piątek, 29 grudnia 2017

MAŁE WIELKIE RZECZY Jodi Picoult

"...tak naprawdę w miłości nie chodzi o to, na co patrzymy, tylko kto patrzy."

Autorka podjęła trudny i złożony, ale jakże istotny, temat rasizmu, zarówno w jego aktywnej, jak i biernej postaci. Chodzi nie tylko o jawną wrogość, celową dyskryminację, wprost artykułowane pozorne zarzuty i bolesne słowa pogardy, ale również o konserwowanie utajonych uprzedzeń, bezrefleksyjne przyjmowanie stereotypów, akceptowanie racji większości, przyznawanie przywilejów określonym grupom. W powieści z różnych stron rozpatrywane jest to negatywne zjawisko, podkreślane są jego źródła, historyczne uwarunkowania, polityczne bariery i współczesne trendy społeczne.

Dlatego głos narracji oddany został trójce bohaterów, dwóm stojącym po różnych stronach barykady silnym osobowościom i reprezentantce prawa. Przekonała mnie zwłaszcza kreacja Ruth, bardzo wyrazista i realna. Ciekawie udało się sportretować Kennedy, z zainteresowaniem śledzimy dokonującą się w niej przemianę, zdobywanie coraz głębszej świadomości cichego przyzwolenia na nietolerancję także w symbolicznym wymiarze. Natomiast Turk wydał mi się przejaskrawiony, owszem wywołuje silne emocje, jednak kwestionowałabym wydarzenia z jego udziałem na końcu powieści, lecz rozumiem, że taka finalna odsłona miała konkretne przesłanie.

Fabuła mocno wciąga, pochłania intrygującym scenariuszem zdarzeń, nawet nie zauważamy jak szybko przenikamy przez rozdziały książki, angażujemy się w akcję, docieramy do odpowiedzi na niewygodne pytania, rozwiewamy wątpliwości, odkrywamy prawdę. Udana mieszanka wzruszenia, smutku, rozgoryczenia, oburzenia, niedowierzania, negacji i zaprzeczenia. Dynamiczne rytmy pozostawiają jednak swobodną przestrzeń dla przemyśleń i refleksji, których nasuwa się sporo. Jak wiele jeszcze potrzeba czasu, aby nie dochodziło do sztucznych podziałów między ludzkimi rasami? Jak boleśnie mogą ranić słowa, nawet te nieuświadomione i krążące w publicznym obiegu? Dlaczego tak łatwo przychodzi ocenianie innych przez pryzmat koloru skóry?

O nagłą śmierć noworodka na szpitalnym oddziale zostaje oskarżona pielęgniarka Ruth. Turk, ojciec chłopczyka nie może pogodzić się, że opiekę nad dzieckiem sprawuje afroamerykańska kobieta. Jako biały supremacjonista, nienawidzący dla samej nienawiści, pragnie nie tyle sprawiedliwości, co spektakularnego pomszczenia śmierci synka. Nie cofa się przed niczym, aby zrealizować plan zemsty i udowodnić wyższość białej rasy. Obrony Ruth podejmuje się Kennedy, to pierwsza sprawa o morderstwo w karierze adwokatki. Nie brakuje umiejętnie podsycanego napięcia, nagłych zwrotów akcji, zaskakujących incydentów, frapujących wątków pobocznych.

W zasadzie nie ma książki Jodi Picoult, która by mnie rozczarowała, za każdym razem spotkanie z jej twórczością zaliczam do dobrych i udanych. Tak było choćby z powieściami "Przemiana", "Dziewiętnaście minut", "To, co zostało", "W naszym domu", "Jesień cudów", "Deszczowa noc", "Jak z obrazka". Świetny warsztat pisarski, ciekawe zagadnienia, psychologiczne aspekty, etyczne dylematy, dramatyczne nuty, odcienie dobra i zła. Wrażenia z tych czytelniczych przygód spisywałam w formie skondensowanych podsumowań na początku istnienia Bookendorfiny.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 608 stron, premiera 11.04.2017
tłumaczenie Magdalena Moltzan-Małkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)

46 komentarzy:

  1. Przeraża mnie to, kolejna książka tej autorki, a jeszcze żadnej nie przeczytałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakiś czas z pewnością uda Ci się po nie sięgnąć. :)

      Usuń
  2. Nie wydaje mi się, żeby jedynie biali szykanowali inne rasy. Owszem, takie sytuacje się zdarzają, jednak bywa i odwrotnie, co zdarzyło mi się poczuć na właśnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad sięgnięciem po tę książkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpiszę jako lekturę na 2018 rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej autorki ale myślę, że mogłaby mi się spodobać jako odskocznia od kryminałów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat bardzo na czasie i szkoda, że wciąż aktualny. Picoult cały czas mam na celowniku, więc mam nadzieję, że w 2018 roku wreszcie przeczytam którąś z jej powieści. A którą polecasz na początek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie każda z nich coś w sobie ma, różnorodna tematyka, ale wielkie emocje. :)

      Usuń
  7. Zupełnie się z Tobą zgadzam co do twórczości autorki. Jej książki są wciągające i niebanalne, poruszające. Z miła chęcią sięgam po jej pozycje. O tej nie słyszałam i z miłą chęcią po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem spełniona obietnica wciągającego zaczytania. :)

      Usuń
  8. Długo nie byłam przekonana co do tego, czy twórczość Picoult wpasuje się w mój gust. Temat rasizmu jest jednak, niestety, bardzo na czasie i myślę, że warto rozpocząć moją znajomość z autorką właśnie od "Małych wielkich rzeczy" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię jej książki. Mądre i niebanalne w treści. Zawsze dają dużo do myślenia i nie pozostawiają czytelnika w gluchej próżni.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem w trakcie tej lektury- naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna książka i świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam w planach - Picoult pisze zawsze pełne emocji powieści.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam podobne odczucia odnośnie książek tej autorki - też zawsze jestem nimi oczarowana. Ta porusza szczególnie ważny - i niestety nadal bardzo aktualny - temat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że nie znam za bardzo autorki, ale z przyjemnością zapoznam się z jej twórczością. Niezwykła, zachęcająca recenzja. Tak się zastanawiam kiedy te książki polecane przez Ciebie przeczytam :) Dziękuję bardzo i życzę dużo dobrych wrażeń w nadchodzącym roku i to nie tylko tych czytelniczych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz będę nieco zmieniać klimaty zaczytania, coś lżejszego będzie się pojawiać. :)

      Usuń
  16. Mam na półce i się jakoś nie mogę zabrać, podobnie jak do poprzednich tytułów autorki. Nie wiem co jest w tym nazwisku, ale Picoult mnie wprost odrzuca :(((
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tej autorki, ale twoja recenzja zachęca, by sięgnąć po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze zastanawia mnie skąd ona bierze te wszystkie pomysły, tak naprawdę jest świetną obserwatorką życia. Świetna jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, podobne scenariusze pisze samo życie, ona je podchwytuje i po swojemu rozwija. :)

      Usuń
  19. Często sami wpadamy w pułapkę stereotypów i dyskryminacji, na dodatek zupełnie nieświadomie. Ta lektura to pewnie świetna okazja nie tylko do poszerzenia swojego książkowego portfolio, ale też do poznania cząstki siebie, której być może wcale nie chcieliśmy znać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że w kwestiach rasizmu coraz bardziej popadamy ze skrajności w skrajność. Coraz częściej również zdarza się, że to "biali" są dyskryminowani. Nieco zapominamy, że rasistą może być każdy, niezależnie od koloru skóry. Taka postawa wychodzi z wychowania, a nie z genów :D Z pewnością jest to ważna i pouczająca lektura, dodaję ją do listy książek do przeczytania. PS. Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  21. No ale tutaj- i za autorkę i za fabułę daję się przekonać i poszukam tej pozycji w języku angielskim :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Dawno nie czytałam nic pani Picoult, kiedy tylko książka się ukażę, będę polować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka wydana w zeszłym roku, to ja późno po nią sięgam, czekała na swój czas. :)

      Usuń