ALEK ROGOZIŃSKI
„Są takie sekrety, które dopiero po czyjejś śmierci zaczynają być najbardziej niebezpieczne.”
Dawno nie sięgałam po komedię kryminalną, a poczułam chęć wejścia w te klimaty czytelnicze, zatem wybór padł na opowieść „Komnata sekretów”, w końcu wszelkie spiski, teorie, tajemnice i sekrety idealnie nadają się, aby wymieszać je w intrygującym a jednocześnie humorystycznym scenariuszu zdarzeń. Czytałam „Śmierć w blasku fleszy” tego autora i wyniosłam sympatyczne wrażenia po spotkaniu z książką. Wiem, że to mało z jakże bogatego dorobku pisarza, tym bardziej, że bardzo lubianego przez odbiorców, ale za to często zaglądam na facebookowy profil Alka Rogozińskiego, aby złapać uśmiech na początek dnia. Nie zawsze zgadzam się z przemycanymi przez autora opiniami o rzeczywistości i postaciach w niej uczestniczących, ale jestem pod wrażeniem niekończących się pomysłów na przedstawiane realiów codzienności, w przyjemnym krzywym zwierciadle i ciepłej autoironii.
I właśnie, lekkie nabijanie się z osób obecnych w nagłówkach mediów, bezpośrednie ich przywoływanie, lub za pośrednictwem wykreowanych bohaterów, okazało się głównym nurtem humoru, oczywiście, wspartym kontekstem sytuacyjnym. Liczne i barwne postaci. Halina, urocza starsza pani, najbardziej rozbawiała wypowiedziami i podejściem do świata, w tym męża i zasadności funkcjonowania szajki hejterskiej. Imponowała niespożytą energią i entuzjazmem. Pozostałe umiarkowanie przekonywały. Jeśli chodzi o intrygę, w skrócie opisując, pogoń za bursztynowym skarbem, przez kilku wtajemniczonych i zainteresowanych, nie wciągnęła tak, jak na to liczyłam. Scenariusz wypakowany naprzemiennie zmieniającymi się scenami, różnorodnymi osobowościami, pragnieniami i ambicjami bohaterów, co dobrze rokowało na pozytywny odbiór powieści, jednak w pewnym momencie, zamiast zaangażowania w akcję, poczułam lekkie znużenie, tym bardziej, że zakończenie przewidywalne. Tym niemniej, „Komnatę sekretów” szybko poznawałam, nie sposób nie podkreślić przyjaznego i lekkiego stylu narracji, dowcipnych zabaw językowych i skojarzeniowych, chciałoby się ich więcej. Wszystko zaczęło się od pojawienia się na uroczystości pogrzebowej babci Pauliny, nieznanego rodzinie zmarłej, historyka sztuki i archeologa. Mężczyzna zdawał się coś sygnalizować, może o dziele, które krzyczało historią, a może o historii rodzinnej, która nigdy nie powinna była wyjść na jaw. Jak to się stało, że śledztwo dziennikarskie weszło w etap gry, które mogło kosztować znacznie więcej niż planowała pracownica portalu? Czy pytania mogły być groźniejsze od odpowiedzi?
3.5/6 – w wolnym czasie
komedia kryminalna, 318 stron, premiera 11.03.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alek Rogoziński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alek Rogoziński. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 września 2026
sobota, 6 kwietnia 2019
ŚMIERĆ W BLASKU FLESZY Alek Rogoziński
"Zastanawiam się tylko, od czego by tu zacząć. Może od zapewnienia, że
choć zaplanowałam to morderstwo, to bynajmniej go nie..." Od dawna już miałam w planach zapoznanie się z którąś z książek Alka Rogozińskiego, jednak zawsze coś mnie od takiego spotkania odrywało, a okazuje się, że nie warto było zwlekać, gdyż autor zapewnia fantastyczną rozrywkę kryminalną w lekkiej odsłonie. Mega dawka humoru, niewymuszonego, naturalnego, bezpretensjonalnego. Często ciężko jest mi utrzymać się na fali żartobliwości twórców powieści detektywistycznych, zaś tutaj natychmiast dałam się ponieść rytmowi swobodnego nabijania się z ludzkich ułomności i charakterów, przekroju cech właściwych tak naprawdę każdemu z nas.
Z wyczuciem i taktem, bez drwin i ironii, ale z cierpką nutą ośmieszenia zjawisk społecznych i wybranych indywidualności. Wyraziste i ujmujące krzywe zwierciadło obecnych trendów zachowań celebrytów, bynajmniej nie tylko ze świata mody i mediów, jak sugeruje tytuł, ale również studenckiego, marketingowego, biznesowego i organizacji ekologicznych, te ostatnie zostały mocno oszczędzone, choć czasami przydałoby się i nimi potrząsnąć. Zgrabnie wpleciono w fabułę mniej lub bardziej prawdopodobne ploteczki i pogłoski z pierwszych stron poczytnych obyczajowych gazet i serwisów nowinkarskich, a może nie tylko ich, w końcu miałkość wkradła się już chyba wszędzie. Podobne w brzmieniu do faktycznie ukazujących się, którymi w wątpliwy sposób raczą nas społeczne kanały komunikacji, a przyjmowane są z żarliwą ciekawością.
Uśmiecham się, gdyż wszyscy się z nich naśmiewamy, że zbędne, żenujące, kompromitujące, a nawet uwłaczające, jednak spora część z nas jest z nimi w temacie, choćby w ogólnym zarysie. Ale czyż nie tak działa współczesna promocja, nastawiona na szybkie publicity, w którym jakość odgrywa wtórną rolę, ustępując pierwszeństwa wszechobecnemu rozgłosowi, wyskakiwaniu z lodówek, choć tak naprawdę nie ma się niczego wartościowego do zaprezentowania odbiorcy komunikatów? Brawa dla autora za wywołanie kilkunastu kuriozów i person, a jeśli nawet nie imiennie, to tak zostały przedstawione, że i tak wiadomo o co i o kogo chodzi.
Do pełnej satysfakcji czytelniczej zabrakło mi solidniejszych nut kryminalnych, przyzwyczajona jestem do mocniejszych uderzeń i mroczniejszych klimatów, ale sympatycznie było wyjść poza sferę komfortu i zajrzeć do powieści bazującej głównie na świetnym humorze. Zachwycam się wyjątkowo zwiewną narracją, chciałoby się więcej książek pisanych z taką przejrzystością i jednocześnie zwinnie zaplecioną intrygą, w której wiele się dzieje i w dynamicznych rytmach. Na plus zaliczam również to, że choć nie dałam się zwieść podrzucanym tropom na zagmatwanie zagadki detektywistycznej, jednak do końca towarzyszyła mi niepewność przypuszczeń.
Przed Mariuszem i Dominiką, szefami event agency, spore wyzwanie organizacyjne, zajmują się oprawą ważnego wydarzenia w polskim świecie mody, spektakularnym pokazem dwójki znanych projektantów. Oczywiście miało ono przyćmić wszystkie inne, ale jego efektowność niekoniecznie pokryła się z zamierzeniami. Morderstwo kluczowej modelki staje się newsem dnia, zaś grono podejrzanych rozrasta się w błyskawicznym tempie. I jak to zwykle bywa, równolegle toczą się dwa śledztwa, policyjne i prywatne. Które z nich dojdzie do właściwych wniosków i prawidłowo wytypuje tożsamość zabójcy? A może to jedna z doskonałych zbrodni, tym razem popełniona nie w odosobnieniu, ale na oczach setek osób?
4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 300 stron, premiera 13.03.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
