Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenny Blackhurst. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenny Blackhurst. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 marca 2024

DO TRZECH RAZY ŚMIERĆ

JENNY BLACKHURST

NIEMOŻLIWE ZBRODNIE tom 1

„Magia to nie tylko zręczne ręce i odwracanie uwagi. To historie, które opowiadamy samym sobie. Życie to jedna wielka opowieść.”

Twórczość Jenny Blackhurst nie zawsze mi podchodzi, czasem coś przekona do siebie, kiedy indziej wkrada się znużenie przygodą czytelniczą, jednak po poznaniu „Do trzech razy śmierć” stwierdzam, że zdecydowanie bardziej wolę thrillery psychologiczne powstałe spod pióra autorki niż poznany właśnie kryminał. Pierwszy tom serii o komisarz Tess Foxx nie robi mocnego wrażenia, do wielu elementów wysuwam zastrzeżenia, ale jednocześnie podkreślam, że jego najmocniejszym atutem jest klimat powiązany z rodzinnymi tajemnicami i postawienie na niejednoznacznych w ocenie bohaterów, chociaż potraktowanych bardzo pobieżnie od strony portretów. Wewnętrzna walka toczona przez komisarz z wydziału zabójstw policji w Sussex nie brzmi wiarygodnie, jednak w pewnym obszarze uatrakcyjnia fabułę. Przenikanie dobra i zła, wzajemne wkraczanie na terytorium, przeciąganie liny przez sprawiedliwość i oszustwo, może ciekawie rozwinąć się w następnych odsłonach serii. 

Oprawie detektywistycznej brakuje realności, trzeba mocno przymrużać oko na uproszczenia i spłaszczenia. Autorce nie udaje się uniknąć naciągnięć na siłę w konstrukcji intrygi, przykładowo sąsiadka, która dostrzegła pierścionek w niesprzyjającym polu widzenia, albo osobliwe zbiegi okoliczności, co prawda później znajdują wytłumaczenie, lecz pierwsze wrażenie zniechęca. Powieść cechuje przewidywalność, chociaż Blackhurst przygotowuje kilka niespodzianek dla czytelnika, część potrafi zaskoczyć brzmieniem i interpretacją. Jak tytuł wskazuje, dochodzi do trzech dziwnych morderstw, w rodzaju tych pozornie nie do rozwiązania, trzymających wspólną nić z przeszłością, ale osadzonych w teraźniejszości. Sprawy wymykają się spod kontroli i zagrażają rozwojowi kariery Tess, oraz wydobywają z cienia iluzjonistycznej działalności Sarah. W oczach kobiet, śledztwo należy do wyjątkowo skomplikowanych, bohaterki muszą znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Czy śmierć może być wiadomością? Jak należałoby ją czytać? Kto potrafi być tak bezwzględny? "Do trzech razy śmierć" nie zdradza dokąd prowadzą splątane losy wiodących kontrastowe życie przyrodnich sióstr, ale sugestie możliwości brzmią atrakcyjnie, trzeba poczekać na kolejny tom, by się dowiedzieć. Zerknij na inne książki Jenny Blackhurst przedstawione na Bookendorfinie ("Morderstwo na szlaku", "Ktoś tu kłamie", "Noc, kiedy umarła", "Tak cię straciłam", "Czarownice nie płoną", "Zanim pozwolę ci wejść", „Córka mordercy”).

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 380 stron, premiera 15.02.2024 (2023), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 1 marca 2023

MORDERSTWO NA SZLAKU

JENNY BLACKHURST

„Jeden zły człowiek może podważyć fundamenty całego twojego życia.”

Książka dla mniej wprawionych w thrillerach młodych czytelników niż znawców gatunku. Przez większość powieści wynudziłam się, fabuła oferowała sporo incydentów, ale nie należały do nieprzewidywalnych i trzymających w napięciu. Jednak najbardziej raziła spora rozpiętość uzasadnień w zachowaniu kluczowej postaci. Mocna w słowach i wyobraźni, ale słaba w czynach i konsekwencji. Działała irracjonalnie i niejako pod prąd, wręcz obsesyjnie gromadziła kłamstwa, zamiast docierać do prawdy, i nawet, kiedy już w finalnej odsłonie poznałam ukryte motywy, nie przekonały mnie. Generalnie miałam problem z postaciami, wydawały się oderwane od rzeczywistości, żyjące w bańce posuniętej do skrajności mistyfikacji, zastanawiałam się, czemu takie postawy miały służyć, przecież wszystko dałoby się odwrócić znacznie wcześniej i bez zatrważających konsekwencji. Żaden bohater nie wzbudził sympatii, zrozumienia i akceptacji, każdy wywarł złe wrażenie. Absurdy nie dały się ze sobą pogodzić. Dopiero pod koniec scenariusz zdarzeń przybrał zaskakującą formę interpretacji, odwrócenia kolorystyki bohaterów, wywrócenia na lewą stronę mrocznych sekretów.

Maisie wybrała się w podróż życia na kanadyjski szlak górski, słynny malowniczy West Coast. Pragnęła odpocząć od nieciekawej sytuacji w rodzinnym domu, zaznać potrzebnego spokoju i kojącej ciszy, a natura i wysiłek fizyczny miały pomóc. Początkowo nic nie zapowiadało gęstniejącego koszmaru i brutalnych scen, lecz psychologiczna gra już była rozgrywana. Doszło do zbrodni i ukarania sprawcy. Po dwudziestu latach, za sprawą odnalezionych na szlaku zwłok, dawne założenia potwierdzają, że mocno mijały się z faktami. Obecnie, młoda matka Laura musi stoczyć walkę o bezpieczeństwo swojej rodziny, skonfrontować się z wyrzutami sumienia, za wszelką cenę zachować zatrważający sekret. Czytałam już kilka książek Jenny Blackhurst ("Ktoś tu kłamie", "Noc, kiedy umarła", "Tak cię straciłam", "Czarownice nie płoną", "Zanim pozwolę ci wejść", „Córka mordercy”), nie schodziły poniżej dobrego poziomu, jednakże „Morderstwo na szlaku” okazało się słabą propozycją, brakowało przyciągania, napięcia i emocji, wiarygodnej konstrukcji bazy psychologicznej.

2/6 – czytasz i zapominasz
thriller kryminalny, 350 stron, premiera 22.02.2023, tłumaczenie Magdalena Słysz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 8 lutego 2022

CÓRKA MORDERCY

[PRZEDPREMIEROWO]

JENNY BLACKHURST

"Przeszłość lubi się powtarzać, jeśli nie jesteśmy wystarczająco odważni, by się z nią zmierzyć za pierwszym razem."

Jenny Blackhurst zaproponowała czytelnikom przygody w klimacie thrillera z domieszką kryminalnych nut i psychologicznych akcentów ("Ktoś tu kłamie", "Noc, kiedy umarła", "Tak cię straciłam", "Czarownice nie płoną", "Zanim pozwolę ci wejść"). Nie trzymały wysokiego poziomu, lecz dobrze się w nich odnalazłam. Dostrzegłam zalety, ale wkradły się też wady. Powieści oscylowały wokół czwórek na skali wrażeń, potrafiły umilić wieczór, dostarczyć dreszczyku emocji z zagadkami w tle. 

W "Córce mordercy", podobnie jak w poprzednich tytułach, przyciągały tajemnice rewelacyjnie zaplecione, sekrety skrywające się pod wieloma warstwami, kłamstwa zamknięte od lat w kufrze niepamięci. Intryguje się je pozbawiało supłów niejasności, przedzierało przez bagno fałszu w stronę prawdy, docierało do zrozumienia ludzkich motywów, postaw i zachowań. Jednakże brakowało sprytniejszych zmyłek i większego zakamuflowania właściwych tropów prowadzących do ustalenia tożsamości sprawcy. Uważny czytelnik szybko postawił na właściwego konia. 

Ciekawie przywołani bohaterowie, różnorodność osobowości, szkoda, że z płaskiej perspektywy. Kathryn przejaskrawiona, jej siła samodestrukcji przerażała, nie do końca jednoczyłam się w bólu niewiedzy, mrocznej przeszłości rodziny, ale rozumiałam, czemu autorka wystawiała ją na mocne przeżycia. Kobieta żyła z piętnem ojca mordercy dziecka, nigdzie nie mogła schronić się przed wścibskimi dziennikarzami, nie potrafiła wejść w zdrowe relacje miłości i przyjaźni. Starszy o sześć lat brat Jordan wydawał się jej całkowitym zaprzeczeniem, wiódł idealne życie rodzinne, odnajdywał się na ścieżce kariery. Ale i on nie radził sobie z tym, że rodzic od dwudziestu pięciu lat przebywał w więzieniu, w nieskazitelności codziennego życia poszukiwał spokoju i ukojenia. 

Maggie Grant, detektyw komisarz, prowadziła śledztwo w sprawie zaginięcia pięciolatki na walijskiej wyspie Anglesey, którą już ćwierć wieku temu dotknęła podobna tragedia. Osobliwe, że zarówno Elsie, jak i Abigail, zniknęły z tego samego domu, w tej samej dacie, tylko przesuniętej o dwie i pół dekady, w niemal identycznych okolicznościach. Kto zatem stał za nowym porwaniem skoro sprawca starego wciąż odsiadywał wyrok? Co łączyło sprawy przepadnięcia pięciolatek? Dlaczego mieszkańcy wyspy uparcie odmawiali zdradzenia jakiejkolwiek informacji przydatnych do wyjaśnień i odszukania ofiary? Zakończenie przewidywalne, mało przekonujące uzasadnienie zachowań postaci w przeszłości, decyzji, która odmieniła życie wielu osób, jednak spójne i dopasowane, zaś we współczesnej odsłonie sporo elementów zaskoczenia.

4/6 - warto przeczytać
thriller, 384 strony, premiera 09.02.2022 (2021), tłumaczenie Xenia Wiśniewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 5 maja 2020

KTOŚ TU KŁAMIE Jenny Blackhurst

[PRZEDPREMIEROWO]

"Kilka tygodni temu myślała, że Severn Oaks jest bezpieczną przystanią, niedostępną dla ludzi z zewnątrz, zapewniającą ochronę. Jak łatwo było zrobić wyłom w poczuciu bezpieczeństwa."

Generalnie dobra przygoda czytelnicza, lecz oprócz plusów wkradają się też minusy. Jeny Blackhurst rewelacyjnie zarządza tajemnicami, sekretami, kłamstwami, wszystkim tym, co bohaterowie usilnie skrywają i chronią przed ujawnieniem. Uaktywnia drobne przewinienia wobec szczerości, ale również poważne zamachy na prawdę. O ile błahe łgarstwa wydają się niewinne, odruchowe i bez znaczenia, tak fundamentalne oszustwa przywołują krzywdę, doskonalą manipulację i zastawiają śmiertelną pułapkę. Albo wszystko frapująco przybiera odwrotny kierunek. Pisarka fenomenalnie żongluje fałszem, rozsiewa go na wielu bohaterów, wprowadza pożądany zamęt i zamieszanie. Mistrzowsko kumuluje wady i ułomności człowieka, równocześnie czyni z nich spoiwo grupowych relacji. Pojedyncze tajemnice znajdują odbicie w innych, pomnożone przez ilość właścicieli dominują nad ludzkimi losami. Im głębiej wchodzimy w historię, tym lepiej smakuje rozwiązywanie szarady niewiadomych, niedopowiedzeń, dwuznaczności, zwłaszcza finalna odsłona satysfakcjonująco wciąga. Pochwalić należy lekki i przyjemny styl narracji, swobodnie mknie się po stronach, nie ma pęknięć w scenariuszu i przelotów w rozwijaniu akcji.

Natomiast nie przekonują portrety postaci, ani osobowościowo, ani zachowaniami. Dorosłe osoby, a sprawiają wrażenie niedojrzałych emocjonalnie. Rozumiem, że trzeba wpasować bohaterów w określony typ społeczności, jednak nie wydaje mi się, że wymaga to mocnego przejaskrawienia. A może to celowy zabieg, ostra karykatura, prześmiewczy rys, obraz cech charakterystycznych dla mieszkańców hermetycznego osiedla snobów i pozerów. Bo właśnie sztuczność, szpanerstwo i aktorstwo wybijają rytm pierwszego planu parodii małych grup, nienaturalnie skonfigurowanych, osób złudnie okazujących zrozumienie i przyjaźń, a faktycznie nastawionych na podkreślenie własnej szczególności i ekskluzywności. Męczące i nudne musi być życie pod publikę, pod kloszem iluzji, za kurtyną realności. Właśnie w takie środowisko ze śmiałością i bezwzględnością wkracza mechanizm podsycanej i nakręcającej się plotki, błyskawicznie powielanych zmyśleń, skupisk niezdrowych podejrzeń i tanich konspiracyjnych chwytów. Wówczas nie ma już mowy o monotonii, zaczyna się wiele dziać, a wiele spraw dynamicznie wymyka się spod kontroli.

Uwidacznia się to zwłaszcza po śmierci, w osobliwych okolicznościach, jednej z mieszkanek. W osiedlu, niczym w zaatakowanym ulu, zaczyna wrzeć ludzka ciekawość, złośliwość, zjadliwość, cyniczność, chęć wybicia się ponad innych. Jednocześnie, zatrważająco wybrzmiewająca audycja podcastingowa, zdradzająca zbyt wiele prawdy, ujawniająca obłudę kryjącą się pod powierzchnią życzliwości, wzmacnia negatywne odczucia, niepokojące sygnały strachu, pragnienia ucieczki od konfrontacji z tym, o czym chce się zapomnieć. Jaką wiedzą dysponuje prezenter z fałszywą tożsamością, do jakich brudów dokopuje się, dlaczego wysuwa oskarżenia wobec wytypowanej szóstki osób? I najważniejsze pytanie, co tak naprawdę przytrafiło się ofierze, lokalnej bohaterce, aktywistce społecznej, cenionej filantropce, podczas halloweenowego przyjęcia? Tragiczny wypadek czy zaplanowane morderstwo? Inne książki autorki przedstawiane na Bookendorfinie to "Noc, kiedy umarła", "Tak cię straciłam", "Czarownice nie płoną", "Zanim pozwolę ci wejść".

4/6 - warto przeczytać
thriller, 380 stron, premiera 06.05.2020 (2019), tłumaczenie Maria Gębicka-Frąc
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 3 lutego 2020

NOC, KIEDY UMARŁA Jenny Blackhurst

"Stoi na skraju klifu... fale znają jej imię i jej historię."

Intrygująco pokręcona fabuła, częste zmiany kierunków podążania akcji, różnorodny koloryt życia bohaterów, przyjmujący barwy od czarnego do białego, i odwrotnie. Wiele się dzieje, warto cały czas być w trybie uważnego czuwania, aby wychwycić niuanse frapująco skonstruowanego głównego planu i ciekawie odmalowanego tła. Bohaterowie przyciągająco nakreśleni, nie są sztywno obsadzeni w przypisanych rolach, nieoczekiwane zdarzenia potrafią odwrócić naszą sympatię lub antypatię wobec postaci. Jenny Blackhurst ma moc zaskakiwania, kiedy wydaje się, że wszystko już przejrzeliśmy, to właśnie gdzieś z boku wyłania się kolejna odsłona historii, istotna z punktu widzenia rozszyfrowania, tego co tak naprawdę się dzieje.

Okazuje się, że patrząc z różnych perspektyw snujemy odmienne przypuszczenia, a te są umiejętnie podsycane przez wątpliwości i wahania. I tego właśnie oczekujemy po dobrze skonstruowanym thrillerze, aby swobodnie niósł, angażował intelektualnie i emocjonalnie, sympatycznie budując napięcie. Mam wrażenie, że autorka coraz lepiej radzi sobie na tym polu, znakomity pomysł na fabułę podpiera coraz lepszym warsztatem pisarskim. Z zainteresowaniem wyczekiwać będę kolejnych książek wychodzących spod jej pióra. Nawet jeśli kierowane są do młodszego ode mnie czytelnika, to i tak lekko w nie wchodzę i mam poczucie familiarnego poruszania się. Zerknijcie też na wrażenia po przeczytaniu "Tak cię straciłam", "Czarownice nie płoną", "Zanim pozwolę ci wejść", wszystkie powieści prezentują dobry poziom.

Targnięcie się na życie w dniu własnego ślubu? A może morderstwo pod wpływem chwili? Albo perfekcyjnie zaplanowane zabójstwo? Kilka alternatyw, ale żadna z nich zdaje się nie mieć solidnego wyjaśnienia i uzasadnienia. Intensywne śledztwo trwa, pojawiają się nowe tropy, lecz zbiór podejrzanych maleje. Mimo usilnych starań wciąż nie odnaleziono ciała panny młodej, która rzuciła się z klifu, albo została z niego zepchnięta. Krok po kroku, oczami męża i najlepszej przyjaciółki, poznajemy tajemnicze aspekty przedziwnej sprawy, tylko pozornie dostrzegając właściwe powiązania i zależności. Bo kiedy już prawie ułożymy układankę z niewiadomych, Blackhurst przyciąga naszą wyobraźnię w pobliże zupełnie innego brzegu, poszarpanego sekretami i zagadkami. Zakończenie pełne niespodzianek i atrakcyjnych zwrotów akcji, choć intuicyjnie domyślamy się jego barwy. Odpowiadało mi takie właśnie postawienie kropki nad i w tej osobliwej historii. Warto zapoznać się z książką, sympatyczne chwile relaksu z dreszczykiem.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 414 stron, premiera 18.09.2019 (2018), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 3 kwietnia 2019

TAK CIĘ STRACIŁAM Jenny Blackhurst

[PREMIEROWO]

"Choć pogodziłam się z tym, co zrobiłam, nie oczekuję wybaczenia. Wiem, że nigdy nie wybaczę sobie samej."

Wbrew pozorom prawda nie zawsze jest jednoznaczna i klarownie przejrzysta, nawet dla osoby, która była naocznym świadkiem danego wydarzenia, a co dopiero dla osoby, która na skutek dramatycznych przeżyć częściowo straciła pamięć i pozostaje jej zaufać relacjom innych. A jeśli bliscy i przyjaciele znają tylko kilka z wielu odcieni prawdy, czy można w oparciu o ich słowa przyjmować, że taki był faktyczny przebieg wypadku, przyjąć konsekwencje własnych czynów, zmierzyć się z wyrzutami sumienia, odpokutować za winy i starać się budować nową tożsamość, nadać sens dalszemu życiu?

Autorka porusza w powieści wiele aspektów relacji z innymi ludźmi, stopnia ufności wobec ich życzliwości, przyjaźni i miłości, skłania do zastanowienia, czy jesteśmy w stanie w pełni poznać drugą osobę. Podobał mi się pomysł na intrygę, z jednej strony wszechobecny i powtarzający się, z drugiej cechujący się indywidualizmem i odrębnością. Mniej już przekonała mnie jakość nici użytych do uszycia intrygi, kilka elementów wydawało się zbyt naciąganych i przejaskrawionych, brak realności przeszkadzał w intensywnym wpływaniu na wyobraźnię czytelnika. Przykładowo psychologiczna oprawa portretu matki starającej się wyjaśnić, co tak naprawdę stało się z jej trzymiesięcznym synkiem, z okrojoną paletą skrajnych emocji towarzyszących utracie dziecka. Nie chodzi o to, że kluczowa postać miała wpadać w ekstremalną rozpacz, nawet cztery lata po fatalnym zdarzeniu, ale nie do końca rozumiałam zachowania bohaterki nazbyt ulegającej wpływom chwilowych uczuć, niekoniecznie ukierunkowanych w dobrą stronę. I choć thrillerowi brakuje nieco esencjonalności, to jednak mknie się po jego stronach. Równomiernie rozkłada napięcie, utrzymuje uwagę odbiorcy, kumuluje akcję w dobrych momentach, nadaje dynamiczne rytmy. Niektóre elementy fabuły cechują się łagodną przewidywalnością, ale za to inne potrafią zaskoczyć i zachęcić do snucia interpretacji, a o to głównie chodzi w budowaniu napięcia i niecierpliwości poznawania.

Emma Cartwright, skazana za nieświadome zabicie synka Dylana, odsiedziała już karę, teraz od pięciu tygodni próbuje ułożyć swoje życie na nowo, zrywa dawne znajomości, nawet z rodziną, zmienia tożsamość i miejsce zamieszkania. Jednak ktoś nie pozwala na zapomnienie bolesnych faktów, drobne złowrogie incydenty odgrzebują wyrywkowe wspomnienia, odświeżają rany i zmuszają kobietę do stawienia czoła demonom przeszłości. Wraz z pomocą nowej przyjaciółki i mocno zainteresowanego sprawą dziennikarza, Emma rozpoczyna własne dochodzenie. Czy za zabójstwem dziecka kryje się jedynie jej depresja poporodowa? Kilka kawałków układanki życia nie chce wskoczyć na właściwe miejsce, pomimo oficjalnej wersji zdarzeń, zatwierdzonej przez męża, lekarzy, policję i sąd. Jakie kłamstwa wypełzają na światło dzienne i jak sobie z nimi poradzić? Dlaczego trzeba cofnąć się do faktów sprzed niemal trzydziestu lat? Co najbardziej przeraża w tej historii, czym szokuje, a czym zadziwia? Inne obyte już przez mnie przygody czytelnicze z autorką to "Czarownice nie płoną" i "Zanim pozwolę ci wejść".

4/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 412 stron, premiera 03.04.2019 (2014)
tłumaczenie Maria Olejniczak-Skarsgård
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 25 października 2018

CZAROWNICE NIE PŁONĄ Jenny Blackhurst

"Nie musi nikogo dotykać, żeby zrobić to, co chce."

Thriller psychologiczny utrzymany w konwencji, która bardzo mi odpowiada, wyśmienicie się przy nim bawiłam. Narracja lekka, przystępna, koncentrująca się na wytworzeniu tajemniczej atmosfery, metafizycznej, zabarwionej barwami mroku i ciemności. Frapująco podgrzewane uczucie niepewności, niepokoju i niewytłumaczalności. Zdarzenia wymykające się zrozumieniu zmysłom, a jednocześnie powiązane kontrastującymi interpretacjami. Lubię grozę szczelnie zaciskającą się wokół kluczowych postaci powieści, duszność otulającą ich życie, gdzie jedna błędna decyzja pociąga za sobą fatalne konsekwencje. Ludzie podobni do nas, osadzeni w zwykłej codzienności, nagle zmierzają się z czymś, co przesiąknięte jest intuicyjnie odbieranym złem, a jednak niewymawianym głośno w obawie przed urealnieniem. Ciekawie przedstawiono aspekty mentalności małomiasteczkowej społeczności, okrucieństwa kryjącego się tam, gdzie byśmy oczekiwali niewinności, uczciwości i szlachetności. Sporo atrakcyjnych zwrotów akcji wbudowanych w intrygę, dynamicznych nurtów podgrzewających wyobraźnię, oraz fantastyczna propozycja zakończenia, natychmiast podnosząca ocenę wrażeń czytelniczych, poszłam innym tropem i dałam się zaskoczyć, a to wyczekiwane doznanie.

Imogen Reid, po śmierci matki, wraz z mężem decyduje się porzucić londyńskie życie i powrócić do rodzinnego miasteczka. Wspomnienia z dzieciństwa kładą się cieniem na życiowych i zawodowych planach, bolesne rany przypominają o sobie, zaś odwaga do podejmowania nowych wyzwań wymaga wzmocnienia i oparcia ze strony bliskich. Kobieta wkracza w świat okrutnych i niesprawiedliwych plotek, cykl zdarzeń wywołujących przerażenie wśród mieszkańców Lichoty, osobliwej siły przyciągającej nieszczęścia. Jako psycholog podejmuje się mentalnej opieki nad jedenastoletnią dziewczynką, mającą ogromne problemy w życiu społecznym, nieakceptowaną przez rówieśników, nieaprobowaną przez dorosłych, naznaczoną traumatyczną przeszłością i nikłymi szansami na szczęśliwą przyszłość. Specyficzne relacje wytwarzają się między Imogen a Ellie, a konsekwencje znajomości wzbudzają nasze zainteresowanie i zaangażowanie. Czy dziewczynka stanie się kozłem ofiarnym paranoidalnych lęków małomiasteczkowego sposobu myślenia? "Czarownice nie płoną" spasowały się z moim gustem czytelniczym, może nieco zabrakło głębi intrygi, przekonania w portretach postaci, czy szczypty pozytywnego szaleństwa w konstruowaniu fabuły, jednak pozostawiły z uczuciem satysfakcji, wywołały większe wrażenie niż poprzednia powieść autorki "Zanim pozwolę ci wejść".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 416 stron, premiera 03.10.2018, tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 9 maja 2018

ZANIM POZWOLĘ CI WEJŚĆ Jenny Blackhurst

[PREMIEROWO]

"Obsesja. Zaczyna się powoli. Jest niczym pociąg, który rusza ze stacji... Potem nabiera rozpędu."

Pierwsze spostrzeżenie, jakie nasunęło się po zamknięciu książki, było takie, że rewelacyjnie i szybko się ją czytało. Mkniemy po stronach wiedzeni ciekawością jak potoczy się akcja. Autorka umiejętnie przyciąga uwagę czytelnika, łapie go w sieć zastawionych pułapek, mających utrudnić snucie prawdziwych domysłów. Jednocześnie, zdaję sobie sprawę, że książka nie proponuje wielowarstwowej przygody czytelniczej, nie ma w niej głębi czy intensywności, lecz to naprawdę dobry materiał, aby złapać chwilę relaksu z dreszczykiem. Krótkie rozdziały, przyjazna narracja, wsparta urozmaiconą perspektywą docierania do prawdy, stopniowego odkrywania kart kłamstw i manipulacji, we wciągająco prowadzonej rozgrywce. Podobało mi się, bo angażowało, nawet jeśli domyślałam się, w którym kierunku zmierza fabuła, to w niczym mi to nie przeszkadzało. Zakończenie zgrabnie powiązało wszystkie elementy, nie było widowiskowe, ale płynnie wpasowało się w wytworzony w książce klimat. Frapujące i zajmujące, ale też lekkie, nieskomplikowane i sympatyczne zaczytanie.

Trzy przyjaciółki, trzy postawy życiowe, trzy kufry wypełnione tajemnicami i sekretami. Kobiety pozornie pozostające w bliskiej i szczerej relacji, będące dla siebie spowiedniczkami i wsparciem, a jednak gdzieś w tle zakurzone półprawdy, poszarpane więzy zrozumienia, niechciane oceny, mylne wyobrażenia. Wchodzimy w gąszcz codziennego życia i ponurej przeszłości, dokopujemy się do rzeczy, które jeszcze długo miały nie ujrzeć światła dziennego. Karen, psycholog, Bea, wolny duch, i Eleanor, zapracowana matka dwójki dzieci. Mocno kibicowałam właśnie tej ostatniej, znajomo brzmiały jej losy, wiele widziałam w nich podobieństw do własnych doświadczeń rodzicielskich. Kto przeczyta powieść, to zrozumie, dlaczego mam też lekki żal do autorki, za to jak potraktowała moją ulubioną bohaterkę. Najpierw jednak do gabinetu lekarskiego Karen wkracza zagadkowa i nieprzenikniona pacjentka, która wprowadza ogromne zamieszanie i zawirowanie w życiu przyjaciółek. Kto tak naprawdę rozdaje karty w wypełnionym strachem pojedynku?

4/6 - warto przeczytać
thriller, 448 stron, premiera 09.05.2018, tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.