Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joe Hill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joe Hill. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 czerwca 2022

CZARNY TELEFON

JOE HILL

"Korzenie złamanego drzewa jeszcze przez wiele miesięcy piją wodę; życie tak bardzo weszło im w nawyk, że nie mogą przestać."

Koszmarki, które sympatycznie drażnią wyobraźnię, sugestywnie wnikają w myśli czytelnika, dostrajają się do umiejętności imaginacji. W większości nie krzyczą, nie krwawią, nie śmierdzą stęchlizną, choć bywają bezpośrednie i dosadne, to dają impuls różnorodnym emocjom, bawią lękiem, nadprzyrodzonością, nierealnością, absurdalnością sytuacji. Zupełnie jakbyśmy pogrążali się w barwnym śnie, bazującym na granicy zwykłej rzeczywistości i pokręconych obrazów fikcji. Dopasowujemy się do przybliżanych historii na swój sposób. Czasem głęboko wchodzimy w odczucia bohaterów, kiedy indziej fascynuje pomysł na scenerię lub formę zdarzeń. Pomimo intrygującego dreszczyku, poza kilkoma wyjątkami, opowiadania nie sprawiają wrażenia przygnębiających, ponurych i ciężkich. Charakteryzują się zdumiewającą lekkością, wyczuciem i gładkością w narracji. Dobrze się je czyta, szybują z fantazją, chowają się w ciemnych zakamarkach, penetrują duchową sferę, czatują na ostatnie tchnienia. Zaskakują bystrością, przenikliwością i wyczuleniem na drobiazgi. 

Joe Hill wszedł w literacką twórczość we własnym stylu, znakomicie się w niej czuje, bawi i dokazuje. Przeprowadza odbiorcę przez tęsknotę za silnymi przeżyciami, świadectwo życia nawet po śmierci, chwilowe dotknięcie ścieżki przeszłości. Wystawia na walkę z potworami zrodzonymi z ludzkiej natury, siłą sugestii, ucieczką od jednego niebezpieczeństwa, by wpaść w drugie. Zastanawia się nad genetycznym obciążeniem zła, ewentualnością przynależności do dwóch światów, ucieczką w nierzeczywistą krainę. Utwierdza w przekonaniu, że przeznaczenie zawsze się wypełnia, prawda skrywa się za słowami, człowiek przyjmuje wiele masek, pozory mylą, zaś dla marzeń nieba za mało, lecz czasem zbrukane są zemstą. Szalenie podoba mi się "Ostatnie tchnienie", do rozpatrywania z wielu stron. Ogromne wrażenie robi "Dobrowolne zamknięcie", znakomite wyobrażenie umysłów wymykających się standardom. "Usłyszysz śpiew szarańczy" przekonuje sugestywnym opisem przemiany w owada. Pozostałe opowiadania także trzymają wysoki poziom, nie ma w tym zbiorze kiepskich, tylko dwa są przeciętne. Zerknij na odczucia podczas spotkań z innymi książkami Joe Hilla ("Dziwna pogoda", "Gaz do dechy", "Rogi").

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 448 stron, premiera 15.06.2022 (2005), tłumaczenie Piotr Amsterdamski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 30 listopada 2021

UPIORY XX WIEKU

JOE HILL

"Korzenie złamanego drzewa jeszcze przez wiele miesięcy piją wodę; życie tak bardzo weszło im w nawyk, że nie mogą przestać."

Koszmarki, które sympatycznie drażnią wyobraźnię, sugestywnie wnikają w myśli czytelnika, dostrajają się do umiejętności imaginacji. W większości nie krzyczą, nie krwawią, nie śmierdzą stęchlizną, choć bywają bezpośrednie i dosadne, to dają impuls różnorodnym emocjom, bawią lękiem, nadprzyrodzonością, nierealnością, absurdalnością sytuacji. Zupełnie jakbyśmy pogrążali się w barwnym śnie, bazującym na granicy zwykłej rzeczywistości i pokręconych obrazów fikcji. Dopasowujemy się do przybliżanych historii na swój sposób. Czasem głęboko wchodzimy w odczucia bohaterów, kiedy indziej fascynuje pomysł na scenerię lub formę zdarzeń. Pomimo intrygującego dreszczyku, poza kilkoma wyjątkami, opowiadania nie sprawiają wrażenia przygnębiających, ponurych i ciężkich. Charakteryzują się zdumiewającą lekkością, wyczuciem i gładkością w narracji. Dobrze się je czyta, szybują z fantazją, chowają się w ciemnych zakamarkach, penetrują duchową sferę, czatują na ostatnie tchnienia. Zaskakują bystrością, przenikliwością i wyczuleniem na drobiazgi. 

Joe Hill wszedł w literacką twórczość we własnym stylu, znakomicie się w niej czuje, bawi i dokazuje. Przeprowadza odbiorcę przez tęsknotę za silnymi przeżyciami, świadectwo życia nawet po śmierci, chwilowe dotknięcie ścieżki przeszłości. Wystawia na walkę z potworami zrodzonymi z ludzkiej natury, siłą sugestii, ucieczką od jednego niebezpieczeństwa, by wpaść w drugie. Zastanawia się nad genetycznym obciążeniem zła, ewentualnością przynależności do dwóch światów, ucieczką w nierzeczywistą krainę. Utwierdza w przekonaniu, że przeznaczenie zawsze się wypełnia, prawda skrywa się za słowami, człowiek przyjmuje wiele masek, pozory mylą, zaś dla marzeń nieba za mało, lecz czasem zbrukane są zemstą. Szalenie podoba mi się "Ostatnie tchnienie", do rozpatrywania z wielu stron. Ogromne wrażenie robi "Dobrowolne zamknięcie", znakomite wyobrażenie umysłów wymykających się standardom. "Usłyszysz śpiew szarańczy" przekonuje sugestywnym opisem przemiany w owada. Pozostałe opowiadania także trzymają wysoki poziom, nie ma w tym zbiorze kiepskich, tylko dwa są przeciętne. Zerknij na odczucia podczas spotkań z innymi książkami Joe Hilla ("Dziwna pogoda", "Gaz do dechy", "Rogi").

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 448 stron, premiera 15.09.2021 (2005), tłumaczenie Piotr Amsterdamski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 1 lipca 2021

ROGI

JOE HILL

"Najlepszym sposobem na wyrównanie z kimś rachunków jest zobaczyć go w lusterku wstecznym, jadąc ku czemuś lepszemu."

Jeszcze nie mam w pełni wyrobionej opinii o twórczości Joego Hilla. Poznane dotąd tytuły ("Gaz do dechy" i "Dziwna pogoda") przywołały rozbieżne wrażenia. Jeden bardziej, drugi mniej zachęcający, jednak w obu było coś, co sprawiło, że dałam się wciągnąć, pozostawiły po sobie pozytywne odczucia. "Rogi" nie ułatwiły jednoznacznej opinii, podobał mi się pomysł na fabułę, ale zabrakło zdecydowanych elementów horroru, a na ich pojawienie się bardzo liczyłam.

Symbol diabelskości został atrakcyjnie wykorzystany, jako swoista antena prawdziwych odczuć, zaś zdobywane informacje jako źródła niepokojących zmian w postrzeganiu ludzi przez kluczową postać powieści. Przyznam, że nie chciałabym znać najmroczniejszych myśli innych, docierać do ciemnych obszarów przekonań, do których nawet oni sami niechętnie zaglądają. Podobało mi się śledzenie tego, co skrywane głęboko w podświadomości, zestawienie z tym, co przywoływane w oficjalnej wersji. Zdecydowanie na plus wypadł kryminalny wątek ubarwiający scenariusz zdarzeń. Kto tak naprawdę stał za morderstwem na tle seksualnym młodej kobiety? Chętnie odkrywałam intrygujące warstwy otaczające zbrodnię, docierałam wieloma tropami ku prawdzie, chociaż nie miałam pewności, że podążam właściwym szlakiem, a to podkręcało wyobraźnię.

Portret głównego bohatera przekonywał, polubiłam go, współczułam mu, popychałam myślami ku śmielszym działaniom. Ignatius Martin Perrish mierzył się nie tylko z własnymi demonami oraz sekretami innych, ale także z codziennym ostracyzmem lokalnej społeczności, podejrzewającej go o gwałt i zabójstwo dziewczyny. Powinien otrzymać wsparcie od bliskich, przekonanych, że nie byłby zdolny do zarzucanych mu czynów. Ale czy byli w stanie do końca go poznać i obdarzyć pełnym zaufaniem? A jeśli my sami jesteśmy dla sienie największymi wrogami? Frapujący klimat niepewności, niejednoznaczności, zaskakujących obrotów spraw, ale brakowało intensywności. Kierunek thrillera niż horroru, chociaż finalna odsłona historii barwna, dynamiczna i ekscytująca. Joe Hill wypracował własny styl i komfortowo się w nim czuł, stawiał bardziej na dialogi niż opisy, ale dopatrywałam się mignięć ojcowskiego kingowskiego dziedzictwa, co bardzo mi odpowiadało.

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 444 strony, premiera 02.06.2021 (2010), tłumaczenie Maciejka Mazan
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 27 października 2020

GAZ DO DECHY

JOE HILL

"Ograniczenia dodają siły. Moc dżinna bierze się z jego jestestwa zamkniętego w butelce." Richard Wilbur

Dwa lata temu sięgnęłam po opowiadania Joego Hilla wydane pod tytułem „Dziwna pogoda”. Już wtedy urzekła mnie umiejętność autora kreowania fantastycznego klimatu grozy, zwielokrotniona zmysłowo przyciągającą rozmaitością. Nie inaczej zaproponowano w „Gazie do dechy”, trzynaście opowiadań, napisanych w różnorakiej konwencji, z barwnymi motywami wiodącymi, ciekawą perspektywą spojrzenia na złożoną ludzką naturę. W stosunku do poprzedniczki, ta przyniosła bogatsze i intensywniejsze wrażenia. Nie wszystkie krótkie formy wciągnęły mnie w równym stopniu, były tak odmienne, że nie można było tego wymaga. Każda z nich nie mogła wbić się w mój gust, ale zdecydowana większość zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zwłaszcza „Gaz do dechy”, nawiązujący do klasycznych pomysłów wykorzystania szerokich i długich amerykańskich szos jako tła do trzymających w napięciu wydarzeń. Było pełnokrwisto, koszmarnie, zatrważająco, bez ograniczeń wobec pragnienia zemsty. Rewelacyjnie podgrzewane napięcie od pierwszej do ostatniej strony, stary pomysł, ale w atrakcyjnej szacie.

Znamiona szkarłatnego horroru nosi też „Stacja Wolverton”, ale więcej przewrotności i złośliwości. Frapująco rozwinięto powiedzenie „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Także „Faun” spodobał mi się, diaboliczne spojrzenie na baśnie o zaczarowanym ukrytym świecie, z przebiegle oszukańczą nutą, odwróceniem kierunku i ról. Marzymy o dalekich podróżach, już jako dzieci, czytamy o nich opowieści, jednak otwarcie drzwi do innego świata może okazać się niebezpieczne i zgubne. Podobnie, z tęsknotą za czymś, co nigdy się nie wydarzy, choć „Nad srebrzystą wodą jeziora Champlain” udowadnia, że w świecie wyobraźni nie ma rzeczy niemożliwych. Na uwagę zasługują „Spóźnialscy” z odwołaniem do strachu przed śmiercią, pragnieniem przeżycia namiastki tego, co zabierze śmierć, która nie dopuszcza do poznania przyszłości. Utwór wywołał spore emocje, odwołał się do uczucia swoistego niespełnienia, niedoczytania książki przez moją babcię, rak wyprzedził tempo przerzucania stron. Zawsze pozostawiamy coś niedokończonego na tym świecie, ale dla prawdziwego pasjonata lektur, lęk przed utratą poznania zakończenia książki może stać się bazą do rozwinięcia upiornych pomysłów wyobraźni w naruszeniu struktury czasu.

Futurystyczne klimaty przebijały się w „Jesteś dla mnie najważniejsza”, fantastycznie wbiłam się w tematykę ludzkiej samotności, funkcji robota jako towarzysza, a także pomimo upływu wieków, niepodlegającej zmianie mentalności ludzkiego gatunku. Niejako na własne życzenie zamykamy się w klatce codziennych pragnień, z wielką skrupulatnością kopiując wzorce, zamiast postawić na indywidualność. Wielkie brawa za mega zaskakujące zakończenie, zupełnie nie spodziewałam się, że tak właśnie wybrzmi przesłanie. Generalnie, Joe Hill obserwuje rzeczywistość z wielką uwagą, celnie wybiera z niej myśli do rozkręcenia w krótkich formach literackich, co znakomicie udowodnił w „Tweetach z cyrku umarłych”. Nawiązał do chowania się przed realnym życiem w idealizowanych przekazach w mediach społecznościowych i przesunięcia uwagi z prawdziwego życia na fasadowe wirtualne migawki. To nie nowoczesna technologia nosi cechy sztuczności, ale jej twórca, stopniowo zmieniający się w bezmyślne zombie. W „Diable na schodach” format narracji przyjął postać schodkową, ciekawy zabieg, ale utrudniał skupienie się na piekielnej treści. Pozostałe opowiadania nie wyróżniały się szczególnie. „Kciuki” sięgnęły po powojenny zespół stresu pourazowego, „Chryzantemamy” potwierdziły, ze za wszystko, co dobre i złe, trzeba zapłacić, „Jesteście wolni” wpisało się w strach przed nuklearną zagładą, zaś „W wysokiej trawie” objęło poszukiwania drogi wyjścia, w bezpośrednim i symbolicznym znaczeniu. Podsumowując, książkę warto uwzględnić w planach czytelniczych, sporo naprawdę dobrego materiału, często drapieżne i agresywne podejście do procesu imaginacji, często nietypowe i osobliwe, albo nieprzewidywalne i zadziwiające. Kilka utworów to wypełnienia objętości, lecz miło drażniące.

4.5/6 – warto przeczytać
horror, opowiadania, 512 stron, premiera 16.09.2020 (2019)
tłumaczenie Izabela Matuszewska, Danuta Górska, Krzysztof Sokołowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 2 października 2018

DZIWNA POGODA Joe Hill

"Strach zagęszcza czas, sprawia, że staje się powolny i kleisty."

Największym atutem książki jest fantastycznie wykreowany klimat, chętnie w niego wchodzimy, bo zmysłowo przyciąga rozmaitością. Cztery opowiadania, napisane w różnej konwencji, z barwnymi motywami wiodącymi, perspektywą spojrzenia na złożoną ludzką naturę. Podobało mi się podkręcanie wyobraźni czytelnika przeplatającymi się sprzecznościami, raz jest delikatnie i ciepło, kiedy indziej bezpośrednio i zimno. Momentami musimy odwołać się do własnych doświadczeń życiowych, by wydobyć głębię, a za chwilę pokazywana jest pod przyległym zaskakującym kątem. Odpowiadało mi wnikliwe spojrzenie na niemal każdą z postaci, nawet nieobsadzoną w głównej roli, poprzez odpowiednie uwypuklenie opisujących ją detali, staje się swojska, zrozumiała, bliższa. Mamy wrażenie jakbyśmy sami mogli wziąć udział w odgrywanych scenach i wydarzeniach, bo w końcu dotyczyć mogą każdego z nas.

Zatem ogólne wrażenie wydawałoby się pozytywne, a jednak ta partia twórczości Joe Hilla nie do końca mnie przekonała. Lubię kiedy autor sprytnie bawi się z czytelnikiem, zaprasza na literacką imprezę z wcześniej określoną tematyką, aby za chwilę w trakcie intelektualnej zabawy zboczyć z wyznaczonego szlaku, wędrować po bocznych ścieżkach, bardziej nęcących i frapujących niż źródło, z którego się wyruszyło. Wówczas czujemy, że nasze zaangażowanie jest naturalne i niewymuszone. Natomiast w takiej odsłonie, jak zaprezentował to Hill, pozornie przemyślanej i spenetrowanej, ale częściowej i niezbyt wnikliwej, nie udało mi się intensywnie wgryźć w przedstawiony materiał. Mam świadomość, że to krótka forma literacka, jednakże przeszkadzała mi powierzchowność, prześlizgiwanie się po zagadnieniach naprawdę wartych uwagi.

Jedynie "Zdjęcie" mocno mnie zaintrygowało, niosło nawiązania do ukrytych lęków, które odczuwa każdy z nas, do mniej chlubnych migawek z życia, które wciąż potrafią wywołać dreszcze zażenowania i wstydu, do ukazania bezwzględnej zawodności ludzkiej pamięci. Potencjał opowiadania ogromny, ale wykonaniu zabrakło precyzji i kunsztu. Odwrotnie odebrałam za to "Naładowanego", początkowo nieśmiało rozwijającego się, aby w każdy wdechem stawać się coraz bardziej brutalne i makabryczne, od lekkiego drażnienia wyobraźni i wywoływania zaniepokojenia, do niezakłamanej odsłony ludzkich słabości. Elementy science fiction zaprezentowane we "Wniebowziętym" miały intrygujący urok, niestety w całkowitym rozrachunku niewiele wynosimy z tego opowiadania, a przecież nawiązania do strachu jako instrumentu kształtującego scenariusz życia, determinującego podejmowane decyzje, dałoby się bardziej uwypuklić. I "Deszcz", zawierający mocne przesłanie, lecz to już było, nie wniosło nic nowego.

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, opowiadania, 512 stron, premiera 05.09.2018, tłumaczenie Marta Guzowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.