Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maja Lunde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maja Lunde. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 lipca 2025

CZAS ZATRZYMANY

MAJA LUNDE

„Roślina stoi i kiełkując, rosnąc, gubiąc liście, pokazuje nam, że czas mija. Ale wzrost nie ma nic wspólnego z czasem. To my przypisujemy roślinie czas.”

Ciekawy pomysł na fabułę, zaskakuje wydźwiękiem i sposobem docierania do czytelnika. Brakuje pogłębionych interpretacji przeżyć, czasem załamuje się logika przyczyn i skutków, niekiedy dziwią irracjonalne zachowania, ale powieść i tak oddziałuje na wyobraźnię, pobudza emocje, daje do myślenia, skłania do refleksji na temat miejsca i roli człowieka na Ziemi. 

Kiedy wstrzymany zostaje czas narodzin i śmierci gatunku ludzkiego, a przyroda pozostaje niezmieniona w rytmie własnego cyklu, ludzie nagle zwracają się do natury, gdyż pragną przywrócić dawny porządek. Czyżby planeta miała dość ingerencji człowieka w środowisko naturalne, eksploatowania jej zasobów naturalnych? Nie zabija go, ale też nie pozwala na zwiększenie populacji, jakby dawała ostrzeżenie, zmusiła do zatrzymania się, zastanowienia nad ekologiczną aktywnością, wzięciem pod uwagę, że to, co daje życie należy traktować z atencją i szacunkiem. Warunkiem przetrwania staje się działalność na rzecz ochrony środowiska.

Maja Lunde daje wgląd w życie kilku barwnie dobranych postaci, zwykłych ludzi, którzy walczą o zdrowie, marzą o rodzinie, oddaleniu samotności, realizacji marzeń, wejściu w pasje, realizacji zawodowej, nadania życiu własnego sensu. Niedostrzegana na co dzień natura, nagle, kiedy zburzony został porządek rzeczy, staje się towarzyszem w osobliwej niedoli, przyjacielem w przetrwaniu, sprzymierzeńcem w szukaniu nowego sensu. Powieść prowadzona w delikatnym, dyskretnym i przejmującym klimacie, przemawia doświadczeniami bohaterów. Jak wiele z Jenny, Otto, Jakoba, Lisy, Ellen, Anne i Philipa mamy w sobie, czyż nie jesteśmy do nich podobni?

Książka o życiu, śmierci, cyklu. Natura tworząc żywe organizmy dokładnie wie, co robi, dając im siłę, wolność i energię, aby po jakimś czasie, zwolnić z trwania i egzystencji, zrobić miejsce dla innych jaźni. Nie chcielibyśmy być wiecznie dziećmi, nie móc doświadczać życia jako dorośli, trwać zawieszonym w połowie drogi między światem żywych i umarłych. Początek wyraża się spektakularnością, ale to koniec definiuje nas samych, staje się dopełnieniem zbioru myśli i emocji. A we wszystkim obecność ludzi, współtowarzyszenie w codzienności, tworzenie bliskich relacji, a jednak jakby na przekór wszystkiemu, doświadczanie różnorodnych odcieni samotności.

Pcha nas potrzeba zrozumienia, akceptacji i tolerancji. Szukamy aktywności umożliwiających spełnienie. Fotografując ulotne chwile, pisząc pamiętnik, doceniając atuty narodzin i przetrwania w przyrodzie, biorąc ją dla siebie, dając coś od siebie. Ogrodnictwo, podróże, leczenie, ostatnie posługi, i wybór między spokojnym rytmem wypełniania dnia a potrzebą ekstremalnych odczuć. Narzucona przez planetę chwila na złapanie tu i teraz, wbrew pozorom z czasem przestaje cieszyć, rozwijać, wzmacniać, a staje się ciężarem spychającym ku przepaści strachu, nudy, pragnienia zakończenia. Zastój obcy jest naturze, a zatem nie służy człowiekowi, czyni go bezbronnym wobec otaczającego go świata i siebie samego. Inne powieści Mai Lunde przybliżone na Bookendorfinie to: „Historia pszczół”, „Błękit”, „Ostatni”, „Śnieżna siostra”, „Strażniczka słońca”.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, 292 strony, premiera 21.05.2025 (2023)
tłumaczenie Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 15 marca 2021

STRAŻNICZKA SŁOŃCA

[PRZEDPREMIEROWO]

MAJA LUNDE

KWARTET SEZONOWY tom 2

"Podeszłam do strumienia i usiadłam na trawie obok koła wodnego, które się kręciło. Woda pchała je przez cały czas, tak że nigdy się nie zatrzymywało. Taki sam był świat wokół. W nieustannym ruchu."

Po mega zachwytach podczas spotkania ze "Śnieżną siostrą" nie mogłam doczekać się spotkania ze "Strażniczką Słońca". Szalenie ucieszyłam się, kiedy okazało się, że mogę szczerze pokochać kolejną książkę duetu Maja Lunde i Lisa Aisato. Pierwsza z pań stworzyła niebywałą historię, przepięknie opowiedzianą, mocno chwytającą za serce, dostarczającą wiele radości i cennych myśli do refleksji. Plastyczna narracja, barwne opisy, dźwiękowa ścieżka, przekonujące emocje. Druga uraczyła niezwykłą oprawą graficzną dopieszczającą szczegóły obrazów. Ilustracje sugestywnie oddawały szeroką paletę uczuć i osobowości bohaterów. Wyraźne rysy twarzy wzmacniały rozmycie odmalowane tła, razem wybornie oddawały klimat miejsca i nastrój chwili. Uroczo przenikałam do opowieści.

"Strażniczka Słońca" to propozycja na rodzinne przeżywanie, warto wsłuchać się w wartościowy głos, przyjemnie rozpala wyobraźnię, roztacza cudowny czar zrozumienia drugiego człowieka, zwykłych potrzeb natury ku zdrowemu życiu, wyjątkowej odpowiedzialności ludzi za rodzimą planetę. Młody czytelnik całkowicie pochłania historię dziewczynki i chłopca, z wypiekami na twarzy poznaje przygody, tak jak bohaterowie, zastanawia się, dokąd zmierzają, dlaczego właśnie tak, z czym się kojarzą, czemu w taki sposób. Cudownie podchwytuje się cenne przesłania w tak szczególnej scenerii książkowej. Publikacja nie tylko dla młodych pasjonatów opowieści z baśniowymi brzmieniami, także dorosły pozostanie pod jej czarem, i to na długi czas.

Bezbrzeżny smutek ogarnia ludzi z powodu straty Słońca. Wieczny zmierzch bezlitośnie panuje nad światem, ciemność i mrok przejmują tereny w posiadanie, szarość i deszcz nieustannie zadręczają. Niewielu pamięta kolory Ziemi, ale wszyscy tęsknią za porami roku, zwłaszcza wiosennym przebudzeniem, ciepłymi promieniami, zapachem kwiatów, szelestem liści drzew, ptasim śpiewem. W przygnębiającej atmosferze trudno przebić się prawdziwemu szczęściu. Pewnego dnia sierota o imieniu Lilia łamie zasady ustanowione przez dziadka i myszkuje tam, gdzie nie powinna. Odkrywa zdumiewającą tajemnicę i uruchamia lawinę fascynujących zdarzeń. Przed nią bardzo trudna misja, domagająca się odwagi i determinacji, wymagająca czystości serca i poczucia sprawiedliwości, ale dostarczająca również mnóstwo ukojenia i satysfakcji.

6/6 - rozkosz czytania
literatura dziecięca, wiek 6+, 200 stron, premiera 24.03.2021 (2018), tłumaczenie Milena Skoczko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 30 stycznia 2021

OSTATNI

MAJA LUNDE

KWARTET KLIMATYCZNY tom 3

"Przyroda to świętość."

Szalenie urzekająca narracja, przez powieści Mai Lunde przenikamy w poczuciu wrażliwości, elegancji i malowniczości. Obrazy przyszłości gatunku ludzkiego, osadzone w znanych realiach, wypełnione obawami o destrukcyjny wpływ człowieka na przyrodę. Jak wiele wyginęło gatunków roślin i zwierząt odkąd zaczęliśmy gwałtowny postęp technologiczny? Zachowujemy się jakbyśmy świadomie nie dostrzegali negatywnego wpływu przemysłu na kondycję powierzchni planety, ignorowali klimatyczny bunt Ziemi wobec grabieżczej i trującej polityki ludzi. Jako jednostki jesteśmy z tematyką obeznani, lecz jako cywilizacja brniemy w ślepy zaułek ekstremalnego wykorzystania życiodajnego otoczenia. Na naszych oczach świat zmienia się na gorsze, kurczą się dzikie tereny przez sztucznie intensyfikowane rolnictwo, niepohamowaną wycinkę lasów, czy tworzenie betonowych miejskich ośrodków. Jak długo jeszcze będziemy cieszyć się kwiecistą zielenią z bogactwem owadów ("Historia pszczół"), nieprzeżartą suszą ziemią z czystymi akwenami ("Błękit"), wypełnianiem misji ratunku prawdziwie dzikich zwierząt ("Ostatni")?

"Ostatni" to refleksyjna powieść, oddziałująca na wyobraźnię, chwytająca za serce w podwójnym wymiarze, tym, co czeka planetę i tym, co czeka gatunek ludzki. Fragmenty losów tych, którym zależy na czymś więcej niż egoistycznym przeżywaniu, którzy dla wyższych celów są w stanie wyrzec się wielu rzeczy, sprawić, że niemożliwe staje się możliwym, nawet kosztem osobistego szczęścia. Dwa tysiące sześćdziesiąty czwarty rok, Norwegia, park ochrony ginących gatunków, trzy kobiety walczą o przetrwanie po Zapaści, siedmioletniej wojnie, ekologicznej katastrofie, kryzysie żywności, wymarciu wspólnot ludzkich. Przyszłość przeplatamy z przeszłością, rokiem tysiąc osiemset osiemdziesiątym, echami zadziwiającego mongolskiego odkrycia, które dotarły do Rosji i zainicjowały poszukiwawczy odzew, a także z bliskimi nam czasami, tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim rokiem, planem reintrodukcji na mongolskie tereny zwierzęcia znanego z jaskiniowych malowideł. Konie Przewalskiego są spoiwem trzech perspektyw opowieści. Jakby autorka odwołała się do konia jako symbolu nadrzędnych wartości - czasu, wolności i zwycięstwa. Rozsądne ostrzeżenia, sugestywne upomnienia, dobre myśli, krople wiary, że jednak przyjdzie opamiętanie na masową skalę i zadbamy o ratunek dla Ziemi i wszystkich jej mieszkańców.

Poruszająca opowieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłania i wyraźne ostrzeżenia. Lunde trzyma się wcześniej nakreślonych czytelnikowi trendów. Nasilające się w niekorzystnym kierunku zmiany klimatyczne, trudna do opanowania degradacja środowiska naturalnego, trwała transformacja społeczeństw, rozpad państw, masowa migracja ludności, zamknięcie Północy, powszechność chorób i śmierci. I znów, powieść nie moralizuje, nie narzuca opinii, nie formułuje bezpośrednich przekazów, to odbiorca ma w głowie, sercu i czynach odszukać odpowiedzi, podchwycić odzew, nabrać większej świadomości ekologicznej, przestroić codzienne nawyki, uczynić wszystko, aby nie dopuścić do apokalipsy. Przez ciemne chmury przebijają się, niczym promienie słoneczne, duch nadziei i przeświadczenie dobrej woli wdrożenia globalnych strategii ochrony środowiska. Pozostając w kręgu twórczości Mai Lunde proponuję jeszcze wyjątkowo atrakcyjny tytuł do uwzględnienia w planach czytelniczych, co prawda skierowany do dzieci, jednak intensywnie przemawiający do każdego odbiorcy, bez względu na wiek, zerknijcie na "Śnieżną siostrę".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 620 stron, premiera 13.01.2021 (2019), tłumaczenie Mateusz Topa
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

czwartek, 26 listopada 2020

ŚNIEŻNA SIOSTRA

MAJA LUNDE

KWARTET SEZONOWY tom 1

"Świat jest pełen niewytłumaczalnych i fantastycznych rzeczy, których nie rozumiemy, i właśnie to sprawia, że warto żyć. Właśnie to czyni życie tak ekscytującym!"

Opowieści świąteczne cudownie wprowadzają w wyjątkowość dni Bożego Narodzenia, przyjemnie jest oddać się im już na początku grudnia, kiedy świat wydaje się, jeszcze intensywniej niż w zwykłe dni, pachnieć i brzmieć miłością, przyjaźnią, troską, serdecznością, pamięcią o bliskich. Spotkania z książkami sprawiają wielką radość, a w tym szczególnym miesiącu, chwytając przepiękną opowieść i poznając razem z dzieckiem, roztaczamy wokół urok niezwykłej magii. Tworzymy wspomnienia naszych pociech i wnuków, ale też przywołujemy własne, z dzieciństwa wypełnionego zasłuchaniem, uśmiechem, ciekawością odkrywania mocy wyobraźni i niecierpliwego wyczekiwania na odwiedziny Mikołaja. Czas wspólnej przygody z bohaterami powieści, podarowanie uwagi i wiedzy młodym miłośnikom książek, to z pewnością piękny prezent, zwłaszcza kiedy doceniamy każdą chwilę rodzinnej aury.

Pozytywne doznania zwielokrotniają się, gdy w nasze ręce wpada olśniewająca publikacja, wyjątkowa w odsłonie merytorycznej i graficznej. „Śnieżna siostra” Mai Lunde, zachwycającej słowem, i Lisy Aisato, czarującej obrazem, natychmiast przekona do siebie małego i dużego odbiorcę, dostarczy niezapomnianych przeżyć, przypomni o najważniejszych wartościach w życiu, zachęci do refleksyjnych nut i rozmów na trudne tematy. Bezgranicznie zakochałam się w powieści, to właśnie takiej przygody czytelniczej potrzebowałam, aby rozgrzać serce przed barwami, zapachami, smakami Wigilii, jednego z najbardziej czarujących dni w kalendarzu. Straciłabym, gdybym się na nią nie zdecydowała, fenomenalnie otworzyła cykl książkowych doznań w klimacie świąt. Jako szczęśliwcy mogą uważać się ci, którym Mikołajek i Mikołaj przyniosą tę fantastyczną publikację, a i ci, którzy podchwycą pomysł podarunku, poczują sympatyczne uczucie dobrze spełnionej misji kształtowania dusz młodego pokolenia.

Powieść niesie wiele cennych przesłań, sugestywnie rozpala wyobraźnię, chwyta za serce i wystawia na silne emocje. Pokazuje, że życie nie składa się tylko z radosnych akcentów, ale potrafi też ranić, zaskoczyć stratą bliskiej osoby, wywołać ogromny smutek, z którego trudno się podnieść. Ale to właśnie przyjaźń i nadzieja przybywają na ratunek, cementują rodzinne relacje, sprawiają, że ogromna tęsknota owocuje czymś niezwykłym. Nigdy nie należy poddawać się, pomimo bólu i rozpaczy dostrzegać coś, co podnosi na duchu, pozwala przepracować proces żałoby, przywołać światło ulgi i zrozumienia. Czuła i ciepła narracja sugestywnie przybliża historię, ale też pozostawia młodym czytelnikom sferę do samodzielnego dopowiedzenia i przemyślenia. Ilustracje są czymś więcej niż dopełnieniem fabuły, współtworzą całość. Charakterystyczna kreska, wyjątkowa umiejętność oddawania emocji, przyglądanie się szczegółom sprawia mnóstwo przyjemności. Sprawdźcie, jak dziesięcioletni Julian, przeżywa wraz z rodziną śmierć starszej siostry, głęboko wierzy w magię i uzdrowicielską moc świąt. Czy chłopcu uda się odnowić blask, bliskość, radość i szczęście w rodzinnym domu? Jaki znaczący udział w historii ma niesamowita dziewczynka Hedvig i tajemniczy starzec niosący w sobie sprzeczne odbicia życia?

6/6 – rozkosz czytania
literatura dziecięca (wiek 6+), 192 strony, premiera 16.10.2019 (2018)
tłumaczenie Milena Skoczko, ilustracje Lisa Aisato
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 6 czerwca 2018

BŁĘKIT Maja Lunde

[PRZEDPREMIEROWO]

KWARTET KLIMATYCZNY tom 2

"Żaby wymierają, giną w ciszy, a nikt się tym nie przejmuje. Trzecia część gatunków na Ziemi jest poważnie zagrożona, ale nikt o nich nie myśli."

Spotkanie z wcześniejszą książką autorki "Historia pszczół" należało do malowniczych, satysfakcjonujących i refleksyjnych. Poruszająca opowieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłanie i wyraźne ostrzeżenie. Podobnie jest w "Błękicie", jednak już mniej przekonująco przybliżono fragmenty z życia głównych bohaterów. Co ciekawe, to tło powieści zdobywa znamiona istotności, wymowy i siły oddziaływania na wyobraźnię czytelnika. Może właśnie dlatego w tej odsłonie serii autorka nie przywiązała wagi do pogłębienia portretów postaci, czego bardzo żałuję, bo powieść cieszyłaby na dwóch równoległych płaszczyznach.

Obraz świata współczesnego będący podstawą do snucia wizji przyszłości za ćwierć wieku. Odmieniona na niekorzyść przez człowieka przyroda, zdewastowane środowisko naturalne, mające z założenia być oazą bezpieczeństwa i stabilności, a wykorzystywane do partykularnych biznesowych celów. Garstka obrońców przyrody niebędąca w stanie przeciwstawić się sile nacisków i presji. Woda będąca źródłem istnienia, traktowana bez należnego szacunku, bezmyślnie eksploatowana, staje się mega deficytowym towarem, rzutującym na racjonalizowanie wszelkich produktów niezbędnych do podtrzymania życia.

Podoba mi się, że autorka podaje też szerszy kontekst spojrzenia na nasilające się w niekorzystnym kierunku zmiany klimatyczne i trudną do opanowania degradację środowiska naturalnego, choćby transformację społeczeństw, rozpad państw, minimalizacja znaczenia Unii Europejskiej, masowe migracje ludności, tragiczne warunki w obozach dla uchodźców, powszechność chorób i śmierci. Czyż to wszystko nie brzmi już niezwykle znajomo, niepokojąco i złowieszczo? A w tym wszystkim osadzona historia pojedynczych osób, zmagających się z problemami wywołanymi przez współczesne pokolenia.

Naprzemiennie wkraczamy w świat Signe, dziennikarki i pisarki, która po pięćdziesięciu latach nieobecności wraca do rodzimego miasteczka, aby desperacko ratować norweski lodowiec, oraz młodego mężczyzny Davida, ojca nastoletniej Lou, zmagającego się z rodzinnym dramatem, starającego się przetrwać w świecie racjonowanej wody, gigantycznej suszy, wyniszczających Europę pożarów. Historie oddalone są od siebie o ćwierć wieku, jednak posiadają wspólne i styczne elementy. Obrona życia, podtrzymywana nadzieja, oczekiwanie na cud.

Z jednej strony nie do końca przekonała mnie finalna odsłona powieści, zbyt gładka i pomyślna, liczyłam na więcej napięcia podkreślających wagę tematu, choć z drugiej większe znamiona tragedii mogłyby się okazać nadmiernym epatowaniem emocji. W powieści nie znajdziecie moralizatorstwa, narzucania opinii, bezpośrednich przekazów, to czytelnik ma w swojej głowie, sercu i czynach odszukać odpowiedzi, podchwycić odzew, nabrać większej świadomości, być może zmienić codzienne nawyki, czy ukształtować podejście do spraw ekologii.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 434 strony, premiera 06.06.2018, tłumaczenie Anna Marciniakówna
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 2 maja 2016

HISTORIA PSZCZÓŁ Maja Lunde 117/2016

"Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę."

Pszczoły wyniszczane są przez pajęczaki, wirusy, niestabilną pogodę i... człowieka. Stosowane w rolnictwie pestycydy przyczyniają się do masowego wymierania tych owadów. Ale to właśnie również człowiek potrafi podporządkować swoje życie ich hodowaniu, dbaniu o pasieki i cieszeniu się pozyskiwanym miodem. Z jednej strony bardzo uzależnieni jesteśmy od przyrody i jej mieszkańców, a z drugiej bezowocne wydają się wysiłki natury przeciwstawieniu się dewastowaniu planety w imię nadrzędnych potrzeb ludzkości. To nie delikatna nić powiązania człowieka z pszczołami, ale silna współzależność istnienia gatunków, bowiem historia apis to także nierozerwalna z nią historia homo sapiens.

Autorka w spokojnym tonie, sprzyjającym głębszym przemyśleniom, niezwykle malowniczo i z uczuciem, przybliża czytelnikowi fragmenty z życia trzech głównych postaci, Williama, Georga i Tao. Widzimy jak niezwykle wrażliwe są ludzkie losy, w których początkowo wydawałoby się mało znaczące zdarzenie potrafi silnie wpłynąć na decyzje i zachowania odmieniające życie wielu osób. To wzajemne zazębianie się urywków przeszłości, rok 1852, teraźniejszości, rok 2007, i przyszłości, rok 2098. A wszystko zabarwione nutami złocistego miodu, lekkiego pyłku kwiatów, słodkiego nektaru, naturalnego wosku, drewnianych uli, ramkowych plastrów i wspaniałego brzęczenia, kwintesencji życia i tworzenia. Żmudna, mozolna i instynktowna praca, podporządkowanie jednostki całej społeczności, naturalny cykl istnienia.

Ludzkie pragnienia i marzenia zderzają się z bolesną rzeczywistością, jednak pasja i nadzieja nie pozwalają im umrzeć, to właśnie bez nich stajemy się nikim. Ogromne znaczenie rodziny i wzajemne relacje między jej członkami, kształtowane przez lata doświadczeń życiowych, wyzwań losu i osobistych dążeń. Często trudno o porozumienie, wyrażenie prawdziwych emocji, zaufanie drugiej osobie, nieprzelewanie własnych ambicji na bliskich, ale takie są właśnie zawiłości i barwy codziennego dnia, warto od czasu do czasu poświęcić im spokojną chwilę refleksji, przeprowadzić wewnętrzną rozmowę i wyciągnąć właściwe wnioski. Poruszająca powieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłanie i wyraźne ostrzeżenie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna

Data premiery: 14.04.2016

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. :)