czwartek, 3 września 2020

FESTIWAL STRACHU

GRAHAM MASTERTON

"Każda fotografia jest tajemnicą, ale też każda jest zarazem odpowiedzią."

Rzadko sięgam po krótkie formy literackie, ale czasem właśnie na nie mam chęć, zwłaszcza jeśli przynależą do gatunku horror, to takie mini historyjki nasycone mrocznymi obrazami wyobraźni i skondensowaną muzyką strachu. W „Festiwalu strachu” Graham Masterton dostarcza czytelnikowi dziesięć opowiadań prezentujących frapujące pomysły na fabułę. Oczywiście, zgodnie z tym, do czego przyzwyczaił odbiorcę autor, jest zatrważająco i makabrycznie, potrafi być koszmarnie i obrzydliwie, a szkarłatne smugi występują niemal w każdej odsłonie. Lubię podsycać zmysły zadziwiającymi i nierealnymi przedstawieniami mieszanki ludzkich wad, przesądów, legend i wierzeń. Intryga może być prosta lub złożona, mniej lub bardziej do uwierzenia, wyczerpująca temat lub zaledwie go dotykająca. Różnorodność propozycji sprawia, że trafiam na utwory fantastycznie dopasowane do oczekiwań, mniej przekonujące w wydźwięku, oraz takie, które dopiero po rozwinięciu mocno szarpnęłyby strunami ukrytych we mnie lęków, zwłaszcza tych powstałych w dzieciństwie.

Poznałam historię o wyjątkowo ohydnym żuku, ekstremalnie krótką, ale też intensywnie silną w przekazie. Po posmakowaniu burgerów miałam wrażenie, że nie jadłam dotąd niczego bardziej obrzydliwego, co więcej, zakodowany obraz elementów mięsa skutecznie odwiódł, przynajmniej na jakiś czas, od zaglądania do prawdziwych barów z fast foodami. Zastanawiające, jak wielkie było oddziaływanie postaci zamkniętej w kadrze fotografii, choć żyjącej w gorących rytmach w umyśle obserwatora. Zaglądanie w lustro przywołało przerażające widma i skojarzenia, a nawet sprawiło, że ktoś lub coś zostało zabrane z życia postaci. Natomiast przeszłość odzywała się poprzez piekielnych sąsiadów, których krzyki przywoływały pozornie wytarte z pamięci przykre incydenty. I jeszcze obsesje, na temat zdrady, miłości, czy współczucia, przeradzające się w rzecz monstrualnych rozmiarów, zahaczające o morderstwo, samozniszczenie, samobójstwo. Podsumowując, dobrze bawiłam się przy książce, nie była to dużego kalibru trwoga, ale miłe wzbudzenie drżących fal ciemnych cieni imaginacji, sympatyczne podgrzewanie wybujałych i spaczonych odbić irracjonalnej rzeczywistości, a nawet zabranie w zabawne tony satyry. 

Zerknij na moje wrażenia ze spotkań z innymi książkami Grahama Mastertona przybliżonymi na Bookendorfinie, jak seria o detektyw Katie Maguire ("Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć"), cykl przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręcony thriller kryminalny "Wirus" i przyjemnie drażniący wyobraźnię horror "Dżinn".

4/6 - warto przeczytać
horror, 294 strony, premiera 21.07.2020 (2004), tłumaczenie Piotr Kuś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

35 komentarzy:

  1. Faktycznie, króciutka książka, możliwe, że sięgnę, skoro taka niewielka objętościowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często sięgam po książki o takiej objętości.

      Usuń
  2. Czytałam! Niektóre naprawdę miały klimat z tych opowiadań :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto wie może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobały mi się podobne zbiory opowiadań Kinga,więc może i te przypadłyby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie trzeba wielu stron i słów,by czytelnik zapamiętał daną historię na całe swoje życie ;)

      Usuń
    2. Zgodzę się, czasem w 100 stronach można zawrzeć emocje, które później czytelnikiem targają długie dni.

      Usuń
    3. a ja nigdy nie lubiłam krótkich form, ale trafiłam na parę opowiadań, które wyryły się w mojej pamięci

      Usuń
  5. Chyba jedynie że względu na tą satyrę bym się skusiła, bo zaintrygowało mnie jak w takiej książce może to być przemycone.

    OdpowiedzUsuń
  6. oj horrory to nie dla mnie, nie mogłabym spać po nocach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie lubię takich krótkich form, ale tym żukiem mnie zaintrygowałaś ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też rzadko sięgam po krótkie formy literackie. Jakoś zupełnie się w nich nie odnajduję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio jest dużo wznowień książek tego autora. Ja sama mam kilka jego książek i to na nich teraz chcę się skupić.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważyłam, że wznawiają sporo jego książek.

      Usuń
    2. To samo z Musso. Jak na złość wydania nowych książek nie pasuje mi do tych starych. Problemy książkoholika.

      Usuń
  10. ciekawa książka, ciekawy festiwal dla odważnych raczej.. To bardziej horror

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam żadnej książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę horror nie jest za bardzo dla mnie bo potem śnią mi się takie rzeczy, że to przechodzi ludzką wyobraźnię. ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię fotografie:) Co do lektury z dreszczykiem to ciekawa propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Masterton to zdecydowany mistrz grozy (choć nie wszystko mu wychodzi) i zupełnie nie moje klimaty!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, bardzo dawno nie czytałam żadnego horroru... Chętnie więc przypomniałabym sobie ten gatunek literacki i poczuła dreszczyk grozy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Opowiadania Mastertona bym przeczytała, bo na dłuższe formy chyba bym się nie zdecydowała.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie czytałam żadnego horroru. Ciekawe czy ten gatunek przypadłby mi do gustu?

    OdpowiedzUsuń
  18. Opowiadania Mastertona tak. Zwięzła i krótka forma na pewno zatrzymałaby mnie przy książce...

    OdpowiedzUsuń
  19. Krókie formy mają to do siebie, że to taka pigułka napięcia, nie możesz się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niezłe :-))) Lubię krótkie formy, ale tutaj chyba się zastanowię czy chcę :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Horror czytałam w życiu tylko jeden. Chętnie poznam tę książkę, bo brzmi zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie trawię horrorów w formie pisanej, jednak o tym autorze słyszałam wiele dobrego i mam nawet dwie jego powieści w domu, które czekają na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedyś namiętnie czytałam Grahama Mastertona.
    Pora sobie przypomnieć, zwłaszcza, że lubię horrory, co zawsze wywołuje zdziwienie.Chętnie przeczytam.
    Pozdrawiam :-)
    Irena-Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem tak, może i horrory spod tego pióra są niezłe, ale ja długo jakoś nie mogłam się otrząsnąć po jednym z nich. Nie moja literatura

    OdpowiedzUsuń
  25. Z Mastertonem jak do tej pory miałam jedno spotkanie, ale chętnie sięgnę po kolejną książkę z jego dorobku. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie będę zaczynać pierwszą książkę tego autora, którą właśnie znalazłam u Ciebie w recenzjach :) jestem pełna optymizmu na nową przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię książki tego autora, jednak chętniej sięgam po nie jesienią i zimą. Póki za oknem ładne słońce sięgam po zdecydowanie lżejsze historię.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałam lata temu, w chyba w innej oprawie i pamiętam, że długo śniło mi się po nocach...

    OdpowiedzUsuń