ROBERT JORDAN, BRANDON SANDERSON
KOŁO CZASU tom 12
„Umarli przechadzają się po ziemi i są tacy, którzy ich widzą.
Inni są ślepi...”
Przekonuję się, że w moim przypadku to właśnie gatunek fantasy najlepiej potrafi pomóc w stopniowym dochodzeniu do siebie po stracie bliskiej osoby. Śmierć sprawia, że na jakiś czas świat zatrzymuje się, ale tylko dla przeżywającego stałą już nieobecność krewnego. Na szczęście, codzienne życie jakby w zawieszeniu, krok po kroku, przybliża do akceptacji zdarzeń i pogodzenia się z tym, co nieuniknione i czeka każdego z nas. I właśnie odejście od prawdziwej rzeczywistości i wejście w bogatą fikcję literacką daje możliwość chwilowego zapomnienia, przynosi ulgę podczas odrywania się od ponurych myśli, przybliża do odzyskiwania odbierania różnorodnych barw życia. A to, co stworzył w wyobraźni Robert Jordan, a zgrabnie ujął Brandon Sanderson, silnie przemawia, fantastycznie wciąga, znakomicie relaksuje. Siłą rzeczy, dwunasty tom różni się nieco w stylu narracji, ale trzeba przyznać Sandersonowi, że znakomicie spisuje się zastępując zmarłego Jordana.
„Pomruki burzy” cieszą czytelnika, imponują rozmachem, wspaniale angażują. Miłośnicy przygody znajdą w książce wszystko to, co sprawia, że trudno oderwać się od stron. Klimat królestw, wojen, spisków, rywalizacji, walki dobra ze złem, proroctw w fascynującej fabularnej otoczce. Sporo się dzieje, akcja lubi wpadać w dynamiczne rytmy, nie można się nudzić. Znakomicie rozłożone napięcie i dramaturgia. Wykorzystany potencjał postaci, ich mnogość zagęszcza historię, barwność dodaje uroku światu, w którym przebywają, przeżywają wewnętrzną przemianę, poddawani są próbom charakteru, stopniowo dorastają. Swobodnie niesie ciekawość przeszłości i przyszłości bohaterów. Stworzono fascynujący świat, wchodzimy z ogromnym entuzjazmem, doceniamy plastyczność opisów, w tym detale ujęte w treściwą formę, tak aby oddziaływały na wyobraźnię, ale nie zatrzymywały na dłużej akcji. Historia fantastycznie relaksuje, wprawia w dobry nastrój, pochłania na tyle, aby na więcej niż chwilę zapomnieć o realnym świecie.
Seria „Koło czasu” to przedstawicielka ciągu przygód, które nie nużą i nie wyczerpują się z pomysłów, a wręcz odwrotnie, za każdym razem oferują coś szalenie intrygującego dla odbiorcy. Także dwunasty tom potrafi zaskoczyć, wykonać zwrot w scenariuszu zdarzeń, obrać niespodziewany kierunek, a to mile widziane przez czytelnika. Przygoda goni przygodę, a za każdą z nich skrywa się odmienny szablon jej rysowania na tle różnorodnej kolorystyki realizowanych przez postaci misji. Gorąco zachęcam do poznania, zwłaszcza osoby uwielbiające maraton czytelniczy, mocno zżywające się z postaciami, niechcące się z nimi rozstawać, dobrze odnajdujące się w złożonym przedstawianym świecie, uwielbiające szczególny klimat łączący przygodę, intrygę i magię. Fantastycznie, kiedy każdy tom zacieśnia więź przyjaźni z odbiorcą. Satysfakcjonująca fantasy. Emocje gwarantowane. Zerknij na wrażenia po poznaniu innych tomów serii przedstawione na Bookendorfinie ("Oko świata", "Wielkie polowanie", "Gilotyna marzeń").
5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 1008 stron, premiera 23.04.2024 (2009), tłumaczenie Jan Karłowski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
piątek, 25 lipca 2025
POMRUKI BURZY
poniedziałek, 13 lutego 2023
CYTONICZKA
BRANDON SANDERSON
SKYWARD tom 3
"Czasem zbyt łatwo się zapomina to, co powinno się pamiętać, i pamięta to, o czym należałoby zapomnieć.”
„Cytoniczka” okazuje się najlepszym tomem serii, fantastycznie się w nim odnajduję, pełen dynamicznych przygód i zaskakujących zwrotów akcji. Rewelacyjnie poprowadzony wątek odkrywania tożsamości kluczowej postaci, krok po kroku przybliżanie się do prawdy, stopniowe poznawanie tajemnic mocy, a przy tym znakomicie oddawana aura dojrzewania Spensy. Pełnowymiarowa bohaterka, jak najbardziej z wadami i ułomnościami, jednak potrafiąca uczynić z nich atuty. Brandon Sanderson doskonale wikła ją w niesamowite cytoniczne zdolności, które nie pojawiają się znikąd, ale wynikają z wielkiej determinacji, ciężkiej pracy, niezliczonych ćwiczeń i zagęszczającej się wiary w siebie. A przy tym świadomości uczestnictwa w niezwykłej misji ratowania macierzystej planety Detritusa i przyjaciół, członków eskadry „Do Gwiazd”.
Podstępna zmiana władzy w galaktycznym rządzie Zwierzchnictwa zmusiła Spensę do ucieczki w niepoznany i niezrozumiały niebyt. Autor mistrzowsko przeprowadza i wątek powieści związany z poznawaniem, czym tak naprawdę jest centralnie usytuowany Rozbłysk, otaczające go wyspy, jak to możliwe, że materia przecieka z rzeczywistości do innego wymiaru. Bohaterowie balansują na granicy wszystkiego i niczego. Chet, nazywający się międzygalaktycznym odkrywcą, towarzyszy Spensie w podążaniu Drogą Starszych i penetrowaniu pamięci portali. Oczywiście, nie brakuje Straszliwego Ślimaka, stworka, którego nie da się nie lubić. A także M-Bota, uwięzionej w dronie sztucznej inteligencji uwielbiającej poznawać nowe gatunki grzybów.
Wybornie wytworzony klimat czegoś mocno zagadkowego, o dalekiej przeszłości, zapomnianych faktach, niebezpiecznych informacjach. Poznawanie starożytnych dziejów cytoniki szalenie wciąga i podkręca wyobraźnię. Z ogromną przyjemnością obserwuje się, jak główna bohaterka wypełnia przeznaczenie, ani ona, ani czytelnik, nie wiedzą, na czym polega i z czym się wiąże. Zaczynają rozumieć, że nie definiują ich pytania, tylko to, jak na nie odpowiedzą. Sanderson perfekcyjnie gmatwa fabułę, w pewnym momencie nie można już być niczego pewnym, komu ufać, kogo uważać za przyjaciela, a kogo nie zbliżać do sekretów, czy liczyć na pomoc. Mnogość ciekawie przedstawionych ras, atrakcyjnie zindywidualizowanych i zróżnicowanych form życia we wszechświecie, a zwłaszcza w bezdennej nieskończonej otchłani.
Ostre walki powietrzne wzmacniają spektakularny i sensacyjny ton intrygi. Wszystko penetrujące wnikacze, jedne z największych tajemnic kosmosu, oddzielne byty, ale identyczne, nie zbiorowe umysły, a mimo to jedność, silnie wtrącające się w (nie)rzeczywistość i życie Spensy. Jestem pod wrażeniem wyśmienicie wybrzmiewającego zakończenia, jak wiele zaskakujących elementów i nagłych zwrotów interpretacji. Już dawno nie należę do młodzieży, ale przy „Cytoniczce” kapitalnie się bawiłam, głównie kilkoma kierunkami tajemnic, niejasności i zagadek. Satysfakcjonująca przygoda czytelnicza, zdecydowanie warto po nią sięgnąć, wejść do punktu pozbawionego czasu i miejsca, a jednak przypominającego rozległy wszechświat. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami zaprezentowanymi na Bookendorfinie („Do gwiazd”, „Wśród gwiazd”).
5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, literatura młodzieżowa, 504 strony, premiera 02.11.2022 (2021)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
środa, 26 października 2022
WŚRÓD GWIAZD
BRANDON SANDERSON
SKYWARD tom 2
„Gwałtownie przyspieszyłam i przemknęłam moim myśliwcem przez chaos laserowych promieni i eksplozji. Nade mną rozpościerał się niesamowity bezmiar kosmosu.”
Wspomnienie sympatycznych wrażeń czytelniczych powiązanych z pierwszym tomem („Do gwiazd”) serii „Skyward”, skierowanej do młodzieży, skłoniło mnie do kontynuacji przygody. „Wśród gwiazd” również okazało się przyjemną historią. Bazującą na urozmaiconej fabule i ciekawej głównej bohaterce. Spensa zrobiła już spory postęp w stosunku do wcześniejszych doświadczeń, nabrała biegłości w pilotowaniu kosmicznej jednostki, ale też stała się bardziej dojrzałą jednostką. Brandon Sanderson postawił przed nią ogromne wyzwanie, szalenie trudną misję ratowania ludzkości, która osiemdziesiąt lat temu znalazła schronienie na planecie Detritus z krążącym wokół niej wielowarstwowym kosmicznym śmieciem. Kosmiczni rozbitkowie podróżowali na pokładzie dużego statku "Śmiały", flagowej jednostki starej floty. Zagrażające im Krellowie, rasa obcych rządząca ogromną galaktyczną koalicją setek planet, wykazywali się wyjątkową bezwzględnością i okrucieństwem. Więzienie, jakie zgotowali ludziom, nie miało sobie równych. Nikomu nie pozwalali opuścić planety.
Powieść skierowana do młodych odbiorców, w łagodnej, prostej i schematycznej wersji opisu świata i i intrygi, ale i tak sprawiała mi radość. Przyjemnie patrzyło się na pełen blasku młodzieńczy entuzjazm, niezatrzymany pęd ku marzeniom, niepowstrzymane pragnienie dotarcia do odpowiedzi, które mogły uratować ludzką rasę. Im głębiej zanurzałam się w fabule, tym bardziej wyczuwałam nie tylko smak dynamicznej przygody, ale i przesłań skierowanych przez autora ku młodym ludziom, zdobywcom świata i odkrywcom historii. Intryga wydawała się prosta i przewidywalna, a jednak miała tyle meandrów i zawirowań, że chętnie się ją śledziło. Bezpośredni kontakt z osobowością sztucznej inteligencji, bezpardonowe walki w kosmosie, szlifowanie szpiegowskich umiejętności, uwikłanie z brudną politykę. Powietrzne walki opisano ze starannością, ale bez zbędnej szczegółowości, która mogłaby wyhamować zgrabne manewry i szybkość przebiegu.
Narracja wyważona, umiejętnie dobierała składniki klimatu, sekretów, spisków, przygody, incydentów, walk, pogoni, ucieczek, oraz opisów i dialogów. Mechanizm funkcjonowania ludzkiej psychiki, przełożenie go na sztuczną inteligencję, kształtowanie się osobowości postaci, tajemnice związane z samookreśleniem, przekonywały i sprawiały, że łatwo było uwierzyć w to, co się działo. I jeszcze zdolności wybranych jednostek do zaglądania w przestrzeń nadświetlnych połączeń. Cytonicy wzbudzali strach wśród swoich i obcych, wszystko dlatego, że towarzyszyło im wiele sekretów i niezrozumiałych zasad funkcjonowania. I jeszcze oczy, które zionęły gniewem i nienawiścią, a przy tym nieskończona nicość. Czy odważysz się w nie zajrzeć, stawić im czoło, zapobiec zagładzie świata? Jak nie wiedząc ani kim jest nieprzyjaciel ani jakie ma możliwości stanąć z nim do walki? W jaki sposób porozumieć się z warwaksami i dionami?
4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, literatura młodzieżowa, 530 stron, premiera 17.08.2022 (2019)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
sobota, 6 listopada 2021
DO GWIAZD
BRANDON SANDERSON
SKYWARD tom 1
"Tchórz to ktoś, kto bardziej przejmuje się tym, co o nim mówią, niż tym, co jest słuszne."
Sympatycznie bawiłam się w tej przygodzie czytelniczej, co prawda, skierowana do młodzieży, w łagodnej, prostej i schematycznej wersji opisu świata i i intrygi, ale i tak sprawiła radość. Przyjemnie patrzyło się na pełen blasku młodzieńczy entuzjazm, niezatrzymany pęd ku marzeniom, niepowstrzymane pragnienie latania. Prolog ustawił wszystko, sprawił, że powieść nabrała drugiej warstwy, w którą wciągnęłam się z zapałem. A im głębiej zanurzałam się w fabule, tym bardziej wyczuwałam nie tylko smak przygody, ale i przesłań skierowanych przez Brandona Sandersona ku młodym ludziom, zdobywcom świata i odkrywcom historii. Intryga wydawała się prosta i przewidywalna, a jednak miała tyle meandrów i zawirowań, że chętnie się ją śledziło.
Tajemnica z przeszłości ojca kluczowej bohaterki przewijała się przez cały scenariusz zdarzeń, jej stopniowe odkrywanie podgrzewało atmosferę niepewności. Powietrzne walki opisano ze starannością, ale bez zbędnej szczegółowości, która mogłaby wyhamować zgrabne manewry i szybkość przebiegu. I wcale nie było też tak, że dobrym nie przytrafiały się tragiczne wypadki, a źli tylko tracili czas i energię. Autor nie wahał się popychać bohaterów ku mrocznym sferom ostatecznych rozwiązań. Narracja wyważona, umiejętnie dobierała składniki klimatu, sekretów, spisków, przygody, incydentów, walk, pogoni, ucieczek, oraz opisów i dialogów. Szkice i mapki niewątpliwie pomagały wyobraźni czytelnika przenieść się z jednej strony do jakże innego od naszego świata, z drugiej do jak bardzo podobnego. Mechanizm funkcjonowania ludzkiej psychiki, przełożenie go na sztuczną inteligencję, kształtowanie się osobowości postaci, przekonywały i sprawiały, że łatwo było uwierzyć w to, co się działo.
Detritus, planeta z krążącym wokół niej wielowarstwowym kosmicznym śmieciem, osiemdziesiąt lat temu okazała się jedynym ratunkiem dla kosmicznych rozbitków podróżujących na pokładzie dużego statku "Śmiały", flagowej jednostki starej floty. Początkowo ludzkość atakowana przez agresywnych Krelli rozproszyła się po planecie. Aby przetrwać podzieliła na klasy i funkcjonowała w podziemnych jaskiniach, gdzie zbudowała miasta. Z czasem zintensyfikowała ruch oporu wobec Obcych. Wykorzystała wszechobecny śmieciowy złom do zbudowania tajnej bazy na powierzchni planety i eskadry myśliwców. Obrona Bazy Alta, a także Płomiennej, najstarszego z podziemnych miast tworzących Ligę Śmiałych, stała się nie tylko bardzo prestiżowym zadaniem, ale i szalenie niebezpieczną misją. Zaś szkolenie na pilotów należało do najbardziej ciężkich i wymagających.
Spensa od dziecka marzyła, aby wykonywać zawód pilota. Niestety, niechlubna przeszłość ojca, przypisane mu znamię tchórza, zrzuciło na dziewczynę ciężar odrzucenia przez społeczność. Siedemnastolatka mierzyła się nie tylko z ostracyzmem i wrogimi spojrzeniami, ale również z licznymi przeszkodami stawianymi jej na drodze do realizacji upragnionego celu. Ciekawie obserwowało się, jak zmieniała się jej osobowość, charakter i tożsamość, w miarę poznawania samej siebie i tego, co przytrafiło się ojcu. Idealizm, porywczość i niecierpliwość nabierały zrównoważenia, zaś determinacja, bojowość i upartość zostały sprzymierzeńcami. Wojownicza natura Spensy sprawiła, że walka z samą sobą, najbliższym otoczeniem i obcym wrogiem czyniła wszystko spektakularnym, maksymalnym i bezwzględnym. Czy Spensa pozwoliła, aby toksyczna spuścizna po rodzicu ją określała? A może właśnie to dziedzictwo uczyniło ją silną?
4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, literatura młodzieżowa, 606 stron, premiera 07.09.2021 (2018)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl



