sobota, 3 października 2026

DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU

GUILLAUME MUSSO

„Świat to wojna bez końca, między jednym wspomnieniem a drugim, które mu się przeciwstawia.” Haruki Murakami

Rozmaicie układa się moja znajomość z książkami tego autora, spora różnorodność wrażeń czytelniczych, od nieco nudnawych i naiwnych, poprzez sympatycznie wypełniających czas, do przyjemnie intrygujących. „Dziewczyna z Brooklynu” nie zaimponowała, nie wciągnęła na tyle, abym powiedziała, że jest dobra, w wielu momentach traciłam zainteresowanie. Literatura obyczajowa, w której do głosu dochodziły elementy thrillera i romantyczne nuty. 

Scenariusz zdarzeń nie zachwycał, pojawiły się dziwne zbiegi okoliczności, infantylne postawy bohaterów, naciągane teorie, absurdalne reakcje, zbyteczne wyjaśnienia. Głosy z przeszłości mało entuzjastycznie rozbrzmiewały. Nie potrafiłam przywiązać się do bohaterów, gdyż autor powierzchownie je potraktował. Co więcej, finałowa odsłona okazała się niesatysfakcjonująca. Natomiast tym, co spowodowało, że trwałam w powieści, było atrakcyjne przedstawienie aspektów kształtujących człowieka, mających wpływ na podejmowane decyzje, ocenianie innych i samych siebie. Kiedy poszukujemy prawdy bazując na wspomnieniach, okazuje się, że to właśnie one mogą ją zafałszować, ponieważ stają się barierą w docieraniu do faktów, mylą tropy i odkształcają to, co naprawdę się działo. Ciekawa była myśl, że najpierw człowiek szuka prawdy, a potem ona szuka jego. Jak z gigantycznej kaskady zapisanych w głowie i sercu obrazów wybrać najbardziej reprezentacyjne i znaczące? Czy opłaca się nadawać im sens skoro wiemy, że potrafią prowadzić na manowce? Jak docierać do źródeł tego, co na nas wpłynęło i nie budzić traumatycznej przeszłości? W końcu, bez zapisu i interpretacji wspomnień pozbawialibyśmy się tożsamości i emocjonalnego wsparcia. Skąd moglibyśmy wiedzieć, czy wybraliśmy dobry, czy zły, kierunek życia, gdyby nie one? Zerknij na wrażenia po przeczytaniu innych książek autora ("Gdzie jesteś Angélique", "Zabawa w chowanego", "Sekretne życie pisarzy", "Ta chwila", "Nieznajoma z Sekwany", "Ktoś inny"), które przedstawiłam na Bookendorfinie.

3/6 – w wolnym czasie
literatura obyczajowa, premiera 13.05.2020 (2016)
tłumaczenie Joanna Prądzyńska, czyta Filip Kosior
audiobook, 9 godzin i 16 minut

12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie napisałaś o tej książce – szczególnie zainteresowało mnie spojrzenie na pamięć i jej wpływ na nasze postrzeganie prawdy oraz własnej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😊 Lubię, kiedy nawet mniej udana fabuła skłania do takich refleksji. Widać, że mimo zastrzeżeń „Dziewczyna z Brooklynu” zostawiła Ci kilka interesujących tematów do przemyślenia. Dziękuję za tak wnikliwą i szczerą opinię! 📚💛

      Usuń
  2. Autorem, o którym mowa w Twojej recenzji, jest Guillaume Musso. Twoje refleksje doskonale oddają ewolucję jego stylu – od lekkich, nieco schematycznych powieści obyczajowo-romantycznych, po bardziej skomplikowane i autotematyczne thrillery sensacyjne

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jest ta refleksja dotycząca wspomnień i tego, jak mogą wpływać na postrzeganie wydarzeń. To brzmi jak książka, o której można długo dyskutować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Musso jest we Francji ogromnie popularny - jako tworca literatury lekkiej, latwej i przyjemnej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda na to, że recenzja ciekawsza od książki, lubię literaturę obyczajową....Do przeczytania na zasadzie, że jest lekka i przyjemna :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię Musso, chociaż i u mnie jego powieści wywołują różne emocje. Ten tytuł mam jeszcze przed sobą, więc jestem ciekawa własnych wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie napisałaś o motywie pamięci i szukania prawdy, bo to właśnie takie elementy potrafią zostać w głowie dłużej niż sama fabuła. Zaciekawiła mnie ta książka mimo Twoich mieszanych odczuć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam chyba tylko jedną książkę alteho autora, i póki co nie mam w planach tego zmieniać - za dużo innych powieści mam na swojej liście do przeczytania 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wrażenie, że tym razem sama książka nie dała Ci tyle, ile obiecywał jej pomysł. Za to refleksje o pamięci, prawdzie i tym, jak łatwo możemy zniekształcić własną przeszłość, brzmią naprawdę ciekawie i chyba właśnie one najbardziej zostają po tej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię Twoje szczere recenzje, szczególnie kiedy nie wszystko w książce przypadło Ci do gustu. Czasami właśnie bohaterowie decydują o tym, czy potrafimy zaangażować się w historię. Szkoda, że tutaj nie udało Ci się nawiązać z nimi większej więzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba Musso napisal lepsze ksiazki, jesli sie nie myle, niektore zostaly przeniesione na ekran.

    OdpowiedzUsuń