piątek, 24 września 2021
DŁUGI ZEW
DWIE RZEKI tom 1
"...słyszał fale rozbijające się na plaży i krzyk mewy srebrzystej, dźwięk, który przyrodnicy nazywali długim zewem... sprawiający wrażenie nieartykułowanego wrzasku bólu..."
Bardzo ciekawie zapowiadająca się seria kryminalna. Błyskawicznie zaangażowałam się w pierwszy tom. Dostarczył odpowiedniej dawki emocji i napięcia, zaangażował w interpretację postaw bohaterów i rozwiązywanie zagadki zabójstwa. Ann Cleeves fantastycznie pogmatwała tajemnice krążące wokół postaci, atrakcyjnie splotła wątki, zręcznie sprawiła, że gubiłam się w domysłach i przypuszczeniach. Dynamiczne rytmy akcji, wiele się działo, incydenty nabierały spektakularnych cech. A wszystko zgrabnie rozłożone w poszczególnych częściach powieści. Przy tak giętkiej i sugestywnej narracji wręcz mknęłam po stronach książki, wiodła niecierpliwość poznawania kształtowania się scenariusza zdarzeń. Świetnie bawiłam się typując tożsamość czarnego charakteru i co pożądane, nie udało mi się przewidzieć pełnego obrazu i skali mrocznych sił, cieszyłam się, że byłam wodzona za nos.
Za starannie przemyślanym pomysłem na fabułę, nieco szablonową, ale wciągającą zagadką detektywistyczną, stały ciekawe portrety pierwszoplanowych i drugoplanowych postaci. Komisarz Matthew Venn ujmował elegancją i wrażliwością na ludzką krzywdę. Nie przejawiał cech superbohatera, jedynego zbawcy świata, ale skrupulatnie przykładającego się do pracy policjanta. Nie miał łatwego zadania, gdyż w dużym stopniu zawodowe zadania miksowały się z prywatnym życiem. Wiele stycznych między obiema sferami podkręcało atmosferę niepokoju i niepewności. Jego mąż, Jonathan Church, pełnił funkcję dyrektora generalnego Woodward Centre, ośrodka pomagającego w przysposobieniu społecznym niezaradnym i niepełnosprawnym umysłowo dorosłym, cierpiącym na zaburzenia uczenia się. I właśnie wokół tej placówki zaczął się cykl zatrważających zdarzeń. Najpierw morderstwo wolontariusza, a następnie zniknięcie podopiecznej. Trzeba przyznać, że autorka przekonująco nakreśliła obraz codziennego funkcjonowania osób dotkniętych chorobami i problemami psychicznymi, a także ich rodzin.
Fabuła intensywnie zahaczała o przeszłość komisarza, wychowanie w rodzinie religijnych bigotów, ucieczka przed fanatyzmem Bractwa Barum, dawała o sobie znać od pierwszych stron powieści. Mam nadzieję, że także sylwetka sierżant Jen Rafferty, rozwódki samotnie wychowującej dwójkę nastolatków, zostanie w kolejnych odsłonach jeszcze bardziej rozwinięta, polubiłam ją, ujęła mnie naturalnością i determinacją. Mieszane odczucia wyzwolił we mnie posterunkowy Ross May, wydaje mi się, że może jeszcze mocno namieszać w kolejnych tomach. Wiele niewiadomych wiązało się ze zwłokami odnalezionymi na plaży koło Crow Point w hrabstwie Devon. Ofiara morderstwa miała za sobą mroczną przeszłość, targana była wyrzutami sumienia i pragnieniem naprawy wyrządzonej krzywdy. Ale czy właśnie na tych przesłankach należało się skupić, aby dotrzeć do prawdy o powodach zabicia mężczyzny? A może dokładnej lustracji powinny podlegać liczne osobliwe zbiegi okoliczności? Czy udało się wrzucić na światło dzienne sekrety małej społeczności o silnie ustabilizowanych rolach i skomplikowanych zależnościach? Zerknij też na spisane na Bookendorfinie wrażenia po spotkaniu z "Dzikim ogniem", "Mglistym powietrzem" i "Grząską ziemią", te książki Ann Cleeves należą do serii kryminalnej "Kwartet szetlandzki".
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 460 stron, premiera 11.08.2021 (2019), tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Książkę "Długi zew" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarnia TaniaKsiążka.pl
środa, 11 listopada 2020
DZIKI OGIEŃ
ANN CLEEVES
KWARTET SZETLANDZKI tom 8
"Zawiść jest najbardziej destrukcyjną z emocji. Zżera umysł i nie pozwala myśleć logicznie. Zawiść i zazdrość."
Wielka szkoda, że to już koniec fantastycznego cyklu kryminalnego, utrzymanego w klimacie szetlandzkich wysp. Na szczęście dla mnie, zapoznałam się dopiero z trzema odsłonami, ostatnimi tomami, ale zachęcona wciągającą i intrygującą przygodą, z przyjemnością sięgnę po wcześniejsze. Uwielbiam, kiedy nieco klaustrofobiczna atmosfera wkrada się do fabuły i przychodzi rozwiązywać pokrętną zagadkę detektywistyczną w małej społeczności, blisko powiązanej, w której każdy zna swoje miejsce i wie wszystko o drugim. Z jednej strony, obecność niewielu tajemnic, ale z drugiej, przybierają intensywnie napięte formy. Tylko pozornie głęboko skrywane sekrety często wywołują w osadach zatrutą aurę, koszmarną mieszaninę plotek i uprzedzeń, a do tego niechęć, nieufność, a nawet nienawiść wobec obcych. Przestępstwa, samobójstwa i morderstwa automatycznie przypisuje się przybyszom, tak aby zachować złudne poczucie wewnętrznego komfortu i bezpieczeństwa.
Ann Cleeves fantastycznie oddaje specyfikę życia w oddalonych od cywilizacji regionach, gdzie wiele współczesnych zdobyczy dociera z lekkim opóźnieniem, a tradycja stoi ponad wszystkim. Do tego sugestywne opisy surowej przyrody, dzikich obszarów, rozległych mokradeł, pięknych klifów i plaż przepełnionych szumem fal. Wchodząc w fabułę czujemy się komfortowo i naturalnie, zaś kryminalna intryga zaskakuje interpretacjami scenariusza zdarzeń, poznawania osobowości postaci, ustalania tożsamości czarnego charakteru, przewidywania, co będzie się dalej działo. Wkraczamy w obszary trudnych śledztw, niejednoznacznych informacji, niepokojących dowodów. Nie ma zapełnionych szkarłatem stron, ale są na tyle plastyczne odniesienia, że i czytelnika niepokoją wypadki i niejasności. Wszystko dopełniają troski i problemy prywatnej codzienności głównych bohaterów. Inspektor Jimmy Perez wciąż walczący z wyrzutami sumienia z powodu tragicznej śmierci żony, boi się wykonać znaczący krok w kierunku nowego życia, oferującego mu szansę na szczęście i rodzinne spełnienie. Jego przełożona, Willow Reeves, staje przed twardym orzechem do zgryzienia, wiele spraw musi ułożyć się niezależnie od jej woli i pragnień.
Helena i Daniel Flemingowie przeprowadzają się na północno-wschodnią część Szetlandów, aby nadać rodzinnemu życiu spokojnych nut w otoczeniu natury. Małżonkowie mają sporo problemów do przepracowania, zaś autystyczny syn wymaga nieustannej szczególnej uwagi. Samobójcza śmierć dawnego właściciela domu, w należącej do nich szopie, natychmiast wzbudza podejrzenia i wrogość części mieszkańców miasteczka. Nakręca się spirala oszczerstw, pomówień, niechęci, wykluczenia, a nawet gróźb. Kijem włożonym w mrowisko staje się kolejny dramatyczny incydent na terenie posesji Flemingów. Czy uda się Perezowi i Reeves, przy wsparciu Sandiego Wilsona, odkryć, co skrywają przed światem pogrążony w depresji architekt i robiąca międzynarodową karierę projektantka ubioru? Które wydarzenia z przeszłości wybrzmią silnym destrukcyjnym echem? Dlaczego fakt uduszenia opiekunki do dzieci wyzwoli dziki ogień emocji wśród lokalnej społeczności? Zerknij również na spisane na Bookendorfinie wrażenia po spotkaniu z "Mglistym powietrzem" (tom szósty) i "Grząską ziemią" (tom siódmy). Zabieram się za pozostałe tomy.
4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 472 strony, premiera 30.09.2020 (2018), tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Książkę "Dziki ogień" zgarnęłam z półki "kryminały" z księgarni TaniaKsiążka.pl
piątek, 12 czerwca 2020
GRZĄSKA ZIEMIA Ann Cleeves
„Potrafimy udawać, jeżeli musimy.
Co nie przeszkadza nam rozpaczać w głębi duszy.”
Już po spotkaniu z poprzednią odsłoną serii („Mgliste powietrze”) potwierdziłam, że właśnie po takie przygody czytelnicze lubię sięgać w szczególności. Kryminały osadzone w specyficznym wyspiarskim klimacie, z nasuwającym się wrażeniem izolacji, mieszkańcami tworzącymi osobliwy twór społeczności, w której każdy zna każdego, relacjami między ludźmi przyjmującymi mega kontrastowe odcienie, oraz trwałym spoiwem w postaci intrygujących sekretów i tajemnic.
Trudno przeniknąć przez warstwy wzajemnych powiązań, przebić się przez mur milczenia, dotrzeć do prawdy głęboko skrywanej. Wyzwanie, jakiemu niezwykle ciężko podołać osobie z zewnątrz, ale i dla członka lokalnej społeczności nie jest to łatwa i prosta misja. Zwłaszcza jeśli morderstwo wypełnione jest zagadkami, które zamiast odsłaniać się, intensyfikują się w ilości i zagmatwaniu. Wyjątkowo ulewne opady deszczu przyczyniają się do gwałtownego usunięcia ziemi na zboczu, lawina błota i kamieni uderza w stary dom doprowadzając do jego ruiny. Spod warstw materiałów osuwiska policja odnajduje zwłoki kobiety. Niestety, brak przedmiotów pozwalających na ustalenie tożsamości ofiary, zaś uszkodzenia twarzy uniemożliwiają dokonanie identyfikacji. Inspektor Jimmy Perez natychmiast orientuje się, że śledztwo wymagać będzie więcej niż zwykle czasu i precyzji, wzywa na pomoc starszą detektyw Willow Reeves. Policjantka chętnie przybywa na szetlandzką wyspę nie tylko z powodu kryminalnej sprawy. Rzuca się w wir pracy. Nie podejrzewa jak bardzo zaskakujące okażą się etapy dochodzenia, z czym będą się dla niej osobiście wiązać.
Ann Cleeves koncentruje się w równym stopniu na misternym pleceniu nici zabójstwa, nadawaniu im różnorodnej kolorystyki, sprawianiu, aby ciekawie wciągały czytelnika, zgrabnie zaskakiwały nieoczekiwanym obrotem spraw, przyjemnie zmuszały do snucia przypuszczeń i domysłów, ale również na prowadzeniu angażującej i atrakcyjnej otoczki obyczajowej. Wszystko odbywa się na własnych prawach, w spokojnych rytmach, bez zbędnych efektownych incydentów, za to z dużą realnością. Żmudna praca policji, krok po kroku odkrywająca nieznane fakty, w razie konieczności cofająca się w udowadnianiu wysuwanych hipotez, starannie zbierająca wszelkie informacje. Długo nie można wyhaczyć właściwego punktu zaczepienia, natomiast przemoc niepokojąco eskaluje. Autorka zgrabnie rozkłada cechy osobowości między postaciami, tworząc wyraziste portrety i kształtując przekonujące postawy. Mocno zżywamy się z bohaterami, chcemy jak najwięcej dowiedzieć się o nich, uczestniczyć w życiu, zrozumieć zachowania. Z przyjemnością decyduję się na podtrzymanie znajomości z Perezem, sięgnę po poprzednie i kolejne tomy mrocznej serii.
4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 462 strony, premiera 20.05.2020 (2016), tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Książkę "Mgliste powietrze" zgarnęłam z półki "kryminały".
piątek, 10 kwietnia 2020
MGLISTE POWIETRZE Ann Cleeves
KWARTET SZETLANDZKI tom 6 "Opowieści o trowach... małych ludzikach żyjących pod ziemią. Mogą cię zwabić piękną muzyką do swoich komnat, a kiedy się budzisz, okazuje się, że minęło sto lat."
Rewelacyjnie odnajduję się w takich mocnych i mrocznych przygodach czytelniczych, właśnie najchętniej wyszukuję połączeń intrygującej zagadki kryminalnej z wyspiarskim klimatem w tle, a także wpływu izolacji na stres i i samotności na obsesję. Nie wiem, jak to mogło się stać, że przeoczyłam tę serię i spotkałam się z nią dopiero w szóstej odsłonie. Bawiłam się wyśmienicie, dlatego z ciekawością sięgnę po poprzednie tomy, mam nadzieję, że będzie to możliwe jak najszybciej. Ann Cleeves przekonująco odmalowuje blaski i cienie życia na skrawku lądu otoczonego z wszystkich stron morską wodą, zgrabnie wprowadza w specyfikę społecznych relacji, wszystko okrasza nawiązaniami do starych tradycji i mitologicznych wierzeń. Magia przeplata się z mgłą, a niewyjaśniona tajemnica sprzed niemal stu lat, za sprawą tragicznych współczesnych wydarzeń, odzywa się w wyobraźni mieszkańców i myślach przybyszy.
Przez kilka dni przebywamy na Szetlandach, na Unst, najbardziej wysuniętej na północ wyspie Wielkiej Brytanii, na Fair Isle, z kolei najbardziej odosobnionej. Zachwycamy się klifowym i plażowym krajobrazem, osadami z porozrzucanymi na dużej powierzchni chatami, bogactwem ptasich gatunków, czy wciąż funkcjonującą latarnią Muckle Flugga. W kontraście do pięknych obrazów ukazuje się dokonane w weselną noc morderstwo młodej kobiety. Wyreżyserowane miejsce przestępstwa zamiast ułatwiać snucie domysłów i przypuszczeń staje się ograniczeniem w podążaniu za motywami sprawcy. Z kilku perspektyw przyglądamy się śledztwu, pracy trzech detektywów, każdy z nich prezentuje odmienne podejście do procesu ustalania tożsamości mordercy. Dzięki takiemu zabiegowi jeszcze intensywniej wkraczamy w świat sekretów, poplątanych zagadek, ludzkich ułomności, skaz na charakterze.
Autorka fascynująco przyciąga uwagę czytelnika, oferując mu zawiłości dochodzenia, nie odkrywa za wcześnie kart, umiejętnie podsyca zainteresowanie i zgrabnie podgrzewa napięcie. Po każdej rozmowie dostajemy drobne wskazówki i subtelne podpowiedzi do uczestnictwa w złożonej grze demaskowania kłamstw, uzupełniania niedomówień, odkrywania faktów. Ochoczo zagłębiałam się w rozdziały powieści, odpowiadał mi wyrazisty styl narracji, podobały mi się zarówno oszczędne opisowe fragmenty, jak i mocno realistyczne dialogi. Doceniam różnorodność bohaterów, ciekawie sportretowanych z ujęcia osobowości i pasji. Wydaje się, że wydarzenia przebiegają w powolnym i spokojnym tempie, żmudnym trybem policyjnych czynności, przedzieraniem się przez martwe punkty, ale szybko orientujemy się, że tak naprawdę wpadamy w dynamiczny rytm akcji.
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 458 stron, premiera 29.01.2020 (2014), tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Książkę "Mgliste powietrze" zgarnęłam z półki "kryminały".


