WITOLD SZABŁOWSKI
„…jak jedzenie może służyć propagandzie...nie przypadkiem rządzi tam (w Rosji) Władimir Putin, wnuk kucharza...”
Książka przypadkowo znalazła się w moim zasięgu jako propozycja na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Nie przypuszczam, abym bez impulsu z zewnątrz sięgnęła po nią, bo o ile chętnie czytam o Rosji z perspektywy historii, to kulinarne aspekty już niekoniecznie mnie interesują. I właśnie w ten sposób podeszłam do znajomości z nią, weszłam kuchennymi drzwiami, przyjrzałam się menu, jednak bardziej wnikałam w historyczne ciekawostki i anegdoty.
Witold Szabłowski zrealizował ciekawy pomysł i projekt na reportaż. Zaserwował czytelnikowi barwne opisy spotkań i rozmów o rosyjskiej kuchni z perspektywy ubiegłego stulecia, począwszy od ostatniego posiłku carskiej rodziny po rozpad ZSRR. Zajrzał w zawartość garnków rosyjskich osobistości i zwykłych ludzi. Odbył wiele rozmów, poznał świadectwa przeszłości, podchwycił osobiste wspomnienia, jakże często o nostalgicznym tonie, wyłapał spostrzeżenia i refleksje. Narrację często doprawiał humorem. Chętnie poznawałam styl jedzenia, ulubione potrawy, preferowany jadłospis, z bezpośrednich relacji kucharzy i ich potomków. Tytuł traktowałam jako okazję dotarcia do poznania mniej znanych przypuszczeń i faktów, innego niż tradycyjnego spojrzenia na rosyjską obecność na mapie talerzy świata. Przykładowo, Wielki Głód, Leningrad, Jałta, Czarnobyl, Afganistan, żołnierski żołd, menu astronautów, mniej lub bardziej wymuszona kultura jedzenia. Publikacja zawierała przepisy i zdjęcia dań z, fotografie miejsc i osób.
4/6 – warto przeczytać
reportaż, 380 stron, premiera 10.11.2021
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz