poniedziałek, 6 maja 2019

RYCZĄCE OŚMIOTYSIĘCZNIKI Jean Ammann, Erhard Loretan

"Na przestrzeni ludzkiego życia rzadko zdarzają się chwile pełni, momenty, w których człowiek nie pragnie niczego ponad to, co ma. Szczęście zamyka się w tych pojedynczych sekundach równowagi. Właśnie to czuję na szczycie Everestu."

Autobiografia skoncentrowana na wielkiej życiowej pasji - wspinaczce, która zrodziła się w dzieciństwie, ukształtowała młodość, wyznaczyła kierunki dorosłości, a także zamknęła życie. Interesująco zagłębiamy się w barwne wspomnienia, ścieżki prowadzące ku ośmiotysięcznikom i ich niższym kuzynom, oraz polarne przygody. Narracja przyjemna i wciągająca, zarówno z ujęcia himalaisty, jak i dziennikarza. Ciekawe opisy zdobywania szczytów, ukazujące trud wyzwań i ogromną satysfakcję z podejmowania się ich. Różne odcienie kształtowania charakteru, pokonywania własnych słabości, przekraczania granic, ale też wyjątkowych chwil szczęścia, kiedy człowiek zbliża się ku niebu. Ekstremalny sport traktowany w kategoriach porozumienia samego z sobą i z wymagającą górą, naznaczony uczciwą walką z własnym organizmem i z naturą. Przerywnikami stają się teksty uzupełniające przedstawiające wybrane aspekty z innej perspektywy, dopowiadające to, co zostało pominięte, bo wydawało się mniej istotne lub oczywiste, podsumowujące panoramę wspinaczkowych osiągnięć.

"Nigdy nie zadawałem sobie pytania, dlaczego się wspinam - tak jak nigdy nie zadawałem sobie pytania, dlaczego żyję."

Kolejny raz okazuje się, że wspinaczka to dodatkowy wymiar życia, przestrzeń tak upragnionej wolności, fascynujący sposób na samorealizację, który nie oczekuje zrozumienia innych, bo jest własną drogą obraną ku spełnieniu. Tym, którzy powątpiewają w sens niebezpiecznej pasji, proponuję zajrzeć na dziewięćdziesiątą drugą stronę książki, gdzie rewelacyjnie przedstawiono jej uzasadnienie, z taką argumentacją trudno się spierać, mocno do mnie przemawia. Jest coś w tym zamiłowaniu do ryzyka, ocieraniu się o granice wytrzymałości, marzeniach sięgania chmur, co mnie przyciąga i zdobywa uznanie w klasycznej odsłonie. Oprócz smaku sukcesu, samotności, zaangażowania, trudności, wspaniałości, wsparcia i przyjaźni, nie mogło się obejść bez nawiązań do śmierci, wręcz procentowych szans na przetrwanie w silnie niesprzyjających człowiekowi warunkach, nieuchronnego ryzyka. Zerkamy jak na odkrywanie skrajnych wysokości patrzą bliscy wspinacza, ich dychotomiczna trwoga i bunt oraz zrozumienie i akceptacja. Mało informacji o prywatnym życiu Erharda Loretana, autorzy publikacji skupiają się na idei podniebnych przygód, tego właśnie oczekiwałam, porcji materiału do przemyśleń i refleksji, zbliżenia się do niemożliwej dla mnie realizacji pasji, wczucia się w doświadczenia docierania do miejsc, w których Ziemia pozwala wybrzmieć w całej potędze. Jak wszystko w życiu, także himalaizm podlega zmianom, jedni nowe trendy traktują w kategoriach korzystania ze zdobyczy współczesności, inni upatrują w nich symptomów upadku, to drugie intensywniej wybrzmiewa, kiedy zdamy sobie sprawę, że książka ukazała się po raz pierwszy niemal ćwierć wieku temu.

4.5/6 - warto przeczytać
autobiografia, 256 stron, premiera 27.03.2019 (1996), tłumaczenie Maria Zawadzka-Strączek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

38 komentarzy:

  1. nie czytam zazwyczaj autobiografi, ale po tę chętnie sięgną

    OdpowiedzUsuń
  2. słyszałam o tej książce, chociaż tematyka za bardzo mnie nie pociąga ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam ludzi z tą pasją - niebezpieczną i nieprzewidywalną.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest książka, którą muszę! Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wielką ciekawością sięgnę po tę publikację.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że w ciepły weekend majowy mogłabym właśnie tą książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie zawsze chodzenie tak ekstremalne po górach to była abstrakcja. To tak masakrycznie niebezpieczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również. Dlatego podziwiam ludzi, którzy decydują się na coś takiego.

      Usuń
  8. Zupełnie nie moje klimaty. Kocham góry, ale tylko w formie spacerów i podziwiania z daleka;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze podziwiam tych ludzi za ryzyko jako wiąże się z tą jakże niebezpieczną pasją :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podoba. Taka kofeina w książce. Pasja tak oczywista jak życie - to musi być wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Klimaty górskie to nie są moje klimaty, dlatego tym razem nie jestem zaintrygowana. Wiem jednak, że takie książki cieszą się dużym zainteresowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze chętnie czytam o losach himalaistów, z chęcią przeczytałabym tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam ludzi z pasjami ekstremalnymi, choć tak do końca ich nie rozumiem. Zbyt dużo w tym co robią jest ryzyka, niebezpieczeństwa. Ale domyślam się, że to właśnie jest im potrzebne do życia, tak jak mnie zwyczajne powietrze:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesują mnie ostatnio tego typu biografie. Na razie mam w planach Tomka Mackiewicza i Nangę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytam autobiografii, więc i tej nie znam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam nadzieję, że napiszesz o tej książce, bo właśnie się zastanawiałam, czy warto ją czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja o tej książce słyszałam więcej negatywów niż pozytywów. Zresztą rozważałam jej kupno tylko jako prezent dla osoby trzeciej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O, chyba kupię bratu. Co prawda, nie czyta książek ale myślę, że ta by go zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przepadam za autobiografiami, ale podziwiam ludzi, którzy wspinają się na najwyższe szczyty, trzeba mieć dużo odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie rozumiem tej pasji. Oczywiście, jestem jak najdalsza zabraniania komukolwiek czegokolwiek, niech sobie włażą gdzie chcą i odczuwają co tam im w sercu gra na szczycie kolejnych górek, lecz podziwu i zachwytu to we mnie nie wzbudza. Ale ja ogólnie jestem wielbicielką pracy u podstaw i zwolenniczką cichego szarego bohaterstwa dnia codziennego. Pewnie do himalaizmu zrazila mnie histeria narodowa po wypadku Tomasza Mackiewicza.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie sięgam po biografie, gdyż niestety niezbyt mnie one interesują. A co do samej wspinaczki to podziwiam ludzi z tą pasją. Gdybym miała osobę w rodzinie z takim zamiłowaniem do tego, to chyba bym się zabiła (oczywiście niedosłownie). Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można się wspinać po górach i nie bać się o własne życie. Ja bym od razu się przestraszyła i nawet na milimetr nie weszła.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przepadam za biografiami, ale ta wygląda ciekawie. Może jak znajdę chwilę wolnego to sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię książki o tematyce podróżniczej, biografie itp. ta by świetnie się wpisała w tę grupę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mimo, ze podróżuję dużo, jakoś chodzenie po górach mnie nie kręci...

    OdpowiedzUsuń
  25. Sama nie jestem miłośniczką gór, ale potrafię zrozumieć taką pasję. Góry potrafią być prawdziwym wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Biografie to nie moja bajka. Uciekam przed nimi jak przed ogniem. Staram się też zrozumieć ich pasję. Choć pewnie na darmo moje rozumienie. To jest niezwykle wyczerpująca i niebeznieczna pasja. Z jednej storny ich podziwiam, bo trzeba być niezwykle odważnym, z drugiej muszą być dość głupi. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  27. Totalnie nie moje klimaty, ale podziwiam takich ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie czytam autobiografii, więc to raczej nie Moje klimaty, ale recenzja świetna

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie przepadam ani za biografiami, ani za autobiografiami, ale podziwiam ludzi, którzy się wspinają!

    OdpowiedzUsuń
  30. Zbieram się już jakiś czas, żeby zabrać za jakąś książkę związaną ze wspinaczką, bo temat mnie ciekawi i lubię góry, a na razie mi z takimi książkami nie po drodze:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam ludzi z pasją... dla nich życie to przygoda :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Czy tuje nieraz autobiografię i jednak tematy wspinaczki mnie nie interesują

    OdpowiedzUsuń
  33. Ostatnio gustuję w takich książkach, a i okładka mnie zachwyca, więc z chęcią po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Chociaż kocham góry to podziwiam ludzi, którzy decudują się na wspinaczkę na tak wysokie . Chętnieprzeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo interesująca pozycja :) Szczerze szanuję i podziwiam ludzi, którzy mają odwagę wchodzić na takie góry i cieszyć się z ich zdobycia :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ogromnie szanuję i podziwiam tych, których pasją jest wspinaczka, jednak ja sama nie zdecydowałabym się na taką. Może lubię jeździć w góry, ale na coś tak niebezpiecznego nigdy bym się nie zdecydowała. Jestem panikarą i właśnie ten czynnik by mnie tam zgubił. ;)
    A co do samej książki, to może sięgam po biografie i autobiografie, ale tylko wtedy, gdy jestem zainteresowana osobą, dla której poświęcona jest dana książka. A ten himalaista, choć go szanuję, nie wzbudził mojego zaciekawienia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie czytam autobiografii ani zwykłych biografii, nie przyciągają mnie do siebie i raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń