SLOUGH HOUSE tom 6
MICK HERRON
„Życie jest szyfrem – pełne ukrytych znaczeń. Albo łapałeś, o co chodzi, albo nie.”
Pierwszy tom „Kulawe konie” oscylował wokół porwania pakistańskiego studenta, drugi „Martwe lwy” wchodził w cień kontrwywiadu, trzeci „Prawdziwe tygrysy” mierzył się z niebezpiecznymi przeciwnikami, zaś czwarty „Ulica szpiegów” odkrywał tożsamość terrorystów, zaś szósty „Joe Country” mierzył się z bezpośrednim krwawym niebezpieczeństwem.
Powieść średnia w ocenie, niby przywykłam do stylu pisania Micka Herrona, ale miałam wrażenie, że niekiedy przesadzał. Coś, co skłaniało do uśmiechu w pierwszych tomach, teraz spowszedniało i nie zaskakiwało. Nie zawsze trafiał humorem w mój gust, ale do pewnego stopnia doceniałam bezpośredniość i ironię. Zastrzegam, że specyficzność żartu sytuacyjnego niekoniecznie może spodobać się. Okazało się, że starość może człowiekowi zrobić tak wiele rzeczy i tak niewieloma rzeczami można jej odpłacić, natomiast dawne zdrady rzucają bardzo długie cienie. Nawet wyszkoleni szpiegi podlegali prawom kapryśnego losu, a szczęście nie zawsze chciało z nimi współpracować lub choćby być przychylnym.
„Joe Country” to sensacja w szpiegowskim klimacie, wypełniona spiskami, rywalizacją, zdradami, ale także lojalnością, zrozumieniem i poparciem, niekoniecznie okazywanym oficjalnie. Kłamstwa mieszały się z prawdą, pułapki z ryzykiem, światło z mrokiem. Ciekawie przenikało się przez fabułę, lecz nie zachwyciła, niekiedy nieco drażniła szorstkością i wyrywkowością. Jakby autor nie nastawił się na napisanie wciągającej opowieści, ale na konstrukcję z myślą o ekranizacji.
3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, thriller szpiegowski, 432 strony, premiera 24.09.2025 (2019)
tłumaczenie Robert Kędzierski, Anna Krochmal
Książka wypożyczona z biblioteki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz