Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premierowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premierowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 stycznia 2023

BIELMO. NIEZWYKŁY PRZYPADEK EDGARA ALLANA POE

[PREMIEROWO]

LOUIS BAYARD

"Źródłem wszelkiej podłości jest słabość. Przebrana za siłę."

Jak wystawiam książce maksymalną notę, kilka razy zastanawiam się, czy w pełni zasługuje, ale w przypadku „Bielma” nie miałam żadnych wątpliwości, temu tytułowi nic nie mogłam zarzucić. Bardzo rzadko trafiam na powieść, która maksymalnie wciąga w swój świat, staję się jego częścią, przenoszę wszystkimi zmysłami wyobraźni. „Bielmo” do nich należało. Zaoferowało wędrówkę do epoki sprzed niemal dwóch wieków, jakże różnych od współczesnych konwenansów społecznych, kiedy aby odwiedzić nawet przyjaciela trzeba było się wcześniej anonsować. Co prawda, wyprowadziłam się wraz z głównym bohaterem poza Nowy Jork, a wprowadziłam do małej miejscowości Buttermilk Falls, z knajpą, w której rozgrywały się przetasowania sekretów i plotek, jednak wciąż mogłam usłyszeć stukot końskich kopyt zaprzęgniętych do dorożek i głośną pracę kotłów parowców.

Czterdziestoletni August Landor, uczciwy i ceniony emeryt policji z wątłym płucem i słabym krążeniem, niedawno został wdowcem. Samotnie mieszkał w starej chatce, usytuowanej w pobliżu akademii wojskowej West Point (a jeśli West Point to nie mogło zabraknąć wzmianki o projektancie fortyfikacji Tadeuszu Kościuszce). Kiedy samobójstwo popełnił jeden z kadetów, zaś okoliczności śmierci nosiły znamiona makabryczności, rektor akademii poprosił Gusa o poprowadzenie cywilnego śledztwa. Natychmiast udzieliła mi się atmosfera otulenia gęstą mgłą zwodniczej pogody, błękitnych cieni sunących po wojskowych barakach, wiatrów syczących pośród kamieni i chaszczy, niemal namacalnym złem kryjącym się pod osłoną ciemności, mrocznych sekretów w kołdrze martwych listopadowych liści i w nurcie rzeki Hudson. Landor przekonał się, że nie będzie łatwo dotrzeć do prawdy w dochodzeniu delikatnym ze względów politycznych i funkcjonowania West Point, z osobliwą naturą zbrodni, złożonością tajemnic, mnożącymi się zagadkami i wielokrotnymi powrotami do punktu wyjścia. Musiał maksymalnie wyostrzyć zmysł obserwacji i dedukcji, ściśle postawić na fakty i logiczne wnioski, jednakże do dyspozycji miał jedynie skrawki dowodów, niewidoczne ślady i urywki słów. Oddaną pomoc w śledztwie zaoferował Landorowi młodziutki plebejski kadet, stawiający pierwsze kroki w poezji. Edgar Allan Poe intuicyjnie chwytał wersy o tajemniczej kobiecie i niejasnym głębokim cierpieniu.

Pomysł z wprowadzeniem znakomitego romantyka do fabuły bardzo mi się spodobał, głównie za sprawą poprowadzenia portretu, osobowości, umiejętności i prezencji. Generalnie, Louis Bayard fenomenalnie skonstruował bohaterów, oprawił w cudowną mieszankę wad i zalet, nadał wielowarstwowy indywidualny rys. Zachwycał również styl narracji, plastyczne opisy, sugestywne porównania, głębokość skojarzeń i różnorodność form. Dysponowałam fragmentami gazet, miałam wzgląd w listy, czytałam poezję, pochylałam się nad sprawozdaniami, odkrywałam dzienniki. Co więcej, zmieniał się podmiot narracji, w doskonałej językowej, zmysłowej, tajemniczej odsłonie. Mistrzowsko poprowadzona intryga, światło świec oświetlało jedynie ledwo widoczne nici prawdy z misternie utkanej pajęczej łamigłówki dla czytelnika. Na każdej stronie powieści towarzyszyła mi wyjątkowo klimatyczna ekscytacja, ożywienie, zachwyt i niecierpliwość poznawania scenariusza zdarzeń wypełnionego rewolucyjnie oddanymi scenami i dialogami. Biegle poruszam się po gatunku thrillera i kryminału, a jednak autor potrafił zaskoczyć, wprawić w osłupienie, że na coś nie wpadłam, całkowicie zburzyć moją interpretację. Jakże totalnie nie oddać się takiej powieści.

6/6 – rozkosz czytania
kryminał retro, 462 strony, premiera 10.01.2023, tłumaczenie Tomasz Bieroń
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 13 kwietnia 2022

WYJAZD NA WEEKEND

[PREMIEROWO]

SARAH ALDERSON

"Wyjeżdżam tylko na weekend. To jedynie kilka dni. Przecież nic się nie stanie."

Barwna przygoda czytelnicza, z lekkim dreszczykiem emocji, jednak pozbawiona spektakularnych elementów podkręcających wyobraźnię. Kierowana do czytelników mniej wprawnych w thrillerowkich klimatach. Pomysł na intrygę ciekawy, ale oparty na starych wzorcach. Autorka próbowała mylić fałszywymi tropami, podsuwać mgliste wskazówki, lecz zabrakło przekonującego wykonania, co więcej, wciąż napotykało się drobne niekonsekwencje. W wiele scen trudno było uwierzyć, brakowało wiarygodności, nawet w otoczce oszustwa i matactwa, a co dopiero kryminalnej zagadki. Główna bohaterka, pomimo czterdziestki na karku i spełnianiu się w roli matki, wykazywała się wyjątkową niefrasobliwością, brakiem rozwagi, skłonnością do wkraczania w ryzykowne relacje, nie usprawiedliwiało jej nawet zmęczenie opieką nad kilkumiesięcznym dzieckiem czy wystudzenie relacji z mężem. Orla nie wzbudzała sympatii, w pewnym momencie czytelnik mógł wykazywać pragnienie, aby właśnie ona stała się kluczowym źródłem czerni i szkarłatu. Sarah Alderson uwikłała kobietę w sidła zdrady i nielojalności, jednocześnie pozbawiła umiejętności przewidywania czy dostrzegania szczegółów. Podobnie z portugalską policją, której wizerunek mocno ucierpiał już na wczesnym etapie, można było więcej uzyskać dla intrygi. Na plus dla powieści pracował przyjemny styl narracji, chociaż w dialogi między przyjaciółkami wkradła się sztuczność. Obrót spraw w końcowych brzmieniach, ale małe zaskoczenie, można się było spodziewać takiego rozwiązania. Zawieszenie podgrzewało chęć poznania ewentualnej kontynuacji, bo na takim etapie wyjaśnienia nie powinno pozostawiać się czytelnika. Podczas weekendowego wypadu do Lizbony jedna z przyjaciółek zniknęła w osobliwych okolicznościach, druga za wszelką cenę pragnęła ją odnaleźć. Pogubiona w trudnych realiach znalazła nieoczekiwanego sprzymierzeńca, ale i też świadomie wpakowała się w tarapaty. Czy udało się dotrzeć do informacji o losie Kate? Na jakie sekrety trafiła Orla? Czy udźwignęła ciężar prawdy? Książka na zagospodarowanie wolnego wieczoru, lecz bez wielkich oczekiwań.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller kryminalny, 382 strony, premiera 13.04.2022 (2020), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

RYBY MAJĄ GŁOS

[PREMIEROWO]

HELEN SCALES

"Ryby to jeden z największych sukcesów życia na Ziemi."

Jak tylko publikacja wpadła w moje ręce, natychmiast się za nią zabrałam, z entuzjazmem i oczekiwaniami wobec zawartej wiedzy. Dawno nie buszowałam w świecie ryb, pragnęłam, chociaż za pośrednictwem książki, bliżej się mu przyjrzeć. Fantastycznie odnalazłam się w "Ryby mają głos". Helen Scales fenomenalnie opowiadała o tych stworzeniach, zachęcała do poświęcenia im uwagi, przytaczała świadectwa ich inteligencji, zdolności poznawczych, pamięciowych, przystosowania się. Kto by pomyślał, że ryby wyrażają emocje, wykazują się kreatywnością, a nawet przebiegłością, bo najczęściej mówi się, że ktoś jest zimny jak ryba, obojętny, oziębły, nieżyczliwy, i takie skojarzenia powstają, kiedy mówimy o tych zwierzętach. 

Autorka odczarowywała obraz ryb, kierowała uwagę na wyjątkową liczebność, różnorodność, niezwykły wygląd i zaskakujące zwyczaje. Nic dziwnego, ryby rządzą królestwem wód od setek milionów lat, a Scales przez wiele lat jako badaczka uważnie je obserwowała, zachwycona nadzwyczajną mnogością gatunków, żyjących w wodach słodkich i słonych, płytkich i głębokich. Dawała temu wyraz w opisach wypełnionych ciekawostkami, zaskakującymi szczegółami, spojrzeniem na przeszłość i współczesność ichtiologii. Nawiązywała do podejść, wniosków, odkryć i publikacji naukowych. Relacjonowała własne podwodne podróże w różnych zakątkach świata. Stworzyła okazję do prześledzenia drzewa filogenetycznego ryb, przyjrzenia się kolorom, deseniom i iluminacjom, zerknięcia na nawyki żywieniowe, dowiedzenia się o stylu pływackim pojedynczych osobników i ławic, ustrzeżenia się spotkań z toksycznymi osobnikami, poznania przodków zatrzymanych w skamielinach, posłuchania rybich symfonii. 

Każdemu rozdziałowi jako dodatek i urozmaicenie przypisała nawiązanie do legend, wierzeń i podań ludowych. Na końcu publikacji dołączyła ogólną ilustrowaną listę gatunków, przydatny słowniczek, indeks i spis naukowych nazw ryb. Jedyne, czego mi brakowało, to kolorowych zdjęć lub ilustracji, gdyż częste wyszukiwanie w internecie wyglądu omawianych osobników utrudniało płynność zdobywania wiedzy. Książka do wielokrotnego wertowania, dla osób zainteresowanych podwodnym światem i rybimi mieszkańcami, ale i specjaliści natkną się na wiele atrakcyjnych nowinek. Pozostałe książki z pasjonującej serii bo.wiem, z kategorii #nauka, zaprezentowane na Bookendorfinie: "Niedostosowani", "Najlepiej spożyć przed", "Prawdziwe fałszerstwa", "Motyle", "Supernawigatorzy", "Ukryty geniusz", "Szarlatani", "Homo hapticus", "Pierwsze znaki", "Mikrobiom", "Magia bioinżynierii", "Geniusz ptaków", "GPS mózgu".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, ichtiologia, 320 stron, premiera 11.04.2022 (2018)
tłumaczenie Magdalena Rabsztyn-Anioł
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 23 marca 2022

LEPIEJ JUŻ UMRZEĆ

[PREMIEROWO]

LEE CHILD, ANDREW CHILD

JACK REACHER tom 26

"I zabiłam brata. Nie mam po co żyć. Lepiej już umrzeć."

Mam wielką słabość do tej serii, dlatego cieszę się, że tyle tomów do czytania, powstają nowe, chętnie zabieram się za nie, podobnie jak za stare, ale i tak jestem dopiero w połowie ich poznania. Jeśli uśredni się wystawione przeze mnie oceny wrażeń spotkań z Jackiem Reacherem, to wychodzi mocna czwórka. Trafiają się lepsze i gorsze odsłony cyklu. "Lepiej już umrzeć" zaniża wartości, jednakże nie zagraża mojej sympatii do przygód wielokrotnie odznaczanego żołnierza. Lee i Andrew Child oferują powieść nasyconą szpiegowską sensacją, w której nie zawsze do końca wiadomo, kto oprócz kluczowej postaci jest biały, a kto należy do zdrajców, kryminalistów, kombinatorów i oszustów. Tradycyjnie, sporo scen bezpośrednich starć, walk i bijatyk z przygłupimi mięśniakami i czarnymi bohaterami. Brutalność usprawiedliwiona ratowaniem osób, a nawet świata. Element wsparcia FBI wybrzmiewa dość nieprawdopodobnie, ale w końcu nieoficjalne kontakty często mogą wiele zdziałać. Z przykrością odnotowuję, że w dwudziestym szóstym tomie nie ma iskry zapalnej dla wyobraźni, schemat scenariusza zdarzeń bazuje na powtórzeniach, nie czuje się specjalnej więzi z pokrzywdzonymi. Ciekawie się czyta do połowy książki, później już wkrada się lekkie znużenie. Pomysł na intrygę atrakcyjny, ale nie w pełni wykorzystany. Finalna odsłona z niespodzianką, lecz większość brzmienia przewidywalna. Czyżby pierwsze lata sześćdziesiątki byłego majora żandarmerii zwiastowały osłabienie ekscytacji wędrownego życia i wymierzania sprawiedliwości na własną rękę?

Waad Dendoncker, właściciel firmy cateringowej, sprawuje niepodzielną władzę w Los Gemelos, małym mieście na granicy Meksyku, które lata temu zeszło z afiszy współczesności. Zapadła i prowincjonalna arizońska dziura, usytuowana na końcu drogi donikąd, zostaje idealnym miejscem do szemranych interesów. Podziemny świat skrywa mnóstwo tajemnic, wiele niebezpiecznych, wręcz toksycznych. Jako to zwykle bywa, Jack Reacher przypadkowo spotyka kobietę, której oferuje pomoc w dotarciu do prawdy, a chodzi o osobliwe zniknięcie jej brata. Wojskowe więzi łączą Jacka, Michaelę i Michaela. A co z tym wszystkim wspólnego ma Dendoncker? Zerknij na odczucia po spotkaniu z innymi tomami serii, przybliżonymi na Bookendorfinie ("Ostatnia sprawa", "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", "Strażnik", "Poszukiwany", "Nocna runda"), oraz zbiorem opowiadań "Adres nieznany", będącym uzupełnieniem głównego nurtu intrygi o Jacku Reacherze.

3.5/6 - w wolnym czasie
sensacja, 382 strony, premiera 23.03.2022 (2021), tłumaczenie Jan Kraśko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 26 stycznia 2022

SĄSIAD

[PREMIEROWO]

LISA GARDNER

DETEKTYW D.D. WARREN tom 3

"Są tacy ludzie, których nie wystarczy zabić raz."

Kolejny tom serii o detektyw D.D. Warren z bostońskiego wydziału zabójstw za mną. Niedawno dzieliłam się wrażeniami po spotkaniu z pierwszym tomem "Samotna" i drugim "W ukryciu", a wcześniej czytałam ostatnie (jedenasty "Czyste zło" i dziesiąty "Powiem tylko raz"), po drodze i piąty trafił w moje ręce ("Kochać mocniej"). Seria zaskarbiła moją sympatię, przyjemnie spędzam z nią czas, zgrabnie podnosi adrenalinę, okrasza mrocznymi dreszczami emocji, wciąga zagadką detektywistyczną. 

"Sąsiad" nie zapiera tchu w piersiach, wkrada się kilka nieścisłości do fabuły, czasem trudno uwierzyć w jakiś incydent, ale w gruncie rzeczy to drobne zastrzeżenia, odczuwalne, jednakże interpretowane jako elementy ubarwiające scenariusz zdarzeń. Natomiast uwiera nieudolność, aby nie rzec, partactwo, w wykonywaniu obowiązków zawodowych przez D.D. Warren, nawet jeśli uwzględnimy, że to bardziej thriller niż kryminał. Warto podkreślić konsekwencję Lisy Gardner w konstruowaniu portretu głównej bohaterki, specyficznej osobowości, niekorzystnych nawyków, z którymi już się oswoiłam i zdążyłam zaakceptować. Z jednej strony skazy i zafiksowanie na pierwszym obrazie podejrzanego odsłaniają ludzką stronę reprezentantki policji, nie zawsze intuicja staje się sprzymierzeńcem, z drugiej nie brakuje determinacji w docieraniu do prawdy.

Intrygujący początek powieści, pozornie dużo zdradza, ale tak naprawdę nic nie mówi, mnoży jedynie sekrety i zastawia interpretacyjną pułapkę na czytelnika. Od razu wiadomo, że nie będzie łatwo dotrzeć do sedna zagadki kryminalnej, a świat narratorki wypowiadającej się kursywą zmieni się diametralnie. Autorka stosuje liczne zwody w unaocznianiu prawdy, trzyma w niepewności, podsuwane wskazówki zamiast wyjaśniać okoliczności tylko je gmatwają. Rozwiązanie skrywa się za wieloma warstwami, a każda frapująco rozwija się. Atrakcyjnie zawiązany splot fabuły, czegoś się domyślamy, lecz za chwilę zmuszeni jesteśmy odwołać przypuszczenia. Gęsto od tajemnic, kłamstw, wyparć, zaprzeczeń i niejednoznaczności. W tle ciekawe obyczajowe nuty, niektóre mocno pokręcone, inne wpasowane w tradycyjne schematy, warte zastanowienia. 

Finalna odsłona lekko rozczarowuje, zbyt gładko wszystko się zazębia, ale skrywa niespodziankę ostatecznego zwrotu akcji, co szalenie pożądane w tego typu przygodach. Wszystko zaczyna się od osobliwego zniknięcia, z dobrze zabezpieczonego przed intruzami domu, młodziutkiej matki. Warren wprawia w zdumienie postawa męża kobiety, wykazuje się nadzwyczajną obojętnością, a przecież jeśli nie z ludzkiej postawy, to z dziennikarskiej duszy powinien aktywnie włączyć się w poszukiwania żony. Moją szczególną uwagę zwracają incydenty wokół jednej z drugoplanowych postaci, mechanika samochodowego z ciemną przeszłością, niewygodnych dla opinii publicznej kulis związanych z programem resocjalizacji, jak się okazuje wcale nie tak jednoznacznym.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 460 stron, premiera 26.01.2022 (2009), tłumaczenie Monika Wiśniewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 10 sierpnia 2021

DOBRA SIOSTRA

[PREMIEROWO]

SALLY HEPWORTH

"Większości ludzi wydaje się, że to ja całe życie chroniłam Fern. Tymczasem prawda jest taka, że w sobie tylko właściwy sposób to ona zawsze była moim obrońcą."

Relacje między rodzeństwem należą do najbardziej skomplikowanych więzi rodzinnych. Dwustronne oblicze, mieszanie się miłości z nienawiścią, stawanie w obronie przed innymi i dopiekanie sobie wzajemnie, różnie się rozkładają, mają wiele cech wspólnych, ale też wykazują unikalność. Na wszystko nakładają się typy osobowości, doświadczenia w kontaktach z rodzicami, wpływ środowiska. Mam brata, wiem, że jak będzie potrzeba wskoczę za nim w ogień, chociaż czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji. Mimo wszystko, bardzo nam na sobie zależy. Obserwuję własne dzieci i widzę, że wciągu kilku minut potrafią przejść z jednego ekstremum uczuć do drugiego. Sally Hepworth doskonale uchwyciła niuanse wpływające na siostrzaną więź. Głos narracji oddaje naprzemiennie dwóm siostrom, na wszystko, co się działo i co się dzieje, patrzymy z dwóch ujęć. Autorka każdej z bliźniaczek powierzyła określoną rolę w związku, przyjaznym i ciepłym, a zarazem trudnym i wymagającym.

Mając wgląd w pamiętnik obserwujemy zmagania Rose z zapewnieniem sobie i siostrze namiastki rodzinny. Dwudziestosiedmiolatki praktycznie nie znały ojca, zaś więzi z matką wystawione były na bolesną próbę przetrwania. Rose przeżywa kryzys w małżeństwie, doskwiera brak potomstwa, natomiast Fern, z powodu nadwrażliwości na zewnętrzne bodźce, funkcjonuje w zamkniętej bańce społecznej i ścisłej rutynie codzienności. Pracuje w bibliotece i tam poznaje mężczyznę, z którym nawiązuje bliską znajomość. Wydaje się, że siostry są tak od siebie różne, że nic je nie łączy oprócz wspólnoty krwi, a jednak mroczne wydarzenie sprzed piętnastu lat, skrywana za długim cieniem milczenia tajemnica, ustawiła niejako ich życia, co więcej, wpływa na teraźniejszość. Fern pragnie pomóc Rose w zostaniu matką, decyduje się urodzić dla niej dziecko.

Szybko mknie się po stronach powieści, narracja płynna i przyjazna, dynamicznie rozkręca się, z rozdziału na rozdział pojawia się coraz więcej intryg. Zajmująco i atrakcyjnie, chętnie podążamy śladem przeszłości, docieramy do ukrywanej prawdy, dokonujemy bieżącej interpretacji postaw i zachowań sióstr. Podobało mi się mieszanie bieli z czernią, przechodzenie między tonami barw. Wydawałoby się zatem, że książkę wypełnia napięcie, intensywnie działające na wyobraźnię, lecz wkradła się przewidywalność. Pomysł na fabułę z potencjałem, nie oryginalnym, ale zawierającym ciekawe akcenty, niestety, nie w pełni wykorzystanym. Było dobrze zamiast bardzo dobrze. Nie nudziłam się przy książce, ale nie wywołała we mnie mocnych emocji. Za szybko domyśliłam się, jak potoczy się scenariusz zdarzeń. Mieszane odczucia, dlatego najlepiej sami przekonajcie się, jakie "Dobra siostra" zrobi wrażenie na was. Pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale nie ostatnie, frapujący pazur literacki jest, tylko wymaga lepszego naostrzenia.

4/6 - warto przeczytać
thriller, 396 stron, premiera 10.08.2021 (2020), tłumaczenie Magda Witkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

wtorek, 6 lipca 2021

DZIECI ZIEMI I NIEBA

[PREMIEROWO]

GUY GAVRIEL KAY

"Kiedy jest się lwem i okazuje się, że na świecie są też inne lwy, to szyderstwo może zabić."

Pierwsze spotkanie z twórczością Kaya zaliczam do bardzo udanych. Wyśmienicie bawiłam się przy książce, mocno wciągnęła, sprawiła, że wyobraźnia poszybowała z losami bohaterów, poniosła w dalekie przestrzenie. Obszerna, z przyjemną narracją, zwracająca uwagę na szczegóły, oddająca barwnego ducha przygód i złożoność ludzkiego życia. Przedstawiony świat wykorzystał wiele elementów prawdziwej rzeczywistości, te same miejsca, ale z alternatywnym historycznym przesunięciem, dzięki czemu zyskały dodatkowy wymiar i ciekawy charakter. Odwołanie do postaci historycznych bazowało na zmienionych imionach i mechanizmie skojarzeń, w końcu, informacja to klucz otwierający świat.

Średniowieczne klimaty, połowa piętnastego wieku, dwadzieścia pięć lat po upadku rzeczywistego Konstantynopola a fikcyjnego Miasta Miast, czyli Sarancjum, funkcjonującego pod nową nazwą Aszarias, nadaną mu przez Osmanlich, pojęciowo powiązanych z Imperium Osmańskim. Święte Cesarstwo Dżadyckie z władającym od trzydziestu lat Rodolfem to też ważny rejon na mapie, z Obravić, wietrznym miastem malarzy, filozofów i alchemików. Mocne karty w ogólnej równowadze świata rozdawała Seressa, niczym Wenecja z kanałami, mostami i pałacami. Przeciwstawiała się pirackiemu Senjanowi z kamienistym wybrzeżem i dumnymi mieszkańcami. Funkcjonowanie nowobogackiego portu Dubrava opierało się na bliskim i dalekim handlu. Uwzględniono inne punkty i obszary na mapie, przykładowo pustynia Ammuz, miasto Chatib, Rhodias, wyspy Candaria i Hrak. Kompozycja śródziemnomorskich klimatów w morskiej sereskiej odsłonie. Wybrzuszenia i wklęsłości w stosunku do realnego świata tworzyły powiązania, ale zachowały własne dodatki.

Raczyłam się powieścią, wiele czasu dla niej przeznaczyłam, chciałam docenić każdy wymiar, zwłaszcza, że pierwsze dwieście stron przywoływało liczne miejsca i postaci. Kiedy ogarnęłam niuanse polityczne, ekonomiczne, społeczne, kulturowe i religijne, głównie za sprawą gładkiego i sugestywnego stylu przedstawiania, stopniowego wdrażania w tematykę i atmosferę, poczułam gotowość na właściwą przygodę, śledzenie losów, interpretację postaw, identyfikowanie relacji. Każda z postaci wnosiła coś frapującego i znaczącego, wszystkie pierwszoplanowe obdarzyłam zrozumieniem i sympatią. Piratka Danica, malarz Pero, szpieg Leonora, kupiec Marin i żołnierz Neven, naprzemiennie pojawiali się i znikali, razem lub osobno. Podobnie wyraziści i przekonujący byli drugoplanowi bohaterowie, gościli na chwilę lub dłużej. Zaskakująco zobrazowano zależności między dokonywanymi wyborami a konsekwencjami w ujęciu jednostek, grup i narodów. Ciasne sploty ludzkich żyć, intrygujące wzory wypełnienia, dramatyczna mieszanka sukcesów i porażek, walki o przetrwanie, konflikty zbrojne, szpiegowskie aktywności, podszepty zmarłych i światła milionów gwiazd, świetnie się w tym odnalazłam. Czas poznać inne książki Guya Gavriela Kaya.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 712 stron, premiera 06.07.2021 (2016), tłumaczenie Agnieszka Sylwanowicz
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 10 czerwca 2021

RETROSPEKCJA

[PREMIEROWO]

CHRIS BROOKMYRE

"Teoria spiskowa upada, gdy wymaga wytłumaczenia bardziej skomplikowanego niż oficjalne wyjaśnienia."

Czyżbym wreszcie otworzyła worek ze znakomitymi powieściami w klimacie thrillera i kryminału? Kolejna książka, przy której rewelacyjnie bawiłam się, poznawałam od deski do deski, na jedno posiedzenie, aby nawet na chwilę nie wymknąć się z kreowanej rzeczywistości. Pomysł na fabułę, mroczne rodzinne tajemnice, nie należał do nowych, jednak imponował rozmachem i głębią. Dałam się porwać żmudnemu, choć w dynamicznym tempie, dokopywaniu się do ludzkich sekretów. Każdy bohater skrzętnie skrywał ciemną stronę, długie cienie przenikały jego losy, rzucane przez siebie lub bliskich. Wielokrotnie zaskakiwał mnie obrót spraw, nagłe zwroty akcji szalenie mi przypasowały, czułam, że jestem w porywającym żywiole odkrywania prawdy, snucia domysłów, wysuwania złożonych interpretacji. Przekopywanie się przez incydenty z przeszłości, ich lustrzane odbicia we wspomnieniach bohaterów, czyniło powieść zajmującą i frapującą. Chciałabym częściej trafiać na takie książki.

Bardzo przekonująco odmalowane portrety postaci, Chris Brookmyre wnikliwie zanurzył mnie w ich osobowościach i życiowych doświadczeniach, omotał zdradliwymi kierunkami wyjaśnień, wciągnął w grę pozorów i uników. Nigdy nie mogłam być pewna osądu, jaki wydawałam na temat uczestników zdarzeń, a to podkręcało ciekawość i dociekliwość. Zdecydowanie format thrillera, który wpasował się w mój gust, potrzeby podkręcania wyobraźni z dreszczykiem, wyczuwania intensyfikującego napięcia zamętu, niepewności i niedowierzania. Byłam w żywiole, relaksie z wyśmienitą książką, intelektualnej rozrywce rozszyfrowywania rodzinnych spisków, warstwa po warstwie. A im głębiej kopałam, tym robiło się bardziej ekscytująco i emocjonująco. Zakończenie lekko naciągane, lecz nie rozrywa szwu scenariusza zdarzeń, idealnie wpasowuje się w klimat wieloznaczności i zwodniczości, niczym wisienka na torcie dopełnia smak przygody czytelniczej.

Przed szesnastoma laty półtoraroczne dziecko utonęło w tragicznych okolicznościach podczas wakacyjnego pobytu w Algarze, portugalskiej letniej willi rodziny Temple. Media mocno nagłośniły sprawę, gdyż dziadkiem dziecka był cieszący się wielką popularnością profesor psychologii, demaskator teorii spiskowych. Teraz, kiedy Max umarł, seniorka rodu namawia bliskich, aby pomimo licznych konfliktów, ogromnego napięcia między krewnymi, spotkali się w Portugalii. Śmierć Maxa odświeża podejrzenia opinii publicznej odnoście incydentu utonięcia dziewczynki, wiele osób podważa oficjalną wersję wydarzeń. Retrospekcyjne i bieżące wydarzenia poznajemy z pięciu stron narracji, członków rodziny i Amandy, niani dziecka sąsiadów nadmorskiej rezydencji, marzącej o karierze dziennikarskiej. Niewzruszalna całość fikcji wizerunku rodziny Templów pęka, rysy fałszu, kłamstw, matactw i manipulacji powiększają się, w zdradliwe zapadliny może wpaść każdy. Czy łatwiej jest człowieka oszukać, czy wyjaśnić mu, że został oszukany?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 414 stron, premiera 10.06.2021 (2019), tłumaczenie Magda Witkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

środa, 5 maja 2021

NIE WIESZ, KIM JESTEŚ

[PREMIEROWO]

TIM WEAVER

DAVID RAKER tom 7

"Nikt nie mógł mnie powstrzymać - i nikt nie mógł mnie uchronić przed upadkiem w przepaść."

Jeśli lubicie połączenia thrillera z kryminałem, to zwróćcie uwagę na serię o Davidzie Rakerze, byłym dziennikarzu zarabiającym na życie odnajdywaniem zaginionych osób. Sympatyczny bohater, niekoniecznie postępujący w zgodzie z prawem, ale kierujący się stabilną hierarchią życiowych wartości. Normalna osobowość, mająca problemy, ale nieuzależniona od nałogu czy przechodząca kryzys emocjonalny, jak to często zdarza się w kryminałach, chociaż praca stała się sposobem na przeżywanie żałoby po żonie. Dociekliwy, ambitny, z właściwą dozą wścibstwa i wszędobylstwa, a jednak niewykazujący cech niezniszczalnego supermena, choć w tym tomie lekko o nie zahaczył. Zatrudniony przez kobietę, której siostra, sześćdziesięciotrzyletnia Lynda Korin, była modelka i aktorka, teraz księgowa, zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach przed dziesięcioma miesiącami, na terenie malowniczego nadmorskiego zakątka, odizolowanego i dzikiego półwyspu Stoke Point w Anglii. Krok, po kroku, od jednej nitki do drugiej i kolejnej, Raker przybliżał się do rozwikłania kłębka kłamstw. Dla uzyskania pełnego obrazu musiał wniknąć w filmowy świat sprzed pół wieku, migoczące sztucznym światłem oscarowe nagrody, mroczne oblicza podrzędnych produkcji, aktorskie sztuczki kamuflażu, skrywane przez długie lata sekrety.

Frapująco i wciągająco rozbudowana zagadka detektywistyczna, trzymała w napięciu, pozwalała na snucie intrygujących przypuszczeń i domysłów. Chętnie zagłębiałam się w powieść, ulegałam wytworzonej atmosferze niepewności, poddałam się grze odkrywanych informacji i układania mozaiki prawdy. Kilka razy dałam zaskoczyć się interpretacją faktów. Bardzo przyjazna narracja, podtrzymywała dynamiczne tempo, jednocześnie zwracała uwagę na istotne detale, obrazowe opisywanie miejsc, postaci i zachowań. Odnosiłam wrażenie, że faktycznie uczestniczyłam w wykreowanej rzeczywistości. Nie natknęłam się na nic większego wymagającego wytknięcia i zarzucenia. Pomysł na wielowarstwowy scenariusz zdarzeń starannie przemyślano i wyjątkowo udanie zaprezentowano. Jedynie nie do końca uwierzyłam w scenę konfrontacji dobrego i złego charakteru, incydent w przyczepie podszyt był mało realnymi elementami sensacji. Przyjęłam go za dobrą monetę, służył podgrzewaniu atmosfery niepewności, naznaczał niebezpieczeństwem. Zerknij na poprzednie tomy serii, z którymi zapoznałam się i przybliżyłam na Bookendorfinie ("Zniknęli na zawsze", "Bardzo złe miejsce", "To, co zostaje").

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 542 strony, premiera 05.05.2021 (2016), tłumaczenie Łukasz Praski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 30 kwietnia 2021

ZABAWMY SIĘ U ADAMSÓW

MENDAL W. JOHNSON

[PREMIEROWO]

"To zabawa, którą każdy zna... polega na tym, że ktoś musi wygrać."

Jeszcze długo nie uwolnię się od wrażeń, jakie wzbudziło we mnie spotkanie z tą książką, zaciążyło na psychice w szczególnie makabryczny sposób, podcięło skrzydła wiary w człowieczeństwo, wprowadziło dyskomfort szokującego zestawienia niewinności dziecka z czystym złem. Wyjątkowo dobrze przeprowadzone studium zła, wydobywające na powierzchnię prawdziwe źródła ludzkiego okrucieństwa, ujmujące go w realistyczne obrazy, uszczegóławiające proces szkaradnej metamorfozy i błyskawicznej intensyfikacji. 

Brutalność w wydaniu pięciorga dzieci jest tak przekonująca, że nie potrzeba krwawych scen, aby silnie przemówić do wyobraźni, pozbawić tchu i wystawić na szokujące niedowierzanie. Odbiorca czuje, że daje się głęboko wciągnąć w świat brudnych emocji, mroczny oddech brzydactwa myśli, nakręcającą się spiralę znieczulicy i premedytacji. Socjopatyczne zachowania, pełne uwalnianych zaburzeń, różnego rodzaju bestialstwa, kłócą się ze szczerością i radością życia młodej osoby. Agresja wobec uwięzionej opiekunki staje się bazą do jeszcze gorszego szału gniewu i ataków. Zabawa, której pierwsze cechy stykają się z nieufnością, wahaniem i niepokojem, przemienia się w gorączkowość, ekscytację i zdenerwowanie, przechodzi w fazę obojętności, wyrachowania i satysfakcji. Granice przesuwane są stopniowo, skoro coś się już dokonało, można przejść dalej, a później jeszcze śmielej. I nawet chwilowe refleksje, znikome współczucia, nikłe wyrzuty sumienia, szczelnie zamykane są przez przymus wpasowania się w zasady grupy. Mrozi krew w żyłach finalny wydźwięk powieści, zatoczenie koła domniemanej niewinności, trudno się z nim pogodzić. 

Wsłuchujemy się we wstrząsający głos ofiary, Barbary Miller, studentki pedagogiki, opiekunki dzieci Adamsów. Współodczuwamy eskalację zła, wewnętrznej przemiany, bolesnej prawdy. Obserwujemy, co dzieje się w umysłach dzieci, dziesięcioletniej Cindy, trzynastoletniego brata Bobbiego, trzynastoletniego Paula, siedemnastoletniego Johna i niemal osiemnastoletniej Dianne. Ich ścieżka wkraczania w przemoc, zachłyśnięcie się fizyczną i psychiczną władzą nad drugim człowiekiem, jest niewiarygodnie przerażająca, dołująca, przykra. Rodzą się niewygodne pytania o naturę człowieka. Czy w każdym można wyzwolić prawdziwe zło? Skąd wydobywa się, z cech osobowości, wypaczonego umysłu, uwarunkowań genetycznych? Jakich zewnętrznych bodźców potrzeba, aby jego potęga wymknęła się spod kontroli, z mrocznym impetem wkroczyła w świat drugiego człowieka? Książka powstała niemal pięćdziesiąt lat temu, wciąż silnie oddziałuje na wyobraźnię i uczucia czytelnika. Nie dziwi, że wiele jej elementów odnalazło się w późniejszych produktach kultury masowej. Warto zobaczyć, skąd czerpali inspiracje twórcy, jednak mieć świadomość, że błoto czystego zła na jakiś czas przywiera do odbiorcy, tym bardziej, że częściowo opiera się na faktach. Zabawcie się u Adamsów na własną odpowiedzialność.

4.5/6 - warto przeczytać
horror psychologiczny, 318 stron, premiera 30.04.2021 (1974), tłumaczenie Bartosz Czartoryski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

środa, 24 marca 2021

FATALNE KŁAMSTWO

[PREMIEROWO] 

VALERIE KEOGH

"Szczerość to niebezpieczna broń."

Powieść czyta się szybko, wartkim rytmem prowadzi po scenariuszu zdarzeń, nie należy do złożonych. Narracja przyjazna i zachęcająca. Pomysł na fabułę udany, zwłaszcza w aspekcie kumulacji tajemnic i sekretów, docierania do prawdy z różnych perspektyw, niestety gorzej z przekonującą prezentacją. Tytuł mówi o fatalnym kłamstwie, ale nie ono wiedzie prym, a prawda, widziana oczami kluczowych postaci. Dlatego bardziej odpowiada mi oryginalny tytuł mówiący o trzech kobietach.

Valerie Heogh podaje sylwetki głównych bohaterek ciekawej i intrygującej oprawie, każdy wyróżnia się czymś szczególnym, właściwym tylko jej. Szkoda, że koncentruje się jedynie na cechach osobowości związanych bezpośrednio z tajemnicami. Daje więcej nawiązań do spożywanych posiłków niż naprawdę głębokich emocji kobiet. Gdyby nie ograniczać się do wąskich ram, a rozbudować portrety postaci, powstałby atrakcyjny materiał do interpretacji, teraz trudno uwierzyć w motywy i uzasadnić decyzje. Thriller zaliczam do obyczajowych, nie psychologicznych.

Bardzo odpowiada mi pogoń za przyczynami i impulsami, skutkami i konsekwencjami, różnymi scenariuszami tych samych źródeł i wyzwalaczy. Zabawę psuje spora przewidywalność biegu zdarzeń, chociaż kłamstwa mnożą się w szybkim tempie, to ich wyłanianie się na powierzchnię w wielu sytuacjach nie jest zaskoczeniem. Nie można odmówić efektownie nakręcającej się spirali dramatycznych pomyłek, błędnych osądów, fałszywych zapewnień i perfidnych manipulacji. Autorka podąża frapującym tropem naciągania wyobrażeń do rzeczywistości, definicji kłamstwa z ujęcia zmienności wagi, oswobodzenia prawdy w imię oczyszczenia z wyrzutów sumienia. Czy prawda faktycznie wyzwala od poczucia winy i rozbicia emocjonalnego, a może to dwulicowa skrucha i sztuczny żal? Dlaczego czasem lepiej trzymać ją w mrocznej strefie zapomnienia, niż łagodzić swój ból zadając go innym? Kiedy ujawniona prawda staje się narzędziem przestępstwa?

Beth, studentka kryminologii, Joanne, studentka komunikacji społecznej i socjologii, oraz Megan, studentka prawa, tworzą grupę wsparcia i sympatii. Intensywnie reagują na wstrząsający incydent, który przydarza się jednej z nich. Nie zdają sobie sprawy, że pomimo decyzji pozostawienia go w cieniu i zapomnieniu, naznacza on traumą następnych dwadzieścia lat ich życia. Co więcej, kiedy do głosu dochodzą niepokojące brzmienia przeszłości, wszystkie filary teraźniejszości zaczynają się kruszyć. Kobiety podejmują walkę, ale czy na pewno z zewnętrznym światem? Choć fabuła opiera się na więzach przyjaźni między bohaterkami, to nie odczuwam szczególnych właściwości bliskości między kobietami, czy poczucia wspólnoty. Zastanawiam się, czy celowo nie podważa się źródeł przyjaźni, która wydaje się mieć jednostronny wymiar, naciągane poczucie bycia razem, a nawet zupełny brak znajomości pozostałych. Plus za zakończenie, lubię, kiedy typuję coś we właściwym stylu, jednak okazuje się, że nie idę we właściwym kierunku.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller obyczajowy, 300 stron, premiera 24.03.2021 (2020), tłumaczenie Katarzyna Bieńkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

PRZEDSIONEK PIEKŁA

[PREMIEROWO]

TOMASZ KACZMAREK

"Nie chciał zniszczyć człowieka. Chciał zniszczyć jego dzieło."

Czy ludzkość jest mentalnie gotowa na współczesny galopujący rozwój technologii? A jeśli w rozważaniach uwzględnimy jeszcze hipotetyczny czynnik, obcą cywilizację połowicznie dzielącą się z Ziemianami osiągnięciami wyższej inteligencji? Dlaczego łatwo zrzec się odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko ludzkości dokonane w imię doskonalenia wiedzy? Intrygujący i dający do myślenia obraz alternatywnej rzeczywistości, przywołujący znajome niepokojące brzmienia ciemnej strony natury człowieka. (rekomendacja)

Ciężko czytało mi się książkę, styl narracji nie podszedł, wydawał się toporny, niemrawy, suchy. Dlatego szybko zdałam sobie sprawę, że najlepiej będzie poznawać tytuł na raty, tak aby niechęć do sposobu opowiadania nie przesłoniła fabuły. A pomysł na alternatywną rzeczywistość to już zupełnie inna sprawa. Intrygujący i dający do myślenia. Mam wielkie obiekcje, czy jako ludzkość gotowi jesteśmy na współczesny galopujący rozwój technologii, a co dopiero, kiedy otrzymamy jej szczytowe osiągnięcia naukowe, dla nas niemożliwe wręcz do ogarnięcia, od Obcych. Bonakowie, bogowie naukowcy, którzy spadli z nieba, podarowali ludziom źródło nieograniczonej energii, lecz nie zezwolili na badania. Wyższa inteligencja nie chce zdradzić tajemnic działania urządzenia. Podobnie rzecz ma się z innymi wynalazkami, choćby mającymi zastosowanie w medycynie, ludzie mogą je używać, jednak nie wolno im zagłębiać się w zasady funkcjonowania.

Czy to nie tak, że obca rasa bawi się człowiekiem, niczym dziecku ofiaruje prezent, zachęca do zabawy, ale nie zezwala na zajrzenie do środka. Oczywiście, większość dzieciaków spoglądać będzie na zabawkę jak na przedmiot magiczny. Ale właśnie sposób działania przyciąga ciekawe świata jednostki, w których drzemie potencjał na dokonywanie naukowych odkryć, analizowanie i powielanie. Zderzamy się z surowym eksperymentalnym traktowaniem ludzkości przez przybyszy z gwiazd. Napotykamy postawioną przez nich zaporę zabezpieczającą przed pomysłami ludzi na nową broń. Czyż nie jest tak, że cokolwiek człowiek osiągnie, potrafi wykorzystać jako narzędzie niszczenia, przewagi politycznej i militarnej? Może lepiej w pewnych sferach zastąpić człowieka automatami, mniej groźne, nie wymykają się spod kontroli, łatwe do przeprogramowania według potrzeb. Ale czy faktycznie można nie doceniać samoświadomości sztucznej inteligencji?

Tomasz Kaczmarek zahacza o wiele naprawdę zajmujących zagadnień, jednak ściska je w małej rzeczywistości, co sprawia, że trudno dłużej się nad nimi zatrzymać. Ma to swoje plusy, czytelnik dostaje przygodę, w której wiele dzieje się, suwak dowolnie przesuwa się na osi czasu, nic nie jest takim jakim się wydaje, niczego nie można być pewnym, biel doprawia czerń, ofiara staje się oprawcą, i odwrotnie. Upiorne amerykańskie Exmore w stanie Wirginia, szpital psychiatryczny, Przedsionek Piekła, niebezpieczne doki i napromieniowane podziemne tunele, w nich rozgrywa się akcja. Jakże zmienia się interpretacja zachowań, postaw i przekonań, okazuje się, że zanim wyda się opinię, trzeba spojrzeć na dorobek naukowy i życiowy z wielu stron, często nie ma gotowości na jednoznaczne oceny. Czy praca dla dobra kraju zwalnia z etycznych zobowiązań? Czy można zrzec się odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko ludzkości w imię postępu naukowego?

3.5/6 - w wolnym czasie
fantastyka, 352 strony, premiera 24.03.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros.
Rekomendacja w ramach Secretum.pl

środa, 17 marca 2021

WEHIKUŁ CZASU

[PREMIEROWO]

HERBERT GEORGE WELLS

"Przyroda ucieka się do inteligencji dopiero wtedy, kiedy nawyk i instynkt już nie wystarczają. Nie ma inteligencji, gdy nie ma zmiany i potrzeby zmiany. Inteligencja bywa udziałem tylko takich zwierząt, które napotykają ogromną rozmaitość niebezpieczeństw i potrzeb."

Po książkę sięgnęłam wiele lat temu, zanim jeszcze zaprzyjaźniłam się z science fiction, wówczas nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, nie potrafiłam jej docenić. Kiedy coraz szerzej i głębiej wchodziłam w klimaty fantastyki, coraz więcej wyłapywałam idei "Wehikułu czasu" w późniejszych książkach, filmach i grach. Dlatego chętnie chwyciłam po nią teraz, aby odświeżyć znajomość, spojrzeć już z nieco innej perspektywy, dostrzec to, co wcześniej mi umknęło. 

Nieduża objętościowo powieść a wiele w niej frapujących myśli oscylujących wokół tego, co czeka ludzkość w dalekiej przyszłości, jak zmieni się jej kondycja pod wpływem oszałamiającego nurtu wynalazków i uprzemysłowienia, w którą stronę pobiegnie ewolucja rodzaju ludzkiego, czy wciąż charakteryzować się będzie postępem i rozwojem, a może osiągnie kluczowy punkt kulminacyjny, od którego następować będzie już tylko regres i uwstecznienie. Wiele materiału do refleksji.

Główny bohater, zwolennik geometrii czterowymiarowej, wynalazca machiny do podróży w czasie, przenosi się w bardzo daleką przyszłość, do 802701 roku. Początkowo wydaje mu się, że trafia do kwiatowego i beztroskiego raju, ale z czasem przekonuje się, że tajemnica rozkosznie żyjącego ludu skrywa obecność innego szalenie wrogiego gatunku ludzkiego. Dwa odrębne psychicznie i fizycznie typy zwierzęce, jeden żyjący na powierzchni planety, drugi w podziemnych korytarzach. Szalenie ciekawe spojrzenie na wiekowe odwracanie ich relacji nadrzędności i podrzędności.

H.G. Wells frapująco snuje domysły i przypuszczenia, wplata w fabułę zdarzenia, które najpierw otacza aura kolorów i pokojowych przekazów, a potem mrocznych nut i ciemnych sfer. Podróżnik w Czasie formułuje hipotezy i stawia teorie napotykając różnorodne osobniki, krajobrazy, budowle i przedmioty. Dotyczące choćby wegetarianizmu, podobieństwa płci, upadku imponującej wielkości architektury, udoskonalenie medycyny, podbijania przyrody do ludzkich potrzeb, wygaśnięcia sztuki. Smutne wrażenie robi wzmianka o butwiejących książkach w opisie ruin muzeum.

Głośny i przenikliwy dźwięk wydaje upadek ludzkości, do której przyczyniły się automatyzacja, utopijne idee, dążenie do wygody, realizacja krótkotrwałych pragnień w miejsce długofalowych marzeń. Książka napisana sto dwadzieścia sześć lat temu a wciąż zadziwia błyskotliwość i pomysłowość autora, zdolność uważnej obserwacji, szczegółowej analizy i celnego wysuwania wniosków. Żałuję, że krótko gościłam w przyszłości za trzydzieści milionów lat, kiedy to Ziemia wydaje ostatnie tchnienie. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Wellsa, które spisałam na Bookendorfinie: "Wojna światów", "Wyspa doktora Moreau", "Niewidzialny człowiek".

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 144 strony, premiera 17.03.2021 (1895), tłumaczenie Feliks Wermiński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 16 marca 2021

CIEŃ JUDASZA

[PREMIEROWO]

ANNA KUSIAK

"Wielkie zdarzenia zapisują się na kartach historii, lecz rzadko kiedy w sercach jednostek."

Fabuła bazowała na utartych szlakach, sprawdzonych pomysłach, wydawało się, że niczym nie powinna mnie zaskoczyć, a jednak w miarę zagłębiania się w powieść wychodziły naprzeciw nieoczekiwane elementy. Kobieta na zakręcie drogi, z nierozliczoną przeszłością, bolesnymi doświadczeniami z nastoletniości, po śmierci matki powróciła do rodzimej wsi, aby uporządkować zwykłe sprawy i przygotować dom na sprzedaż. Opróżnianie pokoi, selekcjonowanie rodzinnych pamiątek, stało się impulsem do odświeżenia sprawy morderstwa kuzynki. Przez dziesięć lat policja nie ustaliła tożsamości mordercy osiemnastolatki. Klaudia podjęła prywatne śledztwo, a im mocniej kopała w pamięci mieszkańców Brzózkowa, tym bardziej narażała się na niebezpieczeństwo.

Znana jej społeczność doskonale wiedziała, jak dochować tajemnic, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, intensywnie plotkowała, w gronie rodziny i sąsiadów, ale nie w obecności córki domniemanego mordercy. Autorka atrakcyjnie odmalowała obraz zamkniętej społeczności, niewielkiego skupiska ludzi z trwale przydzielonymi rolami w hierarchii ważności, ciekawym przekrojem społecznym, kontrastowym zestawieniem reprezentantów lokalnego środowiska. Przebija się, tak charakterystyczny dla zapomnianych przez świat wsi, syndrom marazmu, martwych punktów, zniechęcenia i braku nadziei na lepsze jutro, z wyjątkiem tych ludzi, którzy potrafią odnaleźć się biznesowo w ponurej rzeczywistości i przejąć stery władzy. Sugestywnie oddano atmosferę miejsca, miałam wrażenie przeniesienia się, jednocześnie przywoływałam obrazy odwiedzanych w rzeczywistości podobnych wiejskich obszarów.

O ile odpowiadały wyraziste portrety postaci drugoplanowych, interesująco wzbogaciły historię, tak nie do końca przekonały zachowania głównej bohaterki. Rozumiałam, że wędrówka po spowitych ciemną mgłą wspomnieniach nie należała do łatwych i przyjemnych, wymagała niezwykłej odwagi i determinacji, to jednak spodziewałam się, że Klaudia okaże się mniej naiwna i bardziej bystra. Całkowicie rozgrzeszyłam ją z błędów miłości, ale nie potrafiłam zrozumieć dużej łatwowierności i działania pod wpływem chwili, tym bardziej, że pracowała jako dziennikarka, a w tym zawodzie doskonali się nie tylko szósty zmysł, ale również umiejętność kojarzenia i interpretacji prawdy ukrytej pod wieloma warstwami. Sporo przewidziałam z finalnej odsłony, lecz doceniłam zgrabne zespolenie dwóch wątków czasowych. Chociaż nie wszystkie elementy powieści wydawały się mocne, liczyłam na większe napięcie, mocniejsze akcenty, przygodę zaliczam do ciekawych.

4/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 364 stron, premiera 16.03.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

środa, 15 lipca 2020

ALICJA

[PREMIEROWO]

CHRISTINA HENRY

THE CHRONICLES OF ALICE tom 1

"To, że jestem szalony, nie oznacza wcale, że nie mogę mieć racji."

Bardzo cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę, że szósty zmysł czytelniczy mnie nie oszukuje. Powieść okazuje się fantastyczną niespodzianką, intrygująco wciąga już od pierwszych stron, rewelacyjnie absorbuje wyobraźnię. Żałuję, że natychmiast nie dysponuję drugim tomem, ale może to i lepiej, ponieważ jest czas na wyciszenie rozbudzonych emocji i wywołanych wrażeń. Powieść atrakcyjnie konstruuje pomost między magią a mrokiem, światem czarodziejskiej sztuki a krwawym obliczem walki. Osobliwa dwoistość natury wszelkich istot, fałszywa skrajność dobra i zła, mieszanie się szlachetnych i amoralnych cech, zderzenie pozytywnych ideałów i pierwotnych żądz, magnetycznie przyciąga.

Aby w pełni dostrzec misterne utkanie scenariusza zdarzeń, charakterystyczne nawiązania, ciekawe skojarzenia, bezpośrednie analogie, trzeba wyciągnąć z pamięci źródło inspiracji, czyli „Alicję w Krainie Czarów”. Pierwowzór oplatają baśniowe motywy, natomiast wtórną interpretację ulokowano w klimacie horroru. Kojarzymy z dzieciństwa kolorowy świat poprzedniej Alicji, teraz wkraczamy w jego negatyw, tyle, że nie w czarno-białej, a w intensywnie szkarłatnej odsłonie. Krwi, przemocy, nędzy, rozpaczy, prób przetrwania, nie ma końca. Mimo że wszystko wydaje się zbyt czerwonym piórem naszkicowane, rozmiłowanym w makabrycznych scenach, to jednak fantastycznie angażuje w zatrważający obraz złożony z mrocznych tajemnic, ułudnych potworów, zdradzieckich jezior, głębokich studni ciemności, miejsc wabiących zdradliwym zapachem róż.

Dorosła Alicja wydostaje się z koszmaru znajomości z Królikiem, ale kosztem pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Otumaniona lekami, zniewolona obojętnością, po dziesięciu latach udręki ucieka wraz z Topornikiem z przytłaczającego wolę i zmysły ośrodka, gdzie dni i noce zlewają się w jedno. Powoli budzi się do nieuniknionej bitwy z ciężko uchwytnym złem. Przemierza zawiłe labirynty mglistych uliczek Starego Miasta, kręte schody i wąskie alejki, owiane brzemieniem starości, brudu, bólu i zawodzenia. Zagląda w podziemne korytarze zajmowane przez osobniki reprezentujące najgorsze zepsute plugastwo. Wkracza w mroki ogarniające nawet najczystsze intencje, ciemności budzące grozę, gdyż grasuje w nich coś przerażającego. Jakże to wszystko odmienne od bogatego, czystego i zorganizowanego Nowego Miasta, z którego wywodzi się główna bohaterka. Czym tak naprawdę okazuje się siła zamknięta w ostrzu miecza?

5/6 - koniecznie przeczytaj
horror, 312 stron, premiera 15.07.2020 (2015), tłumaczenie Janusz Ochab
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

środa, 3 czerwca 2020

TAJNE ŻYCIE Amaryllis Fox

[PREMIEROWO]

"Terroryzm to psychologiczna gra, której sednem jest eskalacja. Ludzi przeraża nie ostatni atak, tylko następny."

Książkę czyta się w niespiesznych rytmach, wciągają sekrety wydarzeń ukrytych głęboko pod powierzchnią oficjalnych wersji, momentami jest bardzo ekscytująco, ale zdarzają się miejsca mało zajmujące. Sporo refleksji nasuwa się podczas poznawania tajnego życia Amaryllis Fox przebiegającego w służbie CIA. Nie każdego stać na wyjątkowo wymagające pokonywanie codzienności w oddaniu amerykańskiej społeczności. Potrzeba niezwykłej inteligencji, sprytu, odwagi, opanowania, elastyczności i zdolności przewidywania. Dla uzyskania pełnego obrazu trzeba by było wymienić jeszcze kilkanaście pożądanych cech charakteru. Ich wspólne zaistnienie i połączenie w jednej osobie zdarza się niezwykle rzadko.

Zazwyczaj czytamy o nieprzeciętnych uzdolnieniach i determinacji u męskich szpiegów, a tu przykład silnej kobiety, która wie do czego dąży, w imię czego, i co ważne, co jest w stanie poświęcić dla odkrytego powołania. Wyrzeka się większości aspektów potocznie rozumianego szczęścia, wystawia na ogromne ryzyko, funkcjonuje w mega trudnych warunkach, pośredniego i bezpośredniego niebezpieczeństwa. Przyznam, że z rozdziału na rozdział utwierdzałam się w przeświadczeniu, że absolutnie nie potrafiłabym podporządkować wszystkiego patriotyzmowi, zwłaszcza prywatnych pragnień i marzeń. Praca w charakterze ekstremalnie utajonego szpiega, działającego pod fałszywą tożsamością, bez możliwości pomocy w terenie, nie jest dla każdego.

Poznajemy przebieg kariery zawodowej i życie prywatne Fox. Dzieciństwo noszące zapowiedzi życiowych wyborów, wzorce wychowania, dojrzewanie światopoglądu, głosy autorytetów, praca w wolontariacie, pobyt w Birmie, początki dziennikarstwa, pomoc osieroconym bośniackim dzieciom. Obserwowanie narastania zagrożenia ze strony ekstremistów, eskalowania ataków terrorystycznych, śmierci z rąk Al-Kaidy amerykańskiego dziennikarza i mentora, sprawia, że rośnie sprzeciw wobec sunnickiej organizacji, pragnienie dokładnego poznania wroga i aktywnego przyczynienia się do jego powstrzymania. Stąd decyzja o studiach z zakresu konfliktów i terroryzmu. Zerkamy za kulisy prac analitycznych dla CIA, szkoleń metod pracy operacyjnej, przysposobienia szpiegowskiego, konspiracyjnego działania na terenie kilkudziesięciu państw.

Przybliżane fakty należą do ciekawych, i chociaż nie otrzymujemy czegoś odkrywczego a znane fakty, to jednak z perspektywy indywidualnej postaci nabierają szczególnych nut. Autorka nie wstydziła się przyznać do początkowo uproszczonego sposobu interpretacji świata, uznawania bieli i czerni, dopuszczania szarości dopiero wraz z gromadzonymi doświadczeniami. Młody wiek agenta i wysokie wyniki budzą podziw. Praca pod ogromną presją, kiedy najmniejszy błąd może przeciąć nić ludzkiego życia, diametralnie zmienić bieg losów tysiąca osób, wywołać efekty na ogólnoświatową skalę, wymaga ogromnej wytrzymałości psychicznej. Liczyłam na więcej obrazów kulis pracy szpiega. Podane rozważania, podsumowania, gotowe wzorce interpretacji, należały do interesujących, ale przesiąkły patosem i propagandą jedynie słusznej prawdy. Oczekiwałam scen na kształt przebiegu spotkania stojących po przeciwnej stronie agentów i jednocześnie ludzi połączonych wspólną ideą rodzicielstwa, ten przykład należał do ekscytujących.

4/6 - warto przeczytać
autobiografia, 262 strony, premiera 03.06.2020 (2019), tłumaczenie Grzegorz Kulesza
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca i DużeKa.pl.