Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2026

DZIKI, MROCZMY BRZEG

[PRZEDPREMIEROWO] 

CHARLOTTE MCCONAGHY

„Trauma żyje w zwierzętach tak samo jak w kolejnych pokoleniach ludzi.”

Mega satysfakcja czytelnicza. Książka wciągnęła mega intensywnie, i co warto podkreślić, z wielu perspektyw. Od strony intrygującej fabuły, trzymającej w napięciu, subtelnie rozwijającej wątki, umożliwiającej prawdzie wypłynąć na powierzchnię oceanu uczuć. Również ze względu na szalenie przekonujące uchwycenie piękna przyrody. Nie nastawiałam się na typowy thriller, byłam uprzedzona o oryginalności powieści, a i tak mocno zaskoczyła na plus. Nie potrafiłam wskazać, czy bardziej zaangażowałam się w zdumiewające bogactwo fauny i flory, tylko pozornie opuszczonej przez naturę wyspy, czy w złudnie zwyczajną historię ludzi czasowo na niej przebywających. 

Z radością poruszałam się po stronach książki, chłonęłam słowa i przekazy, śledziłam wzory narracji autorki, ale co dla mnie bardzo cenne w przypadku przygód czytelniczych, tworzyłam własną przestrzeń przeżywania w trakcie odbioru opowieści. Zachwycałam się solidnymi umocowaniami scenariusza zdarzeń do egzystencji naturalnych mieszkańców skrawka lądu i człowieka. Odkrywałam i analizowałam wiele stycznych, węzłów zależności, wzorów zachowań, skrajnych postaw i odczuć. Charlotte McConaghy wrażliwie i z wyczuciem oprowadzała po łamiącej serce i poddającej w wątpliwość prawo istnienia gatunku ludzkiego, historii wyspy, po tym, co teraz się z nią działo, i jaka jawi się jej przyszłość. 

Jednolicie brzmiały ważne ekologiczne przesłania, nienachalne i niebezpośrednie, jednak nakłaniające do pochylenia się nad cennymi świadectwami istnienia, nawet najmniejszym ziarenkiem życia. Doskonałość ekosystemu wyspy, zadziwiające fakty o nim, krążąca wokół prawda, że nie ma życia bez innego życia, śmiało przebijały się do mojej świadomości. Smucił kontrast tego, co wyspa oferowała światu z pazernością człowieka, toksycznym wpływem na środowisko, bezwzględnym wyborem własnego gatunku.

Autorka przebiła się przez mój pancerz wyboru niedostrzegania wielu spraw powiązanych z ochroną natury, bym nie musiała cierpieć poprzez obrazy i słowa, ze względu na niemoc dokonywania znaczących zmian. Uruchomiała najgłębsze pokłady mojej wyobraźni i obudziła wrażliwość na krzywdę wyrządzaną przez człowieka przyrodzie. Z bólem czytałam chociażby o pingwinach i wielorybach, tym bardziej, że w trakcie lektury z zachwytem dostrzegałam detale ich piękna i dzikości. Podobało mi się, że McConaghy zastosowała prostolinijność i przenośnię w stwierdzeniu, że to co dajemy światu, po jakimś czasie wraca do nas, często zwielokrotnione. 

Uważnie przyglądałam się życiu walczącemu na wyspie otoczonej oceanem w sztormowych okolicznościach, szarpanej przez potężne zrywy wiatru, lodowatą wodę i wszechobecny piasek. Miejsce odcięte od świata, w ekstremalnych warunkach pogodowych, w promieniu wielu tysięcy kilometrów bez żadnego lądu, z najbliższą daleką sąsiadką Antarktydą. Delektowałam się klimatem izolacji, braku możliwości wezwania pomocy, trzymania się życia z uporem godnym podziwu. To także niesamowity klimat powietrza gęstego od niespokojnych duchów zmarłych, obecności śmierci tak bliskiej, na wyciągnięcie ręki, walki o każdy ruch i oddech.

Pisarka intrygująco obrazowała to, co działo się z czteroosobową rodziną, kiedy ocean wyrzucił na plażę umierającą kobietę. Ojciec i trójka dzieci, żyjący na wyspie obiekcie dziedzictwa światowego UNESCO, pilnujący Światowego Banku Nasion ONZ, mierzą się nie tylko z twardymi warunkami środowiska, ogromną stratą z przeszłości, ale również z tym, co nieznajoma kobieta wnosi w ich życie. Dziewięciolatek Orly, zamiłowany w wiedzy o przyrodzie, siedemnastoletnia Fen, pływająca niczym podwodne zwierzę, osiemnastoletni Ralf, z siłą młodego mężczyzny. I otaczający ich opieką Dominic, narzucający ojcowskie spojrzenie na świat i rolę człowieka, starający się trzymać rodzinę w całości. A Rowan, kobieta cudem ocalała podczas sztormu, stopniowo upewniająca się, że coś było nie tak na wyspie, krok po kroku starająca się dociec prawdy, przyjąć udział w niebezpiecznej grze pozorów. 

Autorce udało się z jednej strony w bezpośredni i szczelnie przylegający do pamięci i emocji postaci, z drugiej okrężny i przeskakujący nieistotne szczegóły, sposób przedstawić bieg spraw. Sukcesywnie docierałam do źródeł kłamstw, odsłon prawdy i nadrzędnej obiektywności. Poddałam się stylowi narracji, plastycznemu i surowemu jednocześnie, wnikającemu w czytelniczą duszę, przenoszącemu wprost na Shearwater, z latarnią i stacją badawczą. Niezwykła podróż do dzikiej przyrody i w mroczną naturę człowieka, do piękna egzystencji i cudów miłości, świadomej odpowiedzialności i poświęcenia. Wiele mogłabym jeszcze pisać o "Dzikim, mrocznym brzegu", ale pozostawiam wam radość i satysfakcję z odkrywania kolejnych perspektyw przeżywania opowieści. 

6/6 – rozkosz czytania
thriller, literatura obyczajowa, 332 strony, premiera 12.11.2025
tłumaczenie Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

poniedziałek, 12 stycznia 2026

BŁĘKITNA GODZINA

PAULA HAWKINS

"Pozbywanie się przeszłości jest siłą rzeczy wybiórczym przedsięwzięciem. Niektórych rzeczy trzymamy się kurczowo, a inne porzucamy.” 

Nie czytałam wypromowanej na szeroką skalę „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins, chociaż stoi na półce w domowej bibliotece. Zatem "Błękitna godzina" była pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Upłynęło we frapującym klimacie. Podobało mi się psychologiczne prowadzenie postaci, Vanessy i sfery sztuki, Jamesa i poczucia wyobcowania, a przede wszystkim Grace i dojmującej samotności. Byłam w stanie uwierzyć w bohaterów, przeżycia, historie i zachowania. Różnorodność portretów działała na korzyść intrygi. Co prawda, w niektórych aspektach autorka naciągnęła materiał ich tożsamości, aby wpasować w logikę okoliczności scenariusza zdarzeń, lecz uczyniła to zgrabnie, dlatego przeszło niemal niezauważalnie. 

Powolny rytm akcji sprzyjał wkręceniu w poddawanie uszczegółowieniu motywów i zamierzeń, podobnie jak sekretów i tajemnic. Cieszyłam się, że obroty spraw nie następowały szybko, tylko dawały czas na dokonywanie interpretacji i wysuwania wniosków. Poznając przeszłość za sprawą pamiętnika, wspomnień i relacji, chwytałam drobne wskazówki i podpowiedzi. Ciekawiło mnie, jak potoczy się fabuła, jakimi warstwami i akcentami ułoży pełen obraz historii z dreszczykiem. Dosyć szybko prawidłowo zawędrowałam podejrzeniami w obszar prawdy, ale co dziwne, nie burzyło to przyjemnego odbioru przygody czytelniczej, jak to zazwyczaj ma miejsce w podobnej sytuacji.

Miałam odczucie, że poprzez styl narracji Paula Hawkins nawiązywała do rzemiosła pisarskiego Daphne Du Maurier. Klimat i perspektywa przypominały dzieła pisarki. Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po poznaniu kilku przykładów jej twórczości („Oberża na pustkowiu”, „Rebeka”, „Kozioł ofiarny”, „Moja kuzynka Rachela”, a także „Ptaki i inne opowiadania”). „Błękitną godzinę” polubiłam, gdyż lubiłam zatrzymywać się, żeby dostrzec szczegóły tego, co było, i tego, co jest, poddać analizie psychiki bohaterów, wejść w klimat zamkniętego środowiska, w tym wydaniu, pływowej wyspy, poczuć narastające napięcie niepewności i niebezpieczeństwa. 

W Tate Modern w Londynie wystawiono pracę zmarłej artystki Vanessy Chapman. Oglądający rzeźbę antropolog sądowy zauważył, że wykorzystana do niej kość nie należała do zwierzęcia, jak podano w opisie, ale do człowieka. Powoli pojawiały się skojarzenia, że przecież przed siedmioma latami zaginął mąż artystki, a jego ciało nie zostało odnalezione. Sprawa wymagała natychmiastowego wyjaśnienia, na czym szczególnie zależało spadkobiercy twórczości Chapman. Dyrektor kreatywny fundacji udał się na wyspę Eris, by spróbować dowiedzieć się czegoś od Grace Haswell, zamieszkującej dom artystki i wykonawczyni jej testamentu. Czy Vanessa Chapman, o reputacji osoby zimnej, trudnej i nieprzystępnej, miała coś wspólnego z morderstwem? Czy faktycznie na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone?

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 368 stron, premiera 13.11.2024, tłumaczenie Kaja Gucio
Książka wypożyczona z biblioteki.

wtorek, 23 grudnia 2025

RODZINNY WYJAZD

BEV THOMAS

"Nigdy nie wiadomo, jak wyglądają związki innych osób za zamkniętymi drzwiami."

Powieść nie wywołała spektakularnych wrażeń ani od strony dreszczowca, ani psychologicznej oprawy. Pomysł na fabułę ciekawy, jednak to wtórny materiał, wielokrotnie wykorzystywany w thrillerach. Nie wzbudzał niecierpliwości czytania, bardziej skłaniał się ku obyczajowym rozważaniom. Zachwiana równowaga między wytwarzanym napięciem a rozpatrywaniem postaw, zachowań i osobowości postaci, sprawiała, że nie mogłam i nie potrafiłam wczuć się w to, co działo się u dwóch głównych bohaterek. 

Rozminęłam się z charakterem Jess Gibson, lekarki pierwszego kontaktu, zmuszonej do porzucenia pracy po incydencie w szpitalu. Wydawała się nierealna w podejściu do ludzi, pacjentów i rodziny. Autorka za słabo uzasadniała szczególne jej przeżycia. Wiedziałam, o co w nich chodziło, lecz temu nie uwierzyłam. Z kolei, Helen, matka dwójki dzieci, z obsesją na punkcie kontroli bliskiego otoczenia, mocniej przekonywała. Miała w sobie coś, co sprawiało, że mogłam z nią podążać w ramach scenariusza zdarzeń. Akcja toczyła się niespiesznie. Bev Thomas starała się stopniowo budować napięcie, ciekawie rozkładała wątki, mocne akcenty włączyła dopiero w finałowej odsłonie powieści. Niektóre z nici fabuły były przewidywalne, łatwo docierałam do tego, co kryło się za aurą tajemniczości, wychwytywałam małe odrealnienia. „Rodzinny wyjazd” nie należał do szczególnie porywających przygód czytelniczych, czasami narracja wydawała się kanciasta, lecz książka poruszała ważny temat przemocy w rodzinie.  

3/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 392 strony, premiera 28.05.2025 (2022)
tłumaczenie Adrian Napieralski
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 19 września 2025

PUNKTY PRZECIĘCIA

PAULINA CEDLERSKA

„Przeszłość potrafi zmieniać przyszłość. Ale to zawsze my mamy ostatnie słowo.”

Mega satysfakcjonująca przygoda czytelnicza, podkręcała wyobraźnię w interpretowaniu zdarzeń i zachowań, zgrabnie wciągała w zabawę wysuwania domysłów i przypuszczeń. Od pierwszej do ostatniej strony trwałam w oczekiwaniu na postępujący bieg scenariusza zdarzeń. Pozytywnie szalona wzorzysta fabuła. Intryga wyjątkowo mocno zaplątana. Wątki pozszywane frapującymi nićmi akcji. Wiele się działo, sporo na pierwszym i drugim planie. Paulina Cedlerska co chwilę zaskakiwała obrotem spraw, jednocześnie konsekwentnie trzymała się wytyczonego szlaku prowokowania czytelnika do mylenia tropów i gubienia wskazówek. Długo nie potrafiłam domyśleć się dokąd wszystko zmierza, jakie barwy przyjmie, jaki obraz pokaże w finałowej odsłonie. A w finałowej odsłonie, podobnie jak w całej powieści, poczułam sporo czytelniczej przyjemności i satysfakcji. 

Porwała mnie psychologiczna odsłona kluczowej kobiecej postaci. Wspaniale się ją rozgryzało. Niczym detektyw uczepiałam się każdej myśli, słowa i wspomnienia Luizy. Wnikałam w osobiste odczucia. Wydawało mi się, że chwyciłam klucz do jej duszy, lecz po chwili przekonywałam się, że jeszcze czaiło się kilka niespodzianek. Autorka zgrabnie łączyła przeszłość z teraźniejszością, trochę za szybko, jak dla mnie, następowały zmiany czasowe, ale żywiołowość przyciągała. Stworzyła solidny thriller psychologiczny, znakomicie podszyty kryminalnymi mocnymi akcentami, z ciekawą paletą bohaterów. Zastrzeżenia, ale naprawdę drobne, miałam wobec kilku wtrąceń opisów, zbyt naprowadzających na właściwy trop, przykładowo opis schowania pieniędzy użyty w dialogu. Nie do końca wykazywałam się zrozumieniem wobec osobliwej relacji Luizy z mężem, lecz ludzie mają prawo żyć według własnych postanowień, reguł i umów. 

Wszystko zaczęło się od odnalezienia na morskiej plaży zgwałconej, okaleczonej i zabitej dziewczyny, o ironio, tropiącej w realu mroczne sekrety historii i zamieszczającej je w social mediach. Później mroczne incydenty zagęszczały się, zaś Luiza musiała skonfrontować się z własną dramatyczną przeszłością. Jak duży wpływ na bieżące interpretowanie rzeczywistości, miejsc i osób mają podlegające metamorfozie wspomnienia? Czy możemy oprzeć się na nich w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące nas pytania o przeżycia, zwłaszcza traumatyczne? Dokąd prowadzi zmienna i poszatkowana pamięć w meandrach lęku i zaprzeczenia? W jakim stopniu pozwala kreować to, kim jesteśmy? Jestem zdecydowanie na tak, abyście podchwycili „Punkty przecięcia” i świetnie się bawiąc rozszyfrowali, o co tak naprawdę w przybliżanej historii chodziło. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 382 strony, premiera 30.07.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 12 lipca 2025

ZŁODZIEJKA LISTÓW

ANNA RYBAKIEWICZ

„Do pewnych rzeczy lepiej się nie przyznawać, nawet przed samą sobą.”

Uczestniczyłam w omawianiu powieści w ramach spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki w Bibliotece przy Zielonej w Łodzi. Książka wywołała mieszane odczucia wśród czytelników. Mnie niestety nie porwała, pomimo odwołań do dramatycznych zdarzeń z historii. Przeszkadzała nierealność wydarzeń. Nie przekonała baza źródła wielkiej miłości, rozwiniętej w trybie ekstra przyspieszonym, chociaż nic nie miałam do przeciwstawnych biegunów obliczy wojny. Astrid zachowywała się tak, jakby celowo ściągała na siebie wielkie kłopoty. Narażała się na śmiertelne niebezpieczeństwo, a co gorsze, wciągała w nie innych. Koła ratunkowe rzucane przez los wydawały się zbyt przyjaznymi zbiegami okoliczności. Nawet jako bardzo młoda kobieta, postawiona w dramatycznych okolicznościach, nie mogła zachowywać się tak infantylnie i beztrosko, wręcz bezmyślnie.

 (zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

Podobało mi się za to tajemnicze odmalowanie postaci oficera SS. Chociaż domyślałam się jaka przypadnie mu rola w fabule, a zwłaszcza na ostatnich stronach powieści, i tak chętnie śledziłam jego poczynania. Jak wiele tajemnic mogły skrywać stare listy, medale i fotografie? Aby się tego dowiedzieć trzeba było podążać różnymi czasami i miejscami. I Zosia to czyniła. Jednak i ona wpadła w pułapkę łatwowierności i naiwności, co prawda, z dużo mniejszym natężeniem niż Astrid, lecz odczuwalnym. „Złodziejka listów” nie zaliczała się do zbioru chętnie poszukiwanych przez mnie powieści, i może właśnie niedopasowanie z książką było tego efektem. Jeśli lubicie opowieści nasycone romantycznymi nutami, pozornie zabronionej miłości, odwołujące się do kart tragicznej historii, zogniskowane na odkrywaniu tajemnic, przebiegające w dwóch czasach, i nie przeszkadza wam niezbyt głębokie uzasadnienie postaw bohaterów, to sięgnijcie po tytuł, wyróbcie własne zdanie.

3/6 – w wolnym czasie
literatura obyczajowa, 364 strony, premiera 12.04.2023
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 20 marca 2025

NAJLEPSZE UMYSŁY

GENIUSZ, PRZYJACIEL, MORDERCA
TRAGICZNA HISTORIA SCHIZOFRENII

JONATHAN ROSEN

„Ludzki umysł ma wyjątkową zdolność wyobrażania sobie rzeczy, które nie istnieją.”

Szerokie studium życia w schizofrenii i obecności obok niej, rozpisana z perspektywy przyjaźni dwóch mężczyzn, od dzieciństwa do dorosłości, dwóch żyć przebiegających równolegle, ale na różnych torach. Jonathan Rosen w obszernym dziele ukazał jak choroba potrafiła zmienić człowieka od geniusza do mordercy. Michael Laudor, wcześniej wybitny student, później człowiek, który zadźgał nożem swoją ciężarną narzeczoną. Czytanie książki było wyzwaniem, nie ze względu na objętość, ale nie ma co ukrywać, trzeba było poświęcić jej wiele czasu, ale ze względu na wysoki poziom uszczegółowienia zawartości. Mnóstwo detali w opisywaniu klimatu lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w Ameryce, w przybliżaniu osób z życia Michaela i tworzonych przez niego relacji. Drobiazgowe oddanie charakteru Laudora, powierzchowności, wierzeń, nawyków i zainteresowań. Właśnie poprzez skupianie uwagi na detalach, które stawały się migawkami w normalnym trybie życia, a z perspektywy czasu zyskały miano symptomów, autor pokazywał proces pogarszającego się stanu zdrowia z perspektywy przyjaciela. Każdy element miał znaczenie w wzbudzeniu wrażliwości odbiorcy, wczuciu się w sytuację przywoływanych osób, zupełnie jak w prawdziwym życiu, nie tylko we wspomnieniach i relacjach. 

Dużo w książce o samym autorze, przeżyciach, dzieciństwie, studiach i pracy, a przeplatały je wspomnienia powiązane z Michaelem. Rosen przybliżył również kondycję i poziom ówczesnej opieki zdrowotnej, oraz powoli zmieniające się podejściaedo leczenia psychiatrycznego. Sporą przestrzeń publikacji zajmowały odniesienia do popkultury, filmu, literatury i historii. Narracja płynna i przyjazna, opisy bogate w treści, znaczenia, porównania, skojarzenia i pewnego rodzaju humor. Nie zabrakło bibliografii i indeksu. Mieszane odczucia towarzyszyły mi podczas czytania „Najlepszych umysłów”. Niekiedy czułam się nieswojo i nieprzyjemnie, kiedy indziej mocno zainteresowana i zaintrygowana. Często nie mogłam uwierzyć w niektóre fakty lub wątpiłam w odczucia. Mieszanka emocji dawała do myślenia, skłaniała ku refleksjom, zachęcała do zastanowienia się nad wieloma zagadnieniami. Książkę polecam, wysoka satysfakcja czytelnicza pod warunkiem mentalnego przygotowania się na zawartość, otwarcia się na poznawanie dramatów wielu osób, próbę zrozumienia tego, z czym mierzą się schizofrenicy i ich bliscy.

5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, 746 stron, premiera 12.02.2025 (2023), tłumaczenie Joanna Krystyna Radosz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.

poniedziałek, 10 marca 2025

LUDOBÓJSTWO W AFRYCE

NIEMIECKIE ZBRODNIE KOLONIALNE

DAVID OLUSOGA, CASPER W. ERICHSEN

„W Namibii przeszłość zdaje się pojawiać w własnej woli.”

Wstrząsająca mroczna historia, lekcja, z której powinniśmy wyciągać wnioski, a jednak zamiast niedopuszczenia do powtórzenia się, stała się źródłem i inspiracją dla niemieckich działań w Europie czterdzieści lat później. To, co działo się na afrykańskim lądzie, rzezie, masakry, masowe egzekucje, obozy koncentracyjne, w wykonaniu niemieckich kolonizatorów, przerażają i budzą sprzeciw. Hererowie i Nama, ludy niemal całkowicie wybite, w imię marzenia o potędze kolonialnej, darwinizmu społecznego, ekstremum ultranacjonalizmu i rasowego fanatyzmu. Ze zgrozą czyta się o „szlaku łez”, Shark Island przesiąkniętej śmiercią, cmentarzyskami w przybrzeżnych wodach i pustynnych piaskach. Publikację zdecydowanie warto uwzględnić w planach czytelniczych.

Niemiecka Afryka Południowo-Zachodnia. Bestialstwo Niemców nie znało granic. Bezwzględność wobec czarnoskórych, bezduszność w skazywaniu na katorżniczą pracę, uwłaczające badania medyczne i rasowe, przemysł handlu częściami ciał. Niemiecka patologia czystości rasowej, frenologii i eugeniki. Marzenia o Mittelafrice. Perfidna rozwinięta kultura zaprzeczania faktom motywowanego rasowo ludobójstwa, zgarniania ziem i przeinaczania zdarzeń z historii, pisanie alternatywnej rzeczywistości wygodnej wizerunkowo. Wydarzenia, między innymi w Lüderitz, w latach tysiąc dziewięćset pięć tysiąc dziewięćset dziewięć, pod panowaniem cesarza Wilhelma II, stały się kluczowe dla dziejów dwudziestego wieku, wzorcowe dla kolejnych eksterminacji. Wynaleziono obóz zagłady, niemal całkowicie zgładzono dwa rdzenne ludy Namibii, z pozostałych uczyniono niewolników, stworzono podstawy nazizmu. Dziś mało kto pamięta o kluczowej roli, jaką kolonialni żołnierze Drugiej Rzeszy odegrali w narodzinach Trzeciej.

Tytuł starannie przygotowany merytorycznie, przyjazna narracja, adekwatne uszczegółowienie, dbałość o nakreślanie tła sprzyjającego zrozumieniu myśli i prezentacji. Wnika się w niego z ogromnym zainteresowaniem. Pozwala czynić historyczne parabole, odpowiednio kojarzyć fakty, uchwycić kontekst afrykańskiej tragedii czystek etnicznych jako źródła europejskiej zagłady ludności żydowskiej i słowiańskiej po czterech dekadach. Przybliża okoliczności, zdarzenia, daty, miejsca i osoby powiązane z powstaniem niemieckiej kolonii w Afryce, niemieckich zbrodni na czarnym lądzie, powstania podstaw tego, co później jeszcze perfidniej rozwinął niemiecki naród podczas drugiej wojny światowej. Sporo wiedzy, którą warto znać, by lepiej zrozumieć nawet współczesne czasy. Uwzględnia bibliografię i indeks nazwisk. Żałuję jedynie braku w książce ilustracji i map, wygodniej byłoby, bez poszukiwania w internecie, podążać za treścią.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, reportaż, historia, 528 stron, premiera 26.02.2025 (2010)
tłumaczenie Piotr Tarczyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.

piątek, 7 lutego 2025

POLOWANIE NA BESTIĘ Z MAJDANKA

JAROSŁAW MOLENDA

„Wojna wydobywa z ludzi zarówno to, co najlepsze, jak i to, co najgorsze...”

Wiele książek powstało o bestiach w ludzkim ciele, wiele historii poznałam o ludziach, którzy podczas wojny zachowywali się jak najokrutniejsi drapieżcy, a jednak wciąż zadziwiają dwie rzeczy. Wyjątkowa głębia mrocznej natury człowieka i jakże często niezrozumiała bezkarność oprawców, nie tylko ze względu na niemożność udowodnienia im winy, ale także zaniechania wymierzenia sprawiedliwości w imię politycznych i biznesowych interesów. 

Hermine Braunsteiner wyrządziła ogrom w imię sadyzmu i bestialstwa, zniszczyła życie wielu osobom, pozbawiła prawa do niego innym, a wyrok w jej sprawie nie zadowolił poszkodowanych. Jarosław Molenda w ciekawym i wciągającym stylu przedstawił postać „Kobyły” i jej morderczą działalność. Wprowadził informacje o jej podobnych osobach, kobietach, które zdecydowały się pozostać strażniczkami w niemieckich obozach koncentracyjnych. Opisał zastraszające warunki życia, bezduszne procedury selekcji i likwidacji, brutalną politykę karania i zastraszania, operacje ludobójcze. Zwrócił uwagę na kwestię konieczności przełamania stereotypów kulturowych z perspektywy kobiety i przemocy. Zadziwiające jak niewiele zbrodniarek wojennych udało się pociągnąć do jakiekolwiek odpowiedzialności. Groteskowe procesy, tuszowanie zbrodni, pomoc udzielana przez niektórych reprezentantów Kościoła, amerykańskie władze pozyskujące doświadczonych naukowców, a nawet pomoc udzielona przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Treść książki przekonywała o solidnym wsparciu bibliografią. Warto sięgnąć po reportaż "Polowanie na bestię z Majdanka", przypomnieć fakty z historii i miliony osobistych tragedii.

4.5/6 – warto przeczytać
reportaż, historia, 398 stron, premiera 30.08.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.

środa, 4 grudnia 2024

NA DYŻURZE

INEKE MEREDITH

„Ta specjalizacja (chirurgia ogólna) jest pełna dramatyzmu, wzruszeń, zagadek i możliwości ocalenia komuś życia. Przepiękny melanż ludzi, patologii, humoru, szaleństwa, dochodzenia do zdrowia i śmierci.”

Interesująco było wejść w książkę, poznać wariant życia, którego się nie wybrało, chociaż brało się pod uwagę, a którym podążała autorka. Ineke Meredith opisywała wygląd ścieżki, prowadzącej od dzieciństwa po dorosłość, powiązanej z zawodem chirurga ogólnego i stawianymi przez niego wyzwaniami, zwłaszcza w ujęciu kobiety, matki i córki. Tak jak się spodziewałam, profesja nie okazałaby się odpowiednia dla mnie, ponieważ aby się jej całkowicie oddać trzeba mieć odpowiednie nastawienie i predyspozycje. Ciężka praca, wymagająca wielu wyrzeczeń, odciskająca piętno na psychice i wykończająca fizycznie, mocno ograniczająca zdrową rutynę rodzinnego życia.

Jednakże Meredith, znakomicie sobie w wybranym zawodzie poradziła, podobnie z nałożeniem się na to macierzyństwa i opieki nad chorą rodzicielką, a w tle toksycznej relacji z ojcem. Nie ulega wątpliwości, że obecnie już inaczej patrzy się na chirurga w kobiecym wydaniu, ale przecieranie szlaków społecznej świadomości wciąż w toku. Opowiadała o ciężkim dzieciństwie, skromnych możliwościach dostępności wymarzonej edukacji, a zatem źródłach wyboru takiego a nie innego wykształcenia, o zaskakującym macierzyństwie. Większość przestrzeni książkowej poświęciła opisie zdobywanego doświadczenia, prostych i trudnych zabiegów, indywidualnych przypadków pacjentów. To także świadectwo nauki pokory, porażek i sukcesów, smutnych i szczęśliwych historii w zawodzie. Reportaż powinien trafić do osób zainteresowanych chirurgią. Dokładnie przybliża, na czym polega jej misja, jakie elementy są szczególnie satysfakcjonujące, a jakie sprawdziany czekają na lekarza. Ale i osoby spoza medycyny z zainteresowaniem go poznają.

4/6 – warto przeczytać
reportaż, medycyna, 334 strony, premiera 02.10.2024, tłumaczenie Joanna Grabarek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.

niedziela, 9 czerwca 2024

SERYJNI MORDERCY

MOJE DWADZIEŚCIA LAT PRACY W FBI

ROBERT K. RESSLER, TOM SHACHTMAN

„Profilowanie psychologiczne – dedukowanie charakterystyki nieznanego przestępcy na podstawie oceny drobnych szczegółów związanych z miejscem zbrodni, ofiary czy innymi czynnikami dowodowymi – było wówczas (koniec lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku) wciąż bardzo młodą gałęzią nauki (czy też sztuki).”

Gdyby książka wpadła w moje ręce trzydzieści lat temu, tak jak została napisana, z pewnością zrobiłaby na mnie większe wrażenie, przypuszczam nawet, że zachwyciłabym się jej zawartością. Sztuka profilowania seryjnych morderców zdynamizowała rozwój na tyle, że informacje z publikacji znajdziemy już w niemal każdej produkcji kryminalnej lub w powieściach detektywistycznych. Mimo wszystko, z zainteresowaniem wczytywałam się we wspomnienia Roberta K. Resslera poświęcone pracy w FBI, tworzeniu międzyagencyjnej komórki zajmującej się kreśleniem portretów oprawców na bazie miejsca zbrodni, dostrzeżonych dowodów i zebranych danych, rozmów z osadzonymi przestępcami. Ressler, chociaż sam nie był psychiatrą, znacząco przyczynił się do podniesienia rangi, konieczności zrozumienia umysłów brutalnych członków społeczeństwa, aby w przyszłości nie tylko szybciej ich łapać, ale również wcześniej ukrócić groźne działania.

Frapujące spojrzenie na sylwetkę sprawcy, rodzinne relacje, doświadczenia z dzieciństwa, typy charakterów, a nawet źródła morderstw. Psychologia przestępczości nie należy do łatwych dziedzin, cechuje ją wielki indywidualizm branych pod analizę przypadków, a zatem w dużej mierze skuteczność zależy od umiejętności sporządzającego profil. Nie ma mowy o gotowym podręczniku, który prowadziłby za rękę w nakreślaniu cech umysłu, zachowań i motywów mordercy. To właśnie Ressler wprowadził do obiegu pojęcie seryjnego mordercy, koncentrował się na behawioralnym podejściu do przestępczości, zbieraniu szczegółowych informacji o ofierze. Stworzył przełomowy program badań nad osobowością przestępczą. Ciekawie poznawało się pierwsze poczynania w tym zakresie, fazy morderstw, sposobów wysnuwania wniosków w oparciu o konkretne przypadki, interpretację charakterystycznych śladów zostawionych przez sprawców. Drapieżne fantazje oprawców wprowadzone w czyn, zakończone zabójczym rytuałem, zanurzenie w bagnie ludzkich zbrodni, dewiacje osobowości. Bycie wewnątrz umysłu mordercy i stamtąd patrzenie na świat, wszystko by lepiej uchwycić powtarzające się schematy i dowiedzieć się czegoś o pobudkach, które doprowadziły do morderstw.

4/6 – warto przeczytać
autobiografia, reportaż, 442 strony, premiera 23.01.2024 (1992), tłumaczenie Zuzanna Lomża
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 3 czerwca 2024

DEMON COPPERHEAD

BARBARA KINGSOLVER

„Najsampierw wziąłem i się urodziłem. Na miejscu zebrało się akurat sporo gapiów i potem zawsze mi powtarzali, że co jak co, ale to ja odwaliłem najgorszą robotę, bo moja matka...”

Genialna powieść, fantastyczna przygoda, satysfakcjonujące spotkanie. Trudno poprzestać jedynie na tym jednym zdaniu opisu wrażeń jakie „Demon Copperhead” wywołał w moim sercu i wyobraźni. Nie pamiętam już kiedy miałam do czynienia z tak rewelacyjnie napisaną książką, nie tylko od strony narracji, która spełniała wszystkie moje oczekiwania, lekko i swobodnie niosła, prezentowała piękny styl doboru dźwięku i znaczenia słów, ale też od rozbudowanej, szalenie wciągającej i przyjaźnie intrygującej zawartości merytorycznej. Pomimo swojej objętości powieść poddała się szybkiemu tempu niecierpliwego poznawania. Nie tyle polubiłam, co wręcz pokochałam głównego bohatera, istotę z krwi i kości, wyjątkowo prawdziwą i przekonującą, z pożądanie rozbudowaną wewnętrzną psychiką, uwzględniającą nie tylko różnorodne odcienie przeżyć dzieciństwa, ale również dojrzewania w trudnych i wymagających okolicznościach. Druga część książki straciła nieco na powiewie świeżości w porównaniu z pierwszą, ale i tak znakomicie się przy niej bawiłam.

Głos Damona Fieldsa, poznanego praktycznie jako sierotę, przemawiał do mnie w naturalny sposób, stał mi się bardzo bliski, gdyż był pełen realnych emocji i klarownych myśli, co nie znaczy, że pozbawiony dramatyzmu, często osładzanego dobrym humorem. Byłam pod ogromnym wrażeniem jak Barbara Kingsolver intuicyjnie i atrakcyjnie zachęcała czytelnika do odbioru historii zwykłego, a jednak niezwykłego chłopaka, tworzyła pomost porozumienia z jego przeżyciami, wciągała do świata kluczowej postaci, pełnego wad, przemocy, uzależnień, także przyjaźni, miłości i szans. W następnie skłaniała do refleksji na różnorodne aspekty losu i przeznaczenia, wpływu społecznego środowiska na tożsamość człowieka, możliwych lustrzanych odbić człowieczeństwa. Zewnętrzna bieda zapomnianego miejsca przeplatała się z bogatym światem wewnętrznym bohatera, niespełnione oczekiwania napotykały nadzieję, zaś walka o przetrwanie udowadniała swoją wartość, a przeszłość rzucała cienie i światło na teraźniejszość. Znakomite tłumaczenie Kai Gucio, spójne operowanie słowem i cudowne oddanie klimatu powieści. Gorąco zachęcam do chwycenia za „Demona Copperheada”, zagwarantował moc silnych przeżyć, interesujące spojrzenie na współczesną Amerykę, a jednocześnie czytelniczą zabawę na najwyższym poziomie. Nagroda Pulitzera 2023 w pełni zasłużona.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 604 strony, premiera 11.10.2023 (2022), tłumaczenie Kaja Gucio
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 28 października 2022

PRZYPADKOWE ODKRYCIA MEDYCZNE

FASCYNUJĄCA OPOWIEŚĆ O ODKRYCIACH MEDYCZNYCH, KTÓRE CAŁKIEM NIECHCĄCY ZMIENIŁY ŚWIAT

ROBERT W. WINTERS

„Na polu obserwacji przypadek sprzyja tylko przygotowanemu umysłowi.” Louis Pasteur

Uwielbiam zagłębiać się w różnorodne ciekawostki z literatury faktu, zwłaszcza jeśli poruszają się w formie popularyzującej naukę. Zatem nic dziwnego, że książka przyciągnęła uwagę i przez kilka dni chętnie wczytywałam się w nią. Odpowiadało mi szczegółowe rozbudowanie dwudziestu pięciu historii o przypadkowych odkryciach medycznych, które w znaczącym stopniu zmieniły świat. Robert W. Winters w wyjątkowo przystępnym stylu narracji prowadził po przełomowych momentach w przeszłości w sztuce leczenia i poprawianiu zdrowotnej jakości życia pacjentów. Rozdziały mogłam poznawać w dowolnej kolejności, w zależności od bliskości zainteresowań, albo jeden po drugim, jako zgrabnie połączone bloki tematyczne. Poruszałam się po szczęśliwych trafach składających się na kamienie milowe w osiągnięciach medycznych w różnych dziedzinach, przykładowo anestezja, chirurgia, implanty, leki na krew, na infekcję i na pracę serca, witaminy, insulina, viagra i promieniowanie X. 

Autor prosto, przejrzyście i zrozumiale omawiał każde z zagadnień. Każdy przypadek odkrycia rozpatrywał z poziomu, jak do niego doszło, jakie osoby były zaangażowane, jak osobowość i podejście do znaczących dokonań wpłynęło na stopień sławy, spór o uznanie, pierwszeństwo i gotowość do zaakceptowania milowych zmian. Sporo ciekawych cytatów, zwięzłych informacji o dociekaniach, badaniach i eksperymentach, faktów z życia naukowców, wyjaśnień trudniejszych aspektów. Nawet jako osoba niezwiązana na co dzień z medycyną komfortowo czułam się. Przez wszystko przebijał się klimat szczęśliwych trafów jako warunków koniecznych do wybuchu naukowej rewolucji, albo przypadków będących elementarnymi składnikami zmiany losów historii medycyny na świecie, lub imponujących ciągów przyjaznych zbiegów okoliczności. Winters wielokrotnie podkreślał, że to jednak nie były wystarczające czynniki. Potrzebna była również zdolność zauważenia, skojarzenia, powiązania, dostrzeżenia potencjalnych konsekwencji i korzyści, w tym ekonomicznych. Atrakcyjnie ukazywał reakcję środowiska naukowego i społeczeństwa na odkrycia, zwrot w procesach głęboko zakorzenionych sposobów myślenia i praktykowania, wyjście poza utarte schematy dociekań i postępowania. Potrzebne było zdanie się na uśmiech losu, dysponowanie mocą zauważenia nieprzewidzianego i anormalnego zdarzenia, a przy tym mądre podważanie szacunku do autorytetów. Cytując Daniela Boorstina, „największą przeszkodą na drodze do wiedzy jest złudzenie jej posiadania.” Każdy rozdział otwierał cytat a kończyła bibliografia. Dla ułatwienia wyszukiwania haseł na końcu książki zamieszczono indeks.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, literatura popularnonaukowa, medycyna, 408 stron, premiera 15.06.2022 (2016)
tłumaczenie Zuzanna Lamża
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 29 września 2022

IDEALNE MORDERSTWO

CHARLIE DONLEA

„Każde ciało opowiada jakąś historię.”

Thriller przypisany do kategorii psychologicznych, jednak oprawa psychologiczna nie należała do złożonych, chociaż została poprawnie skonstruowana. Liczyłam na większe zagłębianie się w przeżycia bohaterów, wręcz nastawiłam się na nie, otrzymałam dobrze poprowadzoną, lecz powierzchowną charakterystykę psychiki postaci. Nie ulega wątpliwości, że w warstwie fabularnej wiele się działo, zdarzenie goniło zdarzenie, tajemnice zagęszczały się, zatem można było mocniej docisnąć osobowości uczestników intrygi. 

Natomiast podobała mi się otoczka związana z idealnym morderstwem, sekrety krążące wokół niewyjaśnionej sprawy morderstwa z dwa tysiące pierwszego roku znanego pisarza Camerona Younga. Miało ono miejsce w górach Catskill w pobliżu miasta Shandaken. Ale i w tym aspekcie mam lekkie zastrzeżenie. Kilka tropów okazało się dość łatwymi do wyśledzenia a kilka scen zbyt mocno sugerowało kierunek podążania za prawdą. Trochę uwierało, że pewne osoby zbyt łatwo dały się nakręcić, dociekania gładko postępowały, ale środowisko dziennikarskie i policyjne rządziło się swoimi zasadami. Dałam się zaskoczyć jednym z elementów finalnej odsłony, szalenie przyjemne wrażenie, zwłaszcza dla czytelniczki, która już tak wiele thrillerów ma za sobą. 

Polubiłam klimat powieści, Charlie Donlea znakomicie podgrzewał wyobraźnię, umiejętnie wprowadzał w strefę czegoś mrocznego i niebezpiecznego. Rodzinne kłamstwa, głęboko zakopane przed oczami świata, a nawet świadomością właścicieli, groźnie i piekielnie wybrzmiewały, a ich odkrycie i powiązanie nie należały do łatwych. Obyczajowe akcenty nie zrobiły wielkiego wrażenia, ale atrakcyjnie wpasowały się w scenariusz zdarzeń, tym bardziej, że im dalej wchodziłam w historię, tym bardziej zajmująco zagęszczały się. Tytuł warto uwzględnić w planach czytelniczych, miał w sobie coś, co pomimo lekkiego niedosytu, sprawiało, że chętnie spędzało się z nim czas. I przygotujcie się na mega dawkę rumu. Idę szperać w TaniejKsiążce.pl, aby sprawdzić, czy dostanę inne tytuły autora, chętnie się z nimi zapoznam.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 476 stron, premiera 13.07.2022, tłumaczenie Klaudia Wyrwińska
Książkę „Idealne morderstwo” zgarnęłam z półki „kryminały i sensacja” w księgarni TaniaKsiążka.pl

niedziela, 25 października 2020

NIE WIESZ WSZYSTKIEGO

MARCEL MOSS

"Jeżeli ktoś wyklucza cię z powodu twojej inności, to robi to tylko dlatego, że uważa cię za zagrożenie."

Powieść wypełniona ciekawymi wątkami oscylującymi wokół losów licznych bohaterów. Postaci przedstawiają swoją wersję zdarzeń, zakotwiczają we własnej perspektywie świata, stopniowo odkrywają mroczne tajemnice z ich życia. Książka naszpikowana sekretami z przeszłości i teraźniejszości, zajmująco przeskakuje się od jednego do drugiego, chce się jak najszybciej je poznać, poddać interpretacji. Trochę przypomina to zbieranie grzybów, czyli informacji, podczas deszczowej jesiennej aury, czyli ciemnych ponurych stron losów, a potem tworzenie frapujących potraw, czyli strawy dla duszy spragnionej intrygujących tematów. Epicentrum scenariusza zdarzeń, od którego rozbiegają się ścieżki bohaterów, to samobójstwo pary nastolatków. Bo właśnie młodzież, a w zasadzie jej rozległe społeczne problemy, stają się łącznikiem historii, dają uderzający przesłaniem obraz i zmuszają do poważnych refleksji.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że współczesne nastolatki mają gorzej od poprzedników. Niezrozumienie przez dorosłych, wygórowane oczekiwania wobec dzieci, idealizowanie roli rodziców, roszczeniowa postawa, brak wzajemnego szacunku, niezdrowa rywalizacja rówieśników, brutalne akty przemocy psychicznej i fizycznej, defektowa gospodarka emocjami, to aspekty, z którymi zmierzyć się musi każde młode pokolenie. Okres dorastania, określania tożsamości, budowania poczucia własnej wartości, definiowania mocnych i słabych stron, należy do trudnych etapów osiągania dojrzałości, wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami i pułapkami, łatwo w nie wpaść. Tym bardziej, gdy narastająca presja ze strony otoczenia jest na tyle silna i bezwzględna, że młodzi ludzie uznają, że jedynym sposobem na poradzenie sobie z nią jest samobójstwo. Teraz mamy ideał życia kreowany przez social media, rozmycie się prawdziwej codzienności z teatrem iluzji, błyskawiczne rozsiewanie się plotek dzięki nowym kanałom komunikacyjnym. Natomiast kiedyś był choćby czynnik nierównych praw płci, wojenne zawieruchy, komunistyczne realia, czyli walka o równouprawnienie, przetrwanie, wolność i godność.

Marta, Julia, Sara, Zuza, Otylia, Wiktoria, Zuza, Kuba, Alan, Aleksander, Kuba, to postawy i relacje, które dają wgląd czytelnikowi w to, co tak naprawdę wydarzyło się pewnej nocy na dachu budynku, dlaczego dziewczyna i chłopak zdecydowali się odejść z tego świata na własnych warunkach, czy można było zapobiec tragedii. Podobała mi się wielogłosowa narracja, ujrzenie trudnych spraw z odmiennych ujęć, zbliżenia na incydenty, przebicie się przez otoczkę pozorów i kłamstw, powierzanie narracji nie tylko uczniom, ale również nauczycielom. Fabuła obejmuje wiele zagadnień, którym warto uważnie przyjrzeć się, poddać wnikliwej analizie, zrobić odniesienia do domowych wzorców wychowania, zaangażowania szkół, współpracy obu środowisk, kondycji cywilizacji naznaczonej pospiechem i pobieżnością, nie tylko w polskim rzucie. W tej przygodzie czytelniczej najlepiej odnajdą się młode umysły, poszukujące odpowiedzi na życiowe pytania, pragnące znaleźć właściwe miejsce w przestrzeni społecznej, ale książka to także materiał do zamysłu dla starszych odbiorców. Postawy zachowań dorosłych zbliżone do prawdy, jednak nie wszystkie uzasadnienia wydawały się w pełni przekonujące, brakowało głębszej esencji, aby uznać je za kompletne, zbyt jednostronne podejście do Zuzy Haman i Julii Wolskiej. Jednakże kreacje portretów reprezentantów młodzieży odmalowano pierwszorzędnie.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 384 strony, premiera 12.08.2020
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

środa, 20 czerwca 2018

ŻONA MORDERCY Rachel Caine

[PRZEDPREMIEROWO]

STILLHOUSE LAKE tom 1

"Uciekaliśmy, uciekaliśmy i jeszcze raz uciekaliśmy. Narzuciłam dzieciom nienaturalne, wyniszczające życie, które odcięło ich od rodziny, przyjaciół, a nawet od siebie samych."

No i stało się. Wreszcie dorwałam w ręce thriller psychologiczny, dla którego bez chwili wahania zdecydowałam się zarwać noc. Powieść zapewniła mi wszystko to, czego oczekuję po tym gatunku literackim. Rewelacyjnie zapleciona intryga, kilka silnie zawiązanych węzłów fabuły do rozsupłania, atrakcyjne incydenty, wyraziście skonstruowane postaci. A przy tym klimat pozornie spokojnego małego miasteczka z Południa Stanów, gdzie wszyscy znakomicie się znają i wszystko o sobie wiedzą. Wkraczając do niego jako nowi mieszkańcy liczymy się z wypełnioną ciekawością obserwacją, wnikliwym badaniem przeszłości i wyrobionym trwałym zdaniem, ale często też z pozorną obojętnością, fałszywą serdecznością, jawną nieżyczliwością i nieprzychylnością. Przyczajenie się w zaciszu domu, dopełnianie warunków trzymania ostrożności, niewychylanie się ze spontaniczną inicjatywą, i tak na niewiele się zdaje, lokalna społeczność filtruje spostrzeżenia i układa z nich własne puzzle.

Wyciągamy z koszyka zaskakujących opcji kolejne zatrważające tajemnice, dostrzegamy sprytnie odmalowane kłamstwa, dajemy złapać się w pułapkę niedomówień i niedopowiedzeń. Wszystko odbywa się w dynamicznych rytmach, przy przyjemnej narracji zwracającej uwagę na istotne szczegóły, sugestywne opisy i przekonujące emocje. Można mieć lekkie zastrzeżenia do pracy miejscowych detektywów i metod przesłuchania, ale i w tym widzę chęć zobrazowania małomiasteczkowej mentalności, śledztwa przerastającego możliwości nieoswojonych ze zbrodnią policjantów. Autorka doskonale wie, jak podkręcić tempo, budować napięcie, dokonać zwrotów akcji, podnieść czytelnikowi adrenalinę, odwołać się do mrocznej natury ludzkiej i głęboko zakorzenionych matczynych instynktów.

Zbieg okoliczności sprawia, że Gina Royal odkrywa morderczą działalność męża, zaś sama dopiero po dłuższym czasie zostaje oczyszczona z zarzutu współudziału. Nękana brutalnie przez ekstremalną stronę opinii społecznej, spotykając się z toksyczną nienawiścią, zmuszona jest zerwać kontakty ze znajomymi, wielokrotnie uciekać wraz dwójką dzieci, zmieniać tożsamość i miejsce zamieszkania. Ostatecznie kobieta osiedla się w Norton, przy malowniczym Stillhouse Lake, próbując zapewnić czternastoletniej córce i dziesięcioletniemu synowi stabilizację, bezpieczeństwo i beztroskie dzieciństwo. Wywodzące się z lekkiej paranoi zachowania i reguły wydają się mieć jednak uzasadnienie, bo przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, przytłacza koniecznością ciągłego oglądania się za siebie, analizowania postaw każdej napotkanej osoby. Wydarzenia związane z pobliskim jeziorem kolejny raz diametralnie zmieniają świat matki i dzieci.

Książka fantastycznie wpasowała się w mój gust, wyjątkowo mocno uruchomiła wyobraźnię, wciągnęła w grę snucia domysłów i przypuszczeń na wysokim poziomie. I jeszcze pozostawiła z niecierpliwością wyczekiwania na kolejny tom, chciałabym już teraz sprawdzić, czy spostrzeżenia odnośnie przeszłości głównej bohaterki są słuszne, potwierdzić domniemane zarzuty czy zrozumieć te sfery osobowości kluczowej postaci, które jeszcze nie zostały odkryte przed czytelnikiem. W superlatywach wyrażam się o powieści, ale czyż nie o to właśnie chodzi w przygodach czytelniczych, aby dostarczyły świetnego relaksu, zaangażowały zmysły i pozostawiały materiał do refleksji? Doczekałam się thrillera psychologicznego na szóstkę, zatem serdecznie go polecam i czekam na Wasze wrażenia czytelnicze.

6/6 - rozkosz czytania
thriller psychologiczny, 400 stron, premiera 20.06.2018, tłumaczenie Kinga Markiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.