Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller prawniczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller prawniczy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2024

ZEZNANIE

JOHN GRISHAM

„Śmierć w osobliwy sposób wiąże ze sobą ludzi.”

Kiedy tylko chwytam za książkę Johna Grishama, wiem z pewnością, że chętnie się w niej zanurzę, otrzymam zgrabnie skonstruowaną intrygę prawniczą, ciekawą paletę bohaterów, a także rzut oka na wybrany aspekt amerykańskiego społeczeństwa. Wędrowanie sprawdzonymi schematami budowania fabuły nie sprawiałoby tyle radości, gdyby nie pierwszorzędny styl narracji i umiejętność przyciągania uwagi czytelnika. Mamy dobro i zło, postaci stojące po jednej i drugiej stronie, oraz amerykański system sądowniczy, niedoskonały, przesiąknięty korupcją i karierowiczami, powiązany z wielkim biznesem i obrzydliwą polityką. Mały pierwiastek człowieczeństwa walczy z szeroką paletą silniejszych od niego, stojących ponad prawem, z góry będąc na straconej pozycji, w zasadzie w sytuacji bez wyjścia. I podążający ścieżką spraw związanych z rażącą krzywdą społeczną prawnik, sprzeciwiający się dyskryminacji, poświęcający czas, energię, a nawet majątek, w imię obrony niesłusznie skazanego. 

W "Zeznaniu" rolę dobrego prawnika autor powierzył Robbiemu Flakowi, wyrazistej, chociaż pełnej sprzeczności postaci. Mężczyzna z determinacją realizował misję uwolnienia Dontego Drumma, czarnego chłopaka, wybitnego zawodnika drużyny futbolowej, dziewięć lat temu skazanego na karę śmierci za porwanie, brutalne zgwałcenie i zabicie białej dziewczyny, licealnej cheerleaderki. Żadne wniesione apelacje nie przyniosły przełomu w sprawie, a presja czasu rosła, za kilka dni miał być wykonany wyrok śmierci. Siedemset kilometrów na południe od tych wydarzeń, do pastora Keitha Schroedera zgłosił się Travis Boyette, były więzień z ośrodka resocjalizacji. Przyznał się duchownemu do zabicia dziewczyny, ale kluczył między kłamstwem i prawdą. John Grisham wprowadził do akcji jeszcze wielu ciekawych bohaterów, dynamicznie rozbudowywał intrygę, prowadził czytelnika śladem zbrodni, kary i oczyszczenia. „Zeznanie” poruszało aspekty etyki i moralności, przymierzało mniejsze zło do większego dobra, podsuwało pod osąd karę śmierci z religijnej i społecznej perspektywy, wystawiało na osąd reprezentantów mediów, obracało się wokół mocno zagnieżdżonych stereotypów i szybko wydawanych osądów. Zerknij na inne thrillery prawnicze Johna Grishama zaprezentowane na Bookendorfinie ("Testament", "Król odszkodowań", "Zaklinacz deszczu", „Niewinny człowiek”, „Wezwanie”, „Wspólnik”, „Demaskator”, „Ława przysięgłych”, „Bar pod Kogutem”, "Dzień rozrachunku"), a także na wychodzące spod jego pióra thrillery kryminalne ("Wyspa Camino", "Wichry Camino").

4.5/6 – warto przeczytać
thriller prawniczy, 510 stron, premiera 25.09.2024 (2010), tłumaczenie Anna Esden-Tempska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 25 maja 2022

TESTAMENT

JOHN GRISHAM

"Jestem gotów przejść na drugą stronę... Ten dzień planowałem od dawna."

Delektowałam się książką przez dłuższy czas, fantastycznie wczytywałam się w każde słowo, entuzjastycznie podążałam tropem biegu zdarzeń. Nikt tak jak John Grisham nie potrafi budować napięcia w thrillerach prawniczych. A w tej odsłonie rozrywki czytelniczej wzbogacił powieść elementami sensacji bazującej na przygodzie i rozbudowanymi obyczajowymi nutami. Domieszka gatunków zapewniała wyśmienitą rozrywkę. W zasadzie, co miałam skończyć na jakimś rozdziale, natychmiast przekonywałam się, że nie będzie łatwo to zrobić, ponieważ szalenie ciekawiło mnie, co będzie dalej, jak rozwinie się sytuacja, co usłyszę w prawniczym środowisku, a co w brazylijskiej dżungli. 

Autor nie szczędził szczegółów, atrakcyjnie rozplatał gęstą sieć wątków, sprytnie dozował przeżywanie incydentów. Rozbudował do perfekcji prawnicze aspekty, interesująco się w nie zanurzałam, chociaż nie wiodły prymu. Mnogość postaci i zachowań stanowiły epicentrum akcji. Pisarz kolejny raz udowodnił, że ma rzadką umiejętność zgrabnego wprowadzania na scenę licznych bohaterów. Czynił to przemyślanie i stopniowo, dawał czas, żeby poukładać sobie w nurcie akcji tożsamości bohaterów. Różnorodność osobowości, wzorców życiowych, wad i zalet. Scenariusz zdarzeń wydawał się jak najbardziej prawdopodobny. Pojawiło się również kilka ciekawych zagadnień do przemyśleń. Chętnie stawiałam się w sytuacji postaci, zastanawiałam się, co zrobiłabym na ich miejscu.

Powieść zaczyna się od mocnego uderzenia, dziesiąty najbogatszy człowiek w Stanach Zjednoczonych, tuż po podpisaniu testamentu, popełnia samobójstwo. Odczytanie ostatniej woli wprowadza ogromne zamieszanie w świecie licznych potomków i byłych żon. Adwokat prowadzący sprawy majątkowe miliardera staje przed kolosalnym wyzwaniem, odnalezienia strategicznej osoby, dopełnienia spełnienia wytycznych pozornie szalonego starca. Fantastycznie odmalowana ludzka pazerność na pieniądze, gotowość na wszystko, aby cieszyć się posiadaniem i wydawaniem. Krzywe zwierciadło prawników, doradców, ekspertów i zwykłych ludzi. Czy człowiek faktycznie może zmienić się głęboko w środku pod wpływem różnych czynników? Czy też, bez względu na okoliczności, tak naprawdę zawsze pozostanie całkowicie sobą?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller prawniczy, 478 stron, premiera 16.03.2022 (1999), tłumaczenie Anna Esden Tempska
Książkę "Testament" zgarnęłam z półki "kryminały i sensacja" w księgarni TaniaKsiążka.pl

wtorek, 15 marca 2022

KRÓL ODSZKODOWAŃ

JOHN GRISHAM

"Forsa to nie wszystko."

Po książki Johna Grishama sięgam z zainteresowaniem, dobrze się w nich odnajduję, atrakcyjnie spędzam czas, a przy tym wchodzę w amerykańskie prawne aspekty. Ale nie tylko, to także spojrzenia na moralne i etyczne zagadnienia, dające wiele do myślenia, podsuwające sprawy do rozważenia, zmuszające do opowiedzenia się za którąś ze stron. W "Królu odszkodowań" od odbiorcy oczekuje się jeszcze więcej, aby przekroczył strefę mroku i szarości, tam gdzie źródła mają ludzkie wady i przywary. Wydaje się, że o chciwości wiele się powiedziało, ukazało destrukcyjny wpływ, a jednak wciąż różne branże, środowiska i jednostki dają się nią ogarnąć, wpadają w misternie utkane pułapki, wystawiają na silne żądze władzy i pieniędzy. O ile jesteśmy w stanie zrozumieć dążenie do realizacji amerykańskiego marzenia, wychodzenia z biedy i wejścia w bogactwo, o tyle mniej już chcemy słyszeć, co tak naprawdę dzieje się na zapleczu realizacji takich aktywności, jak traktowany jest zwykły człowiek, kiedy wpadnie w tryby silnej i bezlitosnej machiny działającej w ukryciu, z daleka od sądowych wystąpień, medialnych przekazów i naturalnej przyzwoitości.

Początkujący prawnik, aby przebić się w zawodowym środowisku musi wykazać się twardą skórą, bystrością i determinacją, ale może też ulec i podążyć ścieżką zakulisowych umów i obietnic. Wystarczy, że na chwilę przymknie oko na ideały i sumienie, zdecyduje się na drogę na skróty, trochę pomogą mu znajomości i kilka uśmiechów losu. Przyjemnie spędziłam czas z powieścią, wiele obyczajowych wątków, które w pewnym momencie przejmują stery, nie wciągnęły w dużym stopniu, ale na tyle, bym chętnie przewracała strony. Zmiana perspektywy spojrzenia kluczowej postaci, jej zmiękczanie, rozciąganie skali usprawiedliwień, przy jednoczesnym pamiętaniu o bliskich uczestnikach przeszłości, podlegała atrakcyjnym, chociaż przewidywalnym, trendom. Narracja wyśmienita, swobodnie niesie, opisy przekonujące, z odpowiednią szczegółowością i zróżnicowanymi emocjami, tak jak lubię. Natomiast brakło mi większej fabularnej werwy, iskry podpalającej wyobraźnię, rozpalającej ekscytację. Płomienie ognia napięcia duszone były przez szerokie przedstawianie realiów, dla mnie w zbyt dużej dawce, jednak osoby zafascynowane funkcjonowaniem prawem w USA z pewnością będą zachwycone. Ciekawa jestem, kiedy w polskich realiach zbiorowe pozwy przeciwko firmom farmaceutycznym o naprawdę wielkie pieniądze umocnią się z uwzględnieniem trzymania się praw etyki zawodu prawnika.

4/6 - koniecznie przeczytaj
thriller prawniczy, 412 stron, premiera 16.02.2022 (2003)
tłumaczenie Marek Fedyszak
Książkę "Król odszkodowań" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

poniedziałek, 14 marca 2022

ZAKLINACZ DESZCZU

JOHN GRISHAM

"Moja decyzja, by zostać prawnikiem, stała się nieodwołalna, kiedy zdałem sobie sprawę, że ojciec nienawidzi adwokatów."

Doświadczenia z dzieciństwa, toksyczna relacja z ojcem, obojętność matki, niski poziom życia, to czynniki, które w dużym stopniu nałożyły się na decyzję Rudy'ego Taylora, aby pójść ścieżką wykształcenia prawniczego. Przygotowanie do zawodu okazało się niewystarczające, poziom studiów mało przydatny, wkradło się i znużenie marzeniami. Co więcej, w Memphis w każdym kącie siedział prawnik, rynek został nimi nasycony, zatem trudno było się Taylorowi przebić się w kancelariach. Podczas nużących praktyk w domu starców trafia na dwie sprawy, które na zawsze zmienią jego życie, wyobrażenie o branży prawniczej i sobie samym. 

Fantastycznie śledziło się poczynania młodzieńca wystawionego na wielkie próby, podejmującego się ogromnego wyzwania, do tego stojącego z góry na pozycji straconego. Nieznany prawnik walczył z prawniczym Goliatem. Napędzało go przekonanie o słuszności wydobycia na światło dzienne prawdy o funkcjonowaniu firm ubezpieczeniowych, zwykła ludzka przyzwoitość w imię walki o chorego na białaczkę młodego mężczyzny, któremu wielokrotnie odmówiono prawa do pokrycia kosztów leczenia. Znakomicie rozwinięty wątek, chłonęłam sceny, wyzwalały różne emocje, często bardzo skrajne. Drugim wątkiem była relacja z energiczną bogatą starszą panią, która chciała wydziedziczyć synów i zapisać olbrzymi majątek telewizyjnemu kaznodziei. Postać wprowadzała humorystyczne akcenty. Polubiłam staruszkę, jej spojrzenie na świat, sposób traktowania innych. John Grisham zgrabnie budował napięcie, w odpowiednich momentach wystawiał bohaterów na mocne uderzenia, przypierał do muru, jednocześnie uchylał drzwi do intrygujących rozwiązań. Jak zwykle, mnóstwo materiału do głębszych refleksji moralnych i etycznych, często z ujęcia wydawałoby się szalenie mrocznego, a jednak człowieczeństwa. Sądowe dramaty, teatr prawdy, tajne matactwa, potęga koneksji, zatrważające sztuczki, wykorzystanie słabości, ale też przechytrzenie wroga, wejście w jego grę na własnych zasadach.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller prawniczy, 574 stron, premiera 16.02.2022 (1995)
tłumaczenie Krzysztof Obłucki i Lech Z. Żołędziowski
Książkę "Zaklinacz deszczu" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

niedziela, 23 stycznia 2022

NIEWINNY

GRAHAM MOORE

"Jedyna rzecz gorsza od pomyłki to bezbrzeżne pragnienie udowodnienia innym, że samemu nigdy się nie myliło."

Pierwsze spotkanie z twórczością Grahama Moore zaliczam do udanych. Zgrabnie trzyma w napięciu, fantastycznie podgrzewa atmosferę niepewności, sprawia, że nie chcę odrywać się od stron książki. Ciekawy pomysł na intrygę, w dużym stopniu wcześniej odkryty, ale wzbogacona kopia nabiera frapujących barw. Im głębiej zanurzam się w fabule, tym więcej czeka niespodzianek i materiału do interpretacji. Autor stawia na różnorodne perspektywy w przybliżaniu historii, dzięki czemu każde ujęcie wnosi coś nowego, czemu warto przyjrzeć się, przedrzeć się przez warstwy prawd i kłamstw. Schodzę z wysokiej oceny powieści z powodu sporej nierealności, ale innym może nie przeszkadzać, gdyż umiejętnie wykorzystuje ją do naświetlenia pewnych incydentów i konsekwencji. Maya Seale, kluczowa postać, nie do końca przekonuje, kilka elementów osobowości brzmi fałszywie, lecz znów, można to zaliczyć na plus, jako kontrast między młodzieńczymi a bardziej dojrzałymi czasami.

Obserwuję to, co działo się podczas szeroko nagłośnianego procesu kończącego się szokującym werdyktem. Maya Seale pośrednio doprowadziła do uniewinnienia Bobbiego Nocka, młodego nauczyciela języka angielskiego, oskarżanego o zabicie swojej uczennicy Jessiki Silver. Proces znacząco wpłynął na życie każdego z ławników, zwłaszcza kiedy opinia publiczna poznała ich nazwiska i nie pozostawiła na nich suchej nitki. Maya ukończyła studia prawnicze i odnalazła się w pracy obrończyni. Po dziesięciu latach od sławetnego procesu Nocka wciąż uważa mężczyznę za niewinnego, nie chce mieć nic wspólnego z bolesnym fragmentem przeszłości, definitywnie ukryła go w myślach. Jednak okoliczności stawiają ją w sytuacji bez wyjścia, musi wejść w coś, na co absolutnie nie ma ochoty, uczestniczyć w podcaście o wysokiej słuchalności. Wówczas dochodzi do morderstwa byłego ławnika twierdzącego, że dysponuje niepodważalnymi dowodami na winę mordercy i czekającego na odpowiedni moment do jego upublicznienia. I nagle Maya staje po drugiej stronie prawniczej rzeczywistości. To, co było, styka się z tym, co jest, robi się niebezpiecznie, podstępnie i manipulacyjnie.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller prawniczy, 428 stron, premiera 01.09.2021 (2020)
tłumaczenie Dorota Konowrocka-Sawa
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

sobota, 26 grudnia 2020

WYMIARY WINY

H.S. CHANDLER (HELEN FIELDS)

"Przez kilka chwil nic innego nie miało dla niej znaczenia. Nikt inny nie istniał. Była bezpieczna przed światem. Znów miała nad wszystkim kontrolę."

Początkowo książka zapowiadała się wyśmienicie, mocno trzymała w napięciu, przywarłam do stron z uwagą i zaangażowaniem. Jednak im głębiej w nią wchodziłam, tym więcej elementów mnie uwierało. Przede wszystkim łatwo rozszyfrowałam, ku jakim rozwiązaniom kieruje się scenariusz zdarzeń. Rozumiem motywy autorki, co chciała przekazać, dlaczego wybrała taką, a nie inną dosadność, lecz nie wszystkie silne uderzenia, które miały mną wstrząsnąć, zabrzmiały zgodną melodią przemocy i brutalności. Najmniej zajmującym okazał się wątek Lottie i Ellisa, od pierwszej sceny ich poznania wysunęłam domysły, co się może kryć za relacją obu bohaterów. Zatem odpadł w niecierpliwym poznawaniu jeden z głównych wątków powieści. Wyczuwałam drażniąca naiwność i płytkość kobiety, a także ciemny cień rzucany przez osobowość mężczyzny. Wiem, czemu miało służyć zestawienie tych postaci, ale uważam, że można było je zobrazować mniej bezpośrednio. Przebieg rozprawy sądowej znacznie odbiega od realności, co zmniejszyło przyjemność rozrywki. Doceniam pomysł na fabułę, uwzględnienie istotnych przekazów, lekki styl narracji. Odbiorcy nieprzywiązujący wagi do prawdopodobieństwa zdarzeń, będą bardziej zadowoleni niż ja.

H.S. Chandler podrzuca materiał do przemyśleń w zakresie prawnej i moralnej sprawiedliwości. Ukazuje, jak z pojedynczych migawek wglądu w czyjeś życie, można stworzyć fałszywy ogólny obraz, jak osoba o wiarygodnej reputacji, ciesząca się powszechnym szacunkiem i uznaniem, zdolna jest przeobrazić się pod wpływem wewnętrznych demonów i psychicznych deformacji. Czterdziestolatka z premedytacją zabija męża, z zadziwiającym spokojem powiadamia policję i czeka na jej przyjazd. Sprawą interesują się media i opinia publiczna. Maria od razu przyznaje się do winy, ale motywy skrywa w ciszy. Po kilku miesiącach rozpoczyna się proces, poznajemy jego uczestników, niektórych z bardzo bliska. Stopniowo odkrywamy prawdę, przekopujemy się przez warstwy kłamstw, oszustw i manipulacji. Tylko pozornie wiadomo, komu bezsprzecznie przypisać winę. A może odpowiedzialność za tragedię rozkłada się między bohaterami?

4/6 – warto przeczytać
thriller prawniczy, 438 stron, premiera 12.11.2020 (2019), tłumaczenie Marcin Sieduszewski
Książkę „Wymiary winy”zgarnęłam z półki „kryminały” w księgarni TaniaKsiążka.pl

wtorek, 23 czerwca 2020

DZIEŃ ROZRACHUNKU

JOHN GRISHAM

"Nie powołaliśmy żadnych świadków, nie mamy żadnej linii obrony i żadnych argumentów, które moglibyśmy przedstawić przysięgłym.”

Thriller, który choć mocno zbliża się ku powieści obyczajowej, to jednak zapewnia dreszczowe akcenty, zwłaszcza w pierwszej z trzech części. Wciąga z impetem i złożonością. Z pietyzmem odmalowuje klimat Ameryki lat czterdziestych dwudziestego wieku. Przenosimy się w atmosferę wojennych zmagań, segregacji rasowych, plantacji bawełny, echa kryzysu gospodarczego. Rzucamy okiem na sytuację kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn, funkcjonowanie zakładów psychiatrycznych, moralne wątpliwości wykorzystywania krzesła elektrycznego w karze śmierci. Przenikamy przez społeczne i religijne uwarunkowania podziału ludności. Odnajdujemy się w przeszłej rzeczywistości ze swobodą dzięki przekonującej narracji i ciekawym wypełnieniom tła. Podróżujemy po Stanach Zjednoczonych, ale docieramy też na Filipiny, gdzie dopadają nas przerażające obrazy wojny, oblężenia półwyspu Bataan, marszu śmierci, japońskich obozów jenieckich i partyzanckiej działalności w górach Zambales. Za każdym razem wracamy do społeczności miasta Clanton w Missisipi, na farmę rodziny Banningów.

Tradycyjnie, John Grisham stawia nie tylko na wyjątkowo barwną oprawę fabuły, intrygujący pomysł na główne wątki, ale również na wyraziste portrety bohaterów. Poznając mechanizmy zachowań, obserwując postawy w różnych sytuacjach, często ekstremalnych, doskonale wiemy, co im w duszy gra, czy wzbudzają naszą sympatię lub antypatię. A jednak nie jesteśmy w stanie rozgryźć sekretów, które skrzętnie chowają przed obcymi i najbliższymi. To właśnie zataczające szerokie kręgi tajemnice dotykają każdą postać powieści, determinują losy, stają się głównie przekleństwem, rzadziej wybawieniem. W scenariusz zdarzeń wplatane są pokolenia, zatem dysponujemy ujęciami z perspektywy starszych i młodszych członków rodziny, pracowników i przyjaciół. Do końca trzymani jesteśmy w niepewności, co tak naprawdę kryje się za dokonanym z zimną krwią zabójstwem szlachetnego i podziwianego przez parafian kapłana, popularnego kaznodziei, Wielebnego Dextera Bella. Co skłoniło Pete Banninga, legendarnego bohatera wojennego, szanowanego obywatela miasta, miejscowego prominenta, do tak dramatycznego czynu? Sprawą interesują się media i opinia publiczna, aresztowanie i proces budzą wielką sensację, poruszenie, niedowierzanie, skrajne opinie i plotki. Oliwy do ognia dolewa fakt, że Pete za nic nie chce wyjawić motywu zabójstwa. Poszukiwaniem wyjaśnień zajmują się dzieci i siostra mordercy, rodzina ofiary, oraz szereg prawników. Przed nimi żmudna i długa droga docierania do prawdy i sprawiedliwości. Powieści Grishama na Bookendorfinie:Niewinny człowiek”, „Wyspa Camino”, „Wezwanie”, „Wspólnik”, „Demaskator”, „Ława przysięgłych”, „Bar pod Kogutem”.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller prawniczy, 508 stron, premiera 20.05.2020 (2018), tłumaczenie Andrzej Szulc
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

sobota, 12 października 2019

NIEWINNY CZŁOWIEK John Grisham

"Stare porzekadło nieudolnych prawników głosi, że kiedy brakuje faktów, trzeba dużo krzyczeć."

Nie spodziewałam się, że przygoda czytelnicza okaże się czymś więcej niż tylko wytworem wyobraźni autora. Życie potrafi napisać scenariusz, któremu najbieglejsze umysły w sztuce puszczania wodzów fantazji nie potrafią dorównać, lecz za wszystkim kryje się właśnie człowiek, z wadami, niedoskonałościami i słabościami, funkcjonujący w grupach wymagających określonych i bezrefleksyjnie kopiowanych standardów zachowań, w społeczeństwie doskonale rozmywającym zdrowy rozsądek i odpowiedzialność. W większości przypadków nie zawodzi prawo i jego regulacje, ale czynnik ludzki nakręcający system.

Wchodzimy w obszary bezduszności, bezrefleksyjności, obojętności, małpowania poprzedników, elementów podsycanych sztywnością i surowością. Kiedy dotyka to zatwardziałych przestępców, takie postawy odpowiadają opinii publicznej, natomiast kiedy szkoda czyniona jest niewinnej osobie, wciągniętej w tryby systemu prawnego, wówczas wyrażamy oburzenie i sprzeciw. A jeśli jeszcze w worek indywidualnego poczucia niesprawiedliwości, kruczków i chwytów prawnych, wtrącą się środki masowego przekazu, uznające natychmiastowość przekazu spekulacji bez wyczekiwania na prawomocny wyrok, powstaje trudny do opanowania rozgardiasz i zamęt. Uzasadnienie znajdują zasady zachowania tłumu, stronniczość rozciągnięta do granic możliwości, tendencyjność w szafowaniu werdyktu bez wyczekiwania na niepodważalne dowody, subiektywne przypisywanie kary. Zbieg różnych okoliczności w tej samej jednostce czasu, nagromadzenie błędów wynikające z pozornie dobrej woli, świadome i nieświadome zatajenia i pominięcia, prowadzą do mnożących się nieprawidłowości, lawinowo narastającego fałszu, nakręcającej się katastrofy, nad którą w danym momencie nikt nie jest już w stanie zapanować. Często trzeba nawet kilkunastu lat, aby włączył się mechanizm kontrolny, fakty znalazły odpowiedniego odbiorcę, który idąc pod prąd, krok za krokiem, zbliża się do niewygodnej dla wielu prawdy.

Przyznam, że ciężko poznaje się przybliżaną opowieść, nie z powodu stylu narracji, który uznaję za mistrzowski, ale ze względu na intensywne podłoże emocjonalne i prawdziwość historii. Wielokrotnie zastanawiamy się, jak do diabła to wszystko było możliwe, dlaczego maszyneria prawa zapewniająca ochronę niewinnym osobom zawiodła tak dramatycznie i drastycznie, czemu pomimo włączenia się alarmu moralnego, nikt nie zareagował we właściwy sposób, co więcej, nie można zdarzeń przypisać potocznemu pojmowaniu zła. Brutalny gwałt i morderstwo popełnione na Debbie Carter przeraziły i wywołały falę plotek, spekulacji i strachu, wstrząsnęły nie tylko lokalną społeczność, lecz całym krajem. Książka stanowi rozwinięte studium przypadku, szczegółowo przedstawiające różnorodne aspekty i perspektywy, dające wgląd w kulisy sprawy morderstwa młodej dziewczyny, wytypowaniu tożsamości oprawców, postawienia ich przed wymiarem sprawiedliwości, wtrącenia do więzienia niewłaściwych ludzi, pozwolenia, aby prawdziwy sprawca nie odpowiedział za makabryczne czyny, bo rażąco zaniedbywane są procedury.

W miarę zapoznawania się z materiałem widzimy, jak powiększa się skala poszkodowanych, potęguje bezsilność, dynamizuje absurd i nasila niedorzeczność. Natychmiast zastanawiamy się, jak wiele takich przypadków miało już miejsce w sądach, także na polskim podwórku, do jakiego stopnia obnażona została niekompetentność organów ścigania, zaślepienie prokuratorskich służb, wątpliwe podstawy naukowych ekspertyz, nieścisłości w zeznaniach świadków, jak wielki ból sprawiany był niesłusznie oskarżonym i rozpaczającym rodzinom ofiar. Napięcie i ciężkość atmosfery, wrażenie nieczystości i ustawienia gry, towarzyszą czytelnikowi przez całą powieść. Zanim przeniesiecie się do lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, wkroczycie do Ady w stanie Oklahoma, dawnego naftowego miasteczka z szesnastoma tysiącami mieszkańców zarabiających na życie w zakładach produkujących paszę i na plantacjach orzechów pekanowych, przeznaczcie więcej czasu na książkę, aby czytać w spokoju i skupieniu.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller prawniczy, 464 strony, premiera 07.08.2019 (2006), tłumaczenie Robert Waliś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 16 lipca 2019

ADWOKAT DIABŁA Andrew Neiderman

[PRZEDPREMIEROWO]

"Gdy w grę wchodzi prawo, sumienie to jedynie zbędny balast."

Tu nie ma czegoś takiego jak rozgrzewka, natychmiast zostajemy wciągnięci w wir zdarzeń, atmosferę narastającej grozy, opartej nie na krwawych akcentach, a na psychologicznych brzmieniach. Czytamy tekst, pracujemy wyobraźnią nad wizualizowaniem obrazów, nasze emocje przestawiają się w tryb wyczekiwania zła, a podświadomość podpowiada, że lada moment coś istotnego wydarzy się, dojdzie do przełomowego momentu, od którego nie będzie powrotu na dawną bezpieczną ścieżkę. I to się podoba, podsyca ciekawość, steruje napięciem w wybornym stylu. Nie wiadomo, kiedy dajemy się omamić atmosferą grozy, instynktownie czujemy, że narasta niepewność, zbliża się piekielna moc, z którą przyjdzie zmierzyć się bohaterowi. Płynne przejścia między scenami, jakby na uśpienie odbiorcy, świadome przyczajenie, aby zaatakować drapieżnym pazurem zaskoczenia.

Takie powieści wchłania się z przyjemnością, błyskawicznie mknie po stronach w oczekiwaniu, co dalej, jakie niespodzianki czekają, z czym będą zmuszeni poradzić sobie kluczowe postaci. Pętla obaw zaciska się, zastanawiamy się, do jakiego stopnia można zaprzedać swoją duszę, uciec od niewygodnych moralnych pytań, drastycznie zredefiniować wyznawany system wartości. Interesujący horror, dobry na każdą pogodę, w upalny dzień mrozi krew w żyłach przerażeniem podświadomości, w deszczowy wypuszcza mgłę konsekwencji ludzkich ułomności, a w zimny niepokojąco prowadzi ku piekłu złudnych ambicji, wielkiej pychy i samouwielbienia. Sięgajcie po niego, kiedy chcecie się przekonać, jak elastyczna potrafi być nasza wyobraźnia w kreowaniu obrazów ekstremalnej formy zła. Autor mimo, że narzuca fabułę i klimat, to jednak pozostawia swobodę odbiorcy, sferę, którą może wypełnić odbiciem własnych wad, lęków i wstydu.

Młody i pełen zapału prawnik Kevin Taylor, po spektakularnie wygranej sprawie, otrzymuje propozycję intratnej pracy w kancelarii specjalizującej się w prawie karnym. Jej właściciel John Milton to wyjątkowa osobowość, emanująca pewnością siebie, aurą autorytetu i sukcesu, zarządza firmą w oparciu o familiarne relacje, tak aby każdy czuł się w niej jak pełnoprawny członek zgranej społeczności. Czarujący urok i charyzma Miltona przyciągają z niezwykłą siłą, a projekty sądowych potyczek wzbudzają wielki podziw. Kevin całkowicie zatraca się w aurze triumfu i zwycięstwa, lecz po jakimś czasie wyczuwa złowieszcze sygnały iluzji i złowrogie symptomy przemiany. Czy unikać będzie niedobrych przeczuć, przedkładając je nad poczucie zwycięstwa i łatwo dostępnego bogactwa? A może zdoła odwołać się do podszeptów intuicji?

4.5/6 - warto przeczytać
thriller prawniczy, 336 stron, premiera 17.07.2019 (1990), tłumaczenie Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.