wtorek, 13 października 2020

SZEPTY ZMARŁYCH

SIMON BECKETT

DR DAVID HUNTER tom 3

"Powrót do domu po długiej podróży zawsze wywołuje wrażenie, jakby człowiek został przeniesiony kilka tygodni w przyszłość."

Wybornie bawiłam się przy pierwszym tomie "Chemii śmierci", zapewnił atrakcyjne i porywające zaczytanie, dostarczył mocnych i mrocznych dreszczy, a przy tym niezłą pulę przekonujących opisów związanych z antropologią sądową. Podobnie było w "Szeptach zmarłych", trzecie odsłonie serii o doktorze Davidzie Hunterze. Niestety, drugiego tomu nie udało mi się jeszcze dorwać, żałuję, bo miały w nim miejsce znaczące zdarzenia. Simon Beckett nie zdradza szczegółów przeszłości kluczowej postaci, daje jedynie ogólny rys, ale to bardzo dobrze, gdyż pojawi się sporo niespodzianek, kiedy już spotkam się z "Zapisanymi w kościach". Wyraziste są te tytuły, jednoznacznie wskazujące klimat, w jakim porusza się czytelnik, nawiązują do nauki o człowieku w ujęciu śladów zbrodni i dowodów śmierci.

W "Szeptach zmarłych" David Hunter odwiedza, na zaproszenie dawnego mentora, Ośrodek Badań Antropologicznych, zwany potocznie "Trupią Farmą". Wyjazd do Stanów Zjednoczonych ma pomóc nabrać dystansu do ostatnich londyńskich wydarzeń, w których o mały włos nie stracił życia. Zajmując się tym, w czym jest światowej klasy specjalistą, pragnie odzyskać sprawność zawodową i spokój w życiu prywatnym. Niestety, los stawia przed nim niespodziewane wyzwanie, zostaje wciągnięty w śledztwo próbujące zapobiec aktywności seryjnego mordercy, wyjątkowo inteligentnego i sprytnego, działającego uporządkowanie i metodycznie. Intryga frapująco złożona, angażujemy się w kilka ścieżek jej rozwiązania, uczestniczymy w spektakularnych incydentach, wystawiamy się na zaskakujące obroty spraw, a przy tym silnie odczuwamy presję czasu.

Dobrze bawiłam się przy książce, ciekawie rozwijano elementy fabuły, jednak dość wcześnie trafiłam na właściwy trop, silnie przyczepiłam się do jednej postaci wyczuwając w niej mroczny charakter, i pomimo zwodów autora mających prowadzić do fałszywych wniosków w docieraniu do prawdy, nie dałam się odciągnąć od właściwych podszeptów intuicji, prawidłowo wytypowałam tożsamość zabójcy. Myślę, że jeśli ktoś nie domyśli się na początku, kto stoi za zwyrodniałymi i bestialskimi czynami, będzie intensywniej niż ja przeżywał przygodę czytelniczą. Beckett ma smykałkę do wciągania odbiorcy w zgrabnie ułożony ciąg zdarzeń, atmosferę medycyny sądowej, profili osobowości złych ludzi. Tym bardziej, że u ofiar występują wykluczające się oznaki przyczyn śmierci, a morderca ostentacyjnie naśmiewa się z uczestników dochodzenia.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 358 stron, premiera 09.11.2016, tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

43 komentarze:

  1. Wiem, że poprzednie czėści bardzo Ci się podobały, szkoda, że kolejna jest przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, czasem w każdym dorobku trafi się słabsza pozycja.

      Usuń
  2. Pierwszy tom jeszcze przede mną, ale niedługo mam zamiar po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś sięgnęłam po Chemię śmierci, ale mnie akurat nie wciągnęła na tyle, żeby kontynuować tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Becketta i nie mogę doczekać się lektury tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z twórczością tego autora jeszcze nie miałam okazji

    OdpowiedzUsuń
  6. Wędrówki po kuchni13 października 2020 11:18

    Jeśli dobrze bawiłaś się przy tej książce, to chyba warto po nia sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałaś już tyle kryminałów i thrillerów, że wcale mnie nie dziwi,iż udaje Ci się bez trudu rozszyfrowywać kryminalne zagadki. Jestem przekonana,że sama mogłabyś z powodzeniem takie książki pisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na poważnie przemyślisz moją sugestię? Stałabym pierwsza w kolejce po Twoje dzieło :)

      Usuń
    2. Ja bym była tuż za Tobą w kolejce! Uwielbiam styl, jakim Iza pisze, jest tak plastyczny, że działa na wyobraźnię.

      Usuń
    3. Też śledzę bloga Izy już od dłuższego czasu i w pełni się z Tobą zgadzam. Nie bez powodu te wszystkie książkowe patronaty,które się jej powierza :)

      Usuń
  8. Zakładam, że nie trzeba czytać poprzednich części, żeby być w fabule?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna z niewielu serii,ktore lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry z Ciebie detektyw, że tak szybko wyczułaś rozwiązanie sprawy! Tak trzymaj :D

    OdpowiedzUsuń
  11. "Szepty zmarłych" to trzecia część cyklu o Davidzie Hunterze, a także jedna z najciekawszych i wciągających powieści z całej serii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi ciekawie, lubię książki, w których zbrodnie popełnia osoba inteligentna, a jej znalezienie jest prawdziwym wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię śledzić te podpowiedzi, tropy, ale najfajniej, jak nie trafiam, a autor mnie czymś zaskakuje.

      Usuń
    2. Dokładnie, to w kryminałach jest najlepsze.

      Usuń
  13. ... dzięki za recenzję ... lubię książki detektywistyczne i nie jest dla mnie problemem, jeśli szybko trafię na właściwy trop, więc może sięgnę po tę pozycję ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię takie książki, to mój gatunek. Ostatnio mąż się wciągnął w taką literaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat było na odwrót. Mąż czyta takie powieści, a ja czasem dam się wciągnąć.

      Usuń
  15. Właśnie od tej części rozpoczęłam swoją przygodę z tą serią i jak na razie na tym zakończyłam. Niezbyt przypadła mi ona do gustu. Pewnie jeszcze kiedyś powrócę do tych tomów, ale nie tak prędko.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolejny autor, którego nie czytałam żadnej książki. Warto nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że kiedy przeczyta się już jakąś ilość thrillerów, coraz łatwiej jest typować "winnego" :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mój gatunek. Trochę zbyt niepokojąca:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie piszesz. Mogłabym przeczytać książkę składającą się z samych Twoich recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej, nie lubię thrillerów lub kryminałów, w których łatwo da się odgadnąć tożsamość "tego złego". Przez to raczej odpuszczę sobie tę książkę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez taką przewidywalnośc chyba brakuje wtedy tego napięcia w czytaniu

      Usuń
  21. Och, aż dziwne, ja nigdy nie trafiam na odpowiedni trop. Fajnie, że Tobie się udało, ale popsuło to trochę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj lubię takie klimaty, bardzo, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  23. uwielbiam tego autora, sceny zbrodni, rozkładające się ciała i ich zapach opisuje jak nikt inny, często musiałam robić sobie przerwę bo bardzo te opisy działają na moją wyobraźnie, polecam

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię takie książki, także tytuł ląduje na liście lektur do przeczytania. Jeszcze nie miałam okazji czytać książek tego autora. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Muszę w końcu zapoznać się z książkami tego autora. Dużo osób go poleca.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  26. Z chęcią przeczytałabym tę i inne książki z tej serii. Lubię takie antropologiczne klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wędrówki po kuchni14 października 2020 14:50

    Myślę, że w swoim życiu przeczytałaś ju sporo kryminałów, więc nie dziwię się, że tak szybko rozszyfrowałaś postać

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam czytać Twoje recenzje. Potrafisz wnikliwie przyjrzeć się książce i trafnie ocenić jej wnętrze. Tego tytułu nie znam, ale chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  29. jednak nie dla mnie, ale dzięki Twojej recenzji przekonałam się o tym na 100% :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Lubię takie wątki w książkach, ale nie wiem, czy starczy mi sił na kolejną długą serię. i tak sporo mam do czytania na liście jesiennej.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ostatnio Czarna Owca zaskakuje mnie ilością książek, a do tego większość idealnie wpasowuje się w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
  32. Przewidywalność w takim gatunku literackim mnie zniechęca...Tym bardziej, jak wkrecę się w serię i kolejny tom będzie właśnie taki przewidywalny.

    OdpowiedzUsuń
  33. No i ta książka brzmi ciekawie. Lubię takie lektury na długie wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Obiecuję, że w końcu nadrobię, niech tylko stos hańby u mnie zmaleje. :)

    OdpowiedzUsuń