sobota, 19 września 2026

KOMNATA SEKRETÓW

ALEK ROGOZIŃSKI

„Są takie sekrety, które dopiero po czyjejś śmierci zaczynają być najbardziej niebezpieczne.”

Dawno nie sięgałam po komedię kryminalną, a poczułam chęć wejścia w te klimaty czytelnicze, zatem wybór padł na opowieść „Komnata sekretów”, w końcu wszelkie spiski, teorie, tajemnice i sekrety idealnie nadają się, aby wymieszać je w intrygującym a jednocześnie humorystycznym scenariuszu zdarzeń. Czytałam „Śmierć w blasku fleszy” tego autora i wyniosłam sympatyczne wrażenia po spotkaniu z książką. Wiem, że to mało z jakże bogatego dorobku pisarza, tym bardziej, że bardzo lubianego przez odbiorców, ale za to często zaglądam na facebookowy profil Alka Rogozińskiego, aby złapać uśmiech na początek dnia. Nie zawsze zgadzam się z przemycanymi przez autora opiniami o rzeczywistości i postaciach w niej uczestniczących, ale jestem pod wrażeniem niekończących się pomysłów na przedstawiane realiów codzienności, w przyjemnym krzywym zwierciadle i ciepłej autoironii.

I właśnie, lekkie nabijanie się z osób obecnych w nagłówkach mediów, bezpośrednie ich przywoływanie, lub za pośrednictwem wykreowanych bohaterów, okazało się głównym nurtem humoru, oczywiście, wspartym kontekstem sytuacyjnym. Liczne i barwne postaci. Halina, urocza starsza pani, najbardziej rozbawiała wypowiedziami i podejściem do świata, w tym męża i zasadności funkcjonowania szajki hejterskiej. Imponowała niespożytą energią i entuzjazmem. Pozostałe umiarkowanie przekonywały. Jeśli chodzi o intrygę, w skrócie opisując, pogoń za bursztynowym skarbem, przez kilku wtajemniczonych i zainteresowanych, nie wciągnęła tak, jak na to liczyłam. Scenariusz wypakowany naprzemiennie zmieniającymi się scenami, różnorodnymi osobowościami, pragnieniami i ambicjami bohaterów, co dobrze rokowało na pozytywny odbiór powieści, jednak w pewnym momencie, zamiast zaangażowania w akcję, poczułam lekkie znużenie, tym bardziej, że zakończenie przewidywalne. Tym niemniej, „Komnatę sekretów” szybko poznawałam, nie sposób nie podkreślić przyjaznego i lekkiego stylu narracji, dowcipnych zabaw językowych i skojarzeniowych, chciałoby się ich więcej. Wszystko zaczęło się od pojawienia się na uroczystości pogrzebowej babci Pauliny, nieznanego rodzinie zmarłej, historyka sztuki i archeologa. Mężczyzna zdawał się coś sygnalizować, może o dziele, które krzyczało historią, a może o historii rodzinnej, która nigdy nie powinna była wyjść na jaw. Jak to się stało, że śledztwo dziennikarskie weszło w etap gry, które mogło kosztować znacznie więcej niż planowała pracownica portalu? Czy pytania mogły być groźniejsze od odpowiedzi?

3.5/6 – w wolnym czasie
komedia kryminalna, 318 stron, premiera 11.03.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

6 komentarzy:

  1. Jeśli komedia, to chętnie przeczytam, bo dawno takiej nie miałam w ręku, lubię komedie kryminalne....

    OdpowiedzUsuń
  2. Facebookowe wpisy autora też poprawiają mi dzień, ale z oceną książek zawsze mam problem, bo komedia kryminalna to jednak nie jest mój ulubiony gatunek

    OdpowiedzUsuń
  3. Halina zdecydowanie brzmi jak bohaterka, którą chciałoby się poznać bliżej! 😄 Dzięki za tę recenzję – chyba czas przypomnieć sobie, dlaczego komedie kryminalne mają w sobie tyle uroku. ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo to dobrze trafiłam! Ta ma tajemnicę na każdej stronie, nie da się odłożyć. Znasz już jakieś podobne perełki? Chętnie przygarnę polecajkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo ich na Bookendorfinie, zerknij na wpisy, z pewnością wybierzesz coś dla siebie.

      Usuń
    2. Izabela: tu jest sporo pisanych książek! Myślę że wybierzesz coś dla siebie.

      Usuń