Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2026

MIYAZAKI

ŚWIAT W ANIMACJI

SUSAN NAPIER

"Niemal mistyczne połączenie odwagi, akceptacji i radości jest kluczem do świata Miyazakiego.”

Książka znakomicie spełniła pokładane nadzieje, co więcej, sięgając po nią nie spodziewałam się, że aż tak bardzo spodoba się. Dotąd nie przywiązywałam wagi do oglądania filmów anime, jednak ostatnio stwierdziłam, że chętnie sprawdziłabym, czy odnalazłabym się w takim typie rozrywki i chciałabym zacząć od czegoś naprawdę dobrego. I wówczas, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyszło z premierą książki o najpopularniejszym japońskim animatorze, Hayako Mizayaki i dzieła, które pokochał cały świat. Koncepcja biografii natychmiast mi się spodobała. Otrzymałam nie tylko informacje z życia mistrza, uwarunkowania cech osobowości i podejście do procesu twórczego, ale również zaproszenie do bliższego przyjrzenia się omówieniom konkretnych animacji. I to okazało się największym plusem publikacji, barwna i wnikliwa analiza filmów, zachęcająca do obejrzenia i podchwycenia przekazów, cieszenia się sztuką japońskiej kreski, odnajdywania w świecie magii odniesień do współczesności, kondycji cywilizacji i człowieka. 

Odpowiadało mi krytyczne spojrzenie w twórczości mistrza animacji na dorobek gatunku ludzkiego, zmiany technologiczne, kulturowe wzorce, relację z przyrodą, wojenne konflikty. Susan Napier udanie ukazała potęgę wyobraźni i marzeń reżysera, umiejętność włączenia własnych przemyśleń do anime, uczynienia z filmów animowanych perfekcyjnie dopracowane narzędzie rozrywki i pośredniej platformy edukacyjnej. Autorka uwzględniła zdjęcia z filmów, sugestywnie współtworzyły klimat anime w książce. Po spotkaniu z "Mizayaki" wyszłam z przekonaniem, że jestem przygotowana, aby wejść do filmowej przestrzeni mistrza i baśniowej aury, nawiązać kontakt z bohaterami, otoczyć się magią i nadprzyrodzonymi mocami. Do książki powrócę, porównam własne odczucia, spostrzeżenia i przemyślenia po obejrzeniu filmów z tym, co jeszcze umknie mojej uwadze. „Miyazaki” to tytuł dla obecnych i przyszłych miłośników twórczości japońskiego mistrza. Ujmuje ciekawą treścią, przyjaznym stylem narracji, prawdziwym zanurzeniem w uniwersum anime. Zdecydowanie wart uwzględnienia w planach czytelniczych. Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem przybliżonymi na Bookendorfinie: "Duchy i boginie", "Anglik, który ocalił japońskie wiśnie", "18 zbrodni w miniaturze", "Doktor White i jego głowy, czyli śmiałe eksperymenty w transplantologii". Wiele ciekawej i zadziwiającej wiedzy można zdobyć.

5/6 - koniecznie przeczytaj
bibliografia, 320 stron, premiera 05.02.2026 (2018)
tłumaczenie Joanna Gilewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

niedziela, 7 grudnia 2025

DUCHY I BOGINIE

KOBIETY W KOREAŃSKICH WIERZENIACH

JEON HEYJIN

"Mimo ewentualnych zmian i niedomówień w swojej obecnej formie obrazują one (podania o żeńskich zjawach) szczegółowo to, czego bały się w przeszłości mieszkanki koreańskich ziem. A są to kwestie być może znane z doświadczenia również współczesnym kobietom.”

Pierwsze spotkanie z mitologią koreańską, zatem każdą legendę, historię, opowieść, podanie i zeznanie śledzę z zainteresowaniem. Dla mnie coś zupełnie nowego i atrakcyjnego w odbiorze. Ponadto, liczę, że pomoże mi w lepszym zrozumieniu koreańskiej literatury, którą cenię ze względu na prosty, nieprzekombinowany, ale sugestywny styl pisania, wyjątkową wrażliwość w postrzeganiu świata i ludzi, ale także obecność czegoś z pogranicza rzeczywistości i metafizyczności. Jeon Heyjin wychodzi do czytelnika z ciekawym pomysłem na przedstawienie nadprzyrodzonych bytów, demonów, duchów przodków, bogini, zjaw i innych przeobrażonych. Wszyscy oni wpływają na ludzkie losy. Proponuje rozważania o sytuacji kobiet jako źródle i tle do opowieści o duchach. Mieszanka zabójstw, samobójstw, sprowadzania chorób, wyrażania żalu, urazy i żądzy zemsty, ma wynikać ze społecznej nierówności w traktowaniu kobiet i mężczyzn, głęboko zakorzenionego patriarchatu, niesprawiedliwości w rodzinnym życiu, pozbawiania praw i zasług, fałszywych oskarżeń i dotkliwych krzywd. 

Autorce zręcznie udaje się połączyć przeszłość, sięgającą prastarych ustnych przekazów, poprzez spisane od piętnastego wieku historie, aż do współczesnych rzeczywistych zbrodni i opowieści z dreszczykiem, z aktualną sytuacją kobiet, w wielu miejscach na świecie, wciąż istniejącym okrutnym traktowaniem, przemocą, dyskryminacją i lekceważeniem. Podoba mi się, że Heyjin stawia nie tylko na rzucające długie cienie teksty, ale również na odnajdywanie opiekuńczych istot, humorystycznych akcentów i żartobliwych uwag. Dostrzegam różnice między poszczególnymi gatunkami literackimi zwracającymi się w stronę koreańskiej mitologii. Dowiaduję się, czym jest „pokrewieństwo łona”. Zerkam w okno szamańskiej kultury. Rozszyfrowuję chilgeojiak. W „Dialogach mistrza Zhu” pojawia się wzmianka, jakoby bóstwa należały do niebios, a duchy – do świata ludzi. Te pierwsze są dzięki silnej energii wszechobecne, energia tych drugich zaś po śmierci słabnie i się rozprasza. 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżonymi na Bookendorfinie: "Miasto Meksyk", "25 milionów iskier", "Córki samurajów", "O czasie", „Notre Dame”, "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

4.5/6 - warto przeczytać
mitologia, 302 strony, premiera 16.05.2025 (2021)
tłumaczenie Dominika Chybowska-Jang
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

niedziela, 30 listopada 2025

CIĘŻAR NATURY

JAK ZMIANY KLIMATU WPŁYWAJĄ NA UMYSŁ, MÓZG I CIAŁO

CLAYTON PAGE ALDERN

"Nosisz Matkę Ziemię w sobie. Ona nie jest na zewnątrz ciebie.”
Thich Nhat Hanh


Wreszcie trafiam na książkę, która nie koncentruje się na opisywaniu zmian klimatycznych, ale przybliża ślady, jakie środowisko zostawia na ludzkim samopoczuciu i zachowaniach, dowodzi bezpośrednich ingerencji. Degradując planetę, dyrygując nią, sprawiając nad nią kontrolę, nieodwracalnie przeobrażamy świat, w tym gatunek ludzki. Na co dzień widzimy i odczuwamy gwałtowne zmiany środowiska, wyraźne skutki zmian klimatu, lecz nie dostrzegamy subtelnego nacisku na nas sił przyrody, nie zastanawiamy się, jak wpływają na organizmy, a wiele w tej sferze dzieje się, i to nieodwracalnie. Zmiana klimatu nie tylko już nadeszła – ona jest w nas samych. Nasze mózgi tworzą wewnętrzną reprezentację świata, przewidują funkcjonowanie i stopniowo dostosowują się do nowego. Ciała podlegają drobnym transformacjom. Umysły radzą sobie z psychologicznymi wyzwaniami. Żałoba klimatyczna, lęk ekologiczny, lęk klimatyczny, melancholia środowiskowa, zespół stresu przedurazowego, jakkolwiek zdefiniować, to psychologia klimatu ma czym zajmować się. 

Clayton Page Aldern uzmysławia, że ciężar natury jest kotwicą i łączy nas z Ziemią. Oferuje naukowe spojrzenie na wpływ zmian klimatu na ludzi. Przeobrażenia procesów klimatotwórczych wracają pośrednio i bezpośrednio do gatunku ludzkiego, podlega on przeobrażeniu od środka. Autor pokazuje powiązania między światem zewnętrznym a wewnętrznym, jak zbaczamy z kursu ludzkiego życia. Utrata krajobrazu ściąga nas w kierunku depresji. Wiele dzieje się z pamięcią, poznaniem i zachowaniem, w tym agresją i podejmowaniem decyzji w czasie rzeczywistym. Toksyny środowiskowe wpływają na zdrowie neurologiczne, infekcje, traumy, ekstremalne urazy psychiczne. Czy uświadamiamy sobie przenikanie zmian klimatu do narządów zmysłu, sposobów komunikowania bólu, kształtowania języka, w tym percepcji i szkodzenia sobie nawzajem? Jak silna jest zdolność globalnego klimatu do pogłębiania ubóstwa, napięć społecznych, nieudolnego przywództwa i słabości instytucji politycznych? Dotąd nie miało znaczenia, jak czuje się Ziemia, jedynie my mieliśmy uczucia, ale już dosięgła nas presja czasu na przedefiniowanie pojęcia zmian klimatu i wdrożenie prawdziwych środków zaradczych.

Publikacja napisana w klarownym i przyjaznym stylu narracji. Naukowe pojęcia nie sprawiają trudności w przyswajaniu. Materiał wzbogacają cytaty, fragmenty książek, historie, uwagi, skojarzenia, przykłady z życia i przyrody. Nie brakuje szczegółowych przypisów i przydatnego indeksu. „Ciężar natury” wymaga skupienia od strony troski o środowisko i gatunek ludzki, odsłania zaskakujące fakty na temat planety i klimatu, potwierdza proces dokonujących się zmian i transformacji. Skłania do refleksji, nie tylko o ekologicznym podłożu, ale również przyszłości Ziemi i jej mieszkańców. Zerknij na inne książki z pasjonującej serii bo.wiem, z kategorii #nauka, prezentowane na Bookendorfinie ("Dzikie pomysły natury", "Siła precyzji", "Niezwykłe zmysły", "Atlas sztucznej inteligencji", "Motyle", "Szczepienia", "Superwulkany", "Wielka księga Marsa", "Teorie spiskowe", "Ryby mają głos", "Najlepiej spożyć przed", "Prawdziwe fałszerstwa", "Supernawigatorzy", "Ukryty geniusz", "Szarlatani", "Homo hapticus", "Pierwsze znaki", "Magia bioinżynierii", "Niedostosowani", "Geniusz ptaków", "GPS mózgu").

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, klimatologia, biologia, 318 stron, premiera 12.11.2025 (2024)
tłumaczenie Magdalena Rabsztyn-Anioł
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 17 września 2025

COAST ROAD

ALAN MURRIN

„Bardzo łatwo stać się duchem we własnym życiu.”

Powieść sprawiła wiele przyjemności. Zgrabnie rozłożony scenariusz zdarzeń, z ciekawie zaplecioną intrygą, atrakcyjnymi kobiecymi postaciami. Alan Murrin nie tyle koncentrował się na odmalowaniu portretów bohaterek, co na ich przykładzie, oddaniu klimatu prawnego i społecznego sprzeciwu wobec rozwodów w Irlandii połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Odniosłam wrażenie, że celowe oszczędne uszczegółowienie osobowości, w zamian koncentracja na temperamentach, postawach i wewnętrznym konflikcie, do pewnego stopnia oddawało ówczesne przedmiotowe traktowanie kobiet przez męską część społeczeństwa. Stabilna dominacja mężczyzn naznaczała każdy aspekt życia, związany z przyporządkowaną rolą gospodyni domowej i opiekunki rodzinnego życia, oraz pozbawienia swobody decydowania o własnym losie i wolności realizacji marzeń.

Alan Murrin wplótł w fabułę przykłady tłamszenia ambicji kobiet, niedoceniania ich siły na polu zawodowym, uniemożliwiania realizacji własnych ambicji. Małżeństwo stało się nierozerwalnym węzłem dwójki osób, jakże często tak naprawdę obcych sobie, pozbawionych wzajemnego zaufania, nie wspominając o szczerości, przywiązaniu, przyjaźni, a tym bardziej miłości. Zadziwiające, że dopiero w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym roku społeczeństwo Irlandii zagłosowało w referendum za zniesieniem wpisanej do konstytucji niedopuszczalności rozwodów. Ale czy mentalnie społeczeństwo nadąża za prawnymi zmianami? Trzeba sporo czasu, nawet dwóch lub trzech pokoleń, aby silny, oparty na katolicyzmie, element tradycji, dostosował się do oczekiwań i transformacji świadomości praw jednostki. Z innego ujęcia, czy nie za szybko i za łatwo rozwiązywane są obecnie więzy małżeńskie, traktowane nie jako coś wyjątkowego, a jako zwykła umowa z opcją trwania tylko na jakiś czas?

Autorowi udało się przybliżyć utarte zasady funkcjonowania w małej społeczności, w których wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, a plotka jest potężnym narzędziem komunikowania i kształtowania opinii, a także narzędziem ośmieszania, pogardy i wykluczenia. Colette jako wolny duch artystyczny musiała mierzyć się nie tylko z własnymi demonami i wyrzutami sumienia, ale i społecznym ostracyzmem. Upodlające zniżanie się do poziomu zbiorczych oczekiwań, pogarda dla wykraczających poza oczekiwane czynów, podporządkowania się w imię szansy relacji z dziećmi, rezygnacja z muzyki duszy, tracenie wiary i nadziei, przygnębiająco przedstawiało się. Jednak nie można było nie dostrzec jak silną osobowością była ta kobieta, co pragnęła zmienić we własnym życiu i u lokalnych mieszkańców. Z kolei, Izzy związana z polityką bardziej niż by sobie tego życzyła, tracąca własne ja dla kogoś, kto jej nie rozumiał, szukająca pocieszenia w duchowej bliskości z kimś spoza rodziny, od czasu do czasu wystawiała głowę nad przeciętność, aby złapać świeży oddech i móc przetrwać kolejne lata małżeństwa. Czy akceptacja jest równoważna z poddaniem się? Czy jest kluczem do pogodzenia się samej z sobą? Czy rezygnacja z części siebie to siła oddania, a może świadectwo przegrania walki?

4.5/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 270 stron, premiera 05.05.2025 (2024), tłumaczenie Mikołaj Denderski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 27 lutego 2025

TAM, GDZIE MIESZKA WIATR

PIOTR KOŁODZIEJCZYK

„Na Bliskim Wschodzie kultury i cywilizacje rodziły się i upadały przez tysiące lat. Sumerowie, Babilończycy, Egipcjanie, Asyryjczycy, Hetyci, Fenicjanie, Izraelici, Persowie czy wreszcie Grecy, Rzymianie i Arabowie – każdy z tych ludów zostawił po sobie bogate dziedzictwo, po dziś dzień kształtujące nie tylko ten region.”

Poznawanie niezwykłego i imponującego dziedzictwa kulturowego Bliskiego Wschodu sprawia, że lepiej rozumiemy nasz świat. Region znacząco wiele wniósł do podstaw naszej rzeczywistości. Naturalny korytarz migracyjny, skrzyżowanie kultur, interakcji społecznych, wymiany technologicznej. Fundament początków ludzkiej kultury. Piotr Kołodziejczyk w przyjaznym i przyjemnym stylu oprowadza po Bliskim Wschodzie. Ukazuje wielowiekowy wpływ na rozwój ludzkości. Czasy wędrownego łowiectwa i zbieractwa. Osiadłego rolnictwa i hodowli. Źródła systemów religijnych, sztuki, rzemiosła, handlu, dalekosiężnych kontaktów, hierarchii społecznej, organizmów państwowych i liderów. 

Oprowadza czytelnika po bliskowschodnich stanowiskach archeologicznych, znaleziskach, świadectwach technologicznych zmian, architekturze, ceramice, narzędziach. Tłumaczy zalążki pierwszych centralnie administrowanych państw, zbiorowej tożsamości, sieci handlowych, murów obronnych, konfliktów, wydarzeń historycznych, przemian społecznych, rozprzestrzeniania idei, epidemii. Omawia początki metalurgii, szlaków kupieckich będących siłą napędową gospodarki i tranzytem zjawisk kulturowych. Przybliża czasy niepokojów, przemian i migracji, żelaznych twierdz, fenickich osiągnięć intelektualnych. Przygląda się Nabatejczykom wykorzystującym geograficzne położenie i pomnażającym bogactwa, aż do dominacji i nowych wzorach kulturowych Rzymian. Atrakcyjnie prowadzi fragment książki o pożywieniu, smakach i zapachach Bliskiego Wschodu, cennych przyprawach. W ostatnim rozdziale kondensuje zdobyte wcześniej informacje przez pryzmat archeologii i tego, co jeszcze ze strony nauki może nas czekać w tej części świata do odkrycia, zbadania i zinterpretowania. 

Pasja przyczyniania się do budowania kompleksowej wiedzy o przeszłości człowieka przebija się w klimacie narracji. Piotr Kołodziejczyk zaraża entuzjazmem, zachęca do zrozumienia odkryć, docenienia i poszanowania dalekiej przeszłości omawianego regionu. Wzbogaca publikację licznymi kolorowymi zdjęciami, mapą Bliskiego Wschodu, przydatnym indeksem, słowniczkiem terminów, literaturą uzupełniającą, końcowymi przypisami. Na dole wielu stron zamieszcza cenne dopowiadające informacje, definicje i wyjaśnienia. Fantastycznie, że polscy naukowcy wnoszą wkład w światową archeologię, penetrują bliskowschodnie stanowiska, dlatego warto promować tego typu książki i uczelnie uczestniczące w badaniu pozostałości materialnych po dawnych cywilizacjach. Moje pierwsze spotkanie z serią ARCHEO, w ramach bo.wiem, ale z pewnością nie ostatnie, zdobywanie interesującej i zajmującej wiedzy uzależnia i przynosi sporo radości.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, archeologia, 344 strony, premiera 27.10.2024
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 26 lutego 2025

SYCYLIJKI

GAETANO SAVATTERI

„A te historie pochodzą z wyspy często równie zapominanej i ignorowanej. Wyspy kobiety na kobiecej wyspie.” 

Przyjemna i interesująca podróż po sycylijskiej magii i roztaczanym przez nią czarze. Zaglądanie w imponującą bogactwem, i czymś szczególnym, trudnym do zdefiniowania, historię, kulturę i literaturę. Sycylijska tożsamość, lokalny patriotyzm, kobieca odsłona wyspy, niesamowicie przyciągają, podkręcają wyobraźnię, podsycają emocje. Zwiedzając Sycylię natychmiast wyczuwa się coś unikatowego i niejednoznacznego. Dlatego jest tak przeze mnie uwielbiana. Poznawanie jej w ramach wycieczek, turystycznych lub książkowych, dostarcza mnóstwo radości i przyjaznego oddziaływania na zmysły. Nie tylko natura, geografia i architektura, ale również ludzie, do których trudno dotrzeć w ramach zwykłych wypadów na wyspę, których poznaje się dopiero po bliższym kontakcie, dłuższym pobycie, czy w ramach takich książek jak właśnie „Sycylijki” Gaetano Savatteriego. 

Dziennikarz dorastający na Sycylii w pełni poczuł wyspę wszystkimi zmysłami. Teraz dzieli się z czytelnikiem spojrzeniem na wyspę od kobiecej strony. Imponuje mi bogactwo przytoczonych biografii, z różnych dziedzin, ujęć i aspektów życia. Święta, patronka, mniszka, karmelitanka, piosenkarka, dziennikarka, pisarka, aktorka, wydawczyni. Także trucicielka, morderczyni, szmuglerka narkotyków, rewolucjonistka, demonstrantka, wdowa kontynuująca walkę męża, ofiara przestępstw, w tym mafii. Ponadto, walcząca o arystokratyczny tytuł, zarządczyni majątku, a nawet rządząca Sycylią. Mało znane postaci mieszają się z popularnymi, rzeczywistymi i literackimi, młodymi i starymi, wymienianymi w kronikach i dziennikach, obecnymi w mitach i symbolice, o różnych charakterach i pochodzeniu społecznym. Autor wzmiankuje o powiązanych z Sycylią kobietach, dokonuje przedstawienia i pozostawia czytelnikowi dalsze poznawanie na własną rękę. Jednak krótką prezentację wzbogaca cytatami, fragmentami prozy, wierszami, komentarzami badawczymi i wyjaśnieniami. Odczuwam wrażenie, że Savatteri zachęca do sycylisjkiej podróży pod hasłem kobiet, ale i sam zgłębia tajniki reprezentantek Sycylii, ich wpływ na historię, kulturę i wizerunek wyspy. Wyraża podziw i uznanie, a równocześnie zachowuje w pamięci. Publikacja z serii Portrety/Oblicza, wydana w ramach bo.wiem, wyposażona jest w indeks nazwisk i bibliografię do pogłębiania wybranych zagadnień. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami z tej serii, zaprezentowanymi na Bookendorfinie, "Anglik, który ocalił japońskie wiśnie", "18 zbrodni w miniaturze", "Doktor White i jego głowy, czyli śmiałe eksperymenty w transplantologii". Wiele ciekawej i zadziwiającej wiedzy można zdobyć.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, reportaż, 254 strony, premiera 23.05.2024 (2021), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

niedziela, 2 lutego 2025

NOMADZI

WĘDROWNI TWÓRCY CYWILIZACJI

ANTHONY SATTIN

„Na początku opowieści cała ludzkość wędrowała po świecie, a jedynymi przeszkodami na jej drodze były bariery naturalne… Pod koniec książki wędrowcy muszą szukać dróg w świecie poszatkowanym przez granice, autostrady i mury, a także przez umowy między państwami narodowymi.”

Z zainteresowaniem wczytywałam się w książkę, entuzjastycznie pochłaniałam, dostarczyła sporo wiedzy i radości. Nie przeszkadzało niemal idealistyczne podejście do ludzi drogi, zarówno w odsłonie przeszłości, jak i teraźniejszości. Sprzyjało rewizji dotychczasowego podejścia Zachodu do nomadów, zastanowieniu się nad zakorzenionymi przesądami i nieuzasadnionym poczuciu wyższości. Gdyby nie wędrowne ludy, cywilizacja nie byłaby w obecnym punkcie. Współtworzyli historię i zapewnili marsz ku przyszłości. To wędrowny tryb życia ukształtował człowieka i kształt współczesnego świata. Wywarł wpływ na nasz styl życia i sposób postrzegania samych siebie.

Anthony Sattin wnikliwie przyglądał się imponującej historii ludzi drogi. Pokazywał, że po wiekach zapomnienia i pomniejszania roli, czas na ponowne odkrywanie i docenianie. Wybrany model życia poza obrębem granic, w ciągłym ruchu, nieobciążony nadmiernym bagażem materialnych dóbr, w harmonii z otoczeniem, z szacunkiem dla całej przyrody, stojący w obronie wolności swobody przemieszczania się, zasługuje na uznanie, podziw, a nawet fascynację. Obecnie większa część ludności żyje w miastach, zaprzestała pielęgnowania więzi ze światem przyrody, straciła naturalną zdolność do wielokierunkowego myślenia w imię przemierzania szlaków i przetrwania. Wobec różnorodnych wyzwań cywilizacyjnych, zaczyna umacniać się ruch skoncentrowany na powrocie do źródeł. Już nie tylko wybór, ale konieczność.

Wydobywanie dziejów ludów wędrownych to wciągające poznawanie tego, co działo się w Eurazji od dwunastu tysięcy lat temu do czterysta pięćdziesiątego trzeciego roku naszej ery, poprzez epokę imperiów od świtu Arabów do zmierzchu Mongołów, aż do współczesnych czasów. Jak to się stało, że potęga i łączne terytoria nomadów były rozleglejsze niż imperium rzymskiego lub Han? Czy faktycznie wędrowne ludy sprawowały kontrolę nad siecią szlaków handlowych, rozciągającą się od Morza Wschodniochińskiego po Atlantyk? Co łączy nomadów i cywilizacje osiadłe? Publikacja wzbogacona mapami, zwięzłą bibliografią, uzupełniającymi przypisami i przydatnym indeksem. Zerknij na inne książki z fascynującej serii bo.wiem z kategorii #historiai, zaprezentowane na Bookendorfinie ("Przenośna magia", "Ostatnia kolonia", "Dzieci nocy", „Córki Jałty”, "Dziewczynka z wycinanki","Krawiec, żandarm i spadochroniarz").

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 368 stron, premiera 17.10.2024 (2022)
tłumaczenie Barbara Gutowska-Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

sobota, 1 lutego 2025

POWRÓT DO ŚWIĘTYCH LASÓW

ZAPISKI Z JAPONII

LORENZO COLANTONI

„Japonia to miejsce, gdzie duchy żyją naprawdę.” Marco Fagioli

Jakże przyjemna i uduchowiona stała się ta podróż czytelnicza. Znakomicie się zrelaksowałam, dopuściłam do głosu wyobraźnię, wsłuchałam się w egzotyczną melodię, poczułam intensywną aktywizację zmysłów. Każdy rozdział dostarczał wiele radości, świadectw silnych przeżyć, otwartości na nowości i pragnienia zrozumienia. Zapiski Lorenzo Colantoniego to nie tylko prezentacja tego, co zobaczył, poznał i docenił, ale również głębokie przeżywanie, poszukiwanie odpowiedzi i snucie refleksji. Czytelnik razem z nim zdobywał wiedzę, zastanawiał się, odkrywał cudowności i kontrasty, porównywał z własnymi doświadczeniami i wyobrażeniami.

Japonia ukazana została niczym egzotyczny owoc, od mniej znanej strony, spoza turystycznych szlaków. Każdy kęs, rozdział, wyśmienicie smakował, chociaż nie brakowało i cierpkich soków interpretacji. Potwierdził się niesamowity związek mieszkańców z naturą, nastawionych na współistnienie, łączenie sakralności z dzikością przyrody. Autor przywoływał poszczególne zagadnienia, poświęcał im należny czas, dopowiadał szczegóły i lokował w kontekście, jaki przypadł mu w udziale. Już samo omawianie idei japońskich ogrodów ukazywało różnorodność podejść do środowiska, krajobrazu i życia, barwność pomysłów na miejsce odpoczynku, kontaktu z przyrodą, odświeżającą medytację. Jak wiele w tym wielowiekowych tradycji, poszanowania lokalnych ekosystemów, zgodnego podporządkowania się naturalnemu porządkowi, świadomości tworzenia namiastki oddzielnego świata, w którym warto przebywać. Inne ciekawe aspekty to przyjrzenie się skomplikowanemu podejściu Japończyków do ekologii i do traktowania obcych. 

Wyludnione wsie, aktywne miasta, duchy świątyń, święte lasy, zachwycające góry, wspaniałe morze. Wszystko, co składa się na pochodzenie mieszkańców Japonii, odsłania wachlarz tradycji pełnych tajemnic, zwraca się do historii i legend, odkrywa cechy japońskiej tożsamości. Bogactwo wewnętrznych przeżyć, inspiracje do zastanowienia się, osobliwa muzyka odmienności, a w tym wszystkim człowiek i natura. Styl narracji przekonywał, gładko wpadłam w rytm zapisków, chętnie podchwytywałam zawarte przesłania. Książkę wzbogacała klimatyczna oprawa graficzna, czarno-białe ilustracje i japońskie znaki. Nie zabrakło glosariusza, ciekawostek, propozycji książkowych i muzycznych. Udana podróż do Japonii, do miejsc, które nie wyświetlają się w przewodnikach, do ludzi, którzy żyją na swój sposób, do niemal namacalnych duchów bogatej tradycji. Zerknij na inne tytuły z serii Bona Vita przedstawione na Bookendorfinie ("Ptakoterapia" i "Droga herbaty").

4.5/6 – warto przeczytać
literatura podróżnicza, 158 stron, premiera 10.10.2024 (2022), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

piątek, 31 stycznia 2025

MIASTO MEKSYK

POZIOMY ZAWRÓT GŁOWY

JUAN VILLORO

„Miasto Meksyk jest niewyczerpane w sposób tymczasowy, niczym filiżanka kawy z mlekiem.”

Fantastycznie, kiedy mogę przyjrzeć się wybranemu miastu oczami osoby bardzo dobrze je znającej, mieszkającej w nim przez wiele lat, traktującej je jako miastową ojczyznę. Juan Villoro poprzez różnorodne w stylu teksty ukazuje czytelnikowi prawdziwe oblicze Meksyku. To, nad którym można się zachwycać, to, które komponuje się w zwykłą codzienność, i to, które najchętniej ukryłoby się przed widzami. Autor jest dumny z Meksyku, traktuje miasto naturalnie, indywidualnie odbiera charakter i przenikające zmiany, opowiada o nim na swój sposób. Przyznam, że takie podejście do prezentacji metropolii bardzo mi odpowiada. Zaglądam nie tylko w znane miejsca, ale również czuję ruch, tempo, koloryt i muzykę potocznego dnia. Przyglądam się obrazowi Meksyku z perspektywy mieszkańców, odrzucam narosłe stereotypy, a zbliżam ku prawdzie. Wiele rzeczy zadziwia, inne zaskakują, kolejne wprawiają w zadumę. Nie ma podkoloryzowania „miasta niskich domów”, to rzeczywiste świadectwo egzystencji w Meksyku borykającym się z wieloma problemami i wyzwaniami. 

Villoro tworzy swoisty dokument miasta, jego miejsc, postaci, ceremonii, liczebności, historii, chaosu, nieładu, odbioru i interpretacji. Wyróżniające Meksyk cechy stają się kalejdoskopem wstrząsów społecznych, kulturalnych i politycznych. Wielowymiarowość stanowi niewątpliwy atut reportażu, bazującego na wieloletnich celnych obserwacjach, lekkiej irytacji, gorzkiej ironii i humorze. Meksyk traktowany surowo i jednocześnie dobrotliwie, wywołujący zawrót głowy, zarazem wprowadzający akceptację codzienności, wybijający się wyobraźnią a przy tym żyjący w pewnym zahamowaniu. Książkę najlepiej poznać przed wizytą w Meksyku, przemawia wiarygodnie nakreślonym obrazem miasta, zachęca przybliżeniami na szczegóły zjawisk, przywołuje ciekawość osobistego poznania, pozwala zrozumieć unikalny charakter i pazerność aspirująca, by wchłonąć cały kraj. Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżonymi na Bookendorfinie: "25 milionów iskier", "Córki samurajów", "O czasie", „Notre Dame”, "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, miasto, 382 strony, premiera 12.04.2024 (2018), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 30 stycznia 2025

DZIKIE POMYSŁY NATURY

JAK PRZYRODA INSPIRUJE ŚWIAT NAUKI

KRISTY HAMILTON

„Mamy wątpliwy zaszczyt bycia najbardziej morderczym gatunkiem w annałach biologii.” Yuval Harari, historyk

Wczytywałam się w książkę z zainteresowaniem, wciągnęłam się w poznawanie niesamowitych zwierzęcych rozwiązań na przeżycie, które ludzie dostrzegli i uwzględnili w naukowych projektach. Kristy Hamilton szalenie ciekawie ukazała, że każda dziedzina dążenia do wiedzy przez człowieka polega na podpatrywaniu otaczającego go świata, badaniu pomysłów na wybrane fragmenty egzystencji, przystosowywania ich do czynionych naukowych projektów, wręcz wzorowaniu się w niemal dosłownym znaczeniu i bezpośrednim przeniesieniu funkcji. Nie ulega wątpliwości, że uczymy się od natury, inspirujemy nią, doceniamy sposób radzenia sobie z wyzwaniami życia w różnorodnych środowiskach, a nawet w ekstremalnych warunkach. Niektóre opisy przypadków były wcześniej mi znane, ale kilka to zupełna dla mnie nowość. Cieszyłam się, że trafiłam na taką publikację, napisaną z oddaniem dla środowiska naturalnego, zrozumieniem ekologicznych potrzeb jego ratowania, świadomością konieczności zaprzestania dewastacji, a skoncentrowaniu się na poznawania, inspiracji i ochronie.

Książka bogata w ciekawostki, anegdoty, informacje o naukowcach, fakty z historii nauki, okoliczności odkryć, przydatnych spostrzeżeń, przełomowych skojarzeń i doniosłych myśli. Omawiała przypadki w naturze przystępnie i przyjaźnie. Uwzględniała doświadczenia autorki, wypowiedzi naukowców i wyjaśnienia badaczy. Rozdziały omawiały wybrane zagadnienie interesująco, barwnie, wyczerpująco i z szerokim tłem. Wkraczałam w sferę medycyny, astronomii, meteorologii, robotyki, architektury, przemysłu, ekologii i filozofii. Każda partia materiału była potwierdzeniem tego, jak wiele człowiek zyskuje na inspirowaniu się przyrodą, jak wzbogaca własną cywilizację, podkręca kreatywność, stymuluje wyobraźnię, poszerza horyzonty, poprawia przyszłość gatunku ludzkiego. Gdybyśmy jeszcze potrafili szanować środowisko, w którym żyjemy, bardziej koncentrować się na jego ochronie, trwale uświadamiać sobie, że bez niego nie przetrwamy, że musimy istnieć z nim w ścisłej symbiozie. Nie wolno nam plądrować i ignorować żadnego aspektu natury. W publikacji nie zabrakło bogatej biografii, przydatnego indeksu i listy przypisów końcowych.

Zerknij również na inne książki z pasjonującej serii bo.wiem, z kategorii #nauka, zaprezentowane na Bookendorfinie ("Siła precyzji", "Niezwykłe zmysły", "Atlas sztucznej inteligencji", "Motyle", "Szczepienia", "Superwulkany", "Wielka księga Marsa", "Teorie spiskowe", "Ryby mają głos", "Najlepiej spożyć przed", "Prawdziwe fałszerstwa", "Supernawigatorzy", "Ukryty geniusz", "Szarlatani", "Homo hapticus", "Pierwsze znaki", "Magia bioinżynierii", "Niedostosowani", "Geniusz ptaków", "GPS mózgu").

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, biomimikra, 320 stron, premiera 06.11.2024 (2022)
tłumaczenie Magdalena Rabsztyn-Anioł
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 29 stycznia 2025

KUCHNIA NARODOWA

OSOBISTA PODRÓŻ PRZEZ KULTURĘ, HISTORIĘ I SMAKI

ANYA VON BREMZEN

„Czy jedzenie smakuje inaczej, kiedy wyobrażamy sobie, że ucieleśnia ono genius loci, ducha jakiegoś miejsca?”

Nie spodziewałam się, że będzie to tego typu podróż kulinarna. Byłam nastawiona na konkretne przepisy i wzbogacenia opisami kultury, historii i smaków. A otrzymałam zmysłową podróż przez wszystkie wymienione aktywności człowieka. Anya von Bremzen krążyła wokół myśli przewodniej, jaką były narodowe kultury kulinarne. Zastanawiała się, co je kształtuje, jak wpływają na przebieg zdarzeń, w jaki sposób przyczyniają się do kształtowania tożsamości, poczucia dumy i terytorialnej przynależności. 

Każdy rozdział poświęcony był innemu miejscu na mapie świata, lecz przez wszystkie przewijały się wspólne spostrzeżenia i myśli. Łączyło je pragnienie nie tylko dosłownego doświadczania, ale również odkrywania tego, co kryło się za kulisami charakterystycznych potraw, społeczne tło i odbiór, kulturowa kreatywność i interpretacja, polityczne uwarunkowania i okoliczności, przeszłe i współczesne wyobrażenia, ścisłe i luźniejsze powiązania z tradycjami. Spodobał mi się udział wielu osób w przytaczanych wypowiedziach, opiniach i wyjaśnieniach. Podróżniczy czynnik ludzki dodawał życia miejscom i potrawom, czerpał uzupełnienia z literatury i zwykłej codzienności. 

Autorka występowała w roli wędrowca po smakach i znajomościach z lokalną społecznością. Targi, sklepy, ulice, domowe zacisza, oraz kuchnie znakomitych mistrzów sztuki gotowania. Interesująco wplatała szczegółowe relacje z własnych przeżyć i doświadczeń. W publikacji nie zabrakło bogatej bibliografii i przydatnego indeksu. Chętnie widziałabym zdjęcia z omawianymi kluczowymi potrawami z Paryża, Neapolu, Tokio, Sewilli, Oaxacy i Stambułu. Pierwsze spotkanie z serią ze smakiem, wydawanej w marce bo.wiem, ale już widzę, że z pewnością nie ostatnie. Doceniam ścisłe powiązania literatury kulinarnej z szeroko rozumianą sztuką, historią i kulturą, czytelnicze przeżycia wydają się wówczas jeszcze ciekawsze i bliższe prawdziwym odkryciom.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura podróżnicza, kulinaria, 336 stron, premiera 26.12.2024 (2023)
tłumaczenie Aleksandra Czwojdrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

niedziela, 19 stycznia 2025

PRZENOŚNA MAGIA

HISTORIA KSIĄŻEK I ICH CZYTELNIKÓW

EMMA SMITH

„Książki nie są bowiem jedynie martwymi przedmiotami, lecz zawierają w sobie potencjał życia.” John Milton, „Areopagitica”, 1644

Publikacja sprawiła sporo przyjemności podczas poznawania, jednak tak naprawdę nie wynikało to z zawartości merytorycznej, a z klimatu obracającego się wokół miłości wobec książek. Tematyka książek jako nośnika ludzkiej wiedzy i rozrywki w ujęciu przedmiotowym nie jest aż tak fascynująca jak sama treść książek. Ale i zagadnienia traktujące o książkach jako rzeczach mają urok. Potwierdza się, że miłośnicy tradycyjnych wydań potrafią przywiązywać wielką wagę do procesu czytania także w ujęciu uruchomienia zmysłów węchu, dotyku i słuchu. 

Nie zapomniałam wyjątkowości wyglądu pierwszych poznawanych w dzieciństwie książek. Wyobraźnia i wspomnienia przypominają mi nie tylko same przeżycia w pochłanianiu stron, ale również wygląd książek, krój pisma, długość, grafikę okładki, oprawę graficzną, wzbogacenie ruchomymi elementami. Wpisuję się w nurt wąchania książek zanim zabiorę się za wgłębianie się w fabułę, wiersze, lub naukową treść. Dużą wagę przywiązuję do kształtu i procesu produkcji publikacji. Wyśmienicie odnajduję się w papierowych formach, właśnie je cenię najbardziej, zupełnie jakbym włączała czytelniczą magię. Rzadziej sięgam po wersje e-bookowe i audiobooki, lecz cieszy mnie, że i one znajdują zwolenników. Jakże ważna i cenna jest popularyzacja czytania książek, zwłaszcza we współczesnych cywilizacyjnych czasach, kiedy szalenie dynamiczny rytm dnia i nieograniczony dostęp do wszelkich elektronicznych baz danych.

Emma Smith definiuje książkowość (bookhood) jako materialne połączenie formy i treści. Zastanawia się, czy książki mają nad nami władzę, jeśli tak, to z jaką siłą oddziałują w rzeczywistym świecie, w jaki sposób nas kształtują, co nam oferują, jak chętnie do nich podchodzimy, w jaki sposób je wykorzystujemy. W moim odczuciu, książki jak najbardziej mają moc sprawczą, na którą powołuje się autorka. Wywołują symboliczne skojarzenia, dają impuls do działania, w szczególny sposób łączą duchowe opowieści z fizyczną obecnością. Interesująco powtarza się materiał z historii książek, przygląda mocy klasyki, zakładaniu klubów książki, kolekcjonowania i puszczania książek w masowy obieg. Ciekawie spogląda się na różnorodność typów książek, nadawanie im osobistego charakteru. Publikacja uwzględnia przydatny indeks. 

„Przenośna magia”, jakże trafiony tytuł, kwintesencja przygody z książkami, kierowana jest do każdego czytelnika. Warto się zastanowić jak podchodzimy do czytelniczej rozrywki, jej zdolności generowania innych światów, jakie właściwości przypisujemy książkom, jak naznaczaliśmy je w kulturowych momentach, w jaki sposób traktowaliśmy w przeszłości, a jakie formy nadajemy obecnie. I czy faktycznie forma książek ma ogromne znaczenie dla ich odbioru, a może nie, bo w końcu najbardziej liczy się to, co wewnątrz, nad czym w głównym nurcie pracuje mózg, a reszta to dodatkowe mniej lub bardziej atrakcyjne bonusy. Zerknij na inne książki z fascynującej serii bo.wiem z kategorii #historiai, zaprezentowane na Bookendorfinie ("Ostatnia kolonia", "Dzieci nocy", „Córki Jałty”, "Dziewczynka z wycinanki","Krawiec, żandarm i spadochroniarz").

4/6 – warto przeczytać
literatura faktu, historia książki, 302 strony, premiera 23.04.2024 (2022)
tłumaczenie Aleksander Gomola
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

wtorek, 14 stycznia 2025

DROGA HERBATY

ZDROWIE, HARMONIA I WEWNĘTRZNY SPOKÓJ

AARON FISHER

„By uhonorować mą herbatę, zatrzaskuję drewniane wrota przed intruzami, przywdziewam jedwabną czapkę, parzę i smakuję herbatę w samotności.” Lu Tong

Drugie spotkanie z serią Bona Vita wydawaną przez Uniwersytet Jagielloński (wcześniej miałam okazję poznać "Ptakoterapię") i traktującą o mądrym, świadomym i szczęśliwym życiu, czyli tytułem „Droga herbaty”, sprawiło wiele przyjemności i radości. Zawartość książki wciągnęła i dostarczyła wiedzę. Jednak tym, co najbardziej mi się spodobało to duchowe podejście do wydawałoby się zwykłego picia herbaty. Delektowanie się tym napojem to nie tylko zaspakajanie pragnienia, ale również świadomość spowolnienia chwili, zatrzymania się w biegu życia, wzięcia spokojnego oddechu. Kiedy odprężenie i zrównoważenie, wówczas harmonia z samym sobą i magiczna więź z Naturą. 

Para znad pełnej czarki pobudzająca zmysły smaku i widzenia, a także umysłu, wpływająca na jasność myśli i silne poczucie obecności. Nie tylko wewnętrzny wymiar spokoju, ciepło dla duszy, ale i odpowiednia prosta scenografia, ład w pomieszczeniu, a dzięki temu udane spotkanie światła i życia. Symbolika przypisywana procesowi parzenia i podawania herbaty, najlepiej delektowania się nią w samotności, w milczeniu i bezruchu, to wyjątkowy stan relaksu, a nawet medytacji. Skojarzenia wywoływane przez herbaciany piecyk, widok suszonych liści, szum wody w czajniku, to dotykanie sztuki, literatury, poezji, estetyki, a nawet wielowiekowej historii i legend. Degustacja naparu i filozoficzne myśli, połączenie uczucia wolności i obecności w nieskończoności wszechświata. Cenny czas dla wyobraźni i przemyśleń.

Właśnie w lekko metafizycznym duchu napisana książka. To nie kompendium wiedzy o herbacie, zdrowotnych właściwościach, zaletach i przymiotach, prostej ceremonii parzenia, niezbędnych przyborach, ale zajrzenie w głąb istoty herbaty, złapanie duchowego kontekstu. Opowieść o powiązanej z herbatą kulturze od starożytności po współczesność. Nie sam proces parzenia i picia, co zdobywanie energii, odwołanie do przyrody, żywiołów, elegancji, otwartości i swobody, a przede wszystkim miłości zmieniającej oblicze świata. Gdyż „spokój jest zawsze tylko o jeden imbryk stąd”.

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, filozofia, 316 stron, premiera 18.11.2024 (2022), tłumaczenie Barbara Gutowska-Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

poniedziałek, 16 grudnia 2024

MROK JEST MIEJSCEM

ARIADNA CASTELLARNAU

„(n)iewidoczne to tylko kolejna nieodkryta kraina, nowy wspaniały świat.” Angela Carter, „Alice in Pragueor the Curius Room”

Nie byłam mentalnie przygotowana na spotkanie z książką, moje oczekiwania rozminęły się z twórczością Adriadny Castellarnau, ale może to również kwestia tego, że ostatnio w moim życiu pojawiło się wiele długich cieni rzucanych przez mroczne zdarzenia, smutne okoliczności i bolesne straty. Nie poczułam szczególnej więzi ze zbiorem ośmiu opowiadań. Przyznaję nawet, że niektóre wydawały mi się niezrozumiałe, zbyt nastawione na symbolikę, niekiedy jakby ponad miarę udziwnione. Tym niemniej, nie mogłam nie docenić przekazów, które za sobą pociągały, bezpośrednie wejściem tam, gdzie człowiek zazwyczaj broni się z wkroczeniem. Przekonująco zabrzmiały rodzinne relacje, wspólne codzienności z życiem  toczonym niejako obok i równoległe. Jakże wiele w życiu postaci niezrozumienia, odrzucenia, konfrontacji z czymś, co wymykało się definicjom, przyjętym standardom i narzucanym wzorcom. 

Próby wyróżnienia się, pójścia własną drogą, dociekania prawdy, nie znajdywały akceptacji. Przyszywano im łatkę dziwności i skrywanych tajemnic. Powielana toksyczność, zakażenie cierpieniem, wystawianie na ból, a gdzieś w tym wszystkim nadzieja na odmianę, możliwość wyjścia poza zaklęty krąg, marzenie dojścia do normalności. Kiedy współczułam jednemu bratu tego, na co został skazany wobec odmienności drugiego, nawet nie zauważyłam, że zmieniał się kierunek troski. Ukrywająca się rodzina i jedno spotkanie, w innych okolicznościach całkowicie niewinne, jednak w zadanych okolicznościach, doprowadzające do dramatu. Wspólna droga z dziewczynką w głąb niegodziwego świata, plugawych zaułków rzeczywistości, tłamszącej niewinności, a zarazem niespodziewana przemiana, trudna do uwierzenia, ale możliwa wobec wewnętrznej presji. Pozostałości dziecka, o które upomniała się rzeka, i kurczowe trzymanie się przeszłości, w której należało do żywych. Silnie odebrałam opowiadanie zatytułowane „Wyspa w chmurach”, zwróćcie na niego szczególną uwagę, kiedy dojdzie do spotkania z książką. 

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Sto kwiatów", "Wyspa pajęczych lilii", "Ucieczka Anny", "Kornik", "Współrzędne tęsknoty", "Księżniczka Bari", "Dziennik pustki", "To nie ja", "O zmierzchu", "Ona i jej kot", "Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Z przyjemnością przedstawiam je na Bookendorfinie, cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, przyjaźnie towarzyszą w myślach przez dłuższy czas. Zatrzymują chwile codzienności, pozwalają zajrzeć w głąb siebie i uchwycić to, co w życiu najważniejsze.

3.5/6 – w wolnym czasie
literatura współczesna, 158 stron, premiera 12.11.2024 (2020), tłumaczenie Justyna Sterna
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 12 grudnia 2024

STO KWIATÓW

GENKI KAWAMURA

„Izumi zastanawiał się, w jakim kierunku będzie teraz zmierzać jego matka, która rozstawała się kolejno z rzeczami i słowami, a nawet pamięcią.”

Wspaniała przygoda czytelnicza, wyjątkowo zgrabnie i przekonująco napisana, znakomicie balansująca na emocjach czytelnika, z każdą stroną coraz bardziej wciągająca. Przyznaję, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tak wiele działo się w niej z tego, co sama w życiu doświadczyłam i doświadczam. Całkowicie mogłam utożsamiać się z kluczową postacią, doskonale rozumiałam, co i dlaczego stało się dla niej osobliwym ciężarem. Z jednej strony niewyobrażalnie dołującym i przejmującym, z drugiej wzmacniającym iskry człowieczeństwa. Równocześnie płynnie i głęboko wchodziłam w przeżycia chorej na Alzheimera kobiety. Z dnia na dzień traciła nie tylko poczucie bezpieczeństwa w otaczającym świecie, świadomość własnej tożsamości, ale też okruchy wspomnień, pamięć o sobie i bliskich. Izumi przechodził wewnętrzne przeobrażenia, był obserwatorem tego, co kiedyś wspaniale wzmacniało i błyszczało, a teraz odchodziło daleko bez możliwości przywołania. I ten przejmujący bezradny i pogubiony wyraz twarzy chorej matki. 

Bolesny proces porządkowania rzeczy. Dotykanie nieznanej przeszłości rodzicielki, wnikania w jej dawne doświadczenia, nadzieje i marzenia. Dręcząca myśl, że stopniowo traciło się kogoś, zanim się go w pełni zrozumiało, poznało jakim naprawdę był człowiekiem, nie w ogólnym zarysie, lecz szczegółowym zrozumieniu. Genki Kawamura snuł opowieść z wrażliwością i zrozumieniem dla przeżyć bohaterów. Trafnie i przenikliwie podchodził do tematyki choroby Alzheimera, zupełnie jakby sam miał styczność ze stawianymi przez nią wyzwaniami dla bliskich. Coś, co wydawało się bardzo odległe i nierealne, istniejące tylko w świecie mitycznych przypowieści, nagle zaczęło łączyć się na stałe z bliską osobą. Coś, na co nie miało się wpływu, nie można było zawrócić, spowodować, aby przyhamowało, wnikało w każdy aspekt codzienności i rzucało długie cienie na wyrzutach sumienia, poczuciu braku zapewnienia odpowiedniej opieki i niedosyt wsparcia. Zdecydowanie warto sięgnąć po tytuł, ogromna satysfakcja czytelnicza, silne emocje, głębokie wejście w sferę psychicznego zapominania, dojmującego zagubienia i ogromnego żalu, ale również odnajdywania siebie w szlachetności poddawanej presji niecierpliwości i świadomości odbierania wspólnego czasu. Nie tylko dla czytelników stykających się z przypadkami demencji u bliskich, także dla pozostałych, dla otrzymania obrazów choroby i relacji z nimi powiązanymi. Inna powieść autora również zrobiła na mnie ogromne wrażenie ("A gdyby tak ze świata zniknęły koty").

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Wyspa pajęczych lilii", "Ucieczka Anny", "Kornik", "Współrzędne tęsknoty", "Księżniczka Bari", "Dziennik pustki", "To nie ja", "O zmierzchu", "Ona i jej kot", "Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Z przyjemnością przedstawiam je na Bookendorfinie, cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, przyjaźnie towarzyszą w myślach przez dłuższy czas. Zatrzymują chwile codzienności, pozwalają zajrzeć w głąb siebie i uchwycić to, co w życiu najważniejsze.

6/6 – rozkosz czytania
literatura współczesna, 252 strony, premiera 19.03.2024 (2019), tłumaczenie Wiktor Marczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

niedziela, 17 listopada 2024

WYSPA PAJĘCZYCH LILII

LI KOTOMI

„Noro, które zarządzały Wyspą, były przekazicielkami historii, a także kapłankami podczas wielkich uroczystości religijnych.”

Oryginalna propozycja, wymykała się schematom w sposobie ożywania zmysłów czytelnika. Fabuła wyjątkowo prosta i przejrzysta, ale stanowiła tło dla szerokiej i pogłębionej warstwy zabawy językiem. Ściśle azjatycko, z drobiazgowymi znaczeniami, nakładającymi się skojarzeniami, ale przede wszystkim z ogromną wrażliwością, wyczuleniem na znaczenie, fonetykę i zapis. Wyobrażałam sobie jakim wyzwaniem było tłumaczenie tekstu, oddanie znaczących niuansów, aby ułatwić zrozumienie przez polskiego odbiorcę. 

Im dłużej przebywałam z kluczowymi bohaterkami, tym chętniej wsłuchiwałam się w ich dialogi, jakże inne od potocznych w wydźwięku, a zarazem jakże naturalne w obyczajowej odsłonie. Z czasem pojawił się i męski pierwiastek, na przekór obowiązującym normom w małej wyspiarskiej społeczności, podążający za czymś, co dla niego zakazane i wręcz niemożliwe do poznania, a tak bardzo upragnione. Nadał dodatkowego kolorytu powieści, pozwolił na ukazanie kontekstu odwrócenia praw, kiedy to mężczyźni, z osobliwie uzasadnionego powodu, nie byli dopuszczani do historii splatanej ze słów i czynów. Żałowałam, że Lo Kotomi nie poszerzyła tej ścieżki toczenia się fabuły. Poprzestała na swoistej dekoracji, lekkiej przeciwwadze, wyciszonym głosie łaknącym wiedzy. Wyspiarski klimat powieści fantastycznie posłużył do oprawy scenariusza zdarzeń, ubarwiał go również lekko magiczny wzór, powiązany z tradycją, mitologią, historią i wyobrażeniem tego, co istniało i działo się poza Wyspą Pajęczych Lilii. 

Niespodziewane pojawienie się na plaży Wyspy Pajęczych Lilii dziewczyny w bieli, która utraciła pamięć, naruszyło spokój i pewność wyspiarskiej społeczności. Wprowadziło nieznany element do codzienności, ale z czasem ukazało naturalny proces poznawania i budowania relacji. Przyjaźń między dwiema młodziutkimi kobietami przybierała zadziwiającą formę akceptacji i budowania pomostu językowego. Spodobał mi się zaskakujący element w zbliżającej się odsłonie finalnej powieści. Ciekawy przekaz krył się za nim, warto było go podchwycić dla lepszego zrozumienia przesłania niecodziennej i oryginalnej czytelniczej przygody. A na koniec, zwracam waszą uwagę na cudownie korespondująca z treścią okładkę, uwzględniająca kolorystyczne skojarzenia, klucz otwierający i rozwijający fabułę, duchowy i kulturowy charakter azjatyckich ilustracji.

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Ucieczka Anny", "Kornik", "Współrzędne tęsknoty", "Księżniczka Bari", "Dziennik pustki", "To nie ja", "O zmierzchu", "Ona i jej kot", "Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Z przyjemnością przedstawiam je na Bookendorfinie, cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, przyjaźnie towarzyszą w myślach przez dłuższy czas. Zatrzymują chwile codzienności, pozwalają zajrzeć w głąb siebie i uchwycić to, co w życiu najważniejsze.

4/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, 144 strony, premiera 25.10.2024 (2021), tłumaczenie Dariusz Latoś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

sobota, 16 listopada 2024

25 MILIONÓW ISKIER

NIEZNANE HISTORIE PRZEDSIĘBIORCZOŚCI UCHODŹCZYŃ

ANDREW LEON HANNA

„W tym historycznym momencie mamy, jako społeczność globalna, możliwość stania się częścią opowieści o przedsiębiorczych uchodźcach, którzy potrafią rozniecać jasne iskry w najmroczniejszych okolicznościach.”

Książka poruszała bardzo istotne dla współczesnych społeczności zagadnienia. Szeroko rozumiana tematyka uchodźców, sytuacja na świecie związana z migracją ludności, kwestie przymusowych przesiedleń, ucieczek od wojny, konfliktów, przemocy, prześladowań i zmian klimatycznych. Intensyfikujący się kryzys humanitarny wymagający wielu działań, regulacji i uświadamiania. Doceniałam wagę poruszanych kwestii, obraz ludzkiego wymiaru krzywdy i cierpienia. Potępiałam okrucieństwo i bestialstwo oprawców. Zachęcałam do egzekwowania praw człowieka. Jednak tytuł nie spełnił oczekiwań. Skoncentrował się na stronie współczucia wobec uchodźców, konieczności niesienia pomocy, otwarcia granic, asymilacji kulturowej i dawania szans samorealizacji. Krytykował krzywdzące medialne narracje. Zabrakło jednak wnikliwszego rozwiewania obaw przed przyjmowaniem imigrantów. Kilka przykładów i opisów nie mogło mieć wymaganej siły przebicia w uświadamianiu. Traktowane w charakterze ciekawego materiału, owszem dającego do myślenia, lecz za mało rozwiniętego. Odniosłam wrażenie, że publikacja powstała w celach promocji uchodźców wśród międzynarodowego społeczeństwa. Wpływowa i opiniotwórcza osoba, jaką według „Forbes” jest Andrew Leon Hanna, pokazywała dobre strony przyjmowania uchodźców, ale pominęła trudniejsze wyzwania. Co nie umniejsza osobistych przekonań i zaangażowania autora w sprawę bezpieczeństwa i godności uchodźców. 

Andrew Hanna fragmentarycznie zobrazował wąski wycinek spraw związanych z przetrwaniem uchodźców, czyli zakładanie firm przez kobiety mieszkające w obozie Az-Zatari w Jordanii. Obozie funkcjonującym od dwa tysiące dwunastego roku i stopniowo zmieniającym się w stałą osadę. Z zainteresowaniem przyglądałam się losom trzech odważnych syryjskich kobiet, od mroku i cierpienia do walki o siebie i rodzinę, czujących potrzebę realizacji misji, odnajdujących się na nowo w dramatycznej rzeczywistości. Historie Jasminy właścicielki salonu sukien ślubnych i studia urody, Malak z galerią własnych obrazów, Asmy poetki i inicjatorki czytelniczej dla dzieci, wzbudzały wiele emocji, ale także podziw. Życiowa mądrość, entuzjazm i radość tworzenia okazywały się kluczami do odkrywania i definiowania siebie, pokonywania własnych słabości, budowania ducha wspólnotowości, walki o rozbudzenie współczucia, odzyskanie odwagi, nadziei, utraconych marzeń, realizacji w pasji, eliminowania przeszkód i chwytania wyzwań. Świętowanie, sztuka i edukacja nowatorsko wypełniały przymusowe pustynne domowe schronienie. Autor naświetlał w skrócie historię Arabskiej Wiosny, powstania obozów dla uchodźców, źródła ludobójstwa, ubóstwa, kalectwa, bezdomności, braku dostępu do własnego dziedzictwa, opieki medycznej i edukacji. Pokazywał, że exodus Syryjczyków do Az-Zatari to zaledwie jedna z bolesnych odsłon globalnego kryzysu uchodźczego. Zdarzały się niepotrzebne powtórzenia treści, jakby zabrakło czasu na przeczytanie całości w celu ich uniknięcia. 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Córki samurajów", "O czasie", „Notre Dame”, "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy". 

3.5/6 – w wolnym czasie
reportaż, literatura faktu, 218 stron, premiera 12.09.2024 (2022), tłumaczenie Maria Moskal
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

piątek, 25 października 2024

UCIECZKA ANNY

MATTIA CORRENTE

„Wolność to świadomość tego, gdzie już nie chcesz być.”

Jeśli macie ochotę na powieść otoczoną piękną lekką melancholią, dramatycznym splotem ludzkich losów, głęboką zadumą nad własnym życiem, to właśnie „Ucieczka Anny” wprowadzi w odpowiedni nastrój. Od początku książka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, a im mocniej się z nią zżywałam, tym bardziej mi imponowała. Mattia Corrente z niesamowitym wyczuciem i ogromną wrażliwością wprowadzał czytelnika w przemyślenia postaci, wyzwania, z jakimi mierzyli się u schyłku losów. Autor udanie wzbudzał emocje, nie narzucał ich, ale podsycał wędrówką po tym, co już się zdarzyło, czego nie można było zmienić, z czym przyszło zmierzyć się bohaterom. 

Spoglądanie w przeszłość przez bohaterów przynosiło ból i rozczarowanie, czy na takim materiale mogło rodzić się zrozumienie i spełnienie? Staruszek, którego opuściła żona. Staruszka, która w ostatniej chwili życia wyrywa się na osobistą wolność. Czy to, w co wierzyli, naprawdę znaczyło dla drugiej osoby, wydawałoby najbliższej sercu, to samo? Jak mogli się czuć, kiedy poddawane były w wątpliwość wszystkie filary wspólnego życia? Dlaczego właśnie wtedy, kiedy najbardziej potrzebowali bliskości nagle ją tracili? Ciekawe rozważania, czy faktycznie wolność jest trudna i niebezpieczna, nie zmienia świata, ale zmienia wszystko dla wyrywającego się na nią, ale ileż szkody może wyrządzić innym?

Severino, dawny urzędnik pocztowy, po roku oczekiwania na pojawienie się żony, która z dnia na dzień, bez słowa pożegnania, opuściła go, wyruszył na poszukiwanie kobiety sycylijskim szlakiem. Docierał do miejsc naznaczonych wspólną obecnością, kontaktował się z osobami z przeszłości, przywoływał z pamięci towarzyszące im zdarzenia. Wnikliwa retrospekcja własnego życia, siebie samego, wspólnych lat z żoną, jej postaw. Krok po kroku uświadamiał sobie, co znaczyła dla niego Anna, a co on dla niej. Kiedy poznałam bliżej kobiecą postać zderzyłam się z kontrastową interpretacją, zwłaszcza uświadamiając sobie jej swego rodzaju dziedziczne naznaczenie. Rozumiałam jej pragnienia, jednocześnie zastanawiałam się, czy faktycznie zniewolenie kulturowe stało się jedynym czynnikiem zamykającym bramę ku szczęściu. 

Autor nie ukazywał bieli i czerni życia, to na co dzień chwytały postaci, ale skupiał uwagę na różnorodnych odcieniach szarości i ich znaczeń. W dużym stopniu mobilizował czytelnika, aby wejrzał we własne życie, dokonywane wybory, odważne pragnienia i osobiste ambicje. Czy jesteś stworzonym do bycia szczęśliwym, a może należysz do grupy, która nie poddaje się szczęściu, nie potrafi lub nie chce o nie zawalczyć. Czy kobieta to jedynie przypisana rola żony i matki, jak wiele zyskują lub tracą na tym, że śmiało podnoszą głowy i walczą o swoje? 

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Kornik", "Współrzędne tęsknoty", "Księżniczka Bari", "Dziennik pustki", "To nie ja", "O zmierzchu", "Ona i jej kot", "Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, przyjaźnie towarzyszą w myślach przez dłuższy czas. Zatrzymują chwile codzienności, pozwalają zajrzeć w głąb siebie i uchwycić to, co w życiu najważniejsze.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 238 stron, premiera 13.05.2024 (2022), tłumaczenie Tomasz Kwiecień
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

wtorek, 22 października 2024

SIŁA PRECYZJI

JAK INŻYNIEROWIE KONSTRUOWALI WSPÓŁCZESNY ŚWIAT

SIMON WINCHESTER

„Oznaką prawdziwej inteligencji jest umiejętność uznania dwóch przeciwstawnych koncepcji tak, aby ta rozbieżność nas nie paraliżowała.” Francis Scott Fitzgerald, „The Crack-Up”

Sporo czasu poświęciłam na poznanie książki. Simon Winchester drobiazgowo podszedł do opisywanych zagadnień, co bardzo mi się spodobało, gdyż mogłam zdobyć wiele ciekawych informacji, chociaż potrzebowałam czasu, aby oswoić się ze stylem narracji. Autor wybrał interesujący temat dla publikacji, rzadko rozwijany w tak obszernym zakresie, pokazujący siłę napędową, na której opiera się współczesny świat. Nie byłoby wysoce rozwiniętej cywilizacji, gdyby nie precyzja i pogoń człowieka za nią. W codziennym życiu niewiele zastanawiamy się nad terminem precyzja, a przecież otacza nas z każdej strony. Publikacja ukazała jak zmieniała się precyzja z upływem czasu, jakim podlegała ewolucjom, w jakiej roli wystąpi w przyszłości. Nie do końca uświadamiamy sobie jej istotę, czym tak naprawdę jest, czym się charakteryzuje, jakie są różnice między nią a zamiennie używanymi pojęciami.

Simon Winchester przyglądał się historii precyzji. Omawiał jej znaczenie w mechanizmach zegarowych, silnikach parowych, zamkach, tokarkach, broni, urządzeniach pomiarowych, płytkach wzorcowych, silnikach, teleskopach, lokalizatorach, mikroprocesorach i wielu innych. Spoglądał na rewolucyjne rozwiązania, zagłębiał się w ukazaniu skali, prezentował imponujące wynalazki i przełomowe rozwiązania precyzyjne. Uświadomiłam sobie niezwykłą drobiazgowość precyzji i jej udział w przedmiotach codziennego użytku. Zerknęłam na precyzję jako motor napędowy postępu ludzkości, a jednocześnie pojęcie silnie kontrastujące w nieprecyzyjności przyrody. Publikację cechował przyjazny styl narracji, uwzględniający naukowe wyjaśnienia, wzbogacony licznymi osobistymi wstawkami. Każdy rozdział zaczynał się od pasującego do zawartości cytatu. Na końcu publikacji autor zebrał terminy i określenia, które mogły przysporzyć czytelnikowi problemów, przytoczył bibliografię, którą się pożytkował, wstawił indeks ułatwiający wyszukiwanie w tekście wybranych terminów. Warto zwrócić uwagę na ten tytuł, interesująca tematyka, atrakcyjne rozwinięcia, wdzięczna narracja, materiał do przemyśleń, ale również fascynujące wejście w specjalistyczną wiedzę.

Zerknij na inne książki z pasjonującej serii bo.wiem, z kategorii #nauka, zaprezentowane na Bookendorfinie ("Niezwykłe zmysły", "Atlas sztucznej inteligencji", "Superwulkany", "Szczepienia", "Wielka księga Marsa", "Teorie spiskowe", "Ryby mają głos", "Niedostosowani", "Najlepiej spożyć przed", "Prawdziwe fałszerstwa", "Motyle", "Supernawigatorzy", "Ukryty geniusz", "Szarlatani", "Homo hapticus", "Pierwsze znaki", "Magia bioinżynierii", "Geniusz ptaków", "GPS mózgu").

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, technika, inżynieria, 366 stron, premiera30.09.2024 (2018)
tłumaczenie Grzegorz Ciecieląg
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.