piątek, 20 listopada 2015
CZAS ZAPOMINANIA Danuta Pasieka 102/2015
To moje pierwsze spotkanie z poezją Danuty Pasieki. Jestem zachwycona i oczarowana wierszami. Bardzo podoba mi się oszczędność słowa, a jednocześnie niezwykła prawdziwość i niepowierzchowność przekazu, obok którego nie można przejść obojętnie. Bardzo lubię, kiedy poeta prowokuje mnie do rozmyślań, ale właśnie tak niebezpośrednio, lekko i z wyczuciem. Wrażenie robi komplementarność wierszy, ich wzajemne przenikanie się, delikatne i subtelne przechodzenie z jednego wątku na drugi. Czyta się i przeżywa tę poezję w sposób niezwykle naturalny i emocjonalny. Bardzo chętnie podążam tropem głębokich refleksji autorki i odnoszę się do własnego bagażu życiowych doświadczeń. A takich wnikliwych obserwacji, rozważań i interpretacji zainicjowanych przez poezję Danuty Pasieki jest bardzo wiele. Ogromne wrażenie robią na mnie wiersze "kruchość, "ostrożnie", "na drogach", "wciąż niegotowa", "patrzę w lustro", "kot i mysz", "rośnie we mnie cisza" i moje ulubione "zbyt wolno się spieszył" i "lisek z plasteliny". Mogłabym ich więcej wymieniać, bo niemal każdy do mnie przemawia, z większością się identyfikuję, kilka pokazuje mi inną perspektywę, ale wszystkie wielokrotnie czytałam i z pewnością jeszcze do nich wrócę.
Poetka w bardzo obrazowy i plastyczny sposób porusza temat przemijania i wątki mu towarzyszące. Dążymy do szczęścia, biegniemy za nim, łapiemy je w locie, aby po chwili je utracić, gubimy się w fałszywie ukierunkowanych ambicjach, źle określonych priorytetach czy nietrafionych decyzjach. Ale na tym właśnie polega życie, a my uczymy się go. Ponosimy porażki, przeżywamy tragedie, dopadają nas bezsilność i zwątpienie, i tylko od nas zależy czy poddamy się im bezmyślnie, czy też potraktujemy jako wartościowe doświadczenie i cenne nauki od losu, dążymy do własnego rozwoju i samorealizacji. Postrzegajmy rzeczywistość taką jaką faktycznie jest, a nie jak nam się wydaje. I najważniejsze, nie wolno nam gubić i zaniedbywać marzeń, bo właśnie z ich realizacji rozliczamy się w życiu, to one determinują nasze wspomnienia i samopoczucie. Nie skazujmy się na ciszę, samotność, monolog, nierozwiązane sprawy, które ciągną się za nami i ograniczają naszą wolność. Przypomnijmy sobie, jak ufni, radośni, szczęśliwi i bezpieczni czuliśmy się w dzieciństwie, kiedy otaczali i chronili nas bliscy, teraz starajmy się być podporą dla innych.
Zauważajmy ludzi, bądźmy wyczuleni na ich potrzeby uwagi, przyjaźni i miłości. Tak niewiele potrzeba, abyśmy utracili bliskich, ludzkie życie jest bardzo kruche, a los kapryśny. Zdążajmy przekazać ludziom to co najważniejsze, co do nich czujemy i co z nimi chcemy przeżywać. Im więcej naszej otwartości na siebie i innych, na świat wokół nas, przyrodę, zwierzęta, tym więcej cenniejszych wspomnień, radości z przeżywania życia, a mniej samotności i rozczarowań. Dla każdego z nas los coś wybrał, ale i my musimy powalczyć o swoje. Nikt tego za nas nie zrobi, bo tak naprawdę świat jest obojętny wobec nas, często zwodniczy i podstępny. Ale nie powinniśmy unikać go, nie zauważać, czy chować się przed nim. Przeznaczenie ma to do siebie, że przeplata cierpienie i rozpacz z miłością i szczęściem, bierzmy w tym udział, ale nie zgadzajmy się na połowiczność i zastępczość, nie zostawiajmy niczego na potem, bo to dziś jest naszym światem, nie przeszłość i nie przyszłość. Wykorzystajmy jak najlepiej potrafimy dany nam czas, który już się nie powtórzy. Wówczas śmierć nie będzie wrogiem, lecz oswojonym końcem pewnego etapu, naturalną koleją następstw pokoleń. Ze zrozumieniem i poczuciem satysfakcji oddajmy "wiosła życia" w dobre ręce, a sami żyjmy we wspomnieniach innych.
5/6 - koniecznie przeczytaj
poezja
Data premiery: 30.07.2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. :)
środa, 18 listopada 2015
STREFA SKAŻENIA Richard Preston 101/2015
"W pewnym sensie Ziemia przygotowuje odpowiedź immunologiczną przeciw rodzajowi ludzkiemu. Zaczyna reagować na pasożyta."
Trzeba przyznać, że "Strefa skażenia" to bardzo ciekawy przykład narracyjnej literatury faktu. Książkę czytamy z dużym zainteresowaniem, szybko zostajemy wciągnięci przez fabułę, łatwo odnajdujemy się w medycznym żargonie i wiele dowiadujemy się o ebola. Po lekturze mamy jeszcze większą świadomość ogromnego niebezpieczeństwa grożącego nam ze strony wirusa, jego niszczycielskiej mocy oraz ludzkiego przerażenia i naukowego podziwu, które wywołuje wśród lekarzy i badaczy.
Nie znamy naturalnego nosiciela eboli, nie wiadomo jak wirus przenosi się z jednego gatunku na drugi, jak go powstrzymać i czy w ogóle jest to możliwe. Wystarczy pojedyncza jego cząsteczka dostająca się do krwiobiegu a konsekwencje są śmiertelne. Nie wynaleziono leku, a żadna szczepionka nie jest skuteczna. Nie istnieją przyrządy wskazujące na jego obecność. Dlatego to najokropniejszy i najbardziej przerażający wirus zagrażający gatunkowi ludzkiemu, cichy, szybki i perfekcyjny zabójca. Autor w bardzo atrakcyjnej formie zaznajamia nas z tematem wirusa ebola, jego rodzajami, budową, cechami, sposobem działania i niewyobrażalnie bolesnym przebiegiem choroby u jego ofiar. Ten doskonały pasożyt jest tak mały, że można go dostrzec, dopiero pod mikroskopem elektronowym. Nie można go jednoznacznie uznać ani za materię żywą, ani martwą. Jego kod genetyczny uważa się za najstarszy i najbardziej prymitywny, ale niezwykle efektywny mechanizm kodowania życia.
Książka to właściwie thriller medyczny, w którym akcja prowadzona jest bardzo ciekawie, napięcie trzyma wysoki poziom przez niemal wszystkie strony. Mamy świadomość prawdziwości bohaterów, co wzmacnia odbiór ich historii, zagrożeń związanych z pracą w bezpośredniej bliskości z ebolą, oraz towarzyszących im skrajnym emocjom. Autor przybliża czytelnikowi wszystkie okoliczności pojawiania się eboli na świecie. Wrażenie robi ogromna gwałtowność ataku wirusa na układ odpornościowy, narządy i tkanki jego nosiciela. Czujemy zaciekawienie i przerażenie spustoszeniem czynionym przez ebolę, przemawiają do nas fakty i relacje świadków dramatycznych spotkań z wirusem. Wszystko przedstawione bardzo interesująco, z dbałością o detale i ich wiarygodność. Polecam miłośnikom thrillerów non-fiction, z pewnością zaintryguje i wywoła efekt gęsiej skórki.
4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu
Data premiery: 18.02.2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN. :)
wtorek, 17 listopada 2015
WYSPY PAPRYKARZOWE Aneta Skarżyński 100/2015
"Czyż fantazja nie jest siostrą geniuszu?"
Drugi tom, podobnie jak pierwszy, wypełniony jest zabawnymi i zaskakującymi wydarzeniami z życia Anety, nadpobudliwej psychoruchowo osóbki, teraz w wieku szkoły średniej. A są to niesamowite przygody, bo dziewczyna obdarzona jest niezwykłym temperamentem i fantazją. Nie można wyjść ze zdumienia, że tak wiele niecodziennych perypetii może się przydarzyć jednej osobie, ale jak się ma takiego pecha, to kłopoty niejako same do człowieka przyklejają się. Jak mówi jej matka "są pewne problemy natury wychowawczej, ale wyjdzie z tego, a przynajmniej taką mamy nadzieję". Duża porcja świetnego humoru, a wszystko opowiedziane na tle absurdalnej atmosfery polskiej socjalistycznej rzeczywistości.
Przepadam za książkami, w których odnajduję cząstkę siebie i swojego świata. Ich czytanie to dla mnie podwójna radość i przyjemność, a jeśli tylko podane są w tak świetnej formie, to identyfikuję się z nimi i na długo pozostają we mnie. A ta książka taka właśnie jest. Ciepła, wrażliwa, sugestywna i pełna emocji. Autorka prowadzi czytelnika bardzo plastycznie i interesująco. Mamy wrażenie, jakbyśmy sami byli główną bohaterką, razem z nią przeżywali rozterki i wpadali w zabawne tarapaty. To lekkie pióro i naturalna łatwość, z jaką książka przykuwa uwagę czytelnika, bardzo mi odpowiadają. Namawiam młodych i starszych czytelników do zapoznania się z nią, świetna porcja relaksu, wzruszeń i przemyśleń, z przymrużeniem oka. Z wielką niecierpliwością czekam na "Wyspy Pieprzowe", których premiera przewidziana jest na grudzień.
5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura piękna
Data premiery: 26.03.2015.
Wyspy Naftalinowe - Aneta Skarżyński
Wyspy Pieprzowe - Aneta Skarżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. :)
poniedziałek, 16 listopada 2015
WYSPY NAFTALINOWE Aneta Skarżyński 99/2015
"Powoli dociera do mnie, że im bardziej się staram, tym gorzej mi wszystko wychodzi. A może jestem dziedzicznie obciążona nałogiem pakowania się w tarapaty." Książka przyciągnęła i zaintrygowała mnie tytułem, dlaczego właśnie Wyspy Naftalinowe? Teraz, kiedy znam już odpowiedź, czuję jego siłę i magię. Autorka przeniosła mnie w czasy dzieciństwa, z jednej strony do absurdalnej socjalistycznej rzeczywistości, a z drugiej do beztroskiego, radosnego i szczęśliwego okresu. Wspaniale było cofnąć się w czasie i powspominać lata osiemdziesiąte, przypomnieć sobie moją ukochaną babcię, oddaną i ciepłą osobę, która przekazała mi tyle cennych mądrości życiowych i na trwale zaszczepiła miłość do książek.
Ciekawe, że perypetie głównej bohaterki Anety, odnoszą się również do obecnych przygód mojej dwunastoletniej córki. Osóbki ciekawej świata, wiecznie zadającej pytania, z gonitwą tysiąca myśli na sekundę i z niezwykłą lekkością pakującą się w kłopoty, bo w tej dziedzinie jej pomysłowość w zasadzie nie zna granic. Jednocześnie wykazującą się pewną wrażliwością muzyczną, brakiem smykałki do matematyki, uporem w poszukiwaniu własnej tożsamości. Aneta urządza urodziny na cmentarzu, a moja córka basen w pokoju na świeżo położonej drewnianej podłodze, ale przecież "artystom się wiele wybacza, a dobrym artystom, to nawet więcej niż wszystko".
Książkę przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Napisana ciepłą i sympatyczną narracją, ze świetnym wyczuciem humoru. Wciągnęła mnie i to bardzo. Zachwyciła swoją wnikliwością i naturalnością. Wiele razy szczerze się uśmiechałam, bo przecież tak właśnie było, lub niemal to samo przerabiam z moją latoroślą. Piękna powieść, bardzo barwna, obrazowa i emocjonalna. Z radością śledziłam zabawne losy dziewczynki, jej rodziny i znajomych. Szczerze polecam młodym i starszym czytelnikom, a ja już z niecierpliwością zabieram się za "Wyspy Paprykarzowe".
Data premiery: 18.10.2014.
Wyspy Paprykarzowe - Aneta Skarżyński
Wyspy Pieprzowe - Aneta Skarżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. :)
niedziela, 15 listopada 2015
DZIEDZICTWO Krystyna Januszewska 98/2015
[PRZEDPREMIEROWO]"Jak się to wszystko zmienia, słowa zastępuje się innymi słowami, dni dniami, ludzi innymi ludźmi."
Wspaniała powieść, która przez dwa dni dostarczała mi niesamowitych wrażeń czytelniczych. Napisana z wielką wrażliwością, szacunkiem wobec ludzkich kolei losów, zrozumieniem reguł upływu czasu i zmian pokoleniowych. Niezwykłe uczucie, kiedy czytając książkę, jesteśmy zaangażowani w jej treść, a przy tym czynimy mnóstwo wycieczek do własnych wspomnień i refleksji na temat życia. Książka budzi odłożone gdzieś do zakamarków podświadomości, pytania i odpowiedzi związane z ludzkim istnieniem, kruchością życia, a jednocześnie siłą drzemiącą w nas samych. Przewracając strony książki czytelnik czuje obecność bohaterów, ceni ich walkę o godne życie, dzieli z nimi tragedie i krople szczęścia w odsłonach losu.
Z fascynacją śledzimy wielopokoleniową podróż przez życie rodu Kuśmierczyków. Wszystko w pięknej i poruszającej otoczce. Losy podobne do losów innych rodzin, ale jednocześnie też bardzo indywidualne. W tle polska historia, realia czasów i przynależności do warstwy społecznej, silnie determinujących przeznaczenie. Radość i żal wymieniają się miejscami, tak samo narodziny i śmierć, dostatek i bieda, pomyślność i cierpienie. I to poczucie przypadkowości szczęścia, które pojawia się nagle tajemniczo obudzone, aby za chwilę na dłużej lub krócej usunąć się w cień. Trzeba doceniać te okresy szczęścia, "bo tak samo jak pory roku, zmieniają się pory życia".
Temat przemijania bliski jest ludziom i często towarzyszy nam w intelektualnych podróżach. Chętnie sięgamy do naszych rodzinnych korzeni, chcemy jak najwięcej dowiedzieć się o nich, poznać je z ust świadków wydarzeń. Zwracamy się w kierunku przeszłości, tych którzy odeszli, a bez których nie byłoby nas. Pragniemy zatrzymać, choćby na łamach kartek, członków rodziny, utrwalić imiona, nazwiska, bo bliscy, którzy odeszli, żyją w naszych wspomnieniach, istnieją dopóki ktoś o nich pamięta. To nasze dziedzictwo, swoista obietnica ciągłości życia. Niezwykła powieść, świetny warsztat pisarski, ciekawa narracja, interesująca fabuła i ciepły, wzruszający klimat. Skłania do przemyśleń, ale jednocześnie daje wyciszenie i wewnętrzny spokój, akceptację pokoleniowych następstw oraz nieuchronności kaprysów i szczodrości losu.
5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura piękna
Data premiery: 17.11.2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)
sobota, 14 listopada 2015
GENOM ŚMIERCI Lewis Perdue 97/2015
"Skrajny wysiłek wywołuje skrajne uczucie relaksacji."
Świetny pomysł na fabułę medycznego thrillera, sensacji, ale niestety zmarnowany potencjał. Książka nie przekonała mnie, dawno się tak skrajnie nie wynudziłam. Irytująca bohaterka główna, naciągane akcje, pewien niekorzystny chaos w wydarzeniach, dialogi przeciętne. A zapowiadanego narracyjnego rozmachu nie zauważyłam. Liczyłam na znacznie więcej.
2/6 - nie polecam
sensacja
Świetny pomysł na fabułę medycznego thrillera, sensacji, ale niestety zmarnowany potencjał. Książka nie przekonała mnie, dawno się tak skrajnie nie wynudziłam. Irytująca bohaterka główna, naciągane akcje, pewien niekorzystny chaos w wydarzeniach, dialogi przeciętne. A zapowiadanego narracyjnego rozmachu nie zauważyłam. Liczyłam na znacznie więcej.
2/6 - nie polecam
sensacja
czwartek, 12 listopada 2015
BEZLITOSNE OSTRZE PAMIĘCI Laurie Halse Anderson 96/2015
"Zainfekowało mnie szaleństwo ukryte w środku mojego taty."
Książka skierowana do młodzieży, ale i starszy czytelnik z dużym zainteresowaniem ją przeczyta. Na mnie zrobiła pozytywne wrażenie, zachęciła do bliższego przestudiowania zachowań ludzkich w określonej sytuacji życiowej. W pogłębiony sposób porusza tematykę zespołu stresu pourazowego i jego konsekwencji dla chorego i najbliższych. Jak mocno trzeba walczyć o bliską nam osobę, u której traumatyczne przeżycia wojenne uniemożliwiają normalne funkcjonowanie? A co, kiedy role odwracają się i to dziecko staje się opiekunem rodzica, chroniąc go przed samounicestwieniem? Jak mocno obciąża to psychikę dziecka i rzutuje na jego życie i relacje społeczne?
Narracja jest dużą zaletą tej powieści. Umiejętnie prowadzi czytelnika po wydarzeniach bieżących, dawkuje wspomnienia, wciąga i intryguje. Język bardzo plastyczny, mocno nasycony emocjami, a przy tym lekki i z dużą dawką dobrego humoru. Z wielką wrażliwością śledzimy fabułę, niezwykłą walkę młodej dziewczyny o ojca, a właściwie o jego życie. Nic nie jest łatwe, każdy dzień wymaga ogromnego wysiłku, aby utrzymać się na powierzchni życia. A zagrożenia czyhają od strony samego rodzica, którego emocjonalny świat to same skrajności, wielka huśtawka nastrojów. Nigdy nie wiadomo, w jakim humorze jest teraz, a w jakim będzie za chwilę. Czy radosny ojciec, pełen opiekuńczości, zrozumienia i miłości, czy też domowy tyran, którego trzeba traktować jak małe dziecko, nie potrafiący zapanować nad emocjami, niemyślący racjonalnie. I jak ta nastolatka ma chronić silnego fizycznie mężczyznę, kiedy w atakach szału potrafi on zdemolować mieszkanie?
To nieustanne poczucie wstydu, kiedy nie chce się nikomu przyznawać do sytuacji w domu, bo trzeba by było wyjaśniać zbyt wiele. Krycie się z codziennymi problemami, tak aby nikt nie zauważył choroby ojca. Czy można to wytłumaczyć, by choć częściowo było zrozumiałe dla innych? Chce się pomóc tej dwójce osób, rozwiązać ich problemy, nie finansowe, które są konsekwencją wszystkich rodzinnych zawirowań, ale przede wszystkim te psychiczne, które tak dramatycznie uniemożliwiają sprawne funkcjonowanie w pracy, w szkole, wśród rówieśników. Bardzo przejmujące, wstrząsające, uruchamiające wielkie pokłady empatii.
Książka bardzo sugestywnie pokazuje codzienne zmagania córki o przywrócenie normalności w rodzinie. Tocząc walkę o ojca dziewczyna ponosi wielkie koszty, traci bowiem znaczną część swojego dzieciństwa, przedwcześnie musi zmagać się z problemami, o których jej rówieśnicy nie mają najmniejszego pojęcia. Ta wielka niepewność towarzysząca jej każdego dnia, wiecznego zagrożenia złego nastroju ojca, lękiem przed tym, aby nie zrobił sobie czegoś złego, mocno wyczerpuje i eksploatuje emocjonalnie. Dom, który powinien być oazą spokoju i bezpieczeństwa, zmienia się w pomieszczenie pełne pułapek, gdzie cały czas trzeba wykrywać i niwelować potencjalne zagrożenia.
Dziewczyna jest sama z tymi problemami, bez matki czy dziadków. Jeśli nawet pojawia się pomoc, to jest ona doraźna, chwilowa, czasami nawet lepiej, aby jej nie było, bo narusza kruchą konstrukcję, po której porusza się ta dwójka. Podejmując jakiekolwiek decyzje dziewczyna kieruje się przede wszystkim dobrem ojca. Traktuje ojca jak tykającą bombę, która nie wiadomo kiedy i z jaką siłą wybuchnie, a czasem tylko jedno słowo lub drobny gest potrafi doprowadzić do eksplozji. Jak długo można żyć w takim stresie? I gdzie tu miejsce na normalność?
Także ojciec walczy z demonami przeszłości, bardzo stara się poradzić sobie z chorobą, dołuje się, że mu to nie wychodzi, że traci kolejne prace, degraduje społecznie, panicznie boi się wyjść z domu, nie może funkcjonować, uzależnia od alkoholu i narkotyków. A z drugiej strony, okresy wyciszenia, radości ze znalezienia nowej pracy, choćby dorywczej, szykowania córce posiłków, rozmów z nią i okazywania jej ogromnej miłości. To uczucie dychotomii prowadzi do pragnienia nieustannej ucieczki przed sobą i światem zewnętrznym. Kiedy przekroczona zostaje granica bólu, wytrzymałości psychicznej i człowiekiem zawładną myśli samobójcze?
Książka bardzo ciekawa i interesująca, choć porusza bolesne i istotne problemy, napisana w sposób przyjemny, zabawny i z humorem. Wartościowa pozycja, zachęcam do jej przeczytania.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa
Data premiery: 2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Lucky. :)
środa, 11 listopada 2015
DIABLI NADALI Olga Rudnicka 95/2015
"Jak się w cudzy garnek patrzy, a nie we własny, to efekt potem taki, że źdźbło trawy widzi się w oku sąsiada, podczas gdy snopek słomy z własnego wystaje."
Bardzo sympatyczna książka, czyta się z uśmiechem na ustach, lekko, przyjemnie. Połączenie dobrej komedii i intrygującego kryminału. Mnóstwo zabawnego humoru, niespodziewane zwroty akcji, ciekawa narracja, fascynujące dialogi, wszystko co powoduje, że nie można oderwać się od lektury. Intrygi podane z wielkim wyczuciem, przemyślanie i z pazurem. Wiele ciekawych i nietuzinkowych bohaterów, potrafiących mocno zamieszać w powieści. I ten niepowtarzalny klimat książki, który powoduje, że z niecierpliwością śledzimy splot wydarzeń, ale i jesteśmy w tej książkowej rzeczywistości. Nie ma mowy o nudzie, rewelacyjna mieszanka spisku, morderstwa, śledztwa, zagadek, zawiści, zazdrości, miłości i przyjaźni. Przezabawne perypetie Moniki, dowcipne sytuacje, nutka grozy i więcej niż szczypta niebezpieczeństwa. A za takim Diabłem poszłabym nawet i do piekła. Świetny pomysł na przyjemne spędzenie kilku godzin.
4.5/6 - warto przeczytać
kryminał
Data premiery: 06.10.2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)
wtorek, 10 listopada 2015
ŚWIAT WEDŁUG GARPA John Irving 94/2015
„Świat jest komiczny dla tych, którzy myślą, a tragiczny dla tych, co czują.”
Bardzo pasuje mi twórczość Johna Irvinga, chętnie po nią sięgam. Kiedy zobaczyłam nowe wydanie "Świata według Garpa", lektury z moich młodzieńczych czasów, poczułam, że bardzo pragnę znów do niej zajrzeć. To z pewnością najpopularniejsza książka tego autora, i jak dla mnie najlepsza, choć cenię też "Modlitwę za Owena" i "Regulamin tłoczni win".
"Świat według Garpa" traktuje o życiu, w węższym i szerszym wymiarze, w błyskotliwy sposób, czasem irytujący, dziwaczny, karykaturalny, ale zawsze niezwykle intrygujący i ciekawy. Czasami mamy ogromne zagęszczenie akcji, ale to działa na korzyść książki. Absurd, groteska i ironia przeplatają się z normalnością.
Czytelnik zostaje złapany w huśtawkę sprzecznych uczuć, raz czujemy się przygnębieni, wzruszeni, aby za chwilę swobodnie żartować z bohaterami, śmiać się do łez z sytuacyjnego kontekstu. Bohaterowie fantastycznie wykreowani, totalne indywidualności, niepowtarzalni, niecodzienni, w takim samym stopniu inni od nas, jak i podobni do nas.
Powieść prawdziwa, szczera, jednocześnie bawi i zachęca do intelektualnych wycieczek. Żyjmy tak jak potrafimy najlepiej, bo przecież nie o to chodzi, aby bać się śmierci, która jest pewna, ale aby nie zmarnować własnego życia. Nie ma się co zastanawiać, kto jeszcze nie czytał, powinien to jak najszybciej zrobić. Literatura z górnej półki.

6/6 - rozkosz czytania
literatura piękna
Data premiery: 22.10.2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka:)
poniedziałek, 9 listopada 2015
WŁOSKA PODRÓŻ Hanna Gałgańska 93/2015
"...jesteśmy tu trzy i każda z nas dźwiga w sobie jakieś zranienie."
Uwielbiam Włochy, jej mieszkańców, krajobrazy, język, kuchnię, temperament, gościnność i miłość do życia. Zawsze poszukuję włoskich inspiracji, gdzie tylko przypuszczam, że je znajdę. Dlatego bardzo ucieszyłam się, że będę miała okazję do przeżycia "Włoskiej podróży" piórem Hanny Gałgańskiej. Ostatni raz w Positano byłam ponad dwadzieścia lat temu, ale do dziś świetnie pamiętam romantyczny czar tego przepięknego miasteczka, położonego na stromym zboczu, tuż nad samym morzem. Limoncello, ogrody, sady, winorośle i początek najcudowniejszej linii brzegowej na świecie - Amalfi. Dlatego z ogromną radością podążyłam tropem książki.
Już pierwsze zdanie było drogowskazem, w którym kierunku będę zmierzać w tej czytelniczej podróży, jakich tematów będę dotykać przewracając strony książki. Wciągnęła mnie i to bardzo. Spotkałam się z ciekawymi bohaterkami, spojrzałam na życie z ich perspektywy, poznałam ich rozterki, niepewności, pragnienia i marzenia, a także niezwykłe historie. Autorka opowiada w bardzo naturalny, ujmujący i ciepły sposób. Trzy pokolenia, trzy kobiety, trzy zranienia, ale jedna siła, marzenie, pragnienie szczęścia. Podane z dużym wyczuciem, zrozumieniem i humorem. Taki styl narracji mocno na mnie działa, z łatwością przemawia do czytelniczej duszy.
Z zainteresowaniem śledziłam zwierzenia i rozmowy kobiet podczas ich podróży do Włoch. Odsłaniały one bolesne wydarzenia ze swojego życia. Sympatycznie było obserwować stopniową przemianę każdej z kobiet i powstający między nimi coraz większy szacunek i zrozumienie. Nigdy nie jest za późno, aby czegoś się w życiu nauczyć, zrozumieć czy odnaleźć. Czar miasta działa i na nie, to doskonała odskocznia od zwykłej codzienności, idealna okazja do nabrania dystansu do pewnych spraw. Okazuje się, że świat nie jest tak wielki jak nam się zdaje.
Powieść czyta się bardzo przyjemnie, nie chce się z nią rozstawać, chciałoby się aby ta włoska podróż trwała jak najdłużej. Moja czytelnicza satysfakcja została spełniona, świetnie się zrelaksowałam, wróciłam do własnych wspomnień związanych z prowincją Salerno, przecież ja też kiedyś poszukiwałam swojej ścieżki w życiu, targały mną emocje, niepewności i zwątpienia. Bardzo dobra książka, choć przyznam, że wolałabym, aby nie miała epilogu, chciałabym sama wszystko dopowiedzieć, ale decydujący głos ma oczywiście autorka. A może inni czytelnicy czekają właśnie na takie zakończenie. Zachęcam do tej włoskiej podróży, taki świeży i radosny powiew wiary w życie. A sama szykuję się do kolejnej - "Ukryć się przed sobą".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura piękna
Data premiery: 02.07.2015.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Lucky. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













