
Wyjątkowo intrygująca i wciągająca propozycja czytelnicza, nie tylko frapująco skupia uwagę odbiorcy, ale również powoduje, że staje się on czynnym uczestnikiem mistrzowsko rozgrywanej przez autora roszady. Rewelacyjny i oryginalny pomysł na detektywistyczną zagadkę, a przy tym umiejętnie skupiający uwagę na ogólnej perspektywie i jednocześnie istotnych detalach. Zupełnie jakby wielokrotnie wchodziło się do tej samej rzeki, podobna sceneria, grupa postaci, rzut zdarzeń, ale za każdym razem nieco inny wir sekretów i przebieg wartkiego nurtu strumienia.
Wielokrotnie wkraczamy w sprytną grę w kości o życie, ale przy różnorodnych układach oczek, kolorze sukna, typowanych przegranych i wygranych. Zajmująca mieszanka lustrzanych odbić, symetrycznych obrazów, równoległych scenariuszy, pozornych podobieństw i niejednoznacznych współrzędnych osi czasu. Na wszystko nakładają się zmieniające się spostrzeżenia i interpretacje czytelnika. Pysznie smakuje się tę nieszablonową powieść, chętnie pozostaje w jej mrocznym klimacie, stawia dające do myślenia pytania i poszukuje spójnych odpowiedzi. A kryminalna łamigłówka potrafi zaskoczyć, elastycznie rozciągnąć fakty, swobodnie modelować prawdę, a także uderzyć w logiczne wyjaśnienia, poddać w wątpliwość zdolności analityczne, czy zmysł obserwacji, a nawet sprawić, że nasza sympatia przechodzi z jednego bohatera na drugiego. Na książkę najlepiej przeznaczyć więcej czasu, wówczas dokładniej wychwytuje się wszelkie ujęcia, niuanse, smaczki i kwintesencję zdarzeń zapętlonych w nieustannym cyklu. Kryminał do końca trzyma w napięciu i niepewności, połowicznie udało mi się przewidzieć finalną odsłonę, i to w innym niż ostatecznym brzmieniu. Po taką bardzo dobrą jakościowo twórczość, entuzjastycznie sięgam i długo o niej pamiętam. Niewykluczone, że jeszcze do niej wrócę, aby pod nieco innym kątem poznać drzemiący w niej materiał do dociekań, roztrząsania i eksploracji.
Wiadomo, że Evelyn Hardcastle ma zginąć konkretnego dnia, o konkretnej godzinie, zaś Aiden Bishop, dotknięty zanikiem pamięci, ma zaledwie osiem dni, ale wydawałoby się, że aż osiem wcieleń, na rozwiązanie zagadki jej morderstwa. Nie są to jednak nowe życia, a wskakiwanie w osoby obdarzone różnymi osobowościami, intelektualnym poziomem, umiejętnościami dedukcji i zdolnościami przewidywania. Raz jest to młody człowiek, kiedy indziej w podeszłym wieku, aby za chwilę uaktywnić się w lekarzu, lordzie, przyjacielu, czy konstablu policji. Aby trudniej było rozwikłać zagmatwaną i złożoną zagadkę kryminalną, przypominającą matrioszkowe układanki, wszystkie postaci wplątane są w morderstwo chłopca sprzed niemal dwudziestu lat. Wskazówki stopniowo wyłaniają się, lecz trzeba pamiętać, że potrafią wyprowadzić na manowce, okazać się nie tym, czym się wydają. Posiadłość Blackheath, wielki majątek z rodzinnym cmentarzem, usytuowany na odludziu, otoczony gęstym lasem, skrywa wiele tajemnic, zaś zaniedbany wygląd pogłębia w gościach złowróżbne wrażenie osaczenia i pułapki bez wyjścia. Jak bardzo trzeba się zgubić, żeby pozwolić diabłu wskazać drogę do domu?
5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 512 stron, premiera 27.02.2019 (2018), tłumaczenie Łukasz Praski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
Okładka przyciąga wzrok! 😍 Bardzo lubię taką szatę graficzną.
OdpowiedzUsuńTe osiem wcieleń brzmi interesująco :) Trochę kojarzy mi się to z Sherlockiem i jego przebraniami.
OdpowiedzUsuńKsiążka ciekawa, aczkolwiek dosyć mroczna. To chyba raczej nie moje klimaty :)
OdpowiedzUsuńŚwietny cytat wybrałaś na początek, jak zawsze zresztą. Książka wydaje się być bardzo ciekawa, ale teraz szukam czegoś hmm... mniej mrocznego ;)
OdpowiedzUsuńTeż sądzę, że cytat jest świetny :)
UsuńOj tak, cytat tu rzeczywiście idealny. Namawia do czytania dalej.
UsuńMrocznie! To lubię, a jak jeszcze Ty dajesz taką ocenę! To nie ma lepszej rekomendacji 👍
OdpowiedzUsuńOkładka tej książki wygląda pięknie ;)
OdpowiedzUsuńWiele o tej książce słyszałam dobrego, chyba trzeba jej się przyjrzeć z bliska. :)
OdpowiedzUsuńKurczę, kompletnie mnie nie zainteresowała... :(
OdpowiedzUsuńMnie akurat okładka nie zachwyciła k pewnie na półce z książkami tę pozycję bym pominęła. Jednak fabuła mnie zaciekawiła. Nie wykluczone że w wolnej chwili sięgnę po tytuł.
OdpowiedzUsuńTytuł już mnie zainteresował. Zapisałam na moją listę książek do przeczytania.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie zaciekawiłaś recenzja tej książki. A na okładkę pewnie nie zwróciłabym specjalnie uwagi.
OdpowiedzUsuńChyba się skuszę :)
OdpowiedzUsuńSporo słyszałam o tej książce i jest na mojej liście do przeczytania.
OdpowiedzUsuńNiesamowita okładka! Przykuwa uwagę!
OdpowiedzUsuńTa książka ma bardzo dobre recenzje nie tylko u Ciebie. I to bardzo dobrze, bo chcę ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńZabrzmiało niezwykle ciekawie. Ta zmienność postaci, wcieleń, akcji jest dla mnie bardzo pociągająca. Dziękuję za świetna recenzje, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńZainteresowałas mnie, taki mroczny thriller, to cos co lubię ;)
OdpowiedzUsuńHistoria opisana w książce jest intrygująca, coś innego...
OdpowiedzUsuńMyślę, że mnie też może wciągnąć! :)
OdpowiedzUsuńja jestem pod nieustającym wrażeniem, jak Ty dajesz radę czytać taka masę książek... u mnie stos tylko rośnie i rośnie....
OdpowiedzUsuńAle mnie skusiłaś na tę książkę. Czuję, że trudno będzie sie od niej oderwać :)
OdpowiedzUsuńLubię takie klimaty, może po nią sięgnę :-)
OdpowiedzUsuńCytat na początek, chyba sobie gdzieś przepiszę :)
OdpowiedzUsuńTrochę mi to przypomina klimaty z Koontza :)
OdpowiedzUsuńGłośno o niej ostatnio, świetna recenzja.. chcę ją przeczytać, jestem ciekawa czy też mi się spodoba :D
OdpowiedzUsuńKsiążka czeka na swoją kolej. Już przed premierą zapowiadała się dobrze i widać taka jest :)
OdpowiedzUsuńJa nie mogę do Ciebie zaglądać, bo lista książek, które chcę przeczytać nie ma końca 😁
OdpowiedzUsuń"Siedem śmierci Evelyn Hardcastle" oferuje czytelnikowi misternie utkaną intrygę, której lektura jest prawdziwą przyjemnością. Zaskakuje sam pomysł na fabułę i zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.
OdpowiedzUsuńLubię książki, których intryga wciąga czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć, nawet w trakcie przerwy od lektury.
OdpowiedzUsuńSłyszałam co nieco o tej książce od przyjaciółki. Wspominała mi, że gdyby nie ten element fantastyczny (przeskakiwanie z ciała do ciała), to jednak ta historia nie byłaby taka dobra. W sumie, nawet bez lektury tego tytułu, mogę się z nią zgodzić, bo przecież bez tego ta książka wydaje się taka... Wybrakowana? Nie wyróżnia się niczym na tle innych tego typu historii? Tak czy siak, gdy tylko nadarzy się okazja, to sama okryję, co takiego zostało tutaj zmalowane... ;)
OdpowiedzUsuń