Pokazywanie postów oznaczonych etykietą S.K. Tremayne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą S.K. Tremayne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2024

CZARNA WODA

S.K. TREMAYNE

„...zważywszy na silne pływy, zimne prądy i duży ruch żeglugowy, niestety zaginione osoby nie miały szans na przeżycie...”

Spodziewałam się zdecydowanie mocniejszej intrygi, zwłaszcza że poprzednie spotkania z książkami tego autora kończyły się sporą satysfakcją czytelniczą. Po rewelacyjnych "Bliźniętach z lodu", angażującym "Dziecku ognia", wciągającym "Zanim umarłam", przekonującą "Asystentką", liczyłam, że brytyjski pisarz kolejny raz wkręci mnie wir dziwnych zagadek. Jednak, nie tym razem. Pomysł na fabułę ciekawy, może nie nowatorski, ale interesujący, natomiast jego przedstawienie odbiegało od oczekiwanego. 

Kreacja głównej postaci zawierała kilka znacząco irytujących cech. Przeszkadzała jej naiwność i miałkość. Fobia uniemożliwiająca normalne życie mocno naciągana wobec tego, co okazało się jednym z przełomowych incydentów. Strach przed wodą, przymusowa izolacja na wyspie, tragedia wzmacniająca poczucie winy i niezrozumienie rzeczywistości. Szybko znalazłam w wyobraźni klucz do interpretacji siostrzanych relacji, co zdecydowanie popsuło zabawę w dociekanie sekretów. Poboczne tropy nie zwiodły, domyśliłam się funkcji zadymiania prawdy. Wydawało się, że nie tyle thrillerowskie, co sensacyjne elementy uratują czytelnika od znużenia poznawania powieści, a jednak traciły na przekombinowaniu. 

Nie odpowiadała mi finałowa odsłona, królik wyjęty z kapelusza, ale brak efektu zaskoczenia. Zdecydowanie na plus odmalowana atmosfera wyspy Dawzy, otoczonej przez mokradła, z dzikim wybrzeżem, starożytnym dziedzictwem, piracką i przemytniczą przeszłością, barwną historią hotelarstwa, gęstymi prastarymi lasami, nieprzerwanym nawoływaniem ptactwa. Niepotrzebnie autor dodał do tego otoczkę wróżbiarstwa i czarodziejstwa, a nawet paranormalnych zjawisk. Nadmiar elementów, mających wpływać na pragnienie niecierpliwego poznawania i intensyfikujące się napięcie, niestety, nie sprawdził się. Chociaż „Czarna Woda” nie wciągnęła legendarnym prądem w świat czarnego thrillera, to wybaczam pisarzowi, książka odbiegała poziomem na niekorzyść od pozostałych, lecz nie zniechęciła przed poznaniem kolejnych dzieł Tremayne’go.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 432 strony, premiera 28.06.2023 (2022), tłumaczenie Radosław Madejski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 1 lutego 2021

ASYSTENTKA

S.K. TREMAYNE

"Walka z nieuchwytnym wrogiem to jak dźganie ducha albo bójka z dymem."

Po rewelacyjnych "Bliźniętach z lodu", angażującym "Dziecku ognia", wciągającym "Zanim umarłam", nic dziwnego, że z niecierpliwością wyczekujemy spotkań z twórczością S.K. Tremaynego. "Asystentka" utwierdza w przekonaniu, że brytyjski pisarz pisze przekonująco, zapewnia pożądane dreszcze niepewności, wywołuje silne emocje. Sprawia, że na kilka godzin wyłączamy się z realnej codzienności i wchodzimy w misternie utkaną intrygującą fikcję. Snujemy domysły, formułujemy przypuszczenia, interpretujemy tropy, dobrze bawimy się przy poznawaniu losów i postaw bohaterów. Obroty spraw mocno zaskakują, fabuła wywraca się na lewą stronę. Napięcie budują liczne zwroty akcji, zawieszenia, niedopowiedzenia, głęboko skrywane tajemnice i domagające się uwagi kłamstwa. Ujawnienie niewygodnych sekretów przeszłości wywraca życie bohaterów do góry nogami, muszą natychmiast zmierzyć się z nimi.

Frapujący obraz uświadamiający, jakie niebezpieczeństwa kryją się za ślepym podążaniem za nowoczesnymi technologiami i beztroskim powierzeniem im organizacji życia. Wystawiamy na widok publiczny prywatną i zawodową sferę. Sprawiamy, że rzesza obcych osób ma bezpośredni dostęp do danych o tym, co dzieje się w naszej codzienności. Nieumiejętne podejście do mediów społecznych prowadzi do niekorzystnych trendów, zmian zasad prywatności, nadmuchania wirtualnej rzeczywistości. Staje się źródłem krzywd, szykan, krytyki, a nawet inwigilacji i perfidnej manipulacji. Tylko pozornie wydaje się, że autor, wzorem klasyków fantastyki, wchodzi w zatrważające odrealnione klimaty. Wręcz odwrotnie, w zasadzie nasza cywilizacja jest już w nurcie, w którym sztuczna inteligencja, mająca ułatwić rutynę życia, tworzy ogromną bazę danych o najdrobniejszych przyzwyczajeniach, nawykach, zainteresowaniach, gustach i preferencjach użytkowników. Mocno odczuwamy to w ramach wszechobecnych, trudnych do pozbycia się, dopasowanych reklam. Czy to początek totalnej kontroli, na skalę jednostek, grup i globalną?

"Asystentka" koncentruje się na tym, co może zdarzyć się, kiedy ognisko domowe wyposaży się w komunikujące się ze sobą systemy, podpowiadające encyklopedyczne definicje, omawiające pogodowe prognozy, rzucające w eter drobne ciekawostki, ale też ciemne cienie przeszłości, które mogą gwałtownie wstrząsnąć fasadami życia domowników. Josephine Ferguson jest dziennikarką pracującą na zlecenie, świeżą rozwódką na nowo układającą życie. Korzystając z uprzejmości przyjaciółki mieszka w luksusowym apartamencie zarządzanym przez elektroniczną asystentkę. To właśnie asystentka wypełnia samotne dni Jo. Electra ujawnia, że dysponuje precyzyjną wiedzą o Jo i szybko udowadnia, że jest czymś, czego należy bardzo obawiać się. Rozpoczyna się cykl niepokojących zdarzeń i dziwnych zbiegów okoliczności. Nie wszystkie dramatyczne incydenty w pełni przekonują. Początkowa bierność kluczowej postaci nie koresponduje z przypisywanym trzeźwym osądem i przebojowością, ale uzmysławia, jak bardzo zdajemy się na elektroniczne gadżety, w jakim stopniu im ufamy, dlaczego nie pozostawiamy marginesu na ewentualne błędy, awarie i pułapki, czemu nie uwzględniamy aspektu uczenia się sztucznej inteligencji.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 432 strony, premiera 25.11.2020, tłumaczenie Bartłomiej Nawrocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

ZANIM UMARŁAM S.K. Tremayne

"...cicha modlitwa miała przynieść jej ukojenie w grobie, jednak coś zakłóciło ten sen." Seth Lakeman, "Kitty Jay"

Po rewelacyjnych "Bliźniętach z lodu" i angażującym "Dziecku ognia" z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego spotkania z twórczością S.K. Tremayne. Brytyjski pisarz pisze przekonująco, sprawia, że potrafię na kilka godzin wyłączyć się z realnego trybu codzienności i wejść w misternie utkaną intrygę fikcyjnej opowieści. Jest dosadnie, jednakże bez bezpośredniości. Wciąga w sferę domysłów i przypuszczeń, interpretowania podsuwanych tropów, a i tak daję się zaskoczyć obrotem spraw. Liczne zwroty akcji, zawieszenia, niedopowiedzenia, głęboko skrywane tajemnice i kłamstwa domagające się uwagi. Rodzinne sekrety, w które lepiej nie spoglądać, gdyż ich ujawnienie wywraca życie do góry nogami. I jeszcze pamięć, płatająca figle i zanurzająca się w mroku. Powieść trzyma w napięciu, wywołuje emocje, zapewnia pożądany dreszcz niepewności.

Kath od wypadku samochodowego cierpi na amnezję wsteczną, teraz za wszelką cenę pragnie dowiedzieć się, co popchnęło ją do tragedii, jaka zagadka kryje się za dziwnym milczeniem męża i osobliwym lękiem Lyli, dziesięcioletniej córki, przed nieznajomym. Adam jest strażnikiem parku narodowego, zakochanym w baśniowości i surowości wrzosowisk Dartmoor, zaś Kath pracuje w biurze turystycznym. Lyla to niezwykła dziewczynka, z wyczulonym słuchem, zadziwiającą pamięcią, z synestezją, hiperleksyjnymi skłonnościami, widząca więcej niż przeciętni ludzie. Rodzina uwielbia dzikie odosobnienie, bezmiar gwieździstego nieba i niczym niezmąconą ciszę. Wynajmują liczący sześćset lat dom, ulokowany na pustkowiu, daleko od pospiesznie i głośno żyjącej cywilizacji. Autor fantastycznie tworzy klimat dzikiej przyrody, bagnistych torfowisk, mrocznych mokradeł, archeologicznych znalezisk i apotropaicznych mocy. Wchodzimy w nie z gęstą intensywnością i uroczą sugestywnością, a to wartka woda na młyn czytelniczej wyobraźni. Zakończenie nabrzmiałe od dramatyzmu, ale właśnie w takiej postaci spodobało mi się.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 448 stron, premiera 19.06.2019 (2018), tłumaczenie Dorota Pomadowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 22 czerwca 2017

DZIECKO OGNIA S.K. Tremayne

"Próbowali oddychać, przeżyć jeszcze jeden tydzień, przetrwać kolejną zimę. Desperacko wciągali zimne, świeże powietrze, by oczyścić płuca, którym już nic nie mogło pomóc. I wszyscy oni umierali w ciągu sześciu miesięcy. To właśnie tak Kerthenowie zbili swoją fortunę."

Zachęcona, i to bardzo, niesamowitymi wrażeniami ze spotkania z książką autora "Bliźnięta z lodu", z dużym zainteresowaniem i sporymi oczekiwaniami sięgnęłam po "Dziecko ognia". Dostałam potwierdzenie mocno angażującego i silnie wciągającego zaczytania, jakie potrafi S.K. Tremayne zafundować czytelnikom. Co prawda, powieść oceniam nieco niżej niż wcześniejszą, nie ulega jednak wątpliwości, że mocno wpasowała się w moje gusta czytelnicze i dała dużo zadowolenia.

Thriller psychologiczny, w którym fantastycznie pociągnięto wątki związane ze złożoną naturą człowieka, rewelacyjnie odmalowano klimat niepokoju, niepewności, poruszenia, a przy tym błyskotliwie zawiązano porywającą intrygę. W ogólnym bardzo pozytywnym odebraniu książki może nieco przeszkadzać małe prawdopodobieństwo wystąpienia niektórych okoliczności czy realność zdarzeń, jednak w tym gatunku pisarz nie jest zobowiązany, aby nie przekraczać tych właśnie granic. W końcu pozazmysłowe nuty silnie uruchamiają wyobraźnię czytelnika, prowadzą do kreowania ciekawych obrazów, objaśniania zaskakujących zachowań bohaterów, spełniają warunek wytworzenia wyczekiwanych emocji z dreszczykiem. Ideałem byłoby też zamknięcie książki o dziewięć stron wcześniej, takie właśnie niedopowiedziane zakończenie, dramatyczne zawieszenie, otwarte dla interpretacji, bardziej by mi w tej powieści pasowało i odpowiadało.

Kornwalia, kraina twardego granitu, poszarpane klify West Penwitchu, i dom na uboczu, ukryty przed światem, zbudowany na gruzach starego klasztoru, a wokół niego przepiękny ogród, rozległy las i ciemne wrzosowiska. Teren, w którym odległy szept morza otula wstrząsającą historię ruin starych kopalni cyny i miedzi, dociera do szybów i tuneli, przemyka po sztolniach, wkrada się w kominy, kiedyś dymiące, a dziś wymownie milczące i przechowujące pamięć o przeszłości. I wprawiający w zachwyt krajobraz ciemnych i głębokich zatoczek na krańcach dolin, a także urok przesiąkniętych solą wiosek rybackich. Właśnie w takiej scenerii ma miejsce akcja powieści, natychmiast intensywnie udziela się sugestywnie odmalowana atmosfera Kornwalii.

Rachel Kerthen, podążając tropem miłości, otwiera nowy rozdział w życiu, przeprowadza się z pospiesznie żyjącego Londynu do pozornie spokojnej kornwalijskiej rezydencji męża. Ogromna siedziba, wielowiekowa budowla, w trakcie prac restauratorskich, skrywająca mnóstwo tajemnic i sekretnych przejść. Jej urządzenie i utrzymanie jest ogromnym wyzwaniem, ale podtrzymanie rodzinnej tradycji tego właśnie wymaga od właścicieli. Rachel czuje się szczęśliwa, wszystko wydaje się układać po jej myśli, do czasu, kiedy ośmioletni pasierb Jamie zaczyna osobliwie zachowywać się. Choć wcześniej odnosił się do niej z sympatią i serdecznością, teraz traktuje ją z rezerwą, kobieta czuje się bacznie obserwowana. Wspomnienia dziecka dotyczące zmarłej dwa lata wcześniej matki nasilają się, a Rachel nabiera przekonania, że pewne sprawy dopominają się pilnego wyjaśnienia, rozwiania wątpliwości i czarnych chmur podejrzeń. Jednak komuś nie pasuje dociekanie prawdy, przywoływanie duchów przeszłości i rozwiązywanie mrocznych zagadek.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 352 strony, premiera , tłumaczenie Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)

czwartek, 15 czerwca 2017

BLIŹNIĘTA Z LODU S.K. Tremayne

"Czasem wszystko jest zupełnie inne, niż sobie wyobrażamy, a czasem to, co uważaliśmy za rzeczywistość, w ogóle nie istnieje."

Thriller przykuwający do fotela na kilka wspaniałych godzin zaczytania, wprost nie można się od książki oderwać, całkowicie pochłania nas wyspiarski klimat owiany zajmującymi psychologicznymi wątkami. Nie jest to propozycja czytelnicza dla kogoś, kto oczekuje spektakularnych akcji, relaksu w lekkiej formie podszytej dreszczykiem, tu trzeba mocno zagłębić się w intrygującą fabułę, pozwolić zaprosić się do wciągającej, choć mrocznej gry, bazującej głównie na empatii, umiejętności wczuwania się w sytuację poszczególnych członków rodziny dotkniętej tragedią. Wiele interesujących perspektyw nakłada się na siebie, wzajemnie oddziałuje, ale też zmusza do dryfowania od jednego przekonania do drugiego, jakże rozbieżnych w wydźwięku i kolorystyce.

Doskonale prowadzone aspekty związane z istotą tożsamości, czynnikami ją określającymi, pomieszaniem własnego ja, łatwością podmiany osobowości, jednak obciążoną potężnymi kosztami. Ogromne poczucie straty, skrywana wściekłość, jednoznaczne osądzenia, silne wyrzuty sumienia, których nie da się niczym przytłumić, czasowo oswoić czy choćby na chwilę zamknąć w zakamarkach niepamięci w poszukiwaniu ulgi i wyciszenia. Głos bólu i cierpienia przebija się ponad szum pieśni wiatru smagającego ostre skały odizolowanej wyspy, echo niewyraźnych głosów z przeszłości pobrzmiewa na mokradłach i wrzosowiskach, mętne cienie utraconych nadziei odbijają się w rytmicznie pulsującym świetle latarni, zaś ponure i złowrogie przeczucia przebijają się przez gęstą mgłę i ciemne chmury. Nastrój wywołujący ostre dreszcze niepokoju, trzymający w niepewności, ocierający się o granice szaleństwa, misternie podsycający ogień narastającego napięcia, milczącej groźby i nieuchwytnego niebezpieczeństwa.

Autor rewelacyjnie odmalowuje portret matki, która rok temu, w dramatycznych okolicznościach, traci jedną z córek bliźniaczek. To czasowe zawieszenie w realnym świecie, próby nadania codzienności normalnych rytmów, trwania w pozornym obrazie połączonej silnymi więzami rodziny, a przy tym pielęgnowania w pamięci chwil szczęścia z czasów sprzed tragedii. Z uwagą przyglądamy się staraniom Sarah odnalezienia równowagi, porozumienia z mężem i okazywania głębokiego uczucia córce, która wymaga teraz szczególnej troski i uwagi. Decyzja o wyprowadzce do zrujnowanej posiadłości na szkockiej wyspie Torran, zachwycającej pięknymi krajobrazami i zapewniającej pożądane odosobnienie, wydaje się radykalnym posunięciem w życiu rodziny, jednak może właśnie tam rany po stracie dziecka zaczną się zabliźniać, wątpliwości rozpływać wyparte przez logiczne wytłumaczenia, dezorientacja zmieniać w pewność, a dźwięki żałoby i tęsknoty powoli wytracać intensywny rytm. Czy uda się ocalić rodzinę przed rozpadem? A może wyspa okaże się pułapką, z której nie da się już uciec?

Także postawa Andiego, jako ojca i męża, budzi w czytelniku wiele emocji, wywołuje skrajne interpretacje, jego czyny momentami wydają się dziwne i niewłaściwe. Często zastanawiamy się, dlaczego mamy wrażenie, że jego działaniami nie kierują logiczne wytyczne, jakby nie do końca identyfikował się z następującymi po sobie zdarzeniami, przybierał pozy niezgodne z tym, czym kieruje się jego serce i podpowiada mu rozum. Ale właśnie o to chodziło, o dodanie do historii surrealistycznego kluczowego elementu, bolesnej, przytłaczającej, wymykającej się rozsądnym wyjaśnieniom rzeczywistości. Finałowa odsłona udowadnia, że jest to błyskotliwie przemyślana powieść, w której każde słowo ma istotne znaczenie, nadaje sprawie określony kierunek doszukiwania się winnych, przywiązuje odbiorcę do wysuwanej koncepcji scenariusza zdarzeń, aby w miarę odsłaniania kolejnych szczegółów sporo zakwestionować, zaskoczyć formą i istotą prawdy, a przy tym pozostawić szczyptę niedopowiedzenia, skrawki domniemań do wyjaśnienia przez czytelnika, uwierzenia lub nie w podsuwane rozwiązanie, dla mnie w pełni przekonujące.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 332 strony, premiera 26.08.2015, tłumaczenie Robert Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)