Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mova. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 stycznia 2023

SIEDEM LAT CIEMNOŚCI

JEONG YOU JEONG

„Tej nocy znalazłem się w koncentrycznym kręgu, w którym nakładają się na siebie rzeczywistość, fantazja i sen.”

Jeśli ktoś lubi poruszać się w thrillerach, zwłaszcza psychologicznych, nie może pominąć "Siedem lat ciemności". Fenomenalna propozycja czytelnicza. Wnika się w nią całym sobą, pogrąża w jeziorze dramatu, rozpaczy i wyrzutów sumienia, ale również kryminalnej zagadki, tyle że widzianej od środka. Jeong You Jeong mistrzowsko prowadzi portrety bohaterów, zarówno pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych. Nie ma żadnego zgrzytu w prezentacji osobowości, zachowania perfekcyjne dopasowane do tego, co sobą prezentują, ale postawy intrygująco stawiane w kontrze do tożsamości, nawet tej najbardziej skrytej przed nimi samymi. Czuje się tych ludzi, sugestywnie odbiera targające nimi emocje i uczucia. 

Sowon to niesamowite zderzenie beztroskiego dzieciństwa i koszmarnej młodości, niewinności i oskarżeń, pragnień i realiów. Hyonsu wydaje się najbliżej nas, zwykły człowiek, któremu w jednej chwili rozpada się cały świat. Ciekawie jest odkrywać, jak warstwa po warstwie dociera do zwrotnego momentu. Eunju pod szorstką powierzchownością skrywa wrażliwą duszę. Ahn symboliczne przedstawia dobro i poświęcenie, ale i w nim widać ślady dramatycznej przeszłości. Yongje, reprezentant zła i zniszczenia, ale również walki o prawdę i sprawiedliwość. Autorka nie obdarza bohaterów przerysowanymi cechami, wszystko się zgadza, nawet jeśli na pierwszy rzut oka ma się wrażenie kontrastu. Wspaniałe przedstawia dychotomię ludzkiej natury. Intryga nie należy do mocno pokręconych, ale nie brakuje mocnych scen. Bardziej liczy się ukazanie odbicia zdarzeń w mgle niewiadomych, brzmienie echa cierpiącego sumienia, smakowanie perfekcyjnie oddanej wrażliwości przyrodniczej i subtelny dotyk czegoś nieuchwytnego i mistycznego. 

Wielka przyjemność poruszać się w dojrzałym i inteligentnym thrillerze, plastycznej i precyzyjnej narracji, znakomitym wyczuciu elegancji słowa i budowania napięcia. Kolejny raz przekonuję się, że koreańska literatura porywa moją wyobraźnię w szczególny sposób, sprawia, że czuję moc obrazu, docieram do najgłębszych interpretacji ludzkiej duszy, a wszystko w rytm prawdopodobnej grozy. Silne postrzegam przedstawiony świat, odludne miejsca, klaustrofobię społeczną, w tym rodzinną. Dramatyczna przeszłość warunkuje przebieg teraźniejszości, konsekwencje podjętych decyzji determinują los wielu osób, brak prawdy skutkuje tragedią w dodatkowym wymiarze. Co kryje się za śmiercią jedenastolatki w jeziorze? Czy można uciec przed należną karą? A może to nie tyle prawo wymierza sprawiedliwość, co wewnętrzny głos sumienia? Jak zdefiniować ciemność towarzyszącą życiu? Dlaczego tak łatwo wkroczyć i dać się omamić jej podszeptom?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 376 stron, premiera 27.04.2022 (2011)
tłumaczenie Anna Diniejko, Łukasz Janik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova.

piątek, 13 stycznia 2023

TYLKO PRZETRWAJ NOC

RILEY SAGER

„A jeśli Charlie nauczyła się czegoś z filmów, to tego, że niewiele jest rzeczy niebezpieczniejszych od kogoś, kto nie ma nic do stracenia.”

Przekonałam się, że książki Rileya Sagera ("Wróć przed zmrokiem",  "Ocalałe", "Zamknij wszystkie drzwi") mocno oddziałują na wyobraźnię, znakomicie podgrzewają atmosferę grozy, sprawiają, że trudno się od nich oderwać. „Tylko przetrwaj noc” potwierdza wyrobioną opinię porywającej przygody czytelniczej. Podoba mi się nie tylko ciekawy pomysł na fabułę, opakowany w filmową otoczkę i magię fikcyjnych ruchomych obrazów, ale przede wszystkim zadziorny, przekorny i przewrotny scenariusz intrygi. Jeśli chwytam za thriller, chcę aby autor wprowadzał mnie w błąd, ściągał na manowce interpretacji, zaskakiwał obrotem spraw, a wszystko to czynił w atrakcyjnym i frapującym stylu narracji. Pragnę mylić się, źle przewidywać, odbiegać od schematów, dać się zaciągnąć w nieprzewidywalne mroczne zaułki ludzkiej imaginacji. A Sager potrafi dostosować się do wymienionych oczekiwań, poruszać wachlarzem emocji w dynamicznym rytmie akcji, postawić na nietuzinkowość podejścia do psychiki człowieka. Co prawda, niektóre aspekty intrygi mogą wydawać się zbyt naciągane, ale w przekabaconej i przyciągającej odsłonie zupełnie nie przeszkadzają, a wręcz odwrotnie, zgrabnie wpasują się w ogólny klimat dreszczowca.

Powieść czyta się błyskawicznie, szybko mknie po zdarzeniach, sugestywnie chwyta opisy scen, zaś postaci znakomicie odgrywają swoje role. Seryjny morderca zabija najlepszą przyjaciółkę Charlie, sprawia, że dziewczyna odczuwa ogromne wyrzuty sumienia, a nawet nienawiść do samej siebie. Ucieka z uczelni, gdzie studiuje teorię filmu, do kochającej babci, aby uzyskać w swoich oczach akceptację i przebaczenie. Zgadza się odbyć sześciogodzinną podróż z innym studentem, w celu pokrycia kosztów benzyny. Nie zdaje sobie sprawy, że wkracza do gry, w której stawką jest wszystko albo nic, niewinność staje się podejrzliwością, zaś instynkt lepszym przewodnikiem niż mózg. Charlie po tragicznej samochodowej śmierci rodziców pogrąża się w jeszcze innej ucieczce, od zimnej, szarej i przytłaczającej rzeczywistości, do wymyślonego świata marzeń, w którym pierwsze skrzypce grają produkcje filmowe. Bez wzorca z dużego ekranu gubi się na jawie, nie potrafi nawiązywać społecznych relacji, nie do końca wyczuwa ramy zniekształceń wspomnień i faktów. Kiedy odjeżdża spod kampusu z nieznajomym przekonuje się, że zarówno milczenie, jak i rozmowa z obcym, może znaczyć wszystko, prawdę i iluzję. Charlie nie ma pojęcia, kim naprawdę jest mężczyzna siedzący za kierownicą.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 362 strony, premiera 10.08.2022 (2021), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MOVA.

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

WIDZIAŁEM OTCHŁAŃ

SIMONE MORO

"Szczyt jest wyłącznie punktem przejścia, nigdy nie dojścia, ponieważ szczęście i pasja nie leżą w miejscu przeznaczenia, ale w podróży."


Spodziewałam się czegoś innego po książce, więcej akcentów na wysokogórską wspinaczkę, więcej opisów wysokogórskich przygód, a otrzymałam sporo rozważań na temat życia i pasji. Chętnie wchodzę w klimaty wspomnieniowe o podłożu filozoficznym, jednak w tej publikacji nie wciągnęły na tyle, abym odczuwała przynajmniej dobrą satysfakcję czytelniczą. Odebrałam to jako rozliczenie autora z wewnętrznymi rozterkami, coś w rodzaju tłumaczenia się przed sobą, spojrzenia na życie z ujęcia dokonanych wyborów. Kilka elementów faktycznie fascynowało, fragmenty ścieżek życia zupełnie innych niż moje, interesująco wchodziło się w ich klimat, ale było ich zdecydowanie za mało. Pozostałe bazowały na zwykłych ludzkich emocjach, znanych każdemu z nas, podparte szczerością, lecz bez większej wnikliwości. Relacja z synem ciekawie opisana, zwłaszcza w odniesieniu do ojca i dziadka, lecz nie czułam wyjątkowości, w końcu, każdy prawdziwy rodzic stara się stworzyć jak najlepsze warunki do rozwoju osobowości, zainteresowań i trzymania się ważnych wartości przez swoje dzieci. Opisy funkcjonowania w pandemii też nie robiły wrażenia, wszyscy musieliśmy zmierzyć się z nimi w podobnym stylu.

Najbardziej przyciągały różne typy otchłani, w które wpada człowiek podczas własnej drogi życia, interesowało mnie, jak radził sobie z nimi Simone Moro. Przekuwanie porażek w determinanty walki z wewnętrznymi i zewnętrznymi przeciwnościami, oswajanie strachu i czynienie go cennym sprzymierzeńcem, podążanie za głodem sukcesu i zwiększanie apetytu na przygody, rozwijanie umiejętności poprzez wytrwałość, wzmacnianie siły marzeń i motywacji, radzenie sobie ze stratą. Rozdział o Denisie Urubko pozostawił niesmak, zderzenie wizerunku alpinistycznych zmagań z tarciami w środowisku wspinaczy, nie mnie oceniać, ale rozumiałam poczucie rozgoryczenia. Nawiązania do polskiego himalaizmu, a także poszukiwania własnej tożsamości alpinistycznej. Niepotrzebnie wkradły się powtórzenia myśli, zaburzały naturalny rytm poznawania książki. Nie chcę, abyście odczuli, że "Widziałem otchłań" to mało zajmująca publikacja, spore szanse, że przyjemnie się w niej odnajdziecie, jednak liczyłam na więcej, tym bardziej, że napisana została przez mojego rówieśnika, z dużym zbiorem doświadczeń, z innym sposobem na realizowanie się w zwykłej i niezwykłej codzienności. Chciałam głębszych przesłań, dociekliwego spojrzenia, czegoś, co zachwyci, skłoni do refleksji, a może nawet stanie się inspiracją. W moim odczuciu, książka bardziej dla Moro niż czytelników. Całkiem możliwe, że młodsi więcej z niej wyniosą.

3.5/6 - w wolnym czasie
autobiografia, literatura wysokogórska, 248 stron, premiera 23.03.2022 (2020)
tłumaczenie Tomasz Kwiecień
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 22 marca 2022

ZAMKNIJ WSZYSTKIE DRZWI

[PRZEDPREMIEROWO]

RILEY SAGER

"Jeden raz to anomalia. Dwa razy to zbieg okoliczności. Trzy razy to dowód."

Jest coś szczególnego w książkach Rileya Sagera. Fantastycznie się w nich odnajduję, łatwo podkręcają wyobraźnię, zgrabnie kreślą obrazy przenikające do fantazji, uwzględniają elementy realizmu. Napięcie rośnie z każdą stroną, nie mogę być pewna, co będzie dalej, jakie okoliczności doprowadzą do dramatu, co spotka kluczową postać. "Ocalałe" to ciekawa propozycja czytelnicza, wiele się dzieje na kilku płaszczyznach, scenariusz zdarzeń mocno angażuje. "Wróć przed zmrokiem" oferuje intrygującą historię, a co równie ważne w thrillerze zwodniczą i zaskakującą. Natomiast "Zamknij wszystkie drzwi" przekonuje klaustrofobicznym klimatem, niepokojącymi incydentami, zmyślnym splotem elementów układanki tajemnic i manipulacji. Wyczuwa się inspirację "Dzieckiem Rosemary" w reżyserii Romana Polańskiego, wyśmienitym horrorem psychologicznym z tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego ósmego roku. Co jak najbardziej przemawia na korzyść powieści, częstuje uwspółcześnioną a zarazem nieco inną wersją podobnie oddziałującej przygody.

Chociaż dobrze odnajduję się w "Zamknij wszystkie drzwi", przyjemnie spędzam czas z książką, atrakcyjnie wciągam się w bieg zdarzeń, to jednak nie wszystkie składniki zachwycają tak jak przyzwyczaił mnie do tego autor. Niektórym scenom brakuje logicznych spoiw, gdzie indziej główna bohaterka lekko przeczy sama sobie, finalna odsłona znacznie wychodzi poza rzeczywisty wymiar, co więcej, otrzymuję przebieg zdarzeń, ale nie rozwiązanie. Znakomity pomysł na fabułę, kusicielskie miejsce akcji, wabiące założenia wstępne, nie we wszystkim zgadzają się ze sobą. Tym niemniej chętnie daję się ponieść opowieści, przyciąga uwagę, sympatycznie podgrzewa atmosferę. Bartholomew, manhattańskie gniazdo elity Nowego Jorku, apartamentowiec z wiekową tradycją, budynek z mroczną historią - morderstwa, samobójstwa, pożary, zaraza. Gotycki wygląd wzbudza podziw i uznanie, jednocześnie również lęk i obawę. Jedno z prestiżowych mieszkań zajmuje Jules, dwudziestopięciolatka przyjęta jako jego opiekunka po naborze ogłoszonym w gazecie. Dziewczynie sypie się życie a oferta pracy wydaje się wprost wymarzona. Intuicyjnie wyczuwa, że obowiązujące w budynku zasady wydają się nieco podejrzane, lecz przyparta do muru przez koszmarną sytuację finansową i brak lokum szybko pozbywa się wątpliwości. Od pierwszych kroków w holu budynku, wejścia do mieszkania, napotkania lokatorów w windzie, wiem, że Jules nie będzie miała łatwo. Niektóre drzwi za nic nie powinny być otwarte, gdyż wypływają z nich mroczne sekrety, zaś inne niepokojąco szczelnie zamykają drogę do azylu.

4/6 - warto przeczytać
thriller, 430 stron, premiera 23.03.2022 (2019), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova.

piątek, 4 lutego 2022

PITBUL

ANNE METTE HANCOCK

MROKI KOPENHAGI tom 3

"Heloise się pomyliła. Czas niczego nie zmienił."

Spotkanie z książką upłynęło szybko, wciągnęłam się w scenariusz zdarzeń, przyciągnęły tajemnice, chętnie przekonałam się, że wcale nie tak łatwo rozszyfrować drugiego człowieka. Nie był to kryminał wytwarzający duże napięcie, nie trzymał w mocnej niepewności, ale zgrabnie podrzucał drwa do ognia dziennikarskiej i detektywistycznej zagadki. Narracja przyjemna, stawiała na dynamikę akcji i relacji międzyludzkich. Elastycznie dostosowała się do przebiegu zdarzeń, chociaż brakowało sugestywnych opisów, by nie tylko przebiegać po stronach książki, ale silniej angażować się. Prowadzenie śledztwa nie należało do złożonych i skomplikowanych procesów, jednak wszystko logicznie się ze sobą zazębiało.

Konsekwentnie, krok po kroku, z coraz większą determinacją, dochodzono do przerażającej prawdy. Zdejmowano kolejne warstwy fałszywych tropów i pułapek z przeszłości. Role białych i czarnych charakterów można było różnie interpretować, nastąpiło kilka ciekawych przetasowań, autorce udało się do końca nie odkryć wszystkich kart w rozgrywce. Finalna odsłona spełniła oczekiwania, wniosła wyczekiwany element zaskoczenia. Pojawiły się również akcenty sensacji, a nic tak nie rozgrzewa wyobraźni jak niebezpieczeństwo czyhające na bohaterów. Warto sięgnąć po książkę, ze świadomością, że nie jest to wybitny kryminał, lecz w mrocznych klimatach i z lekkim dreszczykiem umila wieczór czytelniczy.

Dziennikarka Heloise Kaldan i starszy aspirant Erik Schäffer, już trzeci raz współpracują nad niewyjaśnioną sprawą. Kaldan udziela się jako wolontariuszka hospicyjna, pomaga starszym osobom odsunąć odczucie dojmującej samotności. Opiekuje się siedemdziesięciosiedmioletnim Janem Fischhofem. Mężczyzna przygotowuje się na śmierć i pragnie dokonać rozliczenia z grzechami przeszłości. Szwankuje mu pamięć, to, co mówi, nie zawsze wydaje się logiczne, lecz Heloise dostrzega niepokojący chłód sekretu. Rozpoczyna dziennikarskie śledztwo i wciąga w nie przyjaciela detektywa. Trudno dotrzeć do faktów, znaleźć dokumenty, porozmawiać ze świadkami. Niewątpliwie ktoś bardzo się stara, by sprawa sprzed dwudziestu lat nie ujrzała światła dziennego. Kto kryje się za zniknięciem w Jutlandii Południowej dziewiętnastoletniej Mii Sark? Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z poprzednimi tomami serii ("Ostrze" i "Cięcie").

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 384 strony, premiera 17.11.2021 (2020), tłumaczenie Edyta Stępkowska
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

wtorek, 1 lutego 2022

NIEOSIĄGALNY EVEREST. ZANIM NADESZLI ZDOBYWCY

CRAIG STORTI

"W pierwszej kolejności należało odszukać tę górę." George Mallory

Craig Storti przyjął założenie, że jego książka skończy się na tysiąc dziewięćset dwudziestym pierwszym roku, czyli w punkcie, w którym wszystkie inne książki o Evereście w przeważającej większości zaczynają się. I bardzo dobrze, gdyż właśnie zdarzenia, które miały miejsce, okoliczności, które zaistniały, ludzie, którzy mieli wpływ na krok przed zdobywaniem najwyższego szczytu na Ziemi, są równie ciekawe, wciągające, a nawet zaskakujące. Gładko weszłam w styl prezentowania materiału, a wysoka szczegółowość odpowiadała mi. Często skupiamy się na spektakularnym celu, potrafimy z wielu stron go interpretować, pod wieloma kątami rozważać, doceniać w całej rozciągłości, a jednak często umyka nam to, co działo się kilkanaście etapów wcześniej, chociażby, skąd zrodziły się inspiracje śmiałych czynów, jak wyglądały eksploracje przestrzeni, kiedy uwierzono, że coś jest możliwe do zrealizowania, kto stał za pomysłem, jakie przeszkody piętrzyły się.

Autor zajmująco przybliżył, kiedy i jak intensywnie pojawiło się zainteresowanie Himalajami. Poczynając od greckich żołnierzy pod wodzą Aleksandra Wielkiego, poprzez zaistnienie Czomolungmy w historii ludzkości za sprawą budowy klasztoru na końcu doliny Rongbuk w dziewięćset dwudziestym piątym roku, odwiedzin Tybetu przez hiszpańskich, portugalskich, włoskich i austriackich jezuitów. Od połowy siedemnastego wieku historia eksploracji Himalajów odpowiadała obecności Brytyjczyków w Indiach. Przedstawił kontrowersje wokół odkrycia i potwierdzenia istnienia Everestu, prowadzenia prac kartograficznych i geodezyjnych, przyznanej przez Europejczyków nazwy, opracowania dróg zbliżenia się do podnóża najwyższego punktu w majestatycznym masywie. Pokazał pierwsze wrażenia ze spojrzeń na długo nieosiągalny dach świata i rozwijanie się idei wejścia na niego. Wszystko w geograficznym i politycznym ujęciu, z podkładem aktywności reprezentantów środowiska podróżników, wspinaczy i naukowców.

Omówił wpływ Złotej Ery Alpinizmu, zwłaszcza osiągnięcia technik wspinaczkowych i specjalizacji sprzętu, początków wysokogórskiej medycyny i przewodnictwa, pierwszych śmiałych podszeptów zapisania się na kartach historii himalaizmu. Przywołał wiele nazwisk i tytułów. Podkreślił wkład w przekształcenie tego, co nieosiągalne, w osiągalne marzenia. Przyjaźnie zaprezentował trudne i złożone zagadnienia. Wyraziście naświetlił polityczne tło, zamknięcie Tybetu dla obcokrajowców, by chronić i kultywować panującą w nim religię, a także ambicje i dominacje brytyjskiego narodu, podstępną i krwawą kilka aspektów naświetlono od strony, której nie znałam. Przeznaczona dla wszystkich miłośników pasji himalajskiej wspinaczki. Z jednej strony jest odrębną jednostką literacką, a z drugiej stanowi fantastyczny wstęp do wielu książek o himalaizmie.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura górska, literatura faktu, 406 stron, premiera 17.11.2021, tłumaczenie Rafał Lisowski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

sobota, 22 stycznia 2022

ZOBACZ, CO ZROBIŁEŚ

MATTHEW FARRELL

"Znów będziemy jedną szczęśliwą rodziną. Wszyscy razem."

Debiutancka powieść z kilkoma znaczącymi potknięciami, ale i tak z zaciekawieniem się przez nią przechodzi. W zasadzie powinnam napisać, że się przez nią przebiega, z dwóch powodów. Pierwszy to szalenie dynamiczna akcja, podkręcone tempo następstw zdarzeń, wir połykający coraz to nowe incydenty. Nieco niezgrabnie połączone, zszyte niewprawną jeszcze ręką, ale efektownie i ekscytująco. Drugi to niecierpliwość potwierdzania wysuwanych domysłów i czynionych interpretacji. Wszystko intrygująco się miksuje, jednak z żalem stwierdzam, że wcześnie wpada się na właściwe tropy, właściwie składa skrawki informacji. Zatem jest dość przewidywalnie, mimo, że autor zadaje sobie sporo trudu, aby wyprowadzić czytelnika w pole. Całkiem prawdopodobne, że w następnych powieściach zrobi to znacznie lepiej, gdyż wyczuwa się potencjał wyobraźni i sugestywność przedstawiania. 

Dotarcie do prawdy nie stanowi dużego wyzwania, może dlatego, że rodzinne tajemnice nie są rozbudowane, a psychologiczne aspekty pogłębione. Farrell zaprasza do fabuły płaskie postaci. Szkoda, bo drzemią w nich możliwości rozwinięcia, zafiksowania czytelnika w niewiadomej i niepewności. Czasem w dialogach padają niefortunne sformułowania, nieporadne uzupełnienia, sztuczne wyjaśnienia. Uwiera, ale przymyka się na to oko. Tytuł nie chwalimy za płynność i elastyczność, lecz doceniamy próbę sięgnięcia po złożoność i zawiłość. Poszczególne elementy nie do końca są poskładane, ale wyczuwa się potencjalną moc wrzenia sekretów. Podnoszę ocenę o pół stopnia, bo pomimo wysuwanych uwag zaliczam przygodę do mających w sobie coś, co przyciąga. Ciekawie patrzy się na starania autora, by wprowadzić jak najwięcej dreszczyku emocji. Powstaje przeświadczenie, że warto będzie sięgnąć po następną powieść Matthew Farrella, gdyż po wyszlifowaniu pazura literackiego może pozytywnie zaskoczyć czytelnika.

Liam i Sean pracują w policji, jeden jako technik kryminalistyki, drugi jako detektyw z wydziału zabójstw. Bracia po dramatycznych przeżyciach w dzieciństwie nawiązali silną więź, stoją za sobą murem, nie pozwalają, aby któremuś z nich znów przytrafiło się coś złego. Kiedy Liam przyjeżdża na miejsce wstrząsającej zbrodni, widzi zmasakrowane ciało kobiety, natychmiast orientuje się, że to żadna nieznajoma, a bardzo bliska mu osoba. Pozostawione przy denatce papierowe kwiaty i specyficzna inscenizacja zbrodni wskazują, że ktoś, kto nie powinien wiedzieć o mrocznej przeszłości braci, posługuje się jej artefaktami do wywołania bólu i szoku. Sean robi wszystko, aby nie padły na brata żadne podejrzenia. Jak wyjaśnić tajemnice, podchwycić poszlaki prowadzące do prawdy, skoro potencjalny główny świadek traci pamięć w noc morderstwa? Pytania mnożą się, odpowiedzi wiodą ku manipulacyjnej pułapce, nic nie jest takie, jak się wydaje.

4/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 356 stron, premiera 28.07.2021 (2018), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova.

piątek, 21 stycznia 2022

WRÓĆ PRZED ZMROKIEM

RILEY SAGER

"Każdy dom ma jakąś historię i jakiś sekret."

Długo nie zabierałam się za książkę, akurat nagromadziło się do poznania kilka powieści o nawiedzonych domach. Pomysł na fabułę wstępnie nie należał do nowatorskich, zatem zrobiłam przerwę między tytułami, aby wejść w czytelnicze przeżycia ze świeżym powiewem entuzjazmu. Historia okazała się ciekawa i intrygująca, a co równie ważne w thrillerze zwodnicza i zaskakująca. Początkowo myślałam, że czeka mnie odkrywanie tajemnic posiadłości Baneberry Hall, dużego domu usytuowanego na obrzeżach miasteczka Bartleby w stanie Vermont, niepewne chwytanie tropów i podążanie za nimi. Jednak, im głębiej zapuszczałam się w historię, tym bardziej stawała się pokręcona i wymyślna, na takie wrażenia liczyłam. Riley Sager atrakcyjnie poprowadził scenariusz zdarzeń, dwa razy wyprowadził w pole w interpretacji incydentów, fantastycznie przyciągnął do klimatu koszmarów na jawie, aktywności sił nadprzyrodzonych, duchów wymuszających co im należne. Czułam się jak ryba w wodzie, pływałam od jednej nici pajęczyny sekretów do drugiej, przeskakiwałam na kolejne niewiadome, nie miałam dość obserwacji i odczuwania tego, co doświadczała główna bohaterka.

Trzydziestoletnia Maggie Holt, projektantka wnętrz, odziedziczyła po śmierci ojca cały majątek, w tym okazałą posiadłość, z którego ćwierć wieku temu jej rodzina uciekła w przerażającej scenerii. Makabryczności przeżywane przez dwadzieścia dni przebywania w nowo zakupionym domu, na zawsze odmieniły ich życie. Nagromadzenie niebezpiecznych paranormalnych zjawisk zmusiło ich do natychmiastowej ucieczki. Ewan Holt spisał zatrważające wydarzenia w książce, która natychmiast stała się bestsellerem. Maggie nie wolno było rozmawiać o koszmarze z dzieciństwa, nawet z najbliższymi. Kobieta czuła, że nie wszystkie tajemnice domu ujrzały światło dzienne. Wróciła do Baneberry Hall, aby krok po kroku odkrywać szczegóły sprawy. Historia przytłaczała, ale wyjaśnienia miały w końcu uwolnić myśli o niej. Wychodziła z założenia, że kiedy przeszłość kładzie się cieniem, trzeba się z nią rozliczyć, inaczej nie można iść naprzód. Dom ze swoją niesamowitością, niewytłumaczalnością i nadprzyrodzonością dynamizował upiorne incydenty. Jaką formę przybrały wspomnienia, dokąd doprowadziły tajemnice, czy Maggie udało się poznać prawdę? Podczas spisywania wrażeń, zorientowałam się, że już wcześniej miałam styczność z twórczością autora, w ramach "Ocalałych", także w niej wiele się działo na kilku płaszczyznach.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 476 stron, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 4 listopada 2021

CIĘCIE

ANNE METTE HANCOCK

MROKI KOPENHAGI tom 2

"Gdyby tylko mógł się pozbyć tych obrazów. Wypuścić je z głowy niczym pęk balonów i patrzeć, jak tańczą na niebie, aż całkiem znikną w przestworzach."

Podobnie jak pierwszy tom "Ostrze", "Cięcie" ma w sobie coś, co sprawia, że chętnie się w nie zagłębiamy, chociaż kilka elementów niestety umniejsza entuzjastyczne poznawanie. Kryminał nie należy do mocnych propozycji czytelniczych, wkrada się kilka potknięć, jednak sympatycznie wypełnia czas. Intryga ciekawie zawiązana, z przemyślanym konspektem na przebieg zdarzeń, uwzględnionymi atrakcyjnymi incydentami, okraszonymi sensacyjnymi barwami. Pomysł na fabułę zajmująco rozpracowany, chętnie poddajemy się grze snucia domysłów i przypuszczeń, płynnie wkraczamy w kolejne rozdziały. Wiele elementów trzymanych jest przez dłuższy czas w ukryciu, co sprawia, że nie wpadamy szybko na właściwe tropy, a to podgrzewa atmosferę niecierpliwego poznawania. Ale też wiele tropów można szybko wyłapać, co z kolei zmniejsza napięcie odkrywania prawdy. Momentami ukazują się akcenty thrillera, mnożą się groźne okoliczności wokół kluczowej postaci, nie brakuje dreszczyku. Czytelnik otrzymuje obraz sytuacji z dwóch perspektyw, detektywistycznej i dziennikarskiej, zgrabnie wyważono oba klimaty oddając każdemu znaczący głos.

Narracja przyjemna, stawia na dynamikę akcji i relacji międzyludzkich, elastycznie dostosowuje się do przebiegu zdarzeń, chociaż brakuje sugestywnych opisów, tak aby można było nie tylko przebiegać po stronach książki, ale jeszcze mocno zaangażować się. Mankamentem są nie w pełni przekonujące portrety bohaterów, jakby dopiero zaczęli być nakreślani, ale nie można im odmówić frapujących akcentów przeszłości, zwłaszcza Heloise. Dziennikarka śledcza nieco przeczy sama sobie w drugiej odsłonie serii, nie za bardzo radzi sobie z osobistym życiem, sama tak naprawdę nie wie, jak ustawić hierarchię wartości życiowych, ale też i w zawodowym nie błyszczy intelektualnie, jeśli na coś trafia, to niekoniecznie po nakładzie własnych sił i uruchomieniu umiejętności dochodzeniowych. Natomiast starszy aspirant Erik Schäffer jeszcze bardziej odsłania się przed czytelnikiem. Przyznaję, że postać zdobywa coraz większą sympatię, co ciekawe, jego słabości w dłuższej perspektywie stają się mocnymi stronami. Tym razem kieruje zespołem poszukującym Lukasa Bjerra, dziesięciolatka, który zniknął ze szkolnej świetlicy. Znaczne rozproszenie tropów nie ułatwia dotarcia do informacji o chłopcu, a i ustalenie właściwych relacji między osobami pojawiającymi się w czasie dochodzenia jest sporym wyzwaniem. Czy uda się dotrzeć do Lukasa zanim stanie mu się krzywda? Podsumowując, dla znawców kryminałów powieść niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle jej podobnych, składnie włącza się w nurt lekkich kryminalnych klimatów, jednakże ciekawie wypełnia czas, na tyle, że z zainteresowaniem czekam na trzecią odsłonę tej duńskiej serii.

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał, 368 stron, premiera 15.09.2021 (2018), tłumaczenie Edyta Stępkowska
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

piątek, 22 października 2021

OSTATNI TAKI SZCZYT. JAK ZDOBYTO KANCZENDZONGĘ

MICK CONEFREY

"Pośród szczytów szukamy otwartych przestrzeni dla naszych dusz."

Pięknie weszłam w historię zmagań związanych ze zdobyciem trzeciego co do wysokości szczytu Ziemi, zarówno od strony atrakcyjnej formy przedstawiania wiadomości, wyjątkowej szczegółowości informacji, przyjemnego stylu narracji, jak również sugestywnego oddania różnorodnych ludzkich emocji towarzyszących realizacji pragnienia spojrzenia na naszą planetę z najbardziej wymagającej pod względem wspinaczkowym góry świata. To także przybliżenie samej historii himalaizmu, jego wzniosłego ducha, niezwykłych przesłań i pragmatycznych uwarunkowań. 

Kanczendzonga długo odmawiała prawa człowiekowi na pokonanie jej. Śmiałków wystawiała na ekstremalne próby, ukrywała trasy wejścia, zawracała w połowie wysiłków, bezwzględnie odbierała życie. Pięć Skarbnic Wiecznego Śniegu zachwycało zwłaszcza pięknem i majestatem, ale także niedostępnością i skrajnością. Mogłam tylko próbować wyobrazić sobie, jak bardzo kontrastowe uczucia ogarniały wspinacza, kiedy stawiali stopy na jej ścianach. Walka z niebotycznie wysoką górą i słabościami własnego organizmu. Zdradzieckie ukształtowanie terenu, lodowce, setki ton śniegu, potężne lawiny, lodowe wichry, drastycznie zmieniająca się pogoda. Ośmiotysięcznik nie zamierzał nikomu ułatwić własnego ujarzmienia i zapewnić wpis do rejestru zwycięzców.

Mick Conefrey, dotarł do dokumentów, pamiętników, listów i wycinków prasowych, przeprowadził rozmowy z himalaistami, zapoznał się z bogatym zbiorem książek o wysokogórskiej wspinaczce. Dokładnie przemyślał konspekt książki, dobór materiału i sposób dotarcia do odbiorcy. Zajmująco wchodziłam w kolejne rozdziały, zgrabnie uporządkowane i zachęcająco podane. Byłam pod wrażeniem szczegółowości faktów, otoczki im towarzyszącej, oraz wnikliwego spojrzenia w duszę ludzką od strony nietuzinkowej pasji i wyjątkowych ambicji. Ciekawie było poznawać sylwetki osób uczestniczących w wyprawach, osobowości i postawy. 

Wszystko zaczęło się od tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku, kiedy Douglas Freshfeld dokonał pierwszego uważnego spojrzenia na Kanczendzongę. Obserwacje zawarł w publikacji będącej inspiracją dla wielu himalaistów. Pierwsza próba zdobycia góry w wykonaniu Anglika i Szwajcara, z tysiąc dziewięćset piątego roku. Następnie niemieckie, amerykańskie i angielskie wyprawy. Aż do pół wieku później, kiedy wreszcie udało się dotrzeć na szczyt bez półtora metra. A dlaczego? Dowiecie się już z książki. Kilka retro fotografii i mapek wzmacniało klimat treści. Publikacja wzbogaci księgozbiór miłośników wspinaczki wysokogórskiej, tych, którzy praktykują ten sport i pasję, i tych, którzy z zachwytem i podziwem o nich czytają.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, literatura górska, 360 stron, premiera 19.05.2021 (2020)
tłumaczenie Robert J. Szmidt
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

sobota, 25 września 2021

OSTRZE

ANNE METTE HANCOCK

MROKI KOPENHAGI tom 1

"Anna często śniła o tym, jak go zabija... Czy już jest po wszystkim?"

Kryminał sprawia, że chętnie się w niego zagłębiamy, chociaż nie należy do wybitnych. Intryga ciekawie zawiązana, z przemyślanym konspektem na przebieg zdarzeń, uwzględnionymi atrakcyjnymi incydentami, okraszonymi sensacyjnymi barwami. Pomysł na fabułę zajmująco rozpracowany, poddajemy się grze snucia domysłów i przypuszczeń. Wiele elementów trzymanych jest przez dłuższy czas w ukryciu, co sprawia, że nie wpadamy szybko na właściwe tropy, a to podgrzewa niecierpliwe poznawanie. Momentami wkradają się thrillerowskie akcenty, mnożą się groźne okoliczności wokół kluczowej postaci, zatem nie brakuje napięcia. Otrzymujemy obraz sytuacji z dwóch zgrabnie wyważonych perspektyw, detektywistycznej i dziennikarskiej.

Narracja przyjemna, stawia na dynamikę akcji i relacji międzyludzkich, elastycznie dostosowuje się do przebiegu zdarzeń, chociaż brakuje sugestywnych opisów, tak aby można było nie tylko przebiegać po stronach książki, ale jeszcze mocno zaangażować się. Mankamentem są również nie w pełni przekonujące portrety bohaterów, jakby dopiero zaczęli być nakreślani, ale nie można im odmówić frapujących akcentów przeszłości, zwłaszcza Heloise. Znawcy kryminałów stwierdzą, że powieść niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle jej podobnych, składnie włącza się w nurt lekkich kryminalnych klimatów, ale przyjemnie wypełnia czas, na tyle, że z zainteresowaniem sięgam po drugą odsłonę tej duńskiej serii.

Wrześniowa Kopenhaga nie rozpieszcza pod względem pogody, ponura kolorystyka przenosi się do dzielnic i ulic miasta, ale także wkracza w mroczne cienie ludzkiej natury. Starszy aspirant Erik Schäffer, po niespodziewanym pojawieniu się świadka, wraca do sprawy morderstwa prawnika wywodzącego się z bogatego rodu. Kobieta podejrzana o dokonanie zbrodni, Anna Kiel, wciąż wymyka się organom ścigania. Heloise Kaldan, dziennikarka śledcza zajmująca się sprawami gospodarczymi, otrzymuje osobliwe listy właśnie od Anny Kiel. Postanawia podążyć tropem podsuwanych informacji, dowiedzieć się, dokąd zaprowadzą, co tak naprawdę chce przekazać morderczyni, dlaczego stała się obiektem fiksacji psychicznie chorej zabójczyni. Także w życiu osobistym Heloise pojawiają się niepokojące brzmienia domagające się wyjaśnienia.

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 370 stron, premiera 12.05.2021 (2017), tłumaczenie Edyta Stępkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova.