poniedziałek, 18 czerwca 2018

WIRUS Graham Masterton

"Wszystko na tym świecie ma sens. Tyle że nie zawsze potrafimy go zrozumieć."

Jak zwykle szalony pomysł na fabułę w wykonaniu tego autora, mam wrażenie, że im bardziej absurdalnie i irracjonalnie, tym mocniejsze klimaty i wciągające rytmy. Jednak pozytywny odbiór powieści nie byłby możliwy bez mistrzowskiej narracji, pierwszorzędnej kreacji bohaterów, umiejętnego przykuwania uwagi czytelnika i sprytnego trzymania go w niepewności. Graham Masterton doskonale wie, jak oddziaływać na wyobraźnię, na jakie elementy scenariusza zdarzeń położyć nacisk, kiedy intensywniej podgrzać atmosferę, a kiedy dać nieco złapać oddechu, aby ponownie zdecydowanie odwołać się do najskrytszych ludzkich lęków i obaw. Jeśli poddamy się lekkiej formule nieprawdopodobnych incydentów, dopuścimy możliwość ich faktycznego zaistnienia na czas relaksu z książką w ręku, czytanie horroru sprawi sporo przyjemności. Bo czyż wielu z nas w dzieciństwie nie było przerażonych tym, co złego może czaić się w ciemnym pokoju, tym, co złośliwego chowa się w szafie, gdy nocą słychać szelest, szmery, a może nawet i głosy?

Tego właśnie oczekuję po ostrym dreszczowcu, bazowaniu na zwariowanej idei, sugestywnym jej przedstawieniu, uwzględnianiu ciekawych profili postaci, lecz to wciąż ludzie podobni do nas, do szpiku kości przerażeni i spanikowani przy stanięciu twarzą w twarz z rozprzestrzeniającym zatrważającym złem, którego źródło początkowo trudno jest uchwycić i zrozumieć, a co dopiero znaleźć sposób na skuteczną walkę z nim. "Wirus" czyta się z zaangażowaniem, zwłaszcza pierwszą część przybliżanej historii, szybko poddajemy się mrocznemu klimatowi, wyłapujemy humorystyczny kontekst, nie odrzucają nawet wyjątkowo krwawe i brutalne zbrodnie, których w powieści nie brakuje, opisane bardzo szczegółowo, bezpośrednio, plastycznie, ale z właściwą proporcją i odpowiednim zrównoważeniem. Horror dostarczył mi mocnej i dobrej rozrywki, chętnie śledziłam śledztwo nasilających się tajemniczych morderstw, prowadzone przez parę detektywów, Jeremiego Pardoe i Dżamilę Patel. Z zainteresowaniem obserwowałam narastającą panikę w zaciszu spokojnych dotąd domowych ognisk czy już w masowym wydaniu, na londyńskich ulicach. I pomyśleć, że głównym centrum uwagi stają się sklepy z używaną odzieżą, w których dochodzi do zadziwiających i upiornych epizodów, będących podstawą do rozbudowania intrygi.

Inne wrażenia ze spotkań z książkami Grahama Mastertona przybliżone na blogu to cztery tomy serii horrorów "Manitou" ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou"), oraz thrillery kryminalne "Martwi za życia", "Pogrzebani".

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 392 strony, premiera 22.05.2018, tłumaczenie Piotr Kuś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

35 komentarzy:

  1. Właśnie chyba tak to jest, że wszystko ma swój sens. Tyle, że my go niekiedy nie widzimy bądź nie chcemy zobaczyć, a może nasze ograniczenia nas powstrzymują przed tym?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj a to nie w moim guście, nie lubię horrorów :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że dobrze by się czytało, tak jak Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię horrorów, ale okładka zdecydowanie przyciąga czytelnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niepokojąca okładka... ale do treści pasuje doskonale;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, że jeszcze nigdy nie czytałam żadnego horroru? Dopiero od niedawna czytam thrillery

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa i nieco przerażająca zapowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja mam taki uraz do Mastertona. Odrzucił mnie od siebie "Krwią Manitou" :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zobaczyłam tytuł, to przez sekundę zastanowiłam się, czy przeczytać tę recenzję;) No wiesz w dobie internetowych wirusów, samo słowo "wirus" wywołuje panikę ............;)

    OdpowiedzUsuń
  10. pierwszy raz o niej słysze, ciekawa pozycja

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię książki Mastertona ale tej nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie umiem przekonać się do tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tym pisarzu, choć jeszcze nie czytałam jego książek, ale dzięki tej recenzji na pewno sięgnę po nią��

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm, może to być ciekawa opowieść. Dopisuję do listy, zwłaszcza, że ostatnio poluję na powieści z dreszczykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapisuję na swoją listę :) Brzmi interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo ze to opowiesc grozy mam z ta ksiazka mile wakacyjne wspomnienia hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Choć nie przepadam za horrorami, to ta książka mnie ciekawi :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj z chęcią bym sięgnęła po taką książkę. Ostatnio czytam zupełnie inne rodzaje, ale taki horror...

    OdpowiedzUsuń
  19. Na półce z książkami po starszym bracie stoi kilka książek Mastertona, ale jeszcze po nie sięgałem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cały czas się przymierzam do lektury kolejnych książek Mastertona, ale ciągle mi nie po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wprawdzie nie darzę wielką miłością horrorów, aczkolwiek po książki tego autora chętnie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię taki klimat w horrorach :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Po przeczytaniu tej książki pewnie bałabym się odwiedzać moje ulubione second-handy ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie no muszę ją sama przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  25. Myślę, że na ten tytuł się skuszę. Ostatnio czytam dużo fantastyki więc taki horror będzie dobrym przerywnikiem

    OdpowiedzUsuń
  26. Dawno nie czytałam Mastertona, a ta książka zapowiada się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja właśnie rozpoczęłam wakacje także taka książka będzie idealna na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam dreszczowce, karramba :) Chętnie przeczytam, bo ostatnio brakuje mi w życiu adrenaliny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Coś idealnego dla mojego męża :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam autora na liście, ale jeszcze nie wiem od jakiej pozycji zacznę 😊

    OdpowiedzUsuń
  31. Mastertona przeczytałam tylko jedną książkę o jakiejś półlwicy i jednak to nie jest dla mnie...

    OdpowiedzUsuń