informacji o poetce. Wczytywałam się w listy Haliny i fragmenty twórczości, jakże mocno przemawiały do duszy człowieka. Zwłaszcza, kiedy na planie pojawiały się liczne wizyty w szpitalach i pobyty w sanatoriach, przeplatane lub współistniejące z silnymi uczuciami do mężczyzn. Autorce udało się sprawić, że bohaterka biografii stała się kimś bliskim w odczuciach. Co więcej, miałam wrażenie, że dobrze rozumiałam duszę poetki, utożsamiałam się w z pewnymi życiowymi doświadczeniami, podziwiałam moc wypełniania pragnień, a najbardziej zdolność do codziennego funkcjonowania z zagrożeniem i ryzykiem, bólem i cierpieniem, poczuciem straty otrzymania szans na coś więcej. Obecna była nadzieja, moc trwania, nieokiełznana siła przetrwania. Dało to do myślenia, jak wiele z podarowanego czasu zmarnowałam, poszłam nie w tym kierunku, co powinnam, nie dążyłam bardziej stanowczo do tego, co chciałam i oczekiwałam. Ale może dopiero bliskość lub obecność choroby czyni nas bardziej spostrzegawczymi i świadomymi. Biografia zachęciła do odświeżenia znajomości twórczości Haliny Poświatowskiej, spojrzenia na nią z perspektywy życiorysu poetki, wyzwań postawionych przez los i szans danych samej sobie. „Uparte serce” to tytuł, po który warto sięgnąć, dużo wyciągnęłam wiedzy i materiału do przemyśleń. Doceniłam liczne fotografie zamieszczone w trzyczęściowej publikacji, dodatkowy element, zbliżał wizualnie do poetki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
biografia, 526 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

niedziela, 23 listopada 2025

FRANZ KAFKA. KOSZMAR ROZUMU

ERNST PAWEL

„Taka była atmosfera świata Kafki – przesycona nienawiścią. Ponieważ nie znał innego, zrozumienie, jak trudno w nim oddychać, zajęło mu trochę czas. I stało się równie szkodliwe jak wdychane powietrze.”

Niedawno prezentowałam arcyciekawą biografię Mojszy Zacharowicza Szagałowowa („Chagall”), pełną kolorów, form i energii. Po niej sięgnęłam po opis życia i twórczości Franza Kafki (1883-1924), niemieckojęzycznego pisarza, żydowskiego pochodzenia, związanego z Pragą. I weszłam w mrok, duchotę, nieufność, kompleksy, wewnętrzny niepokój, histeryczną udrękę, ból i strach. Naprzemiennie odbijałam się od ścian euforii i depresji. Niestabilny stan duchowy, rozdwojenie jaźni, odnajdywał odzwierciedlenie w twórczości pisarza. Wiodącymi kierunkowskazami stały się samotność, wyobcowanie, klęska, bezsilność i zadręczanie się. A jednak okazało się, że Ernst Pawel znakomicie ukazał nie tylko ciemną stronę Kafki, ale też sferę, do której docierało światło geniuszu, wyjątkowej inteligencji i poczucia humoru.

Złożona osobowość i sprzeczności z niej wynikające, wspomagane poczuciem zagrożenia, osobliwym podejściem do społecznym związków, w zadziwiający sposób nakręcały twórczość prekursora egzystencjalizmu, znakomicie manewrującego groteską i ironią. Człowieka traktującego pisarstwo jako sposób na określanie swojej osobowości. Autor przybliżał obraz Kafki jako człowieka wymykającego przypisywanej mu legendzie. Kreślił z innej perspektywy niż zazwyczaj psychologiczny portret. Sam będąc przyjacielem i wykonawcą testamentu Kafki, włączał do materiału wypowiedzi innych przyjaciół, fragmenty listów, odwołania do utworów, podróży i choroby. Zręcznie oplatał wszystko tłem historycznym, ogromną zawieruchą przetaczającą się przez europejskie kraje, atmosferą środowiska i mentalnością epoki. Prezentował prosty i rzetelny styl narracji, łączył cechy przenikliwości z precyzją. Odnosiłam wrażenie kompletności i dużej wartości biografii. Minęło już sporo czasu od poznawania przeze mnie dzieł Franza Kafki, teraz chętnie do części powrócę, jestem dobrze przygotowana do odświeżenia ich sobie i podchwycenia wypływających z nich przekazów.

5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, literatura, 504 strony, premiera 17.09.2025 (1984), tłumaczenie Irena Stąpor
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

czwartek, 20 listopada 2025

POŻEGNANIE Z NARWIĄ

HANNA KRALL, rozmawia WOJCIECH TOCHMAN

"Jak człowiek nie wie, co ma robić, to może poprawić coś dookoła siebie.”

Przysłuchiwałam się rozmowie z zainteresowaniem. Opowieści o życiu, doceniłam, że na publicznym forum za pośrednictwem książki. Dzieleniu się wiedzą i przemyśleniami zdobytymi podczas przeżyć i doświadczeń. Składały się na nie różne barwy, jedne pozornie zwykłe i proste, inne naznaczone dramatem i tragedią, kolejne nawiązujące do ciepłych uczuć i myśli, a pomiędzy, mnóstwo dalszych. Wszystkie wymieszane, z niektórymi, o których nie tyle chce się zapomnieć, co pogodzić, które poprowadziły w różne miejsca, umożliwiły spotkanie z różnymi ludźmi, naznaczyły obecnością różne czasy. Nie jestem na etapie dokonywania podsumowań własnego losu, jeszcze nie czuję takiej potrzeby, koncentruję się na życiu tu i teraz, ale z ogromną ciekawością spoglądam na to, co innym było dane przejść. Nie wiem, czy stać mnie będzie na poszukiwanie śladów własnej przeszłości ze szczegółowością i imponującą pamięcią, jak w „Pożegnaniu z Narwią”. Pośrednio odnosić się do zdarzeń z historii, głęboko splecionych z życiem Hanny Krall, warunkujących decyzje i wybory, naprzemiennie odbierających szanse możliwości, i dających nowe opcje i coś w prezencie.

Czułam zawiązaną nić szacunku, przyjaźni i zrozumienia między dwójką reporterów. Rozmowa wydawała się przyjazna i twórcza. Odkrywała coś, czemu nie zawsze chciałoby się dać wypłynąć na powierzchnię. Wspomnienia z wojny, pobytu w domu dziecka, zdobywaniu edukacji, pracy w charakterze reportera, konfrontacji ze starym systemem politycznym i cenzurą, bycie świadkiem narodzin Polski w nowej solidarnościowej odsłonie. I oczywiście, twórczość autorki, nawiązania do książek, uchylanie tajemnic ze źródeł powstawania i symboliki. Sprawy leżące na sercu i wokół bliskich. Niepodobne do moich, jednak wpływające na wyobraźnię, wyzwalające empatię, zrozumienie i podziw. Dostrzegłam punkt styczny, doktora Marka Edelmana, z którym pracowała moja mama w Szpitalu Pirogowa w Łodzi, w jednym gabinecie. I jeszcze, zbliżone odczucia związane z chwilą zrozumienia, że się umrze… kiedy zobaczyłam śpiącego tatę na łóżku.

Więcej niż chwilę poświęciłam na rozważania o nieuleganiu przeciwnościom, nietkwieniu w mrokach, niepewności tego, czy zachowałabym się należycie w godzinie próby, docieraniu do świadomości społecznej, czym była druga wojna światowa i obecnie toczące się konflikty, ginięciu za ideę i zabijaniu dla idei, wpisaniu w naturę człowieka szkodzeniu własnemu gatunkowi, przygotowaniu się na śmierć bliskiej osoby, uwolnieniu od tego, co przeżyte, wierze w Boga i wierze Boga w człowieka. Książka uprzyjemniła wieczór czytelniczy, poddała materiał do refleksji, pozwoliła na przyjrzenie się rozmówczyni. Zachęciła do dalszego odkrywania twórczości autorki. Poznałam dwie książki Hanny Krall ("Biała dama" i "Synapsy Marii H."), Wojciecha Tochmana ("Pianie kogutów, płacz psów"), wrażeniami ze spotkania z nimi dzielę się na Bookendorfinie

4.5/6 – warto przeczytać
reportaż, biografia, 178 stron, premiera 24.09.2025 (2014-2025)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 11 listopada 2025

CHAGALL

JACKIE WULLSCHLÄGER

„Z łatwością przyswoił sobie wszystkie estetyczne prądy swoich czasów, aby rozwinąć radykalny, oryginalny styl – wykreowane przez niego uniwersum...”

Stosunkowo mało znam się na malarstwie, ale nawet ja miałam okres w życiu, kiedy oglądanie i przeżywanie obrazów Chagalla bardzo mnie interesowało. Było to antidotum na szarą rzeczywistość ustroju komunistycznego, który panował w latach mojej młodości. Gdybym wówczas miała dostęp do tak wyśmienicie napisanej biografii, jeszcze więcej budziłoby się we mnie emocji, odczuć, wzruszeń i rozmyślań towarzyszących odkrywaniu wymykającej się szablonom sztuki.

Jackie Wullschläger w pięknym stylu podchodzi do sylwetki i twórczości wszechstronnego artysty, wybitnego malarza i grafika, pioniera sztuki nowoczesnej. W niezwykły sposób łączy to, co przytrafiało się i zdarzało w życiu Mojszy Zacharowicza Szagałowowa (1887-1985), rosyjsko-żydowskiego pochodzenia, z francuskim obywatelstwem. Jakże oryginalnie od strony artystycznej pojmował rzeczywistość, wspomnienia, sny, to, elementy ówczesnych czasach, naznaczonych dramatycznymi wydarzeniami, kulturowymi zmianami i indywidualnym cierpieniem. 

Z jednego wynikało drugie, a drugie narzucało emocje i symbolikę. Imponujące bogactwo przeżyć o różnych odcieniach. Spełnione i niespełnione marzenia, mniej lub bardziej gorące namiętności, odwiedzane miejsca na mapie świata, wielokulturowość. Wszystko znajdywało odzwierciedlenie w dziełach, obrazach, rzeźbach, ceramice i witrażach. Mistrzowsko oddane barwy, zachwycające połączenia, osobliwe kształty, zniekształcone perspektywy, elementy folkloru, składały się na metaforyczny i fantastyczny model prezentacji tego, co grało w sercu i duszy artysty. Jego sztuka przemawia do każdego, wyzwalająca frapujące odczucia, często zaskakujące emocje. 

Doceniłam, że autorka zdecydowała się na interpretację dzieł mistrza barw, intuicyjnie przemawiających, gdyż warto znać szczegóły powstania i źródła przesłań. Narracja bardzo sugestywna, plastyczna, obrazowa, reprezentująca żywy i emocjonalny styl, dająca szeroki obraz i detaliczny podgląd. Rzetelność publikacji ujawniała się nie tylko w starannym przygotowaniu i opracowaniu materiałów pomocnych do jej stworzenia, ale również w opisie sylwetki Chagalla, artystycznej duszy, trudnej do okiełznania, często narcystycznej, egoistycznej i upartej, maksymalnie zafiksowanej na tworzeniu, a jednocześnie tak uwielbianej i spełnionej. 

Wullschläger udanie uchwyciła niezwykłą aurę życia, od biedy w dzieciństwie, poprzez tułaczkę po świecie, rolę kobiet i sposób ich traktowania, do wypełnienia malarskiej misji i dyscypliny. „Chagall” to tytuł zdecydowanie wart wciągnięcia na listę czytelniczą, zwłaszcza do spotkania o powolnym delektującym charakterze. Wiele czytelniczej przyjemności w otoczce wyjątkowych dzieł i bogatego życia artysty, malarskiego przeżywania, wiedzy i inspiracji. Książkę wzbogacały zdjęcia, rysunki, szkice, akwarele, portrety, reprodukcje. Nie zabrakło przydatnego indeksu, uzupełniających przypisów i pomocnej bibliografii. Sześćset stron wciągającego zaczytania, wiele godzin niezwykłej podróży, do minionej epoki, z uniwersalnym przesłaniem twórczości.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
bibliografia, 608 stron, premiera 24.09.2025, tłumaczenie Magdalena Koziej
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

czwartek, 30 października 2025

O CHOPINIE SŁÓW KILKA

(praca zbiorowa) 

"Najdziwniejszy z ludzi jest geniusz – ten tak daleko w przyszłość wybiega, że ginie z oczu ludziom z nim żyjącym, a nie wiadomo, które pokolenie pojąć go zdoła." Fryderyk Chopin

Cieniutka książeczka, akurat na spokojniejszą chwilę, aby przypomnieć sobie główne informacje o Fryderyku Chopinie (1810-1849), klimatycznie podejść do jego twórczości, osobowości i kluczowych zdarzeń z życia. Nie jest to biografia, w bardzo ogólnym zarysie przybliża fenomen i talent kompozytora. Za skondensowanym krótkim wstępie pojawia się kilkanaście aforyzmów autorstwa Fryderyka, ciekawie się je poznaje. Zainteresowanie rośnie przy wypowiedziach Chopina o różnych wydarzeniach z życia. Słowami kompozytora zaglądamy w myśli o muzyce, przyrodzie, życiu, miłości, twórczości, koncertach, chorobie, upływającym czasie, nauczycielach, malarzach, pisarzach i muzykach. Jakże mocno wyraża się tęsknota rodziną i ojczyzną.

Serce jego narodu biło w jego piersi… Jest Polakiem, nikim innym tylko Polakiem, a z tego zniszczonego, zmordowanego kraju polskiego wyłania się nieśmiertelna dusza jego, jego muzyka.” Bellaigue, krytyk francuski

Trudna emigracja, wyjazd z Warszawy, pobyt w Niemczech, Anglii i Francji, napaść na Polskę, ruch powstańczy rodaków, składają się na świadectwa przekroju życia Fryderyka Chopina, myśli do bliskich, przyjaciół i znajomych, sukcesy, zwątpienia i refleksje. Potwierdzenie geniuszu muzyka, wrażliwości, oryginalności, bystrości, dowcipie, znajdujemy w wypowiedziach wielkich ludzi, także ze współczesnego ujęcia. Na czoło przebija się myśl o grze Chopina jako wcieleniu poezji na fortepianie. „O Chopinie słów kilka” przenosi czytelnika w świat zwyczajnego człowieka i genialnego kompozytora, miłości i muzyki, tęsknoty i choroby. Dobra propozycja dopełnienia przeżywania w ramach Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego imienia Fryderyka Chopina.

3.5/6 – w wolnym czasie
praca zbiorowa, biografia, 64 strony, premiera 10.09.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG. 

czwartek, 13 marca 2025

SPOWIEDŹ MARILYN MONROE

ANNA LERKE

„Największa gwiazda XX wieku była jednocześnie najbardziej samotną kobietą, jaką znam.”

Ciekawie było prześledzić losy znaczącej postaci kina, od dzieciństwa naznaczonej sieroctwem, poprzez błyskotliwą karierę aktorską, aż do śmierci owianej tajemnicą. Zadziwiające, jak niektórzy ludzie, niejako od pierwszych dni życia, skazani są na samotność. Porzucenie przez rodziców, brak poczucia bezpieczeństwa, zagubienie we własnej tożsamości, z każdym rokiem nawarstwiało się, rzutowało na przyszłe relacje, życie rodzinne i zawodowe. Marilyn Monroe spełniała filmowe marzenia, błyszczała niczym gwiazda na ekranie, zachwycała podczas sesji zdjęciowych, ale nieustannie poszukiwała uwagi, ciepła i bliskości, która odegna od niej lęk przed opuszczeniem. Nietrafione małżeństwa, liczne romanse, niemożność odnalezienia się w roli matki, przemożna tęsknota za miłością, nieprzepracowane kompleksy, stopniowo wywoływały strach i łzy, a w następstwie problemy psychiczne, jak przygnębienie, załamanie, depresję, bezsenność, uzależnienie od alkoholu i środków farmakologicznych. 

Z jednej strony ikona wszech czasów, z drugiej zwykła kobieta pogrążona w rozpaczliwym poszukiwaniu bratniej duszy. Żywiołowość i zmysłowość na ekranie zderzały się z poczuciem niespełnienia w prywatnym życiu. Anna Lerke zaprezentowała losy Monroe w formie wywiadu spowiedzi, przyjaciółka Maria słuchała i zadawała pytania, zaś Marilyn starała się szczerze odpowiedzieć. Czytelnik odbierał mieszane emocje aktorki, domyślał się rozwinięcia poruszanych sekretów, zaglądał zza kulisy produkcji kinowej. Książkę wzbogacały liczne fotografie i wycinki z biografii Monroe. Zainteresowały mnie plany pracy nad sobą aktorki, na co chciała postawić, co poprawić w grze, w czym się wyspecjalizować. Drażniły proste konkluzje Marii, nie do końca czułam, że mogłaby być prawdziwą przyjaciółką. Zdarzały się powtórzenia, jednak do pewnego stopnia dawały obraz tego, co kładło się cieniem na życie aktorki. Teraz chętnie jeszcze raz obejrzę filmy z udziałem Marilyn Monroe, posłucham jej głosu i śpiewu, mniej dla fabuły, więcej dla zerknięcia, jak radziła sobie aktorka z przepaścią między życiem prywatnym a zawodowym, co z tego odbijało się na ekranie. Zastanawiam się, czy zdołam wychwycić niuanse przeniesienia.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 352 stron, premiera 10.02.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

piątek, 5 lipca 2024

NAZYWA SIĘ GEORGE FLOYD

ŻYCIE PEWNEGO CZŁOWIEKA I WALKA O SPRAWIEDLIWOŚĆ RASOWĄ

ROBERT SAMUELS i TOLUSE OLORUNNIPA

„...wyłonił się portret człowieka, który z nadzieją i optymizmem toczył niezwykłą walkę; człowieka, któremu po śmierci udało się dokonać tego, co tak bardzo pragnął osiągnąć w życiu – zmienić świat.”

Byłam pod wrażeniem merytorycznego przygotowania autorów przed przystąpieniem do pisania książki. Czterysta wywiadów, tomiszcza prywatnych materiałów, mnóstwo publicznych publikacji, zapiski historyczne sięgające zakresem aż do czterech wieków wstecz, a nawet prace naukowe z zakresu nauk społecznych. Wszystko po to, aby jak najwierniej oddać życie George’a Floyda, zmagań z przeciwnościami losu, bez pomijania chociażby przestępstw narkotykowych i więziennej przeszłości, globalnej ikony walki o sprawiedliwość rasową. Zabójstwo w dwa tysiące dwudziestym roku czarnoskórego mężczyzny podejrzanego o użycie w sklepie fałszywego banknotu, dokonane przez białego funkcjonariusza policji w Minnesocie, wyzwoliło w ludziach ogromne emocje i sprzeciw wyrażony w głośnych przekazach, gorzkich słowach, licznych demonstracjach. Samuels i Olorunnipa nie pominęli okoliczności prowadzących do czynu dokonanego przez Dereka Chauvina, skamieniałości warstw amerykańskich instytucji, sztywności służb mundurowych, nieustannej obecności presji systemu, wpływu polityki i regulacji prawnych, a także tkwiących głęboko w starych korzeniach sił społecznych. Można zastanawiać się, na ile wciąż obecny jest w każdym aspekcie życia rasizm w USA, dlaczego stosunkowo opornie uaktywniany jest ruch zmiany rzeczywistości powiązanej z dyskryminacją i przydzielanym od góry wizerunkiem, czemu społeczne zrywy sprzeciwu tracą impet w miarę upływu czasu.

Śmierć Floyda zainspirowała wielu ludzi do aktywnego włączenia się w walkę o sprawiedliwość i równość traktowania bez względu na kolor skóry. Fala protestów wobec rasowej dyskryminacji z wielką energią i siłą rozlała się po całym kraju, weszła w każdą warstwę społeczną i zawodową. Poznając dokładnie życie zabitego mężczyzny zastanawiałam się, czy faktycznie był to materiał na ikonę, nawet jeśli podszytą wagą walki o sprawiedliwość rasową, a może bardziej uzasadnione, że zakończona śmiercią interwencja była przysłowiową kroplą, która przelała czar dezaprobaty i oburzenia. A zabójca, czy bezsprzecznie człowiek działający z premedytacją, czy faktycznie nie przysługiwały mu żadne usprawiedliwienia. Nie ma wątpliwości, że do takich zdarzeń nie powinno dochodzić, ale zawsze kryją się głębsze powody i przyczyny niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Robert Samuels i Toluse Olorunnipa ukazywali różne ujęcia walki o sprawiedliwość rasową, jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zbyt często zbaczali w polityczną poprawność, czasami na siłę przypisywali coś do niej, kiedy indziej upraszczali niewygodną prawdę, warto podkreślić, że podjęta tematyka nie należała do wygodnych i przyjemnych. Na poznanie książki proponuję poświęcić więcej czasu, nie tylko ze względu na sporą objętość treści i wysoki poziom uszczegółowienia, ale również na głębsze przemyślenia, interpretacje i podsumowania.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura faktu, biografia, 494 strony, premiera 25.10.2023 (2022), tłumaczenie Maciej Potulny
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 12 lutego 2024

CÓRKI SAMURAJÓW

ZE WSCHODU NA ZACHÓD I Z POWROTEM

JANICE P. NIMURA

„Jedenaście lat wcześniej obserwowały z pokładu innego parowca, jak zza horyzontu wyłania się nieznany ląd. Teraz tamto niegdyś obce miejsce było jedynym domem, jaki znały. Wybrzeże (japońskie), które rozpościerało się przed ich oczyma, było nieznanym lądem.”

Warto sięgnąć po książkę, wiele się z niej dowiedziałam, zainteresowała i w dużym stopniu wciągnęła. Janice P. Nimura dołożyła wszelkich starań, aby dać pełen obraz życia trzech, a właściwie czterech kobiet, potraktowała sprawę w sposób pełen i wyczerpujący. Chociaż muszę przyznać, że momentami czułam się przeładowana informacjami, bez których tak naprawdę mogłabym się obejść, zupełnie jakby autorka miała kłopot z odrzuceniem nadmiarowego materiału. Przeszkadzało to w intensywniejszym podejściu do przygody czytelniczej, tym bardziej, że niektóre istotne z punktu widzenia historii aspekty, na których rozwinięcie liczyłam, zostały potraktowane w mniej komplementarny sposób. Jednak nie ulega wątpliwości, że publikacja zawiera sporo ciekawych informacji, logicznie ułożonych i atrakcyjnie przedstawionych. Nie zabrakło kilku zdjęć, które silniej połączyły z bohaterkami.

Niesamowite emocje towarzyszyły mi, kiedy uświadamiałam sobie, jak wiele musiały przejść młode japońskie dziewczyny, oderwane od własnej ojczyzny, kultury i bliskich, a rzucone w skrajnie odmienną amerykańską rzeczywistość. Zadziwiało mnie, jak radziły sobie z drobnymi sprawami, potrafiły ustalić nowy system wartości, nie wyrzekały się samurajskiego wykształcenia, nie załamywały się pod presją narzuconą przez cesarzową podczas krótkiej audiencji. Lata siedemdziesiąte dziewiętnastego wieku, japońskie kobiety pozbawione prawa do pobierania nauk nagle otrzymują przesłanie odbycia jej za granicą, w imię otwierającej się właśnie na Zachód ojczyzny. Autorka ciekawie przedstawiła tło polityczne, społeczne, kulturowe, a nawet atmosferę japońskich miast. Po omówieniu pierwszych lat epoki Meiji, „oświeconych rządów”, towarzyszących jej przemianach, przeszła do pacyficznego rejsu dziewcząt do San Francisco na parowcu „America”. Planowane dziesięcioletnie osiedlenie w amerykańskich rodzinach, otwarcie bram do edukacji, a potem kolejne etapy życia kobiet. Przekonajcie się, jak dychotomia kulturowa i społeczna wpłynęła na losy Sutematsu, Ume i Shige. Czy udało im się spłacić dług wobec kraju, zrealizować własne marzenia, pogodzić je z narzuconą misją? Poznajcie też niesamowitą i interesującą, aktywną i pomysłową Alice. W książce obecne przypisy, bibliografia i indeks. 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "O czasie", „Notre Dame”, "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

4.5/6 – warto przeczytać
literatura faktu, biografia, 384 strony, premiera 06.10.2023 (2015)
tłumaczenie Barbara Gutowska-Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

poniedziałek, 8 stycznia 2024

MOCARNE MÓZGI

ADAM KAY

"Jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś w prosty sposób, nie rozumiesz tego wystarczająco dobrze.”

Styl narracji szalenie sympatyczny, zawiera sporą dawkę humoru, czym zdecydowanie ujmuje młodych czytelników. Chociaż cechuje się powtarzalnością pewnych sformułowań i kontekstów sytuacyjnych, zwłaszcza w odniesieniu do krytycznego tonu ciotki Prunelli, co dorosłych może nieco uwierać, ale publikacja kierowana jest do młodzieży, zatem należy to uwzględnić w ocenie. Suczka Pippin nie ma sobie równych w podtrzymywaniu dobrej zabawy w psoceniu i brojeniu. Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną „Mocarnych mózgów”, również mam kilka uwag, zwłaszcza w aspekcie nie zawsze trzymających się faktów, czy dużych uproszczeń w przedstawianych sylwetkach ludzi w znaczący sposób zmieniających świat. Ale i w tym obszarze, do pewnego stopnia, można obronić książkę. Zafałszowane uogólnienia krążą w ogólnej wiedzy cywilizacyjnej i młodzież z pewnością, wcześniej czy później, zetknie się z zaprzeczeniami, właściwymi interpretacjami tożsamości wynalazków, ważności aktywności naukowej, czy szczególności idei z punktu widzenia przeszłości, przeprowadzi zestawienie teorii.

Adam Kay dokonuje osobistego wyboru ludzi w dużej mierze przyczyniających się do rozwoju myśli ludzkiej, zwracających uwagę na problemy ludzkości, dających inne niż przyjęło się spojrzenie na wybrane zagadnienia, mocno umocowanych w życiowych pasjach. Można podważać dobór imion i nazwisk, ale niewątpliwie kluczem jest inspirowanie czytelników do poznawania świata, zachęcanie do rozwijania własnych zainteresowań, przyciąganie do zastanawiania się nad podążaniem myśli naukowej. Autor podkreśla, że każdy może przyczynić się do rewolucji naukowej, społecznej lub kulturowej, poprzez zwykłe wydawałoby się zachowania stworzyć coś niesamowicie niezwykłego. Podoba mi się, że kładzie nacisk na to, że aby dokonywać wspaniałych rzeczy wcale nie trzeba być geniuszem, mieć czerwone świadectwa szkolne, wygrywać w olimpiadach, wystarczy podążać za zainteresowaniami, poszerzać horyzonty, oddawać się pasji, pielęgnować zapał odkrywania. Czasem niepozorny wynalazek poprawia jakość życia społeczeństwa, zasiewa myśl o konieczności dbania o planetę, wnosi wkład w medyczne osiągnięcia. Oczywiście, zdarzają się pomyłki, ślepe uliczki, porażki, ale właśnie w ich strumieniu wyłapuje się coś przydatnego i kluczowego do rozwoju cywilizacji. Ciekawym pomysłem jest zestawianie prawdy i fałszu po każdej z dziesięciu omówionych osobistości, załączanie cytatów i quizu w postaci wykrywacza kłamstw. Czarno-biała oprawa graficzna cechuje się dowcipem kreski i komizmem sytuacyjnym. Fantastycznie dopełnia treść, wyłapuje kluczowe przekazy i podkreśla rysunkiem.

4/6 - warto przeczytać
literatura młodzieżowa, literatura popularnonaukowa, biografia, 112 stron, premiera 28.09.2023
tłumaczenie Katarzyna Dudzik, ilustracje Henry Parker
Tekst powstał w ramach współpracy z PapieroweMotyle.pl

piątek, 4 sierpnia 2023

18 ZBRODNI W MINIATURZE

NIEZNANA HISTORIA FRANCES GLESSNER LEE I POCZĄTKÓW WSPÓŁCZESNEJ KRYMINALISTYKI

BRUCE GOLDFARB

„Celem Frances było wyprowadzić Stany Zjednoczone ze średniowiecza, zastąpić koronerów lekarzami i dokonać modernizacji metod śledztwa w sprawach gwałtownych i niewyjaśnionych zgonów.”

Ciekawa propozycja czytelnicza, zwłaszcza w ujęciu barwnego życiorysu Frances Glessner Lee i zajmującej historii raczkowania medycyny sądowej w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Bruce Goldfarb niewątpliwie był pod urokiem obu sfer będących głównym nurtem biografii, z ogromną szczegółowością przedstawił je,bazował na różnorodnych danych wyniesionych z archiwum harwardzkiej uczelni, bibliotecznych zasobów, medialnych wzmianek, pamiętników rodziny Glessner. Momentami skala drobiazgowości wydawała się zbędna, ale trzeba przyznać, że atrakcyjnie rozpisywała tło i dawała wgląd także w poboczne aspekty. 

O Frances Glessner Lee i jej kolekcji Przekrojowych Studiów Niewyjaśnionych Zgonów słyszałam już wcześniej, ale dopiero teraz wiele dowiedziałam się nie tylko o wkładzie w rozwój medycyny sądowej, ale też o życiu prywatnym. Kobieta dysponująca encyklopedyczną wiedzą, naczelny autorytet od dochodzenia na miejscu popełnionego przestępstwa, zadziwiająca spuścizna miniatur do dziś wykorzystywana przez studentów kryminalistyki. Współdziałanie inteligencji, wpływów, zamożności, silnej osobowości, artystycznego talentu i solidnego wykształcenia, chociaż nie w ramach studiów. Śmiałe pionierskie prace Frances zadziwiały otoczenie, nie były w smak męskiej społeczności naukowców, wywoływały jednocześnie podziw i krytykę.

Niesamowity upór w dążeniu do realizacji postawionego celu, rozwoju medycyny sądowej w USA, stworzeniu wydziału jej poświęconemu, edukowaniu osób powiązanych z ustalaniem przyczyn przemocy i śmierci, diagnozowaniem okoliczności i rekonstrukcji zdarzeń w miejscu zbrodni. Seria ambitnych pomysłów realizowanych na przestrzeni wielu lat, aby dochodzenie przyczyn śmierci stało się niezależną dyscypliną naukową, bazującą na specjalistycznej wiedzy. Książkę dobrze się czytało, przyjazna narracja, zgrabne wiązanie faktów, wyraziste tło, wiele wypowiedzi, cytatów, przykładów i pomocnych opisów. Udana popularyzacja sylwetki Frances Glessner Lee, kobiety zaangażowanej w niezwykle trudną misję w dziedzinie opanowanej przez mężczyzn.

4.5/6 – warto przeczytać
biografia, literatura faktu, 316 stron, premiera 17.04.2023 (2020), tłumaczenie Mikołaj Denderski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

poniedziałek, 27 marca 2023

WANGARI MAATHAI

KOBIETA, KTÓRA POSADZIŁA MILIONY DRZEW

FRANCK PRÉVOT

"Drzewo jest warte więcej niż jego drewno.”

Pierwszy raz wydano tę książkę w dwa tysiące jedenastym we Francji, roku, w którym zmarła wyjątkowa działaczka na rzecz ochrony środowiska, jako pierwsza Afrykanka nagrodzona Pokojową Nagrodą Nobla w dwa tysiące czwartym. Bardzo cieszy, że Wydawnictwo Zakamarki postanowiło sprowadzić ją na polski rynek, tak aby młodzi czytelnicy mieli okazję zapoznać się z biografią Wangari Maathai, odważnej i walecznej kobiety, założycielki Ruchu Zielonego Pasa. A życie Kenijki, wywodzącej się z plemienia Kikuju, przybrało barwny, zdumiewający i godny podziwu scenariusz. 

Franck Prévot przedstawił go w skondensowanej, ale niepomijającej istotne detale formie, uwzględniającej elementu kenijskiego krajobrazu, roślinności, zwierząt, historii, tradycji, zwyczajów i wierzeń. Natychmiast wczułam się w plemiennego ducha, umiłowanie przyrody, szacunek wobec rodzinnych wartości i obyczajów.  Jednak tam, gdzie działa się w nich krzywda, za sprawą zachłanności człowieka, bezwzględnych interesów wielkich korporacji, woli narzucanej przed politycznych dyktatorów, powstał sprzeciw słyszalny na całym świecie, nadzieja na odmienienie losu kobiet, dopominanie się o prawa człowieka. To branie spraw w swoje ręce, nieoglądanie się na innych, niezważanie na przeszkody, a wkraczanie w aktywność znajdującą bezpośrednie przełożenie z idei na czyny. „Ta, która należy do lamparta” od dzieciństwa czuła się mocno związana z naturą i nie mogła spokojnie patrzeć na brytyjski kolonializm, spisanie na margines rdzennych mieszkańców w aspektach uprawy ziemi i rządzenia krajem. Studia i praca naukowa na amerykańskim uniwersytecie dały szeroką perspektywę i umacniały w postanowieniu ratowania dzikiej przyrody, zwłaszcza leśnych obszarów i gatunków na wymarciu. 

Wangari Maathai głośno przekonywała, że destrukcyjny wyrąb drzew to nieunikniona śmierć ziemi, roślin, zwierząt, a w następstwie klimatu i ludzi. Wraz z innymi kobietami zakładała i prowadziła szkółki leśne, sadziła miliony drzew, wzywała świat do tego samego. Stworzyła partię ekologów, sadziła drzewa pokoju, przeciwstawiała się dyktatorowi i działa na rzecz demokracji. Nawet jako więzień polityczny, więziona, torturowana, szykanowana i z groźbami śmierci, nie poddawała się. Książka uwzględniała jeszcze wiele ciekawych informacji o „matce drzew”. Przyznam, że wiele wiedzy się wyniosłam, przekonałam się, jak mało znana była mi postać kobiety, która posadziła miliony drzew. „Wangari Maathai” uczyła i inspirowała, utwierdzała w przekonaniu konieczności walki o własne przekonania, podkreślała cenne wartości dla przetrwania planety i ludzkości, uświadamiała, że las jest najcenniejszym skarbem ludzkości, warto go chronić, rewitalizować ogołocone tereny, stawiać na zieloną przyszłość. Przystępny sposób narracji, bogactwo niezwykłej egzotycznej oprawy graficznej. Na końcu książki ważne daty w życiu Wangari Maathai, kilka zdjęć, mapa Afryki, obraz współczesnej Kenii, wyjaśnienie istoty lasów dla Ziemi i człowieka, oraz cytaty niezwykłej kobiety i profesorki weterynarii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, biografia, wiek 6+, premiera 06.02.2023 (2011)
twarda okładka, 44 strony, format 26cm x 26cm
tłumaczenie Katarzyna Skalska, ilustracje Aurélia Fronty
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 21 marca 2023

SARAH BERNHARDT

[PRZEDPREMIEROWO]

C.W. GORTNER

„Wbrew historii legendy ostatecznie zwyciężają.” Sarah Bernhardt

Po kilku miesiącach odsunięcia się od biografii, stwierdziłam, że już za nimi zatęskniłam i zapragnęłam kontynuować znajomość z tym gatunkiem literackim. Dotychczas nie sięgałam po książki C.W. Gortnera, a szkoda, gdyż styl pisania bardzo mi przypasował. W "Sarah Bernhardt” zaskoczył znakomitym poradzeniem sobie z narracją prowadzoną z kobiecej perspektywy. Miałam wrażenie, jakbym śledziła strony pamiętnika Bernhardt, to ona przemawiała, wciągała w gorzkie i słodkie odsłony życiorysu. Trzeba przyznać, że osobiste i zawodowe ścieżki życia cechowały się bogactwem przeżyć, różnorodnością zdarzeń i niezwykłymi okolicznościami. 

Klimat starego Paryża, począwszy od połowy dziewiętnastego wieku, do lat dwudziestych kolejnego. Retro wciągało z wielu ujęć, sztywnych społecznych konwenansów, trudnej sytuacji kobiet, niecieszącej się szacunkiem profesji aktorskiej. Otrzymałam atrakcyjne spojrzenie na ówczesne czasy, począwszy od obrazów i uczuć dziewięcioletniej dziewczynki, niechcianej przez matkę, oddanej do szkoły klasztornej, nastolatce marzącej o scenie teatralnej, pobierającej nauki sceniczne, poprzez otrzymywanie głównych ról w sztukach, aż do zarządzania teatrem i udziału w wywołujących skandal produkcjach. Równolegle życie osobiste, pełne wzburzonych fal plotek, obraźliwych krytyk, źle przyjmowanych przez publikę incydentów. Niewiele wiedziałam o Sarah, zatem z zainteresowaniem śledziłam biografię, napisaną przystępnie i przyjaźnie, fabularnie i w pierwszej osobie. Analizowałam osobowość, odczytywałam motywy postępowania, burzliwe przejścia, intensywność uczuć, wyjątkowy upór w dążeniu do celu, robienie kariery scenicznej w ramach życiowego powołania. Wiele straciłaby historia teatru francuskiego, gdyby nie obecność Sarah Bernhardt. Teatr był dla niej światem niezwykłej ucieczki w magię, poczułam ją.

5/6 - koniecznie przeczytaj
biografia, powieść historyczna, 540 stron, premiera 22.03.2023 (2020)
tłumaczenie Janusz Maćczak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

niedziela, 5 marca 2023

CYNGIELKI, GWARDZISTKI, TERRORYSTKI. POLKI, KTÓRE ZABIJAŁY DLA SPRAWY

[PRZEDPREMIEROWO]

MICHAŁ WÓJCIK

„Oto historia kobiet, które miały krew na rękach. Z przekąsem można powiedzieć, że to jest właśnie „wyklęta” część polskiej historii.”

Premiera książki przypada na Dzień Kobiet, i bez względu na to, jak wiele z nas go obchodzi, warto by było w tym dniu ściągnąć myśli na kobiece dokonania w ekstremalnie trudnych i wymagających czasach. Michał Wójcik proponuje zapoznanie się z portretami niezwykłych dziewcząt i pań, które wymknęły się swojej epoce. Nie patrząc na niebezpieczeństwo misji i stereotypowe męskie podejście do pań w zbrojnych organizacjach, parły do przodu w wyznaczonych sobie celach. Broniły ojczyzny i prawa do wolności. Stanęły na wysokości w ciężkich wyzwaniach stworzonych przez historyczną sytuację. Dawały przykład innym, w tym panom, przekonując męskich dowódców o swoich umiejętnościach, zdolnościach i determinacji. Niekiedy same zajmowały dowódcze stanowiska. Chociaż przez wielu obserwatorów, komentatorów politycznych i interpretatorów historii były traktowane jako tło w krwawej i bezwzględnej walce o słuszną sprawę, to należy się im docenienie dokonań i utrwalenie w pamięci społecznej. 

Pokolenia podlegają wymianie, odchodzą bohaterki, umierają świadkowie, czas zaciera wspomnienia, zlewają się różne historie, zmniejsza się baza dokumentów, ale mimo wszystko warto chwytać świadectwa aktywności Polek zabijających dla sprawy, docierać do prawdziwych historii, starać się wyjaśniać niedomówienia, rozwiewać wątpliwości, objaśniać szerszy kontekst i indywidualne okoliczności. Stawiam się w wyobraźni na miejscu dzielnych i odważnych kobiet, podziwiam zaprzeczanie bierności i pragnienie wzięcia spraw we własne ręce. Nie wiem, czy sama byłabym zdolna do takich poświęceń w ramach działania na rzecz niepodległości. Mam nadzieję, że stanęłabym na wysokości zadania, przełamała wewnętrzne opory, pogodziła się z grożącymi konsekwencjami, poradziła sobie z bitewnymi emocjami, znajomością goryczy ewentualnej porażki. Udział w bezpośrednich akcjach zbrojnych, wysadzanie torów i mostów, rozpracowywanie celu zamachu, używanie trucizny, akcje ekspropriacyjne, organizowanie plutonu bojowego, kontrwywiadowcza działalność, transport broni. Ileż w tym wszystkim kobiety musiały mieć zimnej krwi i odwagi, tym bardziej, że zdarzało się błędne zarządzanie, bolesne pomyłki, perfidne zdrady, niesprzyjające sploty okoliczności. Czasem na moment gubiłam się w licznych pseudonimach bohaterek, ale przecież taka była specyfika ukrywania prawdziwej tożsamości i mylenia wywiadu wroga.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 304 strony, premiera 08.03.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.