środa, 28 stycznia 2026

POLAKOŻERCA

[PRZEDPREMIEROWO]

FILIP GAŃCZAK

"Jeśli Alvensleben znajduje się już w rękach aliantów, cieszyłbym się, gdybym poprzez moje doniesienie mógł przyczynić się do udowodnienia winy tego mordercy, który swoją ohydną działalność zdawał się rozumieć jako pewnego rodzaju sport.” Werner Losert

Niestety, zło cechuje się syndromem pospolitości, a wyrastające z niego zwyrodnienia, w konsekwencji morderstwa, wciąż w wielu wypadkach pozostają nierozliczone. Sprawiedliwość nie dociera do ofiar, gdyż kaci znajdują drogę ucieczki i pomocników, często historia nie daje na czas pełnego dostępu do faktów i dowodów. Trzeba kolekcjonować wspomnienia świadków zbrodni wojennych, rozumieć, pamiętać i przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom. Pielęgnować nie w imię nienawiści i rewanżu, ale szacunku wobec zgładzonych, jako przestroga przed pozwoleniem na powtórzenie mrocznych kart, sprzeciw wobec tego, by prawda utonęła pod ciężarem usprawiedliwień, zaprzeczania, kłamstw i manipulacji. Niemieccy okupanci w imię chorej nazistowskiej ideologii dokonali tyle zła, że wydawało się, że jego źródło ostatecznie wyschło, niestety, wciąż odradzają się wybujałe ambicje i nieuzasadnione poczucia wyższości.

Życiorys Ludolfa Alvenslebena nie był mi znany, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę. Otrzymałam wiele informacji o tytułowym polakożercy, cech charakterologicznych, skali ohydnych zbrodni, sposobu odbierania rzeczywistości i ludzkiego życia. Napawało gniewem, że uniknął odpowiedzialności, kryty przez ludzi, splot okoliczności, a nawet prawne interpretacje. Filip Gąńczak dołożył wszelkich starań, aby pokazać czytelnikowi jak najbardziej szczegółowy portret kogoś, kogo trudno nawet nazwać człowiekiem. Posiłkował się bogatą i różnorodną bibliografią, przekopywał archiwa w poszukiwaniu dokumentów, wnikał w dzienniki, wspomnienia i wypowiedzi, szukał wzmianek w tradycyjnych mediach i internecie, przeprowadzał rozmowy i prowadził korespondencję z kimś, kto mógłby coś dopowiedzieć w sprawie niemieckiego oprawcy. Czułam przemyślany zamysł na treść i strukturę książki. Nie zabrakło wstawki z czarno-białymi zdjęciami, przypisów, bibliografii i indeksu nazwisk.

Krok po kroku, przy wsparciu przyjaznej narracji, poznawałam coraz większy rozmach i intensywność zabójczej obsesji Alvenslebena. Arystokratyczne korzenie, szkoła z wojskowym nastawieniem i oratorski talent ujawniony w NSDAP. Szybko rozwijającą się karierą w SS, funkcja naczelnego adiutanta i zyskanie entuzjastycznego poparcia Heinricha Himmlera. Przesiąknięcie antypolską ideologią, wzbudzanie nienawiści przeciwko wszystkiemu, co polskie, bezwzględna i w przerażającej skali eliminacja polskiej ludności, pragnienie rozstrzelania tylu Polaków, ile tylko możliwe, bez formalnych uprawnień, jakichkolwiek powodów i poza prawnymi procesami, a często nawet bez pseudosądów.Nienawiść kierowana wobec wszystkich grup Polaków, a zwłaszcza przywódców, inteligencji, duchowieństwa. Mroczna aktywność w ramach kampanii krymskiej. Walka o zamek i majątek Schochwitz. A po wojnie, ucieczka z brytyjskiego obozu internowania, wyjazd do Argentyny i prowadzenie normalnego życia.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, biografia, 256 stron, premiera 29.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

8 komentarzy:

  1. Bardzo trafnie podkreślasz znaczenie dokumentowania, nazywania i porządkowania faktów — nie z potrzeby odwetu, ale z obowiązku pamięci i odpowiedzialności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro tak polecasz to już wiem komu ją kupię w prezencie

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej historii, straszna ale ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że to niezły portret psychologiczny polakożercy

    OdpowiedzUsuń
  5. Polakożerca...nie spotkałam się chyba z takim określeniem. Portret niemieckiego oprawcy musi być przykrym studium.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że ta biografia zapowiada się ciekawie. Z pewnością warto zapoznac się z tą książką

    OdpowiedzUsuń
  7. Maria Kasperczak17 lutego 2026 06:50

    Po każdej takiej książce myślę sobie: oby nigdy więcej. Europa chyba się jednak z historii niewiele nauczyła, pod pretekstem polityki odwracamy wzrok

    OdpowiedzUsuń
  8. Noo, wróciłam i od razu podsyłasz mi taką petardę do przeczytania. Nic tylko się cieszyć. Angela

    OdpowiedzUsuń