Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUGUST DERLETH. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUGUST DERLETH. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lipca 2025

CZYHAJĄCY W PROGU

 H.P. LOVECRAFT, AUGUST DERLETH

„Nie umarło, co w uśpieniu spoczywać całe wieki może. A upływ czasu w końcu i śmierć nawet zmoże.”

Twórczość H.P. Lovecrafta to prawdziwa uczta dla mojej wyobraźni, chętnie podążającej tropem literackiej grozy z klasycznym piórem, czyhającej na czytelnika w zaułkach niezwykle barwnych opisów, zawierającej pierwiastki pradawnych legend, rozwijającej tajemnice czegoś niezwykłego. Wciąga pomysłową fabułą, posuwającą się w wolnym tempie, momentami ślimaczym, ale w tym właśnie tkwi urok plastyczności narracji, powielania zdań, lecz z nowej perspektywy. 

Jako odbiorca „Czyhającego w progu” krok po kroku śledzę dociekania Ambrosego Dewarta, spadkobiercy rodu Billingtonów, Stephena Batesa, jego kuzyna, i Winfielda Philipsa, potomka wielebnego. August Derleth znakomicie łączy fragmenty twórczości Lovecrafta. Podtrzymuje złowrogi charakter niewyjaśnionych wydarzeń, czar nietypowej zagadki, mgłę niedopowiedzeń, przypuszczeń, spekulacji i aluzji. A także sekretnej wiedzy niedostępnej zwykłym śmiertelnikom i tajemniczą treść odziedziczonej instrukcji. Niesamowite przerażające miejsce akcji, opuszczona rodowa posiadłość, budząca trwogę wśród okolicznych mieszkańców, ze starą wieżą ozdobioną osobliwymi wzorami, kamiennym kręgiem, w którym na każdym kroku wyczuwa się haniebne zło. 

Masakryczne morderstwa z przeszłości i teraźniejszości zdają się łączyć podobieństwami, lecz nie sposób odkryć schematu, pomimo penetracji licznych ksiąg, dokumentów, wycinków prasy i dziennika. Im głębiej i dłużej przebywam w domu Billingtona, na zalesionym wzgórzu, w pobliżu wymarłego strumienia, tym więcej dostrzegam świadectw rozpadu, plugawości, zgnilizny i śmierci, tym trudniej znaleźć racjonalne wytłumaczenie przerażających zjawisk. Jak z luźnych i rozsypanych fragmentów ułożyć układankę sekretu posiadłości i jej właścicieli, skoro nie podlega ona prawom czasu, przestrzeni i jedności miejsca zdarzeń? Zerknij również na "Obserwatorzy spoza czasu", "Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu", czy „Szaleństwa Cthulhu”, „Widma nad „Innsmouth”, "Akolici Cthulhu".

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 190 stron, premiera 06.05.2025 (1945), tłumaczenie Robert P. Lipski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

wtorek, 18 stycznia 2022

OBSERWATORZY SPOZA CZASU

H.P. LOVECRAFT, AUGUST DERLETH

"Są rzeczy, których lepiej nie wywlekać na światło dzienne i które powinny same z siebie, stopniowo, powoli popaść w zapomnienie."

Stopniowo odświeżam znajomość z twórczością Howarda Phillipsa Lovecrafta ("Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu"), twórcy mitologii Cthulhu, prekursora fantastyki naukowej. Wnikając w świat jego wyobraźni mam wrażenie, że moje zdolności fantazjowania na potrzeby odbierania literatury stają się bardziej elastyczne, rozciągliwe i plastyczne. Nie ulega wątpliwości, że Lovecraft potrafi perfekcyjnie manipulować emocjami czytelnika, sprawiać, by współodczuwał to, co wydarza się bohaterom, wyczuwał niepewność między wierszami, niemal od pierwszych akapitów. Stworzone przez niego historie przekonują, że nie ma ograniczeń czasowych, przestrzennych i jedności miejsca zdarzeń. Wychodzę ze swojego mikro świata i wkraczam w multi wszechświat, wędruję po osi czasu w przeszłość i przyszłość, jestem naocznym świadkiem walki dobra ze złem, Starszych Bogów i Wielkich Przedwiecznych, a także odprysków ich woli i aktywności ujawniających się w przestrzeni kluczowych postaci, znacząco rzutujących na przebieg lub koniec ich życia. Nic zatem dziwnego, że wymyślone lovecraftowskie opowieści spotykają się z uznaniem, sympatią i adoracją. Inspirują czytelników do tworzenia własnych opowieści na podstawie jego dzieł. 

August Derleth należał do miłośników twórczości ojca horroru. Przez wiele lat korespondował z Lovecraftem, zaś po jego śmierci zebrał niedokończone opowiadania, projekty i notatki, na wzór mistrza nadał im formę gotową do publikacji, założył własne wydawnictwo i wypuścił opowiadania w świat. Frapująco było zajrzeć do pomysłów Lovecrafta, poczuć ducha jego dorobku, zerknąć jak ktoś inny rozwinął jego fantastyczne myśli. Przyjemnie weszłam w klimat grozy, dobrze poczułam się w inscenizacji niesamowitości, zaprzyjaźniłam się z nieprawdopodobieństwem. Rewelacyjnie oddano dzikość leśnych ostępów, zakazane obszary puszczy, tajemniczość moczar ciągnących się hen pośród głuszy. Obawami napawały hałasy pośród zalesionych wzgórz, groza wyrażająca się okrzykiem bólu i przemocy, strachem w oczach mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek. Przerażające sekrety przekazywane z pokolenia na pokolenie, ostrzeżenia przed czymś wymykającym się racjonalnym wytłumaczeniom, zabobony urastające do miana szaleństwa.

Źródłem wszystkiego wydawał się przeważnie wielowiekowy dom stojący samotnie na odludziu, przez wiele lat niezamieszkały, odziedziczony przez męskiego potomka, który za wszelką cenę pragnął poznać jego nietypową historię i niezgłębione zagadki mrożące krew w żyłach. Aura wrogości i zła, nieziemskie koszmary, senne wizje, halucynacje dźwiękowe, plugawe istoty, osobliwe łańcuchy wydarzeń. Kamienne wieże, kamienne kręgi, ukryte pomieszczenia, pokoje na poddaszu, trudne do odczytania wzory i zdumiewające zapisy w przykrytych kurzem księgach. Za każdym razem śledztwo nabierało mrocznych odcieni, a im dalej się posuwało, tym większe siało spustoszenie w ludzkich umysłach. Groza, strach i lęk, paranoja, obsesja i fiksacja, nieufność, niedowierzanie i sceptycyzm, rozparcelowane na czynniki pierwsze, każdy niespiesznie rozwijany. Chodziło o to, bym nie przemykała po akcji, lecz całkowicie w nią weszła. Momentami miałam wrażenie zawieszenia w czasie i przestrzeni, a wówczas jeszcze dobitniej dochodziły głosy z dalekiego kosmosu i dowodów obcego życia. Kiedy zorientowałam się, że krótkie formy powielają ten sam wzorzec, rozdzieliłam przygodę czytelniczą na kilka dni, tak aby nie nastąpiło znużenie podobieństwami. Podobało mi się zwłaszcza "Ciemne bractwo" i "Cień z przestworzy", tym opowiadaniom przydzieliłabym maksymalną notę.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura grozy, 538 stron, premiera 03.11.2021 (1974), tłumaczenie Robert P. Lipski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl