sobota, 3 czerwca 2017

NIE MA JEJ Joy Fielding

"Ich więź przekształciła się w zaklęty krąg przyciągania i odpychania, w którym jedna się odsuwała, gdy tylko druga wyciągała rękę. Zdawało się, że po każdym kroku naprzód następowały dwa wstecz."

Thriller, który zrobił na mnie spore wrażenie, i to nie tyle ciekawie sformułowaną intrygą i dobrze budowanym napięciem, ale rewelacyjnie poprowadzonym wątkiem złożonej relacji matki z córką. Poddawanie ostrej krytyce, odepchnięcie, odrzucenie, zepchnięcie na boczny tor, faworyzowanie przez rodzica jednego potomka kosztem drugiego. Właśnie aspekt świadomego lub podświadomego wyróżniania i protegowania wybranego dziecka, brzmiał niezwykle przekonująco, okazał się starannie przemyślany i sugestywnie przedstawiony. Przyglądamy mu się wnikliwie, tym bardziej, że autorka umożliwiła spojrzenie na niego z kilku perspektyw, także tej, kiedy to osoba krzywdzona powiela nieprawidłowy wzorzec i staje się krzywdzicielem.

Sama intryga została interesująco skonstruowana, choć nie nosi znamion świeżości. Powstało wiele podobnych książek, a mimo to wciąż chętnie dajemy się zaprosić do świata, w którym rodzice tracą dziecko w wyniku porwania, a później starają się poznać prawdę o dramatycznych wydarzeniach, ustawić ją we właściwym kontekście, odpowiednio zinterpretować ujawniane fakty, tak aby ukochana pociecha jak najszybciej wróciła do domu. I nawet wiele lat niepowodzeń w poszukiwaniach, nie jest w stanie umniejszyć przejmującej tęsknoty, ogromnych pokładów wyrzutów sumienia z tytułu zaniedbania, niedostatecznej opieki rodzicielskiej, nasilających się wzajemnych oskarżeń, choć także tlących się głęboko w sercu silnej wiary i pokładów nadziei.

Również i rodzina Shipleyów, po niespodziewanym zniknięciu dwuletniej Samanthy podczas meksykańskich wakacji, nie może mimo upływu piętnastu lat pozbierać się po traumatycznych przeżyciach. Ojciec, matka i starsza siostra, wciąż żyją w cieniu tragedii, jej mrocznych tajemnic i niewyjaśnionych okoliczności. Czy przy tak silnych emocjach, wewnętrznych walkach, niemożności zapomnienia, rodzina jest w stanie stanowić spójną całość? Dlaczego nieustannie poddaje się roztrząsaniu każdy element i szczegół z dnia zaginięcia? Z jednej strony bardzo chciałoby się cofnąć czas, wymazać bolesne wspomnienia, oddalić je od siebie. A z drugiej strony nie opuszcza uciążliwa świadomość, że kiedy tylko się na to pozwoli, na zawsze utraci się coś szczególnego, wyjątkowego, niezastąpionego, fragment samego siebie? Na ile można wybaczyć sobie i innym, rozliczyć się z nieszczęściem, złym losem i piekłem niepewności?

Już pierwsze rozdziały natychmiast nasuwają analogie do wielu faktycznie mających miejsce porwań dzieci, w podobnych okolicznościach i zbliżonych sytuacjach. Jak bardzo mrożą one krew w żyłach, stawiamy się w sytuacji rodziców, którym właśnie wyrwano z życia dziecko, mocno solidaryzujemy się z nimi, empatycznie odbieramy intensywność krzyku rozpaczy, bólu, złości i poczucia bezsilności. I jeszcze to swoiste piętno naznaczenia wrzawą i rozgłosem, przypinania nieprzychylnych i oskarżycielskich etykiet przez media, analizowania każdego spojrzenia, gestu i słowa przez opinię publiczną, rozpoznawalności przez członków społeczeństwa podczas codziennych dni, w pracy, szkole, sklepie, parku czy u lekarza. Konieczność przeżywania cierpienia i udręki na oczach wszystkich, ale też poddawanie się ostrej ocenie i krytyce. 

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 352 strony, premiera 26.04.2017, tłumaczenie Edyta Jaczewska
Książkę "Nie ma jej" zgarnęłam z półki "nowości". :)

76 komentarzy:

  1. Tak, może i faktycznie podobnych historii jest wiele, ale każda jest inna, towarzyszą jej emocje i przeżycia konkretnych osób, a każdy inaczej reaguje w tego rodzaju sytuacjach. Świetnie napisana recenzja zarówno zachęca, jak i intryguje. Z chęcią sięgnę po tę historię, gdyż lubię intrygi i napięcie towarzyszące w czasie zagłębienia się w nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciężkim sercem czyta się takie historie, właśnie dlatego, że mamy świadomość, iż bazują na faktycznych zdarzeniach. Tym niemniej przyciągają naszą uwagę i zainteresowanie.

      Usuń
  2. Słyszałam o tej książce, niestety nie miałam okazji jeszcze przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę, aby okazja szybko się pojawiła, bo książka warta przeczytania. :)

      Usuń
  3. Brzmi intrygująco. Zapiszę sobie tytuł tej książki i w wolnym czasie postaram się za nim rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię thrillery i to zarowno książki jaki i filmy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie zrozumiem tego, jak rodzic może faworyzować jedno dziecko. W życiu nigdy nie spotkałam się z taką postawą, ale w książkach bardzo tą tematykę lubię. Nie wyobrażam sobie co czuje rodzina, która tak nagle traci swoją cząstkę i nie ma pojęcia co się z nią dzieje. Dodatkowo ten aspekt społeczny bardzo mnie zaciekawił. Teraz pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że książka kiedyś pojawi się w mojej biblioteczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielokrotnie spotykam się z taką postawą, często nieświadomą, ale jednak. A przygoda czytelnicza warta poszukiwań. :)

      Usuń
  6. Brzmi bardzo ciekawie, z dobrym wątkiem psychologicznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię zagłębiać się w takie właśnie wątki. :)

      Usuń
  7. Mam ją na swej liście, spotykam się z samymi pozytywnymi opiniami o niej. Na pewno podejmę się jej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o niej, podobno wciąga od samego początku :) dobrze dowiedzieć się czegoś więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thriller mnie do siebie przekonał, działał na wyobraźnię i wywoływał wiele emocji. :)

      Usuń
  9. Nie jestem fanką tego typu książek ale na tą chyba się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio właśnie czytałam inną książkę autorki, która mi się spodobała, więc powiedziałam sobie, że wezmę się za inne jej książki. Ta brzmi ciekawie, więc będę miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam inną jej książkę i nawet mi się podobała. Jeszcze jedna czeka na półce, chociaż zupełnie inna niż ta opisana przez Ciebie. Ale często widzę książki tej autorki w koszach z tanimi książkami i zawsze intrygują mnie jej okładki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka bardzo przyciąga naszą uwagę, już w niej samej pobrzmiewa element niepewności. :)

      Usuń
  12. Po przeczytaniu Twojej recenzji, zaciekawiłam się tymi relacjami matka- córka i gdzieś uważam, że to thriller przeznaczony bardziej dla żeńskiej części czytelników - prawda? Czy może jestem w błędzie, hmmm. :) Nigdy wcześniej nie słyszałam o autorce, ale zaznaczam książkę sobie do przeczytania na Lubimy Czytać i zapraszam do siebie: https://cienwiatru.wordpress.com/2017/05/31/paula-hawkins-zapisane-w-wodzie-bez-spoilerow/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zarówno dla pań, jak i panów, nie przywoływałabym tu podziału, dramat porwania dziecka dotyczy obojga rodziców.

      Usuń
  13. Ogromnie mnie kusi ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam już o tej książce od znajomej. Teraz muszę się nią bardziej zainteresować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka z pewnością dostarczy wielu czytelniczych wrażeń. :)

      Usuń
  15. Teraz autorzy bardzo często sięgają do motywu porwania dziecka. Temat z pewnością nie łatwy, ale bardzo intrygujący. Podkradam tytuł do swojej listy lektur do nadrobienia.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. No, no zapowiada się świetnie. Od razu zwróciłam uwagę na okładkę, a czuję, że fabuła ani trochę nie odstaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy wieczór czytelniczy dzięki niej spędziłam. :)

      Usuń
  17. Słyszałam sporo dobrego o autorce, z przyjemnością sięgnę po te tytuł.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No no bardzo ciekawa pozycja, lubie trn gatunek a fabula wydaje mi sie dosc oryginalna :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię thirllery psychologiczne i bardzo zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Zastanawiam się jak to jest z tym faworyzowaniem jednego dziecka kosztem drugiego, i podejrzewam, że aktualne jest stwierdzenie, że tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono. To jest niecodzienna sytuacja, gdy rodzina nagle zostaje rozbita, zwłaszcza w tak tragicznych okolicznościach. Mogę się tylko domyślać jak wielki jest ból rodziców - w tym kontekście matki (tak?), ale dlaczego akurat wybiera taką drogę na radzenie sobie z cierpieniem? Rozumiem, że to matka zrzuca odpowiedzialność na córkę za porwanie jej dziecka? A córka ma pretencje do matki o zaniedbywanie ich relacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystkie pytania znajdziesz odpowiedzi w książce, przyznam, że w wielu aspektach zostałam zaskoczona kierunkiem rozwijania się tej historii. :)

      Usuń
  20. Mnie ten opis również natychmiast skojarzył się z tymi wszystkimi słynnymi porawaniami i nagonką mediów na rodziców. Książki raczej nie przeczytam, bo zwyczajnie za bardzo się denerwuję czytając takie historie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mocno przeżywam czytając takie historie, ale w każdej książce znajdziemy coś, co wyzwala naszą empatię, w końcu bazują na zdarzeniach wziętych z ludzkich losów. :)

      Usuń
  21. Słyszałam o tej książce, chociaż raczej powinnam napisać, że kilkakrotnie obiła mi się o oczy jej okładka. Nie jestem jakąś miłośniczką thrillerów psychologicznych, bardzo rzadko decyduję się na taką lekturę, więc nie wydaje mi się, że "Nie ma jej" Joy Fielding jest książką dla mnie. Ale bardzo się cieszę, że Tobie się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei thrillery psychologiczne bardzo do siebie przyciągają, z chęcią po nie sięgam. :)

      Usuń
  22. Lubię książki tej autorki. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Złożone, dobrze opisane relacje między bohaterami? To lubię! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię dobrze skonstruowane, przemyślame intrygi. Poszukam tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedys czytałam książkę o podobnej fabule, nie pamiętam tytułu, jednak myślę, że ta też przypadłaby mi do gustu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyzwala wiele emocji, ale dlatego właśnie warto po nią sięgnąć. :)

      Usuń
  26. Bardzo lubię powieści Fielding i czytałam większość z nich. Polecam "Martwą naturę" jeśli nie czytałaś. "Nie ma jej" na pewno przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Martwej natury" jeszcze nie czytałam, ale bardzo chętnie sięgnę po nią. :)

      Usuń
  27. Też czytałam już ksiązki o podobnej tematyce, jednak co ksiązka to inne emocje i odczucia. Nad tą zastanawiam się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  28. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko wpadnie Ci w ręce. :)

      Usuń
  29. Bardzo lubię od czasu do czasu sięgnąć po książki Fielding, choć moim zdaniem daleko im do bestsellerów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie książki muszą być bestsellerami, wystarczy, że będą nam sprawiać satysfakcję czytelniczą. :)

      Usuń
  30. Złożone relacje matki z córką zdecydowanie mnie przekonują. Nie jestem jedynaczką i wiem, jak to jest czuć się niedocenianym dzieckiem. W mojej rodzinie oczkiem w głowie mamusi był brat. Piszę "był", bo niestety, przyszłość przyniosła nieciekawe owoce takiej postawy rodzicielskiej... Ale ja nie o tym! Thrillery z wątkiem porwania dziecka zawsze mnie przyciągały, jest w nich coś takiego specyficznego. Ta książka znajduje się na mojej liście, na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w każdej rodzinie znajdziemy przykłady na faworyzowanie jednego z dzieci, często zastanawiam się nad tym, że rodzice tego nie dostrzegają kierując się własnymi przesłaniami, ale dzieci natychmiast wyczuwają, choć z ich perspektywy też może to być mylne odczucie.

      Usuń
  31. Izabelo, zadajesz niezwykle ważne pytania, odnoszące się do procesu godzenia się z utratą - niekiedy niestety niemożliwym... Czytając książki trudne, ponieważ zaglądające do mentalnych ran i rozjątrzających je, zastanawiam się nad wyborami bohaterów i umieszczam samą siebie w podobnym kontekście. Czy porwanie mojego dziecka stanowiłoby cierń, rozkrwawiający każdego dnia na nowo moje serce? Czy rozdrapywanie sumienia musiałoby odbywać się kosztem tych, których los dla mnie pozostawił? Czy w pielęgnowaniu bolesnych wspomnień nie ma aby odcienia masochizmu, przesycającego relacje z najbliższymi jadem goryczy, urazy? Tyle pytań ciśnie się i mi samej na język, a odpowiedź na nie do pewnego stopnia mogą przybliżyć własnie powieści, podejmujące ów zasmucający temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dramat rodziców niewątpliwie wysuwa się na pierwszy plan, ale też bardzo zainteresował mnie aspekt bezwzględnego oceniania przez społeczeństwo, bazowania na skromnych, często zafałszowanych informacjach w mediach, potępiania, choć brakuje ku niemu wyraźnych przesłanek.

      Usuń
  32. Bardzo aktualny temat, a trudny, żeby był przekonujący, a nie melodramatyczny. Złożona relacja, oskarżenia, trudy życia "po", to materiał na dobrą książkę choć żywię głęboką nadzieję, że pozostanie materiałem jak najrzadziej inspirowanym wydarzeniami rzeczywistymi, bo to jest sytuacja... No mimo wielu pozycji na ten temat niewyobrażalnie tragiczna. Jak znajdę - przeczytam bez wątpienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam początek powieści natychmiast przywołuje tragiczne prawdziwe zdarzenia i to już w pewien sposób ustawia nas w odbiorze powieści. Książka, po którą warto sięgnąć. :)

      Usuń
  33. Kolejna propozycja dla mnie odkryta na Twoim blogu. Więc pewnie niebawem będę miała przyjemność ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wyobrażam sobie by mi dzieci porwano, może dlatego tez nie byłabym w stanie przeczytać książki w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt tego sobie nie wyobraża... A jednak nie zaprzeczymy, że takie dramaty mają miejsce.

      Usuń
  35. Fabuła fajna, na pewno wciąga. Z takimi książkami zazwyczaj problem mi się rozstać i czytam większość w jeden wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę przeczytałam na raz, bardzo mnie wciągnęła, nie spodziewałam się niektórych rozwiązań, a to podnosi jej walor w moich oczach. :)

      Usuń
  36. Słyszałam wiele dobrego o tej książce. Chyba czas dorwać ją w końcu jakoś, gdzieś.

    Pozdrawiam,
    Avenity z bloga "Myśli zapisane"

    OdpowiedzUsuń
  37. Czesto spotykam i wśród rodziny i wśród znajomych taka postawę. Podobno bardziej lubi się dzieci, które bliższe są naszym oczekiwaniom. Czy tak jest? Nie wiem, bo sama mam jedno dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  38. Uważam, że piszesz najlepsze recenzje. Zawsze zaglądam do Ciebie, by wybrać sobie jakieś fajne książki. Tę wrzucam na listę :)

    OdpowiedzUsuń