Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2026

GRY PAMIĘCIĄ

[PRZEDPREMIEROWO]

GRZEGORZ MOTYKA 
W ROZMOWIE Z ANDRZEJEM BRZEZIECKIM


O POLITYCE HISTORYCZNEJ, POLSCE, UKRAINIE I ROSJI

" Jeśli ktoś lekceważy sprawy przeszłości, to ta w końcu bierze na nim odwet.”

Interesująco spędziłam czas z książką, wciągnęłam się w rozmowę dwóch historyków, entuzjastycznie podchodziłam do zakresu poruszanych zagadnień i teorii. Niekiedy zakres merytoryczny wykraczał poza moje historyczne zainteresowania, ale chętnie przyglądałam się im w ujęciu zaprezentowanym przez Motykę i Brzezieckiego. „Gry pamięcią” zachęcająco ukazały źródła i istotę fałszywych narracji historycznych, szkodliwość obrony hipotez na temat źródeł zbrodni, przykłady zapętlenia polityki i historii. W politycznej przestrzeni historia traktowana bywa jako narzędzie wzbudzania emocji, przekierowywania uwagi i mobilizacji społecznej. A przecież nawet najszczytniejszy cel nie powinien odkształcać fakty i prawdę w imię indoktrynacji. Książka przywoływała zagadnienia fałszowania przeszłości, zmieniania znaczenia wydarzeń, dopisywania kłamstw do życiorysów. Idealnie wstrzeliła się w niespokojny czas napięcia między Polską i Ukrainą w interpretacji narodowych bohaterów i uczestników ludobójstwa, i nie tylko.

Autorzy wspominali o rosyjskim rozgrywaniu mapy politycznej. Nie unikali ukazania polskich mrocznych czynów. Upominali się o świadomość konieczności prowadzenia dialogu, wyjaśniania kart historii i budowania porozumienia, w aspekcie społecznym, politycznym i historycznym. Ciekawie naświetlali inną niż sinusoidalnie popularyzowaną perspektywę spojrzenia na kogoś, coś, miejsce, zdarzenie lub kampanię informacyjną.Tytuł na jedno posiedzenie czytelnicze, dla uporządkowania wiedzy, przypomnienia faktów, wyjaśnienia postaw polityków, uchwycenia kontekstu prawdy historycznej, uczulenia na wyłapywanie celowo ukrytych prawd. Dobra okazja do przyjrzenia się wybranym zagadnieniom polskiej historii, tej przeszłej i obecnej, powiązanych węzłem ambicji, konsekwencji i potrzeb narracyjnych. Indeks nazwisk pomagał w poruszaniu się po publikacji, zaś płynna i zrozumiała narracja, wsparta wyjaśnieniami, zachęcała do przygody z książką i rzetelnym postrzeganiu polityki historycznej Polski, Ukrainy i Rosji.

4.5/6 – warto przeczytać
historia, 322 strony, premiera 08.07.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

POLSKA JAGIELLONÓW

PAWEŁ JASIENICA

RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW tom 2 

„Polska stała na rozdrożu. Litwa, jeśli nie na skraju przepaści, to na pewno w samym środku kryzysu państwowego.”

Po „Polsce Piastów” naturalnie przyszła kolej na „Polskę Jagiellonów”. I znów, bogaty zbiór esejów, oparty na wciągającej gawędziarskiej narracji, więcej niż lekkim subiektywnym rysem postrzegania władców przez autora, sprawił, że z ogromnym zainteresowaniem zanurzałam się w tamtej epoce polskiego i litewskiego narodu. Zupełnie nie przeszkadzało mi, że nie jest to encyklopedyczna publikacja. Wręcz odwrotnie, dzięki bogatym i uszczegółowionym opisom, dodatkowym wyjaśnieniom, mogłam w nieco inny sposób spojrzeć na królów, dworskie intrygi, układ zależności politycznych, gospodarczych i kulturalnych, oraz zwykłe zbiegi okoliczności.

Jagielloński rozdział dziejów Polski obfituje w wydarzenia, trendy i klimaty, po bliższym przyjrzeniu się jeszcze lepiej zrozumiałam wybrane elementy z historii. Cieszyło spotkanie z książką, dużo wiedzy, materiału do refleksji, utrwalania informacji. Wymagała poświęcenia sporo uwagi i wolnego czasu, by jak najbardziej skorzystać ze spotkania. Kilkanaście przywoływanych faktów sprawdzałam w innych publikacjach, ale jeszcze wiele pozostało na liście uzupełnień dalszego zgłębiania. Niesamowite, jak inspirująco „Polska Jagiellonów” skłaniała do studiowania polskiej tożsamości, dowiadywania się czegoś nowego, zatrzymywania się na wybranych zagadnieniach. Oprawa graficzna bazowała na ilustracjach, zdjęciach i mapach, dynastycznej tabeli i zbiorczym zestawieniu przedstawicieli władzy, oraz pomocnym indeksie osób.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, 560 stron, premiera 25.03.2026 (1963)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

niedziela, 1 marca 2026

JAK ŚWIAT STWORZYŁ ZACHÓD

JOSEPHINE QUINN

CZTERY TYSIĄCE LAT HISTORII

"Czy optyka cywilizacyjna pomaga cokolwiek wyjaśnić?… nieaktualna i ewidentnie błędna… Pora znaleźć nowe sposoby organizowania naszego wspólnego świata.”

Nie do końca zgadzam się ze spojrzeniem na historię prezentowanym w cytacie, aczkolwiek i w moich przemyśleniach i rozważaniach o dziejach świata, dynamiczne relacje stanowią jeden ze znaczących czynników jego definiowania i kształtowania. Tym niemniej, „Jak świat stworzył Zachód” to satysfakcjonujące spotkanie z historią, wiele wiedzy do wyciągnięcia, sporo materiału do refleksji. Propozycja czytelnicza do spokojnego i wnikliwego zgłębiania, najlepiej z podstawami wiedzy o przeszłości świata. Nawet jeśli odbiorcy brakuje szerszej znajomości dziejów, to i tak warto zmierzyć się z poznawaniem materiału. W publikacji mniej chodzi o specjalistyczne uszczegółowienia a bardziej o wykazanie uzasadnienia i omówienie innej perspektywy spojrzenia na źródła ukształtowania i opiniowania współczesnego świata. Plusem styl narracji prowadzony w przyjaznym odcieniu i ze zrozumiałymi wyjaśnieniami. 

Josephine Quinn zachęca, aby prześledzić powiązania i relacje jako budulce dzisiejszego Zachodu. Nie z punktu widzenia cywilizacji, ale mieszania się społeczności jako motoru historii. Od epoki brązu do wielkich odkryć geograficznych. Nie jedynie od strony starożytnego Rzymu i Grecji, państwowości i intelektu, a przekroju mobilności, migracji, miksowania się, wzajemnych kontaktów. Nie ludy tworzą dzieje a ludzkie relacje, pozytywne i pokojowe, wojenne i podbojowe, kulturowe i handlowe, wymienne i krzyżujące się. Sieć społecznych, handlowych i politycznych powiązań sprzyja wywieraniu wzajemnego wpływu i budowaniu zależności, co autorka podkreśla w książce, jednakże strategicznie uwzględniam także powstanie, rozkwit i upadek różnorodnych cywilizacji, nie tylko śródziemnomorskich. Globalna przeszłość wywiera wpływ na teraźniejszość, ta zaś warunkuje przyszłość. Zachód tworzy świat i sam pozostaje pod jego wpływem. Publikacja logicznie i usystematyzowanie ułożona, zawartość wypełniona ciekawymi informacjami. Przed rozdziałami mapki regionu, którym przyglądamy się, z uwzględnieniem osi czasu. W środku wkładka z kolorowymi zdjęciami. Nie zabrakło rozbudowanych przypisów i przydatnego indeksu.

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 656 stron, premiera 12.11.2025 (2024)
tłumaczenie Norbert Radomski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 19 lutego 2026

MITY I LEGENDY STAROŻYTNEGO EGIPTU

ROGER LANCELYN GREEN

"Egipt był najbardziej samowystarczalny spośród wszystkich krajów starożytnego świata; żył własnym życiem, praktykował własną religię i produkował własne opowieści, niemal całkowicie pozbawione zewnętrznych wpływów, które mogłyby się wywodzić z innych cywilizacji.”

Zadziwiające, jak bardzo ludzkie wierzenia i legendy prezentują się w podobnej odsłonie bez względu na cywilizacje. Opowieści o bogach, władcach i zwyczajnych ludziach napędzane są ludzką wyobraźnią i historycznymi wydarzeniami. Mieszkańcy Egiptu stworzyli opowieści, pozwalające wyjaśnić ówczesną im rzeczywistość, przekazujące przygody, przepowiednie i zaklęcia. Tam, gdzie brakowało wiedzy i pewności, wkradała się magia, jako czynnik zespalający fakty i mity. Legendy przechowywane ustnie, za pomocą hieroglifów, zwojów spisywanych przez skrybów, kapłańskich opowieści, barwnie wypełniały zbiorową pamięć. Egipska cywilizacja sprzed czterech tysięcy lat fascynuje i zachęca do badań, za sprawą odkryć dawnych budowli i artefaktów, które w mniejszym lub większym stopniu zdołały przetrwać do naszych czasów. Szukamy nici powiązań w mentalności ludzkiej, wspólnych przeżyciach i myślach, bo to sprawia, że lepiej poznajemy samych siebie.

Wyrwane od zagubienia i zniszczenia świadectwa opowieści, często złożone z fragmentów pozyskanych z różnych źródeł, ekscytują i wciągają. Nie tylko przebiegiem i przesłaniami, ale również otoczką tajemniczości, w której obracał się starożytny Egipt. Trzy tysiące lat cywilizacji. A my wciąż mało o niej wiemy, pasjonujemy się nowymi odkryciami i interpretacjami. „Mity i legendy starożytnego Egiptu” przeprowadzają czytelnika przez pustynne warunki kraju, wytyczają naturalną nilową ścieżkę, obrazują ścisłą zależność ludzi od rzeki, wyjaśniają obsesję umierania i życia po śmierci. To zaledwie kontekst, wprowadzenie w klimat i cywilizacyjne osiągnięcia. Głównym nurtem książki są opowieści reprezentujące literaturę powstałą na przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat, sięgającą nawet pięciu tysięcy lat wstecz, na bazie ustnych przekazów.

Z zainteresowaniem odświeżam wiedzę z mitologii egipskiej, znaczących bogach i faraonach z boskim naznaczeniem, zwyczajnych ludzi, oraz wzajemnych relacjach. Druga część zawiera opowieści magiczne, w ramach których najbardziej imponuje pragnienie człowieka odkrycia kluczy pozwalających zaczarować niebo i ziemię, poznać język wszelakich stworzeń, a także wizyta w Duat, Krainie Umarłych. Trzecia część to opowieści o przygodach, jak o rozbitku, o tym, jak chciwy robotnik przegrał wszystko z wieśniakiem, buncie palestyńskiej Joppy, greckiej księżniczce Helenie Trojańskiej. I inne. Świat starożytnego Egiptu dawno przeminął, utraciliśmy jego obrazy, czujemy zaledwie echo dawnej potęgi, a jednak coś pozostało w zaprezentowanych opowieściach. Czyta się je z misją zrozumienia świadectw boskich intencji, mocy i duszy, w które mocno wierzyli mieszkańcy Egiptu. Nie jest to obszerna publikacja, chociaż zawiera także kartę czasu, słowniczek, wyjaśnienia, kto jest kim, mapkę i ilustracje. Propozycja na jeden wieczór czytelniczy, przeniesienie się na chwilę w mistyczny egipski świat zawarty w mitach i legendach. 

4/6 – warto przeczytać
historia, mitologia, starożytność, 256 stron, premiera 23.09.2025 (2011)
tłumaczenie Piotr Kuś, ilustracje Heather Copley, wstęp Michael Rosen
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

środa, 4 lutego 2026

JÓZEF PIŁSUDSKI

RZECZ O NIEPRZECIĘTNOŚCI

MARIUSZ WOŁOS

„Piłsudski wygrał swoją walkę o miejsce w historii, którą konsekwentnie prowadził przez niemal całe życie, najpierw przede wszystkim czynem, potem coraz częściej piórem.”

Ostatnio bardzo przychylnie nastawiłam się na zgłębianie historii i wnikliwy wgląd w życie i dokonania historycznych postaci. Kwestia chęci uzupełniania wiedzy otrzymanej w poszatkowanej wersji i z ukierunkowaną interpretacją w szkole objętej komunistycznym programem. Dojrzałam do badania przeszłości, zrozumienia jej uwarunkowań i przebiegu, zastanawiania się, jak wpłynęła na współczesność. W latach mojej edukacji postać Józefa Piłsudskiego przedstawiana była jako wróg ludu i zdrajca socjalistycznych ideałów, korzystnie ówczesne domowe nauczanie mojego taty przywracało jej blask i znaczenie.

Biografia „Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności” przekonuje przygotowaniem do powstania, ogromem pracy włożonym w dotarcie do źródeł, logicznym uporządkowaniem zdobytego materiału i przystępnym przedstawieniem wiedzy. Trudno zbliżyć się do pełnej prawdy o znaczącej postaci w historii Polski, mniej lub bardziej lubianej, rozumianej i popieranej, osobowości wywierającej na otoczenie sprzeczny w odbiorze wpływ. Człowiek i polityk, geniusz i charyzmatyczny przywódca, w tym determinacja i wielkie plany. A jednak autor znakomicie ukazuje rzetelny profil Piłsudskiego. W mieszance różnorodnych cech, postaw i zachowań obrazuje odbicie zwykłego człowieka i wybitnego męża stanu, w lustrze autorytatywnego przywództwa i nieprzeciętnej motywacji, idealizmu i pragmatyzmu, krytyki i autokreacji, śmiertelności i obecności w historii. Osadza wszystko w historycznych okolicznościach, walki o Polskę niepodległą i odrodzoną, wzmocnioną wewnętrznie i z godną pozycją na arenie europejskiej. Przystępny i przyjazny styl narracji, uwzględniający szerokie grono czytelników, zachęcający do własnych interpretacji. Satysfakcja z efektywnie spędzonego czasu z książką.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, literatura popularnonaukowa, historia, 674 strony, premiera 24.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 3 lutego 2026

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE. WSPÓŁSPRAWCY

THIERRY WOLTON

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE tom 3

„Każda fałszywa ideologia kończy się rozlewem krwi, ale zawsze jest to krew innych ludzi.” Albert Camus

Nie spodziewałam się, że książki autora tak bardzo spodobają mi się od strony ujmowania omawiania komunizmu, szczegółowości specjalistycznej wiedzy, ciekawych i zachęcających do przemyśleń materiałów. Przygody czytelnicze nie tylko po historii ideologii znamiennej dla dwudziestego wieku, ale również jej wpływu na kształtowanie się współczesności. Thrierry Wolton zaimponował przygotowaniem materiału, kładzeniem nacisku na każdy detal, szalenie przyjazną narracją i logicznym ułożeniem tomów, części i rozdziałów. Wyczuwałam ogromne bogactwo źródeł, co potwierdzała bibliografia, chętnie posiłkowałam się indeksami nazwisk, czasem zaglądałam do przypisów. Pomocne schematy, bogactwo cytatów, fragmenty dokumentów, to dodatkowe bonusy obszernej publikacji. Pierwszy tom „Historia komunizmu na świecie. Kaci” i drugi „Historia komunizmu na świecie. Ofiary” wysoko postawiły poprzeczkę oczekiwań wobec trzeciego tomu.

„Historia komunizmu na świecie. Współsprawcy” nie zawiodła, uznałam za najlepszy tom. Wysoko oceniłam, ogrom wiedzy, jaki wyniosłam, bardzo satysfakcjonujący. Czytanie tytułu zabrało mnóstwo czasu, jednak efektywnie i efektownie został wykorzystany. Nad kilkoma perspektywami prób dochodzenia historycznego obejmującego pewne zagadnienia wcześniej nie zastanawiałam się, nie poddawałam interpretacji, brałam jako rzecz oczywistą, a okazało się, że nie do końca tak powinno być. Wolton prowadził po różnych momentach dziejowych reżimu komunistycznego i jego tragicznego bilansu. Współsprawców wskazywał nie tylko wśród przywódców i katów, bezpośrednio odpowiedzialnych za zbrodnie, ale poszerzał poza otoczenie wewnętrzne społeczeństw żyjących w utopii równości, dyktaturze proletariatu. Przywoływał współwinę także otoczenia zewnętrznego, cechującego się wobec komunizmu pobłażliwością, zaślepieniem, naiwnością, często podziwem i nadzieją, albo racją stanu. Oraz instytucje, organizacje umowy i pakty, a wszystko w tle strategii władzy i walki o wpływy.

Autor dużo mówił o moskiewskim źródle zła, umyślnej ślepocie, początkach końca komunizmu i globalnym wpływie jego schedy. Przedstawiał zbrodniczą praktykę ideału komunizmu, masakrę własnej ludności, infantylność uproszczonych wizji, dyscyplinę partyjną, szerokie uprawianie propagandy, fałszowanie obrazu i manipulowania opinią publiczną. Przemawiało do mnie zajęcie się tematyką pułapek, w jakie wpadła część intelektualistów, naukowców, twórców, artystów i autorytetów, zastawionych przez ideologię bezklasowego społeczeństwa. Spojrzenie na ludzi, teoretycznie dysponujących umiejętnościami własnego osądu i krytycznego myślenia, w praktyce przyczyniającymi się do tego, że prawda była gorsza niż kłamstwo. Różnorodność podmiotów współodpowiedzialności nie zwalniało i nie rozmywało win za funkcjonowanie machiny totalitarnej i zbrodni przeciwko ludzkości. Zadziwiające, i warte zapamiętania, jak głębokie i wyraźne piętno na umysłach ludzi odcisnęła skompromitowana ideologia komunizmu. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z inną książką tego autora "Powrót barbarzyńskich czasów", o zaślepienie Zachodu i nieodrobionych lekcjach z przeszłości, przedstawioną na Bookendorfinie.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura faktu, historia, 1252 strony, premiera 26.11.2025 (2017)
tłumaczenie Justyna Nowakowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 28 stycznia 2026

POLAKOŻERCA

[PRZEDPREMIEROWO]

FILIP GAŃCZAK

"Jeśli Alvensleben znajduje się już w rękach aliantów, cieszyłbym się, gdybym poprzez moje doniesienie mógł przyczynić się do udowodnienia winy tego mordercy, który swoją ohydną działalność zdawał się rozumieć jako pewnego rodzaju sport.” Werner Losert

Niestety, zło cechuje się syndromem pospolitości, a wyrastające z niego zwyrodnienia, w konsekwencji morderstwa, wciąż w wielu wypadkach pozostają nierozliczone. Sprawiedliwość nie dociera do ofiar, gdyż kaci znajdują drogę ucieczki i pomocników, często historia nie daje na czas pełnego dostępu do faktów i dowodów. Trzeba kolekcjonować wspomnienia świadków zbrodni wojennych, rozumieć, pamiętać i przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom. Pielęgnować nie w imię nienawiści i rewanżu, ale szacunku wobec zgładzonych, jako przestroga przed pozwoleniem na powtórzenie mrocznych kart, sprzeciw wobec tego, by prawda utonęła pod ciężarem usprawiedliwień, zaprzeczania, kłamstw i manipulacji. Niemieccy okupanci w imię chorej nazistowskiej ideologii dokonali tyle zła, że wydawało się, że jego źródło ostatecznie wyschło, niestety, wciąż odradzają się wybujałe ambicje i nieuzasadnione poczucia wyższości.

Życiorys Ludolfa Alvenslebena nie był mi znany, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę. Otrzymałam wiele informacji o tytułowym polakożercy, cech charakterologicznych, skali ohydnych zbrodni, sposobu odbierania rzeczywistości i ludzkiego życia. Napawało gniewem, że uniknął odpowiedzialności, kryty przez ludzi, splot okoliczności, a nawet prawne interpretacje. Filip Gąńczak dołożył wszelkich starań, aby pokazać czytelnikowi jak najbardziej szczegółowy portret kogoś, kogo trudno nawet nazwać człowiekiem. Posiłkował się bogatą i różnorodną bibliografią, przekopywał archiwa w poszukiwaniu dokumentów, wnikał w dzienniki, wspomnienia i wypowiedzi, szukał wzmianek w tradycyjnych mediach i internecie, przeprowadzał rozmowy i prowadził korespondencję z kimś, kto mógłby coś dopowiedzieć w sprawie niemieckiego oprawcy. Czułam przemyślany zamysł na treść i strukturę książki. Nie zabrakło wstawki z czarno-białymi zdjęciami, przypisów, bibliografii i indeksu nazwisk.

Krok po kroku, przy wsparciu przyjaznej narracji, poznawałam coraz większy rozmach i intensywność zabójczej obsesji Alvenslebena. Arystokratyczne korzenie, szkoła z wojskowym nastawieniem i oratorski talent ujawniony w NSDAP. Szybko rozwijającą się karierą w SS, funkcja naczelnego adiutanta i zyskanie entuzjastycznego poparcia Heinricha Himmlera. Przesiąknięcie antypolską ideologią, wzbudzanie nienawiści przeciwko wszystkiemu, co polskie, bezwzględna i w przerażającej skali eliminacja polskiej ludności, pragnienie rozstrzelania tylu Polaków, ile tylko możliwe, bez formalnych uprawnień, jakichkolwiek powodów i poza prawnymi procesami, a często nawet bez pseudosądów.Nienawiść kierowana wobec wszystkich grup Polaków, a zwłaszcza przywódców, inteligencji, duchowieństwa. Mroczna aktywność w ramach kampanii krymskiej. Walka o zamek i majątek Schochwitz. A po wojnie, ucieczka z brytyjskiego obozu internowania, wyjazd do Argentyny i prowadzenie normalnego życia.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, biografia, 256 stron, premiera 29.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

sobota, 24 stycznia 2026

POLSKA PIASTÓW

[PRZEDPREMIEROWO]  

PAWEŁ JASIENICA

RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW tom 1 

„Epoka naszej pierwszej dynastii stworzyła niezniszczalne fakty dziejowe (egzystencja narodu i jego państwo o zdecydowanym obliczu). Czasy późniejsze osiągały rzeczy równie trwałe, ale wyłącznie w dziedzinie kultury.”

Z przyjemnością odświeżam wiedzę o historii Polski, a skoro obecnie preferuję bardziej formę gawędziarskiej opowieści niż podręcznika i encyklopedii, chętnie sięgam po dzieła Pawły Jasienicy, eseje o dziejach naszego państwa. Interesuje mnie spadek w postaci poczucia własnej wartości pozostawiony przez poprzednie epoki. Śmiałe zamierzenia, spektakularne sukcesy, nieudane misje, dotkliwe porażki, wewnętrzna polityka targana konfliktami i ambicjami, relacje z innymi narodami. Nie przeszkadzają subiektywne odczucia autora wobec władców, ich zwolenników i wrogów, polskiego kleru, czeskiej, ruskiej lub niemieckiej nacji.

Szalenie ciekawie sięga się do wyników archeologicznych badań obejmujących pierwsze plemiona, z których stopniowo wyłaniały się pojęcia narodu i ojczyzny, pierwociny terytorialnej organizacji politycznej, wsi, miast i państwa. Ojczyzna powstająca ze zrośnięcia się wielu ojcowizn wymagała mnóstwo trudu, zabiegów i czasu. Piastowski rozdział dziejów Polski bogaty był w różnorodne zdarzenia, trendy i klimaty, Nie brakowało zdrad, okrucieństwa i zabójstw, sprzecznych lub zbieżnych interesów magnatów duchowych i świeckich, widowiskowych rozbić dzielnicowych i prób skondensowania ziem, stawiania czoła wrogom sąsiadom i tatarskim wtargnięciom. We wszystkim ujawniały się średniowieczne przeciwieństwa, mrok przeplatał się ze światłością, pogaństwo z chrześcijaństwem, bogactwo z biedą, zaściankowość ze sztuką europejską. Narracja niesamowicie wciąga, przystępnie opowiada, angażuje wyobraźnię, podsuwa ciekawostki, inspiruje do czerpania wiedzy z innych publikacji. Powrócę do książki za kilka lat, dla radości czytania i utrwalania informacji. "Polskę Piastów" wzbogacają ilustracje, mapki, tabele, chronologiczne zestawienia i cytaty ze znaczących dzieł dawnych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 480 stron, premiera 28.01.2026 (1960)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

czwartek, 22 stycznia 2026

LUDZIE HITLERA

TWARZE TRZECIEJ RZESZY

RICHARD J. EVANS

„A co myśleli ci, którzy przeżyli wojnę, o swoim postępowaniu w okresie Trzeciej Rzeszy? Czy spojrzeli na siebie z perspektywy moralnej, czy czuli skruchę, czy zrozumieli, co zrobili?”

Dużo zyskałam na spotkaniu z książką, uporządkowałam wiedzę o hitlerowcach, otrzymałam materiał do refleksji o naturze człowieka i źródło do badań nad zachowaniem społeczności zespolonej krańcowo destrukcyjną ideologią. Przyjęta perspektywa ujęcia tematyki znakomicie wpisała się w moje zainteresowania. Spojrzenie na nazizm nie od strony szeroko rozumianej historii, ale jednostki, osobowości, mentalności i motywów służenia reżimowi cechującym się totalnym brakiem skrupułów, pozwoliło wniknąć w praprzyczynę zła dokonywanego przez Niemców podczas drugiej wojny światowej. Przypisanie się do „tylko wykonywania rozkazów”, podczas napaści na inne narody i masowej eliminacji ich reprezentantów, nie było żadnym wytłumaczeniem, ponieważ poprzedzała go możliwość dokonania wyboru i kierowania się zwykłą ludzką przyzwoitością. Nie było usprawiedliwienia dla narodu, który dopuścił do władzy kogoś takiego jak Adolf Hitler, akceptował dyktaturę, wojnę i ludobójstwo. Bez względu na panujący klimat społecznego niezadowolenia z przegranej wcześniej wojny, słabej kondycji gospodarki i mocy odwołań do wyjątkowości własnego narodu. Żądza władzy i dominacji rozsiewała się po wszystkich szczeblach struktury nazizmu, a każdy składał się z konkretnych ludzi i to oni dokładali cegiełkę do budowy wypaczonej moralności.

Richarda Evansa poddawał badaniu osobowości sprawców, osadzał w społecznym i politycznym kontekście, ukazywał wzorce i cechy wspólne. Przemyślenia płynące z analiz jednoznacznie wskazywały, że ludzie ci nie byli psychopatami, lecz zwykłymi, w potocznym ujęciu, osobami. Na własne życzenie łamali własny kręgosłup moralny w imię indywidualnych korzyści, skrywali wybujałe ambicje i pragnienia rewanżu pod płaszczykiem nazistowskiej ideologii. Zgadzam się z autorem, że traktowanie ich jako osobników zdeprawowanych, wykoślawionych czy zdegenerowanych wyrzuca ich poza nawias normalnej społeczności ludzkiej i tym samym służy jako forma usprawiedliwienia dla reszty z nas, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Nie były to osoby poza marginesem społecznym, ale aktywni uczestnicy naruszania zasad ludzkiej przyzwoitości. Podobało mi się zbliżenie na różnorodne tłumaczenia przyjmowane przez historyków przez dziesięciolecia, zmiany narracji i interpretacji w miarę zdobywania dowodów i szerszego kontekstu, z tego również mogłam wyciągnąć wiele ciekawych informacji. Jestem za szeroką skalą odpowiedzialności, z góry w dół, bez pomijania żadnych szczebli.

Historyk podzielił publikację na trzy główne części. Pierwsza obejmowała ujęciem Adolfa Hitlera i jego najbliższe otoczenie - siedmiu paladynów. Druga przybliżała sylwetki siedmiu wykonawców. Trzecia koncentrowała się na dziewięciu osobach, które uczyniły z siebie narzędzia nazizmu. Silne emocje wyzwoliło wsłuchiwanie się w krótką relację osadzonej w obozie koncentracyjnym, głos świadka cierpienia i masakry. To przypomniało o drugiej stronie szkiców biograficznych, o ofiarach i ich przeżyciach. Każdą z części książki poprzedzało zwięzłe wprowadzenie. Autor zdecydował się dołączyć zdjęcia osób, w których profile zagłębiał się. Pomocny okazał się indeks nazwisk i zerkanie w przypisy. „Ludzie Hitlera” to wartościowa propozycja czytelnicza, zarówno od historii i pamięci o niej, ale również psychologii i socjologii. Przyjazny i przejrzysty styl narracji sprawiał, że nie miałam żadnych problemów z przyswojeniem i interpretacją tekstu. Wypełnianie luk w wiedzy dało mi wiele satysfakcji. Zakończenie książki wspomnieniem Niemki i jej reakcją na to, co działo się w jej ojczyźnie, dawało nadzieję na to, że kiedy chcemy potrafimy dostrzec fatalne skutki w poparciu dla zła i zaprzeczyć racjom ludzi ogarniętych obsesją wyjątkowości. Jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy wyciągali naukę z dramatycznej lekcji niemieckiego nazizmu, mieli na tyle silne przywiązanie do moralności, aby nie uciekać od zła, a zdławić w zarodku jego zamiary i projekty, zapobiec aprobowaniu zbrodniczych okrucieństw.

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 620 stron, premiera 29.10.2025 (2024)
tłumaczenie Maciej Antosiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

niedziela, 18 stycznia 2026

CZY JESTEM NIEMCEM?

PRZESIEDLEŃCY Z POLSKI DO RFN I NRD W LATACH 1950-1991

RYSZARD KACZMAREK

„Od momentu utworzenia RFN status prawny starających się o wyjazd na stałe przesiedleńców był przedziwny. W Polsce uznawano ich za Polaków… W momencie przekroczenia granicy przez te same osoby granicy z RFN były one uznawane za obywateli niemieckich...”

Nie mam niemieckich korzeni, przynajmniej nic o tym nie wiem, ale chciałam przyjrzeć się bliżej kolejnej na drodze mojego poznawania perspektywie tematyki przesiedleń, tym razem z Polski do Niemiec. Kilka lat temu zainteresowałam się losami ludzi, którzy przymuszeni przez umowy, władzę, polityczną lub ekonomiczną sytuację, porzucili cały dotychczasowy świat i dobytek, udali się w nieznane, do innego kraju, poszukując nowych możliwości, trwałej stabilizacji i codziennego szczęścia. Jak silne i intensywne były to przeżycia i doświadczenia, potężnie emocjonalne, obarczone niepewnością i strachem, znalazłam potwierdzenie we wspomnieniach przytaczanych w publikacjach popularnonaukowych, biografiach, a nawet powieściach.

„Czy jestem Niemcem?” uwzględnia oczywiście realia ludzkich losów w ujęciu odczuć, jednak koncentruje się na rozterkach i motywach, weryfikacjach nadziei i wyobrażeń z realiami prawie półtora miliona przesiedleńców z Polski do RFN. Nakreśla polityczną atmosferę, propagandowe kampanie, historyczne tło stosunków polsko-niemieckich, podstawy ekonomiczne podstawy, umocowania prawne, przekazy stereotypów i przekonań. Podkreśla indywidualność historii jednostek i rodzin, procesu kompletowania dokumentów, pobytu w obozach dla przesiedleńców. Ukazuje chaos w bilansie przesiedleń wynikający z odmiennych metod liczenia i kwalifikowania osób po stronie Niemiec i Polski. Wiele pamiętam z młodości, kilka interpretacji zjawisk odkryłam.

Ryszard Kaczmarek starannie przejrzał i wybrał materiał do książki, co podkreślała bibliografia, wnikliwie zaprezentował, z dbałością o szczegóły, chronologicznie ułożył, uwzględniając podział na fale przesiedleń. Wycinki z prasy, cytaty z książek, fragmenty z dokumentów, ekspertyzy i opinie, oraz statystyczne zestawienia, stały się źródłem ciekawych, często zaskakujących, informacji. Nawiązania do wspomnień i liczne zdjęcia nadawały osobowy wymiar treści. Przydatnym okazał się indeks nazwisk i lista skrótów, zaś przypisy dopełniały kontekst. Publikacja sprawiała wrażenie rzetelnej historycznej treści, bardzo dobrze absorbowanej ze względu na przyjazny styl narracji, zajmującą tematykę i zagadnienia dualizmu tożsamości narodowej.

5.5/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, historia, 494 strony, premiera 28.05.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 10 stycznia 2026

SZLAKIEM TAJEMNIC ZBRODNIARZY W POLSCE

CHRISTOPHER MACHT

"Germańska mądrość głosi, by niewiele mówić obcym i często rozmawiać z samym sobą.”

Odnotowuję mieszane odczucia wobec książki. Z jednej strony mnóstwo ciekawostek, wielu nie znałam, z drugiej fabularyzowana forma przedstawienia nie do końca przekonywała. Fikcyjne dialogi przekraczały akceptowalne pokłady infantylności uczestników, co drażniło. Zastanawiałam się, czy rozbicie powszechnie przyjętego wizerunku Adolfa Hitlera, umniejszenie wartości osobowości, ukazanie ogromnych braków w konsekwencji podejścia do życia, nie miało na celu ośmieszenie. Podobnie w przypadku ministra propagandy Josepha Goebbelsa, wychodzącego na człowieka nierozgarniętego, chociaż trzeba przyznać śliskiego.

Gdybym poddała się w poznawaniu tytułu po scence, w której rozemocjonowany Joseph rzucał się na szyję Adolfowi, w podziękowaniu za zaufanie i wyróżnienie, a naprawdę miałam na to wielką ochotę, i nie zmieniła podejścia do akceptacji stylu narracji w kierunku bawienia się konwencją formy, nie dowiedziałabym się kilku naprawdę interesujących faktów. Christopher Macht odkurzył z niepamięci i wydobył na światło dzienne, historie miejsc w Polsce naznaczone obecnością Niemców podczas drugiej wojny światowej, piętnem przerażającej tragedii i zniszczenia, mroczną przeszłością i okaleczoną teraźniejszością. Docierając do wywiadów, prasowych materiałów, zeznań i wspomnień odwzorował atmosferę istotnych punktów w portrecie dramatycznych czasów. Fantastycznie, że włączył do publikacji liczny zbiór zdjęć i rysunków, dokumentów i świadectw nazistowskiej aktywności. Każdy rozdział rozpoczynał mapką z zaznaczonymi w tekście miejscami, oraz mini listą wywoływaczy kluczowych przekazów.

4/6 – warto przeczytać
historia, 358 stron, premiera 23.08.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

niedziela, 28 grudnia 2025

HOMO NIE TYLKO SAPIENS

INNA OPOWIEŚĆ O NASZYCH PRZODKACH

AGNIESZKA KRZEMIŃSKA

"Antropocen to nie epoka geologiczna. To moment, w którym Ziemia zaczęła odpowiadać na to, co zrobiliśmy.” Bruno Latour

Pamiętam, jakim zaskoczeniem była dla mnie treść książki Davida Graebera i Davida Wengrowa „Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości”, jak weszłam w inną niż zazwyczaj perspektywę historii w ramach spotkania z „Ewą. Ewolucja jest kobietą. Kobiece ciało i 200 milionów lat naszej historii” Cat Bohannon, jak z zainteresowaniem poznawałam książki Yuvala Noaha Harariego ("Sapiens. Narodziny ludzkości", "Sapiens. Filary cywilizacji", "Niepowstrzymani. Jak przejęliśmy władzę nad światem", "Niepowstrzymani. Dlaczego świat nie jest sprawiedliwy", "Nexus. Krótka historia informacji"), a teraz z zaangażowaniem wsłuchałam się w opowieść o naszych przodkach zatytułowaną „Homo nie tylko sapiens” Agnieszki Krzemińskiej. Publikacja spodobała mi się od strony merytorycznej i stylu narracji. Przypomniałam sobie historyczny materiał i zdobyłam świeże informacje.

Wiedza o wczesnych ludziach potrafi wprawić w zdumienie, burzyć dotychczasowe założenia i nadal skrywać mnóstwo tajemnic. Część z tego, czego nauczyłam się w szkole, co obowiązywało jako paradygmat, za sprawą kolejnych odkryć archeologicznych i nowych faktów, straciło na aktualności i jednoznaczności. Im bardziej posiłkujemy się zdobyczami technologii i lepszymi technikami weryfikacyjnymi w zdobywaniu dowodów, tym bardziej poszerzamy spektrum spojrzenia na historię człowieka, ale również zamęt w zbiorze danych. Układanka poglądu na daleką przeszłość gatunku ludzkiego pozbawiona jest uniwersalnego charakteru. Wymieniamy elementy na bardziej pasujące lub wręcz powiększamy obraz stylu życia i dokonań ówczesnych. Współczesna nauka dokonuje dekonstrukcji paradygmatów, podważa utarte poglądy, wyraża sceptycyzm wobec hipotez, obala mylne teorie, poddaje krytyce fałszywe założenia. Zmniejsza odczucie prymitywizmu tam, gdzie dominował w osądach, i rzuca refleksyjne wyzwania trendom.

Frapująco uświadamiałam sobie znaczenie zawirowań w liniowej wizji ewolucji cywilizacji, mnogości rozgałęzień, zwrotów, powtórek i krętych ścieżek, jakimi podążały, różnorodnych form przejścia w modelach gospodarczych, spektakularnych sukcesów i porażek, zaniechania innowacji na wyciągnięcie ręki ze względu na odmienne cele, styl życia, kulturę, potrzeby, przebieg i dynamikę rozwoju, a zatem i zahamowanie kaskady odkryć. Chociażby udomowienie ognia, w różnych okresach i miejscach. Rozwój technik obróbki drewna wpłynął na doskonalenie narzędzi kamiennych, jednakże jakże często koncentrujemy się na epoce kamienia i zapominamy o drewnie jako paliwie, budulcu, utrwalaczu technik, współdziałania, kultury i rytuałów.

Chętnie spojrzałam na scenariusze ewolucyjne człowieka rozmywające pojęcie gatunku i przesuwające granice człowieczeństwa. Przyglądałam się pozostałościom archeologicznym, bardziej sprawiedliwym niż dane historyczne, i doceniłam wkład kobiet w kreatywność, rozwój cywilizacji i kultury, prawdopodobieństwo znacznego udziału w wynalazkach i sztuce. Patriarchat bez matrylinearności i matrylokalności nie dawał pełnego obrazu. Zerkałam na różnorodne jedzenie pradziejowych przodków i runięcie tez o pozornie naturalnych dietach. Na zagadnienia związane ze zdrowiem i medycyną, agresją i altruizmem, nadmiernym eksploatowaniem ziemskich zasobów, nieodwracalnymi zmianami środowiska i przekształceniami krajobrazów.

Agnieszka Krzemińska w naturalnym, przyjaznymi i przejrzystym stylu prowadziła narrację. Zadbała o szczegółowość prezentowanego materiału, lecz bez zbędnej nadmiarowości. Harmonijnie połączyła rozdziały, każdy zaczynając cytatem odpowiadającym treści. Kilkanaście zdjęć i ilustracji dawało obraz tego, o czym była mowa, podkreślało znaczenie kluczowych przekazów i wprowadzało w archeologiczny klimat. Autorka uwzględniała informacje nie tylko z zagranicznej literatury, ale również z polskiej archeologii, badań i opinii rodzimych naukowców. Stworzyła indeks nazw geograficznych, etnicznych oraz stanowisk archeologicznych i kultur. Kilka pozycji z polecanej bibliografii wciągnęłam w plany czytelnicze. Im więcej dowiadujemy się o naszych źródłach i przodkach, tym więcej dowiadujemy się o nas samych, co nas kształtowało i w jaki sposób, dokąd zmierzamy jako ludzkość i czym się staniemy. Zerknij również na inną książkę Agnieszki Krzemińskiej, przedstawioną na Bookendorfinie, "Grody, garnki i uczeni".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, archeologia, historia, 310 stron, premiera 22.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

piątek, 12 grudnia 2025

PIĄTE SŁOŃCE

NOWA HISTORIA AZTEKÓW

CAMILLA TOWNSEND

"Piąte Słońce opowiada o traumie podboju, ale także o przetrwaniu i ciągłości… Tutaj hiszpański podbój nie jest ani wstępem, ani punktem kulminacyjnym – jest punktem zwrotnym.”

Po „Ordzie” Marie Favereau i „Imperiach Normanów” Levi Roach, kolejna bardzo ciekawa i dobrze przygotowana publikacja oferująca odświeżoną wiedzę, tym razem o potężnej cywilizacji indiańskiej z Mezoameryki. „Piąte Słońce” uwzględnia dotąd mało znane źródła, utrwalane przez Azteków w języku nahuatl, azteckiej historii i literatury ustnej. Camilla Townsend kreśli wciągającą wielowarstwową opowieść, wychodzącą poza utrwalone stereotypy o przerażającym skrajnym barbarzyństwie i przejaskrawienia czynione przez szesnastowiecznych Hiszpanów na temat autochtonicznego ludu, i jego sojuszników. Ludu dominującego w środkowym Meksyku, czyli Mexica, oraz innych ludów również zamieszkujących środkowy Meksyk, z własnym językiem i kulturą, w większości podbitych przez Mexica, czyli Nahua. Autorka sięga po szeroki zakres źródeł badawczych i naukowych, rozmów z azteckimi nauczycielami i wykładowcami, pisarzami i wydawcami, a nawet filmowcami. Uwzględniając meksykański intelektualny dorobek, w tym roczniki nahuatlańskie, znacznie wzbogaca publikację.

Camilla Townsend przeprowadza czytelnika przez dokonywane odkrycia na temat egzystencji i osiągnięć Azteków, jak naprawdę wyglądała historia, czym charakteryzowała się kultura i na czym polegała religia. Bohaterowie książki zdawali sobie sprawę z tego, że politykę stanowią zmieniające się układy władzy, a nie religijne składanie ofiar. Postrzegali wymienność funkcji społecznych poza kategoriami dobra i zła. Znakomicie umieli oszacować własne szanse i techniczną przewagę wroga, nie wpadali w fatalizm i irracjonalność. Wykazywali gotowość do eksperymentowania z nowościami, pod warunkiem zachowania swojego poglądu na świat, oraz pragmatyzm, nie użalali się nad sobą. Zostali podbici, ale uratowali się przed zagładą, przeżyli, bo nie stracili równowagi. Niesamowita historia przezorności i przetrwania, zmiany wierzeń i praktyk, zachowania świadectw biegu zdarzeń i dziedzictwa kulturowego w opowiadaniach. "Piąte Słońce" czyta się pierwszorzędnie, z dużym entuzjazmem i zaciekawieniem, w przyjaznym i przystępnym stylu narracji. Początek każdego rozdziału urozmaica ilustracja i fabularne tło życia jednostki, tak aby poprzez przekonania i odczucia odbiorca głębiej wkroczył w świat Azteków. Oprócz licznych przypisów, wygodnego indeksu, tradycyjnej bibliografii, autorka dołączyła bibliografię roczników w nahualtl z komentarzami, dodatek o badaniu historii Azteków, zasady przybliżonej wymowy słów w języku azteckim, drzewo rodowe władców Tenocha, mapę Doliny Meksyku z 1519 roku i pomocny słowniczek.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 392 strony, premiera 09.09.2025 (2019)
tłumaczenie Andrzej Jankowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 11 grudnia 2025

IMPERIA NORMANÓW

JAK NORMANOWIE ZMIENILI EUROPĘ I ROZWINĘLI CYWILIZACJĘ ZACHODU

LEVI ROACH

"Dwie armie stanęły naprzeciwko siebie po obu stronach rzeki Epte w północnej Francji. Na jednym brzegu rozłożył się dwór króla francuskiego Karola III Prostaka...na drugim zaś świta Rollona, wikińskiego grabieżcy, który od kilku już lat grasował wzdłuż brzegów Sekwany.”

Wcześniej prezentowałam wrażenia po spotkaniu z książką „Orda” Marie Favereau, poświęconą mongolskiemu globalnemu zmienianiu świata, a teraz przybliżam równie wciągającą historię ludu z imponującą ekspansją i ogromnym wpływem na rozwinięcie cywilizacji. Tytuł „Imperia Normanów” okazał się atrakcyjną i wciągającą przygodą czytelniczą, co bardzo cenne, uwzględniającą najnowsze odkrycia i interpretacje historyków. Przystępnie i przyjaźnie przekazywał wiedzę, często łączoną z fragmentarycznych źródeł. Dopełnieniem okazały się poglądowe mapy, przydatny indeks, zestawienie przypisów i klimatyczna wkładka z kolorowymi zdjęciami. Ciekawą bazą prezentowanego materiału stały się istotne szczegóły i pomocne wyjaśnienia, przybliżające zrozumienie wkładu i rozmachu roli Normanów, jaką odegrali we wszechobecnych wpływach i kreśleniu mapy świata, zwłaszcza zachodniej Europy. Zadziwiające, jak wielkie pozostawili po sobie dziedzictwo w ramach osiedlania się i zapuszczania korzeni w nowych miejscach, oraz jak ewaluowała ich tożsamość, jak stopniowo zanikali dostosowując, integrując i wtapiając się w regionalne społeczności.

Potomkowie garstki wikingów, ludzi Północy, skandynawskich intruzów, piratów Rollana, którzy około dziewięćset jedenastego roku przypłynęli na ledwie kilku okrętach i osiedlili się w ujściu do Sekwany. Dokonali tego dzięki śmiałości, zaciekłości, szczęściu i pobożności. Niezaprzeczalnie, osiągnęli coś mega imponującego. Połączyli i zintegrowali duże połaci Europy Zachodniej i basenu Morza Śródziemnego. Ich wpływy sięgnęły także do Hiszpanii, Egiptu, Maroka, a nawet Azji Mniejszej. Wzmacniali ekspansje terytorialne, unie i zjednoczenia, zakładali potężne księstwa i rody arystokratyczne, nawiązywali bliskie powiązania z papieżem i Rzymem, uruchamiali ciąg wydarzeń osłabiających rządy. Wprowadzali kamienne zamki, rycerską służbę i kulturę rycerską, zaszczepiali nowe podejście do prawa i sprawiedliwości. Wraz z koronacją Fryderyka II na króla niemieckiego potęga i wpływy Normanów osiągnęły apogeum. Ostatecznie, Normanowie padli ofiarą własnego sukcesu. Do połowy trzynastego wieku trudno było już znaleźć jakichkolwiek Normanów poza Normandią. Jednocześnie byli wszędzie i nigdzie, ludem o sławnej przeszłości, lecz krótkiej przyszłości. Rozpłynęli się w otoczeniu i popadli w zapomnienie, ale ich spuścizna wciąż kształtuje oblicze świata.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 368 stron, premiera 28.10.2025 (2022)
tłumaczenie Tomasz Fiedorek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 10 grudnia 2025

ORDA

JAK MONGOŁOWIE ZMIENILI ŚWIAT

MARIE FAVEREAU

"Opowieść zaczyna się na wschodnioazjatyckim stepie, gdzie na początku XIII wieku Czyngis-chan zjednoczył koczowniczych Mongołów i inne ludy stepowe, kładąc podwaliny pod największe lądowe imperium na świecie.”

Wiele skorzystałam na spotkaniu z książką. Przypuszczałam, że mnie zaciekawi, gdyż stosunkowo mało wiedziałam o Mongołach, ogólne informacje, ale nie spodziewałam się, że będę miała okazję wejść w tematykę z innej niż powszechnie przyjmowanej opinii. Już podtytuł naprowadził, że kierunek analiz i przemyśleń autorki pójdzie w stronę przywołania dziedzictwa i docenienia osiągnięć, lecz otrzymałam również mocny wydźwięk globalnego wpływu Ordy na historię świata. Zdominowanie kontynentalnego handlu euroazjatyckiego, wymiany dóbr i kultury na ogromne odległości, przerzucenie mostu między starożytnym Jedwabnym Szlakiem a nowożytną erą wielkich odkryć geograficznych, pomoc w stworzeniu największego jednolitego rynku w czasach przednowożytnych, wypełnienie luk dzielących rynki czterech stron świata i zaprowadzenie kontynentalnego ładu gospodarczego.

Marie Favereau ukazała fascynującą złożoną społeczną, polityczną i gospodarczą naturę ogromnej koczowniczej federacji zrodzonej z ekspansji Mongołów, konnych wojowników, w trzynastym wieku. Przywołała zapomnianą i tajemniczą historię Ordy, powstanie, rozwój na przestrzeni wieków, rozkwit Pax Mongolica, przekształcenia bez tracenia koczowniczego charakteru i historycznie zakorzenionej tożsamości. Prowadzenia szczególnej imperialnej polityki integracji, opartej na swobodzie tożsamości, pochodzenia, religii, stylu życia, praktyk, tradycji, własnej waluty podbitych ludów, w zamian za podpisywanie umów, obłożenie podatkami, często nawet zaniechanymi w intencji pobudzenia gospodarczego. Autorka wyjaśniała jak udało się połączyć koczowniczy lud i mieszkańców stepów z prowadzącymi osiadły tryb życia.

Pomogła w zrozumieniu zależności i niezależności od mongolskiego ośrodka władzy, stabilności wspartej jednocześnie ciągłością i zmianą, wyjątkową elastycznością i umiejętnością adaptacji. Kształtowania przez Odrę otaczającej rzeczywistości i wpływu zewnętrznego świata na Ordę. Monumentalnych zmian ułatwiających rozkwit sztuki, rękodzieła, rzemiosła i wiedzy. Wpisania mobilności, ekspansji, asymilacji, dyplomacji i handlu w strategię rządzenia. Pozornej politycznej i religijnej niekonsekwencji jako starannie obliczonej strategii i praktycznego podejścia. Fenomenalne utrzymanie odrębnego, a jednak globalnego, porządku społecznego i politycznego. Bardzo ciekawym aspektem okazało się spojrzenie na to, jak Złota Orda pomogła stworzyć współczesne państwo rosyjskie, włożyła wkład w rozwój Rosji, zwłaszcza Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, carstwa rosyjskiego, poprzez wspieranie interesów i umożliwianie niezwykłej witalności gospodarczej, a zatem obdarzając władzą i zasadniczo zmieniając bieg dziejów.

Publikacja nie sprawiła kłopotów w kwestii słownictwa odmiennego językowo i kulturowo, tym bardziej, że pojawiające się nazwy i terminy autorka szczegółowo wyjaśniała, a na końcu zamieściła słowniczek. Udało mi się zrozumieć różnice między ułusem i ordą. Przypomniałam sobie znaczenie słów chan i bej. Dostrzegłam dominację kryjącą się za sarajem i sporym niedopowiedzeniem w użyciu słowa stolica dla Karakorum. Odpowiadał mi styl narracji, przyjazny i przystępny, bez zbędnej naukowej terminologii, za to z entuzjastycznym i szczegółowym podejściem do historii Ordy. Jak na literaturę popularnonaukową, nie zabrakło przydatnego indeksu i rozbudowanych przypisów. Śledzenie terytorialnych ruchów ułatwiały liczne mapki, ilustracje i zdjęcia, znakomicie wprowadzały w klimat mongolskiej epoki, zaś komentarz do wydania polskiego wiele wyjaśniał w kwestii nazewnictwa.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 432 strony, premiera 14.10.2025 (2021)
tłumaczenie Adam Bukowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 29 lipca 2025

WOJNA GALLICKA

GAJUSZ JULIUSZ CEZAR

CORPUS CAESARIANUM tom 1 

„Cezar był bez wątpienia człowiekiem wybitnie uzdolnionym i przy tym niezwykle pracowitym, a także nieunikającym żadnych trudów i wyrzeczeń… Starał się zawsze być ze swoim wojskiem w najtrudniejszych nawet warunkach terenowych, klimatycznych i wojennych.”

Znakomicie przygotowana od strony wydawniczej publikacja. Twarda oprawa z nabłyszczanymi elementami, uwzględniająca kolorowe mapy na wewnętrznych stronach okładki, porządnie przeprowadzona korekta. Już sam wstęp, zawierający niemal sto stron, dostarczał mnóstwo cennych informacji. W skondensowanej formie przybliżał różnorodność Galii i jej mieszkańców. Następnie szczegółowo koncentrował się na sylwetce Gajusza Juliusza Cezara, by następnie przejść do losów dzieł rzymskiego wodza po jego śmierci. Dwadzieścia wieków minęło, a wciąż wielu strategów wojennych sięga po dzieło „Wojna gallicka”. Czerpie z niego cenną wiedzę, perspektywiczne inspiracje i praktyczne wskazówki w kwestiach prowadzenia wojen. Książka podzielona na osiem ksiąg, każda skupiała się na jednym roku, a całość obejmowała okres od pięćdziesiątego ósmego do pięćdziesiątego drugiego roku przed naszą erą. Siedem ksiąg napisał Cezar, ostatnią dopisał bliski współpracownik Aulus Hircjusz.

Gajusz Juliusz Cezar pisał przyjaznym językiem, zrozumiałym dla każdego, dlatego po jego dzieło sięgają nie tylko osoby powiązane z polityką i wojną, ale również ludzie zainteresowani historią lub znaczącą postacią. „Wojna gallicka”, podobnie jak inna twórczość, pełniła funkcję kształtowania opinii i utrwalania pożądanego wizerunku. Niosła ważne przesłania dla wrogów, sprzymierzeńców i rzymskich obywateli. Mimo, że narracja prowadzona w trzeciej osobie, to jednak wyczuwało się subiektywne opinie, sugestie i promocję właściwych treści. Publikacja rzymskiego polityka, wodza, dyktatora i pisarza sprawiała wiele czytelniczej przyjemności. Przybliżała sztukę przygotowań i prowadzenia wojen w ramach własnych doświadczeń autora. Dawała zajmujące informacje o wyprawach, kampaniach, walkach, bitwach, oblężeniach, masakrach, zdobyczach i porażkach. Widać było, czym odróżniał się Gajusz Juliusz Cezar od innych wodzów, nie tylko w zbiorze rzymskich przedstawicieli, w jaki sposób rozpracowywał przeciwników, zdobywał jak najwięcej dany, zarówno w aspekcie jednostki, jak i całego regionu, w tym terytorialnych, społecznych, politycznych, gospodarczych aspektów, także religii i zwyczajów, a przede wszystkim jak prowadził działania wojenne w ramach podboju Galii. Publikację wzbogacały czarno-białe ilustracje, objaśnienia skrótów, bibliografia i skorowidz. Niemal na każdej stronie zamieszczono przypisy z wieloma cennymi uzupełniającymi informacjami.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, starożytność, 452 strony, premiera 30.04.2024 (58-50 rok p.n.e.)
tłumaczenie Eugeniusz Konik, Wanda Nowosielska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 23 lipca 2025

BURGUNDCZYCY

KSIĄŻĘTA RÓWNI KRÓLOM

BART VAN LOO

„... jak we mgle wczesnego średniowiecza Rzymianie, Hunowie, plemiona germańskie, Maurowie i wikingowie przepychali się nawzajem na drodze ku niepewnej przyszłości… jak pośród tych nieprawdopodobnych wydarzeń narodziła się Burgundia.”

Skusiłam się na książkę po części za sprawą bardzo ładnej okładki, ale przede wszystkim ze względu na skromny stan wiedzy o Burgundii prezentowany przeze mnie. I bardzo się cieszę z trafionego wyboru przygody czytelniczej. Bart Van Loo oprowadził po kilku wiekach historii nie w naukowy sposób, ale stylem udanego snucia opowieści, z ciekawymi gawędziarskimi ozdobnikami. A to ułatwiło pierwszy znaczący kontakt z dziejami tego księstwa. Swobodna i przyjazna narracja sprawiała, że po każdym rozdziale czułam się coraz bardziej zachęcona do poznawania kolejnych. Interesująco było wczytywać się w to, co kierowało i napędzało Burgundczyków przez niemal tysiąc lat od początku piątego wieku. Przyglądałam się bogatemu w wydarzenia kolejnemu stuleciu, kształtowaniu się tożsamości, różnorodnym walkom o dominację, politycznemu zamieszaniu, gospodarczym preferencjom, a nawet sztuce w służbie public relations. Książęta i hrabiowie mieszali w dziejach Burgundii, napędzali rozwój i bogactwo, aż nadeszła fatalna dekada, decydujący rok i pamiętny dzień dwudziestego października tysiąc czterysta dziewięćdziesiątego szóstego roku.

Bart van Loo zaznajomił czytelnika z historią Burgundii swobodnie i z charakterystycznym pazurem barwnych ciekawostek. Szczególnie uwagę przykuwała historia społeczna, uwzględniała zajmujące wydarzenia i incydenty, pokazywała styl bycia ludzi, wachlarz grup społecznych i dzieje społeczeństwa. Oczywiście, nie mogło zabraknąć opisu przejawów życia gospodarczego, uzależnionego od zajmowanego obszaru, preferencji rządzących, ukształtowania społecznych klas. Autorowi udało się stworzyć z tego zgrabną całość, zbudować płynne przejścia tematyczne. Publikacja kierowana do szerokiego grona odbiorców, pisana uniwersalnym językiem, podszyta żartem i anegdotą. Warto po nią sięgnąć, w końcu, historia Burgundii to, jak się okazało, fascynujący materiał do odkrywania. Na końcu książki pojawił się przydatny indeks, umożliwiający szybkie wyszukiwanie haseł w tekście podstawowym, wizualizacje drzew genealogicznych i dynastii królewskich, mapy uświadamiające powiązanie zdarzeń z miejscami i granicami, zestawienie znaczących postaci historycznych, chronologiczne ustawienie ważnych dat i towarzyszących im wydarzeń, oraz wykorzystywana do napisania książki bibliografia. Wydanie uwzględniło również dwie kolorowe wkładki poświęcone dziełom sztuki. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 700 stron, premiera 24.04.2024 (2019)
tłumaczenie Małgorzata Woźniak-Diederen
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 10 marca 2025

LUDOBÓJSTWO W AFRYCE

NIEMIECKIE ZBRODNIE KOLONIALNE

DAVID OLUSOGA, CASPER W. ERICHSEN

„W Namibii przeszłość zdaje się pojawiać w własnej woli.”

Wstrząsająca mroczna historia, lekcja, z której powinniśmy wyciągać wnioski, a jednak zamiast niedopuszczenia do powtórzenia się, stała się źródłem i inspiracją dla niemieckich działań w Europie czterdzieści lat później. To, co działo się na afrykańskim lądzie, rzezie, masakry, masowe egzekucje, obozy koncentracyjne, w wykonaniu niemieckich kolonizatorów, przerażają i budzą sprzeciw. Hererowie i Nama, ludy niemal całkowicie wybite, w imię marzenia o potędze kolonialnej, darwinizmu społecznego, ekstremum ultranacjonalizmu i rasowego fanatyzmu. Ze zgrozą czyta się o „szlaku łez”, Shark Island przesiąkniętej śmiercią, cmentarzyskami w przybrzeżnych wodach i pustynnych piaskach. Publikację zdecydowanie warto uwzględnić w planach czytelniczych.

Niemiecka Afryka Południowo-Zachodnia. Bestialstwo Niemców nie znało granic. Bezwzględność wobec czarnoskórych, bezduszność w skazywaniu na katorżniczą pracę, uwłaczające badania medyczne i rasowe, przemysł handlu częściami ciał. Niemiecka patologia czystości rasowej, frenologii i eugeniki. Marzenia o Mittelafrice. Perfidna rozwinięta kultura zaprzeczania faktom motywowanego rasowo ludobójstwa, zgarniania ziem i przeinaczania zdarzeń z historii, pisanie alternatywnej rzeczywistości wygodnej wizerunkowo. Wydarzenia, między innymi w Lüderitz, w latach tysiąc dziewięćset pięć tysiąc dziewięćset dziewięć, pod panowaniem cesarza Wilhelma II, stały się kluczowe dla dziejów dwudziestego wieku, wzorcowe dla kolejnych eksterminacji. Wynaleziono obóz zagłady, niemal całkowicie zgładzono dwa rdzenne ludy Namibii, z pozostałych uczyniono niewolników, stworzono podstawy nazizmu. Dziś mało kto pamięta o kluczowej roli, jaką kolonialni żołnierze Drugiej Rzeszy odegrali w narodzinach Trzeciej.

Tytuł starannie przygotowany merytorycznie, przyjazna narracja, adekwatne uszczegółowienie, dbałość o nakreślanie tła sprzyjającego zrozumieniu myśli i prezentacji. Wnika się w niego z ogromnym zainteresowaniem. Pozwala czynić historyczne parabole, odpowiednio kojarzyć fakty, uchwycić kontekst afrykańskiej tragedii czystek etnicznych jako źródła europejskiej zagłady ludności żydowskiej i słowiańskiej po czterech dekadach. Przybliża okoliczności, zdarzenia, daty, miejsca i osoby powiązane z powstaniem niemieckiej kolonii w Afryce, niemieckich zbrodni na czarnym lądzie, powstania podstaw tego, co później jeszcze perfidniej rozwinął niemiecki naród podczas drugiej wojny światowej. Sporo wiedzy, którą warto znać, by lepiej zrozumieć nawet współczesne czasy. Uwzględnia bibliografię i indeks nazwisk. Żałuję jedynie braku w książce ilustracji i map, wygodniej byłoby, bez poszukiwania w internecie, podążać za treścią.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, reportaż, historia, 528 stron, premiera 26.02.2025 (2010)
tłumaczenie Piotr Tarczyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.

poniedziałek, 24 lutego 2025

CESARZ RZYMU

MARY BEARD

„Jak zatem rozumiemy rzymskiego cesarza w kategoriach jego czasów, zachowując własny kompas moralny i wypełniając obowiązek oceniania oraz opisywania przeszłości?”

Po książki Mary Beard sięgam z ogromnym zainteresowaniem, wiem, że czeka mnie wspaniała narracyjnie przygoda historyczna, przyjazna i wciągająca, zachęcająca do dalszych dociekań i poszerzania wiedzy. Autorka swobodnie dociera do wyobraźni, sprawia, że komfortowo przenoszę się w czasy starożytności, rzymskich cesarzy i zwykłego ludu. Podoba mi się, że w tej publikacji nie idzie z nurtem osi czasu. Omawia poszczególne zagadnienia z uwzględnieniem wybranych reprezentantów, znaczących zdarzeń i miejsc. Funduje podróż po władzy cesarskiej z pełnym tłem społecznym i historycznym. Przybliża czasy od dynastii jurijsko-klaudyjskiej do dynastii seweryjskiej. Porusza aspekty sprawowania władzy nad ogromnym terytorium, zakres cesarskich obowiązków, imperialnych rządów, ale również zwykłej prozy zarządzania, przyzwyczajeń, upodobań, nawyków, rutyny, przywar i zalet poszczególnych cesarzy. Rozciąga to przez pryzmat poddanych, opinii publicznej, wizerunku w społeczeństwie. We wszystko wplata mnóstwo anegdot ciekawostek, wtrąceń, przywołań, zagadek, żartobliwych porównań i skojarzeń. 

Odpowiada mi ujęcie eksploracji świata cesarzy od strony rzeczywistej i wyobrażonej, zwykłej i boskiej, znaczących postaci historycznych a przy tym tylko ludzi. Wkraczam do domów, pałaców, dworów, jadalni, ogrodów, ulic. Przyglądam się pracy, czasu wolnemu, podróżom. Porównuję wygląd z kreowanym wizerunkiem i spuścizną. Przebijam się przez żądzę władzy, korupcję, knowania, ale również ambitne plany, idee i osiągnięcia. Jakże bogata i zróżnicowana jest historia cesarzy. Nic dziwnego, że faktom towarzyszą mity, prawdziwe opowieści przeplatają się ze stereotypami, zaś plotki, przesadne opisy i sensacyjne nuty wciąż inspirują wyobraźnię badaczy, artystów, pisarzy i filmowców. Ludzie w purpurze sprzed dwóch tysięcy lat pozostawili trwały ślad w historii i kulturze, zajmująco odkrywam ich biografie, sekrety, tajemnice, dowody istnienia i potwierdzenia mentalności, a dzięki temu inaczej spoglądam na moją rzeczywistość. Publikację wzbogacają czarno-białe zdjęcia, wstawka z kolorowymi zdjęciami, oś czasu, indeks, drzewo genealogiczne, spis postaci, literatura uzupełniająca, mapy rzymskiego świata, miast i budynków. Do kompletu proponuję zapoznanie się z "SPQR. Historia starożytnego Rzymu" i "Dwunastu cesarzy" tej autorki, oraz z "Religie Rzymu. Historia", którą Mary Beard napisała z Johnem Northem i Simon Price, książki przybliżam na Bookendorfinie.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 456 stron, premiera 12.11.2024 (2023)
tłumaczenie Tomasz Chwałek, Magdalena Hermanowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

piątek, 7 lutego 2025

POLOWANIE NA BESTIĘ Z MAJDANKA

JAROSŁAW MOLENDA

„Wojna wydobywa z ludzi zarówno to, co najlepsze, jak i to, co najgorsze...”

Wiele książek powstało o bestiach w ludzkim ciele, wiele historii poznałam o ludziach, którzy podczas wojny zachowywali się jak najokrutniejsi drapieżcy, a jednak wciąż zadziwiają dwie rzeczy. Wyjątkowa głębia mrocznej natury człowieka i jakże często niezrozumiała bezkarność oprawców, nie tylko ze względu na niemożność udowodnienia im winy, ale także zaniechania wymierzenia sprawiedliwości w imię politycznych i biznesowych interesów. 

Hermine Braunsteiner wyrządziła ogrom w imię sadyzmu i bestialstwa, zniszczyła życie wielu osobom, pozbawiła prawa do niego innym, a wyrok w jej sprawie nie zadowolił poszkodowanych. Jarosław Molenda w ciekawym i wciągającym stylu przedstawił postać „Kobyły” i jej morderczą działalność. Wprowadził informacje o jej podobnych osobach, kobietach, które zdecydowały się pozostać strażniczkami w niemieckich obozach koncentracyjnych. Opisał zastraszające warunki życia, bezduszne procedury selekcji i likwidacji, brutalną politykę karania i zastraszania, operacje ludobójcze. Zwrócił uwagę na kwestię konieczności przełamania stereotypów kulturowych z perspektywy kobiety i przemocy. Zadziwiające jak niewiele zbrodniarek wojennych udało się pociągnąć do jakiekolwiek odpowiedzialności. Groteskowe procesy, tuszowanie zbrodni, pomoc udzielana przez niektórych reprezentantów Kościoła, amerykańskie władze pozyskujące doświadczonych naukowców, a nawet pomoc udzielona przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Treść książki przekonywała o solidnym wsparciu bibliografią. Warto sięgnąć po reportaż "Polowanie na bestię z Majdanka", przypomnieć fakty z historii i miliony osobistych tragedii.

4.5/6 – warto przeczytać
reportaż, historia, 398 stron, premiera 30.08.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.